Moja córeczka ma kłopoty ze wzrokiem. Objawiają się tym, że dziecko ma po prostu tzw. zeza. U dziewczynki to wielka wada, gdyż na ogół uważa się, że jest to poważny uszczerbek na urodzie... Jako matka muszę dbać nie tylko o zdrowie dziecka, ale też w pewien sposób o jego – a właściwie jej – przyszłe powodzenie w życiu.
Gdy była maleńka, lekarz powiedział, że takie „zezowanie” to naturalny objaw u niemowląt. Ale teraz jest w wieku przedszkolnym i ta wada się pogłębia. Wiem już, że będzie się musiała leczyć, ale wciąż nie wiem, jak to będzie wyglądało i czy potrzebna jest operacja. Czy może mi Pani cokolwiek powiedzieć na ten temat? Wanda
Skonsultowałam się ze znajomym okulistą i powiedział mi, że takie leczenie trzeba rozpoczynać, gdy dziecko jest małe, najlepiej zanim będzie miało ok. 6 lat. Przyczyną tego schorzenia jest to, że jedno oko jest nieco słabsze lub gorsza jest jego sprawność. Przeważnie zeza leczy się w ten sposób, że dziecko nosi okulary korygujące, w których co kilka miesięcy zmienia się soczewki. Często zdrowe oko jest zasłaniane, by pobudzić oko chore do bardziej wytężonego wysiłku. Ale też wskazane jest ćwiczenie wzroku, by wzmocnić mięśnie, np. przez wodzenie okiem za palcami. Są to sposoby trochę „domowe”, choć zawsze pod kierunkiem lekarza. Dopiero jeśli to wszystko nie da wyniku, prawdopodobnie potrzebna będzie operacja.
Pisze Pani o urodzie dziecka – oczywiście to ważna sprawa, ale nie można się na tym zbyt mocno koncentrować. Gdybyśmy chcieli się stosować do wszystkich zaleceń serwowanych nam przez media, to operacje plastyczne powinny być robione w ramach ubezpieczenia zdrowotnego, a wszyscy ludzie byliby podobni do lalek – Barbie lub Kena. Tymczasem, dzięki Bogu, jeszcze wciąż ważniejsze jest u nas to, co ktoś ma w głowie, niż to, co ma na głowie.
Kronika Fotograficzna Walczącej Warszawy, PAX Warszawa 1957. Wikimedia Commons/CC
535. pluton Słowaków ze sztandarem
W zbiorowej pamięci Powstanie Warszawskie zapisało się jako zryw Polaków, ale 1 sierpnia 1944 r. do walki przeciwko Niemcom stanęli także obcokrajowcy mieszkający w okupowanej Warszawie. Najliczniejszą grupą narodowościową wspierającą Polaków w walce byli Słowacy z wyjątkowego 535. plutonu.
To historia o solidarności, legendarnej odwadze, krwi i ofierze z życia na ulicach walczącego Czerniakowa.
Zapowiedź papieża Leona XIV, że w najbliższych dniach będzie musiał poddać się operacji płuc, wywołała falę życzeń powrotu do zdrowia. Do pierwszych osób, które zareagowały w niedzielę, należała premier Włoch Giorgia Meloni.
Szefowa włoskiego rządu napisała: „Pragnę zapewnić Ojca Świętego o mojej osobistej bliskości oraz bliskości włoskiego rządu w obliczu wyzwania, jakie czeka Go w najbliższych dniach. Spokój i opanowanie, z jakimi mówił o tym podczas modlitwy Anioł Pański, dodają nam otuchy. Jestem pewna, że także naród włoski nie poskąpi Mu wsparcia i życzliwości”.
Uroczystej sumin przewodniczył ks. Bogdan Kadłuczka
Sumie odpustowej przewodniczył bp. Stanisław Jamrozem z Przemyśla. Wśród koncelebransów był ks. Bogdan Kadłuczka, misjonarz saletyn pochodzący z parafii, który w tym roku obchodzi 40-lecie święceń kapłańskich. Powrót po latach do wspólnoty, z której wyrósł, stał się okazją do spojrzenia na kapłańskie powołanie, jako na jeden z owoców życia parafii. Czterdzieści lat posługi jubilata wpisało się tym samym w dziękczynienie wspólnoty obchodzącej własne dwudziestolecie. Do dwóch jubileuszy dołączyło wydarzenie, na które parafianie czekali od wielu miesięcy - poświęcenie i wybudzenie organów. To zaczerpnięte z tradycji organowej określenie momentu, w którym po poświęceniu instrument po raz pierwszy rozbrzmiewa w świątyni. Obrzędu poświęcenia dokonał bp Stanisław Jamrozek, a następnie głos organów po raz pierwszy towarzyszył sprawowanej liturgii. Instrument posiada 18 głosów i został zbudowany przez niemiecką firmę Weigle. Wcześniej znajdował się w Waldkirch w Niemczech, skąd został sprowadzony do Rzeszowa. Nie było to jednak jedynie przeniesienie gotowego instrumentu z jednej świątyni do drugiej. Organy zostały poddane translokacji, przebudowie oraz gruntownemu remontowi, tak aby mogły znaleźć swoje nowe miejsce w przestrzeni kościoła i jak najlepiej służyć sprawowanej w nim liturgii. Wybudzenie organów nie było więc jedynie symbolicznym zakończeniem dużego przedsięwzięcia technicznego. Przede wszystkim oznaczało oddanie instrumentu na służbę liturgii i modlitwy wspólnoty.Do takiego rozumienia otrzymanych darów nawiązał w homilii bp Stanisław Jamrozek. Dwudziestolecie istnienia parafii trzeba odczytywać nie tylko jako zamknięty rozdział historii, ale przede wszystkim jako fundament dalszego budowania wspólnoty. Przez dwie dekady zmieniało się otoczenie, powstawała świątynia, rozwijało się duszpasterstwo, a kolejne pokolenia wiernych odnajdywały tutaj swoje miejsce. Za materialnym i duszpasterskim kształtem parafii stoją jednak konkretni ludzie – ich modlitwa, praca, ofiarność oraz poczucie odpowiedzialności za wspólne dobro. Jubileusz stał się więc okazją nie tylko do wdzięczności za to, co udało się przez te lata stworzyć, ale również do przypomnienia, że parafia pozostaje żywa wtedy, gdy tworzą ją ludzie gotowi angażować swoją wiarę, czas i talenty.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.