Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

Grzechy wołające o pomstę do nieba

Katechizm Kościoła Katolickiego naucza jednoznacznie na temat kategorii grzechów określanych „grzechami, które wołają o pomstę do nieba”. W świadomości wielu ochrzczonych istnieją kategorie grzechów śmiertelnych oraz powszednich

Niedziela szczecińsko-kamieńska 40/2019, str. 6-7

[ TEMATY ]

grzech

Malyeuski Dzmitry/pl.fotolia.com

Przypominane są one często także w działaniach duszpasterskich. Inną znaną kategorią są grzechy przeciw Duchowi Świętemu. Tymczasem tradycja katechetyczna przypomina również, że istnieją „grzechy, które wołają o pomstę do nieba” (KKK 1867). Ten rodzaj grzechów w działaniach duszpasterskich wydaje się być często pomijany, nawet zapomniany. Tymczasem grzechy te drastycznie niszczą porządek ustanowiony przez Boga przy stwarzaniu świata oraz w sposób bezpośredni i destrukcyjny naruszają relacje międzyludzkie i społeczne. Tradycja Kościoła oraz teologia moralna wskazują na szczególną szkodliwość tych grzechów. Nazwa tej grupy grzechów wynika z faktu, że wykraczają one przede wszystkim przeciw bliźniemu, a krzywda jest tak wielka, że natychmiast ma miejsce wołanie o pomoc do Boga i tak o nich wyraża się Pismo Święte.

1. Umyślne zabójstwo. „Rzekł Bóg: «Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi!»” (Rdz 4,10).
Kain, mordując swego brata Abla, dokonał tego przerażającego czynu umyślnie, z premedytacją. To nie była śmierć przypadkowa, mimo woli, nieświadoma czy w obronie własnej. Bywają sytuacje, w których pozbawienie życia drugiej osoby nie można nazwać grzechem, np. w następstwie nieszczęśliwego wypadku. Bywają sytuacje, w których śmierć istoty ludzkiej jest usankcjonowana, np. w obronie własnego życia, gdy ktoś w to życie bezpośrednio godzi albo w sytuacji wojny sprawiedliwej w obronie przeciw wrogowi. Spośród kategorii grzechów umyślnego zabójstwa należy wyłączyć także te, które są popełniane w afekcie, czyli w ekstremalnie silnych emocjach (np. w lęku). Zdecydowanie inaczej traktowane jest odebranie życia umyślnie, z pełną wiedzą, wolą, rozwagą, bez słusznej przyczyny, przemyślane i zaplanowane – grzech wołający o pomstę do nieba. Grupą osób całkowicie bezbronnych są dzieci nienarodzone. Rozmyślna i świadoma aborcja wobec nich jest bezwzględnie grzechem wołającym o pomstę do nieba. Należy jednak dodać, że nie każde uśmiercenie dziecka nienarodzonego może być tak skategoryzowane, choć zawsze należy do najcięższych grzechów.
Innym współczesnym przykładem zabójstwa umyślnego jest pozbawianie życia osoby w podeszłym wieku lub nieuleczalnie chorej (eutanazja). Redukcja bólu lub niepełnosprawności nie może być argumentem, aby odbierać życie drugiej osobie.

2. Grzech sodomski. „Bóg rzekł do Abrahama: Skarga na Sodomę i Gomorę głośno się rozlega, bo występki ich mieszkańców są bardzo ciężkie” (Rdz 18,20).
Wspomniane w Biblii „bardzo ciężkie występki” dotyczą grzechów popełnianych wbrew naturze, publicznie bezwstydnych, dotyczących przede wszystkim sfery seksualnej, wszelkich perwersji seksualnych (np. pedofilia, zoofilia, kazirodztwo), gwałtu, ale także czynów homoseksualnych. Choć sodomici popełniali różne grzechy, to jednak Pismo Święte szczególnie mocno opisuje i piętnuje grzech popełniany wspólnie przez osoby tej samej płci.
We współczesnym świecie, te ostatnie grzechy nieczystości, grzechy przeciw naturze przedstawiane są jednak bardzo często jako coś zgodnego z naturą. Nie zmienia to jednak faktu, że są to grzechy wołające o pomstę do nieba, a wspieranie tych zachowań przez chrześcijan, popieranie grzechów sodomskich jawi się wręcz jako mentalność niewolnika („Każdy bowiem, kto popełnia grzech, jest niewolnikiem grzechu” – J 8,34). W naszej Ojczyźnie ta mentalność postkolonialna objawia się także poprzez kopiowanie zachowań represyjnych z zachodu Europy wobec chrześcijan, którzy wypowiadają krytyczne oceny dotyczące czynów homoseksualnych.

Reklama

3. Uciskanie ubogich, wdów i sierot. „Nie będziesz gnębił i nie będziesz uciskał cudzoziemców, bo wy sami byliście cudzoziemcami w ziemi egipskiej. Nie będziesz krzywdził żadnej wdowy i sieroty. Jeślibyś ich skrzywdził i będą Mi się skarżyli, usłyszę ich skargę” (Wj 22,20-21).
Wyjątkową podłością jest uciskanie słabych, znęcanie się nad tymi, którzy są bezsilni, którzy nie mogą się bronić, nie mają zdolności do samoobrony. Wdowy i sieroty w Biblii symbolizują szerszą grupę osób. Należy widzieć tu tych wszystkich, którzy są pozbawieni środków do życia i są całkowicie zależni finansowo od innych.
Taka zależność na dużą skalę może być wobec rządów państw, różnych korporacji lub przedsiębiorstw. Ale taka zależność może mieć miejsce np. w małżeństwie gdy żona jest całkowicie zależna finansowo od męża i ta zależność służy do wymuszania konkretnych zachowań (szantaż finansowy). Sytuacja odwrotna zdarza się zdecydowanie rzadziej.
Uciskanie najsłabszych w dzisiejszych czasach to z całą pewnością także liberalna pogarda wobec ludzi ubogich, przypisywanie im różnych patologii, represja i wyzysk tych ludzi poprzez prawo, pracę i płacę. Inną formą ucisku jest pożyczka na tzw. wysoki procent. Pieniądze potrzebne na przeżycie mogą być formą ucisku przez lichwiarza wobec dłużnika.

4. Zatrzymanie zapłaty. „Nie będziesz niesprawiedliwie gnębił najemnika ubogiego i nędznego, czy to będzie brat twój, czy obcy, o ile jest w twoim kraju, w twoich murach. Tegoż dnia oddasz mu zapłatę, nie pozwolisz zajść nad nią słońcu, gdyż jest on biedny i całym sercem jej pragnie; by nie wzywał Pana przeciw tobie, a to by cię obciążyło grzechem” (Pwt 24,14-15).
Biblia przestrzega przed jakąkolwiek nieuczciwością względem pracowników. Zapłata za uczciwą pracę jest nadzieją na godziwe życie dla człowieka. Pozbawienie wynagrodzenia jest uderzeniem w podstawy sprawiedliwości. Godziwa zapłata pracownikowi uczyniona w uzgodnionym terminie jest aktem sprawiedliwości. Ten problem dotyczy nie tylko krajów Trzeciego Świata albo systemów totalitarnych.
Wszędzie tam, gdzie ma miejsce wyzyskiwanie finansowe pracownika, gdzie ma miejsce niepłacenie wynagrodzenia na czas, tam mamy do czynienia z tym grzechem. Świat pracodawców, finansistów, świat biznesu jest tu szczególnie narażony na analizowany grzech. Trzeba z całą mocą podkreślić, że dopuszczający się takich praktyk pracodawcy nie mogą trwać w spokoju sumienia, nawet jeśli sponsorują różne działania filantropijne i uchodzą za dobroczyńców.
W kontekście zatrzymywania zapłaty, mentalność niewolnika, mentalność postkolonialna zakłada bardzo niskie zarobki obywateli danego państwa lub brak wynagrodzenia, zakłada tworzenie w państwie tzw. taniej siły roboczej. Konsekwencją jest nie tylko bieda obywateli, ale także zmuszanie ludzi do poszukiwania pracy i płacy w bogatych krajach – emigracja ekonomiczna. Taka postkolonialna rzeczywistość miała miejsce w naszej Ojczyźnie nie tylko w okresie socjalizmu, ale także w czasach współczesnych. Solidarność społeczna oraz katolicka nauka społeczna wskazują na konieczność uczciwej zapłaty za wykonywaną pracę.
Życie codzienne w naszej Ojczyźnie pokazuje, że grzechy wołające o pomstę do nieba są ciągle popełniane: zabijanie nienarodzonych, grzechy sodomskie, czynienie z Polaków taniej siły roboczej. Zmiana tej sytuacji jest jednak możliwa. Z jednej strony należy błagać Boga o miłosierdzie, a z drugiej strony, zdecydowanie porzucać mentalność niewolnika, mentalność postkolonialną i nie popierać tych, którzy taki świat promują, którzy o taki świat zabiegają i narzucają go innym. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko – który tak bardzo zabiegał o porządek życia społecznego – powiedział kiedyś: „jeśli z wygodnictwa czy lęku poprzemy mechanizm działania zła, nie mamy wtedy prawa tego zła piętnować”. Ciągle są to aktualne słowa, także w kontekście grzechów wołających o pomstę do nieba. Jako chrześcijanie jesteśmy wezwani do przeciwstawiania się złu i powinniśmy troszczyć się o to, co nakazuje sam Zbawiciel, czyli realizować mowę i czyny miłości. Wrogowie Boga i Kościoła, różni twórcy i głosiciele nienawiści będą zabiegać o utrwalanie mentalności niewolnika w sferze moralnej oraz gospodarczej. „Będziesz miłował Pana Boga swego, a bliźniego jak siebie samego” (Mk 12,30-31).

2019-10-01 13:55

Ocena: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wirusy grzechu

W ostatnim czasie wiadomości na całym świecie są zdominowane przez temat koronawirusa, który sieje spustoszenie zdrowotne i panikę. Kompetentne władze starają się podejmować różne inicjatywy, aby zapobiec epidemii, ale istotny jest wysiłek każdego człowieka i odpowiedzialność za zdrowie, za przestrzeganie reguł higieny, które są niezbędne, aby zatrzymać rozwój choroby i zminimalizować jej skutki.

Ta trudna rzeczywistość, której doświadczamy, zdaje się przestrogą dla każdego człowieka wobec tylu różnych wirusów grzechu, które „nieleczone” prowadzą do śmierci duchowej, do wiecznego potępienia. Jak choroby ciała wymagają lekarza, szpitala, leków i procesu leczenia, tak tym bardziej choroby ducha wymagają Lekarza – Chrystusa. Potrzeba duchowego szpitala – Kościoła, który wyposażony w pełnię środków zbawczych jest sakramentem zbawienia. Potrzeba wreszcie leków na ludzkie schorzenia duchowe, tj. łask sakramentalnych i innych darów duchowych, a jeśli otworzymy się na działanie Bożych leków w nas, jeśli wsłuchamy się w głos Lekarza Chrystusa – możemy podjąć wysiłek duchowego leczenia, czyli osobistego nawrócenia.

Dzisiaj wielu ludzi jest ślepych – widzą znaki, słyszą słowa Ewangelii, otrzymują łaski, ale pozostają obojętni, są sparaliżowani duchową niemocą, bo brak im zaufania Bogu w Chrystusie. A psalmista przypomina: „Pan jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie (...) orzeźwia moją duszę. Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach przez wzgląd na swoją chwałę”. Zatem – tylko Jezus Chrystus, Pan i Odkupiciel, jest Lekarzem dusz ludzkich, On jest Drogą, Prawdą i Życiem, On jest Jedynym Pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem.

Święty Paweł zachęca nas: „Niegdyś byliście ciemnością, lecz teraz jesteście światłością w Panu: postępujcie jak dzieci światłości. Owocem bowiem światłości jest wszelka prawość i sprawiedliwość, i prawda. Badajcie, co jest miłe Panu”. Ale jednocześnie przestrzega nas, abyśmy nie ulegali iluzji zła: „I nie miejcie udziału w bezowocnych uczynkach ciemności, a raczej piętnując je, nawracajcie tamtych”.

Dzisiaj wielu ludzi doznaje łask Bożych, ale nie chce wierzyć, bo bardziej absorbuje ich świat niż jego Stwórca – Bóg, a przecież tylko On jest pełnią szczęścia i celem dusz ludzkich. Tylko Bóg daje pełnię uzdrowienia w swoim Synu Jezusie Chrystusie – w Nim jest nasze uzdrowienie.

CZYTAJ DALEJ

Coraz więcej Polaków upamiętnia dzieje przodków

2020-08-09 18:51

[ TEMATY ]

historia

Przodkowie

©Gabriele Rohde/fotolia.com

Coraz więcej Polaków szuka swoich korzeni, upamiętnia dzieje swoich przodków. Szukają w archiwach i księgach parafialnych, na podstawie dostępnych dokumentów rodzinnych odtwarzają ich przeszłość. – Nie jest to wyraźny trend, ale na podstawie moich obserwacji wynika, że istotnie takie poszukiwania są dość częste, z pewnością obserwujemy też duże zainteresowanie historią – mówi KAI socjolog kultury prof. Andrzej Tyszka.

Na pytanie czemu to robią, zainteresowani odpowiadają: żeby ocalić pamięć o przodkach, wzmocnić tożsamość, odkryć korzenie.

Wraz z pięciorgiem rodzeństwa prof. Tyszka dwa lata temu wydał w kilkunastu egzemplarzach życiorys swojego ojca, Wacława Tyszki, powstańca warszawskiego, który walczył na górnym Czerniakowie w zgrupowaniu pod dowództwem płk. Zygmunta Netzera ps. Kryska. Niestety zginął osierociwszy sześcioro dzieci, które w 74. rocznicę śmierci wydały publikację, poświęconą ojcu.

„Jest taki dom” to niewielka publikacja, wydana przez Edwarda Dreszera, właściciela drukarni, b. Prezesa Polskiej Izby Druku. Jest to opowieść i dziadkach po linii matki, Władysława i Aleksandry Cichoszów, którzy mieszkali w skromnym ceglanym domu w Gorzkowie niedaleko Krasnego Stawu. Byli nauczycielami, w czasie odrodzenia Polski byli członkami POW, krzewili oświatę, byli animatorami życia kulturalnego w powiecie krasnostawskim, inicjowali powstawanie kolejnych szkół, funkcjonujących do dziś.

W czasie okupacji wstąpili do AK i organizowali pomoc dla jej członków. Przypłacili to prześladowaniami przez władzę ludową, w książce jest wstrząsający opis rewizji agentów UB, którzy w poszukiwaniu jednego z członków podziemia rewidują dom, a żeby ich praca była bardziej efektywna, przystawiają lufę do głowy niemowlęcia, starszej siostry Edwarda Dreszera. Wprawdzie ubek dostaje za to w głowę polanem, ale członkowie rodziny zostają pobici, a dziadek trafia do więzienia.

- Żeby takie historie zebrać, rodzina musi mieć jakieś materiały – mówi prof. Tyszka. Zdjęcia, opowieści, przekazy rodzinne, listy, dowody osobiste, dyplomy rozmaitych uczelni, akta kupna i sprzedaży, zaproszenia na śluby i uroczystości, wizytówki. Z takich fragmentów można się wiele dowiedzieć i poskładać w całość, a liczne fakty można sprawdzić w księgach parafialnych. - Ale nieraz niespodziewanie wypływają pamiętniki i wspomnienia, o których potomkowie autorów nie mieli pojęcia. Wtedy odkrywają nieznany świat dziadków i pradziadków, fascynująca przygoda – mówi prof. Tyszka.

Socjolog zwraca uwagę, że przeważnie odtwarza się zwyczajne losy Polaków, nie tylko tych, którzy walczyli i ginęli, nie tylko historie bohaterskie. – Wciąż upominam się o historie cywilne, o życie rodzinne, gospodarcze, o dzień powszedni zwykłych ludzi – rzemieślników, rolników, inteligencji miejskiej – aptekarzy, nauczycieli, lekarzy. - Mamy tendencje do skupiania się na walkach i nadzwyczajnych wydarzeniach, tymczasem codzienność jest równie fascynująca – podkreśla prof. Tyszka. Dodaje, że w o wiele łatwiejszej sytuacji są osoby pochodzenia szlacheckiego, którzy mogą czerpać informacje z herbarzy i sporządzonych drzew genealogicznych. Wielkie magnackie rody specjalnie zatrudniały genealogów, którzy sporządzali drobiazgowe wykresy, związane z pochodzeniem i pokrewieństwami przodków.

Prof. Anna Doboszyńska, pulmonolog z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, pochodząca ze szlachty wileńskiej, ma opracowane genealogie po mieczu – ojcu prof. Leonie Doboszyńskim. Chce ona wydać książkę, upamiętniającą rodziców Janinę i Leona. Wiąże się to z interesującymi dziejami rodu, osiadłego od ponad trzystu lat na Litwie, ale także babki, Barbary Kokoczaszwili, którą pradziad pani profesor Ireneusz poślubił w dalekiej Gruzji pod koniec I wojny światowej. W archiwach rodzinnych przechowywane są dwa drzewa genealogiczne – Kokoczaszwilich i Doboszyńskich. Historia Leona jest, używając słów prof. Tyszki, zwyczajna i związana z walką – jako żołnierz AK brał on udział w akcji „Burza” w Wilnie, a po wyparciu z rodzinnych stron w PRL stał się niekwestionowanym autorytetem łąkarstwa, był autorem licznych prac badawczych, promował doktorów, brał udział w konferencjach naukowych.

Na pytanie, czemu obecnie można zaobserwować ożywienie w prywatnych badaniach dziejów rodziny, prof. Tyszka odpowiada, że wiele przeżyć Polaków było traumatycznych. – W czasach PRL rodzice często nie opowiadali o swoich przeżyciach wojennych czy zaangażowaniu w konspirację także w obawie, że dzieci coś powiedzą w szkole i będą kłopoty. A do zbierania takich materiałów, wydawania ich w niskonakładowych publikacjach, potrzebny jest pewien komfort.

Można też odnotować ożywienie zainteresowań historią. Książki historyczne cieszą się sporym zainteresowaniem, targi książek o tej tematyce także. – Wiele osób na własny użytek nakłada opowieści i przekazy rodzinne na wydarzenia, znane z podręczników historii. I nieraz otrzymują zaskakujące efekty, pogłębiają swoją wiedzę, czasem odkrywają, jak bardzo bieg historii zależy od zachowań zwykłych, zapomnianych przez dziejopisów ludzi – mówi prof. Tyszka.

CZYTAJ DALEJ

Watykan: papież ochrzcił rozdzielone bliźniaki syjamskie

2020-08-10 13:10

[ TEMATY ]

Franciszek

twitter.com/SalvoCernuzio

Papież Franciszek ochrzcił w minionych dniach w kaplicy Domu Świętej Marty pochodzące z Republiki Środkowoafrykańskiej bliźniaki syjamskie, rozdzielone w watykańskiej klinice Bambino Gesù 7 lipca br.

Ujawniła to Antoinette Montaigne, środkowoafrykańska polityk i była minister komunikacji tego kraju, która opublikowała zdjęcie z tego wydarzenia w mediach społecznościowych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję