Reklama

Aspekty

Chcą walczyć o trzeźwość

Ruch Społeczny „Ku trzeźwości Narodu” Ziem Zachodnich Polski organizuje I Kongres Trzeźwości Ziem Zachodnich Polski. Odbędzie się 20 września w Wyższym Seminarium Duchownym w Gościkowie-Paradyżu

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 37/2019, str. 8

[ TEMATY ]

trzeźwość

Karolina Krasowska

Spotkanie w sekretariacie Ruchu Społecznego „Ku trzeźwości Narodu” Ziem Zachodnich Polski w Gorzowie

Nie ograniczamy się do terenu samej diecezji, ale do rejonu zachodniej Polski. Myśl, żeby doprowadzić do przełomu w pracy trzeźwościowej, zrodziła się w 2011 r. Chodzi o to, żeby nie ograniczać się tylko do samych postulatów, ale rzeczywiście zrobić coś dla tematu trzeźwości, dlatego że jest duża bezczynność w tym kierunku – mówi prezes ruchu ks. Henryk Grządko. – We wrześniu 2017 r. na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie odbył się Narodowy Kongres Trzeźwości. Jego owocem jest Narodowy Program Trzeźwości, który został ogłoszony w lutym 2018 r. i trzeba go teraz wprowadzić w życie. W tym celu w całej Polsce są organizowane lokalne Kongresy Trzeźwości i nasz Kongres, który zaplanowaliśmy 20 września w Paradyżu – dodaje diecezjalny duszpasterz trzeźwości.

Na Kongres, odbywający się pod hasłem „Odpowiedzialność rodziny, Kościoła, państwa i samorządu”, zostali zaproszeni m.in. przedstawiciele dekanatów, miast, gmin, powiatów, przedstawiciele władz państwowych i stowarzyszeń, członkowie Ruchu Społecznego „Ku trzeźwości Narodu” Ziem Zachodnich Polski, który został powołany we wrześniu ub.r. w Rokitnie oraz każdy, komu leży na sercu trzeźwość Narodu. – Naszym celem jest faktyczne ograniczenie spożycia alkoholu. Dlatego na Kongresie przedstawimy model trzeźwienia w oparciu o Narodowy Program Trzeźwości. W tym modelu jako pierwszy punkt chcemy postawić zmianę „Ustawy o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”. Uważamy, że głównym powodem tego, że nie możemy opanować pijaństwa w Polsce, jest zła ustawa. Dlatego koncentrujemy się na tym, żeby wprowadzić do niej takie zmiany, które rzeczywiście spowodują ograniczenie spożycia alkoholu. Po drugie, chcemy pokazać strukturę działalności samego Ruchu – wyjaśnia ks. Grządko. – Nie będziemy domagać się trzeźwości, ale będziemy o nią walczyć. Będziemy walczyć o każdą rodzinę i każdego człowieka, których chcemy pozyskać dla sprawy. Nie ma innej drogi, żeby osiągnąć zwycięstwo – dodaje. Ks. Grządko wskazuje również na potrzebę osobistego świadectwa, bo – jak mówi – dobry przykład czyni cuda.

Reklama

W organizacji Kongresu pomagają Teresa i Janusz Łowigus. Oboje należą do Ruchu Społecznego „Ku trzeźwości Narodu” Ziem Zachodnich Polski, zaś od kilkunastu lat żyją w zupełnej abstynencji. – Widzę sens w tym, co robi ks. Henryk, chcąc pomóc osobom uzależnionym i ich rodzinom. Jest to ogromny problem, z którego wcześniej nie zdawałam sobie sprawy; problem, który dotyczy również naszych dzieci, młodzieży i całego społeczeństwa. Dlatego, jak tylko możemy, staramy się pomagać i wspierać księdza w tej dobrej sprawie. Jest to bardzo ważne dla Polski i dla naszego Narodu – mówi Teresa Łowigus. Mąż p. Teresy jest sekretarzem Ruchu. Mówi, że trzeźwość daje radość i powrót do Boga. – Kongres Trzeźwości jest dla nas bardzo ważny, dlatego że ten problem istnieje na dużą skalę. Cel jest bardzo słuszny i bez zmiany Ustawy niewiele jesteśmy w stanie zrobić. Myślę, że to dobry kierunek i pewne rzeczy z Kongresu wynikną, ale wymaga to dużego poświęcenia, pracy i wysiłku – mówi Janusz Łowigus.

2019-09-10 13:23

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Duszpasterz trzeźwości: picie alkoholu nie jest oznaką dorosłości

- Jeśli rodzice będą trzeźwi, to i ich dzieci będą trzeźwe – uważa ks. kan. Zbigniew Kaniecki, wieloletni duszpasterz trzeźwości w diecezji płockiej, proboszcz parafii pw. św. Jadwigi Śląskiej w Białej koło Płocka. – Dzieci powinny zrozumieć, że picie alkoholu nie jest oznaką dorosłości - uważa w Tygodniu Modlitw o Trzeźwość Narodu.

Duszpasterz trzeźwości w diecezji płockiej zwraca uwagę, że w tym roku w czasie Tygodnia Modlitw o Trzeźwość Narodu wiele uwagi poświęca się abstynencji dzieci. O ile jednak do tej pory często mówiło się, że „przez abstynencję dzieci do trzeźwości dorosłych”, to obecnie trzeba jasno powiedzieć, że „postawa dzieci zależy od postawy dorosłych – dzieci naśladują dorosłych”. Jeżeli dorośli – rodzice będą potrafili pokazać swoim dzieciom piękno życia bez alkoholu, to i dzieci „nie będą potrzebowały sięgania po alkohol jako znak dorosłości”.

- Potrzeba, żeby rodziny były trzeźwe, to wtedy i rodzice, i dzieci będą trzeźwe, mając właściwe środowisko wychowawcze. Rodzice, którzy teoretycznie wychowują dzieci do 21 roku życia, powinni zachować abstynencję, czyli przy swoim dziecku nie spożywać alkoholu. Tu chodzi o sprawiedliwość, ale też o przykład, bo w innym razie nie możemy oczekiwać, że młode pokolenie będzie właściwie przyswajało sobie pewne wartości – zaznacza ks. Zbigniew Kaniecki.

Przypomina także spotkanie kard. Stefana Wyszyńskiego z ówczesnym prezydentem Bolesławem Bierutem w 1959 roku. Hierarcha zwrócił prezydentowi uwagę, że opieranie budżetu państwa na monopolu alkoholowym jest niemoralne. Bierut przyznał mu rację, ale żartobliwie powiedział: „Ale Ksiądz Prymas nie zaprzeczy, że większość tego alkoholu wypili katolicy”. Prymas powtórzył więc, że nie zaprzecza.

- Nie mamy wpływu na to, ile alkoholu będzie na rynku, ile będzie punktów jego sprzedaży, bo to zależy od samorządów. Wielu samorządowców nie zwraca na te sprawy uwagi, bo tylko liczy pieniądze, a tych jest więcej, gdy jest więcej podobnych punktów. Wielcy „apostołowie trzeźwości” zwracali uwagę, że nie ma co toczyć bojów z tymi, którzy posyłają dużo alkoholu na rynek, ale należy dążyć do tego, aby ograniczyć jego popyt. Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki i kard. Stefan Wyszyński dążyli do tego, aby jak najwięcej osób podejmowało rezygnację z picia alkoholu. Nie dlatego, że muszą, ale dlatego, że chcą podjąć ten rodzaj postu, aby wesprzeć tych, którzy mają problemy; aby u Boga wyprosić dar trzeźwości dla całego narodu. To kardynał Wyszyński pierwszy zaczął mówić: „Przez abstynencję wielu do trzeźwości wszystkich” – cytuje dyrektor Diecezjalnego Ośrodka Trzeźwości.

Jego zdaniem, uproszczeniem jest stwierdzenie, że ksiądz jest wrogiem alkoholu. Alkohol jest potrzebny w różnych gałęziach przemysłu (spożywczym, farmauceutycznym, kosmetycznym itd.). Kościół naucza jednak, że rezygnacja z picia jest najlepszym sposobem, aby zmieniło się oblicze ziemi. Można obyć się bez alkoholu i można dobrze się bez niego bawić.

- Źle się dzieje, jeśli w polskich domach wizyta gości kojarzy się ze stawianym na stole alkoholem. Jest przymus picia, a czasami nawet szantaż. Powinniśmy dąży

do tego, aby odmowa picia była przyjmowana bez obrazy, żeby pił ten, który chce i nie pił ten, który nie chce – podkreśla ks. Kaniecki.

Jego zdaniem beatyfikowany niebawem kardynał Wyszyński, to właściwy patron dla modlących się o trzeźwość rodzin. – Niektórzy zastanawiają się, czy to nie jest przesadą nazywanie go „apostołem trzeźwości”. Prymas Wyszyński był nim jednak z całą pewnością. Po pierwsze, w życiu prywatnym był abstynentem, poza tym był prezesem koła abstynentów w seminarium włocławskim. Uczestniczył w pierwszym, przedwojennym Kongresie Trzeźwości w Warszawie, a sprawozdanie z niego zamieścił w „Ateneum Kapłańskim”. Zrobił wiele rzeczy w tej dziedzinie dla diecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej jako ich szczególny pasterz, ale i dla Kościoła w Polsce – uważa duszpasterz.

Dodaje, że to za czasów działalności kard. Wyszyńskiego zostały uchwalone wytyczne dla kościelnej akcji trzeźwości w 1959 roku, później znowelizowane w 1971 roku. Był on też twórcą Jasnogórskich Ślubów Narodu Polskiego, w których jest mowa o problemie alkoholowym w Polsce, a odpowiedzią na Śluby była Krucjata Wstrzemięźliwości, powołana przez ks. Blachnickiego. Niestety, ówczesne władze szybko ją rozwiązały. Poza tym jeszcze przed aresztowaniem Prymasa, władze komunistyczne doprowadziły do zniszczenia Bractwa Trzeźwości. Jeszcze za jego życia podjęto próbę ich reaktywacji, działo się to przed jubileuszem 600-leciem obecności Matki Bożej na Jasnej Górze. Ostatecznie udało się to już po śmierci kard. Stefana Wyszyńskiego, w roku 1982.

Tydzień Modlitw o Trzeźwość Narodu w polskim Kościele rozpoczął się 23 lutego, a zakończy 29 lutego. Także w diecezji płockiej w tygodniu tym inicjowane są modlitwy w intencji trzeźwości diecezjan. Od środy popielcowej w wielu kościołach wyłożone będą tzw. księgi trzeźwościowe dla osób, które w Wielkim Poście zrezygnują z picia alkoholu.

CZYTAJ DALEJ

USA: szczepionka na koronawirusa ma być dobrowolna

2020-05-20 08:33

[ TEMATY ]

szczepionka

koronawirus

Prezydent USA Donald Trump zapowiedział, że przyszła szczepionka przeciwko Covid-19 będzie dobrowolna. Przedstawiając szczegóły operacji „Warp Speed”, mającej na celu wyprodukowanie i dystrybucję ponad 500 milionów ampułko-strzykawek do stycznia 2021 r., przy wykorzystaniu zasobów naukowych, medycznych, wojskowych i wsparciu sektora prywatnego, prezydent zapewnił, że nowa szczepionka będzie dla tych, „którzy chcą ją dostać”. Dodał, że „nie każdy będzie chciał ją dostać”.

Obawy o możliwe ograniczenie podstawowych wolności wzbudziły wcześniejsze informacje, o tym, że nową szczepionkę wdrażać ma amerykańska armia, co miało sugerować, że lek będzie podawany przymusowo. Opinia publiczna w USA nie kryła zaniepokojenia w tej sprawie.

W ciągu zaledwie jednego tygodnia prawie 440 000 osób podpisało petycję portalu obrońców życia LifeSiteNews skierowaną do światowych przywódców sprzeciwiających się obowiązkowemu szczepieniu na koronawirusa.

CZYTAJ DALEJ

O. prof. Wacław Hryniewicz - teolog nadziei

2020-05-26 18:51

[ TEMATY ]

O. prof. Wacław Hryniewicz

PAP

„Teologiem nadziei” można śmiało nazwać zmarłego 26 maja w wieku 83 lat o. prof. Wacława Hryniewicza OMI. Jedną z jego największych zasług było ożywienie dyskusji teologicznej w Polsce. Chyba z żadnym współczesnym polskim teologiem tak zażarcie nie polemizowano. Powodem była idea „nadziei zbawienia dla wszystkich”, jaką – czerpiąc inspiracje z tradycji chrześcijaństwa wschodniego – rozwijał w swych niezliczonych publikacjach. Jego imponująca bibliografia liczy ponad 900 pozycji, w tym 40 książek!

Ten jeden z najbardziej znanych teologów w Polsce przeszedł w swej pracy naukowej drogę od teologii dogmatycznej do teologii ekumenicznej, której stał się wybitnym przedstawicielem. Był postacią rangi światowej, o czym świadczy chociażby jego trwający 25 lat (!) udział w pracach Międzynarodowej Komisji Mieszanej ds. Dialogu między Kościołem Rzymskokatolickim i Kościołem Prawosławnym, a także funkcja konsultora watykańskiego Sekretariatu ds. Jedności Chrześcijan (1979-1984).

Do swoich danych biograficznych nadesłanych do wydanego przez KAI leksykonu „Kto jest kim w Kościele?” (1996) o. Hryniewicz dołączył następującą charakterystykę swojej osoby: „Teolog kontrowersyjny, nie uprawiający teologii konfesyjnej, chrześcijanin mający nadzieję na powszechne zbawienie, wierzący w siłę przeobrażającej miłości Boga”. Gdzie indziej tłumaczył, że nie chce uprawiać czysto wyznaniowej teologii, ale pragnie być otwarty na chrześcijański Wschód i Zachód, aby czerpać z całej tradycji Kościoła.

Teologia paschalna

Pierwszym oryginalnym osiągnięciem o. Hryniewicza była jego teologia paschalna. Trzytomowy „zarys chrześcijańskiej teologii paschalnej” jego autorstwa – „Chrystus nasza Pascha” (1982), „Nasza Pascha z Chrystusem” (1987) i „Pascha Chrystusa w dziejach człowieka i wszechświata” (1991) – to jedna z najważniejszych publikacji w całej historii polskiej teologii.

Prawosławny arcybiskup Jeremiasz, sam będący wybitnym teologiem, nazwał ją „współczesną «Sumą teologiczną»” i „dziełem życia” o. Hryniewicza, któremu udało się stworzyć „spójny system teologiczny”. Istotą jego myśli jest pragnienie przekazania współczesnemu człowiekowi Ewangelii radosnej, teologii nie lamentującej nad grzechem, ale wyrozumiałej, bardziej ludzkiej, budzącej nadzieję. W centrum jego zainteresowania jest „żywa osoba Chrystusa, którego miłość do stworzenia pokazuje prawdziwą wielkość Boga”.

Odbierając w 2009 r. doktorat honoris causa Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie o. Hryniewicz przypomniał, że Pascha Chrystusa jest najlepszą nowiną dla każdego chrześcijanina. Otwiera drogę do Paschy człowieka, który miłując i wybaczając, także może zmartwychwstać. Ogołocony na krzyżu, pokorny i usuwający się w cień, Bóg kenotyczny przeszedł przez krzyż, aby wezwać do niekrzyżowania w świecie, który zabija niewinnego. „Pascha Chrystusa ma pomóc każdemu, aby odnalazł się w świecie Zmartwychwstałego” – przekonywał teolog.

Apelował, by mówić o Zmartwychwstaniu językiem radości, zdumienia, dziękczynienia i uwielbienia. „W chrześcijaństwie jest miejsce na radość i nadzieję, na poczucie humoru, bez radości popadamy w ponury dogmatyzm” – przestrzegał o. Hryniewicz.

Wzywał teologów, by było w nich więcej eschatologicznego optymizmu. „Nie należy bać się Boga, On nikogo nie skrzywdzi. Piszmy więcej o tym, że jesteśmy w rękach szczęśliwego Boga. (…) Będzie to teologia bliższa życia i bardziej przyjazna ludziom” – nawoływał o. Hryniewicz.

Nadzieja zbawienia dla wszystkich

Zdaniem abp. Jeremiasza, o. Hryniewicz wyciągnął wnioski ze Zmartwychwstania i wczytując się w teksty Ojców Kościoła, sprzeciwił się wizji wieczności piekła, odrzucił koncepcję wiecznej kary. „Nie można odwieść go od problematyki powszechnego zbawienia, bo oznaczałoby to dla niego utratę nadziei” – mówił prawosławny hierarcha.

Odnosił się tu do kolejnej trylogii o. Hryniewicza, w której skład wchodzą trzy książki: „Nadzieja zbawienia dla wszystkich” (1989), „Dramat nadziei zbawienia” (1996) i „Pedagogia nadziei” (1997). „Cieszę się, że dana mi była łaska odnalezienia własnej drogi na rozległym polu teologii. Teolog musi mieć wyraziste oblicze. Moja droga to nadzieja. Hymn o nadziei pisze się całym życiem. Nigdy nie przeczuwałem, że ta droga poprowadzi mnie tak daleko w nieznane. To nie jest tylko obsesja tematu. To jest pasja, życiowe umiłowanie, temat, którego nie zgłębię w ciągu najdłuższego życia” – wyznał o. Hryniewicz w 2006 r.

„Boję się teologii serwującej ludziom beznadzieję, trwogę, lęk przed Bogiem. Boję się teologii tak mówiącej o sprawach ostatecznych, że ludzie ze strachem i grozą odchodzą z tego świata. Czy mają odchodzić bez nadziei?” – tłumaczył w wywiadzie-rzece „Nad przepaściami wiary” (2001). Mówił, że jest to nadzieja dostrzegająca Boga, którego obchodzi ludzki los. Nadzieja, która umie przeciwstawić się rozpaczy. Nadzieja, która nie jest matką głupich, ale mądrością trwania. Nadzieja, która potrafi człowieka wyzwolić ze stanu zatracenia, a więc nadzieja na zbawienie wszystkich ludzi. W niebie, jak stwierdził, wbrew logice ludzkiej, może znaleźć się miejsce dla św. Franciszka i dla Hitlera, dla Matki Bożej i Judasza. Bowiem nadzieja powszechnego zbawienia ośmiela się ufać, że Bóg potrafi pojednać aktorów najtragiczniejszych dramatów na scenie dziejów.

Nie pewność, lecz ufność

O. Hryniewicz przyznawał, że nikt nie ma stuprocentowej pewności, że będzie zbawiony. - Tu nie chodzi o pewność, ale o ufność. Mogę ufać, że będę zbawiony. Mogę mieć nadzieję, mogę się tego spodziewać. A mam ku temu podstawy i ważne racje. Wynikają one z Ewangelii, która odsłania prawdziwe oblicze Chrystusa: miłosiernego, rozumiejącego ludzi, takiego, któremu mogę bezgranicznie zaufać. Chrystus jest Zbawicielem wszystkich. Może ocalić nawet najbardziej zagubionego człowieka. Jeżeli więc i ja się w życiu zagubię, to mam nadzieję, że On mnie odszuka, że wyprowadzi ze stanu zagubienia. Język Ewangelii jest bardzo konkretny: Dobry Pasterz szuka jednej zagubionej owcy, zostawiając w tym celu 99. Proporcje są paradoksalne, wydawałoby się – nielogiczne. A jednak. Bóg nie odważyłby się stworzyć świata, gdyby miał na zawsze odrzucić i potępić swoje stworzenia – tłumaczył teolog w rozmowie z KAI w 2001 r.

W jego przekonaniu Bóg „nie mógłby być szczęśliwy, gdyby choć jedno ludzkie istnienie poszło na wieczne zatracenie”. Dlatego nawet piekło, rozumiane w tradycyjnym ujęciu, jest – według o. Hryniewicza – tylko stanem przejściowym, chwilowym zatraceniem, z którego Bóg człowieka kiedyś uratuje. Ponieważ dla Boga nie ma żadnych ograniczeń, trudno sobie wyobrazić, aby nie mógł On zbawić człowieka, który pragnie się nawrócić już po śmierci.

O. Hryniewicz powoływał się patriarchę Konstantynopola Bartłomieja, który obecność nadziei i modlitwy „o zbawienie powszechne” dostrzegał w ciągu dziejów Kościoła u wielkich świętych: „Ambrożego z Mediolanu, Grzegorza z Nyssy, Dionizego Areopagity, Izaaka Syryjczyka, Julianny z Norwich oraz u tylu wielkich teologów współczesnych, takich jak Hans Urs von Balthasar”.

O. Hryniewicz zwracał uwagę, że w Kościele Wschodnim nie ma dogmatu o wiecznym potępieniu. Tymczasem w katolicyzmie - jego zdaniem - prawda wiary o piekle była często dominującą perspektywą patrzenia na Boga, prowadzącą do strachu przed Nim. "Wschód jest odważniejszy, jeśli chodzi o nadzieję ocalenia wszystkich. To na Wschodzie przede wszystkim ta nadzieja przetrwała. Na Zachodzie są tylko wyjątki, bo Augustyn wygasił cały nurt tradycji nadziei, widzącej moc Boga w tym, że jest niestrudzonym pasterzem, który szuka zagubionych, aż znajdzie. Tak, Bóg będzie szukał, aż znajdzie" – pisał o. Hryniewicz. Jednocześnie stale odrzucał zarzuty, że opowiada się „za nauką o apokatastazie, rozumianej jako konieczność zbawienia powszechnego”.

Komentując książkę o. Hryniewicza „Nadzieja uczy inaczej” (2003), filozof prof. Władysław Stróżewski zauważył, iż w tezie, że wszyscy będą zbawieni „nie chodzi o jakąś «amnestię» czy zapomnienie win, ale o umiejętność dostrzeżenia tego Najwyższego Dobra, które jest zbawczą siłą. W tym ujęciu Bóg jest Zbawicielem, Dobrem, które pociąga ku sobie. Każdy z tych pociągniętych musi zdać sobie sprawę ze zła, jakie popełnił i zdecydować się na oczyszczenie”.

Ekumenizm bez uniatyzmu

O. Hryniewicz uznawał różnorodność dróg prowadzących ku Bogu za błogosławieństwo, gdyż chrześcijanie mogą przez dialog odkrywać więcej tajemnic o swoim Stwórcy. Był wręcz przekonany, że jedność Kościoła musi „lśnić różnorodnością”. "Ekumenizm, to umieć przyjąć drugiego w jego odmienności, inności widocznej w kulcie, strukturze czy rozumieniu [prawd wiary]" – zauważał o. Hryniewicz. Przestrzegał przed zacieśnianiem się do jednego, własnego wyznania, aby być zdolnym do poznania tego, czym żyją inni i umieć przyjąć to, że ktoś inny ma coś do powiedzenia. Zwracał uwagę na bogactwo innych wyznań, z których warto czerpać. "Trzeba być w tym Kościele, w którym się jest, ale moja tożsamość się wzbogaca, jeśli umie skorzystać np. z zażyłości z Pismem Świętym od ewangelików" - mówił o. Hryniewicz.

Za niemożliwy do realizacji uznawał dawny unijny model jedności, wymagający podporządkowania się innych Kościołów papieżowi, gdyż „jest to niezgodne ze starą tradycją chrześcijańskiego Wschodu: Wschodu zarówno prawosławno-bizantyjskiego, jak i prawosławia przedchalcedońskiego, tych Kościołów starych, które uznają zaledwie pierwsze trzy sobory”.

Nazywał uniatyzm „trudną lekcją historii” i jedną z głównych przeszkód w dialogu ekumenicznym z prawosławiem. Twierdził, że sprawie jedności nie służyło wypracowywanie przez unitów własnej teologii i eklezjologii. Zaznaczał, że mają oni, oczywiście, prawo do istnienia, ale miast podkreślać swą odrębność zarówno od łacinników, jak i od prawosławnych, powinni starać się odnaleźć to, co ich łączy z tymi drugimi, gdyż od nich przed wiekami się oderwali i tam są ich korzenie.

Za „prawdziwe zjednoczenie” o. Hryniewicz uznawał sytuację, gdy „wspólnota Kościołów wzajemnie się uznających zachowa także daleko idącą autonomię i prawo do decydowania o własnych sprawach”, łącznie z nominacją biskupów „nie bezpośrednio przez Rzym, tylko z udziałem Kościołów lokalnych”.

Choć podkreślał, że wszyscy ochrzczeni należą do Chrystusa, a ich zadaniem jest zmaganie się o jedność, to jednak nie opowiadał się za poglądem, że jedność jest możliwa do osiągnięcia tutaj, na ziemi. Zresztą, zdaniem o. Hryniewicza, chrześcijaństwo przyszłości będzie skoncentrowane na Osobie Chrystusa, a nie na Kościele. To drugie bowiem stwarza pokusę usunięcia Boga na dalszy plan.

„Teologii prof. Hryniewicza bać się nie trzeba. Ona rzeczywiście jest inna – ma słowa pocieszenia” – mówił ks. prof. Piotr Jaskóła w laudacji z okazji nadania o. Hryniewiczowi tytułu doktora honorowego Uniwersytetu Opolskiego w 2014 r. „Wdzięczni jesteśmy za trylogię paschalną, pozwalającą odkryć piękno wiary w Chrystusa leczącego chorą wolność stworzenia – wyliczał ks. Jaskóła. – Dziękujemy za teologię nadziei, która uwalnia od lęku przed życiem i przed śmiercią. Za obronę nadziei na powszechne zbawienie też dziękujemy, gdyż ten rodzaj nadziei przypomina chrześcijanom, że Boża łaskawość nie zna granic, dla Bożej miłości nie ma nic niemożliwego, a każdy odruch ludzkiego serca jest momentem ocalenia”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję