Reklama

Tu cuda i łaski były i są wypraszane

2019-09-03 13:09

Rozmawia Maria Fortuna-Sudor
Edycja małopolska 36/2019, str. 6-7

archiwum
– Chciałbym bardzo, aby w naszej świątyni została wprowadzona wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu – mówi ks. dr Dariusz Guziak

– Każde miejsce w tym kościele; ta architektura, te zabytki, pochodzące w różnych historycznych epok noszą ślady pobożności kolejnych pokoleń parafian – mówi „Niedzieli” ks. dr Dariusz Guziak, proboszcz wspólnoty Świętego Krzyża w Krakowie, gdzie już 14 września nastąpi inauguracja osiemsetlecia parafii

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Księże Proboszczu, jak postrzega Ksiądz to miejsce?

KS. DR DARIUSZ GUZIAK: – Najpierw trzeba sięgnąć do korzeni. To osiem wieków ewangelizacji; dorobek wielu pokoleń. To potężne drzewo, które rośnie i się rozwija. To drzewo ma też zapewne suche gałęzie, które trzeba poobcinać, ale ono ciągle wypuszcza nowe pędy, gałęzie i owocuje. Święty krzyż jest w centrum duchowości chrześcijańskiej, a w naszej świątyni znajduje się na tle okna z witrażem. Gdy wczesnym rankiem wchodzę do kościoła, krzyż jest opromieniony, cały w blasku. Postrzegam go jako krzyż chwalebny, który mówi nie tylko o męce Chrystusa, o Jego śmierci, ale też o zmartwychwstaniu, o zwycięstwie. Dla mnie osobiście to jest bardzo ważne, żeby widzieć krzyż w perspektywie paschy, przejścia Chrystusa.

– Współczesny człowiek boi się krzyża...

– Teologia krzyża jest niezwykle głęboka, bogata. Spotykamy się z nim, kiedy mówimy o osobistym cierpieniu, gdy dotykają nas lub naszych bliskich trudne, bolesne doświadczenia. Krzyżem może być choroba, samotność, wszystko to, co boli, co jest dla nas trudne. A Pan Jezus mówi, abyśmy wzięli krzyż i poszli za Nim. To jest to; wziąć krzyż, czyli przyjąć chorobę, odpowiedzieć na głos powołania, zrealizować wyznaczone zadania. I wtedy ten krzyż staje się krzyżem chwalebnym, który nas poprowadzi do zmartwychwstania, do życia wiecznego, do życia z Bogiem. Jeśli natomiast go nie przyjmiemy, jeśli się buntujemy, to szybko się zorientujemy, że krzyż nas niszczy, przygniata. Jesteśmy rozdarci, odczuwamy wewnętrzny bunt.

– I co wtedy?

– Nie unikniemy cierpienia. Ono nas dopada. I jeśli nie mamy pogłębionej teologii krzyża, to nie rozumiemy chrześcijaństwa, nie widzimy sensu życia. Nie rozumiemy tego, co nas spotyka i stąd wynika ucieczka, wycofanie się, zamknięcie. Myślę, że w rozpoczynającym się roku jubileuszowym trzeba w parafii postawić na duchowość i teologię krzyża. Zwłaszcza że jest w nas oczekiwanie, żeby Pan Bóg nam dawał takie rozwiązania, jakie my zaplanujemy dla siebie, a w teologii krzyża chodzi o to, abyśmy zrobili krok do przodu i zaakceptowali krzyż.

– Jak to uczynić?

– W ciągu minionego roku rozpoznałem, że aby krzyż zajaśniał w blasku, aby sam Pan Jezus zajaśniał, to potrzebne są m.in. nabożeństwa. Udział w nich ma wpływ na duchowość i na rozwój parafian oraz pielgrzymów nawiedzających naszą świątynię.

– Jakie to nabożeństwa?

– Pierwsze – ku czci św. Charbela. Jego relikwie ks. Paweł Kubani (były proboszcz parafii Świętego Krzyża – przyp. red.) sprowadził z Libanu, jest też ikona św. Charbela. Każdego 30. dnia miesiąca kościół jest wypełniony modlącymi się za wstawiennictwem tego świętego. Z kolei nabożeństwo ku czci Ducha Świętego jest sprawowane w każdy 2. poniedziałek miesiąca. Rozpoczynamy o godz. 18 Mszą św. wotywną w Duchu Świętym, a następnie trwa czuwanie połączone z uwielbieniem Ducha Świętego. Mała Arabka, mistyczka i stygmatyczka, święta Kościoła katolickiego, przekonywała księży, aby przynajmniej raz w miesiącu odprawiali Mszę wotywną o Duchu Świętym i zapewniała, że to nabożeństwo przyniesie światło Boże i pokój w życiu wspólnoty.
Natomiast w 1. soboty miesiąca jest u nas sprawowane nabożeństwo wynagradzające. Uczestniczą w nim przede wszystkim dzieci z rodzicami, na czym bardzo mi zależało, bo pomyślałem, że przecież w Fatimie Matka Boża ukazała się właśnie dzieciom. W parafii jest grupa ok. 30 osób (rodziny z dziećmi), która to nabożeństwo pierwszych sobót animuje. Rozpoczynamy o 10.30 od spotkania w kościele, gdzie jest wystawienie Najświętszego Sakramentu, a dzieci z rodzicami modlą się na różańcu. Potem maluchy udają się do salki. Tam są pod opieką dyżurujących rodziców, a dorośli adorują Najświętszy Sakrament. O godz.12 wszyscy uczestniczą w Mszy św., a następnie – w agapie. Zaś czwarte nabożeństwo jest u nas zakorzenione od wieków.

– Czyli?

– Ono ma związek z zabytkową figurą Pana Jezusa Frasobliwego. To przy nim codziennie od godz. 8 do 18 trwa adoracja Najświętszego Sakramentu, a w niedzielę od godz. 14 do 18. W tym czasie Pan Jezus nigdy nie jest sam. A z lektury księgi, do której są wpisywane intencje; prośby, podziękowania, można wywnioskować, jak wiele się tutaj dzieje. W tym kościele łaski i cuda były wypraszane przez wieki i tak jest nadal.

– 14 września nastąpi inauguracja jubileuszu parafii, w który wpisują się jeszcze dwa srebrne jubileusze.

– W wielki jubileusz osiemsetlecia parafii wpisuje się 25-lecie sakry biskupiej bp Antoniego Długosza oraz 25-lecie mojego kapłaństwa. Będziemy dziękować za te rocznice. Rozpoczynamy Mszą św. o godz. 17. Po Eucharystii w parafialnych ogrodach będzie agapa. O godz. 21 zgromadzimy się w kościele na apelu jasnogórskim, a po nim rozpocznie się koncert „Nie ma kapłaństwa bez krzyża”, w którym wystąpią znani artyści.

– A co będzie dalej?

– Każde miejsce w tym kościele; ta architektura, te zabytki pochodzące w różnych historycznych epok noszą ślady pobożności kolejnych pokoleń parafian. Kaplice ufundowane przez krakowskie cechy, nagrobki rodu Pollerów, obrazy rodziny Lubiczów, to tylko niektóre przykłady ofiarności krakowian od wieków związanych z tym kościołem, ale też, a może przede wszystkim, ich wyznanie wiary i dowód trwania przy Kościele (zarys historii parafii można przeczytać na stronie: www.krzyzkrakow.pl). W związku z tym w roku jubileuszowym przewidujemy m.in. sympozjum naukowe, które będzie łączyło wymiar historyczny i teologiczny ze św. Krzyżem. W to wydarzenie zdecydował się zaangażować Uniwersytet Papieski Jana Pawła II. Ustaliliśmy też z komitetem organizacyjnym, że trzeba przygotować jubileuszowy album. W maju odbędą się trzydniowe rekolekcje połączone z peregrynacją cudownej figury św. Michała Archanioła z Gargano. Także zaplanowane już rekolekcje wielkopostne wpisują się w rocznicowe wydarzenia. Ale modlę się również o inne owoce tego jubileuszu…

– Zdradzi Ksiądz jakie?

– Chciałbym bardzo, aby w naszej świątyni, tu na Starym Mieście, została wprowadzona wieczysta adoracja Najświętszego Sakramentu. Byłem ostatnio w parafii, gdzie taka wieczysta adoracja trwa. I sam widziałem, a osoby, z którymi rozmawiałem, to potwierdzają, że adoracja zmienia wspólnotę parafialną. Odnowa zaczyna się od modlitwy, od adoracji Najświętszego Sakramentu.

– A kolejny owoc?

– Myślimy o tym, aby w naszej świątyni został wprowadzony w konfesjonale dyżur, w godzinach późnowieczornych.

– Istnieje taka potrzeba?

– Już kilka razy się zdarzyło, że ktoś w piątek między godz. 21 a 22 zastukał na plebanię i prosił o spowiedź. Najpierw z pewnym sceptycyzmem do tych próśb podchodziłem, jednak okazywało się, że to były spowiedzi, powiedziałbym, generalne. Stąd wniosek, że jeśli byśmy mieli wieczystą adorację w kościele, to można by uruchomić w nocnych godzinach taki konfesjonał, gdzie czeka kapłan na pragnących pojednać się z Panem.

– Z rozmowy wynika, że jubileusz to nie tylko czas dziękczynienia, ale i dobry sposób na ożywienie wspólnoty…

– W takim kierunku zmierzamy. Chciałbym, żeby nasza wspólnota, gromadząca się wokół pięknej, zabytkowej świątyni, stawała się żywym Kościołem. Żebyśmy nie mieli w Krakowie kolejnego muzeum. Oczywiście, cieszymy się, gdy do naszego kościoła przychodzą także turyści, żeby zobaczyć np. wspaniałą architekturę, piękne freski. To także może być formą katechizacji, ale zależy nam przede wszystkim na tym, żeby tu, na Starym Mieście, istniał i rozwijał się, z Bożym błogosławieństwem, żywy Kościół. Mamy nadzieję, że świętowanie jubileuszu pomoże w realizacji tych planów.

Tagi:
jubileusz

Reklama

Srebrny Jubileusz

2019-10-08 14:19

Kamil Krasowski
Edycja zielonogórsko-gorzowska 41/2019, str. 1

Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej obchodzi srebrny jubileusz. Został powołany 25 lat temu dekretem ówczesnego ordynariusza diecezji zielonogórsko-gorzowskiej bp. Adama Dyczkowskiego

Archiwum DIAK
Obecny Zarząd Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej

Iskra odrodzenia Akcji Katolickiej w naszej Ojczyźnie wyszła od św. Jana Pawła II w 1993 r. W zatroskaniu o Kościół wyraził wolę reaktywowania jej struktur podczas wizyty biskupów polskich „ad limina”. W naszej diecezji bardzo konkretnie odpowiedział na nią ówczesny ordynariusz bp Adam Dyczkowski, który zachęcał do tego zarówno kapłanów, jak i świeckich, którzy utworzyli grupę inicjatywną, mającą swój trzon w Klubie Inteligencji Katolickiej w Zielonej Górze.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

„Sprawa” tragicznie zmarłego ks. Palimąki

2012-11-23 13:21

Agnieszka Dziarmaga
Edycja kielecka 48/2012, str. 4-5

Ks. Stanisław Palimąka - pierwszy proboszcz Klimontowa, twórca tamtejszej parafii i budowniczy kościoła, należy do grona tych kapłanów, którzy ponieśli śmierć w niewyjaśnionych okolicznościach. Tragiczne zdarzenie miało miejsce stosunkowo niedawno - w 1985 r., sprawę badały poważne gremia, m.in. tzw. Komisja Rokity i delegatura krakowska IPN. Postępowanie badawcze nie wniosło zbyt wiele. Faktem jest natomiast, że ks. Palimąka, przejechany ze skutkiem śmiertelnym przez własny samochód, staczający się po pochyłości do garażu, był kaznodzieją i katechetą, który nigdy się komunistom nie kłaniał, a jego kazania i wystąpienia publiczne zaowocowały specjalną teczką w aktach SB

Archiwum
Ks. Stanisław Palimąka

Był 27 lutego 1985 r. Rankiem, tuż po śniadaniu proboszcz ks. Stanisław Palimąka wsiadł w swojego niebieskiego Fiata 125, aby odwieźć katechetę (alumna Stanisława Olesińskiego) do pracy. Prowadząca mu gospodarstwo siostra - Otylia Kaczmarek, nie mogąc doczekać się powrotu brata, wyszła ok. 12.30 przed dom. Ksiądz leżał przy drzwiach garażowych, na których zatrzymał się samochód. Był martwy.

Tragiczne zdarzenie

Jak pisze ks. Daniel Wojciechowski w „Księża niezłomni. Diecezja kielecka” („Print”, Włoszczowa-Kurzelów 2011) „Według oficjalnej wersji auto staczając się do garażu z podjazdu o długości 12 m i o nachyleniu 12 stopni, najechało na ks. Palimąkę, powodując jego śmierć. Wojewódzki Urząd Spraw Wewnętrznych w Krakowie musiał się bardzo spieszyć z ustaleniem przyczyny zgonu kapłana, skoro już 30 marca 1985 r. umorzył dochodzenie, nie stwierdzając przestępstwa. Sekcja zwłok wykazała złamanie podstawy czaszki, stłuczenie mózgu, krwiak podpajęczynkowy, rany tłuczone twarzy po stronie prawej i złamanie prawego uda”.

Z Kroniki parafii Klimontów: „Ciało księdza spoczywało wbite w nowe, masywne drzwi garażowe Został przygnieciony przez półtoratonowego fiata. Zszokowana tym widokiem [siostra - przyp. red] najprawdopodobniej wykonała telefony na milicję, do Kurii w Kielcach i do brata Mieczysława do Kielc. Na miejscu tragedii szybko zjawił się tłum ludzi. Plac przed plebanią zapełnili nie tylko zrozpaczeni parafianie, ale także milicja, pogotowie, brat księdza i biskup kielecki. Śledztwo przejęła komenda krakowska. Oględziny wykonywali eksperci z Krakowa i Warszawy”. Sekcja została przeprowadzona w Zakładzie Medycyny Sądowej Akademii Medycznej w Krakowie.

Pogrzeb ks. Stanisława Palimąki odbył się 2 marca 1985 r. w Klimontowie. Liturgii pogrzebowej przewodniczył bp Stanisław Szymecki, który wygłosił homilię, kończąc ją słowami św. Pawła Apostoła: „Czuwajcie, trwajcie mocno w wierze, bądźcie mężni i umacniajcie się. Wszystkie wasze sprawy niech się dokonują w miłości” (1Kor 16, 13-14). Uczestniczyło około 290 kapłanów i tłumy wiernych nie tylko z parafii, ale i z okolicznych miejscowości.

Co na to śledztwo i Komisja?

Sejmowa Komisja Nadzwyczajna do badania działań MSW, którą kierował poseł Jan Maria Rokita (zwana Komisją Rokity), dopatrzyła się wielu wątpliwości w orzeczeniach Urzędu ds. Wyznań. W raporcie napisano m.in.: „Postępowanie zostało ukierunkowane na niestwierdzenie przestępstwa już w momencie dokonywania pierwszych czynności procesowych. Dopuszczono do utraty (na skutek niezabezpieczenia) wielu istotnych dowodów (m.in. nie dokonano badań, czy na monecie blokującej dźwignię hamulca ręcznego znajdują się odciski palców). Nie przesłuchano wszystkich świadków, wykonane przez biegłych ekspertyzy są obarczone uchybieniami, nie odpowiadają na podstawowe pytania. Wreszcie nie przeprowadzono eksperymentu, który miałby określić wielkość siły uderzenia staczającego się samochodu na przeszkodę umieszczoną bezpośrednio pod drzwiami garażu”. Jaki z tego wniosek?

Ks. Daniel Wojciechowski badający tę sprawę uważa, że przyczyna „wypadku” mogła być złożona: patriotyczne, niewygodne dla aparatu władzy homilie ks. Palimąki i wiedza, jaką nabył podczas budowy kościoła i tzw. załatwiania materiałów budowlanych. Działało to, zdaniem księdza, jak katalizator. - To, że Proboszcz Klimontowa wiedział zbyt wiele, potwierdził słuchacz Radia Maryja, który zadzwonił do mnie, gdy byłem gościem „Rozmów niedokończonych”. Dzwonił z Krakowa, ze szpitala, nie chciał jednak podać danych personalnych - opowiada ks. Wojciechowski. Jako krewny zmarłego był na miejscu wypadku i dotąd ma przed oczami tamten tragiczny widok.

Na wniosek Komisji Rokity w 1991 r. sporządzono dodatkowo raport o działalności „grupy D” (do specjalnych działań dezintegracyjnych w walce z Kościołem), utajniony jednak przez MSW… Z kolei prokurator Aleksander Herzog z Prokuratury Generalnej uznał, że śledztwo było prowadzone nieprawidłowo. W „Gazecie Wyborczej” (nr 237/11 października 1990) ukazał się tekst pt. „MSW się spieszyło”, w którym tenże prokurator opiniuje: „Zbyt wcześnie, często przed wpłynięciem opinii biegłych, umarzano sprawy, nie brano pod uwagę wszystkich możliwych wersji popełnienia przestępstwa”. Obok ks. Palimąki wymienia sprawy: Piotra Bartoszcze, Grzegorza Przemyka, ks. Jerzego Popiełuszki, ks. Stanisława Zycha.

Z Kroniki parafii Klimontów: „W 2008 r. na polecenie IPN krakowska policja ds. kryminalnych przez dwa dni podejmowała czynności dotyczące miejsca i przebiegu tragicznej śmierci ks. Palimąki w Klimontowie. Istotnych zmian w tej sprawie do dzisiaj nie stwierdzono. Od czasu do czasu ukazują się jakieś artykuły w prasie małopolskiej dotyczące tej śmierci, które powielają uprzednie wersje i opinie, a jest ich tyle, ilu ludzi, a każdy uważa siebie za eksperta. Wydaje się, że tajemnicę okoliczności śmieci zabrał ks. Stanisław ze sobą. Być może, że nadejdzie taki czas, kiedy poznamy prawdę o tej śmierci”. Tak więc sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona.

Zanim został księdzem

Kim był tragicznie zmarły ks. Palimąka i w jaki sposób sprawował kapłańską posługę? Czy styl jego pracy mógł spowodować zabójstwo, jeśli wykluczy się tezę wypadku? Choć „sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona”, warto przyjrzeć się nie tylko okolicznościom „sprawy”, ale również tak tragicznie przerwanemu życiu ks. Stanisława Palimąki.

Urodził się 1 grudnia 1933 r. w Rębiechowie, należącym do parafii Węgleszyn, w rolniczej rodzinie. Gdyby żył, wkrótce świętowałby 79. urodziny. Rodzice - Piotr i Marianna z Dąbrowskich byli autentycznymi świadkami żywej wiary i w tym duchu wychowywali dzieci. Zawsze, pomimo odległości od kościoła, musiała być coniedzielna Msza św., a rano i wieczorem wspólny pacierz. Niewielu pozostało świadków tamtych lat; w Rębiechowie wciąż mieszka siostra śp. ks. Palimąki, w Kielcach żyje brat. - Pamiętamy o nim w wypominkach, w rocznicę tragicznej śmierci jest zawsze zamawiana Msza św. - mówi proboszcz z Węgleszyna, ks. Andrzej Żuber.

Po zdaniu matury w Liceum Ogólnokształcącym w Jędrzejowie (1954 r.) Stanisław Palimąka zdecydował się wstąpić na drogę kapłaństwa, rozpoczynając naukę i formację w WSD w Kielcach. Czas był szczególny - aresztowanie i proces bp. Czesława Kaczmarka musiały zapisać się w pamięci kleryka i odcisnąć ślad na kształcie późniejszej kapłańskiej posługi. Równie mocno utrwaliły się rozmowy w grupie szkolnych kolegów i nauczyciela historii z liceum w Jędrzejowie, gdzie potajemnie poznawano prawdę o Katyniu i innych zdarzeniach, o których milczała wówczas historia. Kleryk Palimąka zainteresowania historią Polski wyniósł także z domu rodzinnego. To był jeden aspekt jego dojrzewania, doroślenia. Poza tym koledzy kursowi z Seminarium zapamiętali go jako radosnego, pełnego optymizmu człowieka. Święcenia kapłańskie ks. Palimąka otrzymał z rąk bp. Czesława Kaczmarka 11 czerwca 1960 r. - Zawsze cechował go niesamowity humor. Był pełen energii, prędki - mówił, co myślał. Tę energię przekładał na duszpasterstwo - wspomina ks. Wojciechowski.

Odważne kazania w parafiach diecezji

Najpierw był wikariat w Łopusznie - trzy lata w rozległej terytorialnie parafii, z katechizacją dzieci w punktach dojazdowych, z głoszeniem odważnych kazań, co skutkowało nachodzeniem księdza przez ludzi w mundurach lub w cywilu i zadawaniem pytań, głównie o stosunek do PRL i jej władz. Potem był (krótko) Słaboszów k. Miechowa.

W Archiwum Diecezjalnym w Kielcach zachował się list do bp. Jana Jaroszewicza, dotyczący tamtego okresu, napisany przez 48-letniego rolnika ze Słaboszowa, który pisze m.in.: „Bardzo a bardzo pragnę podziękować za tak dobrego kaznodzieję, jakim jest ks. Palimąka, wikary parafii Słaboszów (…). Słyszę często, co ludzie mówią o jego kazaniach i co na nich działa i na mnie samego (…). Ksiądz wikary chce naprawdę dużo pracować i dużo może zrobić” (Akta personalne XP -56). W liście była także mowa o obowiązkowości księdza w doprowadzaniu dzieci na religię, szczególnie tych, które unikały katechezy.

W grudniu 1963 r. ks. Palimąka zainstalował się w Pierzchnicy. W związku z wygłoszonym przezeń kazaniem (z 11 kwietnia 1966 r.) Wojewódzki Urząd ds. Wyznań skierował do Kurii w Kielcach pismo o wszczęciu postępowania w sprawie działalności ks. Palimąki „szkodliwej dla państwa ludowego”. Wytoczony zarzut dotyczył „publicznego piętnowania historyków polskich za rzekome zniekształcanie prawdy historycznej narodu i Ojczyzny”. Ks. Palimąka nie zaprzeczał; ponadto nie chciał dopuścić świeckich władz oświatowych do wizytacji katechezy w punktach katechetycznych. SB przyglądała się coraz uważniej młodemu wikariuszowi...

W 1966 r. ks. Palimąka został mianowany wikariuszem w Białogonie k. Kielc. Po trzech latach przeniesiono go do Kazimierzy Wielkiej. Od 1972 r. jest już w Proszowicach, gdzie daje się poznać jako aktywny, zaradny i przedsiębiorczy kapłan.

Na probostwie w Klimontowie

Bp Jan Jaroszewicz w porozumieniu z ks. kan. Janem Kurczabem - proboszczem w Proszowicach zlecił ks. Stanisławowi Palimące organizację parafii i budowę kościoła w Klimontowie. - Do tego dzieła przystąpił z wiarą i entuzjazmem, mając nadzieję, że z pomocą Bożą i ludzi wykona zadanie - uważa ks. Daniel Wojciechowski. Zakupiono plac pod budowę, a 3 lipca 1977 r. została odprawiona pierwsza Msza św. na placu budowy kościoła. Sama budowa świątyni ruszyła wiosną 1978 r., a jesienią bp Jaroszewicz dokonał wmurowania kamienia węgielnego. Tempo pracy było szybkie, ksiądz dwoił się i troił, nie żałował zdrowia, które zaczynało szwankować, tym bardziej że budowa w tamtych czasach to było wyzwanie wymykające się normom, połączone z karkołomnymi zabiegami i tzw. „załatwieniami” wszystkiego, od pozwoleń po materiały.

Proboszcz był lubiany przez swoich parafian w Klimontowie i cieszył się ich szacunkiem. „Przyjaźnie nastawiony do każdego człowieka, wzbudzał zaufanie i łatwo nawiązywał kontakty. Był lubiany przez młodzież i dzieci. Te cechy jego charakteru pomagały mu przy budowie kościoła oraz tworzenia wspólnoty parafialnej. Parafianie podziwiali jego zaangażowanie w budowę i chętnie mu pomagali. Trud budowy kościoła i plebanii bez wytchnienia i wypoczynku przypłacił zawałem serca” - pisze w swej książce ks. Daniel Wojciechowski. Proboszcz dbał też o Kościół duchowy. Katechizacja, przepowiadanie Ewangelii - pozostawały na dobrym, ambitnym, zaangażowanym poziomie.

Od 1978 r. ks. Palimąka został samodzielnym duszpasterzem w Klimontowie. Równolegle z budową kościoła stawiano plebanię. Parafię pw. NMP Królowej Polski erygował bp Stanisław Szymecki 4 stycznia 1983 r. W tym samym roku bp Mieczysław Jaworski poświęcił cmentarz grzebalny. Od maja 1984 r. Proboszcz mieszkał już u siebie, na plebanii.

Życie parafialne potoczyło się wartkim, stabilnym nurtem, umacniały się więzi wspólnoty, parafia powoli krzepła. Proces w miarę spokojnego budowania wspólnoty przerwała nagła, tragiczna śmierć Księdza Proboszcza, 27 lutego 1985.

Ks. Palimąka został pochowany na cmentarzu, ale wkrótce ciało jego złożono w nowym grobie obok kościoła. Napis na nagrobku brzmi: „Oto miejsce mego odpoczynku na wieki” (Ps 131, 14). Bp Jan Gurda w 1990 r. poświęcił w kościele tablicę upamiętniającą postać tragicznie zmarłego kapłana. W czerwcu 2004 r. uporządkowano grób ks. Stanisława Palimąki wykonując nowe podesty granitowe i odkrywając mogiłę z zarośli. Teraz widnieje obok nowo wybudowanej kaplicy przedpogrzebowej. - Pamiętamy o kolejnych rocznicach śmierci, zamawiane są Msze św. 8 maja w dniu jego imienin czy we Wszystkich Świętych. Pozostaje nam obowiązek pamięci o nim - wyjaśnia proboszcz Klimontowa ks. Jan Kukowski. Postać tragicznie zmarłego Proboszcza przypominano m.in. w numerach pisma parafialnego „Klimontowska wspólnota”.

Dziękuję ks. Janowi Kukowskiemu za pomoc w zebraniu materiału do artykułu i udostępnienie zdjęcia.

W następnym numerze sylwetka Jadwigi Stano, wdowy konsekrowanej

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Mazur: Sercem misji Kościoła jest modlitwa

2019-10-20 19:45

mag / Warszawa (KAI)

Współczesny świat potrzebuje świadków Chrystusa - podkreślił bp Jerzy Mazur zachęcając do gorliwej modlitwy za misje. Ona, jak zaznaczył - jest „Sercem misji Kościoła”. Bez niej misjonarz jest niczym ciało bez duszy, czy okręt bez sternika i kompasu. W Światowy Dzień Misyjny Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji celebrował Mszę św. w stołecznej bazylice Świętego Krzyża.

Werbiści

W homilii bp Mazur przypomniał, że każdy ochrzczony jest zobowiązany do dzielenia się wiarą z innymi. Nawiązując do papieskiego orędzia na Nadzwyczajny Miesiąc Misyjny podkreślił, że chrześcijanin jest jednocześnie uczniem Jezusa i misjonarzem. - Od nas zależy, czy Chrystus będzie głoszony wśród tych, którzy Go jeszcze nie znają, a jest ich ponad 5 mld. na świecie – powiedział duchowny.

Podkreślił, że w Bożych oczach każdy człowiek jest ważny, ponieważ „jest przez Pana miłowany”. – Ten kto tego doświadczył wyrusza w drogę ponieważ jest pobudzony, by wyjść ze swoich ograniczeń, jest pociągnięty i sam pociąga innych dając siebie, nawiązując relacje rodzące życie – mówił bp Mazur.

Zaznaczył, że prawdziwy misjonarz wpatrzony jest w Chrystusa, który uczy nas posłuszeństwa woli Boga. – Jezus zawsze miał świadomość, że został posłany przez Ojca i Jego misją jest wypełnić powierzone Mu zadanie poprzez głoszenie Dobrej Nowiny potwierdzanej cudami oraz śmierć na Krzyżu i Zmartwychwstanie.

Bp Mazur podkreślił, że sercem misji Kościoła jest modlitwa. – To nie jest jakiś wzlot do Boga, czy dodatek do naszego bycia i działania, ale postawa życiowa wyrażająca naszą wiarę. To także styl życia i gwarancja przynoszenia owoców. Bez niej, nie uda nam się wypełnić otrzymanej od Pana misji, nie uda się wzrastać w świętości oraz pomagać innym na tej drodze – przekonywał duchowny. Dodał, że modlitwa pozwala także trwać członkom Kościoła w prawdziwej jedności.

Przywołując postać Mojżesza powiedział, że by ludzie mogli poznać Chrystusa potrzeba rąk nieustannie wzniesionych do nieba. - Świadomość tego miała zarówno św. Teresa od Dzieciatka Jezusa, jak i Sługa Boża Paulina Jaricot, która tworząc Żywy Różaniec stworzyła światowy system wspierania misji – zwrócił uwagę bp Mazur.

Zachęcał do modlitwy za całe dzieło misyjne Kościoła, by „Duch Święty wzbudził nową wiosnę misyjną dla wszystkich ochrzczonych”. – Dzisiejszy świat bardziej słucha świadków niż nauczycieli – podkreślił.

- Nie ustawajcie w modlitwie. Wspierajcie misjonarzy i misjonarki, zwłaszcza poprzez modlitwę różańcową, o którą prosiła Maryja podczas objawień w Gietrzwałdzie. Przypominała, że silą Kościoła jest gorliwa modlitwa w jego intencji i za tych, którzy w nim posługują – powiedział Przewodniczący Komisji KEP ds. Misji.

Zwrócił również uwagę na potrzebę wsparcia materialnego działalności misyjnej Kościoła.

Zebrana podczas Światowego Dnia Misyjnego w świątyniach na całym świecie taca, zgodnie z decyzją Ojca Świętego powinna być przekazana na Fundusz Solidarności z którego Kongregacja Ewangelizacji Narodów wspiera ubogie Kościoły na terytoriach misyjnych.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem