Reklama

Kościoły diecezji świdnickiej (5)

Kościół pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodzku

2019-08-21 11:25

Krzysztof Zaremba
Edycja świdnicka 34/2019, str. 4-5

Krzysztof Zaremba
Most św. Jana i kościół franciszkański

Franciszkański kościół klasztorny pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodzku znajduje się na wyspie Piasek, otoczonej korytem Młynówki i Nysy Kłodzkiej. Jest jednym z ważniejszych zabytków miasta. Do południowej ściany świątyni przylega klasztor.

Franciszkanie przybyli do Kłodzka w połowie XIII wieku. W 1257 r. zakonnicy posiadali kaplicę i prawo do udzielania wiernym odpustu zupełnego. Kościół i klasztor franciszkański został wzniesiony w latach 70. XIII wieku na Wyspie Piasek, poza murami miasta. Pierwsza zapis o kościele pochodzi z 1350 r. W dokumencie odpustowym wymienia się kościół pw. Najświętszej Maryi Panny i św. Franciszka. Zespół klasztorny został rozbudowany pod koniec XIV wieku. W 1427 r., w czasie wojen husyckich, franciszkanie musieli opuścić kościół i klasztor na Wyspie Piasek. Miasto przygotowywało się do oblężenia i budowle znajdujące się poza murami zostały wyburzone. Franciszkanów przeniesiono w obręb murów miejskich, gdzie w 1432 r. wybudowano dla nich dla nich niewielki klasztor i kościół pw. św. Anny. W 1463 r. w wyniku pożaru budynek klasztorny został zniszczony, a świątynia bardzo poważnie uszkodzona. Po tym wydarzeniu zakonnicy postanowili powrócić na Wyspę Piasek i tam odbudować kościół i klasztor. Dzieła tego dokonali przed rokiem 1475.

Podczas reformacji w 1546 r. kłodzki klasztor franciszkański został rozwiązany, budynek rozebrano, a na jego miejscu utworzony został cmentarz. Z kościoła ocalało jedynie prezbiterium, które służyło jako kaplica cmentarna. Do Kłodzka i na Wyspę Piasek franciszkanie powrócili w 1605 r. i przystąpili do rozbudowy kościoła i budowy klasztoru. W czasie wojny trzydziestoletniej w 1619 r. zakonników znów zmuszono do opuszczenia Kłodzka, a klasztor zajęli protestanci. W 1622 r. miasto zdobyły wojska cesarza Ferdynanda II Habsburga. Wkrótce kościół i klasztor na Wyspie Piasek mógł powrócić do franciszkanów.

Reklama

Obecny kształt kościoła i budynku klasztornego pochodzi z lat 1628-31, kiedy dokonano ich gruntownej przebudowy. Prace wykończeniowe w stylu barokowym trwały jeszcze przez kilka dziesięcioleci. Od 1678 r. prowadzono prace w budynku klasztornym, a w latach 1699-1711 w kościele. W wyniku toczonych między Austrią a Prusami wojen śląskich, w 1742 r. Kłodzko włączone zostało do państwa pruskiego. W 1810 r. kłodzki klasztor franciszkański został zsekularyzowany. Pruskie wojsko urządziło w budynkach klasztornych lazaret, a świątynia pełniła funkcję katolickiego kościoła garnizonowego.

W latach 20. XX wieku zespół klasztorny wykupili wrocławscy franciszkanie i na początku lat 30. go przejęli. Po zakończeniu II wojny światowej i zmianie granic do Kłodzka przybyli polscy franciszkanie ze śląskiej Prowincji św. Jadwigi we Wrocławiu i rozpoczęli pracę duszpasterską.

W wyniku podziału parafii pw. Najświętszej Maryi Panny, 10 kwietnia 1972 r. erygowano nową wspólnotę pw. Matki Bożej Różańcowej. Należą do niej dwie kaplice filialne: Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Podzamku oraz Matki Bożej Pocieszenia Strapionych na Mariańskiej Górce.

Kościół parafialny pw. Matki Bożej Różańcowej w Kłodzku jest murowany, tynkowany, orientowany i jednonawowy. Posiada dwie wieże w fasadzie zachodniej oraz półkoliście zamknięte prezbiterium nakryte sklepieniem zdobionym polichromią. Nad arkadami znajdują się plafony z przedstawieniami radosnych i bolesnych tajemnic różańcowych. Nawa ze sklepieniem kolebkowym zdobionym plafonami prezentującymi chwalebne tajemnica różańcowe. Po obu stronach nawy głównej usytuowane są po cztery ośmioboczne kaplice. W zachodnie przęsło nawy wbudowany jest chór muzyczny.

W 1964 r. decyzją Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków we Wrocławiu kościół franciszkański w Kłodzku został wpisany do rejestru zabytków.

Kościół franciszkański w Kłodzku był wielokrotnie nawiedzany i niszczony przez powodzie. Największe miały miejsce w 1783, 1938 i 1997 r. Ten ostatni kataklizm zwany „powodzią tysiąclecia” dokonał największych zniszczeń świątyni w historii. Poziom wody w Nysie Kłodzkiej w lipcu 1997 r. podniósł się o 8,71 m ponad zwykły poziom. Prace renowacyjne przy zniszczonym wnętrzu świątyni trwały do 2010 r.

Zabytkowy kościół pw. Matki Bożej Różańcowej dostępny jest przez cały rok.

Tagi:
kościoły

Reklama

Więcej kontroli w zabytkowych kościołach

2019-04-30 16:33

rm / Radom (KAI)

Państwowa Straż Pożarna zwiększyła ilość kontroli zabytkowych obiektów sakralnych w Radomiu. Działania zostały zintensyfikowane w wyniku pożaru katedry Notre-Dame w Paryżu.

pl.wikipedia.org

- Kontrole obiektów sakralnych i muzealnych w Radomiu oraz regionie, prowadzone są regularnie, ale po tragedii w Paryżu, gdzie zapaliła się katedra Notre-Dame, jest ich zdecydowanie więcej - powiedział starszy brygadier Marek Krassowski, pełniący obowiązki Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Radomiu, który był gościem Radia Plus Radom.

Dodaje, że cały czas strażacy współpracują z właścicielami, czy zarządzającymi obiektami zabytkowymi. - Tych kontroli po tragedii w Paryżu jest więcej, ale na szczęście większych uchybień nie ma - podkreślił Marek Krassowski.

W samym Radomiu jest wiele zabytkowych kościołów, w tym najcenniejszy - klasztor ojców bernardynów, który jest zabytkiem klasy zerowej. To jedyny tego typu obiekt w mieście.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Australia: różaniec bez granic

2019-09-16 17:31

vaticannews.va / Sydney (KAI)

Australijczycy zapowiedzieli kontynuację zeszłorocznej akcji „Różaniec do granic” - „OzRosary#53”. 13 października będą modlić się o ochronę ich kraju i jego mieszkańców oraz o świętość życia i małżeństwa. Celem inicjatywy jest także oddanie Australii Niepokalanemu Sercu Maryi.

Marian Florek/Niedziela

Akcja „Różaniec do granic” odbyła się pierwszy raz w Polsce w październiku 2017 roku w uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Tego dnia w 350 kościołach stacyjnych na terenie 22 diecezji na obrzeżach Polski ponad milion osób odmówiło różaniec i wzięło udział w Mszy. „Różaniec do granic” stał się ostatecznie „różańcem bez granic”, ponieważ wiele krajów, nie tylko w Europie, wzięło przykład z Polski i zorganizowało własną wersję wydarzenia.

13 maja zeszłego roku do inicjatywy dołączyła także Australia. W rocznicę objawień fatimskich grupy katolików, w tym młodzież, zebrały się we wszystkich większych miastach Australii na nabożeństwa różańcowe. W Perth młodzi ludzie utworzyli „żywy różaniec”, z kolei w Darwin czy Coogee modlący zebrali się na plaży. W Sydney różaniec był odmawiany na moście Sydney Harbour.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem