Reklama

Niedziela Częstochowska

Służebniczka Niepokalanej

Jej przepis na życie jest bardzo prosty: – Żyć dobrze z Panem Bogiem, w zgodzie z ludźmi, modlić się i pomagać tam, gdzie można pomóc. Tej rady udziela jako osoba ze stuletnim doświadczeniem w osiąganiu mądrości życiowej

Niedziela częstochowska 34/2019, str. 7

[ TEMATY ]

zakonnica

100‑lecie

Magda Nowak/Niedziela

S. Janina w towarzystwie s. Danuty

Siostra Janina Więcek ze Zgromadzenia Sióstr Służebniczek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanie Poczętej 4 sierpnia świętowała swoje 100. urodziny. Przez wiele lat była sekretarką częstochowskich biskupów, wcześniej nauczycielką i wychowawczynią w Domu Dziecka. Papież Benedykt XVI w dowód uznania dla zaangażowania w pracę na rzecz Kościoła w 2013 r. uhonorował ją Krzyżem „Pro Ecclesia et Pontifice”.

– Jestem wdzięczna Panu Bogu za powołanie – mówi Jubilatka. – I Matkę Bożą pokochałam od początku. Wszystkie rzeczy, wszystkie trudne sprawy Jej ofiarowuję, nigdy mnie nie zawiodła. Dlatego za powołanie i życie zakonne Jubilatka dziękowała przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze. Eucharystii odprawionej dokładnie w 100. rocznicę jej urodzin przewodniczył abp senior Stanisław Nowak.

– Służyła trzem biskupom, m.in. bp. Stefanowi Barele. Pisała całymi dniami, a nieraz nocami, bo czasu nie szczędziła. A potem, w ostatnich latach, krótko służyła naszemu biskupowi Wacławowi. Ja byłem szczęśliwcem, 27 lat przepisywała moje pisma, gryzmoły. Powstawały książki, kilkadziesiąt pozycji, wszystko ona przepisała. Robiła to z poświęceniem, bez szemrania. Nie usłyszałem nigdy słowa jakiegoś narzekania – wspominał podczas homilii abp Nowak. – To służebniczka Boża, służebniczka Niepokalanej, służebniczka Kościoła.

Reklama

S. Janina Adela Więcek urodziła się 4 sierpnia 1919 r. w Golcowej. Do zgromadzenia wstąpiła 6 grudnia 1945 r. w Starej Wsi, a po odbytej formacji zakonnej w 1953 r. złożyła wieczystą profesję zakonną. – Do zgromadzenia szłam bardzo ubogo – opowiada. – Chowałam gęsi, żeby mieć pióra na pierzynę, i trochę bielizny miałam, to była cała moja wyprawa. I wykształcenia też nie miałam. Wykształciło mnie zgromadzenie.

– Jest bardzo rozmodlona. Modli się na różańcu do Matki Bożej. Wcześniej, jak jeszcze mogła, starała się być zawsze na Jasnej Górze na Mszy św. czy na Apelu. Tam przez całe życie chodziła i tam czuje się najlepiej – mówi s. Danuta i podkreśla: – Jest dla nas wzorem wytrwania w powołaniu.

2019-08-21 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dziękując za żywy Kościół

Niedziela małopolska 9/2020, str. I

[ TEMATY ]

Bazylika

abp Marek Jędraszewski

dziękczynienie

100‑lecie

Anna Bandura

W 100. rocznicę ogłoszenia kościoła Ojców Franciszkanów bazyliką mniejszą odbyły się uroczystości dziękczynne

100 lat temu papież Benedykt XV nadał tytuł bazyliki mniejszej kościołowi św. Franciszka z Asyżu w Krakowie.

Bazylika mniejsza to tytuł honorowy nadawany kościołom wyróżniającym się wartością zabytkową, duszpasterską czy liturgiczną. Dokładnie w 100. rocznicę ogłoszenia kościoła Ojców Franciszkanów bazyliką mniejszą odbyły się uroczystości dziękczynne. Mszy św. w niedzielę 23 lutego przewodniczył metropolita krakowski abp Marek Jędraszewski.

Gwardian klasztoru o. Piotr Bielenin przywitał księdza arcybiskupa i podziękował za całe dobro, które Pan uczynił ludziom modlącym się w murach świątyni. – Chcemy Bogu podziękować za to wszystko, co dokonało się tutaj w wymiarze duchowym. (…) Chcemy podziękować za żywy Kościół, który tutaj na co dzień gromadzi się na modlitwie – powiedział. W słowie wstępnym o. Bielenin przypomniał związane z bazyliką postaci: bł. Anielę Salawę, błogosławionych Michała i Zbigniewa, św. Jana Pawła II, a także św. Maksymiliana Marię Kolbego, który w kościele Ojców Franciszkanów założył pierwszą Wspólnotę Rycerstwa Niepokalanej.

Arcybiskup Jędraszewski w homilii powrócił do osoby św. Jana Pawła II.

To m.in. w murach tego kościoła przyszły papież budował swoją świętość. – Pragnę nawiązać do postaci, która jak mało kto jest związana z tą świątynią – do Jana Pawła II. Miał tu swoje miejsce, gdzie się modlił, ma swój ołtarz – powiedział arcybiskup. Metropolita krakowski wspomniał również najnowszą publikację papieża Franciszka, w której Ojciec Święty nazwał św. Jana Pawła II „wielkim”. Arcybiskup podkreślił, że w dziejach Kościoła było tylko trzech papieży obdarzonych tym przydomkiem. Byli nimi: św. Leon I Wielki, św. Grzegorz I Wielki i św. Mikołaj I Wielki.

Nawiązując do Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian, abp Jędraszewski przypomniał, że każdy człowiek jest świątynią Pana, co mamy rozumieć jako dar, ale taki, który pociąga za sobą obowiązki. – Od chwili chrztu św. każda i każdy z was stał się świątynią Boga, a zatem kimś ważniejszym niż świątynie wznoszone z drewna, kamienia czy cegieł, które tak bardzo wpisały się w krajobraz chrześcijańskiej ziemi – powiedział. I kontynuował: – (…) Spoczywa na nas tak wielki, wspaniały obowiązek, by umieć znaleźć właściwą hierarchię wartości, by umieć żyć według Bożej nauki.

Po Eucharystii wierni mieli możliwość przejścia nowo odrestaurowanymi krużgankami, które na co dzień pozostają niedostępne dla odwiedzających bazylikę. Wydarzeniu towarzyszył kiermasz książek, a także wystawa nawiązująca do najważniejszych momentów minionego stulecia. Chętni powrócili do świątyni na nocne zwiedzanie bazyliki, które o godz. 20 i 22 poprowadził o. Rafał Antoszczuk.

Dziękczynienie będzie miało swoją kontynuację. Franciszkanie zapraszają na Msze św. dziękczynne w każdą pierwszą niedzielę miesiąca o godz. 16.30, którym przewodniczyć będą kustosze krakowskich bazylik.

CZYTAJ DALEJ

Bóg przemawia do mnie w ciszy - rozmowa z reżyserem filmu "Usłyszeć Boga" [premiera 07.04 w TVP2]

2020-04-06 08:52

[ TEMATY ]

O. Pio

spowiedź

Medjugorie

Archiwum Jacka Tarasiuka.

Z Jackiem Tarasiukiem, reżyserem i producentem filmowym o Medjugorje, św. o. Pio i tym, jak Bóg może działać przez Facebooka rozmawia Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka: Już we wtorek w TVP2 premiera Twojego najnowszego filmu pt. „Usłyszeć Boga”, który opowiada o niezwykłej mocy sakramentu spowiedzi. Skąd pomysł na film?

Jacek Tarasiuk: W 2018 r. wybrałem się z rodziną do San Giovanni Rotondo. Gdy stanąłem przed konfesjonałem o. Pio poczułem, że zrobię ten film. Po prostu wiedziałem. To był także czas, kiedy modliłem się o kierownika duchowego. I nagle dowiedziałem się, że kiedy będę przed grobem o. Pio, mogę go poprosić o to, żeby nim został. Poprosiłem.

Więc to św. o. Pio Cię zainspirował?

Tak, wiedziałem, że on "duchowo" będzie grał główną rolę w tym filmie.

Jak wyglądały przygotowania?

Trwały pół roku. Na początku, mając cały czas przed oczami konfesjonał o. Pio, w którym działy się niesamowite cuda myślałem o filmie, o wartości spowiedzi świętej. Dzisiaj wielu ludzi pomija ten sakrament. Co chwilę słyszę: jeśli Bóg jest, to On mnie przecież kocha i nie dopuści do mojej zguby... A przecież to my często sami skazujemy się na zgubę. On cały czas na nas czeka, tak jak ojciec czekał na syna marnotrawnego. Pozwolił mu iść przez życie swoją drogą, ale czekał na jego powrót. Wiem, że Bóg nas bardzo kocha. Pozwala na wiele rzeczy - dobrych i złych, jakie czynimy na świecie - bo dał nam nieograniczoną wolność, ale nadal jeszcze cierpliwie czeka...

Czyli na początku była wizja….

Tak – od tego się zaczęło. Właściwie poprzez o. Pio powierzyłem prace nad całym filmem Duchowi Świętemu. Niejeden z branży, słysząc to, oburzyłby się, że niby co - nie miałem planu? A ja zwyczajnie – po prostu zacząłem słuchać.

Czego doświadczyłeś, pracując nad filmem?

Dawno temu pewien mądry kapłan powiedział mi, że są trzy rodzaje myśli: nasze, te „z góry" i te fałszywe, zdradzieckie, których powinniśmy się wystrzegać. One pochodzą od złego ducha. Na każdym etapie naszego życia, by nie dopuszczać do swego umysłu ostatniego rodzaju myśli, należy pamiętać o sakramentach: spowiedzi świętej i Eucharystii. Ważne jest, by uczyć się rozpoznawać rodzaje myśli, które w sobie mamy. Dalszy etap to kontrola tych myśli. To jest trochę tak, jak na przejściu granicznym, chroniącym kraj przed zarazą. Pewnych myśli się nie dopuszcza. Dalej, gdy wołasz do Niego - w sercu zaczynasz słyszeć. Ja cały czas pytałem i czekałem na odpowiedź. Co mam robić? Kto ma wystąpić w filmie? Gdzie mam pojechać? Odpowiedzi zawsze przychodziły. Jestem przekonany, że od Ducha Świętego.

W filmie zobaczymy m.in. klasztor kapucynów w małopolskim Tenczynie, sanktuarium w Medjugorje i miejsce szczególnie związane ze św. o. Pio – San Giovanni Rotondo. Przypadkowe zestawienie?

Ja nie wybrałem o. Pio, to on wybrał mnie. W końcu to mój kierownik duchowy. Trudno sobie to wyobrazić, ale tak jest. O. Pio wybrał Tenczyn, dokładnie wskazał kapucyna, który ma wystąpić w tym filmie - o . Romana Ruska. Przyznam, że są nawet podobni do siebie. O. Pio wybrał też siostrę Bartłomieję. Pomimo moich wątpliwości, czy wątki poruszane przez bohaterów będą się dobrze uzupełniały, o. Pio wskazał mi właśnie ją.

W jaki sposób?

Gdy kontaktowałem się z s. Bartłomieją przez Facebooka, zobaczyłem na jej profilu zdjęcie o. Pio, wstawione niecałą godzinę wcześniej. To była godzina mojej niewiary, mojego zastanawiania się. Zatem kiedy o niej pomyślałem, ona jakimś dziwnym trafem wstawiała właśnie zdjęcie o. Pio. Takich widzialnych wskazówek dostałem wiele.

A dlaczego Medjugorie?

To kolejna zagadka dla mnie. Zastanawiałem się, czemu mam tam jechać. Wiedziałem, że powinienem, ale nie wiedziałem, co mam w tamtym miejscu nagrać. Bóg miał swój scenariusz. Po kilku miesiącach pracy nad nakręconym materiałem okazało się, że On zaplanował z tego dwa filmy. Prace nad drugim właśnie zamykam. Niebawem będziemy go mogli zobaczyć także na antenie TVP. Film "Grzech", bo o nim mowa, doskonale uzupełnia ten pierwszy film "Usłyszeć Boga".

W jaki sposób człowiek może usłyszeć w sobie to, co mówi do niego Bóg?

W filmie siostra Bartłomieja mówi: "Każdy z nas ma w swoim sercu miejsce, w którym mieszka Bóg". Pytanie: co ty z tym zrobisz – pokochasz Go, czy zaczniesz z Nim walczyć? Możesz próbować Go zagłuszyć. Albo pokładać w Nim nadzieję. Wtedy On wypróbuje twoją miłość. Masz wiele możliwości. Ale pamiętaj - jesteś jego najukochańszym dzieckiem i cokolwiek by ci świat nie mówił, On mieszka w twoim sercu. A gdy Go wyprosisz... zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: kim jesteś. On ci zada to samo pytanie przed twoją śmiercią.

Wielu powie, że w dzisiejszym świecie trudno usłyszeć Boga.

Myślę, że do niedawna było to wręcz niemożliwe. By usłyszeć Boga, musimy wyjść na pustynię. Kiedyś miałem możliwość przebywać na pustyni Wadi Rum w Jordanii, miejscu, które jest uznane za jedno z najcichszych miejsc na świecie. Cisza rzeczywiście przenikała cały umysł i ciało. Po jakimś czasie człowiek czuł się nieswojo.

Żyjemy w czasach, gdzie smakowanie prawdziwej ciszy graniczy z cudem…

To prawda. Gdy tylko zatrzymamy się, świat zewnętrzny natychmiast się o nas upomina. Radio w samochodzie, tłumy na ulicach, telewizor w domu, internet w komórce. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na rozmowę z Bogiem? Ale tak było do niedawna. Teraz przez pandemię świat nagle się zatrzymał i wszyscy doświadczamy tej ciszy. Co z nią zrobimy? Jak ją wykorzystamy? To od nas zależy, czy usłyszymy w niej Boga.

Premiera filmu dokumentalny „Usłyszeć Boga” we wtorek 7.04.2020 r. w TVP2 o godz. 22:55.

Prezentujemy zwiastun filmu:

CZYTAJ DALEJ

Obcokrajowcy w Polsce: samotność tysiące kilometrów od domu to dramat

2020-04-07 16:09

Archiwum Gabrieli Urbańskiej-Legutko, asystentki Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ

Gabriela na co dzień uczy języka polskiego i angielskiego w krakowskiej szkole językowej. W rozmowie z „Niedzielą” opowiada o samotności zagranicznych studentów, którzy na czas epidemii postanowili nie wracać do domów. Co przeżywają? W jaki sposób można im pomóc?

– Tryb mojej pracy diametralnie się zmienił – mówi Gabriela Urbańska-Legutko. – Grupy obcokrajowców, którymi się zajmuję w Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ nie mogą wychodzić z akademików, więc uczymy się zdalnie. Widzę wielkie konsekwencje odcięcia studentów od świata, domów, rodzin – dodaje.

Pandemia samotności

Gabriela wyznaje, że wraz z zagrożeniem chorobą COVID-19 nadeszła pandemia samotności, izolacji i strachu. – Dużo rozmawiam ze studentami, którzy stali się bardzo samotni. Teraz gdy nie mogą razem przebywać, umożliwienie im jakiegokolwiek kontaktu z innymi jest sprawą kluczową – tłumaczy Gabriela. Asystentka wyznaje, że zazwyczaj rozmawiają o filozofii, polskiej poezji, kulturze współczesnej, ale także o sposobach radzenia sobie z zastaną sytuacją. – Najbardziej istotne jest to, aby studenci nie czuli się pozostawieni samym sobie, by wiedzieli, że mają kogoś, z kim mogą się skontaktować – dodaje Gabriela.

Tysiące kilometrów od domu

Większość studentów Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ nie wróciła do domów, m.in. kilkudziesięcioosobowa grupa z Chin. Jednak osoby pochodzące z państw, w których sytuacja jest bardzo poważna, jak np. w USA, zdecydowały zakończyć studia i natychmiast wracać do kraju. – Niektóre programy wymian międzynarodowych musiały zostać przeniesione, studia zmieniły się na tryb zdalny, a studenci w związku z utrudnioną podróżą do domu musieli podjąć decyzję o szybkim powrocie. Te osoby są podłamane na duchu i niebywale żałują, że nie mogą zostać w Krakowie i Polsce, gdyż postrzegali ten czas zarówno jako przygodę, jak i powrót do swojego „drugiego kraju”. Zapewniam ich jednak, że z pewnością będą mieli na to jeszcze szansę! – mówi Gabriela.

Epidemia nie jest więzieniem

Gabriela zachęca, aby spojrzeć na ten czas z innej perspektywy. – Wydaje mi się, że ten czas powinniśmy postrzegać jako dar. Dar w znaczeniu szansy, jaką dał nam Bóg, abyśmy mieli okazję przedefiniować swoje życie, najważniejsze dla nas wartości. Ten nowy wymiar życia wcale nie musi okazać się więzieniem, torturą. Możemy stwarzać rzeczy zupełnie nowe i właśnie – nawet „mimo drzwi zamkniętych” – mówi.


Archiwum prywatne

Odpowiedź na wszystkie wątpliwości

Gabriela w tym trudnym czasie zaprasza wszystkich do całkowitego zawierzenia się Chrystusowi. – Pomimo tego, że jest nam ciężko, że nie widzimy odpowiedzi, a niektóre sytuacje i ludzkie działania wydają się irracjonalne i niekiedy bolesne, warto pamiętać o Bożej obecności i o tym, że na Boga zawsze można liczyć. Jeśli nie widzimy żadnej szansy na zmianę sytuacji, a pomoc znikąd nie nadciąga - warto powierzyć się Jezusowi w słowach: ,,Jezu, Ty się tym zajmij” – zachęca. I zapewnia, że ten czas nie powinien zagrażać chrześcijanom, gdyż pokładając wiarę w Boga i cud zmartwychwstania, otrzymujemy nadzieję na lepsze jutro.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję