Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Spojrzenia na pątniczą drogę

Autobus zatrzymuje się i wysypują się z niego Japończycy. Aparaty idą w ruch. Obok nich przechodzi pielgrzymka diecezji bielsko-żywieckiej. Taki obraz zarejestrowałem kilka lat temu

Niedziela bielsko-żywiecka 34/2019, str. 4-5

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Mariusz Rzymek

Krok w stronę Częstochowy

Dla mieszkańców południowej Polski obecność pielgrzyma jest czymś naturalnym. Na jego widok podnosi się rękę w geście pozdrowienia, częstuje owocami, ciastem. Tak było 42 lata temu, gdy ks. Józef Walusiak zaszczepiał w Bielsku-Białej ideę rekolekcji w drodze. Tak jest i teraz. Zmianie ulega co innego.

– Entuzjazm jest ten sam. Gościnność ludzi ta sama. Inaczej wyglądają za to uczestnicy. Nie ma już tyle rodzin i małżeństw, co kiedyś. Inna jest też mentalności ludzi młodych. Kiedyś pielgrzymi gotowi byli na wszystko. Uwzględniali, że spotka ich wytężony wysiłek, trud, wymęczenie, niewyspanie, niewygody. A teraz nie ma już namiotów. Młodzi uważają, że zawsze coś znajdą, wyśpią się na wygodnym łóżku, dobrze zjedzą. Kiedyś pielgrzymka była szansą na dobre spędzenie wakacji. Teraz tych możliwości jest znacznie więcej. Dlatego, jako przewodnicy pielgrzymki, musimy duży nacisk kłaść na duchowość. Pielgrzymka ma być duchowo mocna, a nie ilościowo wielka. Musi ją tworzyć dobra modlitwa, treściwa konferencja, rozmowa oraz świadectwo – mówi ks. Józef Walusiak, proboszcz parafii św. Józefa Robotnika w Janowicach i zarazem propagator idei ruchu pątniczego w Bielsku-Białej i okolicach.

Smaczne wędrowanie

– Przez wyścig Tour de Pologne zamiast częstować u siebie, to częstujemy w Wilamowicach. Na dziś przygotowałyśmy 55 kołacze pisarzowickie oraz trzy brytfanki buchty z rodzynkami. Do tego mamy jeszcze wodę mineralną, kawę, herbatę. Przy wypieku pomagali nam cukiernicy. Pielgrzymów przyjmujemy w ten sposób już od 27 lat – mówi Cecylia Puzon, przewodnicząca Koła Gospodyń Wiejskich „Strażniczki Tradycji” Pisarzowice.

Reklama

– U nas do wyboru jest ciasto z owocami, pierniki, serniki. Do tego w kociołkach jest zupa ogórkowa, krupnik, żurek, rosół i łazanki, które w mgnieniu oka rozchodzą się wśród pielgrzymów. Wszystkiego wyszło około 300 litrów – dodaje Małgorzata Sznajder, przewodnicząca KGW w Wilamowicach. Do tego siostrzana organizacja z Zasola Bielańskiego zrobiła kanapki, na które zużyła 35 chlebów, Bielany przygotowały 160 litrów grochówki, a swoje dołożyły też Łęki.

Skarpetki i sandały mają się ku sobie

– Te sandałki przeszły w lipcu tego roku 285 km z Porto do Santiago de Compostela. Ten dystans zrobiłam w ciągu 11 dni. Średnio 25 km dziennie. Ani jednego bąbla nie miałam. W ub. roku te same sandałki przeszły 500 km z Santander do Santiago de Compostela na Camino del Norte. Równie w sandałach, tyle że w innych, cztery lata temu przeszłam z Irun do Santiago. Żeby nie było odcisków nie można patrzeć na modę. Trzeba włożyć skarpetkę, bo wtedy stopa się nie poci ani nie ślizga. Użyć też należy mąki ziemniaczanej albo talku. Posypuje się nimi stopę i skarpetę – wyjaśnia Barbara Włodarz z parafii św. Michała Archanioła w Wilkowicach, która pierwszy raz na Jasną Górę wyruszyła w 1985 r.

Głos pokolenia

– Jesteśmy na pielgrzymce z powodu wspaniałego towarzystwa, ważnej intencji i duchowego wzmocnienia. Idąc na Jasną Górę, spotykamy ludzi niezwykle kreatywnych i pozytywnie szalonych. Tutaj wszystko dzieje się spontanicznie. Nie ma oporu. Chwile wyciszenia przeplatane są chwilami radości. Choć praktycznie się nie znamy, to każdy się do siebie uśmiecha i pozytywnie nastawia do drugiego. Dlatego też zwracamy się do siebie słowami: „Bracie i siostro” – twierdzą 26-latka, Anna Stankiewicz z Przybędzy, i Paulina Dudka, 23-latka z Żywca.

Reklama

– Wstałam o czwartej rano i zdecydowałam, że idę na pielgrzymkę. Spakowałam co trzeba i po wielu latach przerwy zameldowałam się na pątniczym szlaku. Poczułam, że tu najlepiej naładuję duchowe akumulatory. Codzienna gonitwa i obowiązki sprawiają, że pochłania nas wir życia. Dlatego chciałam oderwać się od pracy i domu, aby znaleźć dystans i spokojnie poprzebywać z Panem Bogiem – stwierdza Ilona Tumidajska z Bielska-Białej.

– Idę, bo jest tu fajnie i przyjemnie. Mama nie musiała mnie ściągać z łóżka. Nie marudziłam. Są tutaj fajne osoby i można z nimi fajnie porozmawiać – mówi 9-latka Natalia Jachnicka z Wilkowic.

Boża iskra i praca

– Idę 19. raz jako animator muzyczny. Teraz chodzę na pielgrzymkę dwa razy w roku. Raz do Łagiewnik, a raz na Jasną Górę. Dla mnie dzień wyjścia pielgrzymki z Hałcnowa to szczególna data, bo jest ściśle związana z moim ślubem. W tym roku wraz z żoną Celiną świętujemy 31. rocznicę tego wydarzenia. Moje muzykowanie na pielgrzymce jest wypadkową wielu zależności. Za młodu byłem bardzo nieśmiałym chłopakiem. Nie lubiłem nic mówić. Dopiero będąc w służbie liturgicznej, gdzie trzeba było coś zaśpiewać i przeczytać, przezwyciężyłem lęk przed publicznym wystąpieniem. Tam się z tym oswajałem. Bez Bożej iskry ciężko byłoby jednak zostać muzycznym. Ten dar trzeba mieć. Pan Bóg każdego czymś obdzielił. Mnie akurat swobodą mówienia i zacięciem do śpiewania – tłumaczy Jacek Jonkisz, emerytowany strażak z Pszczyny, a zarazem animator w grupie św. Józefa.

– Przez cały rok czekam na datę 6 sierpnia. Chcę tu być i chcę pielgrzymować. Niczego nie zostawiam przypadkowi i dlatego trenuję. Jeżeli tylko pogoda pozwala, to staram się być codziennie w trasie. Robię wtedy dystans między 20 a 30 km. Na pielgrzymce wyzwaniem są dla mnie drogi polne. Często na pielgrzymce podchodzi do mnie jakiś człowiek i mówi mi, że ma córkę, syna niepełnosprawnego i bardzo mnie podziwia i będzie się za mnie modlił – mówi Sebastian Balas z Ciśca, który 15. raz wędruje na wózku inwalidzkim z Hałcnowa do Czarnej Madonny.

Podsumowanie

– Idąc do Matki Bożej, chcemy m.in. pozbyć się drzemiącego w nas buntu. Ideą nie jest tłamszenie go w sobie, ale pozytywne szukanie dla niego ujścia. Patrząc na hasło tegorocznej pielgrzymki („Idziemy w mocy Bożego Ducha”), chcemy zwrócić uwagę na Trzecią Osobę Trójcy Przenajświętszej, która działa w całym Kościele i w każdym chrześcijaninie. W ten sposób pragniemy odkrywać dary Ducha Świętego, które otrzymaliśmy na chrzcie św. i w czasie sakramentu bierzmowania. Mając doświadczenie w pielgrzymowaniu, bo już jako 14-latek uczestniczyłem w nim za sprawą ks. Józefa Jaska, proboszcza w Kaniowie, lepiej rozumiem trud i oczekiwania pątników – mówi ks. Damian Koryciński, główny przewodnik pielgrzymki.

2019-08-21 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej

2020-03-26 16:46

[ TEMATY ]

pielgrzymka

Ziemia Święta

Izrael

Jordania

św. Jan Paweł II

Wojtek Laski/East News

Przed 20 laty papież Jan Paweł II pielgrzymował do Ziemi Świętej. Była to najtrudniejsza i najbardziej skomplikowana podróż papieża Jana Pawła II. Od początku pontyfikatu w 1978 r. odwiedzał Kościoły lokalne całego świata, jedynie Ziemia Święta była dla niego zamknięta. Dopiero w 22. roku pontyfikatu i w ramach 91. podróży zagranicznej mógł odwiedzić rodzinne ziemie Jezusa.

Wizyta w dniach 20-26 marca 2000 r. w Jordanii, Izraelu i Autonomii Palestyńskiej stała się ogromnym sukcesem: dla obciążonych stosunków chrześcijańsko-żydowskich, dla problematycznych kontaktów z islamem, dla skomplikowanych stosunków ekumenicznych oraz kurczącej się wspólnoty chrześcijańskiej, wspomina w okolicznościowym materiale niemiecka agencja katolicka KNA. Zauważa jednocześnie, że „oczywiście nie obyło się bez dysonansów”.

W tym gorącym regionie zarówno pod względem politycznym jak i religijnym, a także ze względu na nieuregulowaną sytuację z punktu widzenia prawa międzynarodowego, nie była możliwa dla papieża w tamtych czasach ani podróż duszpasterska, ani wizyta państwowa. Planujący wizytę widzieli jako szansę Rok Święty 2000, w którym papież mógł podejmować „wyłącznie pielgrzymki religijne śladami Biblii”. Watykan przez lata tłumaczył, że nie planował podroży papieża do Jerozolimy, gdyż papieska wizyta mogłaby stać się powodem niezgody między mieszkańcami kraju, mogła też powodować, że któraś ze stron uznałaby ją za „swoją”.

Tak więc papież modlił się i medytował w tradycyjnych miejscach świętych: na mojżeszowej Górze Nebo i w miejscu chrztu Jezusa w Jordanii, w bazylice Narodzenia w palestyńskim Betlejem, w Nazarecie, gdzie mieszkał Jezus oraz w miejscach Jego działania nad jeziorem Genezaret w obecnym Izraelu, a w Jerozolimie – w sali Wieczernika oraz w bazylice Grobu Świętego. Jan Paweł II sprawował liturgię w małych wspólnotach katolików i zapewniał ich o solidarności Kościoła powszechnego. Jednak w całym programie zbyt mało miejsca znalazło się dla lokalnych chrześcijan. Brakowało też mas ludzkich wzdłuż trasy, którą przemierzał papieski konwój.

Po raz pierwszy papież odwiedził Instytut Pamięci Holokaustu Jad Waszem. Jan Paweł II ostrzegł przed zapomnieniem „okrutnej tragedii Szoah” i jej minimalizowaniem oraz powtórzył skruchę Kościoła za antysemickie działania chrześcijan. W czasie tej poruszającej ceremonii spotkał się z dawnymi przyjaciółmi i znajomymi. Później udał się do Ściany Płaczu, włożył w szczelinę starego muru Świątyni karteczkę z prośbą o wybaczenie i rozmawiał z rabinami.

KNA zwraca uwagę na jerozolimskie spotkanie zwierzchników trzech religii: żyda, chrześcijanina i muzułmanina. Wprawdzie po raz pierwszy papież zdołał nakłonić naczelnego rabina i wysokiego zwierzchnika muzułmanów do wspólnego publicznego wystąpienia i uściśnięcia rąk, jednak doszło do kontrowersji wokół statusu Jerozolimy. Ton tego spotkania był szorstki, nastrój agresywny, szejk wyszedł z sali przed czasem. Był to wyraźny obraz realiów żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskich w Świętym Mieście. Bardziej harmonijnie przebiegały późniejsza wizyta na Wzgórzu Świątynnym z Kopułą na Skale i meczetem Al-Aksa oraz spotkanie z wielkim muftim.

Ta podróż Jana Pawła II stanowiła też ważny krok dla ekumenizmu. Spotkanie z patriarchą Jerozolimy Diodorem było przyjazne, ale nie sensacyjne, tak jak pierwsze spotkanie na szczycie Kościołów Wschodu i Zachodu w 1964 r., gdy Paweł VI spotkał się tutaj z ekumenicznym patriarchą Atenagorasem. Nie było też tej serdeczności, jaka widoczna była w 2014 r. podczas spotkania Franciszka z patriarchą Bartłomiejem w bazylice Grobu Świętego.

Wizycie Jana Pawła II towarzyszyły daleko idące środki bezpieczeństwa. Przyczyną tego były skomplikowane realia izraelsko-palestyńskie i niewyjaśniony status Jerozolimy. Po nieskomplikowanej z protokolarnego punktu widzenia wizycie w Jordanii, gdzie król Abdullah niezwykle serdecznie przyjął gościa z Watykanu, papież przyleciał na izraelskie lotnisko w Tel Awiwie, a następnie helikopterem do odleglej o 50 km Jerozolimy.

W Jerozolimie papież odwiedził zachodnią część miasta, a następnie udał się do Galilei i pojechał do palestyńskiego Betlejem. Dopiero na koniec udał się na jerozolimskie Stare Miasto: Wzgórze Świątynne, pod Ścianę Płaczu i do bazyliki Grobu Świętego.

Papieska pielgrzymka śladami postaci Pisma Świętego miała prowadzić jeszcze dalej. Papież miał odwiedzić miejsca związane z biblijnym Abrahamem, który do Ziemi Obiecanej przybył z Ur Chaldejskiego w obecnym Iraku. Plany podróży do Iraku, która miała się odbyć pod koniec 1999 r., nie zostały zrealizowane ze względów bezpieczeństwa. Udało się natomiast odwiedzić miejsca związane z Mojżeszem: górę Synaj, gdzie otrzymał on od Boga tablice Dziesięciu Przykazań oraz miejsce jego śmierci - górę Nebo.

W 2001 r. Jan Paweł II kontynuował swoją pielgrzymkę, tym razem śladami apostoła Pawła. Kolejnymi jej etapami były: Ateny, gdzie Paweł głosił kazania na Areopagu, Damaszek, gdzie przeżył swoje nawrócenie, oraz Malta, gdzie Apostoł Narodów spędził kilka miesięcy po tym, jak jego statek się rozbił. Później, jako więzień, został przewieziony do Rzymu.

CZYTAJ DALEJ

Bóg przemawia do mnie w ciszy - rozmowa z reżyserem filmu "Usłyszeć Boga" [premiera 07.04 w TVP2]

2020-04-06 08:52

[ TEMATY ]

O. Pio

spowiedź

Medjugorie

Archiwum Jacka Tarasiuka.

Z Jackiem Tarasiukiem, reżyserem i producentem filmowym o Medjugorje, św. o. Pio i tym, jak Bóg może działać przez Facebooka rozmawia Łukasz Krzysztofka

Łukasz Krzysztofka: Już we wtorek w TVP2 premiera Twojego najnowszego filmu pt. „Usłyszeć Boga”, który opowiada o niezwykłej mocy sakramentu spowiedzi. Skąd pomysł na film?

Jacek Tarasiuk: W 2018 r. wybrałem się z rodziną do San Giovanni Rotondo. Gdy stanąłem przed konfesjonałem o. Pio poczułem, że zrobię ten film. Po prostu wiedziałem. To był także czas, kiedy modliłem się o kierownika duchowego. I nagle dowiedziałem się, że kiedy będę przed grobem o. Pio, mogę go poprosić o to, żeby nim został. Poprosiłem.

Więc to św. o. Pio Cię zainspirował?

Tak, wiedziałem, że on "duchowo" będzie grał główną rolę w tym filmie.

Jak wyglądały przygotowania?

Trwały pół roku. Na początku, mając cały czas przed oczami konfesjonał o. Pio, w którym działy się niesamowite cuda myślałem o filmie, o wartości spowiedzi świętej. Dzisiaj wielu ludzi pomija ten sakrament. Co chwilę słyszę: jeśli Bóg jest, to On mnie przecież kocha i nie dopuści do mojej zguby... A przecież to my często sami skazujemy się na zgubę. On cały czas na nas czeka, tak jak ojciec czekał na syna marnotrawnego. Pozwolił mu iść przez życie swoją drogą, ale czekał na jego powrót. Wiem, że Bóg nas bardzo kocha. Pozwala na wiele rzeczy - dobrych i złych, jakie czynimy na świecie - bo dał nam nieograniczoną wolność, ale nadal jeszcze cierpliwie czeka...

Czyli na początku była wizja….

Tak – od tego się zaczęło. Właściwie poprzez o. Pio powierzyłem prace nad całym filmem Duchowi Świętemu. Niejeden z branży, słysząc to, oburzyłby się, że niby co - nie miałem planu? A ja zwyczajnie – po prostu zacząłem słuchać.

Czego doświadczyłeś, pracując nad filmem?

Dawno temu pewien mądry kapłan powiedział mi, że są trzy rodzaje myśli: nasze, te „z góry" i te fałszywe, zdradzieckie, których powinniśmy się wystrzegać. One pochodzą od złego ducha. Na każdym etapie naszego życia, by nie dopuszczać do swego umysłu ostatniego rodzaju myśli, należy pamiętać o sakramentach: spowiedzi świętej i Eucharystii. Ważne jest, by uczyć się rozpoznawać rodzaje myśli, które w sobie mamy. Dalszy etap to kontrola tych myśli. To jest trochę tak, jak na przejściu granicznym, chroniącym kraj przed zarazą. Pewnych myśli się nie dopuszcza. Dalej, gdy wołasz do Niego - w sercu zaczynasz słyszeć. Ja cały czas pytałem i czekałem na odpowiedź. Co mam robić? Kto ma wystąpić w filmie? Gdzie mam pojechać? Odpowiedzi zawsze przychodziły. Jestem przekonany, że od Ducha Świętego.

W filmie zobaczymy m.in. klasztor kapucynów w małopolskim Tenczynie, sanktuarium w Medjugorje i miejsce szczególnie związane ze św. o. Pio – San Giovanni Rotondo. Przypadkowe zestawienie?

Ja nie wybrałem o. Pio, to on wybrał mnie. W końcu to mój kierownik duchowy. Trudno sobie to wyobrazić, ale tak jest. O. Pio wybrał Tenczyn, dokładnie wskazał kapucyna, który ma wystąpić w tym filmie - o . Romana Ruska. Przyznam, że są nawet podobni do siebie. O. Pio wybrał też siostrę Bartłomieję. Pomimo moich wątpliwości, czy wątki poruszane przez bohaterów będą się dobrze uzupełniały, o. Pio wskazał mi właśnie ją.

W jaki sposób?

Gdy kontaktowałem się z s. Bartłomieją przez Facebooka, zobaczyłem na jej profilu zdjęcie o. Pio, wstawione niecałą godzinę wcześniej. To była godzina mojej niewiary, mojego zastanawiania się. Zatem kiedy o niej pomyślałem, ona jakimś dziwnym trafem wstawiała właśnie zdjęcie o. Pio. Takich widzialnych wskazówek dostałem wiele.

A dlaczego Medjugorie?

To kolejna zagadka dla mnie. Zastanawiałem się, czemu mam tam jechać. Wiedziałem, że powinienem, ale nie wiedziałem, co mam w tamtym miejscu nagrać. Bóg miał swój scenariusz. Po kilku miesiącach pracy nad nakręconym materiałem okazało się, że On zaplanował z tego dwa filmy. Prace nad drugim właśnie zamykam. Niebawem będziemy go mogli zobaczyć także na antenie TVP. Film "Grzech", bo o nim mowa, doskonale uzupełnia ten pierwszy film "Usłyszeć Boga".

W jaki sposób człowiek może usłyszeć w sobie to, co mówi do niego Bóg?

W filmie siostra Bartłomieja mówi: "Każdy z nas ma w swoim sercu miejsce, w którym mieszka Bóg". Pytanie: co ty z tym zrobisz – pokochasz Go, czy zaczniesz z Nim walczyć? Możesz próbować Go zagłuszyć. Albo pokładać w Nim nadzieję. Wtedy On wypróbuje twoją miłość. Masz wiele możliwości. Ale pamiętaj - jesteś jego najukochańszym dzieckiem i cokolwiek by ci świat nie mówił, On mieszka w twoim sercu. A gdy Go wyprosisz... zatrzymaj się i zadaj sobie pytanie: kim jesteś. On ci zada to samo pytanie przed twoją śmiercią.

Wielu powie, że w dzisiejszym świecie trudno usłyszeć Boga.

Myślę, że do niedawna było to wręcz niemożliwe. By usłyszeć Boga, musimy wyjść na pustynię. Kiedyś miałem możliwość przebywać na pustyni Wadi Rum w Jordanii, miejscu, które jest uznane za jedno z najcichszych miejsc na świecie. Cisza rzeczywiście przenikała cały umysł i ciało. Po jakimś czasie człowiek czuł się nieswojo.

Żyjemy w czasach, gdzie smakowanie prawdziwej ciszy graniczy z cudem…

To prawda. Gdy tylko zatrzymamy się, świat zewnętrzny natychmiast się o nas upomina. Radio w samochodzie, tłumy na ulicach, telewizor w domu, internet w komórce. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na rozmowę z Bogiem? Ale tak było do niedawna. Teraz przez pandemię świat nagle się zatrzymał i wszyscy doświadczamy tej ciszy. Co z nią zrobimy? Jak ją wykorzystamy? To od nas zależy, czy usłyszymy w niej Boga.

Premiera filmu dokumentalny „Usłyszeć Boga” we wtorek 7.04.2020 r. w TVP2 o godz. 22:55.

Prezentujemy zwiastun filmu:

CZYTAJ DALEJ

Premier: dziś cała Polska rozbrzmiała oklaskami wdzięczności dla lekarzy i personelu medycznego

2020-04-07 14:11

[ TEMATY ]

służba zdrowia

koronawirus

PAP/Jakub Kaczmarczyk

Dziś cała Polska w symboliczny sposób rozbrzmiała oklaskami wdzięczności dla lekarzy i całego personelu medycznego; będziemy wspierać wszystkie polskie służby, organizacje i firmy do pełnego zwycięstwa - napisał we wtorek na Facebooku premier Mateusz Morawiecki.

We wtorek w Światowym Dniu Zdrowia o godz. 13 odbyła się akcja "Brawa Dla Was", której celem jest podziękowanie służbom medycznym za walkę z epidemią koronawirusa. W ramach akcji Polacy ze swoich balkonów brawami wsparli pracowników służby zdrowia, którzy pracują w czasie epidemii koronawirusa.

"Dzisiaj jest Wasz dzień! Dzień tysięcy bohaterów, którzy codziennie narażają zdrowie i życie, by reszta z nas mogła być zdrowa i bezpiecznie siedzieć w domu, pracować zdalnie lub przygotowywać się do Świąt Wielkanocnych. Dziś cała Polska w symboliczny sposób rozbrzmiała oklaskami wdzięczności dla lekarzy i całego personelu medycznego" - napisał szef rządu na swoim oficjalnym profilu na Facebooku.

"#BrawadlaWas za poświęcenie, nieprzespane noce, długie godziny spędzone na dyżurach i tytaniczną pracę w tej godzinie próby. Wszystkie polskie służby, organizacje, firmy i zasoby państwa wspierają Was z całych sił - i będziemy to robić aż do pełnego zwycięstwa!" - dodał szef rządu.

Pod wpisem został zamieszczony również krótki materiał wideo, na którym szef rządu z jednego z balkonów w Kancelarii Premiera bije brawa dla pracowników służby zdrowia.

Swoje uznanie dla pracowników ochrony zdrowia można było wyrazić w akcji BrawaDlaWas! wychodząc na balkony, czy stając w oknie i bijąc brawo przez minutę. Wziął w niej udział m.in. szef resortu zdrowia Łukasz Szumowski, marszałek Senatu Tomasz Grodzki oraz politycy różnych ugrupowań politycznych.

Akcja zorganizowana została wspólnie przez m.in. przez „Dziennik Gazetę Prawną”, „Rzeczpospolitą”, "Wyborczą”, „Newsweek", „Fakt”, portale Onet.pl, Interia, radio ZET, RMF FM, wydawnictwa Polska Press i TVN Discovery Polska. (PAP)

autor: Mateusz Roszak

mro/ tgo/

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję