Reklama

W odpowiedzi na sugestie i dezyderaty zawarte w Karcie Praw Rodziny

2019-08-21 11:24

Jan Michał Małek
Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. IV-V

Wydaje się, że społeczeństwo, którego istotą są tworzące ją rodziny, a do którego głównie skierowane są przesłania zawarte w Karcie Praw Rodziny, nie słyszy ich, a tym bardziej na nie nie reaguje. Obywatele bardzo często postępują nie tylko tak jakby, państwo w osobach jego urzędników i polityków u władzy miało ich zastępować w działalności dla dobra rodziny, ale tez, jakby państwo było dla nich rodzajem bożka mogącym być źródłem wszelkich materialnych dobrodziejstw. Tymczasem pomoc rodzinie winna się zaczynać w rodzinie i między rodzinami, bez przymusu i związanych z nim nadużyć

W Karcie Praw Rodziny, ogłoszonej przez Stolicę Apostolską jeszcze w 1983 r., wielokrotnie, począwszy od punktu A Wstępu do Karty, podkreślany jest wymiar społeczny rodziny, aczkolwiek rodzina wspomniana jest też w punkcie E Wstępu jako „jednostka ekonomiczna”, a punkt G stwierdza: „rodzina i społeczeństwo, połączone ze sobą żywotnymi i organicznymi więzami, uzupełniają się (...)”.

Rodzina – wartość ponadczasowa

Zaś w punkt H zwraca się uwagę na to, że „doświadczenie różnych kultur na przestrzeni wieków unaoczniło konieczność uznawania i obrony instytucji rodziny przez społeczeństwo”. Punkt I Wstępu apeluje więc do społeczeństwa, państwa i organizacji międzynarodowych o zabezpieczanie pomocy rodzinie tak, aby mogła ona sprostać swym naturalnym zadaniom. Szczególnie, że jak to punkty J i K tegoż Wstępu stwierdzają, prawa rodziny często „nie są uznawane, a nawet są zagrożone przez różne ustawy, instytucje i programy społeczno-ekonomiczne” i że „wiele rodzin jest zmuszonych do życia w warunkach ubóstwa, które uniemożliwiają wypełnianie przez nie z godnością ich roli”.

Przechodząc do treści samej Karty. Jej artykuł 1b sugeruje, że nowożeńcy „mają prawo oczekiwać ze strony społeczeństwa zapewnienia im takich warunków (...) społecznych i ekonomicznych, które pozwolą im z całą świadomością i odpowiedzialnością wykonywać prawo do małżeństwa”. W art. 3c stwierdza się: „Rodzina ma prawo do pomocy ze strony społeczeństwa (...). Małżeństwa wielodzietne (...) nie mogą być poddawane dyskryminacji”. Art. 4d: „ (...) dzieci mają prawo do ochrony i specjalnej opieki; to samo dotyczy matek w okresie ciąży” (...). 4e: „Wszystkie dzieci (...) posiadają takie same prawa do opieki społecznej” (...). 4f: „Sieroty oraz dzieci pozbawione rodziców czy opiekunów winny być otoczone przez społeczeństwo szczególną troską”. 4g: „Dzieci upośledzone posiadają prawo do tego, by w domu i w szkole mieć warunki sprzyjające ich ludzkiemu rozwojowi”. Art. 5a: „Rodzice (...) winni także otrzymywać od społeczeństwa odpowiednią pomoc i wsparcie konieczne do wypełnienia roli wychowawców”. Art. 9b: „Rodziny mają prawo spodziewać się, że społeczeństwo, przewidując ich potrzeby, zapewni im pomoc w nadzwyczajnych wypadkach, takich jak: przedwczesna śmierć jednego lub obojga rodziców, opuszczenie rodziny przez jednego z małżonków, (...) w razie bezrobocia (...)” itd. 9c: „Osoby starsze mają prawo do tego, by mieć zapewnione miejsce (...) w instytucjach do tego powołanych – gdzie mogłyby dożywać swej starości, wykonując czynności dostosowane do ich wieku i zapewniające im udział w życiu społecznym”. 9d: „Prawa i potrzeby rodziny (...) winny być uszanowane (...) aby (...) rodziny w okresie uwięzienia któregoś ze swych członków otrzymywały niezbędne wsparcie”.

Reklama

Na stabilnym fundamencie

Art. 10: „Rodziny mają prawo do takiego systemu społecznego i gospodarczego, w którym organizacja pracy (...) nie zagraża (...) powodzeniu i stabilności rodziny, zapewniając jednocześnie możliwość zdrowego wypoczynku”. 10a: „Wynagrodzenie za pracę winno być wystarczające do założenia i godnego utrzymania rodziny, czy to dzięki odpowiedniej płacy, (...) czy też dzięki innym środkom społecznym, jak zasiłki rodzinne (...); powinno być ono takie, aby matka nie była zmuszona do pracy poza domem ze szkodą dla życia rodziny” (...). Art. 11: „Rodzina ma prawo do mieszkania odpowiedniego dla życia rodzinnego i dostosowanego do liczby jej członków, w miejscu zapewniającym podstawowe usługi konieczne do życia rodziny (...)”. Art. 12: „Rodziny migrantów mają prawo do takiej samej ochrony społecznej, jaka przysługuje innym rodzinom”. 12a: „Rodziny imigrantów mają prawo do poszanowania własnej kultury oraz do wsparcia i opieki koniecznej dla ich włączenia się we wspólnotę, do której wnoszą swój wkład”. 12b: „Emigranci zatrudnieni w jakimś kraju mają prawo do jak najszybszego sprowadzenia swoich rodzin”. W art. 12c sugeruje się: „Uchodźcy mają prawo oczekiwać (...) pomocy w połączeniu się z własnymi rodzicami”.

Jak z powyższego widać, Karta Praw Rodziny mocno podkreśla rolę społeczeństwa i sugeruje jego wielką odpowiedzialność w stosunku do rodziny, która jest podstawową jego komórką. Ponieważ zaś społeczeństwo jest organizmem-wspólnotą, zbudowanym głównie z tych komórek (czyli rodzin), należy z tego wnioskować, że w danym kraju wszystkie rodziny ogólnokrajowej wspólnoty nazywanej narodem, winny sobie w razie potrzeby wzajemnie pomagać.

Wniosek ten odpowiada chrześcijańskiemu nakazowi miłowania bliźniego („jak siebie samego”). Tak jak każdy człowiek winien pomóc w miarę swych możliwości bliźniemu, tak i każda rodzina powinna w ten sposób postępować w stosunku do innej rodziny w potrzebie.

Zgodnie jednak z zalecaną przez Kościół zasadą subsydiarności, praktykowanie pomocy powinno mieć miejsce przede wszystkim na szczeblu lokalnym. Jeśli lokalna wspólnota rodzin, np. w formie lokalnego dobrowolnego towarzystwa wzajemnej pomocy czy związku zawodowego, nie jest z jakiegoś ważnego powodu w stanie rozwiązać sprawy pomocy rodzinie zasługującej na pomoc, może się ona zwrócić o rozpatrzenie danej sprawy do instancji wyższej – w danym przypadku do regionalnego zrzeszenia, a jeśli i to nie przyniesie skutku, to, w ostateczności – do zrzeszenia ogólnopolskiego, jeśli takowe istnieje.

W rzeczywistości jednak, mimo że Karta Praw Rodziny została ogłoszona w 1983 r., zawarte w niej dezyderaty, postulaty, pouczenia, sugestie i oczekiwania ogólnie wydają się – przynajmniej w chrześcijańskim do nich „podejściu” – głosem wołającego na puszczy. Ile bowiem istnieje w Polsce organizacji obywatelskich i społecznych mających na celu samopomoc między ich członkami? Gdzie się one znajdują i jak działają? Jakie są efekty ich działalności? Niestety, odpowiedzi na te pytania nie będą odpowiadały temu, czego wymagałaby organizacja społeczeństwa dla realizacji zawartych w omawianej Karcie oczekiwań na rzecz rodziny.

Co znaczy „społeczny”

Oczywiście, ktoś może powiedzieć: interesy społeczeństwa reprezentują państwo i jego rząd i właściwie gdy mówimy o pomocy społecznej, to chodzi o pomoc państwową lub rządową. Rzeczywiście, komunistom i „postępowcom” w dużym stopniu udało się zafałszować znaczenie słowa „społeczny” i słów od niego pochodnych, a wielu ludzi, nie zdając sobie sprawy z tej manipulacji, używa tych słów niewłaściwie. (Przypomnijmy sobie np. takie określenia, rodem z PRL-u, jak: „przedsiębiorstwo uspołecznione” – w odniesieniu do firmy zrabowanej przez państwo jej właścicielom, „gospodarka uspołeczniona” – w odniesieniu do gospodarki państwowej, „sprawiedliwość społeczna” – na określenie różnych niesprawiedliwości dokonywanych przez państwo na obywatelach...).

Tymczasem społeczeństwo i państwo to dwa odmienne byty, często we wzajemnym konflikcie, choćby z tego powodu, że w interesie społeczeństwa władza państwa i jego biurokracji winna być bardzo ograniczona, tymczasem w rzeczywistości państwo wraz z całą swoją machiną biurokratyczną jest wciąż nienasycone w zawłaszczaniu sobie prawa do własności obywateli i do innych praw obywatelskich. Przykładem pierwszego jest pozbawianie pracowników, w tym głównych żywicieli rodzin, poważnej części należnej im płacy (co jest ostro potępiane w Piśmie Świętym – por. Jk 5, 4), przez grabieżcze podatki, a przykładem drugiego – zawłaszczanie sobie władzy rodzicielskiej do wychowywania dzieci, przy czym zawłaszczanie to ma nieraz na celu wychowanie dziecka w duchu obcym dla rodziców i czasem połączone jest z gorszeniem i deprawacją dzieci (na co chrześcijański rodzic, aby nie stać się współwinnym, nie może pozwolić, pomny na ostrzeżenie Jezusa – por. Mt 18, 2, 6-7). Bądźmy więc czujni, aby nie uznawać znaczenia przymiotników „społeczny” i „państwowy” oraz ich pochodnych za synonimy – diabeł nie śpi!

Oczywiście, chrześcijanin, aby być w zgodzie ze swą wiarą, nie może też interpretować omawianej Karty Praw Rodziny z pozycji marksistowskich (będących w fundamentalnym konflikcie z dogmatami chrześcijaństwa), a więc nie może żądać dla siebie czegokolwiek, co zostało zabrane innym ludziom pod przymusem, a więc przez grabież czy drogą kradzieży w innej formie. Dlatego winien być bardzo czujny na różne pokusy państwa „opiekuńczego”, opartego na „redystrybucji” dóbr, w konflikcie z przykazaniami X i VII.

Rola państwa

Tam, gdzie w Karcie wyrażone są oczekiwania i dezyderaty na rzecz pomocy dla rodziny, skierowane do władz publicznych, należy je, moim zdaniem, rozumieć jako wezwanie do władz o prowadzenie polityki usuwającej zagrożenia wspomniane w punkcie J Wstępu do Karty, mówiącym: „prawa, podstawowe potrzeby, powodzenie i wartości rodziny (...) często (...) są zagrożone przez różne ustawy, instytucje i programy społeczno-ekonomiczne”.

Ponieważ podstawową rolą państwa są ochrona i obrona życia i własności obywateli przed agresorami, wymierzanie sprawiedliwości w stosunku do łamiących prawo oraz służenie dobru WSZYSTKICH obywateli, a nie poszczególnym ich grupom czy klasom, stopniowa likwidacja wszystkich państwowych ustaw, instytucji i programów społeczno-politycznych nieodpowiadających powyższym kryteriom byłyby olbrzymią pomocą dla rodziny. Szczególnie pomocne byłoby zaprzestanie przez każdą ekipę rządzącą nadmiernego jawnego i ukrytego opodatkowania rodziny.

Zakończenie

W świetle powyższego czeka nas – to jest członków Ruchu „Europa Christi” i innych światłych chrześcijan – gigantyczne zadanie organizowania społeczeństwa w celu realizacji zasad podanych w Karcie Praw Rodziny. Oczywiście, zaczynajmy to działanie od „siebie samych”, czyli od swego otoczenia i możliwej lokalnej grupy Ruchu „Europa Christi” na rzecz pomocy pierwszej w kolejce rodzinie w potrzebie.

Lech Dokowicz podczas spotkania „Polska pod Krzyżem”: Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!

2019-09-14 14:43

ks. an / Włocławek (KAI)

"Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – zaapelował dziś Lech Dokowicz, jeden z organizatorów odbywającego się we Włocławku spotkania ewangelizacyjnego „Polska pod Krzyżem”. Wygłosił on konferencję pt. „Odrzucenie Krzyża i walka duchowa w współczesnym świecie”.

Archiwum Lecha Dokowicza
Żyjemy w czasach, w których większość ludzi rodzi się dla piekła, a nie dla nieba – mówi Lech Dokowicz

Dokowicz przytoczył świadectwo swojego życia wspominając, że przez 20 lat pędził los emigranta. „Przebywałem w Stanach Zjednoczonych w środowisku filmowców. Poddany byłem inicjacji satanistycznej, zły duch dawał mi obietnice, co mogę zyskać, jeśli opowiem się za nim. Ale moja matka modliła się 17 lat o moje nawrócenie i w jeden dzień przeżyłem nawrócenie, przyjęła mnie wspólnota Kościoła katolickiego, poczułem moc modlitwy, bo modlili się za mnie nieznani ludzie” – rozpoczął swoją konferencję Dokowicz.

Wskazywał, że nie ma ważniejszego pytania niż to, gdzie trafimy po śmierci: do życia wiecznego czy do wiecznego potępienia. Opowiadając o pracy nad poszczególnymi filmami, mówił o wezwaniu, jakie Bóg stawia wobec człowieka. „Nakręciłem pierwszy film o prześladowaniu chrześcijan w krajach muzułmańskich. Jaką łaską jest, że każdego dnia możemy pójść do kościoła, każdego dnia możemy poprosić kapłana o spowiedź, każdego dnia karmić się Ciałem Pańskim. Wielu z nas tego nie docenia, bo ta ziemia utkana jest krzyżami, kapliczkami, świątyniami” – mówił współorganizator wydarzenia.

Lech Dokowicz nawiązał też do kryzysu, jaki przeżywa Kościół w związku z czynami pedofilskimi, jakich dopuścili się niektórzy duchowni. „Trzeba to wypalić, ale trzeba też zrozumieć, ze zły duch chce oddzielić ludzi od kapłanów, to jest wojna przeciw kapłanom, bo jak ludzie odwrócą się od kapłanów, to nie ma sakramentów. Dlatego musimy otoczyć modlitwą kapłanów, stanąć przy nich. To jest zadanie dla nas świeckich” – apelował Dokowicz.

Organizator "Polski pod Krzyżem" mówił też o ochronie życia. „Pojechaliśmy do Holandii i chcieliśmy rozmawiać z lekarzami, którzy zabijają ludzi starszych. Naszym celem był tzw. ojciec chrzestny eutanazji. Pracował na oddziale noworodków, jak rodziło się chore dziecko, sam podejmował decyzję o jego życiu lub śmierci. Okazało się, że w domu tego człowieka odbywały się satanistyczne rytuały, cały dom pełen był satanistycznych obrazów. On do końca nie zrozumiał, kim jesteśmy, wypowiedział zdania, dzięki którym wielu zrozumiało czym jest eutanazja. To jest ciemność, to jest coś, co sprawia, że w momencie odchodzenia ze świata, gdy człowiek mógłby odjąć decyzję o powrocie do Boga, nie daje się na to szansy” – wyjaśniał prelegent.

Jako receptę na walkę ze złem Dokowicz podał modlitwę. „Dlaczego się nie modlisz, dlaczego modlitwa nie jest na pierwszym miejscu?” - pytał prelegent wskazując, że obrońcy życia w Ameryce całą dobę modlą się. "Po 10 latach pracy przed klinikami w USA, w stanie Nowy Jork zamknięto połowę klinik aborcyjnych i uratowano życie wieczne wielu osób - wskazywał.

„Co mówi nam Pan Bóg? Nasze działania muszą wypływać z doświadczenia modlitwy, z kolan, musimy pełnić Jego wolę, a nie realizować swoją” – mówił Dokowicz. „Wielu myśli o grzechach przeciwko życiu. Zabijanie nienarodzonych jest w oczach Boga tak potworne, że woła o pomstę do nieba, a to znaczy, że nie będzie pokoju w żadnym narodzie, dopóki będą trwały takie czyny. Jeśli znajdą się ludzie, którzy zniosą te przepisy o aborcji, Bóg pobłogosławi tak, że będziemy płakać ze szczęścia. Ustanawiający prawa aborcyjne mają krew na rękach i stoją nad przepaścią piekła” – podkreślił prelegent.

„Po 1989 r. wielu Polaków porzuciło życie duchowe, przestali modlić się z dziećmi przy ich łóżeczkach, wybrali materializm. Jeżeli dzieci nie są tak wychowywane, nie ma przekazu wiary w domach, żeby ochronić ich przed pokusami, to dzieje się to, co widzimy. Ludzie zaczęli traktować grzech jako zabawę, przyjemność, nic groźnego. Potrzeba więc nawrócenia. Polacy, nawróćcie się, póki jest czas!” – apelował Dokowicz. Zachęcał do zawierzenia się Maryi i stanięcia pod krzyżem. „Będziemy patrzeć w stronę krzyża Pana przez pryzmat życia, by zanieść to, co trudne, ale też i prosić, żeby móc zmartwychwstać”.

Organizator spotkania podziękował Panu Bogu za to, że po „wielkiej pokucie” i „różańcu do granic”, pomimo trudności doszło do spotkania we Włocławku. Za decyzję wsparcia i organizacji wydarzenia podziękował też biskupowi włocławskiemu Wiesławowi Meringowi.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Australia: różaniec bez granic

2019-09-16 17:31

vaticannews.va / Sydney (KAI)

Australijczycy zapowiedzieli kontynuację zeszłorocznej akcji „Różaniec do granic” - „OzRosary#53”. 13 października będą modlić się o ochronę ich kraju i jego mieszkańców oraz o świętość życia i małżeństwa. Celem inicjatywy jest także oddanie Australii Niepokalanemu Sercu Maryi.

Marian Florek/Niedziela

Akcja „Różaniec do granic” odbyła się pierwszy raz w Polsce w październiku 2017 roku w uroczystość Matki Bożej Różańcowej. Tego dnia w 350 kościołach stacyjnych na terenie 22 diecezji na obrzeżach Polski ponad milion osób odmówiło różaniec i wzięło udział w Mszy. „Różaniec do granic” stał się ostatecznie „różańcem bez granic”, ponieważ wiele krajów, nie tylko w Europie, wzięło przykład z Polski i zorganizowało własną wersję wydarzenia.

13 maja zeszłego roku do inicjatywy dołączyła także Australia. W rocznicę objawień fatimskich grupy katolików, w tym młodzież, zebrały się we wszystkich większych miastach Australii na nabożeństwa różańcowe. W Perth młodzi ludzie utworzyli „żywy różaniec”, z kolei w Darwin czy Coogee modlący zebrali się na plaży. W Sydney różaniec był odmawiany na moście Sydney Harbour.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem