Reklama

III Międzynarodowy Kongres Ruchu „Europa Christi” 2019

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. III

Tegoroczny Kongres przebiega pod hasłem: „Europa Christi – Europa Dwóch Płuc – Europa Ewangelii, Prawdy Pokoju; Karta Praw Rodziny; Wizja Europy św. Jana Pawła II”. Pierwsza sesja kongresowa odbyła się na Jasnej Górze w lutym br., druga – w maju w czeskim Velehradzie. Przypomniały one rolę Apostołów Słowian, współpatronów Europy – świętych Cyryla i Metodego w dziele ewangelizacji naszego kontynentu, którzy są wciąż wsparciem dla Europy jako tzw. lewe płuco Kościoła. Dziś wydaje się, że ogromną pomocą dla chrześcijaństwa, które jest zagrożone z jednej strony przez światowy ateizm, a z drugiej przez agresywny islam, może być także moc Kościołów wschodnich. Moim zdaniem, islam wspierany przez petrodolary czuje nadejście czasów, gdy ropa będzie wypierana przez nowe technologie, a wtedy skończy się dyktatura arabskiego bogactwa, i dlatego podejmuje radykalne działania przeciwko religii chrześcijańskiej. Kolejne sesje kongresowe odbędą się w Nitrze (Słowacja), Lublinie i Warszawie i podejmą refleksje m.in. nad Kartą Praw Rodziny.

Sesja lubelska Kongresu „Europa Christi” 2019 (16-17 października) zatytułowana jest „Kościół i państwo w służbie rodziny”. Pierwszy dzień będzie miał miejsce na KUL natomiast drugi – w Uniwersytecie Medycznym. Są to bowiem instytucje, których celem jest służba człowiekowi: państwo – w doczesności, zaś celem Kościoła doprowadzenie go do życia wiecznego z Bogiem. Prelegentami będą wybitni specjaliści z tego zakresu świeccy i duchowni. Sesja w Warszawie (22 października) będzie kontynuować temat Karty Praw Rodziny podejmie również tematy związane z sytuacją chrześcijaństwa w Europie, zwłaszcza te dotyczące poprawności politycznej.

Reklama

Następne sesje kongresu we Wrocławiu (11 listopada) i w Gdańsku (23 listopada) będą kontynuacją wspomnianych refleksji. Kongres będzie też obradował we Lwowie na Ukrainie (18-20 listopada) – lwowska sesja jest przygotowywana pod kierunkiem abp. Mieczysława Mokrzyckiego metropolity lwowskiego.

2019-08-21 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Lublin: terapia innowacyjna u pacjentów z COVID-19 przyniosła bardzo dobry efekt

2020-04-04 08:58

[ TEMATY ]

wywiad

lekarz

koronawirus

Adobe.Stock.pl

Terapia innowacyjna, której w Lublinie poddano trzech pacjentów z COVID-19, doprowadziła w drugiej dobie po podaniu leku do poprawy ich stanu klinicznego. Udało się zahamować postęp choroby i uniknąć podłączenia ich do respiratora – powiedział kierownik kliniki chorób zakaźnych szpitala w Lublinie dr hab. Krzysztof Tomasiewicz.

Kierownik Kliniki Chorób Zakaźnych Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego nr 1 w Lublinie przybliżył w rozmowie z PAP szczegóły przebiegu terapii lekiem, który zastosowano poza wskazaniami rejestracyjnymi mechanizmów jego działania, a także wymogi prawne związane z przeprowadzeniem takiego leczenia.

PAP: Dlaczego zdecydowaliście się na zastosowanie tej pionierskiej metody?

Krzysztof Tomasiewicz: Decyzja o podjęciu terapii została oparta po pierwsze na analizie mechanizmów patogenetycznych, jakie występują w COVID-19, a po drugie po zapoznaniu się z nielicznymi, pojedynczymi wynikami podawania tego leku w Chinach, we Włoszech czy też ostatnio w Hiszpanii.
Rozpatrywaliśmy zastosowanie różnych cząstek działających na układ immunologiczny. Ostatecznie, po ocenie możliwych korzyści i ryzyka związanego z podaniem leków, dokonaliśmy wyboru leku, który blokuje receptor dla interleukiny 6. Była to trudna decyzja, ponieważ dotyczyła zastosowania leku poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale chodziło o ratowanie życia pacjentów.

- Jaki jest mechanizm działania leku?

- Zastosowaliśmy lek, który ma zablokować receptor dla jednej z interleukin, a przez to zatrzymać nadmierną reakcję zapalną. Wiadomo, że ciężkie następstwa zakażenia, a więc niewydolność oddechowa i niewydolność wielonarządowa, są związane z gwałtowną burzą cytokinową, która sprawia, że układ immunologiczny, broniąc się przed zakażeniem, niszczy organizm. Nie jest to leczenie przeciwwirusowe, lecz terapia konsekwencji zakażenia.

- Jak ona przebiegała i ilu pacjentów nią objęliście?

- Terapia polega na podaniu dożylnym leku w dwóch dawkach w odstępach kilkunastu godzin. Objęliśmy nią trzech pacjentów, u których istniało bardzo wysokie prawdopodobieństwo zastosowania w kilku najbliższych godzinach leczenia oddechem wspomaganym (podłączenia do respiratora). Naszym zdaniem był to optymalny moment na zastosowanie tego typu leczenia. Zarówno wcześniejsze podanie leku, jak i, niestety, podanie go w okresie już podłączenia do respiratora wydaje się zmniejszać szansę na uzyskanie pozytywnego efektu terapeutycznego.

- W jakim wieku są pacjenci, czy mają jakieś współtowarzyszące choroby?

- Są to pacjenci między 60. a 75. rokiem życia, z chorobami współistniejącymi, a więc bezpośrednio zagrożeni negatywnymi następstwami zakażenia SARS-CoV-2.

- Jak następowała poprawa ich stanu zdrowia?

- Już w drugiej dobie po zastosowaniu leku u wszystkich pacjentów doszło do poprawy stanu klinicznego, przy czym aktualnie u dwóch jest to poprawa bardzo spektakularna, ze znaczną poprawą parametrów oddechowych, a w badaniach laboratoryjnych ze spadkiem parametrów zapalnych, takich jak ferrytyna, CRP czy prokalcytonina.
Trzeci pacjent również się poprawia, przy czym ta poprawa następuje wolniej. Lek wciąż działa i konieczna jest dalsza obserwacja. Najważniejsze, że udało się zahamować postęp choroby i pacjenci uniknęli leczenia przy pomocy respiratora.

- Jak wygląda procedura zezwolenia na przeprowadzenie eksperymentalnych metod?

- Terapia eksperymentalna wymaga zgody komisji bioetycznej. Składany jest protokół badania, w którym określa się zasady przeprowadzenia eksperymentu medycznego, formularz informacji dla pacjenta i świadomej zgody pacjenta. Ponieważ sytuacja była nadzwyczajna, poprosiłem Komisję Bioetyczną Uniwersytetu Medycznego w Lublinie o pilne rozpatrzenie mojego wniosku i w ciągu kilku dni uzyskałem zgodę, za co bardzo Komisji dziękuję. Nikt nie miał wątpliwości, że na szali jest ratowanie życia ludzkiego.

- Kto na świecie stosuje tę terapię i jakie są doniesienia o jej skuteczności?

- Terapia była stosowana u pojedynczych pacjentów w Chinach, we Włoszech i w Hiszpanii. Pierwsze doniesienia są bardzo optymistyczne, przy czym wydaje się, że zastosowany przez nas wybór czasu podania – w okresie narastania objawów niewydolności oddechowej – wydaje się najbardziej optymalny. We wspomnianych przypadkach zagranicznych z tym wyborem było różnie, co może mieć wpływ na skuteczność.

- Jak pan ocenia obecną sytuację epidemii z punktu widzenia osoby, która na co dzień walczy z COVID-19?

- Najważniejsze jest, aby nie doszło do przepełnienia pojemności systemu opieki zdrowotnej, a więc, by starczyło łóżek i respiratorów dla pacjentów, a także, aby było wystarczająco dużo pracowników opieki medycznej. Niestety takie zdarzenia obserwujemy we Włoszech czy w Hiszpanii. Rozwiązania systemowe i organizacyjne są bardzo ważne dla utrzymania kontroli nad sytuacją związaną z epidemią COVID-19.
Jeżeli dzięki wprowadzonym restrykcjom w kontaktach w przestrzeni publicznej uda się dokonać spłaszczenia krzywej zachorowań, a wszystko na to wskazuje, to epidemia może trwać dłużej, ale nie będzie gwałtowna, a to również pozwala na uniknięcie olbrzymiej liczby zgonów. Mam nadzieję, że na przełomie maja i czerwca będziemy już po szczycie zachorowań i w fazie wygaszania epidemii.

CZYTAJ DALEJ

Obcokrajowcy w Polsce: samotność tysiące kilometrów od domu to dramat

2020-04-07 16:09

Archiwum Gabrieli Urbańskiej-Legutko, asystentki Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ

Gabriela na co dzień uczy języka polskiego i angielskiego w krakowskiej szkole językowej. W rozmowie z „Niedzielą” opowiada o samotności zagranicznych studentów, którzy na czas epidemii postanowili nie wracać do domów. Co przeżywają? W jaki sposób można im pomóc?

– Tryb mojej pracy diametralnie się zmienił – mówi Gabriela Urbańska-Legutko. – Grupy obcokrajowców, którymi się zajmuję w Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ nie mogą wychodzić z akademików, więc uczymy się zdalnie. Widzę wielkie konsekwencje odcięcia studentów od świata, domów, rodzin – dodaje.

Pandemia samotności

Gabriela wyznaje, że wraz z zagrożeniem chorobą COVID-19 nadeszła pandemia samotności, izolacji i strachu. – Dużo rozmawiam ze studentami, którzy stali się bardzo samotni. Teraz gdy nie mogą razem przebywać, umożliwienie im jakiegokolwiek kontaktu z innymi jest sprawą kluczową – tłumaczy Gabriela. Asystentka wyznaje, że zazwyczaj rozmawiają o filozofii, polskiej poezji, kulturze współczesnej, ale także o sposobach radzenia sobie z zastaną sytuacją. – Najbardziej istotne jest to, aby studenci nie czuli się pozostawieni samym sobie, by wiedzieli, że mają kogoś, z kim mogą się skontaktować – dodaje Gabriela.

Tysiące kilometrów od domu

Większość studentów Centrum Języka i Kultury Polskiej UJ nie wróciła do domów, m.in. kilkudziesięcioosobowa grupa z Chin. Jednak osoby pochodzące z państw, w których sytuacja jest bardzo poważna, jak np. w USA, zdecydowały zakończyć studia i natychmiast wracać do kraju. – Niektóre programy wymian międzynarodowych musiały zostać przeniesione, studia zmieniły się na tryb zdalny, a studenci w związku z utrudnioną podróżą do domu musieli podjąć decyzję o szybkim powrocie. Te osoby są podłamane na duchu i niebywale żałują, że nie mogą zostać w Krakowie i Polsce, gdyż postrzegali ten czas zarówno jako przygodę, jak i powrót do swojego „drugiego kraju”. Zapewniam ich jednak, że z pewnością będą mieli na to jeszcze szansę! – mówi Gabriela.

Epidemia nie jest więzieniem

Gabriela zachęca, aby spojrzeć na ten czas z innej perspektywy. – Wydaje mi się, że ten czas powinniśmy postrzegać jako dar. Dar w znaczeniu szansy, jaką dał nam Bóg, abyśmy mieli okazję przedefiniować swoje życie, najważniejsze dla nas wartości. Ten nowy wymiar życia wcale nie musi okazać się więzieniem, torturą. Możemy stwarzać rzeczy zupełnie nowe i właśnie – nawet „mimo drzwi zamkniętych” – mówi.


Archiwum prywatne

Odpowiedź na wszystkie wątpliwości

Gabriela w tym trudnym czasie zaprasza wszystkich do całkowitego zawierzenia się Chrystusowi. – Pomimo tego, że jest nam ciężko, że nie widzimy odpowiedzi, a niektóre sytuacje i ludzkie działania wydają się irracjonalne i niekiedy bolesne, warto pamiętać o Bożej obecności i o tym, że na Boga zawsze można liczyć. Jeśli nie widzimy żadnej szansy na zmianę sytuacji, a pomoc znikąd nie nadciąga - warto powierzyć się Jezusowi w słowach: ,,Jezu, Ty się tym zajmij” – zachęca. I zapewnia, że ten czas nie powinien zagrażać chrześcijanom, gdyż pokładając wiarę w Boga i cud zmartwychwstania, otrzymujemy nadzieję na lepsze jutro.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję