Reklama

W wolnej chwili

Przerwa w pracy

Chcesz się pomodlić – jedź do Jerozolimy, chcesz się zabawić – odwiedź Tel Awiw, a w Hajfie... zabierz się do roboty. Jak głosi powszechna opinia, to trzecie co do wielkości miasto w Izraelu pracuje na dwa poprzednie. Czy Hajfa nigdy nie odpoczywa? Niemożliwe

Niedziela Ogólnopolska 34/2019, str. 46-48

[ TEMATY ]

wakacje

Margita Kotas

Grota Eliasza znajdująca się pod prezbiterium karmelickiego kościoła Stella Maris jest miejscem modlitwy pielgrzymów przybywających do Hajfy

Gdyby wizytę w Izraelu ograniczyć do Hajfy, można by wysnuć wniosek, że konflikt między Żydami i Palestyńczykami jest wyssany z palca. Istotnie, obie społeczności żyją tu we względnej harmonii, a Arabowie stanowią 10 proc. mieszkańców miasta; tysiące innych każdego dnia przyjeżdżają tu do pracy z okolicznych wiosek. Jakby tego było mało, obok żydów i muzułmanów w miarę bezkonfliktowo żyją tu także druzowie, chrześcijanie i bahaici z różnych stron świata. Najwyraźniej położona nad Morzem Śródziemnym Hajfa to dobre miejsce do zamieszkania, i to nie od wczoraj.

Bezpieczna przystań?

Na terenie współczesnej Hajfy odkryto ślady domostw sprzed ponad 100 tys. lat. Pierwsze wzmianki o niej pochodzą jednak z III wieku, kiedy to była niewielką żydowską osadą położoną w pobliżu miasta Szikmona. Etymologia nazwy miasta prawdopodobnie pochodzi od hebrajskiego słowa „Hof yafe” – piękne wybrzeże. Dzisiejszy ośrodek przemysłowy, naukowy i główny port Izraela był wówczas bezpieczną przystanią dla przepływających statków, położoną na jednym z najstarszych śródziemnomorskich szlaków żeglugowych. Od 395 do 637 r. miasto wraz z całą Palestyną znajdowało się pod panowaniem Bizancjum. W VII wieku zostało zdobyte najpierw przez Persów, a następnie przez Arabów, którzy zburzyli je w 662 r.

Od Kajfasza do kolei

W 1100 r. Hajfę zdobyli krzyżowcy. Nadali jej nazwę Caiphas (Cayphas) – od imienia arcykapłana Kajfasza, który miał pochodzić z Hajfy. W 1265 r. łacinnicy ustąpili pod naporem silniejszej armii mameluków, którzy z kolei panowali w Hajfie do XVI wieku, kiedy to zostali wypędzeni przez Osmanów. Od tej chwili aż do XVIII wieku miasto było pogrążone w kryzysie. Trudno dziś uwierzyć, że jeszcze w połowie tego stulecia w Hajfie było zaledwie kilkadziesiąt chat i ok. 250 mieszkańców. Dopiero w 1761 r. beduiński szejk Daher el-Omar, panujący w Akce, odbudował mury i port podbitej przez siebie i w pierwszym odruchu agresora zniszczonej Hajfy. Coś drgnęło. W kolejnym stuleciu, mimo przechodzenia miasta z rąk do rąk, liczba jego mieszkańców sięgnęła już 8 tys. Prawdziwie lawinowy rozwój nastąpił w XX wieku za sprawą zapotrzebowania na głębsze morskie porty i budowy kolei. Hajfa dzięki rozbudowanemu portowi i połączeniom kolejowym z Damaszkiem i Kairem zaczęła być w regionie górą.

Reklama

Winnica Boga

Jeśli mowa o górach, w krajobrazie Hajfy dominuje masyw Karmelu, którego nazwa w tłumaczeniu z hebrajskiego oznacza Winnicę Boga. To właśnie na stoku góry Karmel znajduje się cel, do którego przybywają chrześcijanie z całego świata – kościół i klasztor Zakonu Braci Najświętszej Maryi Panny z Góry Karmel, zwanych karmelitami.

Jak mówią Biblia i Tradycja, w IX wieku przed Chr. w jednej z grot góry schronił się prorok Eliasz, w czasie, gdy walczył z wyznawcami fenickiego bożka Baala, którego ołtarz znajdował się na szczycie Karmelu. Na szczycie góry nieco czasu na naukowych rozmyślaniach miał też spędzić sam Pitagoras. W XII wieku śladem proroka Eliasza miejsce to wybrała grupa krzyżowców, którzy pragnęli poświęcić się życiu w samotności, ascezie i modlitwie. W 1212 r. św. Brokard założył tu zakon karmelitów, a w XIII wieku św. Szymon Stock otrzymał na górze Karmel objawienie szkaplerza. Odwiedzany dziś przez pielgrzymów kościół, noszący wezwanie Stella Maris (Gwiazda Morza), zbudowano w XVIII wieku nad grotą wiązaną tak w żydowskiej, jak i chrześcijańskiej tradycji z prorokiem Eliaszem i jego uczniem Elizeuszem. Grota nosi również nazwę Groty Madonny, jak bowiem wierzą niektórzy chrześcijanie, miała się w niej schronić Święta Rodzina w drodze z Egiptu.

Widok sprzed klasztornego kościoła Stella Maris należy do najpiękniejszych w mieście, a naprzeciwko klasztoru znajduje się górna stacja kolejki linowej łączącej Karmel z nadmorską promenadą Bat Galim. Z jej gondol doskonale widać dwie spośród licznych placówek muzealnych w mieście – Narodowe Muzeum Morskie i Muzeum Nielegalnej Imigracji i Marynarki Wojennej.

Reklama

Serce miasta

Hajfa to właściwie dwa miasta. Dolne, po hebrajsku zwane Ha-Ir, to najstarsza część miasta; rozciągająca się nad zatoką dzielnica portowa – uboga i zaniedbana. Górne miasto, serce Hajfy, położone na zboczach i szczycie masywu Karmelu, jest o wiele zamożniejsze i zdecydowanie ładniejsze, o czym łatwo się przekonać, i warto – podczas niespiesznego spaceru.

Dzielnica położona najwyżej nazywana jest Hadar Ha-Karmel, a częściej w skrócie – Hadar. To tu znajdują się m.in. Uniwersytet Hajfy, Muzeum Mané-Katza, w którym prezentuje się m.in. tworczość tego jednego z czołowych przedstawicieli École de Paris, Ogród Matek z amfiteatrem, w którym odbywają się koncerty, Muzeum Prehistorii, Muzeum Sztuki Japońskiej Tikotin i ogród zoologiczny. Park Gan HaEm, ciągnący się nad urwiskiem wzdłuż drogi widokowej, jest jednym z ulubionych miejsc spacerowych mieszkańców Hajfy, które zadaje kłam teorii, że oni nigdy nie wypoczywają. Prócz urzędów i siedzib firm w Hadar mieszczą się ekskluzywne hotele i rezydencje przedstawicieli wyższych sfer. Chciałoby się powiedzieć – taka gmina.

Palestyńska różnorodność

Wysoko na zboczach Karmelu, w prestiżowej dzielnicy, a jakże, na potwierdzenie pokojowej koegzystencji dwóch nacji ulokowała się również arabska dzielnica Kababir. Usytuowana na skalnym grzbiecie Karmelu cieszy oczy mieszkańców i zapuszczających się tu turystów pięknym widokiem na Morze Śródziemne. Tutaj także, podobnie jak u żydowskich sąsiadów, dominują okazałe domy wybudowane pośród bujnej zieleni zadbanych ogrodów. Większość mieszkańców Kababir należy do niewielkiej grupy religijnej ahmadija, wywodzącej się wprawdzie z islamu, lecz nieuznawanej przez szyitów i sunnitów z sąsiadującej z Hadar dzielnicy Wadi Nisnas. Domy w tej starej arabskiej dzielnicy różnią się zasadniczo od palestyńskich domostw z Kababir. Zbudowane z masywnych bloków piaskowca zdobione są charakterystycznymi dla kultury arabskiej łukami drzwiowymi i kratami w oknach, choć te drugie w oczach wielu przybyszów bardziej niż ozdobą wydają się symbolami zniewolenia muzułmańskich kobiet. Jeśli jednak nie zrażą nas te klimaty i skusimy się na przechadzkę przez Wadi Nisnas, towarzyszyć nam będzie zapewne wszechobecna tu bliskowschodnia muzyka, wydobywająca się to ciszej, to głośniej z domów.

Templariusze i bahaici

Każdy, kto miał szczęście powłóczyć się ulicami Hajfy, przyzna zapewne, że jedną z najatrakcyjniejszych części miasta jest tzw. kolonia niemiecka – malownicze osiedle starych domów i ogrodów, które powstało w 1868 r. dzięki członkom niemieckiego Stowarzyszenia Świątyni, zwanym także współczesnymi templariuszami. Trudno również nie docenić urody Ogrodów Bahaitów – kolejnego ulubionego miejsca odpoczynku mieszkańców Hajfy, które 19 tarasami rozciągają się na zboczach Karmelu. Dla jednych ogrody są miejscem oddechu, dla drugich – pielgrzymek, bo dokładnie w ich centrum, na tarasie nr 10, znajduje się sanktuarium bahaitów – Mauzoleum Bába, które kryje grobowiec założyciela wyznania. Bez wdawania się w szczegóły dotyczące bahaizmu – warto zwłaszcza w upalny dzień odwiedzić wypielęgnowane ogrody, do których prowadzą trzy wejścia: jedno u dołu, na terenie kolonii niemieckiej, naprzeciwko ośrodka Beit Ha’Gefen, drugie w połowie, przy Zionism Avenue, koło sanktuarium, a trzecie u góry, przy Yefe Nof 61.

Dagon i falafele

Świątynia i ogrody bahaitów to niejedyna osobliwość Hajfy. Kolejną z nich jest silos zbożowy Dagon – jedyny silos na świecie o budzącej zaciekawienie architekturze, którego nazwa pochodzi od imienia semickiego boga opiekującego się rolnictwem i zbożem. Ciekawe jest również wnętrze Dagona, mieści on bowiem nie tylko ziarno wyładowane ze statków dobijających do Hajfy, ale także... Muzeum Ziarna Dagona poświęcone historii piekarstwa i piwowarstwa.

Uśmiech na ustach wywołuje działające w Hajfie metro – najkrótsze na świecie, a jednocześnie jedyne w Izraelu, ale za to noszące piękną i adekwatną do miejsca nazwę: Carmelit. Żarty żartami, ale choć składa się z jednej linii, metro jest w Hajfie niezwykle przydatne, jeśli bowiem podczas zwiedzania miasta ulegniemy złudzeniu, że mamy zupełnie blisko do naszego punktu docelowego, bardzo szybko się przekonamy, że droga do niego zajmuje dużo więcej czasu, niż przypuszczaliśmy. Jeśli zatem chcemy odwiedzić kilka punktów miasta i zwiedzić kilka jego muzeów, dobrze jest skorzystać z metra, kolejki linowej czy autobusów, które – co warto wiedzieć, a co jest kolejną osobliwością w Izraelu – kursują nawet w soboty.

A gdyby w trakcie zwiedzania miasta kiszki zaczęły nam grać marsza, poratują nas falafel, czy popularne tu szisz kebaby i sziszliki – specjały, które można kupić na licznych straganach. Niedrogie, smaczne i okraszone uśmiechem któregoś z pracujących akurat, ale szczęśliwych mieszkańców Hajfy.

2019-08-21 11:24

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na wakacje – oaza

2020-03-18 11:00

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 12/2020, str. VI

[ TEMATY ]

oaza

wakacje

Archiwum Aspektów

Ważna rolę podczas oaz wakacyjnych spełniają tzw. Dni Wspólnoty

Chociaż do wakacji zostało jeszcze kilka miesięcy, to jednak już najwyższy czas, aby pomyśleć o wakacyjnych rekolekcjach oazowych. Jak co roku zaplanowano rekolekcje dla małżeństw, młodzieży oraz dzieci. Każdy może znaleźć coś dla siebie.

Oazy wakacyjne w naszej diecezji organizują Diecezjalna Diakonia Oaz Rekolekcyjnych oraz Centrum „Światło-Życie” w Zielonej Górze. Jako diecezja rekolekcje te organizujemy nieprzerwanie od 1976 r. Przez ten czas wzięło w nich udział dziesiątki tysięcy osób. Dziś także oferta oaz wakacyjnych jest bardzo bogata. Są nowe miejsca oraz nowe typy oaz. Nie zmienił się chyba tylko ten sam zapał i przebudzenie w wierze, które są jednym z owoców oazy.

Oazy dla dzieci i młodzieży

Na początku kwietnia ruszą zapisy na oazy wakacyjne dla dzieci i młodzieży. Na rekolekcje można jechać już po IV klasie szkoły podstawowej. Osobny tryb rekolekcji został zaplanowany dla ministrantów i lektorów.

I turnus: 30 czerwca – 16 lipca: Oaza Dzieci Bożych I stopnia – Rokitno; Oaza Ministrancka – Paradyż (2-14 lipca); Oaza Nowego Życia 0 stopnia – Łagów; Oaza Nowego Życia I stopnia – Złoty Stok; Oaza Nowego Życia II stopnia – Zalesie; Oaza Nowego Życia III stopnia – Szczawa.

II turnus: 17 lipca – 2 sierpnia: Oaza Dzieci Bożych II stopnia – Rokitno; Oaza Lektorska – Paradyż (19-31 lipca); Oaza Nowej Drogi II stopnia – Lubieszewo k. Drawska Pomorskiego; Oaza Nowego Życia I stopnia –Szczawa; Oaza Nowego Życia II stop-nia – Złoty Stok; Oaza Nowego Życia III stopnia – Gorzów.

III turnus: 7 – 23 sierpnia: Oaza Dzieci Bożych III stopnia – Jaworki (10-23 sierpnia); Oaza Nowej Drogi III stopnia – Lubieszewo k. Drawska Pomorskiego; Oaza Nowego Życia 0 stopnia – Łagów; Oaza Nowego Życia I stopnia – Szczawa; Oaza Nowego Życia II stopnia – Zalesie (1-17 sierpnia).

Pod koniec wakacji odbędzie się jeszcze KODA, czyli Kurs Oazowy dla Animatorów – Rokitno (23-31 sierpnia). Zapisy na oazy zostaną uruchomione na początku kwietnia 2020 r. Zgłoszenia i zapisy prowadzone będą przez stronę lubuskaoaza.pl.

Oazy rodzin

Do istoty pracy formacyjnej w kręgach rodzin należy także uczestnictwo w różnego rodzaju rekolekcjach organizowanych przez Domowy Kościół. Do takich form zalicza się 15-dniowe oazy I, II, III stopnia, kilkudniowe Oazy Rekolekcyjne Animatorów Rodzin (ORAR I i II stopnia), a także rekolekcje ewangelizacyjne i tematyczne. Rekolekcje te przeznaczone są dla małżonków wraz z dziećmi. Większe dzieci powinny jednak uczestniczyć w odpowiednich oazach rówieśników.

Program oazy I stopnia ma charakter ewangelizacyjno-katechumenalny; omawiane są również zagadnienia z zakresu duchowości małżeńskiej. Oaza II stopnia rozwija biblijne podstawy inicjacji liturgicznej; omawiane jest również przeżywanie okresów liturgicznych w rodzinie. ORAR I stopnia pogłębia rozumienie istoty, celu, duchowości i metody Domowego Kościoła jako nurtu wspólnot rodzinnych w ramach Ruchu Światło—Życie. ORAR II stopnia przygotowuje małżeństwa do świadomego podjęcia posługi pary animatorskiej.

Podczas najbliższych wakacji zorganizowane zostaną następujące typy oaz dla rodzin: ORAR I stopnia w Łukęcinie (27.06-05.07.); ORAR II stopnia w miejscowości Pleśna (27.06-04.07); Oaza Rodzin I stopnia w Łagowie (17.07-02.08); Oaza Rodzin II stopnia w miejscowości Jugowice (17.07-02.08); Oaza Ewangelizacji w Kęszycy Leśnej (19.07-25.07); Oaza Ewangelizacji w Kęszycy Leśnej (26.07-01.08); Oazy tematyczne: „Dla seniorów, wdów i wdowców” (także spoza ruchu oazowego) – Kęszyca Leśna (05.09-11.09).

Więcej informacji na: dkzg.pl.

CZYTAJ DALEJ

Niedziela Palmowa w tradycji Kościoła

Szósta niedziela Wielkiego Postu nazywana jest Niedzielą Palmową, inaczej Niedzielą Męki Pańskiej. Rozpoczyna ona najważniejszy i najbardziej uroczysty okres w roku liturgicznym - Wielki Tydzień.

Początki obchodów

Liturgia Kościoła wspomina tego dnia uroczysty wjazd Pana Jezusa do Jerozolimy, o którym mówią wszyscy czterej Ewangeliści. Uroczyste Msze św. rozpoczynają się od obrzędu poświęcenia palm i procesji do kościoła. Zwyczaj święcenia palm pojawił się ok. VII w. na terenach dzisiejszej Francji. Z kolei procesja wzięła swój początek z Ziemi Świętej. To właśnie Kościół w Jerozolimie starał się bardzo dokładnie powtarzać wydarzenia z życia Pana Jezusa. W IV w. istniała już procesja z Betanii do Jerozolimy, co poświadcza Egeria (chrześcijańska pątniczka pochodzenia galijskiego lub hiszpańskiego). Autorka tekstu znanego jako Itinerarium Egeriae lub Peregrinatio Aetheriae ad loca sancta. Według jej wspomnień w Niedzielę Palmową patriarcha otoczony tłumem ludzi wsiadał na osiołka i wjeżdżał na nim do Świętego Miasta, zaś zgromadzeni wierni, witając go z radością, ścielili przed nim swoje płaszcze i palmy. Następnie wszyscy udawali się do bazyliki Zmartwychwstania (Anastasis), gdzie sprawowano uroczystą liturgię. Procesja ta rozpowszechniła się w całym Kościele. W Rzymie szósta niedziela Przygotowania Paschalnego początkowo była obchodzona wyłącznie jako Niedziela Męki Pańskiej, podczas której uroczyście śpiewano Pasję. Dopiero w IX w. do liturgii rzymskiej wszedł jerozolimski zwyczaj urządzenia procesji upamiętniającej wjazd Pana Jezusa do Jeruzalem. Z czasem jednak obie te tradycje połączyły się, dając liturgii Niedzieli Palmowej podwójny charakter (wjazd i pasja). Jednak w różnych Kościołach lokalnych procesje te przybierały rozmaite formy, np. biskup szedł pieszo lub jechał na oślęciu, niesiono ozdobiony palmami krzyż, księgę Ewangelii, a nawet i Najświętszy Sakrament. Pierwszą udokumentowaną wzmiankę o procesji w Niedzielę Palmową przekazuje nam Teodulf z Orleanu (+ 821). Niektóre przekazy podają też, że tego dnia biskupom przysługiwało prawo uwalniania więźniów.

Polskie zwyczaje

Dzisiaj odnowiona liturgia zaleca, aby wierni w Niedzielę Męki Pańskiej zgromadzili się przed kościołem, gdzie powinno odbyć się poświęcenie palm, odczytanie perykopy ewangelicznej o wjeździe Pana Jezusa do Jerozolimy i uroczysta procesja do kościoła. Podczas każdej Mszy św., zgodnie z wielowiekową tradycją, czyta się opis Męki Pańskiej (według relacji Mateusza, Marka lub Łukasza - Ewangelię św. Jana odczytuje się w Wielki Piątek). Obecnie kapłan w Niedzielę Palmową nie przywdziewa szat pokutnych, fioletowych, jak to było w zwyczaju dawniej, ale czerwone. Procesja zaś ma charakter triumfalny. Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan. W Polsce istniał kiedyś zwyczaj, iż kapłan idący na czele procesji wychodził przed kościół i trzykrotnie pukał do zamkniętych drzwi kościoła, wtedy drzwi się otwierały i kapłan z wiernymi wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić uroczystą liturgię. Miało to symbolizować, iż Męka Zbawiciela na krzyżu otwarła nam bramy nieba. Inne źródła przekazują, że celebrans uderzał poświęconą palmą leżący na ziemi w kościele krzyż, po czym unosił go do góry i śpiewał: „Witaj, krzyżu, nadziejo nasza!”.

W polskiej tradycji ludowej Niedzielę Palmową nazywano również Kwietną bądź Wierzbną. W tym dniu święcono palmy, które w tradycji chrześcijańskiej symbolizują odradzające się życie. Wykonywanie palm wielkanocnych ma bogatą tradycję. Tradycyjne palmy wielkanocne przygotowuje się z gałązek wierzby, która w symbolice Kościoła jest znakiem zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Obok wierzby używano także gałązek malin i porzeczek. Ścinano je w Środę Popielcową i przechowywano w naczyniu z wodą, aby puściły pąki na Niedzielę Palmową. W trzpień palmy wplatano również bukszpan, barwinek, borówkę i cis. Tradycja wykonywania palm szczególnie zachowała się na Kurpiach oraz na Podkarpaciu, gdzie corocznie odbywają się konkursy na najdłuższą i najpiękniejszą palmę.

W zależności od regionu, palmy różnią się wyglądem i techniką wykonania. Palma góralska wykonana jest z pęku witek wierzbowych, wiklinowych lub leszczynowych. Zakończona jest czubem z bazi, jedliny, bibułkowych kolorowych kwiatów i wstążek. Palma kurpiowska powstaje z pnia ściętego drzewka (jodły lub świerka) oplecionego widłakiem, wrzosem, borówką, zdobionego kwiatami z bibuły i wstążkami. Czub drzewa pozostawia się zielony. Palemka wileńska jest obecnie najczęściej świeconą palmą wielkanocną. Jest niewielkich rozmiarów, upleciona z suszonych kwiatów, mchów i traw.

Z palmami wielkanocnymi wiąże się wiele ludowych zwyczajów i wierzeń: poświęcona palma chroni ludzi, zwierzęta, domy. Od dawna istniał także zwyczaj połykania bazi, które to zapobiegają bólom gardła i głowy. Wierzono, że sproszkowane kotki dodawane do naparów z ziół mają moc uzdrawiającą, bazie z poświęconej palmy zmieszane z ziarnem siewnym podłożone pod pierwszą zaoraną skibę zapewnią urodzaj, krzyżyki z palmowych gałązek zatknięte w ziemię bronią pola przed gradobiciem i burzami, poświęcone palmy wystawiane podczas burzy w oknie chronią dom przed piorunem. Poświęconą palmą należy pokropić rodzinę, co zabezpieczy ją przed chorobami i głodem, uderzenie dzieci witką z palmy zapewnia zdrowie, wysoka palma przyniesie jej twórcy długie i szczęśliwe życie, piękna palma sprawi, że dzieci będą dorodne. Poświęconą palmę zatykano za świętymi obrazami, gdzie pozostawała do następnego roku. Palmy wielkanocnej nie można było wyrzucić. Najczęściej była ona palona, popiół zaś z tych palm wykorzystywano w następnym roku w obrzędzie Środy Popielcowej. Znany też był zwyczaj „palmowania”, który polegał na uderzaniu się palmami. Tu jednak tradycja była różna w różnych częściach Polski. W niektórych regionach zwyczaj ten jest związany dopiero z poniedziałkiem wielkanocnym. W większości regionów jest to jednak zwyczaj Niedzieli Palmowej, gdzie „palmowaniu” towarzyszyły słowa: Palma bije nie zabije - wielki dzień za tydzień, malowane jajko zjem, za sześć noc - Wielkanoc.

Dzisiaj, choć wiele dawnych obyczajów odeszło już w zapomnienie - tworzą się nowe. W wielu kościołach można nadal podziwiać kilkumetrowe plamy. Dzieci w szkołach, schole i grupy parafialne prześcigają się w przygotowaniu najładniejszych palm. Często pracom tym towarzyszą konkursy lub konkretne intencje.

CZYTAJ DALEJ

LOT: w ramach akcji "Lot do Domu" do kraju wróciło 54 tys. Polaków

2020-04-07 16:29

[ TEMATY ]

LOT

Polacy

PKP

"Lot do Domu"

Wikipedia/JT Occhialini

W ramach akcji "Lot do Domu" do kraju powróciło 54 tysiące Polaków, których pandemia koronawirusa SARS-CoV-2 rozdzieliła z bliskimi - poinformowały we wtorkowym komunikacie Polskie Linie Lotnicze LOT.

Przewoźnik podkreślił, że podczas tej największej w jego historii operacji, LOT wykonał 388 rejsów z sześciu kontynentów, zabierając pasażerów m.in. z: Peru, Meksyku, Argentyny, Japonii i Korei Południowej. W akcji "Lot do Domu" polski przewoźnik wykorzystał 44 maszyny.

"Operacja +Lot do Domu+ powstała z potrzeby pomocy rodakom, których strategiczna i podyktowana bezpieczeństwem publicznym decyzja o zamknięciu granic kraju pozostawiła daleko od domu. Skala tego wyjątkowego projektu była ogromna, praca wielowymiarowa, a do tego technicznie i dyplomatycznie bardzo skomplikowana" - powiedział cytowany w komunikacie szef KPRM Michał Dworczyk.

"Liczba zgłoszeń rosła lawinowo w każdym dniem sprawiając, że skala projektu przybrała niespotykany dotąd rozmiar. Zrealizowane na zlecenie Kancelarii Prezesa Rady Ministrów 388 operacji lotniczych do 71 destynacji z misją pomocy dla ponad 54 tys. obywateli Polski jest największym repatriacyjnym przedsięwzięciem w historii Polski, od czasu II wojny światowej" - dodał szef KPRM.

LOT poinformował, że z akcji "Lot do Domu" najwięcej osób przywieziono do Polski z Londynu. W ramach 133 operacji z portów Heathrow i London-City do kraju wróciło około 21 tysięcy pasażerów. Około 3 tys. 200 osób w ramach 22 rejsów przywiozły samoloty z Dublina, w ramach takiej samej liczby połączeń z Oslo powróciło około 2 tys. 700 Polaków. Na kolejnej pozycji jest Chicago z 12 lotami i liczbą 3 tys. 100 przewiezionych pasażerów. Około 2 tys. 200 pasażerów wybrało jeden z 10 lotów z Bangkoku, natomiast 2 tys,.rodaków wróciło z LOT-em w ramach 12 rejsów z Edynburga.

"Ze względu na presję czasu i zamknięte przestrzenie lotnicze, organizacja każdego rejsu była ogromnym wyzwaniem. Konieczne było zdobycie licznych dodatkowych pozwoleń, spełnienie rygorystycznych standardów bezpieczeństwa oraz zapewnienie pełnego zaplecza technicznego i logistycznego" – powiedział cytowany w komunikacie Rafał Milczarski, prezes Polskich Linii Lotniczych LOT.

Jak informuje LOT, samoloty które sprowadzały do kraju Polaków, pokonały trasy o łącznej długości 2 mln 404 tys. 568 kilometrów i spędziły w powietrzu 2 tys. 884 godziny.

"Operacja +Lot do Domu+ umożliwiała powrót do Polski tysiącom Polaków rozsianych po całym świecie. To przykład jak polskie państwo może dobrze radzić sobie w sytuacjach kryzysowych. To dzięki temu, że ma w swoim ręku narzędzia, aby tego typu operacje przeprowadzać. To właśnie dzięki wsparciu i zaangażowaniu spółek Skarbu Państwa, w tym Polskich Linii Lotniczych LOT, we współpracy z PKP Intercity oraz firmą autokarową Polonus możliwa była realizacja tak skomplikowanej operacji" - podsumował akcję cytowany w komunikacie wicepremier i minister aktywów państwowych Jacek Sasin.

Operacja "Lot do Domu" trwała od 15 marca do 5 kwietnia. 13 marca wieczorem rząd ogłosił decyzję o czasowym zamknięciu granic Rzeczypospolitej Polskiej i zawieszeniu połączeń lotniczych, a już w niedzielę 15 marca ruszyły pierwsze loty czarterowe LOT.

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję