Reklama

Turystyka

Spacer z Ateną

Tłumy ludzi, hałas, smog i chaos architektoniczny, w którym zagubione są zabytki. Ateny albo pokochasz mimo wszystko, albo znienawidzisz. Jedno jest pewne – to miasto nie pozostawi cię obojętnym

Niedziela Ogólnopolska 32/2019, str. 48-50

[ TEMATY ]

Ateny

Margita Kotas

Ewzoni – jedna z atrakcji Aten – tym razem w strojach galowych

Mitycznym założycielem Aten był Kekrops, pół-człowiek, pół-wąż, syn Kronosa i Gai. Pod jego rządami miasto stawało się coraz bogatsze i silniejsze, nic dziwnego zatem, że zwróciło uwagę dwojga bogów – Posejdona i Ateny. Mądry Kekrops postanowił wówczas, że odda miasto temu z bogów, który da cenniejszy dar jego mieszkańcom. Posejdon, jak na władcę mórz przystało, uderzył trójzębem w skałę, z której popłynęła morska woda. Kekrops tylko wzruszył obojętnie ramionami, wokół Attyki bowiem morza nie brakowało. Wtedy włócznią w ziemię uderzyła Atena i natychmiast wyrosło drzewo oliwne. Na taki dar czekali mieszkańcy miasta; oliwki do dziś doceniają wszyscy Grecy i nie tylko oni. Legenda mówi natomiast, że drzewo, które zrodziła Atena, wciąż rośnie przy Erechtejonie na Akropolu.

Potęga Aten

Jak wskazują ślady, Akropol zamieszkiwano już 6 tys. lat temu. Rozkwit miasta nastąpił jednak dopiero (!) w VI wieku przed Chr., wraz z wprowadzeniem demokracji. Złoty wiek Aten przypadł na V wiek przed Chr., gdy te pokonały Persów pod Maratonem i Salaminą i stały się tym samym potęgą w całym rejonie Morza Śródziemnego. Do rozbudowy miasta i zmniejszenia różnic społecznych przyczynił się ateński polityk, retor i reformator ateńskiej demokracji Perykles, przez przeciwników nazywany Schinokefalos – Cebulogłowym. Wówczas to powstał Akropol jako miejsce kultu greckich bogów. Ateny rozkwitały nauką, myślą i sztuką, wystarczy przypomnieć, że w tym samym czasie obok Peryklesa żyli tu i tworzyli: tragicy – Ajschylos, Sofokles i Eurypides, historyk Herodot, filozof Sokrates i rzeźbiarz Fidiasz.

Pierwszy upadek

Ogromny rozkwit Aten nie umknął uwadze Sparty, która traktowała je jako swego największego rywala. W wyniku tego zainteresowania w 431 r. przed Chr. rozpoczęła się niemal 30-letnia wojna peloponeska, która zakończyła się porażką Ateńczyków i pozostawiła po sobie ogromne zniszczenia. Miasto nie odzyskało już dawnej potęgi, ciągle było jednak stolicą kultury i nauki; działały tu szkoły filozoficzne założone przez Platona, Arystotelesa i Epikura.

Reklama

W 86 r. przed Chr. Ateny zostały splądrowane przez Lucjusza Korneliusza Sullę, który zburzył i spalił wiele zabytków, a wielką liczbę dzieł sztuki wywiózł do Rzymu. Dopiero Publiusz Eliusz Hadrian, zainteresowany kulturą grecką, przysłużył się miastu, rozbudowując Ateny. Pamiątką po nim są zachowane do dziś w Atenach m.in. Wieża Wiatrów, biblioteka i Łuk Hadriana. Czy mieszkańcy Aten uczczą pod nim 1902. rocznicę objęcia przez Hadriana władzy cesarskiej, która przypada dokładnie 11 sierpnia br. – raczej wątpliwe, ale nie zaszkodzi o niej przypomnieć.

Początki chrześcijaństwa

W I wieku, za sprawą św. Pawła z Tarsu, do Aten dotarło chrześcijaństwo. Apostoł Narodów nauczał na Wzgórzu Aresa, nazywanym też Areopagiem, w 51 r. Na tym niewielkim wzgórzu pod Akropolem spotykał się z filozofami, ale i ze zwykłymi mieszkańcami miasta, którzy w zdecydowanej większości wyśmiewali jego nauczanie. Św. Paweł burzył się natomiast na widok miasta pełnego bożków. W końcu ziarno wiary, choć z wielkim trudem, zostało w Atenach zasiane. Wielkie przywiązanie Greków do dawnych bogów sprawiło jednak, że musiało minąć kilka stuleci, by zaczęły powstawać w mieście kościoły chrześcijańskie. Kiedy do tego doszło, w V wieku w kościół przekształcono nawet główną świątynię Akropolu, dom Ateny – Partenon. Podobnie postąpiono z innymi miejscami kultu starożytnych bogów. Wiele zabytków zostało również rozebranych, by pozyskany w ten sposób materiał użyć do budowy świątyń chrześcijańskich.

Trudna historia

Najazd germańskiego plemienia Herulów na Ateny zapoczątkował w 267 r. pechową dla tego miasta serię wydarzeń. Do upadku jego roli przyczynił się w znacznym stopniu rozkwit Bizancjum i jego centrum kultury – Konstantynopola, dokąd wywieziono z Aten wiele dzieł sztuki. Śmiertelnym ciosem dla Aten był w 529 r. dekret cesarza Justyniana, zakazujący studiowania w nich filozofii. W 1204 r. podczas IV krucjaty Ateny przeszły pod rządy władców katolickich. Ponad dwa wieki później, w 1456 r., miasto zdobyli Osmanowie, którzy panowali w nim do XIX wieku. Ci z kolei niszczyli wszystko, co chrześcijańskie. Po raz kolejny swe przeznaczenie zmienił Partenon, który teraz został zamieniony w meczet. Do prawdziwej tragedii doszło jednak w 1687 r., gdy miasto zaatakowali Wenecjanie. Podczas ostrzału Aten jeden z pocisków trafił właśnie w Partenon, w którym, jak się okazało, obok meczetu Turcy urządzili skład prochu. Potężna eksplozja, do której wówczas doszło, w znacznym stopniu uszkodziła budowlę.

Reklama

Koniec niewoli

W końcu, po prawie 400 latach niewoli, Grecy powiedzieli: „arketá” – dość. W 1829 r. wybuchło powstanie, w którym wystąpili przeciw tureckiemu panowaniu. Gdy Turcy opuścili miasto, było tak naprawdę już tylko miasteczkiem z zaledwie 5 tys. mieszkańców i 160 domami. Jednak to tu w 1896 r. na Stadionie Panatenajskim zorganizowano pierwsze nowożytne igrzyska olimpijskie. Nowy król Grecji – Otton I Bawarski – postanowił przywrócić świetność Atenom i właśnie do nich przeniósł w 1934 r. z Nafplionu stolicę Grecji. Rozpoczął się nowy, choć nie zawsze usłany różami, okres w historii miasta pod Akropolem.

Górne miasto

Być w Atenach i nie zobaczyć Akropolu to jak pojechać do Rzymu i nie zobaczyć papieża, dlatego turyści przybywający do miasta swoje pierwsze kroki kierują właśnie na Akropol, a przekładając na polski – na górne miasto. Są wśród nich miłośnicy starożytności oraz ci, którzy po wejściu na wzgórze, niczym Kekrops na widok nietrafionego daru Posejdona, wzruszą jedynie z rozczarowaniem ramionami i stwierdzą: kupa kamieni, jak przywykli nazywać ruiny. Na tych, którzy się tu wdrapali z przekonania oraz własnej i nieprzymuszonej woli, największe wrażenie zrobi zapewne położony centralnie Partenon, w którym znajdował się 11-metrowy posąg Ateny, wykonany z kości słoniowej i złota. A może, tak jak na mnie – Erechtejon ze słynnymi Kariatydami, poświęcony Posejdonowi i Atenie... Ze wzgórza Akropolu doskonale widać m.in. Odeon Heroda Attyka i Teatr Dionizosa, znajdujące się na południowym zboczu, oraz dwa inne wzgórza Aten – Likavitos i Filopapposa z pomnikiem upamiętniającym syryjskiego księcia.

Miejska mozaika

Kiedy już napatrzymy się do woli z wyżyn Akropolu, nie mniej wspaniałości znajdziemy u jego podnóża. Ateńska Agora ze Stoą Attalosa, Areopagiem i cerkwią Świętych Apostołów – Solaki oraz rzymskie forum na obszarze Monastiraki z Wieżą Wiatrów (w której w okresie panowania Osmanów urządzono siedzibę zgromadzenia derwiszów), pozostałościami biblioteki Hadriana i Meczetem Zdobywców przyciągną wielbicieli starożytności.

Miłą dla turystów pamiątką po tureckim panowaniu w Atenach jest znajdująca się u stóp Akropolu urokliwa Plaka – drugi po nim największy symbol stolicy Grecji. Na uliczkach Plaki, które prowadzą raz w dół, raz w górę, znajdziemy wiele klimatycznych maleńkich lokali, starych domów, kościółków... i nieco młodszych od nich Greków grających jak gdyby nigdy nic w tryktraka. Na całej długości tzw. Schodów Plaki przy Mnisikleous ciągną się jedna za drugą tawerny ze stolikami stojącymi po obu stronach wąskiej uliczki. Warto przysiąść na chwilę i skosztować jakiegoś lokalnego specjału w towarzystwie ateńskiego kota – jest ich w tej okolicy pełno. A potem trzeba odnaleźć dzielnicę w dzielnicy – ukrytą na terenie Plaki Anafiotikę, a w niej 45 domów wzorowanych na architekturze pochodzącej z wysp cykladzkich.

Randka z ewzoni

Centralnym placem Aten jest Plac Syntagma, czyli Plac Konstytucji, ze starym pałacem królewskim, który od 1934 r. jest siedzibą greckiego parlamentu. Obok prowadzących do niego schodów znajduje się Grób Nieznanego Żołnierza, przy którym wartę przez całą dobę pełnią wartownicy z elitarnych oddziałów gwardii prezydenckiej – ewzoni. Pierwsze, co zwraca uwagę, to ubiór gwardzistów. Mają na sobie historyczne stroje – plisowane krótkie spódniczki, tzw. fustanelle, zaprasowane w 400 fałd, upamiętniających 400 lat niewoli tureckiej, i czerwone czapki z frędzlami na wzór turecki. Na nogach – białe getry z doczepionymi za kolanami pomponami. Pompony zdobią również podkute czerwone trzewiki, tzw. caruchi. Ważnym elementem ubioru ewzoni są szerokie skórzane pasy. Według tradycji, fustanelle z wszytymi w nie blachami pełniły niegdyś rolę elastycznego pancerza. Ubiór ewzoni to jedno. Wrażenia, jakie robią na turystach, dopełnia swoisty balet, który towarzyszy ich zmianie warty o każdej pełnej godzinie. Ceremonia ta to niezwykłe widowisko, które trzeba zobaczyć. Zwłaszcza jeśli jesteśmy w Atenach w niedzielę, kiedy ewzoni ubrani są w stroje galowe. Wtedy naprawdę trudno oprzeć się ich urokowi. Jeśli więc randka w Atenach – to tylko z ewzoni :-).

2019-08-06 09:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Grecja: w Atenach zbudowano pierwszy meczet

[ TEMATY ]

islam

mecz

Ateny

pixabay.com / sharonang

W Atenach dobiegła końca budowa meczetu – pierwszego w tym mieście od czasu ogłoszenia w 1832 niepodległości Grecji. Radość tego powodu wyraził grecki minister oświaty i ds. religii Kostas Gawroglu. „Jest to niezwykle ważny dzień dla naszego kraju, gdy po wielu przeciwnościach i trudnościach udało się nam zbudować meczet i przylegającą przestrzeń dla naszych obywateli-muzułmanów, dla tych, którzy znaleźli się w kraju jako imigranci, uchodźcy czy turyści” – oświadczył polityk.

Pytany o to, kiedy odbędą się pierwsze modły w nowej świątyni, odparł, że prawdopodobnie nastąpi to we wrześniu. Przypomniał, że organizację, która będzie zarządzać meczetem, zarejestrowano zaledwie kilka dni temu; zaznaczył też, że ukazał się już dekret prezydencki o urzędzie imama.

Według ministra w Grecji mieszka 150-200 tys. wyznawców islamu, wliczając w to „naszych obywateli, migrantów, uchodźców oraz tych, którzy odwiedzają ten kraj w celach turystycznych lub służbowych”.

Członek rady zarządzającej meczetem Aser Hayder powiedział rosyjskiej agencji RIA Nowosti, że jednocześnie w budynku zmieści się 369 wiernych. „Dzisiaj spełniło się nasz marzenie. Grecka społeczność muzułmańska czeka na meczet od wielu lat. Cieszymy się, że wreszcie pojawi się u nas godne miejsce dla modlitwy i jest tyko sprawą czasu, kiedy to się rozpocznie” – dodał działacz islamski. Wykluczył przy tym obawy o bezpieczeństwo tego miejsca, gdyż – jak zaznaczył – „społeczeństwo greckie jest bardzo tolerancyjne wobec religii i niesłusznie byłoby myśleć o jakiejś niechętnej reakcji czy strachu przed czymś”.

Nowa świątynia muzułmańska w stolicy Grecji w niczym nie przypomina meczetów z czasów osmańskiego panowania w Grecji, nie ma bowiem minaretu, gdyż nie pasował on do otaczającego środowiska. Nad wejściem do obiektu umieszczono duży napis po grecku i angielsku: „Państwo Greckie. Ministerstwo Oświaty i ds. Religii. Islamski meczet Aten”.

Ateny były dotychczas prawdopodobnie ostatnią stolicą europejską, pozbawioną świątyni muzułmańskiej. Gdy w 1832 Grecja wyzwoliła się z niewoli tureckiej, żaden tamtejszy rząd nie zezwalał na budowę takiego obiektu w stolicy. Dopiero w 2013 władze zgodziły się przeznaczyć 946 tys. euro na wzniesienie meczetu w dzielnicy Wotanikos i wkrótce rozpoczęła się jego budowa, mimo protestów miejscowych mieszkańców.

Warto przypomnieć, że zezwolenie władz greckich na budowę meczetu właśnie w Atenach było jednym z głównych warunków, jakie wielokrotnie wysuwał prezydent Turcji Recep Erdoğan, uzależniając od tego zgodę na ponowne otwarcie zamkniętej w 1961 greckiej prawosławnej akademii teologicznej na wyspie Chalki koło Stambułu.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek do Polaków: zawierzcie siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła II

2020-04-01 11:08

[ TEMATY ]

papież

papież Franciszek

yt.com/vaticannews

„W tych trudnych dniach, które przeżywamy, zachęcam was do zawierzenia siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła” – zachęcił Ojciec Święty wiernych języka polskiego podczas dzisiejszej audiencji ogólnej transmitowanej przez media watykańskie z biblioteki Pałacu Apostolskiego.

Oto słowa Ojca Świętego skierowane do Polaków:

Serdecznie pozdrawiam Polaków. Bracia i siostry, współczesny człowiek dostrzega znaki śmierci, które na horyzoncie cywilizacji stały się bardziej obecne. Coraz bardziej żyje w lęku, zagrożony w samym rdzeniu swojej egzystencji. Gdy będzie wam trudno, niech myśl wasza biegnie ku Chrystusowi: wiedzcie, że nie jesteście sami. On wam towarzyszy i nigdy nie zawodzi. W tych trudnych dniach, które przeżywamy, zachęcam was do zawierzenia siebie Bożemu Miłosierdziu i wstawiennictwu św. Jana Pawła, w przededniu 15. rocznicy jego śmierci. Z serca wam błogosławię.

Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:

Drodzy bracia i siostry, pragniemy dzisiaj przybliżyć sobie szóste błogosławieństwo Pana Jezusa z Kazania na Górze: „Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą”. Każdy z nas chciałby zapewne nawiązać osobistą relację z Bogiem. Jak to uczynić? Wspomniane błogosławieństwo przypomina, że kontemplacja Boga domaga się przede wszystkim wejścia w głąb samego siebie i uczynienia w sercu miejsca dla Boga. Nieodzowna jest przy tym czystość duszy. Jest ona wynikiem procesu, który zakłada wyrzeczenie się zła i wyzwolenie, które w Biblii nazywa się obrzezaniem serca. Pozwala ono nawiązać szczególną relację z Bogiem. Polega ona na poddaniu się natchnieniom Ducha Świętego i pragnieniu prowadzenia przez Niego. Jest to droga wiodąca do wizji uszczęśliwiającej „oglądania Boga” i eschatologicznej wizji radości Królestwa Niebieskiego. Ta relacja pozwala także rozumieć plany Bożej Opatrzności dotyczące naszego życia, rozpoznawać obecność Boga w sakramentach, w braciach, w tym, co przez Niego stworzone. Rozważane błogosławieństwo zaprasza nas do poważnej pracy nad sobą. Niech dzięki niej uda się nam poznać obecność Boga w naszym życiu, odczuć Jego bliskość i doznać pokoju, który wlewa w nasze serca.

CZYTAJ DALEJ

W Nim samym pokładamy ostateczną nadzieję

2020-04-02 09:25

Małgorzata Pabis

W 15. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II kard. Stanisław Dziwisz przewodniczył Mszy świętej w sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. - Przeżywając trudny czas zagrożenia, jakie niesie ze sobą epidemia dotykająca i biczująca nie tylko nas, ale cały współczesny świat, kierujemy nasze spojrzenie ku Bogu żywemu, naszemu Stwórcy, Ojcu i Panu. W Nim i tylko w Nim nasza nadzieja – mówił.

Na początku Eucharystii kard. Dziwisz przypomniał, że 2 kwietnia 2005 r., w sobotni wieczór poprzedzający święto Miłosierdzia Bożego, kończyła się ziemska wędrówka św. Jana Pawła II. - Kończyła się jego służba Kościołowi i światu. Wkraczał w Bożą przestrzeń wiecznego życia, miłości i pokoju. Wspominając dzisiaj to wydarzenie, dziękujemy Bogu za niezwykły dar – za życie, za służbę i za świętość tego jakże przyjaznego i bliskiego nam człowieka, wiarygodnego świadka Jezusa Chrystusa, naszego ukrzyżowanego i zmartwychwstałego Pana – powiedział.

Kard. Dziwisz podkreślił w homilii, że programem pontyfikatu Jana Pawła II był Jezus Chrystus. - Za Piotrem, galilejskim rybakiem i apostołem, na wierze którego Chrystus zbudował swój Kościół, wstępujący na Stolicę Piotrową Papież wyznał uroczyście swoją wiarę: „Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego”. A potem dodał: „Wy wszyscy, którzy posiadacie nieocenione szczęście wiary, wy wszyscy, którzy jeszcze szukacie Boga, a także wy, których dręczy zwątpienie, zechciejcie przyjąć raz jeszcze […] słowa wypowiedziane przez Szymona Piotra. W tych słowach jest wiara Kościoła, w tych właśnie słowach jest nowa prawda, czyli najwyższa i ostateczna prawda o Człowieku, Synu Boga żywego: «Tyś jest Chrystus, Syn Boga żywego»” (homilia, 22 X 1978). Tak mówił Ojciec Święty i święcie wierzył w te słowa – powiedział.

Jak mówił kard. Dziwisz, „w tym trudnym czasie zagrożenia, niepewności, cierpienia dotkniętych chorobą, lęku o los najbliższych, ogromnego trudu wszystkich stojących na pierwszej linii walki z epidemią, szukamy świateł, punktów oparcia, drogowskazów”. - Szukamy zrozumienia tego, co przeżywamy. Szukamy nadziei. Jako uczennice i uczniowie Jezusa, w Nim samym pokładamy ostateczną nadzieję. On nas przeprowadzi przez ciemną dolinę, w jakiej znalazł się świat. On jest najważniejszym Nauczycielem. On jest Przewodnikiem. On jest Boskim Lekarzem i w Jego ranach nasze uzdrowienie. On nam również pomaga przez samarytańską posługę lekarzy, pielęgniarek, przez ofiarną służbę zdrowia i przez wszystkich, którzy w tych dniach nie przestają pełnić służby w społeczeństwie. Dziś wspieramy ich wszystkich naszą wdzięczną modlitwą – zapewniał były sekretarz Jana Pawła II.

Programowe słowa pontyfikatu św. Jana Pawła II: „Nie lękajcie się!” – jak zauważył Kardynał - nabierają dziś nowego znaczenia w obliczu zagrożenia, przed jakim stanął świat i my wszyscy. - Sam lęk nam nie pomoże. Pomoże nam nadzieja złożona w Bogu. Pomoże nam spokój serca, które zaufało miłosiernemu Bogu. Pomoże nam osobista i zbiorowa solidarność ze wszystkimi, niezależnie od jałowych podziałów, które nas tak bardzo oddaliły i oddalają od siebie w dzisiejszej Polsce. Bierzmy przykład z Jana Pawła II. On wszystkich szanował, nikogo nie poniżał, z nikim nie walczył, o nikim źle nie mówił. Czy stać nas na taką samą, dalekowzroczną postawę? - postawił pytanie kaznodzieja.

Kończąc homilię kard. Dziwisz powiedział: - Gdy piętnaście lat temu Jan Paweł II oddał ducha Bogu, otaczając jego łoże płakaliśmy, ale równocześnie ze łzami w oczach wyśpiewaliśmy Te Deum laudamus – „Ciebie, Boże, chwalimy”. Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy Bogu za tego niezłomnego świadka wiary. Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy za tego mądrego pasterza Kościoła i duchowego przywódcę współczesnego świata, który wprowadził nas w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy za Świętego, do którego z ufną modlitwą zwracają się dziś rzesze chrześcijan na całym świecie, prosząc o jego orędownictwo w niebie. Dziś czynimy to tym bardziej ufnie, tym bardziej usilnie. Święty Janie Pawle II – módl się za nami!

CZYTAJ DALEJ
E-wydanie
Czytaj Niedzielę z domu

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję