Reklama

Dzielą się życiem od 12 lat

2019-07-24 11:33

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 30/2019, str. 4-5

Joanna Ferens
Krwiodawcy z Łukowej

Jubileuszowa, pięćdziesiąta akcja poboru krwi odbyła się w Łukowej

Akcje poboru krwi organizowane są w Łukowej od 12 lat. To właśnie wtedy, z inicjatywy Roberta Chmiela, wójta Stanisława Kozyry i ówczesnego wikariusza śp. ks. Marka Sobiłło, powstał Klub Honorowych Dawców Krwi. Inicjatywa od razu przyjęła się w lokalnej społeczności. Dzięki zaangażowaniu członków Klubu i życzliwości instytucji i lokalnych firm akcje stały się popularne także poza samą Łukową.

– 15 lipca 2007 r. odbyła się u nas pierwsza akcja, a dziś, dzięki Bogu i zaangażowaniu i wielkim sercom wielu osób mamy się czym pochwalić. Do tej pory krew oddało 3717 osób, co daje ok. 1670 litrów krwi. Zaczęliśmy ze śp. ks. Markiem, który jest naszym wspaniałym patronem, bo bardzo czujemy jego pomoc z góry, jest on zawsze obecny wśród nas, a odkąd Klub otrzymał jego imię zwiększyła się liczba krwiodawców. Możemy liczyć na wsparcie miejscowej parafii, władz samorządowych oraz naszych firm i osób prywatnych. Dzięki temu mamy dla krwiodawców drobne upominki, ciasto czy okazjonalne przypinki. Staramy się tworzyć atmosferę życzliwości i odpowiedzialności. Krew jest najcenniejszym darem, nie można jej wyprodukować, stąd każdy krwiodawca jest niezwykle ważny i cenny i każdemu dziękujemy – podsumował prezes łukowskich krwiodawców, Robert Chmiel.

Akcja wpisana w życie

Jeden z krwiodawców, wójt Gminy Łukowa Stanisław Kozyra tłumaczył, iż akcje poboru krwi w Łukowej już na trwałe wpisały się w życie tej społeczności.

Reklama

– W Łukowej do oddawania krwi nikogo specjalnie nie trzeba namawiać. Nasi krwiodawcy na akcje poboru krwi przychodzą całymi rodzinami. To już kolejne pokolenie oddaje krew, ktoś kto kiedyś przychodził z rodzicami, po osiągnięciu pełnoletniości sam oddaje krew. To bardzo dobrze rokuje na przyszłość – dodaje wójt. Słowa uznania dla krwiodawców z Łukowej wyraziła dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, dr Elżbieta Puacz. – Łukowa jest wyjątkowym miejscem na mapie Lubelszczyzny, jeśli chodzi o pobór krwi. Akcje odbywają się regularnie pięć razy do roku i zawsze mają wysoką frekwencję. Są fantastycznie zorganizowane, a krwiodawcy wręcz mają swój harmonogram godzin, według którego przychodzą oddawać krew. Jak można porównać Łukową, gdzie jest zawsze ok. stu dawców, do miejscowości z północy naszego województwa, gdzie krew przychodzą podczas akcji oddać trzy osoby. Tu mieszkańcy pojawiają się całymi rodzinami, z dziećmi. Dzięki temu najmłodsi uczą się, że oddawanie krwi jest normalnością i że należy dzielić się z potrzebującymi – wskazała. Dla organizatorów łukowskich akcji i krwiodawców przedstawiciele Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie przygotowali okolicznościowe statuetki i podziękowania.

– Wakacyjne wyjazdy, ciężka praca, zmęczenie – łukowskim krwiodawcom nic nie jest w stanie przeszkodzić w oddawaniu krwi. Podczas jubileuszowej, 50. akcji osiemdziesięciu z nich zgłosiło chęć podzielenia się krwią. Ostatecznie dokonało tego sześćdziesięciu dziewięciu dawców. Dziękujemy wszystkim bardzo serdecznie i bardzo prosimy – korzystajcie z uroków lata, odpoczywajcie, bawcie się, ale rozsądnie i bezpiecznie. I przypominamy, że czekamy na Was w październiku! – dziękował na zakończenie Robert Chmiel.

Zapotrzebowanie na krew

W okresie wakacyjnym krew jest szczególnie potrzebna, dlatego RCKiK szczególnie apeluje do osób, które mogą oddać krew, aby pomogli w ratowaniu ludzkiego życia. – Oddawanie krwi nie wymaga szczególnych przygotowań. Na pobranie należy przyjść po lekkim posiłku i z dokumentem tożsamości ze zdjęciem. Krew oddać może każda zdrowa osoba, która ukończyła osiemnaście lat, nie przyjmuje na stałe leków, nie chorowała w ostatnim czasie oraz przynajmniej w ciągu 24 godzin nie piła alkoholu. Krew jest potrzebna zawsze. Szpitale pracują cały czas i w każdym momencie odbywają się tam różne zabiegi i operacje ratujące życie. Ponadto wciąż są przyjmowani pacjenci z wypadków, w okresie wakacyjnym jest ich więcej, niż zwykle. Bardzo dużo krwi potrzebują oddziały hematologiczne, hematologia dziecięca, onkologia, neurochirurgia, chirurgia i kardiochirurgia. Im bardziej rozwija się medycyna, tym więcej tej krwi jest nam potrzebne. Dlatego my bardzo się cieszymy, że możemy od państwa krew pobierać, gdyż dzięki temu zaopatrujemy w krew zamojskie szpitale, a także te w całym województwie lubelskim – dodała dyr. Puacz.

Tagi:
krwiodawstwo

Podaruj swoją krew

2019-10-22 13:00

Rozmawia Anna Artymiak
Edycja lubelska 43/2019, str. 6-7

Z dr n. med. Elżbietą Puacz, dyrektor Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa w Lublinie, rozmawia Anna Artymiak

Katarzyna Artymiak
Elżbieta Puacz jest honorowym krwiodawcą

ANNA ARTYMIAK: – Czym jest honorowe krwiodawstwo?

ELŻBIETA PUACZ: – To piękne doświadczenie, które daje ogromną radość człowiekowi ofiarującemu krew; wyraz miłości wobec osoby potrzebującej, będącej w sytuacji zagrożenia życia, przypominającego gaśnięcie światełka, które przy wsparciu drugiego człowieka może zabłysnąć na nowo. W bieżącym roku obchodzimy jubileusz 70-lecia funkcjonowania krwiodawstwa na Lubelszczyźnie, rozwijającego się w Lublinie i 9 oddziałach terenowych. Serdecznie dziękuję wszystkim mieszkańcom regionu, że bardzo żywo reagują na apele i natychmiast odpowiadają, przychodząc, by oddać krew z grup, których najbardziej brakuje pacjentom. Dziękuję również za podejmowane z dużym poświęceniem działań, które promują w społeczeństwie szlachetną ideę oddawania krwi. To właśnie dzięki nim edukowane są kolejne pokolenia Polaków do tego, jak pomagać drugiemu człowiekowi, gdy jego życie i zdrowie są zagrożone.

– Kto może zostać dawcą?

– Przede wszystkim osoba zdrowa, między 18 a 65 rokiem życia. Trzeba ważyć powyżej 50 kg i nie mieć tzw. chorób przewlekłych, a co za tym idzie – nie przyjmować stale leków. W przypadku zabiegów chirurgicznych czy stomatologicznych oraz powrotów z krajów egzotycznych obowiązuje tzw. przerwa w oddawaniu krwi, czyli okres, kiedy dla bezpieczeństwa pacjenta – biorcy należy wstrzymać się z oddawaniem krwi. W razie wątpliwości można wejść na stronę RCKiK (www.rckik.lublin.pl), gdzie znajdują się wszystkie informacje, bądź zapytać bezpośrednio w punkcie poboru krwi.

– Jak przygotować się do oddania krwi?

– Istnieją stałe zasady, zwane dekalogiem krwiodawcy. Według nich każda dorosła osoba może oddać krew, jeśli ma taką wolę, waży przynajmniej 50 kg, jest zdrowa (bo tylko wtedy oddana krew nie spowoduje uszczerbku na zdrowiu dawcy i pomoże biorcy), wypoczęta, przed planowanym oddawaniem krwi nie spożywa alkoholu; ponadto dzień wcześniej należy wypić ok. 2 litrów płynów, a przed przyjściem do punktu poboru zjeść lekki posiłek. Trzeba też przy sobie mieć dokument tożsamości ze zdjęciem i numerem PESEL.

– W jaki sposób przebiega wizyta w punkcie poboru?

– Najpierw rejestrujemy się, następnie sprawdzany jest poziom hemoglobiny i wykonywana morfologia krwi. Później dawca wypełnia ankietę, po czym jest badany przez lekarza, który ostatecznie decyduje o możliwości oddania krwi. Sam proces poboru trwa ok. 10 minut, a wykonywany jest przez pielęgniarki lub ratowników medycznych. Oprócz tradycyjnie oddawanej krwi pełnej pobieramy też jej elementy, np. osocze lub płytki. Wtedy proces poboru jest dłuższy; w pierwszym przypadku to ok. 40 minut, w drugim aż 1,5 godziny.

– Co dzieje się z krwią, która nie jest od razu wykorzystana do procesu leczniczego?

– Zostaje przekazana do innych województw. Krwi się nie marnuje. W Polsce są 22 centra, które ze sobą współpracują. Przekazujemy sobie informacje, kiedy mamy wysokie stany magazynowe krwi, albo kiedy brakuje nam krwi danej grupy. Centra współpracują ze sobą, dbając o bezpieczeństwo krwi w całej Polsce.

– Przy oddawaniu krwi istotne jest to, że dawca regularnie kontroluje swoje zdrowie…

– To prawda. Krew jest bardzo szczegółowo badana, stąd honorowy dawca może być pewny, że jest zdrowy, a jego krew bezpieczna. Przy okazji wykonywane jest badanie lekarskie. Gdy lekarz zauważa nieprawidłowości funkcjonowania organizmu, od razu informuje o potrzebie kontaktu ze specjalistą. Oddanie krwi to więc także okazja do przebadania się.

– Jaka jest sytuacja lubelskiego centrum krwiodawstwa?

– Ten rok jest bardzo szczęśliwy dla naszego województwa, bo zwiększyliśmy liczbę krwiodawców. Przybyło do nas blisko 3 tys. nowych dawców, którzy już stali się wielokrotnymi dawcami. Bardzo się cieszę, że tak wiele osób odpowiedziało na nasz apel i prośby. Zwiększyła się liczba donacji o 10%; to bardzo dużo. Cieszę się, że odrodził się ruch promowania honorowego krwiodawstwa. Dzięki uprzejmości Teresy Misiuk, kurator oświaty w Lublinie, udało się nawiązać współpracę z nowymi szkołami. Jesteśmy serdecznie witani na każdym szczeblu edukacji; już w przedszkolach prowadzimy spotkania promujące krwiodawstwo. W szkołach, gdzie mamy uczniów pełnoletnich, nie tylko prowadzimy wykłady, ale też organizujemy terenowe akcje poboru krwi. Młodzież szybko reaguje na apele i decyduje się oddać krew. Do współpracy włączyły się także kluby sportowe.

– Zatem możemy mówić o rozwoju idei honorowego krwiodawstwa?

– Przykładem jest piękna inicjatywa sołectw gminy Zamość – „szlachetna bitwa do ostatniej kropli krwi”, czyli tak naprawdę bitwa o kroplę miłości. Sołectwa rywalizują między sobą w liczbie oddanych jednostek krwi. Takie akcje organizowane są nawet pięć razy w roku. Odbywają się w różnych miejscach: domach kultury, przy parafiach, w szkołach. Krew oddaje wówczas większość mieszkańców danej miejscowości. Jest to cenna inicjatywa, bo integruje lokalne społeczeństwa. Koła gospodyń wiejskich gotują posiłki, szkoły przygotowują przedstawienia, zespoły muzyczne śpiewają i grają. Niekiedy czas poboru krwi staje się okazją do edukacji. Dzieje się tak, gdy akcji towarzyszy np. czytanie arcydzieł literatury polskiej. Na akcje przychodzą całe rodziny, dzięki temu dzieci uczą się, że oddawanie krwi to coś dobrego i że daje szczęście.
Cieszę się, że wielu pracodawców włączyło się w ideę honorowego krwiodawstwa, otwierając drzwi zakładów pracy, ale także fundując upominki dla dawców. Jest to piękna inicjatywa, bo w Polsce krwiodawstwo jest wyłącznie honorowe, czyli zupełnie bezpłatne. Sponsorzy w ten sposób chcą dawców docenić. Pizzerie, lodziarnie, kawiarnie, zakłady fryzjerskie, fotograficzne i naprawy samochodów, a także kina dają bonusy dla honorowych dawców krwi. Bardzo cieszę się z aktywności Zamojszczyzny, która wyróżnia się na tle województwa. Coraz więcej parafii zaangażowało się w pomoc lub samodzielną organizację akcji poboru krwi, np. podczas naszej wizyty w miejscowości Majdan Stary k. Biłgoraja do oddania krwi zgłosiło się 110 dawców. Rola kapłanów w promowaniu tak wspaniałej idei honorowego dawstwa krwi jest nieoceniona.

– Co powinien zrobić proboszcz, który pragnie zaprosić do swojej parafii mobilny punkt poboru krwi?

– Wystarczy skontaktować się z działem promocji RCKiK (Lublin, ul. Żołnierzy Niepodległej 8, tel. 815 326 275), wtedy przyjedziemy i wszystko wyjaśnimy, a także pomożemy przygotować akcję.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona

2019-04-30 09:16

Łukasz Krzysztofka
Edycja warszawska 18/2019, str. 6

Dobrze znają go ci, którzy poszukują odpowiedzi na kwestie praktyki wiary w życiu codziennym. Ks. Piotr Pawlukiewicz daje teraz swoim życiem odpowiedź na najtrudniejsze pytanie – o sens krzyża i cierpienia

Artur Stelmasiak
Ks. Piotr Pawlukiewicz wycofuje się z dotychczasowych form duszpasterzowania

Znany kaznodzieja i rekolekcjonista w rozmowie z Pawłem Kęską ze Stacji 7 swój krzyż nazwał wprost – pan Parkinson. – Zawitał w moim domu po cichu. Kiedy się o nim dowiedziałem, to już się trochę rozgościł. Na razie ta choroba da się jeszcze jakoś zepchnąć na bok, da się pracować – mówił kapłan, który o swojej chorobie dowiedział się w 2007 r. Nie poddaje się jej jednak.

Ks. Pawlukiewicz uważa, że krzyż od Jezusa jest pomocą w osiągnięciu nieba. – Pan Bóg wycenił mnie na Parkinsona i przyjąłem tę wycenę. Robię co mogę, co będzie, zobaczymy. Co tu się martwić jutrzejszym dniem, jeżeli dzisiejszy może się skończyć przed północą – powiedział rekolekcjonista. – Chrystus daje ci krzyż doważony do ciebie, lekarstwo na zamówienie.

Były duszpasterz parlamentarzystów przyznał, że obecnie robi dużo badań medycznych i wycofuje się ze sposobów duszpasterzowania, które prowadził, poszukując innych. – Chciałbym zmienić akcenty homiletyczne. Mówić o rzeczach, których kiedyś się bałem, o tym, kiedy człowiek jest bezradny, bezsilny, kiedy słyszy, że choroba jest nieuleczalna. Dopóki mnie ludzie rozumieją, dopóki rozumieją moje słowa, to w imię Chrystusa będę głosił Ewangelię – podkreśla.

Ks. Pawlukiewicz stara się teraz nie odprawiać Mszy św. publicznie, ponieważ choroba ma różne kaprysy. Eucharystię odprawia sam u siebie.

Choroba Parkinsona należy do najpoważniejszych schorzeń ośrodkowego układu nerwowego. Jej objawy to przede wszystkim ograniczenie ruchu oraz drżenie. Leczenie choroby Parkinsona jest możliwe, jednak nie da się wyleczyć jej całkowicie. Po pewnym czasie doprowadza do inwalidztwa. Zmagał się z nią św. Jan Paweł II.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Dostęp dzieci do pornografii to coraz bardziej poważny problem

2019-12-11 19:20

wPolityce.pl

Dostęp dzieci do pornografii to coraz bardziej poważny problem, dlatego spotkam się z Radą ds. Rodziny w poniedziałek i poproszę ją o opinię - zapowiedział w środę na Twitterze premier Mateusz Morawiecki.

Grzegorz Gałązka
Premier Mateusz Morawiecki

Rodzina jest podstawą polskiego społeczeństwa, a liczne badania pokazują, że dostęp dzieci do pornografii to coraz poważniejszy problem. W związku z pojawiającymi się inicjatywami społecznymi mającymi chronić dzieci poproszę radę ds. rodziny o opinię i spotkanie w poniedziałek — napisał premier.

Badania Instytutu Profilaktyki Zintegrowanej na grupie ponad 10 tys. uczniów w wieku od 14 do 16 lat, wskazuje, że 10,2 proc. chłopców w tej grupie wiekowej ogląda pornografię od 3 do 5 razy w miesiącu, prawie 10 proc. robi to od sześciu do 10 razy w miesiącu, niemal 11 proc. od 11 do 30 razy w miesiącu, a co najmniej raz dziennie ogląda ją aż 11,3 proc. chłopców. Pornografię oglądają także dziewczynki, ale rzadziej.

Na ten narastający problem zwraca w swoich działaniach Stowarzyszenie Twoja Sprawa. Zaprezentowało w środę projekt przepisów mających skuteczniej chronić dzieci przed pornografią. Prace zespołu roboczego trwały od listopada 2018 roku. Część rozwiązań projektu – jak poinformowali autorzy – opiera się na postulatach wyrażonych m.in. w nowej dyrektywie o audiowizualnych usługach medialnych, którą Polska będzie musiała implementować do września 2020 r. Chodzi przede wszystkim o nałożenie na dostawców pornografii obowiązku wdrożenia skutecznych narzędzi weryfikacji wieku.

Nowo powołana Rada Rodziny, w skład której weszło 14 osób - – profesorów, ekspertów i przedstawicieli organizacji pozarządowych ma wspierać i inicjować działania na rzecz promowania kultury prorodzinnej oraz promować tradycyjną rodzinę, wyznaczać kierunki działań, których celem jest poprawa sytuacji demograficznej w Polsce, jak również przestawiać ministrowi rodziny propozycję rozwiązań w zakresie polityki demograficznej w Polsce.Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem