Reklama

Pieśń ujdzie cało

2019-07-16 11:54

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 29/2019, str. 2

Joanna Ferens
Złote Kłosy z Łubcza

Celem konkursu jest przede wszystkim oddanie hołdu partyzantom walczącym na tym terenie oraz integracja społeczności lokalnej. Wydarzenie rozpoczęło się od Mszy św., którą w intencji poległych za Ojczyznę partyzantów sprawował ks. Waldemar Dudziński, na co dzień posługujący w sanktuarium św. Stanisława Biskupa i Męczennika w Górecku Kościelnym. Bezpośrednio po Eucharystii wystąpił Zespół Śpiewaczy Złote Kłosy z Łubcza, który był laureatem poprzedniej edycji konkursu.

– Nasz zespół od lat kultywuje tradycje śpiewania patriotycznych pieśni, wśród których znajdują się pieśni partyzanckie. Znamy historię naszego kraju i wiemy, że na tych terenach funkcjonowało wiele oddziałów partyzanckich. Byli to ludzie, którzy oddali swoje życie za wolność naszego kraju i powstało o nich wiele piosenek, jakie teraz możemy wykonywać ku czci tych bohaterów. Wyzwala to w nas wiele emocji, szczególnie teksty, które nie zawsze są łatwe, gdyż mówią o śmierci i krwi przelanej na tych terenach – podkreślała kierownik zespołu, Aleksandra Wołoszyn.

W przesłuchaniach konkursowych w tym roku wzięły udział różnorodne podmioty muzyczne, wśród których znalazły się chóry, zespoły śpiewacze, wokalno-instrumentalne, folklorystyczne oraz kluby seniora. Śpiewacy przybyli z powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego, hrubieszowskiego i tomaszowskiego, m.in. z Biłgoraja, Zamościa, Lubyczy Królewskiej czy Radecznicy.

Reklama

Wyśpiewana pamięć

– Dopóki będziemy żyć, będziemy pamiętać o partyzantach i o nich śpiewać – zaznaczyła Janina Bielak z Zespołu Ludowego Aleksandrowiacy. – Tu, na naszym terenie, było wiele walk partyzanckich i dlatego my chcemy dziś uczcić ich pamięć, oddać im część poprzez historie zawarte w pieśniach. Każdego roku tutaj przyjeżdżamy z innym repertuarem, ale zależy nam na tym, aby te pieśni opowiadały o tych młodych chłopcach, którzy poszli walczyć pod Osuchy i już stamtąd nie wrócili. Póki będziemy żyć, będziemy oddawać im cześć – dodała.

Pieśń, która daje siłę

Tradycyjnie w jury konkursu zasiedli przedstawiciel Wojewódzkiego Ośrodka Kultury w Lublinie Andrzej Sar i Janina Biegalska z Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, która w rozmowie tłumaczyła, że pieśni partyzanckie są odzwierciedleniem historii i związanych z nią emocji. – W pieśni zapamiętują się emocje ludzi, pieśń dawała siłę trwania i przetrwania, była takim zapisem zdarzeń, zapisem osób, o których chciano śpiewać i o emocjach, które chciano przekazać następnym pokoleniom. Pieśń ujdzie cało i niech ta pieśń trwa jak najdłużej, dlatego bardzo jesteśmy wdzięczni organizatorom, że podjęli temat pieśni partyzanckiej, która przypomina o tym, co się zdarzyło, a co nie powinno się było wydarzyć i nie może się już zdarzyć w przyszłości, ale pamiętać nam trzeba – wskazała. Z kolei Andrzej Sar dodał, iż pieśni partyzanckie mają w sobie dozę radości i nadziei. – Trzeba pamiętać, że nawet w tak trudnych czasach, jak bolesne karty naszej historii, ludzie chcieli żyć w miarę normalnie i próbowali się na swój sposób radować. I z tych pieśni często widać radość i nadzieję, w nich są zawarte wspomnienia i odniesione sukcesy. Te pieśni budziły ducha, to jest depozyt historii, który my, współcześnie żyjący, musimy przenieść dalej – podkreślił.

Na zakończenie wręczone zostały nagrody i wyróżnienia dla najlepszych uczestników konkursu. Imprezie towarzyszył kiermasz książek o tematyce partyzanckiej i wojennej.

Tagi:
konkurs

Reklama

Adwentowe granie

2019-12-10 10:48

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Edycja podlaska 50/2019, str. VI

Po raz 39. Muzeum Rolnictwa im. ks. Krzysztofa Kluka w Ciechanowcu zorganizowało Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich im. Kazimierza Uszyńskiego. Ligawki, rogi pasterskie, bezuny i wiele innych instrumentów usłyszeć można było 30 listopada i 1 grudnia

Agnieszka Bolewska-Iwaniuk
Rozstrzygnięto 39. Konkurs Gry na Instrumentach Pasterskich w Ciechanowcu

Niedłączym elementem konkursu jest Msza św., której w pierwszą niedzielę Adwentu w kościele Trójcy Przenajświętszej w Ciechanowcu przewodniczył biskup drohiczyński Piotr Sawczuk. We wspólnej modlitwie uczestniczyli instrumentaliści z całej Polski i zagranicy – z Podlasia i Mazowsza, z Kurpi, Lubelszczyzny, Mazur, Kaszub, Beskidu Śląskiego, Podhala, Wielkopolski oraz goście z Ukraińcy. Dołączyli do nich mieszkańcy Ciechanowca i okolicznych miejscowości, a także duchowieństwo, przedstawiciele władz parlamentarnych i samorządowych, dyrektorzy szkół, instytucji kultury i nauki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Święty Mikołaj - „patron daru człowieka dla człowieka”

Ks. Paweł Staniszewski
Edycja łowicka 49/2004

6 grudnia cały Kościół wspomina św. Mikołaja - biskupa. Dla większości z nas był to pierwszy święty, z którym zawarliśmy bliższą znajomość. Od wczesnego dzieciństwa darzyliśmy go wielką sympatią, bo przecież przynosił nam prezenty. Tak naprawdę zupełnie go wtedy jeszcze nie znaliśmy. A czy dziś wiemy, kim był Święty Mikołaj? Być może trochę usprawiedliwia nas fakt, że zachowało się niewiele pewnych informacji na jego temat.

pl.wikipedia.org

Wyproszony u Boga

Około roku 270 w Licji, w miejscowości Patras, żyło zamożne chrześcijańskie małżeństwo, które bardzo cierpiało z powodu braku potomka. Oboje małżonkowie prosili w modlitwach Boga o tę łaskę i zostali wysłuchani. Święty Mikołaj okazał się wielkim dobroczyńcą ludzi i człowiekiem głębokiej wiary, gorliwie wypełniającym powinności wobec Boga.
Rodzice osierocili Mikołaja, gdy był jeszcze młodzieńcem. Zmarli podczas zarazy, zostawiając synowi pokaźny majątek. Mikołaj mógł więc do końca swoich dni wieść dostatnie, beztroskie życie. Wrażliwy na ludzką biedę, chciał dzielić się bogactwem z osobami cierpiącymi niedostatek. Za swoją hojność nie oczekiwał podziękowań, nie pragnął rozgłosu. Przeciwnie, starał się, aby jego miłosierne uczynki pozostawały otoczone tajemnicą. Często po kryjomu podrzucał biednym rodzinom podarki i cieszył się, patrząc na radość obdarowywanych ludzi.
Mikołaj chciał jeszcze bardziej zbliżyć się do Boga. Doszedł do wniosku, że najlepiej służyć Mu będzie za klasztornym murem. Po pielgrzymce do Ziemi Świętej dołączył do zakonników w Patras. Wkrótce wewnętrzny głos nakazał mu wrócić między ludzi. Opuścił klasztor i swe rodzinne strony, by trafić do dużego miasta licyjskiego - Myry.

Biskup Myry

Był to czas, gdy chrześcijanie w Myrze przeżywali żałobę po stracie biskupa. Niełatwo było wybrać godnego następcę. Pewnej nocy jednemu z obradujących dostojników kościelnych Bóg polecił we śnie obrać na wakujący urząd człowieka, który jako pierwszy przyjdzie rano do kościoła. Człowiekiem tym okazał się nieznany nikomu Mikołaj. Niektórzy bardzo się zdziwili, ale uszanowano wolę Bożą. Sam Mikołaj, gdy mu o wszystkim powiedziano, wzbraniał się przed objęciem wysokiej funkcji, nie czuł się na siłach przyjąć biskupich obowiązków. Po długich namowach wyraził jednak zgodę uznając, że dzieje się to z Bożego wyroku.
Biskupią posługę pełnił Mikołaj ofiarnie i z całkowitym oddaniem. Niósł Słowo Boże nie tylko członkom wspólnoty chrześcijańskiej. Starał się krzewić Je wśród pogan.
Tę owocną pracę przerwały na pewien czas edykty cesarza rzymskiego Dioklecjana wymierzone przeciw chrześcijanom. Wyznawców Jezusa uczyniono obywatelami drugiej kategorii i zabroniono im sprawowania obrzędów religijnych. Rozpoczęły się prześladowania chrześcijan. Po latach spędzonych w lochu Mikołaj wyszedł na wolność.
Biskup Mikołaj dożył sędziwego wieku. W chwili śmierci miał ponad 70 lat (większość ludzi umierała wtedy przed 30. rokiem życia). Nie wiemy dokładnie, kiedy zmarł: zgon nastąpił między 345 a 352 r. Tradycja dokładnie przechowała tylko dzień i miesiąc tego zdarzenia - szósty grudnia. Podobno w chwili śmierci Świętego ukazały się anioły i rozbrzmiały chóry anielskie.
Mikołaj został uroczyście pochowany w Myrze.

Z Myry do Bari

Wiele lat później miasto uległo zagładzie, gdy w 1087 r. opanowali je Turcy. Relikwie Świętego zdołano jednak w porę wywieźć do włoskiego miasta Bari, które jest dzisiaj światowym ośrodkiem kultu św. Mikołaja. Do tego portowego miasta w południowo-wschodniej części Włoch przybywają tysiące turystów i pielgrzymów. Dla wielu największym przeżyciem jest modlitwa przy relikwiach św. Mikołaja.

Międzynarodowy patron

Biskup z Myry jest patronem Grecji i Rusi. Pod jego opiekę oddały się Moskwa i Nowogród, ale także Antwerpia i Berlin. Za swego patrona wybrali go: bednarze, cukiernicy, kupcy, młynarze, piekarze, piwowarzy, a także notariusze i sędziowie. Jako biskup miasta portowego, stał się też patronem marynarzy, rybaków i flisaków. Wzywano św. Mikołaja na pomoc w czasie burz na morzu, jak również w czasie chorób i do obrony przed złodziejami. Opieki u niego szukali jeńcy i więźniowie, a szczególnie ofiary niesprawiedliwych wyroków sądowych. Uznawano go wreszcie za patrona dzieci, studentów, panien, pielgrzymów i podróżnych. Zaliczany był do grona Czternastu Świętych Wspomożycieli.

Święty zawsze aktualny

Od epoki, w której żył św. Mikołaj, dzieli nas siedemnaście stuleci. To wystarczająco długi czas, by wiele wydarzeń z życia Świętego uległo zapomnieniu. Dziś wiedza o nim jest mieszaniną faktów historycznych i legend. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że nawet w fantastycznie brzmiących opowieściach o św. Mikołaju tkwi ziarno prawdy.
Święty Mikołaj nieustannie przekazuje nam jedną, zawsze aktualną ideę. Przypomina o potrzebie ofiarności wobec bliźniego. Pięknie ujął to papież Jan Paweł II mówiąc, że św. Mikołaj jest „patronem daru człowieka dla człowieka”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Modlitwa o rychłą beatyfikacje Sługi Bożego ks. Wincentego Granata

2019-12-12 19:54

ks. Wojciech Kania

W kościele seminaryjnym świętego Michała Archanioła odbyła się Msza św. w 40. rocznicę śmierci Sługi Bożego Wincentego Granata, której przewodniczył bp Krzysztof Nitkiewicz.

ks. Wojciech Kania

Czas mija nieuchronnie, ktoś powiedział, że bezszelestnie, zacierając ślady po ludziach, instytucjach, cywilizacjach. Żyje dalej tylko to, co przez Boże działanie stało się ponadczasowe i wieczne. Myśli i czyny Księdza Wincentego Granata – owoc jego głębokiej relacji z Bogiem, przetrwały próbę 40. lat, jakie minęły od śmierci Sługi Bożego. Proces kanonizacyjny na poziomie diecezjalnym, którego ważność stwierdziła Stolica Apostolska, uwidocznił jeszcze bardziej piękno tej postaci, jakże ważnej dla Kościoła w Polsce. Dzisiaj rano, Ojciec św. Franciszek, na prośbę postulatora ks. kan. Krzysztofa Ciska, pobłogosławił wszystkim, którzy są zaangażowani w starania o wyniesienie na ołtarze ks. Granata oraz ks. Stanisława Sudoła. Niech obaj dalej nas inspirują, wypraszając u Boga potrzebne łaski – powiedział bp Krzysztof Nitkiewicz rozpoczynając Msze św. z okazji 40. rocznicy śmierci Sługi Bożego ks. prof. Wincentego Granata. Eucharystię koncelebrowali: bp pomocniczy senior Edward Frankowski, księża pracujący w kurii diecezjalnej i profesorowie seminarium. We wspólnej modlitwie udział wzięły siostry zakonne oraz wierni z Ćmielowa, miejsca urodzenia Sługi Bożego.

Homilię wygłosił ks. dr Adam Kopeć. – Chrystus nazywa Jana największym pośród narodzonych z niewiasty. Możemy się zapytać, jakie kryterium tak wysokiej oceny przyjął Pan Jezus? Co takiego sprawiło, że Jan był wielki? To stopień otwarcia na łaskę Bożą. Nie liczył na własne możliwości i siły. Wszystko podporządkował Jezusowi i Jego dziełu. Wielkość człowieka, to stopień otwarcia się na łaskę. To Bóg w nas i przez nas dokonuje rzeczy niezwykłych. To Bóg dokonał rzeczy niezwykłych w życiu ks. Granata. To Sługa Boży pozwolił Mu działać w swoim życiu. Oddał Mu swój czas, intelekt i możliwości – mówił kaznodzieja. Na zakończenie Mszy św. modlono się o rychłą beatyfikację Sługi Bożego.

Po Eucharystii w auli seminaryjnej wszyscy przybyli mogli wysłuchać referatu s. dr Haliny Ireny Szumił pt. „Oddany Ojczyźnie”.

Siostra w swoim referacie ukazała postać Sługi Bożego ks. Wincentego Granata jako osobę bezgranicznie oddaną Ojczyźnie. Przywołała wiele świadectw i przykładów takiej postawy, jak choćby dwukrotną odmowę przyjęcia odznaczeń państwowych. – Miłość do Ojczyzny przejawiała się u Sługi Bożego w pracy charytatywnej w okresie radomskim. W pracy apostolstwa trzeźwości. Umiłowanie Ojczyzny w okresie okupacji przejawiało się w udziale w tajnym nauczaniu oraz w przynależności do Narodowej Służby Wojskowej. Jak mówiła dalej s. Szumił, w trudnych czasach komunizmu miłość do Ojczyzny przejawiała się w wieloraki sposób w trakcie pracy na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Najpierw jako profesora, a później jako Rektora Uniwersytetu. – Warto zauważyć, że państwo ks. prof. Wincentemu Granatowi przyznawało odznaczenie i dwa razy je nie przyjął – zaznaczyła siostra prelegent.

Ks. prof. Wincenty Granat zmarł 11 grudnia 1979 r.  w Sandomierzu. Był wybitnym polskim teologiem i rektorem Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.

Jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym został uroczyście zamknięty pod koniec października 2018 r. Obecnie wszystkie dokumenty są w Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych w Rzymie.

Zobacz zdjęcia: Modlitwa o beatyfikację Sługi Bożego ks. Wincentego Granata
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem