Reklama

Polsce byli wierni do końca

2019-07-03 08:41

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 27/2019, str. IV

Joanna Ferens
Złożenie wieńców na największym cmentarzu partyzanckim w Polsce

Ogólnopolskie uroczystości upamiętniające 75. rocznicę partyzanckiej bitwy z Niemcami pod Osuchami odbyły się w niedzielę 23 czerwca

Tegoroczne uroczystości rozpoczęły się od okolicznościowego programu artystycznego przygotowanego przez młodzież ze szkoły w Łukowej. Bezpośrednio po części artystycznej, Mszę św. w intencji poległych odprawił i słowo Boże wygłosił biskup polowy Wojska Polskiego, bp gen. bryg. Józef Guzdek, który w homilii zwrócił szczególną uwagę na bohaterską postawę partyzantów walczących pod Osuchami. Po nabożeństwie, wszystkich zebranych powitał wójt gminy Łukowa Stanisław Kozyra.

Główne założenia i cele uroczystości przybliżyła organizator wydarzenia, dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Biłgoraju Wiesława Kubów. – W tym roku jest także możliwość, by każdy indywidualnie mógł przejść krwawymi śladami walk sprzed cmentarza na Krzywą Górkę. Powstała bowiem Partyzancka Doga Krzyżowa, która upamiętnia wszystkie oddziały polskie biorące udział w bitwie pod Osuchami. Wszyscy żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego walczyli z Niemcami jako ochotnicy. Wierni synowie polskiej ziemi tutaj złożyli ofiarę z życia. Pamięć i wdzięczność o tych ludziach i wydarzeniach kształtuje naszą tożsamość narodową, tutaj uczymy się tego, co winniśmy tym, którzy tu polegli i co winniśmy Ojczyźnie – powiedziała.

Pamięć o partyzanckim trudzie

Patronat narodowy nad uroczystościami objął Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda, który wystosował również list okolicznościowy, odczytany przez płk. Adama Brzozowskiego z Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi Biura Bezpieczeństwa Narodowego.

Reklama

„To miejsce jest świadectwem heroizmu naszego narodu. Tutaj szczególnie w historii zapisała się polska determinacja, odwaga i ofiarność. Polski ruch oporu podjął tak mężną i skuteczną walkę, która przeszła do historii jako Powstanie Zamojskie. Niemieckie zarządzanie tymi terenami zostało poważnie zdezorganizowane. Dlatego okupant musiał tutaj zgromadzić ogromne siły do walki z polskimi partyzantami. Bitwa pod Osuchami dla wielu żołnierzy Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich stała się ostatnim akordem dziejowego dramatu, jaki rozegrał się na tych ziemiach. My, żyjący, jako spadkobiercy ich patriotycznego dziedzictwa, chcemy im powiedzieć, że złożona przez nich ofiara nie była daremna” – napisał Prezydent RP.

Historię bitwy pod Osuchami przybliżyła dyrektor biłgorajskiego Muzeum, Dorota Skakuj. – Bitwa pod Osuchami, zwana również bitwą nad Sopotem, była największą bitwą partyzancką w Polsce w czasie II wojny światowej, która rozpoczęła się w nocy z 24 na 25 czerwca 1944 r. Była także punktem kulminacyjnym niemieckiej akcji przeciw partyzantom pod nazwą Sturmwind II, która odbyła się w lasach Puszczy Solskiej. To tutaj aktywność polskich partyzantów była bardzo mocna. Żołnierze Polskiego Państwa Podziemnego przeprowadzali szereg udanych akcji dywersyjnych i przeciwstawiali się pacyfikacjom i wysiedleniom Polaków z Zamojszczyzny. Ich działania były także bezpośrednim zagrożeniem dla zaplecza wojsk niemieckich walczących na froncie wschodnim. Niemcy postanowili rozprawić się z partyzantami. Rzucili przeciw polskim oddziałom ok. 30 tys. żołnierzy Wehrmachtu, SS oraz wojska pancerne i lotnicze. To, co się rozegrało w tym kotle w okolicach wsi Osuchy i rzeki Sopot ciężko opisać. Nasza wdzięczna pamięć to docenienie ich poświęcenia, oni walczyli o Polskę przez wszystkie lata okupacji. Tutaj latem 1944 r. był ostatni etap ich walki o wolną i suwerenną Ojczyznę. Wielu z nich poległo, wielu cierpiało prześladowania od nowego, sowieckiego okupanta. Poświęcili swe życie, zdrowie, najlepsze lata, by wypełnić słowa żołnierskiej przysięgi i wierność zawołaniu Bóg, Honor, Ojczyzna – wskazała.

Kultywowanie pamięci

Podczas uroczystości w Osuchach nie zabrakło również odznaczeń i wyróżnień. Medal 100-lecia Biskupstwa Polowego z rąk bp. Guzdka przyjął wójt gminy Łukowa Stanisław Kozyra, zaś medal „Pro Patria” w uznaniu szczególnych zasług w kultywowaniu pamięci o walce o niepodległość Ojczyzny otrzymał prezydent Zamościa, Andrzej Wnuk.

– Tutaj polscy żołnierze dali przykład niezwykłego męstwa i poświęcenia. Tutaj rozegrały się polskie Termopile, gdzie garstka wiernych Polsce synów stanęła przeciw hordzie okupanta. O tym trzeba mówić, o tym trzeba pamiętać. Ludzka pamięć jest ulotna, dziś często prawdę się relatywizuje. My musimy pamiętać i mądrze reagować. Tradycja partyzancka była żywa, ale dziś gdzieś zamiera, młodzież nie jest świadoma spuścizny minionych pokoleń. Musimy czcić, wspominać i dawać za przykład tych, którzy mając do wyboru oddanie Polski okupantowi nie godzili się na to i stanęli do walki – podkreślał obecny na uroczystościach Marek Łapiński, sekretarz stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej.

Przewodniczący Sejmiku Województwa Lubelskiego, Michał Mulawa zabrał głos w imieniu marszałka województwa lubelskiego. – Spotykamy się dziś, aby uczcić pamięć o życiu i bohaterskiej śmierci partyzantów, którzy 75 lat stoczyli tutaj heroiczną walkę z blisko 30-tysięczną armią niemiecką. Mimo iż nie mieli szans w nierównej walce, nie poddali się do końca. Ich postawa jest do dziś świadectwem wielkiego bohaterstwa, determinacji i odwagi. Dzisiaj patrząc na to wielkie bohaterstwo polskich żołnierzy, możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami, że urodziliśmy się na tej pięknej ziemi okupionej krwią i łzami naszych przodków. Niech naszym drogowskazem będą słowa nieodżałowanego prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego: „Warto być Polakiem. Warto, by naród polski i jego państwo – Rzeczpospolita trwały w Europie”. Dziś pamiętajmy o tym, co najważniejsze, o rodzinie i fundamentalnych wartościach wpajanych nam od dziecka, o tym, ze wolność i niepodległość to podstawa trwania narodu – powiedział Michał Mulawa.

Przy grobach partyzantów

Centralnym punktem uroczystości był przemarsz na cmentarz partyzancki, na którym pochowanych jest ok. 300 poległych polskich żołnierzy. Tam odbył się apel poległych i salwa honorowa. Przybyłe delegacje złożyły kwiaty pod pomnikiem poświęconym żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego. Ponadto została zaprezentowana specjalnie na tę okoliczność stworzona piosenka, którą przygotowała i wykonała grupa artystyczno-wokalna Ku Chwale z Józefowa.

– Musimy pamiętać o takich wydarzeniach z historii naszej Ojczyzny, gdyż jest to nasz obowiązek – mówił starosta biłgorajski Andrzej Szarlip. – Chciałbym, by wszyscy uświadomili sobie wagę tych wydarzeń. Trzeba jasno sobie powiedzieć, że na tej ziemi swe życie oddali konkretni ludzie, członkowie naszych rodzin, ludzie niezłomnego charakteru i ducha. Oni wiedzieli czym jest wolność i gotowi byli poświecić za nią swe życie. Dokonali tego z miłości do Ojczyzny. Celebrujmy wolność, kultywujmy tradycje i te wartości, za które oni ginęli – mówił.

Nagrody i rekonstrukcja

Wręczono również nagrody finalistom XX Powiatowego Konkursu Wiedzy o Armii Krajowej i Batalionach Chłopskich na Ziemi Biłgorajskiej, który odbył się 3 czerwca br. Na zakończenie odbyła się rekonstrukcja historyczna przygotowana przez Grupę Rekonstrukcji Historycznej „WIR” z Biłgoraja z udziałem rekonstruktorów z całej Polski oraz koncert patriotyczny.

Wydarzenie zostało zorganizowane z inicjatywy Wojewódzkiego Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa w Lublinie, Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Okręg Zamość, Ogólnopolskiego Związku Żołnierzy Batalionów Chłopskich, 3. Zamojskiego Batalionu Zmechanizowanego, Lasów Państwowych Nadleśnictwo Józefów, Starostę Biłgorajskiego, Wójta Gminy Łukowa i łukowską parafię oraz Stowarzyszenie Rodzin Żołnierzy Polskiego Państwa Podziemnego – Osuchy 1944.

Patronat medialny nad wydarzeniem objęła „Niedziela Zamojsko-Lubaczowska”.

Tagi:
II wojna światowa

Kraków: 80 lat temu Niemcy aresztowali 25 jezuitów

2019-11-10 11:50

md / Kraków (KAI)

W 80. rocznicę aresztowania 25 zakonników Towarzystwa Jezusowego kard. Stanisław Dziwisz odprawił Mszę św. w bazylice Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie. Jezuici zostali aresztowani przez niemieckie władze okupacyjne 10 listopada 1939 r. w ramach działań skierowanych przeciwko polskiej inteligencji.

Muzeum Ziemi Wieluńskiej w Wieluniu
Bombardowanie kościoła św. Michała w Wieluniu, 1 września 1939 r.

W gronie zatrzymanych, a następnie przewiezionych do obozów w Auschwitz i Dachau, było 9 ojców, 5 studentów filozofii, 5 teologów oraz 6 braci zakonnych. W obozach zmarło ośmiu z nich. Siedmiu jest kandydatami na ołtarze. Wśród 25 aresztowanych byli także przyszły postulator procesu beatyfikacyjnego św. Faustyny i spowiednik Jana Pawła II oraz późniejszy kardynał pracujący na misjach w Afryce.

Uroczystości jubileuszowe rozpoczęły się w bazylice NSPJ Eucharystią pod przewodnictwem kard. Stanisława Dziwisz, który przypomniał, że 80 lat temu w Krakowie przebywał młody Karol Wojtyła. Jego ciężką pracę robotnika w Zakładach Solvay nazwał „uniwersytetem”, w którym przyszły papież „zahartował się i w którym dojrzewało jego powołanie do kapłaństwa”. - Taka była jego odpowiedź wobec zła, nienawiści, przemocy, której był świadkiem na co dzień w okupowanym Krakowie. Wiemy, ile dobra wyrosło z tego trudnego doświadczenia – mówił w homilii.

Kard. Dziwisz wspominał dwóch jezuitów z grona aresztowanych 80 lat temu, których osobiście poznał Jan Paweł II. O. Antoni Mruk SJ, po wyzwoleniu z obozu w Dachau, w lipcu 1945 roku został skierowany przez przełożonych na studia teologiczne na Papieskim Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Rok później na studia do Wiecznego Miasta trafił młody ks. Karol Wojtyła. Gdy jako arcybiskup metropolita krakowski rozpoczynał proces beatyfikacyjny i kanonizacyjny s. Faustyny Kowalskiej i poszukiwał postulatora procesu, jego wybór padł na o. Mruka.

- Spotykał się wielokrotnie z kard. Wojtyłą, zarówno w Krakowie przy Franciszkańskiej 3, jak i w Rzymie, a potem w pałacu papieskim. Podczas beatyfikacji s. Faustyny, jako postulator, stał na placu św. Piotra przed ołtarzem przy kard. Franciszku Macharskim. Kanonizacja bł. Faustyny 30 kwietnia 2000 roku zastała go w szpitalu – wspominał wieloletni sekretarz Jana Pawła II. Dodał, że w ostatnich latach życia Jana Pawła II to właśnie o. Antoni Mruk był jego spowiednikiem.

Drugim z bliskich Janowi Pawłowi II jezuitów, którzy 80 lat temu zostali aresztowani, był kard. Adam Kozłowiecki. Spotkali się w Rzymie podczas pierwszej sesji Soboru Watykańskiego II, jesienią 1962 roku. - Wówczas abp Kozłowiecki znany już był jako pierwszy metropolita Lusaki w Północnej Rodezji, dzisiejszej Zambii, mianowany na to stanowisko przez św. Jana XXIII. Natomiast młody biskup Karol Wojtyła był wtedy wikariuszem kapitulnym Archidiecezji Krakowskiej. Spotykali się w Wiecznym Mieście podczas kolejnych sesji Soboru, a w Krakowie dopiero w 1970 roku, gdy arcybiskup Adam po raz pierwszy przyjechał do Polski, po ponad trzydziestu latach nieobecności – po spędzeniu sześciu lat w więzieniach i obozach koncentracyjnych Auschwitz i Dachau, a następnie dwudziestu pięciu latach pracy na misjach – opowiadał kard. Dziwisz.

Jan Paweł II wielokrotnie przyjmował abp. Kozłowieckiego w Watykanie. Wielokrotnie też wspominał, że przemawiając podczas plenarnych sesji soborowych, metropolita Lusaki potrafił celnymi uwagami rozweselić całe zgromadzenie, liczące kilka tysięcy biskupów z całego świata.

W lutym 1998 roku Jan Paweł II wyniósł pracującego w afrykańskim buszu emerytowanego metropolitę Lusaki do godności kardynała. - Chciał w ten sposób wyrazić podziw i szacunek dla całej drogi życia tego wielkiego człowieka Kościoła, duchowego syna

św. Ignacego Loyoli i syna narodu polskiego – podkreślał krakowski arcybiskup senior.

Po Mszy św. odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą aresztowanym zakonnikom. Odbył się apel poległych.

Do aresztowania grupy zakonników przez gestapo doszło 10 listopada 1939 r. Wydarzenie to łączy się z zatrzymaniem przez niemieckiego okupanta 183 profesorów krakowskich, czyli Sonderaktion Krakau. Celem tych akcji była eksterminacja polskiej inteligencji świeckiej i duchownej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bangkok: papież spotkał się z tajlandzkim duchowieństwem

2019-11-22 08:08

tom, st, kg (KAI) / Bangkok

"Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii" - powiedział Franciszek podczas spotkanie z kapłanami, zakonnikami, osobami konsekrowanymi, seminarzystami i katechetami w parafii św. Piotra w Bangkoku. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. - Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń" - powiedział papież. W spotkaniu wzięło udział ok. tysiąca kapłanów, kobiet i mężczyzn konsekrowanych, seminarzystów i katechistów.

Vatican Media

Witając Ojca Świętego 73-letni biskup diecezji Surat Thani Joseph Pradhan Sridarunsil SDB na południu kraju podkreślił, że katolicy tajscy są częścią kontynentu azjatyckiego, na którym "ludzie są bardzo dumni ze swych wartości religijnych i kulturalnych, obejmujących umiłowanie milczenia i kontemplacji, prostotę, harmonię, nieprzywiązywanie wagi do dóbr materialnych, niestosowanie przemocy, ducha twardej pracy, dyscyplinę, umiarkowane życie, pragnienie wiedzy i poszukiwania filozoficzne".

Biskup wskazał, że już w pierwszym okresie istnienia Kościoła w Tajlandii, którego ziarna zasiali misjonarze dominikanie, osoby zakonne odgrywały w nim ważną rolę. Obecnie działa tam 35 żeńskich zgromadzeń zakonnych z 1378 siostrami, 22 zgromadzenia męskie, liczące 456 zakonników, 7 stowarzyszeń życia apostolskiego z 41 członkami i 3 zakony monastyczne ze 164 osobami. "Są oni jak mała świeca, zapalona przez Chrystusa dla dobra ubogich, najbardziej narażonych i wykluczonych" – powiedział biskup. Przypomniał, że ewangelizacja tego kraju rozpoczęła się w 1669 i trwa do dzisiaj, odpowiadając na wyzwania naszych czasów.

Jednocześnie zwrócił uwagę, że Kościół w Tajlandii stoi w obliczu tych samych problemów, jakie występują gdzie indziej, w tym spadku powołań kapłańskich i zakonnych. "Mimo to nadal pracujemy razem jako Kościół, głosząc Dobrą Nowinę" – przekonywał hierarcha. I dodał, że Konferencja Biskupia jego kraju powołała niedawno Stowarzyszenie Misji Zagranicznych Tajlandii (TMS), "aby dzięki naszym kapłanom i zakonnikom złagodzić potrzeby sąsiednich krajów", przy czym rośnie liczba kandydatów do tego nowego stowarzyszenia.

"Kościół Tajlandii pełni swą służbę w wielkiej różnorodności posług, a to, co ważne, to nasze żywe świadectwo miłości Boga, Jego współczucia i Jego sprawiedliwości w społeczeństwie" - zakończył swe przemówienie bp Sridarunsil.

Następnie świadectwo złożyła katolicka zakonnica, jak pochodząc z rodziny buddyjskiej, poznała wiarę katolicką i stała się zakonnicą. Dziękuję Bogu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego, którzy oświecili moje życie oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii – powiedziała siostra Benedykta.

Siostra Benedykta ze Zgromadzenia Misjonarek Maryi - Ksawerianek urodziła się w 1975 jako Jongrak Donoran (w skróconej formie - Tee) w rodzinie buddyjskiej. Również ona wierzyła, że – zgodnie z jej religią – czynienie dobra "wyzwala nas i prowadzi nas do nieba". W wieku 15 lat poszła do szkoły prowadzonej przez siostry miłosierdzia i wówczas po raz pierwszy usłyszała o chrześcijaństwie.

Później kontakty te stały się częstsze, choć długo jeszcze nie wierzyła w Jezusa jako Boga, ale już pokładała ufność w Maryi, odmawiała różaniec i chodziła na niedzielne Msze święte. W wieku 33 lat postanowiła zostać nauczycielką-wolontariuszką w jakiejś odległej wiosce górskiej. Przypadkowo na swej drodze spotkała włoskiego misjonarza o. Raffaele Manentiego a przez niego zetknęła się z siostrami ksaweriankami. Po roku pracy z nimi zapragnęła przyjąć chrzest, ale musiała się jeszcze dłuższy czas do tego przygotować. I dopiero po roku, w 2012, została w pełni chrześcijanką.

"Nadal będę szukała woli Boga. Dziękuję Mu za wielki dar Jego Syna i Ducha Świętego (...) oraz za misjonarzy, których posłał, aby byli świadkami Jego miłości tu, w Tajlandii. Zaprawdę Słowo Boże nie jest zwykłym słowem zapisanym w księdze, ale jest Słowem pełnym życia i nosicielem życia" – zakończyła swe świadectwo s. Benedykta.

W przemówieniu dziękując siostrze miłosierdzia Benedetcie za jej świadectwo, papież wyraził wdzięczność wszystkim osobom konsekrowanym za ich ciche męczeństwo wierności i codzienne poświęcenie, które wydało owoce.

Franciszek zaapelował do zgromadzonych, aby pamiętali i byli wdzięcznymi wszystkim tym osobom, które pomogły im odkryć powołanie poprzez gesty miłości, wielkoduszności, solidarności i zaufania, a także przebaczenia, cierpliwości, wytrwałości i współczucia. "Pomyślmy o nich, bądźmy wdzięczni i na ich barkach poczujmy się także i my powołani do bycia mężczyznami i kobietami pomagającymi rodzić nowe życie, które daje nam Pan" - powiedział papież.

Odpowiadając na pytanie, jak pielęgnować "płodność apostolską", Franciszek odwołał się do świadectwa siostry Benedetty, która powiedziała, że powołanie otrzymała poprzez piękno i to piękno obrazu Dziewicy Maryi, a nie abstrakcyjne idee czy zimne rozumowanie.

Papież zwrócił uwagę, że życie konsekrowane, które nie jest zdolne do otwarcia się na niespodziankę, to życie, które pozostało w połowie drogi. "Pan nie powołał nas po to, by nas posłać w świat i abyśmy ludziom narzucili obowiązki, czy brzemiona cięższe, od tych, które już dźwigają, i których jest wiele, ale aby dzielić z innymi radość, piękną perspektywę, nową i zadziwiającą" - powiedział papież i przywołał "pragmatyczne i prorocze" słowa swojego poprzednika Benedykta XVI, że Kościół nie rozszerza się poprzez prozelityzm, ale przez przyciąganie.

Ojciec Święty zachęcił zgromadzonych, aby nie bali się szukać nowych symboli i obrazów, szczególnej muzyki, która pomogłaby Tajlandczykom rozbudzić zadziwienie, które chce dać Pan. "Nie powinniśmy obawiać się coraz większej inkulturacji Ewangelii. Trzeba poszukiwać nowych form dla przekazywania Słowa zdolnego, by wstrząsnąć i rozbudzić pragnienie poznania Pana: Kim jest ten człowiek? Kim są ci ludzie, którzy idą za krzyżem?" - mówił Franciszek.

Papież powiedział, że z pewnym bólem stwierdził, gdy przeczytał, że dla wielu wiara chrześcijańska jest wiarą obcą, że jest to religia obcokrajowców. Zachęcił do głoszenia wiary „w dialekcie”, tak jak matka śpiewa kołysanki swojemu dziecku. "Z taką ufnością trzeba nadać jej tajlandzkie oblicze i „ciało”, co oznacza o wiele więcej, niż sporządzenie tłumaczeń. To pozwolenie, aby Ewangelia pozbyła się dobrych, ale obcych szat, aby zabrzmiała muzyką, która jest dla was na tych ziemiach swojską i sprawienie, aby dusze naszych braci pulsowały tym samym pięknem, które rozpaliło nasze serca" - przekonywał Franciszek.

Zachęcił do modlitwy do Dziewicy Maryi oraz, jak uczy Ewangelia, przełamywania wszelkich determinizmów, fatalizmów i schematów.

Papież wezwał, by w imię powołania, wyjść ze swoich ograniczeń, i w obliczu osób, które spotykamy na ulicy, najbardziej potrzebujących, usuniętych na margines, pogardzanych w mieście, sieroty, osoby starsze odkrywać piękno i drugiego jak brata. Wtedy nie jest on już sierotą, porzuconym, usuniętym na margines czy pogardzanym. "Teraz ma oblicze brata, „brata odkupionego przez Chrystusa. To znaczy być chrześcijaninem!" - zaznaczył Franciszek i zapytał: "Czy da się pojąć świętość bez tego żywego uznania godności każdej istoty ludzkiej?”.

Zachęcił wszystkich, którzy codziennie poświęcacie swoje życie służąc Jezusowi w braciach, aby dostrzegali piękno, tam, gdzie inni widzą jedynie pogardę, porzucenie lub przedmiot seksualny do wykorzystania. "Jesteście w ten sposób konkretnym znakiem żywego i czynnego miłosierdzia Pana. Znakiem świętego namaszczenia na tych ziemiach" - powiedział Franciszek.

Podkreślił znaczenie modlitwy dla "apostolskiej płodności". Przede wszystkim wytrwałego odmawiania Różańca tak jak dziadkowie, "Iluż z nas otrzymało wiarę od naszych dziadków!" - wspomniał papież i zaznaczył: "Bez modlitwy całe nasze życie i misja tracą sens, siłę i zapał".

Za św. papieżem Pawłem VI Ojciec Święty przypomniał, że jednym z najgorszych wrogów ewangelizacji jest brak zapału. "Gorliwość zakonnika, zakonnicy, kapłana i katechety karmi się tym podwójnym spotkaniem: z obliczem Pana i z obliczem braci" - zaznaczył.

Na zakończenie wezwał: "Proszę was bardzo, nie ulegajcie pokusie, by myśleć, że jesteście nieliczni. Myślcie raczej, że jesteście małymi narzędziami w twórczych rękach Pana. On napisze waszym życiem najpiękniejsze karty historii zbawienia na tych ziemiach".

Po spotkaniu z duchowieństwem papież udał się do sanktuarium bł. Mikołaja Bunkerda Kitbamrunga na spotkanie z biskupami Tajlandii i Federacji Konferencji Biskupich Azji (FABC).

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Solarczyk udzielił bezdomnym sakramentu bierzmowania

2019-11-22 19:28

mag / Warszawa (KAI)

Każdy z nas jest świątynią Boga – powiedział do bezdomnych bp Marek Solarczyk. W domu Zgromadzenia Sióstr Misjonarek Miłości, które zajmują się najuboższymi mieszkańcami stolicy, jedna osoba otrzymała sakramenty wtajemniczenia chrześcijańskiego – chrztu, bierzmowania i Eucharystii, a cztery kolejne - bierzmowania. W czasie liturgii, której przewodniczył biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej, polecano Bogu osoby którym siostry na co dzień pomagają.

Magdalena Pijewska/Niedziela
Bp Marek Solarczyk

W homilii bp Solarczyk przekonywał, że każdy człowiek ma wartość w Bożych oczach i że Jezus nikogo nie wyklucza z powodu jego upadków. - Od nas, od naszej otwartości zależy czy przyjmiemy zaproszenie Pana i pozwolimy Mu wejść do domu naszego życia, do domy naszego serca – mówił duchowny przywołując postać biblijnego Zacheusza.

Przypomniał również słowa św. Matka Teresa z Kalkuty, która mówiła, że z nas jest świątynią Boga, każdy z nas może w swoim życiu i poprzez swoje życie spotkać Boga, przeżyć relację z Nim.

Mówiąc o wartości sakramentu bierzmowania podkreślił, że przyjmując dary Ducha Świętego człowiek powinien być gotowy wziąć odpowiedzialność za drugiego człowiek. – Nie możemy odwracać się od tych, którzy nie znają Boga, którzy mają wątpliwości w wierze, którzy może wielu spraw nie rozumieją, albo nie są na tym etapie w stanie zrozumieć – powiedział bp Solarczyk. Podkreślił, że tym co najmocniej przemawia do serca drugiego człowiek to osobiste świadectwo wiary, świadectwo przeżywania relacji z Chrystusem. Takiej postawy otwartości potrzeba nie tylko w sprawach ducha, ale także w tym co przynosi codzienność w naszych relacjach z innymi – podsumował kaznodzieja.

Zgromadzenie Sióstr Misjonarek Miłości od początku lat 90 mieszka w Domu Świętego Józefa na stołecznym Bródnie. Prowadzi tam przytułek dla najuboższych niosąc pomoc wszystkim potrzebującym. Siostry nie tylko zbierają z ulic miasta ludzi bezdomnych, aby ich umyć, opatrzyć im rany i nakarmić ich, ale także odwiedzają domy starców, szpitale, więzienia.

W samym domu jest 21 łóżek dla biednych. W zależności od potrzeby siostry przyjmują nieraz pod swój dach więcej potrzebujących rozkładając dodatkowe materace. W przeważającej większości są to osoby bezdomne po operacjach, z jakimiś poważnymi odmrożeniami, czy innymi chorobami, które nie mają gdzie się podziać.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem