Reklama

Niedziela w Warszawie

Franciszkańska droga do nieba

W okresie stalinizmu nie mógł w Polsce oficjalnie istnieć. Później, dzięki modlitwie tych, którzy ocaleli oraz wsparciu i życzliwości kapłanów, odrodził się. Dzisiaj z ewangelicznym zapałem Franciszkański Zakon Świeckich odnawia oblicze Kościoła w duchu Biedaczyny z Asyżu

Patronką Franciszkańskiego Zakonu Świeckich (FZŚ) w Polsce jest bł. Aniela Salawa, żyjąca na przełomie XIX i XX wieku polska mistyczka, nazywana także i przedstawiana jako „błogosławiona z miotłą”, ponieważ świętość osiągnęła, pracując jako służąca. Kierowała się zasadą „od Ewangelii do życia i od życia do Ewangelii”. Mimo pragnienia wstąpienia do zakonu nie została przyjęta, ponieważ była za biedna. Późnie doszła do wniosku, że takie życie byłoby dla niej drogą na skróty i odkryła, że jej powołaniem jest bycie służącą, ale w codzienności odznaczała się wielką elegancją. – Często na ulicy była brana za mieszczankę. Zarzucano jej nawet zbytnią troskę o ubiór, na co odpowiadała, że tak ma wyglądać osoba, którą zdobi łaska uświęcająca – mówi o. Jacek Staszewski OFM Conv., asystent duchowy regionu warszawskiego FZŚ z gałęzi konwentualnej. – Bł. Aniela często powtarzała, że kocha swoją służbę, bo przy okazji może wiele kochać i wiele cierpieć.

Człowiek człowiekowi bratem

Członkowie III Zakonu św. Franciszka starają się dążyć do doskonałości przez kształtowanie na wzór Jezusa swojego sposobu myślenia przez nawrócenie, oczyszczanie serca ze złych skłonności, żądzy posiadania i panowania. Chcą budować wspólnotę i ewangeliczny świat w każdej sytuacji, walczyć z pokusami, szerząc w środowisku pracy i w domu pojęcie powszechnego dobra, nieść ludziom radości i nadzieję w każdym czasie i miejscu, bezinteresownie pomagać potrzebującym. Podstawą ich zaangażowania jest gorliwa i ufna modlitwa.

Do FZŚ mogą zostać przyjęci katolicy ochrzczeni, którzy przyjęli sakrament bierzmowania i ukończyli 18. rok życia, ludzie stanu wolnego – panny, kawalerowie, wdowy i wdowcy, żyjący w związkach małżeńskich sakramentalnych, a także osoby duchowne: klerycy, księża, biskupi. Formacja składa się z trzech etapów: postulatu, trwającego co najmniej 6 miesięcy, nowicjatu, trwająca co najmniej rok, a także przyrzeczenia życia Chrystusową Ewangelią według Reguły FZŚ – to profesja czasowa lub wieczysta. – Profesja jest aktem publicznym i kościelnym, uroczystym przyrzeczeniem wobec Kościoła – wyjaśnia o. Staszewski. W regionie warszawskim postulat odbywa się we wspólnotach lokalnych, nowicjat na ul. Zakroczymskiej u franciszkanów konwentualnych, a juniorat u kapucynów na Miodowej. Spotkania mają miejsce raz – dwa razy w miesiącu.

Reklama

Prawdziwa wolność

Zanim złożył uroczystą profesję w FZŚ, Marian Radzaj należał do Odnowy w Duchu Świętym przy parafii św. Andrzeja Boboli na Rakowieckiej. Ciągle jednak poszukiwał swojej drogi. Postanowił wybrać się na pieszą, trwającą trzy miesiące, pielgrzymkę do Lourdes. Później na jednym ze spotkań na Rakowieckiej, przy okazji modlitwy o uzdrowienie fizyczne i duchowe przyszła mu myśl, że zakonnicy są za kratami, a przecież są wolni. – To mnie zaniepokoiło i wyglądało, jak propozycja. W roku 2008 pojechałem tak zwyczajnie do Niepokalanowa i zobaczyłem folderek zachęcający do wstąpienia do FZŚ. Postanowiłem spróbować – opowiada.

Najpierw odbył zamknięte rekolekcje połączone ze spowiedzią z całego życia. Po kilku spotkaniach wiedział, że to jest miejsce dla niego. – Widziałem rozmodlonych, wyciszonych braci i siostry, ale co ważniejsze – całkiem nieznajomi mi ludzie przyjęli mnie jak brata z życzliwością, z którą wcześniej nie spotkałem się – wspomina. Po okresie postulatu i nowicjatu złożył profesję i jest przekonany, że był to jeden z najważniejszych dni w jego życiu. – Poczułem spokój, pogodę ducha i wewnętrzną radość. Tak jest do dziś i mam nadzieję, że tak pozostanie – mówi Radzaj, który jest obecnie przełożonym regionu warszawskiego FZŚ.

Zakon ludzi radosnych

O tym, że przynależność do III Zakonu daje tercjarzom wiele radości, zgodnie podkreślają wszyscy jego członkowie. Dla Krystyny Skoczeń jest to także spełnieniem marzeń z dzieciństwa. – Jestem tu bardzo szczęśliwa, czuję, że jestem na właściwym miejscu, bo to jest moje powołanie. Pierwsze myśli o zakonie miałam już po pierwszej Komunii św., ale przez całe dotychczasowe życie były inne obowiązki i dopiero teraz, w starszym wieku, moje marzenia się zrealizowały, za co Bogu dziękuję – mówi.

Reklama

Również Helena Markiewicz przyznaje, że FZŚ wzmacnia ją duchowo i pomaga w codziennym życiu. – FZŚ jest dla mnie siłą, dzięki której chce mi się żyć. Żyję i wiem dla Kogo. Jestem tu bardzo szczęśliwa i to zakon daje mi siłę, żeby pokonywać wszystkie życiowe przeszkody. Każdy dzień zaczynam od Mszy św. i to jest dla mnie największą siłą. Bóg jest dla mnie najważniejszy – podkreśla.

Pokój i dobro

FZŚ jest dla członków drogą do nieba, na której sami się uświęcają i emanują Ewangelią na innych. O Bożej obecności w życiu codziennym, która przejawia się w znakach, jest przekonany tercjarz Bogusław Janowski – Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Bóg mówi do nas w znakach. Ja te znaki często odbieram przy modlitwie brewiarzowej. Wszelkie cierpienie, które pochodzi z krzyża, jest związane z nadzieją i wiarą – mówi Janowski (imię i nazwisko zmienione, bo jako dyplomata i pracownik MSZ ma zakaz wypowiadania się do mediów). – Jako Polacy musimy pilnować przede wszystkim tego, aby cenione były wartości rodzinne, ponieważ to Bóg jest Miłością. – Państwo nie zapewni dziecku miłości. Może zapewni pieniądze, ale nie miłość, którą mogą dać tylko rodzice – podkreśla.

Ważne dla franciszkańskich tercjarzy jest czytanie Pisma Świętego, które starają się przekładać na codzienne życie. Pozdrawiają się zawołaniem: „Pokój i dobro”. – Co może być lepszego od pokoju i dobra? Jeśli mam pokój w sercu, mam czyste sumienie, to żadne kataklizmy i zawieruchy nie są w stanie mnie złamać. Jezus powiedział: „Jam zwyciężył świat”, to znaczy, że mam się trzymać rękami i nogami Jezusa i nie zginę – mówi Halina Zaczek, przewodnicząca wspólnoty FZŚ przy parafii Najświętszego Zbawiciela w Warszawie.

2019-03-20 09:26

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Świeccy franciszkanie świętowali jubileusz

Naśladują św. Franciszka, żyjąc jego duchowością. Nie noszą habitów, ale służą Bogu i ludziom przez pracę i modlitwę. Jubileusz 40-lecia świętował 13 października Franciszkański Zakon Świeckich (FZŚ) działający przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie

Z tej okazji Mszy św. w intencji braci i sióstr należących do zakonu, zwanym też III Zakonem Franciszkańskim, przewodniczył o. Gabriel Kudzia OFM.

– Pokój i dobro – powitał wszystkich na początku Eucharystii franciszkańskim pozdrowieniem proboszcz parafii ks. Janusz Wojtyla. – Pragniemy zanieść wdzięczną modlitwę do Boga za to, że duch franciszkański ogarnia naszą lisiniecką ziemię przez posługę świeckich, którzy modlą się, pracują i dają świadectwo życia według reguł św. Franciszka, który chciał być w świecie żywą Ewangelią – powiedział ks. Wojtyla.

W kazaniu o. Gabriel Kudzia podkreślił, że należący do FZŚ zafascynowali się sposobem życia św. Franciszka z Asyżu, który jest wzorem wolności, pokoju, zgody i pojednania między ludźmi. – Ta fascynacja jego świętością sprawiła, że wstąpili do wspólnoty, aby realizować pragnienie dążenia do doskonałości chrześcijańskiej. Doszli do wniosku, że nie wystarcza im coniedzielny udział we Mszy św., odmawianie pacierza i zachowywanie przykazań. Zrozumieli, że Bóg jest taki wielki i wspaniały, że ciągle trzeba Go szukać i głębiej poznawać. Szukali kogoś, kto im w tym pomoże. I znaleźli św. Franciszka, który jest nauczycielem doskonałości, bo sam upodobnił się do Chrystusa na tyle, że nazwano go drugim Chrystusem – powiedział o. Kudzia.

– Jeśli czujesz, że dotychczasowe życie religijne nie zadowala cię, to znak, że Bóg puka do twojego serca, abyś wszedł na drogę doskonałości przez wstąpienie do FZŚ – kontynuował kaznodzieja.

– Dziękujemy, że Bóg dał nam w osobie św. Franciszka z Asyżu wzór radosnej świętości. Prośmy, by pociągnął nas za sobą, byśmy odważnie szli drogą chrześcijańskiej doskonałości i osiągnęli wieczne zbawienie – zakończył o. Kudzia.

Podczas Mszy św. śpiewał chór Cantate Deo pod dyr. Włodzimierza Krawczyńskiego.

Na zakończenie Mszy św. wierni mogli ucałować relikwie św. Franciszka i bł. Anieli Salawy, która patronuje akcji „Makulatura na misje”. W ostatni piątek i sobotę miesiąca FZŚ zbiera makulaturę na parkingu przy kościele Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Dochód z jej sprzedaży jest przeznaczany na budowę studni głębinowych w Afryce. W tej chwili powstaje już siódma.

FZŚ przy parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Częstochowie liczy 17 osób. Jego przełożoną jest Stefania Kreczko, która należy do wspólnoty od 26 lat. – Wstąpiłam do niej za zachętą br. Wacława Rukszy, ówczesnego przełożonego, ale przede wszystkim dlatego, że św. Franciszek jest patronem prawdziwych ekologów, którzy nie tylko szanują inne stworzenia, ale na pierwszym miejscu życie ludzkie, od poczęcia do naturalnej śmierci. Poza tym moja śp. mama też należała do zakonu – przyznała w rozmowie z „Niedzielą” Stefania Kreczko i dodała: – Nie jest nas dużo, ale chodzi o serce, o to, by duch franciszkański przenosił góry. Św. Franciszek był przecież biedaczyną, a czynił cuda.

Asystentem regionu częstochowskiego FZŚ jest o. Natan Kansy OFM, posługujący w parafii pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny w Częstochowie. – We wspólnocie każdy nawzajem ubogaca siebie. Wspólnota daje poczucie odpowiedzialności i tego, że jesteśmy potrzebni. Przynależność do niej jest wielką radością – powiedział „Niedzieli” o. Kansy.

Podczas niedzielnej uroczystości 5 osób świętowało jubileusz 40-lecia przynależności do FZŚ. Jedną z nich był Antoni Narolski, mistrz do spraw formacji, jedyny mężczyzna we wspólnocie i jeden z jej inicjatorów. – Bardzo zżyłem się ze św. Franciszkiem, a z tego wynikają konkretne obowiązki, np. modlitwa brewiarzowa. Nie można być tylko „z afiszu”. Trzeba zauważać drugiego człowieka, również najbiedniejszego – przyznał w rozmowie z „Niedzielą”. Antoni Narolski był trzykrotnie przełożonym wspólnoty przy parafii na Lisińcu. Pełnił także funkcję zastępcy i skarbnika.

Świeccy franciszkanie spotykają się w parafii pw. Świętych Apostołów Piotra i Pawła w II niedzielę miesiąca o godz. 7.00 podczas Mszy św., a następnie na spotkaniu formacyjnym. Wspólnota czeka na nowych kandydatów.

CZYTAJ DALEJ

Uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny

2020-08-15 08:54

[ TEMATY ]

Wniebowzięcie NMP

Graziako

Wniebowzięcie Matki Bożej

Dziś, 15 sierpnia przypada uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Wiara we wniebowzięcie Maryi w tradycji chrześcijańskiej obecna jest od pierwszych wieków, choć stała się ona jednym z dogmatów dopiero w roku 1950 i to tylko w Kościele katolickim. W Kościołach wschodnich święto obchodzone jest jako „Zaśnięcie Matki Bożej”.

Wniebowzięcie Maryi to fakt, który w ostateczny sposób potwierdza Jej niezwykłą misję, jaka została powierzona Jej w zamyśle Bożym poczynając od Niepokalanego Poczęcia i Zwiastowania. Na wszystkich etapach swego ziemskiego pielgrzymowania Maryja coraz głębiej poznawała „jak wielkie rzeczy uczynił Jej Wszechmocny”. A wszystkie te „wielkie rzeczy” doznają we wniebowzięciu jakby ostatecznego zwieńczenia.

Wniebowzięcie Maryi jest szczególnym uczestnictwem w Zmartwychwstaniu Jej Syna i uprzedzeniem zmartwychwstania wszystkich wierzących. To właśnie Maryja ukazuje nam pełnię powołania chrześcijańskiego. A Wniebowzięcie jest ostatecznym potwierdzeniem, że droga, którą podążała Maryja, jest drogą świętości, prowadzącą do pełnego zjednoczenia z Bogiem. Zabranie Maryi z „duszą i ciałem” do nieba, otwiera drogę dla każdego z nas, pod warunkiem podążania Jej śladem – całkowitego zawierzenia Bogu.

Sama uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, obchodzona przez Kościół 15 sierpnia, sięga V wieku i jest rozpowszechniona w całym chrześcijaństwie. Jednocześnie należy zaznaczyć, że Nowy Testament nigdzie nie wspomina o ostatnich dniach życia, śmierci i o Wniebowzięciu Matki Bożej. Nie ma Jej grobu ani Jej relikwii. Ale od początku dziejów Kościoła istniała żywa wiara, że Maryja "wraz z ciałem i duszą" została wzięta do nieba, a moment śmierci był dla niej rodzajem „zaśnięcia”.

Przekonanie o tym, że Pan Jezus nie pozostawił ciała swojej Matki na ziemi, ale je uwielbił, uczynił podobnym do swojego ciała w chwili zmartwychwstania i zabrał do nieba, było powszechnie wyznawane w Kościele od pierwszych wieków.

Natomiast obchody tego święta jako Zaśnięcia Bogurodzicy mają swoje początki w Kościele wschodnim, który wprowadził je w 431 roku. Kościół łaciński (rzymski) obchodzi Wniebowzięcie (Assumptio) Maryi od VII wieku. Z pism św. Grzegorza z Tours (+ 594) dowiadujemy się, że w Galii istniało to święto już w VI w. Obchodzono je jednak nie 15 sierpnia, ale 18 stycznia. W ówczesnej prefacji znajdujemy słowa: "Tę, która nic ziemskiego za życia nie zaznała, słusznie nie trzyma w zamknięciu skała grobowa".

Pisma teologiczne potwierdzają, że liczni święci, m.in. Grzegorz z Tours, Albert Wielki, Tomasz z Akwinu i Bonawentura często rozważali wzięcie Maryi z duszą i ciałem do nieba. Jednym z dowodów tej wiary jest fakt, że Kościół nigdy w swojej historii nie poszukiwał relikwii ciała Maryi i nie wystawiał ich ku czci publicznej.

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny jest jednym z dogmatów Kościoła Katolickiego od roku 1950 – ustanowił go papież Pius XII 1 listopada 1950 r. w konstytucji apostolskiej Munificentissimus Deus (łac. Najszczodrobliwszy Bóg), w odpowiedzi m. in. na prośbę polskich biskupów.

"Powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, orzekamy i określamy jako dogmat objawiony przez Boga: że Niepokalana Matka Boga, Maryja zawsze Dziewica, po zakończeniu ziemskiego życia z duszą i ciałem została wzięta do chwały niebieskiej" (Breviarium fidei VI, 105)

Czy dogmat o Wniebowzięciu oznacza, że Matka Boża nie umarła śmiercią fizyczną? Odpowiedź na to pytanie nie jest prosta. Nie wszyscy ojcowie Kościoła, zwłaszcza na Wschodzie, byli przekonani o fizycznej śmierci Maryi. Papież Pius XII ustanawiając dogmat nie wspomina o śmierci, a jedynie o chwalebnym uwielbieniu ciała Maryi i jego Wniebowzięciu. Kościół nie rozstrzygnął zatem, czy Maryja umarła i potem została wzięta do nieba z ciałem i duszą, czy też przeszła do chwały nie umierając, lecz „zasypiając”. Stąd zresztą w różnych tradycjach i okresach różne nazwy tego wydarzenia, jak na przykład: Wzięcie Maryi do nieba, Przejście, Zaśnięcie czy Odpocznienie Maryi.

Interesujące jest, że Jan Paweł II był przekonany, że Maryja doświadczyła śmierci naturalnej. Zagadnieniu temu poświęcił jedną ze swych katechez nt. Wniebowzięcia, wygłoszoną 26 czerwca 1997 r. Wyraźnie stwierdza, że na pewno Matka Boża zmarła, ponieważ zmarł i Chrystus, że Maryja przeszła przez śmierć, bo i On przeszedł przez śmierć.

A odnosząc się do pojmowania śmierci jako konsekwencji grzechu pierworodnego, od którego Maryja była wolna, Jan Paweł II wyjaśnia, że choć: „Maryja została zachowana od grzechu pierworodnego na mocy szczególnego przywileju Bożego, nie znaczy to, że otrzymała Ona również cielesną nieśmiertelność”. „Maryja, uczestnicząca w dziele odkupieńczym i zjednoczona ze zbawczą ofiarą Chrystusa, mogła podzielić cierpienie oraz śmierć dla odkupienia ludzkości” – dodaje.

Tradycja ikonograficzna przedstawia ciało Matki Bożej unoszone w promienistym świetle przez aniołów do nieba. W taki sposób Wniebowzięcie ukazuje większość dzieł sztuki.

Do najpiękniejszych obrazów o tej tematyce zalicza się „Assunta” (Wniebowzięta) Tycjana w kościele Santa Maria Gloriosa (Matki Bożej Chwalebnej) w Wenecji. Ten wielki obraz w głównym ołtarzu, namalowany w latach 1516-18, należy do mistrzowskich dzieł wielkiego malarza, w późniejszym okresie również wziętego portrecisty papieskiego. Ukazuje on Maryję jako piękną, powabną kobietę – nawet zbyt piękną i zbyt zmysłową dla zamawiających go franciszkanów. Dopiero po długich targach i długotrwałym procesie przyzwyczajania się do obrazu, przywykli do ascetycznego życia zakonnicy weneccy zgodzili się przyjąć pracę i zapłacić za nią Tycjanowi.

W Niemczech tematyka ta pojawia się przede wszystkim na barokowych freskach kościołów Bawarii. Często w sklepieniach można zobaczyć freski ukazujące Maryję, otoczoną aniołami i unoszącą się na obłoku. Hiszpański malarz okresu baroku, Bartolomé Esteban Murillo poświęcił temu tematowi w 1675 r. dzieło, którego oryginał znajduje się obecnie w petersburskim Ermitażu. „Wniebowzięcie Maryi” Petera Paula Rubensa z 1626 r. znajduje się w Narodowej Galerii Sztuki w Waszyngtonie.

Uroczystość Wniebowzięcia NMP w większości krajów europejskich jest dniem wolnym od pracy m. in. w Austrii, Belgii, Niemczech, Francji, Włoszech, Hiszpanii, Polsce, na Litwie, Słowenii. W Polsce dodatkowo w tym dniu przypada Święto Wojska Polskiego – święto Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej, obchodzone 15 sierpnia na pamiątkę zwycięskiej Bitwy Warszawskiej w 1920 r.

CZYTAJ DALEJ

Jedyny taki patron

2020-08-15 13:05

T.D.

TD., Krzcięcice, ołtarz św. Prokopa

Jedyny taki patron

Agnieszka Dziarmaga

W diecezji kieleckiej jedynie kościołowi w Krzcięcicach w dekanacie sędziszowskim patronuje św. Prokop – rycerz męczennik, niezwykle rzadko spotykany patron polskich kościołów.

Prokop żył ok. 290 r. w Jerozolimie. Matka, szlachetnie urodzona, oddała syna na wychowanie cesarzowi Dioklecjanowi, który cenił i lubił młodego rycerza. Wkrótce cesarz mianował Prokopa rotmistrzem nad Aleksandrią z zaleceniem, by tępił chrześcijan. Podczas podróży do Aleksandrii Prokopa i jego żołnierzy zbudziło w środku nocy potężne trzęsienie ziemi i burza. Na niebie pojawił się krzyż, a głos z przestworzy zapytał rycerza, dokąd i w jakim celu podąża? To sam Jezus w tym objawieniu miał wyłożyć Prokopowi swe Boskie posłannictwo. Zaraz po przybyciu do Aleksandrii Prokop zamówił u złotnika krzyż, z którym nigdy się już nie rozstawał. A gdy na Aleksandrię napadły plemiona Agarynów, Prokop z krzyżem w ręku odniósł zwycięstwo, ale też na jaw wyszło jego nawrócenie. Wówczas Dioklecjan wydał rozkaz aresztowania rycerza i poddania go torturom w więzieniu w Cezarei Filipowej. Gdy ciało młodzieńca pokaleczone i porozrywane, cudownie się goi w ciągu jednej nocy, nawracają się roty rzymskie wraz z rotmistrzami. Matka, poruszona niezłomną postawą syna, także przyjmuje chrześcijaństwo i wkrótce ginie męczeńską śmiercią. Prokop po długim pobycie w więzieniu umiera z modlitwą na ustach.

Św. Prokop od początku istnienia parafii patronował świątyniom w Krzcięcicach. Obecny kościół jest trzeci z kolei. Został oddany do użytku w 1542 roku. Święty od stuleci miał w krzcięcickim kościele swą kaplicę z ołtarzem, tuż obok dawnego wejścia (widoczny ślad po zamurowaniu). Ołtarz być może został przeniesiony ok. 1598 r., ale na pewno był w kościele podczas jego konsekracji w 1670. Ks. Kazimierz Foltyn, autor kroniki parafialnej, wspomina, że w początkach XIX wieku w tutejszej świątyni znajdowało się 5 ołtarzy, w tym jeden św. Prokopa.

Obecnie ołtarz patrona znajduje się po lewej stronie ołtarza głównego. Ciemny w kolorycie, pokaźnych rozmiarów obraz jest tak stary, jak sam kościół, ale wystrój ołtarza pochodzi z 1904 r.

Historia życia Świętego została także zawarta w 6. obrazach, umieszczonych na ścianie chóru. Przyglądając się utrwalonym przez artystę, najbardziej znanym momentom z życia rycerza Prokopa, dostrzegamy pewną analogię z losami św. Pawła. Obrazy z Krzcięcic stanowią ciekawy zabytek malarstwa sakralnego.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję