Reklama

Niedziela Przemyska

Brzyska Wola

Jedyna droga do zbawienia

Niedziela przemyska 11/2019, str. VI

[ TEMATY ]

bierzmowanie

Jan Marczak

Witraż – św. Józef Sebastian Pelczar

W sobotę 23 lutego parafia Matki Bożej Pocieszenia w Brzyskiej Woli przeżywała uroczystości umacniające tamtejszy Kościół zarówno duchowo, jak i materialnie. Przyczyniło się do tego przyjęcie sakramentu bierzmowania przez 28 parafian – uczniów klasy VIII i III gimnazjum oraz poświęcenie nowych witraży. Dokonał tego abp Józef Michalik w czasie Mszy św. koncelebrowanej z ks. proboszczem Henrykiem Skołubą, kapłanami dekanatu i rodakami.

Dary Ducha Świętego

W homilii abp Józef Michalik uwydatnił ważność sakramentu bierzmowania. Podkreślił, że każdy z darów Ducha Świętego umacnia nas w wierze i przybliża do Boga, powodując równocześnie uodpornienie się na otaczające nas zło. Pozwala na mocne trwanie w Kościele Bożym. Jest to niezbędne w dzisiejszych czasach zwłaszcza dla młodych, którzy w przyszłości będą zawierali małżeństwa i budowali młode wspólnoty rodzinne. Tragedią współczesności jest wzrastająca liczba związków niesakramentalnych. Jeszcze nie tak dawno – zauważył – należały one do rzadkości, a obecnie stanowią około 30 proc. przy 50 proc. w wielu państwach zachodnich. Poruszając ten temat, wskazał główne przyczyny takiego stanu rzeczy: egoizm, pychę, kłamstwo oraz brak chęci porozumienia i wzajemnego zaufania w rodzinie, co skutkuje utratą wzajemnej miłości. Duży wpływ na to mają również współczesne środki komunikacji oraz media promujące złe wzorce. Jedyną drogą do odwrócenia tych złych tendencji jest silna wiara w rodzinach i ich wspólna codzienna modlitwa. Przytoczył prowadzone na ten temat badania, które wykazały, że w takich rodzinach rozwody występują tylko w 3 przypadkach na 1000 małżeństw. Na zakończenie życzył młodzieży oraz wszystkim silnej wiary i trwania przy Kościele jako jedynej drogi do zbawienia. Następnie młodzież odnowiła przyrzeczenia abstynenckie oraz przyjęła z rąk abp. Józefa Michalika sakrament bierzmowania.

Reklama

Święci w witrażach

Pod koniec Mszy św. Ksiądz Arcybiskup dokonał poświęcenia 8 nowych witraży. Przedstawiają one: Ducha Świętego, św. s. Faustynę Kowalską, św. bp. Józefa Sebastiana Pelczara, bł. ks. Jana Balickiego, św. Stanisława Kostkę oraz postaci Aniołów. Dołączyły one do już istniejących przedstawiających św. Jana Pawła II, sługę Bożego Stefana Wyszyńskiego oraz bł. ks. Jerzego Popiełuszkę, tworząc równocześnie kompletne wyposażenie kościoła w witraże. Nie byłoby tak pięknego dzieła, gdyby nie hojność parafian i samego Księdza Proboszcza. Na zakończenie Mszy św. abp Józef Michalik pogratulował parafianom ich ofiarności oraz ciągłego upiększania swojej świątyni. Dziękował również ks. proboszcz Henryk Skałuba zarówno abp. Józefowi Michalikowi oraz wszystkim ofiarodawcom i wykonawcom, jak i młodzieży za tak sumienne przygotowanie się do bierzmowania.

Parafia Brzyska Wola

Parafia Brzyska Wola, do której należy również Wólka Łamana, liczy ok. 1300 parafian, a obecny proboszcz ks. Henryk Skałuba pracuje tutaj już prawie 33 lata. Jego poprzednik, śp. ks. Stanisław Budziak, był budowniczym obecnego kościoła, a pracował w Brzyskiej Woli w latach 1966-1986 i jest pochowany na miejscowym cmentarzu. Tutejsi parafianie to ludzie dobrzy, bogobojni i życzliwi. Świadczy o tym fakt, że tylko po II wojnie światowej parafia wydała 7 kapłanów, 3 siostry zakonne, 1 brata zakonnego, a 1 kleryk jest w Zakonie Salezjanów. W parafii istnieje 34 Koła Żywego Różańca, liczna grupa ministrantów, Rada Parafialna, RAM, Wspólnoty Trzeciego Zakonu św. Franciszka. Oprócz coniedzielnego uczęszczania na Mszę św. parafianie garną się również do kościoła w dni powszednie oraz uczestniczą w licznych pielgrzymkach.

2019-03-13 10:57

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Krok w kierunku dojrzałości

Niedziela bielsko-żywiecka 7/2020, str. IV

[ TEMATY ]

bierzmowanie

spektakl

młodzież

Rajsko

Robert Mleczko

Młodzież występująca w przedstawieniu

Kandydaci do bierzmowania z Rajska w dekanacie jawiszowickim wystawili spektakl pokazujący wiele problemów, z którymi zmaga się współczesna młodzież.

O tym, że Jezus jest światłem, które rozjaśnia każdy mrok, przekonywała młodzież z parafii Przenajświętszej Trójcy. Młodzi wystawili w kościele parafialnym spektakl: „W Tobie jest światło” według scenariusza Adama Szafrańca.

Jak się okazało, spektakl niósł za sobą ponadczasowe przesłanie i pokazywał sceny nieobce współczesnej młodzieży, zwłaszcza problemy, z którymi często się zmagają, jak np.: zagubienie w świecie czy brak porozumienia z rodzicami. Dotyka ich również obłuda i powierzchowność dorosłych, którzy mówią im, jak żyć, a sami się do tego nie stosują. Spektakl również zobrazował temat ciężkiej choroby, która obnaża bezsilność człowieka.

Kościół wypełniło wielu parafian zainteresowanych tym, co pokażą młodzi na scenie. – Myślę, że wiara to nie jest kwestia dobrej woli. To nie jest jak pstryknięcie palcem. Czasem starsi albo księża tak o tym mówią, jakby chodziło tylko o „chcę” albo „nie chcę”. To musi być jakiś proces. Ktoś za tym musi stać. To musi skądś przyjść. Ale zamówić się tego nie da – deklamowała młodzież w trakcie przedstawienia. W postać Archanioła Gabriela wcielił się Jacek Wykręt, Błażeja zagrał Dominik Krawczyk, Kaśkę – Karolina Śledź, Lizę – Michalina Łabuzek. Olkę – Wiktoria Waligóra. Rolę Muńka zagrał Kamil Kuśnierczak, Penia – Łukasz Pawiński, a Egona – Maksymilian Cena. Widzom spodobała się brawurowa gra ósmoklasistów, o czym świadczyły gromkie brawa pod koniec wystąpienia.

Jesus jest, błogosławi i przygarnia. Jest światłem, które rozjaśnia każdy mrok.

– Nasi artyści pokazali, że jedność może być zbudowana przez różnorodność. Pokonali tremę i wprowadzili na scenę świeżość i energię. Młodzi widzowie mogli zobaczyć niczym w zwierciadle różne aspekty walki, którą na co dzień toczą, próbując żyć. Natomiast starsi widzowie mogli usłyszeć ogromną potrzebę autorytetu – uczciwego, mądrego człowieka, który przeprowadzi młodzież przez trudny okres – mówi reżyser przedstawienia Bernadeta Janosz, która z zawodu pracuje jako polonistka, a jest również członkinią Parafialnej Rady Duszpasterskiej.

We wrześniu ubiegłego roku proboszcz ks. Lech Kalinowski poprosił ją o przeprowadzenie z kandydatami do bierzmowania cyklu zajęć według opracowanych konspektów „Młodzi na progu”. Z racji wykonywanego zawodu wie, że najlepiej uczyć się przez przeżywanie, więc dodatkowo zaproponowała przygotowanie przedstawienia, dysponując scenariuszem A. Szafrańca. Młodzi ludzie początkowo obawiali się, czy sprostają zadaniu. Jednak zmotywowali się do działania, co zaowocowało bardzo dobrym występem. Scenariusz spodobał się młodzieży i był im pomocny w przybliżaniu się do Boga. – Ucząc się ról i uczestnicząc w próbach, mogli przekonać się o tym, że – niezależnie od ich skomplikowanej sytuacji życiowej, problemów, słabości i grzechów – Jezus jest, błogosławi i przygarnia. Jest światłem, które rozjaśnia każdy mrok – zauważa reżyser spektaklu.

Nad całością przedstawienia czuwały – Ewa Mleczko i Ewelina Korczyk. W projekt zaangażowali się również Klaudia Janowicz-Gomularz i Marek Wykręt.

Spektakl jest ważnym krokiem na drodze prowadzącej młodych do przyjęcia sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej.

CZYTAJ DALEJ

Szatan działa przez alkohol

Przed większymi uroczystościami państwowymi, kościelnymi, weekendami słyszymy w mediach mnóstwo komunikatów, że tysiące policjantów pilnuje naszego bezpieczeństwa i należy roztropnie korzystać z dróg i pojazdów. Potem słuchamy policyjnych bilansów, liczonych często w dziesiątkach zabitych i rannych i wielkiej liczbie zatrzymanych nietrzeźwych kierowców. Alkohol wciąż niszczy Polskę, niszczy życie skądinąd bardzo zdolnych, wartościowych ludzi, niszczy ich niewinnych członków rodzin. Zatrzymani przez policję kierowcy w stanie nietrzeźwym to tylko niewielki procent tych, którzy zostali sprawdzeni, i tych, którzy alkoholu nadużywają. A są wśród nich jakże często cenieni lekarze, prawnicy, nauczyciele i, niestety, również księża.
Nietrzeźwy za kierownicą to świadectwo nie tylko jakiejś niefrasobliwości, ale przejaw nieodpowiedzialności człowieka za życie swoje, pasażerów i innych użytkowników dróg oraz ich rodzin. Jesteśmy porażeni tragediami lotniczymi, kiedy w dużej liczbie giną ludzie. Ale w prawie każdym tygodniu dziesiątki ludzi tracą życie na naszych drogach, m.in. właśnie z powodu nadużywana przez wielu z nas alkoholu, a ogromny procent żyje, lecz pozostanie kalekami. Żałobę narodową wypadałoby więc ogłaszać niemal po każdym weekendzie.
Kiedy kard. Stefan Wyszyński, więziony w Komańczy, układał tekst Ślubów Jasnogórskich, poruszył w nich tę jedną z ważniejszych dla nas, jako narodu spraw - pijaństwo. To straszliwa plaga, która dziś nabiera chyba jeszcze większych rozmiarów, bo kiedy słyszymy, że pije matka w stanie błogosławionym, to wiadomo, że i dziecko skażone będzie tym problemem, nie mówiąc już o upośledzeniach, jakie mogą tu nastąpić. Dramat Polski jest więc ogromny. Nawiedza nas tyle nieszczęść, ciągle zagrożony jest rynek pracy, a my dokładamy do tego jeszcze alkohol. Rodziny porażone alkoholem idą na dno, nie przybędzie im pieniędzy i możliwości utrzymania się, a najbardziej cierpią na tym wszystkim dzieci. Jeden dramat pociąga za sobą kolejny.
Pamiętajmy, szatan wykorzystuje każdą okazję, żeby sprowadzić człowieka na manowce, wykorzystuje więc także alkohol, po który człowiek sięga, by się rzekomo ucieszyć, zrelaksować, podkreślić uroczystość. Nie wolno więc zapominać, że taka używka niszczy wszystko - rozum i duszę, że wprowadza bezład, niepokój, brud, rozluźnienie obyczajów, złodziejstwo itd. Mamy teraz swobodne już kontakty ze światem. Popatrzmy: w krajach, które cieszą się jakimś rozwojem cywilizacyjnym, ludzie nie piją alkoholu, choć mają do niego powszechny dostęp i jest dla nich stosunkowo niedrogi. A jeśli już go używają, to niskoprocentowy i w ilości minimalnej. Bo człowiek świadomy zagrożeń nigdy nie dopuści do utraty panowania nad sobą i zrobienia z siebie bezwolnego zwierzęcia. Niestety, to my, Polacy, dajemy liczne przykłady takiego zachowania w Europie. Tymczasem nasz przykład mógłby być zupełnie inny...
Wróćmy do tekstu Ślubów Jasnogórskich i prośmy Matkę Najświętszą, by pomogła nam zwalczać plagę pijaństwa i idącej za nim rozwiązłości. Bo jeżeli nie będzie troski o wychowanie w trzeźwości, o wyższą kulturę życia, o zmianę niedobrych obyczajów, to sami pogrążymy się jako naród, nie trzeba ingerencji z zewnątrz. Wobec nieszczęść, które dzieją się na naszych oczach, nie możemy pozostawać obojętni.
A swoją drogą, tak łatwo odebrać ludziom wiarę, podważyć przykazania, ośmieszyć wizję nadprzyrodzoną i cały porządek moralny, a tak bardzo trudno nauczyć człowieka uczciwości, przede wszystkim wobec samego siebie i swoich najbliższych...

CZYTAJ DALEJ

Chaos okiełznany, czyli rodzina w kwarantannie

2020-03-28 11:12

©Yakobchuk Olena – stock.adobe.com

Od niemal dwóch tygodni rodzice i dzieci przebywają ze sobą 24 godziny na dobę. Zapytaliśmy rodzinę z Małopolski o to, jak właściwie przeżyć czas pandemii. W jaki sposób stymulować rozwój umysłowy, fizyczny i duchowy najmłodszych, a jednocześnie znaleźć przestrzeń dla siebie? Opowie o tym Agnieszka Hajos-Iwańska, pracująca zdalnie żona i mama.

Anna Bandura: Jak zadbać o siebie i rodzinę w czasie kwarantanny?

Agnieszka Hajos-Iwańska: Podstawowa sprawa w tym okresie "izolacji społecznej" to utrzymać możliwie normalny rytm dnia. Stałe pory wstawania, posiłków, kładzenia się spać, lekcje/praca raczej w pierwszej części dnia. To daje wszystkim poczucie, że zmiana w życiu nie jest aż taka wielka. Utrzymanie normalności to też pielęgnowanie swoich rodzinnych zwyczajów i małych przyjemności — jak wspólny wieczór kinowy w sobotę (tylko w salonie, a nie w kinie) czy to, że mama ma nadal zadbane, pomalowane paznokcie (tylko robi je sobie sama). Takie trzymanie się normalności jest ważne nie tylko dla dzieci.

Ta niecodzienna sytuacja, w której się znaleźliśmy, może stać się okazją do pogłębiania relacji nie tylko z członkami rodziny, ale także z Bogiem. Jak w tym czasie kształtuje się wasza duchowość?

Ze względu na ograniczenie dotyczące uczestnictwa w Mszy św., uczestniczymy w niej online. A ponieważ mamy zwyczaj (dorośli) być na Mszy św. codziennie, co rano w naszym salonie można do nas dołączyć. Dzieci czasem korzystają z tej możliwości, w wolności. Uczestniczymy w adoracji online, zachęcamy dzieci do Różańca i do duchowej lektury (oczywiście na miarę wieku, z dziećmi czytamy "Idziemy za Tobą"). Wspólna modlitwa jest w naszym domu czymś naturalnym, natomiast więcej rozmawiamy o cnotach ludzkich, na pierwszym miejscu jest oczywiście męstwo i posłuszeństwo, które w nas wszystkich ta sytuacja bardzo wzmacnia.

Co jest najtrudniejsze w tym okresie?

Dla nas osobiście trudne jest łączenie intensywnego życia zawodowego (akurat w naszej branży dzieje się bardzo dużo) z intensywnym życiem rodzinnym i nadzorowaniem nauczania dzieci. Jesteśmy zmęczeni, ale staramy się trzymać fason i dawać dzieciom przykład. Na razie się udaje.

U dzieci, które nie mają doświadczeń edukacji domowej może pojawić się myśl, że pobyt w domu to czas na zabawę. Jak zatem planować obowiązki i przyjemności, lekcje i odpoczynek?

Przede wszystkim — w ogóle planować. Plan dnia, choćby ramowy, to podstawa w sytuacji, kiedy nic zewnętrznego nami nie steruje. W pracy przyjmujemy zasadę planowania 2/3 czasu i zostawiania reszty jako bufora na "pożary", wobec dzieci i zadań szkolnych ta zasada się sprawdza. Co do przyjemności, mamy kilka prostych zasad (bajka po odrobieniu lekcji, codzienna porcja ćwiczeń na instrumencie, porcja ruchu w środku dnia). No i żelazna zasada "czasu dorosłych" wieczorem, która jest nam koniecznie potrzebna jako bufor.

Czy istnieje coś, co w czasie kwarantanny na pierwszy rzut oka wydawało się nieistotne, ale w dłuższej perspektywie okazało się ważne?

Niezwykła ilość spędzanego razem czasu jest źródłem radości, ale też napięć, zwłaszcza jeśli rodzina "siedzi sobie na głowach". Ważne wydaje się zadbanie o czas tylko dla siebie każdego członka rodziny, prawo do wycofania się, choćby w książkę. Niekoniecznie trzeba spędzać całą dobę w zbiorowości, zwłaszcza jeśli mamy w domu introwertyków.

Jesteście kursantami Akademii Familijnej. Jak to, czego nauczyliście się w AF, wpływa na wasze relacje w czasie kwarantanny?

Podstawowa umiejętność wykształcona na kursach AF — poza rozmawianiem — to umiejętność oddzielania faktów od opinii, problemów i całej reszty. W zarządzaniu dziećmi zamkniętymi na niewielkiej przestrzeni spokojne rozplątywanie ich sporów na podstawie tych zasad okazuje się bezcenne.

Zauważam, że instytucja rodziny w tym niecodziennym czasie się odbudowuje. Jakie są wasze refleksje na ten temat?

Jest taki mem o tym, że ludzie nagle zaczęli siedzieć w domu i sami gotować, jak tak dalej pójdzie to jeszcze zaczną czytać... To oczywiście żart, ale przekazuje prawdę o tym, że jako społeczeństwo odzwyczailiśmy się od spędzania czasu w gronie bliskiej rodziny. Uczymy się spędzać ze sobą czas, znosić nawzajem swoje słabsze momenty. Z drugiej strony, wszystkim nam towarzyszy lęk o tych najsłabszych, starszych i schorowanych członków naszych rodzin. Część z nas świadomie odsuwa się od nich, w trosce o ich bezpieczeństwo, a jednocześnie czujemy potrzebę odbudowywania kontaktów.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję