Reklama

Wśród swoich

2019-03-13 10:57

Władysław Burzawa
Edycja kielecka 11/2019, str. IV

TER
Helena i Aleksander Bagińscy – nowi mieszkańcy Krasocina

Za granicami Polski mieszka około piętnastu milionów Polaków. Tysiące z nich wyjechało wiele lat temu „za chlebem”, szukając w innych krajach swojego miejsca na ziemi. Tak było i tak jest również dzisiaj. Wielu Polaków, marząc o lepszym bycie, wyjeżdża za granicę. Jednak za granicami Polski mieszkają tysiące Polaków oraz ich potomków, którzy nigdy z Polski nie wyjeżdżali, i nigdy nie zamierzali z niej wyjeżdżać. Ich życie zmieniło się w ciągu jednego dnia po tym, jak ustalone zostały w XX wieku nowe granice Polski. Po wojnie z Sowiecką Rosją setki tysięcy naszych rodaków zostało za wschodnią granicą. Wśród nich była rodzina Bagińskich.

Państwo Bagińscy

Pani Helena jest spokojna i mało mówi, za to jej mąż Aleksander opowiada, nic a nic się nie krępując, jakby wywiadów udzielał przez całe życie. Widać, że chciałby już płynnie mówić po polsku, trochę go to deprymuje, kiedy brakuje mu słów, patrzy wtedy na swoją żonę i czeka, że ona mu pomoże. – Helena wszystko rozumie, ale jakoś nie chce mówić – śmieje się i od razu dodaje – jak troszkę pomieszkamy tutaj i pójdziemy do pracy, to szybko się nauczymy mówić po polsku – obiecuje. Pan wójt Ireneusz Gliściński jest skarbnicą wiedzy o nowych mieszkańcach Krasocina. Długo opowiada o historii rodziny Bagińskich, co jakiś czas pytając Aleksandra, czy dobrze mówi.

– Dobrze, dobrze, tak było – przytakuje Aleksander, dodając od siebie kilka zdań. Helena i Aleksander powinni już przywyknąć do wywiadów, w końcu tylu redaktorów z nimi rozmawiało, ale nie, widać, że ta „sława” jest im niepotrzebna i nie cieszy ich kolejna rozmowa. Cieszy ich, że znaleźli dom, życzliwych ludzi i że są wśrod swoich, że w końcu są u siebie, o czym ich rodzice nie mogli nawet marzyć.

Reklama

Z Żytomierza w stepy Kazachstanu

Żytomierz został założony około 884 r. Należał do największych miast Rusi Kijowskiej. Około 1225 r. św. Jacek Odrowąż założył tam klasztor dominikanów a w 1444 r., kiedy król Władysław Warneńczyk zginął pod Warną, jego brat król Kazimierz Jagiellończyk nadał Żytomierzowi prawa miejskie. W późniejszych latach miasto weszło w skład Korony Królestwa Polskiego, było siedzibą starostwa grodowego, sejmików i sądów szlacheckich. Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i zakończonej wojnie z Rosją Sowiecką, w 1921 r. na mocy pokoju ryskiego, Żytomierz pozostał za wschodnią granicą II Rzeczypospolitej. W Żytomierzu oraz jego okolicy mieszkało około miliona Polaków, dlatego też, sto km od miasta powstał polski rejon narodowościowy – Marchlewszczyzna. Długo Polacy nie nacieszyli się spokojem. Wiosną i na jesieni 1936 r. Sowieci przeprowadzili operację „oczyszczania” pasa przygranicznego z Polską z „polsko-niemieckiego elementu nacjonalistycznego”. Około 70 tys. naszych rodaków wepchnięto do bydlęcych wagonów i wywieziono na wschód, wśród nich była rodzina Bagińskich. Tak naprawdę Bagińsy mieli szczęście, bo rok później sowieci przeprowadzili tak zwaną „operację polską”, która miała wszelkie cechy ludobójstwa: mordowano mężczyzn – głowy rodzin, ich żony wywożono do łagrów, przymusowo przesiedlano dzieci do wyznaczonych domów dziecka, rozdzielano rodzeństwa i krewnych. Trafili na ludzkich oprawców z NKWD, oni ich tylko wywieźli, a przecież mogli zabić.

W ziemi kopali jamy

Nie wszyscy dotarli do Kazachstanu. Kto był słaby, nie przetrwał kilkutygodniowej gehenny. Ciała starców i dzieci układano wzdłuż torów kolejowych, nie było czasu na pochówek. Kiedy pociąg w końcu dojechał do jakiegoś miasta i kazano wszystkim wychodzić, myśleli, że to koniec ich tułaczki. Niestety, nie zamieszkali w mieście, sowieci wywieźli ich w step. Tam kilkadziesiąt kilometrów od ludzkich skupisk kazano Polakom kopać sobie ziemianki. Początki były straszne. Ludzie kopali doły, przykrywali je gałęziami, darnią, i gnieździli się w nich po kilka rodzin. Nie wiedzieli, że zimy w Kazachstanie są takie mroźne i takie długie. Śmierć zbierała obfite żniwo. Ciągle głodowali. Z czasem dzięki Kazachom, którzy również klepali biedę, nauczyli się jak przeżyć w stepie, uprawiając jałową ziemię. Iwan Bagiński miał 38 lat, jego żona Petronela była o rok młodsza, mieli czwórkę dzieci: Józefa, Zosię, Adama i Antoniego, który w chwili deportacji miał 8 lat. Cudem przeżyli ten straszny czas, aby wraz z innymi Polakami tworzyć zręby małych wiosek.

Ze stepów do Szczecina

Kiedy Niemcy napadli na ZSRR i żołnierze sowieccy cofali się na całym froncie, Stalin potrzebował żołnierzy. Stosunek do Polaków uległ poprawie, ponieważ potrzebni byli, by walczyć na froncie. Najstarszy syn Bagińskich Józef, mając 20 lat, zgłosił się do Wojska Polskiego i wraz z Armią Berlinga dotarł do Berlina. Nie wrócił do Kazachstanu, zamieszkał w Szczecinie. Po wojnie rozpoczął starania, by ściągnąć rodzinę z Kazachstanu do Polski. Niestety w 1958 r. uległ śmiertelnemu wypadkowi, co przekreśliło jego plany. Józef żonaty z Marią miał troje dzieci: Józefa, Halinę i Leszka. Śmierć Józefa przerwała wszelkie kontakty z rodziną w Kazachstanie, nigdy się nie widzieli i nie wiedzą o dalszych ich losach.

Drugi syn Adam ożenił się z Rosjanką. Zosia wyszła za mąż za Aleksandra Jasińskiego. Ich syn Włodzimierz Jasiński z żoną mieszkają w Wrocławiu.

A może do Polski?

Ojciec Aleksandra Antoni w latach 50. ubiegłego wieku wyjechał do miasteczka Aktas położonego nieopodal Karagandy. Pracę znalazł w kopalni. W Atkasie poznał i poślubił Elżbietę. Ich jedyny syn Aleksander urodził się w 1962 r. Po zakończeniu szkoły i odbyciu służby wojskowej pracował na trawlerze. Pływał po Morzu Barentsa i Morzu Białym. Po kilkunastu latach wrócił do Aktas, by idąc w ślady ojca pracować w kopalni jako spawacz. W 1991 r. ożenił się z Heleną, a rok później urodziła się ich jedyna córka Ira. Ira obecnie mieszka w Aktas wraz z mężem i dwiema córkami. Ojciec Aleksandra zmarł w 1994 r., a mama w 2001. Być może wtedy narodziła się myśl, żeby wrócić do kraju przodków. Aleksander rozpoczął starania o wyjazd do Polski. Na szczęście w archiwum zachowały się dokumenty potwierdzające jego polskie pochodzenie. Wielu potomków Polaków ma problemy z udowodnieniem swojego pochodzenia. W czasach stalinowskich za samo podejrzenie, że jest się Polakiem, oraz za mówienie w ojczystym języku szło się do łagrów. Dlatego też bardzo często Polacy niszczyli wszelkie dokumenty, aby nie stać się ofiarami represji.

Dzień urodzin wójta i polskie obywatelstwo dla Bagińskich

– Kiedyś oglądałem amatorski film o panu Młyńczaku z Krasocina, który został wywieziony do obwodu mołdawskiego. To był wzruszający obraz. Pomyślałem, że potomków tych Polaków, którzy tyle wycierpieli, trzeba by ściągnąć do ojczyzny. Tak też zrobiłem – mówi wójt Gliściński. Zaczął zapoznawać się z procedurami oraz szukaniem rodziny, która by chciała zamieszkać w Krasocinie. Szło opornie, ale nie poddawał się, w końcu wszystko się udało. – Dla rodziny z Kazachstanu mieliśmy przygotowany gminny lokal. Ostatnio procedury zmieniły się i rząd dofinansowuje remont mieszkań, lub domów dla Polaków ze Wschodu kwotą przeszło 100 tys. zł – mówi. Polacy otrzymują także zapomogę pieniężną – na start a także państwo płaci przez rok pensję pracodawcy, który ich zatrudni. – 19 stycznia to dzień urodzin wójta – mówi Aleksander i właśnie w tym dniu przyleciałem z żoną do Polski, „urodziliśmy” się na nowo, otrzymując polskie obywatelstwo. – Wiedzieliśmy, gdzie jedziemy, oglądaliśmy Krasocin w internecie, nie chcieliśmy mieszkać w mieście, wolimy wieś, spokój, tu jest tak ładnie tyle drzew, w Kazachstanie tylko step – mówi. Bardzo by chcieli do Polski ściągnąć córkę z mężem i dwiema wnuczkami, może im się uda? Krasocin im się podoba. – Wójt nas bierze do samochodu i obwozi po okolicy, bardzo ładne tereny, bardzo ładne – mówi Aleksander, a Helena tylko kiwa głową potwierdzając jego słowa.

Pomóżmy wrócić rodakom

– Obowiązkiem nas wszystkich jest pomoc potomkom Polaków w Kazachstanie. Przedstawiciele samorządów powinni stanąć na wysokości zadania i znaleźć u siebie miejsce, dla jednej, czy dwóch rodzin. Na powrót do Polski czeka przeszło 30 tys. osób w Kazachstanie – mówi wójt Gliściński.

– To naprawdę niewiele kosztuje, nasz obecny rząd pomaga finansowo, wystarczy zadeklarować, że ma się jakieś mieszkanie, czy dom, a dzięki rządowym funduszom możemy je wyremontować i urządzić. Naprawdę trzeba tylko trochę dobrej woli – dodaje. Gdy państwo Bagińscy się trochę zaklimatyzują, być może gmina ściągnie kolejnych Polaków do siebie.

Jak czytamy w dokumencie o deportacjach Polaków przygotowanym przez Biuro Analiz i Dokumentacji Kancelarii Senatu: z 2016 r. „Większość potomków przesiedlonych Niemców powróciła do swej historycznej ojczyzny na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX wieku. Natomiast potomkowie wysiedlonych Polaków, pomimo licznych deklaracji płynących przez ostatnie ćwierćwiecze z Polski, nigdy realnie takiej szansy nie mieli”. Czy jesteśmy w stanie to zmienić? Władze Krasocina pokazały, że można.

Tagi:
Kazachstan repatriacja

Reklama

XXXV Ogólnopolska Pielgrzymka Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę

2019-09-16 09:46

KODR/ BP KEP / Warszawa (KAI)

Bardzo potrzeba modlitwy w intencji ludzi młodych, w intencji matek i ojców, w intencji rodzin, abyśmy byli otwarci na życie. Aby życie zawsze dla nas było radością i ogromnym darem Pana Boga - podkreślił bp Wiesław Śmigiel, przewodniczący Rady ds. Rodziny Konferencji Episkopatu Polski, zapraszając na XXXV Ogólnopolską Pielgrzymkę Małżeństw i Rodzin na Jasną Górę. Odbędzie się ona od 21 do 22 września 2019 r. pod hasłem „Rodzina sanktuarium życia”.

pixabay.com

Jak wyjaśnił bp Wiesław Śmigiel, tegoroczne hasło pielgrzymki „Rodzina sanktuarium życia", to słowa zaczerpnięte z Evangelium vitae św. Jana Pawła II. „Słowa niezwykle ważne, ale myślę, że też program dla Kościoła w Polsce, dla Duszpasterstwa Rodzin w naszej Ojczyźnie" - powiedział bp Śmigiel. „Życie jest zagrożone, dobrze o tym wiemy. Z jednej strony ogromna wrażliwość i troska o życie bardzo szeroko pojęte, troska o przyrodę, ekologię. Z drugiej strony przyzwolenie na aborcję, na zabijanie dzieci już poczętych, a jeszcze nienarodzonych. Myślę, że w tej sytuacji bardzo potrzeba naszego głosu, naszego zamyślenia, a przede wszystkim potrzeba naszej modlitwy" - dodał.

Bp Śmigiel zwrócił też uwagę na to, jak wielkim darem jest życie. "Życie nie jest ciężarem, życie nie jest obciążeniem, ale życie, nowe życie, to jest szansa na szczęście: szczęście małżonków, szczęście rodzin. Myślę, że też szczęście w naszej Ojczyźnie i szczęście Kościoła" - podkreślił, zachęcając do udziału w spotkaniu na Jasnej Górze.

Jak dodał ks. Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin, uczestnicy XXXV Ogólnopolskiej Pielgrzymki Małżeństw i Rodzin będą się modlić w intencji wszystkich małżeństw i rodzin, prosząc, aby stawały się prawdziwym sanktuarium życia – „miejscem, gdzie dziecko jest przyjmowane z radością, miejscem gdzie każdy czuje się bezpiecznie i jest kochany". „Pragniemy modlić się także w intencji tych małżeństw, które z różnych powodów utraciły swoje dziecko. Będziemy powierzali ich ból opiece Matki Pięknej Miłości, prosząc aby wzięła ich w swoją opiekę”- powiedział ks. Drąg.

Do pielgrzymowania indywidualnego i w ramach grup parafialnych oraz diecezjalnych zaproszone są rodziny z dziećmi, małżeństwa, osoby zaangażowane w Duszpasterstwo Rodzin i wszyscy, którym sprawy małżeństwa, rodziny i życia są bliskie.

Pielgrzymka od ponad 30 lat organizowana jest przez Krajowy Ośrodek Duszpasterstwa Rodzin przy Konferencji Episkopatu Polski. Jej celem jest przede wszystkim wzmocnienie polskich rodzin, zwrócenie uwagi na piękno powołania małżeńskiego, a także pomoc w przezwyciężeniu zagrożeń. W wydarzeniu rokrocznie bierze udział ponad dziesięć tys. osób. Zebrani uczestniczą we wspólnej modlitwie, mogą również wysłuchać świadectw i konferencji o tematyce małżeńskiej i rodzinnej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Bp Piotrowski prosi o pomoc dla rodzin strażaków poszkodowanych w akcji ratowniczej

2019-09-16 13:29

dziar / Kielce (KAI)

Poważny uraz i śmierć - to smutny skutek udziału strażaków w akcji gaszenia pożaru w Radlinie, w związku z czym biskup kielecki Jan Piotrowski wystosował komunikat do wiernych, w którym prosi o wsparcie rodzin strażaków.

©Mike Mareen – stock.adobe.com

Gromadzeniem środków finansowych zajmuje się Związek Ochotniczych Straży Pożarnych RP Województwa Świętokrzyskiego, na konto którego można kierować wpłaty z dopiskiem „Pomoc”. Numer konta znajduje się na stronie internetowej diecezji kieleckiej.

Zdarzenie, które miało miejsce kilka miesięcy temu, w nocy z 10 na 11 maja br., biskup kielecki przypomina w komunikacie. Podczas gaszenia pożaru budynku gospodarczego w Radlinie (gmina Górno), w wyniku wybuchu butli z acetylenem ranni zostali dwaj strażacy ochotnicy.

„Pan Grzegorz Wdowiak z Leszczyn doznał poważnego urazu nogi, nie może pracować, a ma na utrzymaniu żonę i czworo dzieci. Pan Zdzisław Synowiec z Woli Jachowej zmarł 22 maja. Pozostawił żonę i dwoje dzieci” – przypomina bp Piotrowski. I apeluje: „Zwracam się do strażaków naszej diecezji, jak i do wszystkich ludzi dobrej woli, o pomoc dla rodzin obu strażaków. (…). Jestem przekonany, że w duchu chrześcijańskiej solidarności wspomożemy rodziny poszkodowanego i zmarłego strażaka”.

Komunikat jest odczytywany w kościołach diecezji kieleckiej.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem