Reklama

Kościół

Dotyk nieba

Pan Bóg ciągle i na różne sposoby okazuje nam swoje miłosierdzie. Czasem jesteśmy tym zaskoczeni, jak mogli to odczuć uczestnicy uroczystości odpustowej 23 lutego br. w sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie, gdyż był z nimi chłopiec o imieniu Nicolas, który dostąpił łaski uzdrowienia

Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 20-21

[ TEMATY ]

uzdrowienie

Ks. Zbigniew Sobolewski

Arcybiskup szczecińsko-kamieński Andrzej Dzięga i ksiądz kustosz Marek Maciążek z rodziną Nicolasa (w czerwonej kurtce)

Uroczystości odpustowe poprzedziła nowenna do Dzieci Fatimskich. Kustosz sanktuarium – ks. kan. Marek Maciążek powiadomił, że w ramach przygotowań 300 parafian podjęło post, i zapowiedział szczególną intencję Mszy św. – modlitwę dziękczynną za łaskę zdrowia, której dostąpił Nicolas.

Msza św. odpustowa

Eucharystii przewodniczył abp Andrzej Dzięga, pasterz szczecińsko-kamieński. W homilii zwrócił uwagę, że musimy się na nowo nauczyć słuchać głosu z nieba, jak dzieci z Fatimy. – My bardziej nauczyliśmy się mówić, często krzyczeć, kłócić się o siebie, a to trzeba jak Samuel, pouczony przez swego mądrego przewodnika, powiedzieć: „Mów, Panie, bo sługa Twój słucha”. Tak słuchała Maryja, tak słuchał Józef, tak słuchali wszyscy święci, którzy chcieli się wspiąć na wyżyny świętości, i Dzieci Fatimskie, bo chciały słuchać – powiedział ksiądz arcybiskup. Zachęcał do kontynuowania posłania z Fatimy, do modlitwy różańcowej za grzeszników i przykładu chrześcijańskiego życia. – Idź na drogi życia, nie lękaj się świata. Świat tęskni za Bogiem i potrzebni są ludzie, którzy o tym będą mówić innym – zachęcał.

Msza św. zakończyła się indywidualnym błogosławieństwem, udzielonym najpierw licznie obecnym dzieciom, a potem także pozostałym uczestnikom uroczystości.

Reklama

Wersja księdza

Po Eucharystii ks. Maciążek poprosił do ołtarza Nicolasa i opowiedział o uzdrowieniu chłopca.

– Kiedy budowaliśmy nasz kościół, szukałem w Internecie firmy, która przewiezie zamówiony przez nas w Portugalii kamień na budowę tej świątyni – wspominał ks. Maciążek. – Było wiele propozycji, ale jedna z nich najbardziej rzuciła mi się w oczy. Była to spedycja pani Małgosi spod Konina, z Tuliszkowa. Pani Małgorzata z radością zgodziła się przyjąć moje zamówienie. I oto w tej znanej mi już rodzinie w ubiegłym roku doszło do wypadku, któremu uległ Nicolas – 8-letni syn pani Małgorzaty. Został on potrącony przez autobus. Lekarze nie dawali dużych szans na wyzdrowienie chłopca. Mama Nicolasa skontaktowała się ze mną i poprosiła o modlitwę i Mszę św. w sanktuarium w jego intencji. Akurat tego dnia mieliśmy wolną intencję mszalną. Od razu więc wieczorem włączyliśmy Nicolasa do omadlanych przez nas osób. Dziś widzicie go wśród nas, zdrowego, chodzącego samodzielnie – powiedział ks. Marek.

Wersja mamy Nicolasa

– Mój syn we wrześniu wpadł pod jadący autobus i uległ bardzo poważnemu wypadkowi. Lekarz stwierdził m.in. uszkodzenie mózgu. Nicolas został przetransportowany helikopterem do Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi. Jego stan był krytyczny. Miał liczne uszkodzenia wewnętrzne, także uszkodzenia czaszki, ręki, nogi. Ale w tym wszystkim, mogę powiedzieć, pierwsi ludzie, którzy pojawili się po wypadku, to byli jakby aniołowie. To się stało przy cmentarzu. Kiedy mój syn był reanimowany w karetce, ja klęczałam tam i się modliłam, prosząc o wstawiennictwo tych zmarłych. I wtedy zaczęli się pojawiać ludzie, jakby prowadzeni ręką Jezusa, jakby On sam chciał Nicolasa uratować od początku. Jako pierwsza np. pojawiła się lekarka, która na tym cmentarzu odwiedzała akurat grób swoich bliskich i pierwsza ratowała mojemu dziecku życie. Potem – ten bardzo odpowiedzialny lekarz z pogotowia, który od razu zadecydował o wezwaniu helikoptera. Gdyby jednej z tych osób czy też takich podjętych decyzji zabrakło, dziś pewnie stan mojego syna byłby inny – powiedziała pełna emocji matka, wróciwszy myślą do tamtych wydarzeń. – Później dowiedzieliśmy się też, że na dyżurze w szpitalu w Łodzi był akurat profesor, najlepszy chirurg ręki, który od razu operował Nicolasa. To były takie obrazy, które jeszcze wtedy do mnie nie docierały, dopiero potem ułożyły się w pewną całość. Cały czas żarliwie się modliliśmy. Kiedy syn był jeszcze w karetce i nie wiedziałam, co robić, zadzwoniłam do znajomej i poprosiłam o modlitwę. Jak się później dowiedziałam, ona podała tę wiadomość dalej i tak powstały łańcuszki modlitewne. Wypadek miał miejsce ok. godz. 14, a od godz. 15 – Godziny Bożego Miłosierdzia – popłynęły modlitwy różańcowe w różnych miejscach. Kolejne dni to intensywna walka lekarzy o życie będącego w stanie śpiączki chłopca, a zarazem ciągle ufny, płynący z różnych miejsc modlitewny szturm nieba...

Reklama

Epizod szpitalny

Pani Małgorzata jest też bardzo wdzięczna księdzu kapelanowi z Centrum Zdrowia Matki Polki, gdzie posługę pełnią ojcowie kamilianie.

Gdy przywieziono jej syna, kapelan natychmiast udzielił mu sakramentu namaszczenia chorych, a potem poświęcił swój czas na rozmowę z rodziną.

– W tym czasie otworzyłam pierwszy z brzegu tygodnik katolicki. Była to „Niedziela”. Gdy ją przeglądałam, trafiłam na artykuł zapowiadający rocznicę poświęcenia sanktuarium Dzieci Fatimskich w Szczecinie w dniu 9 września 2018 r. A mój syn miał wypadek 5 września. Przeczytałam artykuł i zobaczyłam zdjęcie ks. Marka. Uświadomiłam sobie, że przecież znam tego księdza, że nawet mam jego numer gdzieś w telefonie. Postanowiłam do niego zadzwonić. Czułam, że to jakiś znak, że powinnam to zrobić. Ale z drugiej strony pomyślałam: ma święto, jest zajęty, to może tylko napiszę SMS-a. W końcu jednak doszłam do wniosku, że może nie wypada, ksiądz ma za dużo pracy, żeby mu przeszkadzać.

Po tygodniu znów trafiłam do kapelana i mój wzrok od razu padł na okładkę kolejnego numeru „Niedzieli”. A tam – Lucas, chłopiec, który był gościem uroczystości w Szczecinie, i on „patrzy” na mnie! Wtedy pomyślałam sobie, że to nie jest przypadkowe, że to musi być jakiś znak. Wyjęłam telefon i napisałam do ks. Marka SMS-a z prośbą o modlitwę. Za parę chwil oddzwonił, a ja powiedziałam mu, co się stało. Od razu zapewnił, że tego dnia – a był to piątek 14 września – odprawi Mszę św. w intencji Nicolasa. Zapamiętałam ten dzień, bo był przełomowy w stanie zdrowia mojego syna. Było źle. Nie wiedzieliśmy, co robić, bo niby już miało być lepiej, a było gorzej. Kiedy odprawiana była Msza św. w sanktuarium, wszyscy uczestniczyliśmy w niej w domu, dzięki transmisji on-line z kościoła. Z wielką gorliwością modliliśmy się, aby ulżyć dziecku w jego cierpieniu. Okazało się, że po tej Mszy św. nastąpił zupełny przełom. Tak to wyglądało, że dziecko właśnie tej Mszy św. potrzebowało...

Ty powinieneś się dużo modlić

...Potem stan zdrowia Nicolasa poprawił się na tyle, że wypisano go do domu – po 12 dniach od wypadku. Jeszcze przez pewien czas jeździł na wózku, ale przyszedł dzień, kiedy wstał.

Dziś żaden z lekarzy, z którymi spotyka się rodzina na badaniach kontrolnych, nie może uwierzyć, że to ten sam chłopiec, który uległ groźnemu wypadkowi. Patrzą to na dziecko, to na wypis, a ostatni z lekarzy zwrócił się do chłopca wprost: – Ty powinieneś się dużo modlić, bo to chyba jakiś cud.

– Wiem, że niektórym osobom trudno będzie w to uwierzyć, ale taka jest prawda. To wszystko działo się na naszych oczach – podkreśliła mama Nicolasa. – Nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, jak dużo mogą zrobić ludzie swoim zaangażowaniem, głęboką wiarą, modlitwą – i ta pomoc jest w tym momencie najważniejsza, wtedy ogarnia człowieka przekonanie, że wszystko jest w rękach Boga. Ciągle powtarzałam: „Jezu, ufam Tobie”. S. Faustyna była mi w tym momencie bardzo bliska. Miałam przekonanie, że wszystko będzie dobrze. Uważam, że jest to dla nas wielkie błogosławieństwo. Dziękuję Bogu za wszystko, co dostałam. Za każdego człowieka, którego postawił na naszej drodze...

To właśnie z tą rodziną: Małgorzatą, Włodzimierzem i ich synami Nicolasem i Olivierem mogli się spotkać i modlić uczestnicy szczecińskiej uroczystości, aby się przekonać, że naprawdę Niebo jest blisko nas.

2019-03-13 10:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Glina i woda

W drugiej połowie VIII wieku przed Chr. król judzki Ezechiasz doprowadził do wnętrza Jerozolimy wodę specjalnie w tym celu wybudowanym kanałem. Tunel połączył źródło Gichon w dolinie Cedronu, we wschodniej części stolicy, z sadzawką Siloe w południowej części miasta. Odkryto go w 1880 r., a największą sensację wzbudziła inskrypcja na ścianach tunelu, potwierdzająca dane biblijne. Odkrycia miał dokonać kilkunastoletni chłopiec, który ze świecą zapuścił się w głąb tunelu. Również dziś, brodząc po kolana w wodzie, z latarkami w ręku młodzi adepci archeologii z zaciekawieniem rozszyfrowują poszczególne litery. Inskrypcja mówi o dwóch grupach robotników, które drążyły skałę z dwóch różnych końców, by ostatecznie spotkać się wewnątrz skały, w połowie drogi.

To właśnie w tym miejscu, przy sadzawce Siloe, osiem stuleci po wydrążeniu tunelu Jezus posłużył się dziwną metodą uzdrawiania: „Splunął na ziemię, uczynił błoto ze śliny i nałożył je na oczy niewidomego, i rzekł do niego: «Idź, obmyj się w sadzawce»” (J 9, 6-7).

Co oznacza ten gest? Ojcowie Kościoła są niemal jednomyślni. Chodzi o nowe stworzenie. Jak niegdyś Bóg stworzył Adama z gliny czy prochu ziemi, tak teraz Jezus na nowo stwarza człowieka odzyskującego wzrok – z ziemi zmieszanej ze śliną. A ponieważ początkiem nowego życia chrześcijanina jest chrzest, stąd obmycie w wodzie Siloe wskazuje właśnie na ten sakrament. To przecież chrzest otwiera katechumenom oczy wiary.

CZYTAJ DALEJ

Siostra zmarłego pracownika MS apeluje: nie jesteś niezniszczalny

2020-04-01 06:50

[ TEMATY ]

zmarły

koronawirus

facebook/

Siostra zmarłego, Aleksandra Grajewska mówiła w telewizji o swoim bólu. - Byłam z bratem w kontakcie cały czas, dopóki nie był w śpiączce - opowiada Aleksandra Grajewska.

- Tak naprawdę nie wiadomo, gdzie mój brat się zaraził. Był młody, zdrowy, nie chorował na nic. Niestety, koronawirus spustoszył jego organizm w półtora tygodnia od wystąpienia pierwszych objawów (niezbyt wysokiej gorączki) i w tydzień od pojawienia się ostrych objawów.

Zaapelowała też do innych o nielekceważenie kwarantanny. - Ostrzegam wszystkich - nie róbcie sobie żartów z kwarantanny - apeluje. - Uważasz, że jesteś młody, silny, niezniszczalny? Właśnie, że nie jesteś! Siedźcie w domach i nie narzekajcie. Cieszcie się że żyjecie, bo za chwilę może was już nie być. To kilka tygodni w zamknięciu! Nudzisz się? Mój brat chciałby się nudzić, chciałby ponarzekać tak, jak wy. Ale już nie może. Nie ma go już. Umarł, odszedł, zostawił nas. Zabrał go koronawirus. I nieważne, że był zdrowy, nie chorował, nie miał chorób współistniejących. Dlatego pamiętajcie - nie jesteście panami życia, szanujcie to co macie! - mówiła w mediach.



O śmierci jednego z kierowców Ministerstwa Sprawiedliwości zakażony koronawirusem - poinformowała rzeczniczka prasowa tego resortu Agnieszka Borowska. Mężczyzna od prawie miesiąca był na urlopie i zwolnieniu.

Borowska poinformowała o śmierci pracownika resortu w poniedziałek późnym wieczorem. "Jesteśmy głęboko poruszeni informacją o śmierci naszego pracownika, która pokazuje, jak straszny jest koronawirus. Zmarły był jednym z kierowców resortu. Od prawie miesiąca przebywał na urlopie i na zwolnieniu. Jest nam bardzo przykro, że przegrał walkę o życie. R.I.P." - napisała rzeczniczka MS.

CZYTAJ DALEJ

Prymas Polak: Jutro o 21:37 będę modlił się o miłosierdzie Boże w czasie pandemii i zapalę święcę w oknie

2020-04-01 14:27

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

prymas Polski

episkopat.pl

Abp Wojciech Polak poparł apel kard. Stanisława Dziwisza, byśmy 2 kwietnia - w godzinie odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca - dokonali aktu zawierzenia Bożemu miłosierdziu, błagając by ustała pandemia koronawirusa. A jako znak duchowej wspólnoty możemy zapalić świecę w oknie.

Abp Polak wyjaśnia, że co prawda od momentu ogłoszenia Jana Pawła II błogosławionym, dniem liturgicznych obchodów św. Jana Pawła II jest 22 października, to jednak warto, abyśmy jutro, z okazji 15. rocznicy jego śmierci, także zjednoczyli się w modlitwie.

- W czasie epidemii, w czasie tak trudnej izolacji kiedy przeżywamy lęk i cierpienie, powrót do momentu odchodzenia Jana Pawła II do domu Ojca niech będzie okazją do zjednoczenia w modlitwie, by zawierzyć Bożemu miłosierdziu Polskę i świat - wyjaśnia Prymas Polski. Dodaje, że wówczas wszyscy fizycznie i duchowo byliśmy razem na placach i ulicach, natomiast dziś możemy ten dzień przeżyć we wspólnocie duchowej, zwłaszcza o 21. 37 w godzinie Jego odchodzenia”.

W ślad za apelem kardynała Dziwisza, Prymas proponuje, byśmy jutro naszą modlitwą uczynili akt zawierzenia, który Jan Paweł II wypowiedział w Sanktuarium w Łagiewnikach zawierzając świat Bożemu Miłosierdziu, łącząc go z błaganiem o miłosierdzie - dla nas i świata całego - w czasie pandemii.

- Tego zawierzenia nam potrzeba, zwłaszcza dzisiaj – wyjaśnia Prymas, dodając, że dzień odchodzenia św. Jana Pawła II do domu Ojca może być drogowskazem, by po raz kolejny zawierzyć świat miłosierdziu Boga. Nie tylko wzorem św. Jana Pawła II, ale także idąc śladami papieża Franciszka, który mówi, że imieniem Bożym jest właśnie miłosierdzie.

Abp Polak deklaruje, że jutro o 21.37 zapali święcę w swym oknie i odmówi akt zawierzenia Bożemu miłosierdziu. Zachęca do tego nas wszystkich.

***

Kard. Stanisław Dziwisz zaapelował, by w najbliższy czwartek, 2 kwietnia, o 21.37 zjednoczyć się we wspólnej modlitwie za wstawiennictwem Jana Pawła II i prosić o ustanie pandemii koronawirusa, prosząc też o zapalenie świec w naszych oknach na znak modlitewnej wspólnoty. Były sekretarz Jana Pawła II proponuje, by odmówić wtedy Akt zawierzenia Bożemu Miłosierdziu, który sam niedawno złożył w łagiewnickim sanktuarium:

„Wszechmogący Boże, w obliczu pandemii, która dotknęła ludzkość, z nową gorliwością odnawiamy akt zawierzenia Twemu miłosierdziu, dokonany przez św. Jana Pawła II. Tobie, miłosierny Ojcze, zawierzamy losy świata i każdego człowieka. Do Ciebie z pokorą wołamy.

Błogosław wszystkim, którzy trudzą się, aby chorzy byli leczeni, a zdrowi chronieni przed zakażeniem. Przywróć zdrowie dotkniętym chorobą, dodaj cierpliwości przeżywającym kwarantannę, a zmarłych przyjmij do swego domu. Umocnij w ludziach zdrowych poczucie odpowiedzialności za siebie i innych, aby przestrzegali koniecznych ograniczeń, a potrzebującym nieśli pomoc.

Odnów naszą wiarę, abyśmy trudne chwile przeżywali z Chrystusem, Twoim Synem, który dla nas stał się człowiekiem i jest z nami każdego dnia. Wylej swego Ducha na nasz naród i na cały świat, aby ci, których zjednoczyła walka z chorobą, zjednoczyli się także w uwielbieniu Ciebie, Stwórcy wszechświata i gorliwie walczyli również z wirusem grzechu, który niszczy ludzkie serca.

Ojcze przedwieczny, dla bolesnej męki i zmartwychwstania Twojego Syna, miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami. Św. Janie Pawle II, św. Faustyno i wszyscy święci, módlcie się za nami”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję