Reklama

Kościół

Misjonarze mocą Ducha

Niedziela Ogólnopolska 11/2019, str. 11-15

[ TEMATY ]

misje

Ks. Zbigniew Sobolewski

Bp Jerzy Mazur wita się z wiernymi w Londor

GRZEGORZ POLAK: – Ksiądz Biskup wrócił niedawno z odwiedzin polskich misjonarzy w Papui-Nowej Gwinei. Jaki Kościół Wasza Ekscelencja tam zastał?

BP JERZY MAZUR: – W dniach 28 stycznia – 14 lutego br. gościłem u polskich misjonarek i misjonarzy w Papui-Nowej Gwinei. Spotkałem kilkunastu biskupów oraz niemalże wszystkich naszych misjonarzy. Rozmawiałem z kard. Johnem Ribatem MSC, który nie krył wdzięczności dla Kościoła w Polsce za dar i pracę naszych misjonarzy. Zwrócił uwagę na to, że misjonarze przynieśli wiarę, którą charakteryzują otwarcie na drugiego człowieka, miłosierdzie, gotowość przebaczenia i zrozumienie. To wartości, których najbardziej potrzebują Papuasi. Ewangelia połączyła członków różnych plemion, mówiących własnymi językami, w jeden naród. Choć istnieją różnice językowe, kulturowe i społeczne, młody Kościół w PNG jest znakiem jedności i braterstwa. Kard. Ribat wskazał na jedno z najważniejszych wyzwań, które stoją przed chrześcijaństwem w tym kraju – są nim nadal utrzymujące się zabobony i przesądy. Ludzie boją się czarów. Są one zakorzenione tak mocno, że z ich powodu niekiedy jedni zabijają drugich. Gdy ktoś umiera, mieszkańcy wioski obwiniają za to kogoś, kto rzucił czar. I wymierzają „sprawiedliwość”. Powoli jednak to się zmienia.

– Jaka jest struktura wyznaniowa tego kraju?

– Jest to kraj charakteryzujący się różnorodnością językową (841 języków) i religijną. Największą grupę wyznaniową stanowią protestanci (69,4 proc. populacji): luteranie, adwentyści, anglikanie, baptyści i inni. Katolików mamy 27 proc. Można spotkać również wyznawców religii plemiennych (ponad 3 proc.). Pierwsi misjonarze katoliccy przybyli tam 135 lat temu.

– Ksiądz Biskup chyba czuł się tam swojsko, bo lwią część misjonarzy stanowią jego współbracia – werbiści.

– Obecność werbistów jest tam bardzo widoczna. To oni byli u początków chrystianizacji „rajskiej wyspy”. Stworzyli większość struktur kościelnych i przekazali je diecezjom. Oni też zadbali o powołania lokalne, wśród zarówno dziewcząt, jak i chłopców. Jako pierwsi zajęli się także ochroną kultury i języka, oświatą i ochroną zdrowia.

– Polscy misjonarze nie tylko przynoszą Papuasom Chrystusa. Werbista o. Jan Czuba założył uniwersytet i jest głównym pełnomocnikiem premiera ds. edukacji w całym państwie. To fascynująca postać.

– Ewangelizacja i różnoraka praca społeczna są dwiema stronami tego samego medalu. Misjonarze głosili Ewangelię, a jednocześnie dawali jej świadectwo przez troskę o poprawę bytu mieszkańców wyspy. Śmiało można powiedzieć, że dbali nie tylko o duszę, ale i o ciało tych, którym przynosili Chrystusa. Tak jest do dziś. Kościół katolicki w tym kraju jest silnie utożsamiany z troską o człowieka. Miałem okazję odwiedzić Uniwersytet Słowa Bożego w Madang, który przed laty stworzył o. Jan i który doskonale rozwija się do dziś. Byłem również na placu budowy nowego kampusu uniwersyteckiego w diecezji Mendi. O. Jan jest pasjonatem nowoczesnych form nauczania z wykorzystaniem Internetu.

– Ale polscy misjonarze w Papui-Nowej Gwinei to nie tylko werbiści. Kto jeszcze tam pracuje?

– Pięknie pracują w Papui-Nowej Gwinei służebnice Ducha Świętego, michalici, misjonarze Świętej Rodziny, pallotyni oraz księża fideidoniści. Jednym z fideidonistów jest kapłan diecezji ełckiej – ks. Paweł Zajko. Kiedyś polska grupa misjonarzy była tam licznie reprezentowana, obecnie Polaków jest mniej. Powoli rośnie liczba powołań lokalnych. Korzystając z okazji, chciałbym przekazać słowa wdzięczności wraz z zapewnieniami o modlitwie od naszych misjonarzy. Dziękują oni wszystkim, którzy na sposób duchowy i materialny wspierają ich posługę w PNG. Miałem okazję zobaczyć wiele dzieł ewangelizacyjnych, edukacyjnych, medycznych i charytatywnych, które zrealizowano tam dzięki ofiarności Polaków. Dziękuję za to, że wśród darczyńców misji są również czytelnicy „Niedzieli”. Potrafimy być miłosierni i wspierać ubogich.

– Polscy misjonarze wnieśli i wnoszą ogromny wkład w ewangelizację tego kraju, większego powierzchniowo od Polski, ale o wiele mniej ludnego. Pracuje tam trzech biskupów polskiego pochodzenia, w tym legendarny abp Wilhelm Kurtz, oraz 60 misjonarzy i misjonarek. Wyliczono, że od 1910 r. przez wyspę przewinęło się ponad 900 polskich misjonarzy. Co charakterystycznego wnoszą polscy misjonarze?

– Przede wszystkim niosą Chrystusa i głoszą miłość Boga do człowieka. O pracy na rzecz rozwoju społecznego i poprawy warunków życia już wspomniałem. Misjonarze różnych zgromadzeń są zaangażowani w formację seminarzystów w seminarium międzydiecezjalnym i zakonnym. Chciałbym więc zwrócić uwagę tylko na dwie rzeczy. Polacy szerzą kult Bożego Miłosierdzia, który tam, na wyspie, jest coraz powszechniejszy. Powstało narodowe sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Rukus. Utworzyli je michalici. Odgrywa ono ważną rolę w pojednaniu zwaśnionych plemion oraz przyczynia się do rozładowywania napięć i niesnasek między nimi. Jezus Miłosierny uczy przebaczenia i umacnia pragnienie pokoju. Drugim ważnym aspektem pracy Polaków jest propagowanie kultu Matki Bożej Fatimskiej. Odwiedziłem sanktuarium Matki Bożej położone na wspaniałym wzgórzu w Kebali, które utworzyli misjonarze Świętej Rodziny. Cześć dla Maryi jednoczy Papuasów we wspólnej modlitwie różańcowej o pokój, nawrócenie oraz trwałość małżeństw i rodzin. Dwóch naszych rodaków jest biskupami: Józef Roszyński w diecezji Wewak i Dariusz Kałuża w diecezji Goroka. Jeden z braci werbistów – Stanisław Koszuta zainicjował w Papui szkoły zawodowe – pięknie się rozwijają, przygotowują młodych do zawodu. Inny werbista – br. Jerzy Kuźma jako lekarz nie tylko leczy, ale też prowadzi zajęcia dla pielęgniarek. S. Jadwiga Faliszek SSpS odpowiada za ośrodki zdrowia w całym kraju. O. Zdzisław Mlak ewangelizuje w środkach społecznego przekazu. Jak widać, Polacy są bardzo kreatywni i zaangażowani w różne obszary życia.

– Misjonarze przed ponad 135 laty przynieśli na wyspę cywilizację. Jednak do miejsc oddalonych od centrów, do buszu, jeszcze ona nie dotarła. Nie ma tam telefonów, zorganizowanej opieki medycznej, nie można dotrzeć tam samochodem. Jak w tej sytuacji radzą sobie misjonarze?

– Misjonarze chodzą pieszo do najbardziej oddalonych wiosek. Często taka podróż trwa dzień, dwa w jedną stronę. Jest męcząca, ale ma też plusy. W drodze można medytować i się modlić, a po przybyciu do wioski dużo czasu poświęcić na indywidualne rozmowy, katechezę i spowiedź. Tam nie ma presji czasu. Nikt się nie spieszy. Przybycie misjonarza do wioski jest świętem dla jej mieszkańców.

– W świetle tego, co Ksiądz Biskup powiedział, można chyba uznać – jeśli pójdziemy za hasłem tegorocznej Niedzieli „Ad Gentes”: „Misjonarze mocą Ducha” – że polscy księża i siostry pracujący w Papui-Nowej Gwinei są sprawnymi narzędziami Ducha Świętego...

– Św. Jan Paweł II uczył, że misje są sprawą wiary, a nie ludzkim wysiłkiem. Gdy byłem misjonarzem w Afryce, doświadczyłem mocy Bożego Ducha, który przygotowywał i uzdalniał ludzkie serca do przyjęcia Ewangelii. Jestem głęboko przekonany, że im bardziej misjonarz jest posłuszny Duchowi Świętemu, tym większe owoce przynoszą jego apostolskie trudy. Trzeba się modlić za misjonarki i misjonarzy, by pełni Ducha wiernie wypełniali swe misyjne powołanie. Trzeba też modlić się o to, by jak najwięcej ludzi młodych odpowiadało pozytywnie na głos Ducha Bożego, który wzywa ich do oddania swego życia w służbie misjom. Módlmy się za powołanych, o odwagę pójścia za Chrystusem.

– Czy widzi Ksiądz Biskup jakąś istotną różnicę w pracy na misjach od czasu, gdy sam był misjonarzem w Afryce?

– Czasy się zmieniają, sposoby ewangelizowania również. Dzięki Bogu dziś misjonarze łatwiej docierają do wiosek. Mają do dyspozycji samochody, łodzie lub motory. Dawniej szło się pieszo. Obecnie z pomocą misjonarzom przychodzą też nowe środki przekazu. W PNG działają radio katolickie, telewizja, jest dostęp do Internetu, na forach i stronach internetowych są obecni misjonarze. To są nowe areopagi, na których odnajdują się głosiciele Chrystusa. Niezwykle ważne wydaje mi się to, że nadal najskuteczniejszymi i najbardziej przekonującymi sposobami dzielenia się wiarą są osobiste świadectwo, spotkanie i rozmowa. Internet czy telewizja nie wystarczą. Potrzebny jest misjonarz, potrzebna jest też wspólnota. Z radością dostrzegamy fakt, że jest coraz więcej miejscowych kapłanów i sióstr zakonnych. To oni przejmą od misjonarzy odpowiedzialność za trwanie i rozwój Kościoła w PNG.

– W wielu krajach misyjnych wyzwaniem dla nas jest ekspansja islamu, finansowana na wielką skalę przez Arabię Saudyjską. Tymczasem w Papui-Nowej Gwinei zagrożeniem dla Kościoła katolickiego są rozwijające się sekty. Jaki jest rozmiar tego zjawiska i czy naprawdę zagraża ono rozwojowi Kościoła katolickiego w tym kraju?

– Sekty są prawdziwym zagrożeniem i wyzwaniem. Bardzo łatwo założyć własną wspólnotę. Ludzie są otwarci na słowo Boże i chętnie słuchają, gdy mówi się im o Bogu. Tę otwartość oraz brak wiedzy religijnej wykorzystują sprytni manipulatorzy. Zazwyczaj popierają swe tezy autorytetem Pisma Świętego – tłumaczą je fundamentalistycznie.

– Jeden z polskich misjonarzy w Papui-Nowej Gwinei napisał niedawno, że Kościół w tym kraju niczego nie zdziała, jeśli nie będzie dopływu nowych misjonarzy. Brak księży jest tam bardzo dotkliwy. Jak temu zaradzić?

– Jest w tym stwierdzeniu wiele racji. Rzeczywiście widać tam potrzebę kapłanów, sióstr zakonnych i misjonarzy świeckich, ale wydaje się, że rozwiązaniem problemów młodego Kościoła w PNG jest nie tyle stały dopływ misjonarzy z zagranicy, ile troska o powołania lokalne. Kościół musi tam stanąć na własnych nogach, ale też ciągle potrzebuje formatorów, profesorów do seminarium, misjonarzy angażujących się w różne apostolaty, formację świeckich i inne. Misjonarze ukazują uniwersalizm Kościoła i chronią go przed zamknięciem się i skupieniem na sobie, na klanach.

– Co z tej wizyty najbardziej zapisało się Księdzu Biskupowi w pamięci?

– Było wiele pięknych momentów, ale najbardziej zapamiętałem radość, jaką przeżyliśmy podczas wręczania medalu „Benemerenti in Opere Evangelizationis” najbardziej zasłużonym misjonarzom w Papui-Nowej Gwinei: s. Dorocie Annie Piechocie SSpS oraz o. Kazimierzowi Niezgodzie SVD. S. Dorota pracuje w tym kraju od 1987 r. jako pielęgniarka – najpierw w Yambu, a obecnie w Timbunke. O. Kazimierz posługuje w PNG od 1968 r. Był wikariuszem, potem proboszczem w wielu parafiach (Mount Hagen, Marian-Kandep, Maramuni, Mun), a od 1996 r. pracuje w parafii St. Martin de Porres w Par. Podczas swej posługi rozbudowywał liczne stacje misyjne, budował szkoły, a nawet lotnisko. Był katechetą w szkołach oraz nauczycielem w szkole katechetycznej. Odwiedziliśmy również szpital w Kundiawie, gdzie ordynatorem i kapelanem jest ks. Jan Konstanty Ryszard Jaworski pochodzący z Poznania. Do PNG przybył jako lekarz w 1984 r. Był misjonarzem świeckim, który przyjął święcenia kapłańskie już w Papui. Obecnie jest ordynatorem szpitala w Kundiawie, świetnym chirurgiem i proboszczem parafii Yombar, a od niedawna także wodzem lokalnego plemienia Nowogwinejczyków. Jego również uhonorowałem medalem za zasługi dla misji. Patrzyłem na rozpromienione twarze tych misjonarzy, na ich spracowane ręce, i podziwiałem entuzjazm i miłość wobec ludzi, którym służą. Mimo że pracują tam od dziesięcioleci, nie utracili świeżości spojrzenia, radości z tego, co robią, młodości ducha. Uderzył mnie również entuzjazm wiary młodego Kościoła – wiara przeżywana radośnie. Zauważyłem, że życie jest tam spokojniejsze, nigdzie nikomu się nie śpieszy. Na spotkanie z nami w Londor, gdzie pracuje ks. Paweł Zajko, przyszli ludzie z najdalszych wiosek. Byli z nami całe popołudnie i zostali na następny dzień na Mszę św., która trwała 3 godziny. To było dla nich i dla nas wielkie święto.

– Czy Papuasi pamiętają jeszcze wizytę Jana Pawła II, który był na ich wyspie także jako kardynał?

– Pamięć o wizycie św. Jana Pawła II w 1995 r. jest bardzo żywa, wśród zarówno duchowieństwa, jak i wiernych. Wszyscy moi rozmówcy z wdzięcznością wspominali to, że Papież ogłosił Piotra To Rota błogosławionym. Jest to pierwszy męczennik pochodzący z wyspy. Beatyfikacja ta została odczytana jako mocny głos w obronie monogamii oraz wierności małżeńskiej. Obrazy Ojca Świętego mogłem spotkać niemalże w każdym kościele. Z postacią Papieża związany jest również wspaniale rozwijający się kult Bożego Miłosierdzia. Wszyscy wiedzą, że Jan Paweł II był gorącym czcicielem Jezusa Miłosiernego i popierał kanonizację św. Faustyny Kowalskiej.

– Papieża witali wtedy skąpo ubrane kobiety i mężczyźni w spódnicach z trawy...

– Nas również witano w strojach ludowych, ale to tylko tradycja, starannie strzeżona przez misjonarzy. Codzienność jest już o wiele bardziej nowoczesna, ujednolicona. Papua-Nowa Gwinea jest krajem zróżnicowanym pod względem rozwoju. Są miasta, w których można spotkać te same zjawiska, dobre i złe, co w Europie. Ludzie korzystają z telefonów komórkowych, Internetu i jeżdżą samochodami. Są też malownicze zakątki, zwłaszcza w górach, jeszcze z trudem dostępne lub nieprzeniknione. Tam misjonarze docierają pieszo. Życie w nich toczy się wolniej, spokojniej. Ale zapewniam – nie ma tam, jak się jeszcze dziś sądzi, kanibalizmu.

2019-03-13 10:56

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Misjonarz w Nigrze: Bez pieniędzy nie ma leczenia

2020-03-30 14:47

[ TEMATY ]

misje

Vatican News / ANSA

O. Mauro Armanino od lat jest misjonarzem w Nigrze. W rozmowie z Radiem Watykańskim bardzo krytycznie ocenił niepewną sytuację w kraju. „Bez pieniędzy na leczenie ludzie umrą przed szpitalami” - stwierdził i zaznaczył, że ludzie religijni postrzegają politykę w kategoriach odpowiedzialności. Przypomniał, że Kościół katolicki, będący mniejszością religijną w Nigrze, "robi co może, aby pomóc" jego mieszkańcom.

Niger to jeden z najbiedniejszych krajów na świecie. Pandemia koronawirusa pogarsza sytuację kraju położonego w Afryce Zachodniej, bez dostępu do morza, szczególnie wśród biednych i chorych. W sąsiedniej Burkina Faso miały już miejsce pierwsze zgony z powodu koronawirusa, a od minionego piątku pojawiły się doniesienia o pierwszych osobach zarażonych wirusem w Nigrze. Kraj zamknął granice i wprowadził godzinę policyjną, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. O. Mauro Armanino ze Stowarzyszenia Misji Afrykańskich jest szczególnie zaniepokojony i tak już niewydolnym systemem opieki zdrowotnej.

„Opieka zdrowotna jest już i tak wyjątkowo słaba. Istnieje kilka szpitali rządowych, kilka prywatnych klinik i chiński szpital mobilny, ale można z nich korzystać tylko w szczególnych przypadkach. Wszystkie te struktury są niewystarczające, ponieważ mieszkańcy Nigru cierpią na wiele innych chorób, które niszczą populację. Pierwszą chorobą jest głód. Potem jest malaria, która w znacznym stopniu dotyka młodych ludzi i wreszcie wszystkie choroby oraz problemy spowodowane brakiem wody i higieny. Zawsze żyliśmy tutaj w krytycznych warunkach” - powiedział o. Armanino.

Według włoskiego misjonarza w Nigrze nie ma czegoś takiego jak system opieki zdrowotnej dla wszystkich, a politycy po prostu nie dbają o ludzkie życie.

„Jeśli pójdziesz na izbę przyjęć do szpitala w stolicy kraju Niamey a nie masz pieniędzy na lekarstwa, rękawiczki i inne niezbędne środki do leczenia, to możesz umrzeć, nie zauważony, przed wejściem. Oznacza to: pandemia wirusa jeszcze bardziej narusza i tak już bardzo kruchy system, kierowany przez politykę wyzysku i rabunku, która ma za nic dobro ludzi” - zaznaczył o. Armanino.

Godzina policyjna oczywiście dotyczy także stolicy Niamey. "Przez co najmniej dwa tygodnie żaden środek transportu, do lub z miasta, nie jest dopuszczony do ruchu” - powiedział o. Mauro. Wszystkie szkoły są zamknięte, zgromadzenia religijne w meczetach i kościołach są zabronione. "Nie jest to łatwa sytuacja dla Kościoła katolickiego, który jest mniejszością w kraju i jest również celem ataków terrorystycznych" - zaznaczył misjonarz.

Przypomniał, że w 2015 r. zostało zniszczonych prawie 70 kościołów, a w 2018 r. jego współbrat, o. Luigi Maccalli, został uprowadzony. "Dwie z naszych wspólnot nie ma kierownictwa ponieważ ze względu na bezpieczeństwo nie ma tam żadnego z naszych braci. A teraz jeszcze jesteśmy zagrożeni wirusem. Jesteśmy religijną mniejszością. Katolicy i protestanci to łącznie ok. 70 tys. wiernych w liczącym ok. 20 mln. mieszkańców Nigrze. Staramy się robić, co jest tylko możliwe" - zapewnił o. Armanino.

Niger po Burkina Faso i Mali jest krajem, w którym w siłę rosną islamscy fundamentaliści. Stąd region nazywany jest „trójkątem dżihadu”, który przez Nigerię, Czad i Republikę Środkowoafrykańską dociera swymi wpływami aż do Sudanu. Pięć lata temu przez Niger przetoczyła się fala antychrześcijańskiej przemocy. Zniszczono wówczas 69 kościołów.

Jego zakon bierze udział w ogólnoświatowych modlitwach zainicjowanych przez papieża Franciszka o zakończenie pandemii koronawirusa. „Po pierwsze, modlimy się. I oczywiście, jako kapłani, jesteśmy tu dla ludzi. Nasze wspólnoty starają się przetrwać w takich warunkach, a dzięki codziennym zmaganiom nadal istniejemy pomimo bolesnej rzeczywistości” - powiedział włoski misjonarz.

CZYTAJ DALEJ

Papież przestrzega przed „wirusowym ludobójstwem”

2020-03-30 17:19

[ TEMATY ]

Franciszek

źródło: vaticannews.va

Przewodniczący Panamerykańskiego Komitetu Sędziów ds. Praw Społecznych, Roberto Andrés Gallardo przekazał do publicznej wiadomości papieski list, w którym Franciszek przestrzega przed „wirusowym ludobójstwem”. Ojciec Święty podaje w nim ważne wskazania dotyczące teraźniejszości i przyszłości w kontekście obecnej pandemii koronawirusa.

Franciszek ostrzega przed rządami, które nie podejmują działań w obronie ludności; zastanawia się nad społecznymi konsekwencjami, jakie z tego wynikną. Daje jednocześnie wyraz swojemu zbudowaniu postawą władz wielu krajów, dla których ochrona obywateli stała się pierwszoplanowym priorytetem, bez względu na koszty finansowe. Czasami środki bezpieczeństwa są uciążliwe dla ludzi i mogą irytować, ale są podejmowane dla wspólnego dobra. Większość to rozumie i akceptuje. Papież podkreśla, że obrona ludzi nie może być rozumiana w kategoriach “ekonomicznej katastrofy”.

Franciszek wyraził również swoje zaniepokojenie “geometrycznie postępującym wzrostem” pandemii oraz uznanie dla wielu ludzi za ich humanitarną postawę. Chodzi o lekarzy, pielęgniarki, pielęgniarzy, wolontariuszy, siostry zakonne, księży i zakonników, którzy ryzykują życie, aby wyleczyć chorych i bronić zdrowych przed zarażeniem.

Ojciec Święty zwraca także uwagę na przygotowanie się do przyszłości, bo już teraz widać niektóre konsekwencje pandemii, z którym trzeba będzie się zmierzyć: głód, zwłaszcza w przypadku osób bez stałego zatrudnienia, przemoc oraz pojawienie się lichwiarzy, którzy będą wielkimi szkodnikami społecznej przyszłości.

CZYTAJ DALEJ

Kard. Dziwisz: słowa „Nie lękajcie się!” nabierają nowego znaczenia w obliczu zagrożenia

2020-04-02 08:46

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

Joanna Adamik | Archidiecezja Krakowska

Programowe słowa pontyfikatu św. Jana Pawła II: „Nie lękajcie się!” nabierają dziś nowego znaczenia w obliczu zagrożenia, przed jakim stanął świat i my wszyscy – mówił kard. Stanisław Dziwisz podczas Mszy św. w 15. rocznicę śmierci Jana Pawła II. Odprawił ją w kaplicy klasztornej sióstr Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, gdzie znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego i relikwie św. Faustyny.

Eucharystię wraz z kard. Dziwiszem odprawiał także honorowy kustosz Sanktuarium Bożego Miłosierdzia bp Jan Zając. - Przeżywając trudny czas zagrożenia, jakie niesie ze sobą epidemia dotykająca i biczująca nie tylko nas, ale cały współczesny świat, kierujemy nasze spojrzenie ku Bogu żywemu, naszemu Stwórcy, Ojcu i Panu. W Nim i tylko w Nim nasza nadzieja – mówił rozpoczynając Mszę św. krakowski metropolita senior. Zachęcił do modlitwy „o ustanie plagi, o życie wieczne dla zmarłych, o zdrowie dla chorych, o wytrwałość dla niosącym im i nam wszystkim pomoc”. Zapewnił o tym, że wspiera ich w modlitwie.

Kaznodzieja podkreślał, że programem pontyfikatu Jana Pawła II był Jezus Chrystus. - W tym trudnym czasie zagrożenia, niepewności, cierpienia dotkniętych chorobą, lęku o los najbliższych, ogromnego trudu wszystkich stojących na pierwszej linii walki z epidemią, szukamy świateł, punktów oparcia, drogowskazów. Szukamy zrozumienia tego, co przeżywamy. Szukamy nadziei – mówił. Wskazał, że to w Chrystusie powinniśmy szukać tej nadziei. - On nas przeprowadzi przez ciemną dolinę, w jakiej znalazł się świat. On jest najważniejszym Nauczycielem. On jest Przewodnikiem. On jest Boskim Lekarzem i w Jego ranach nasze uzdrowienie – zapewnił. Dodał, że Jezus pomaga również przez „samarytańską posługę lekarzy, pielęgniarek, przez ofiarną służbę zdrowia i przez wszystkich, którzy w tych dniach nie przestają pełnić służby w społeczeństwie”.

- Programowe słowa pontyfikatu św. Jana Pawła II: „Nie lękajcie się!” – nabierają dziś nowego znaczenia w obliczu zagrożenia, przed jakim stanął świat i my wszyscy. Sam lęk nam nie pomoże. Pomoże nam nadzieja złożona w Bogu – nauczał osobisty sekretarz św. Jana Pawła II. Jak zauważył, pomoże spokój serca, a także „osobista i zbiorowa solidarność ze wszystkimi, niezależnie od jałowych podziałów, które nas tak bardzo oddaliły i oddalają od siebie w dzisiejszej Polsce”.

- Bierzmy przykład z Jana Pawła II. On wszystkich szanował, nikogo nie poniżał, z nikim nie walczył, o nikim źle nie mówił. Czy stać nas na taką samą, dalekowzroczną postawę? – zapytywał.

Najbliższy współpracownik Jana Pawła II wrócił do momentu odejścia papieża. - Otaczając jego łoże płakaliśmy, płakali lekarze, pielęgniarki i siostry, ale równocześnie ze łzami w oczach wyśpiewaliśmy Te Deum laudamus – „Ciebie, Boże, wysławiamy” – wspominał.

- Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy Bogu za tego niezłomnego świadka wiary. Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy za tego mądrego pasterza Kościoła i duchowego przywódcę współczesnego świata, który wprowadził nas w trzecie tysiąclecie chrześcijaństwa. Dziękowaliśmy i nadal dziękujemy za świętego, do którego z ufną modlitwą zwracają się dziś rzesze chrześcijan na całym świecie, prosząc o jego orędownictwo w niebie. Dziś czynimy to tym bardziej ufnie, tym bardziej usilnie – zakończył.

Zgodnie z prośbą krakowskiego metropolity seniora, o 21.37 w oknach zapłoną świece na znak modlitewnej wspólnoty i pamięci o św. Janie Pawle II. Kard. Dziwisz zachęca również, by w tej godzinie odmówić Akt zawierzenia świata Bożemu Miłosierdziu w obliczu pandemii.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję