Reklama

Rozmowy z niedzielą

Projekt „Ad Mariam Europa”

2019-03-06 10:19

Agata Pieszko
Edycja wrocławska 10/2019, str. IV

Eryk Laskowski
Krzysztof Żochowski w drodze na Święty Krzyż

W lutym br. we Wrocławiu rozpoczęły się prace nad projektem „Ad Mariam Europa” (Europo do Maryi), którego celem jest nagranie płyty z 12 pieśniami maryjnymi w narodowych językach krajów należących do Federacji Skautingu Europejskiego.
Z Krzysztofem Żochowskim z Kręgu Szefów bł. Męczenników Podlaskich z 1. Hufca Garwolińsko-Pilawskiego – pomysłodawcą i koordynatorem projektu w Europie – rozmawia Agata Pieszko

AGATA PIESZKO: – Okrzykiem na apelach Skautów Europy jest hasło: „Ad Mariam Europa” (Europo do Maryi). Co ono za sobą niesie?

KRZYSZTOF ŻOCHOWSKI: – Jest to wezwanie, które towarzyszy nam szczególnie na zlotach ogólnopolskich albo międzynarodowych, pojawia się na końcu danej aktywności skautowej. Prowadzący apel krzyczy wtedy „Ad Mariam”, a zebrani odpowiadają „Europa!”. Okrzyk jest powtarzany trzykrotnie, a za trzecim razem skauci podrzucają do góry swoje berety. Ten okrzyk jest oznaką radości, a jednocześnie wezwaniem do prowadzenia wszystkich nam powierzonych druhów i druhen ku Maryi, która od 1984 r. jest patronką każdego harcerza i harcerki w naszym ruchu.

– Jaka jest główna idea projektu?

– Ideą projektu jest łączenie narodów, które wykonując pieśni w swoich językach, będą mogły wołać „Ad Mariam Europa”. Dzięki płycie chcielibyśmy także promować nasze działania przed zbliżającym się Euromootem – zlotem wszystkich skautów Europy, którzy ukończyli 17 lat (nazywamy ich wędrownikami i przewodniczkami).
Oprócz okrzyku, w naszym ruchu funkcjonuje także kanon zawierający te same słowa. To kanon, który powstał w środowisku francuskich Skautów Europy. To on zwieńczy płytę i będzie wezwaniem, by nasze tradycje skautowo-narodowe związane z kultem maryjnym prowadziły nas razem jako Europejczyków i każdego z osobna jako obywatela przez Maryję do Jezusa.

– Dlaczego nagrania odbywają się we Wrocławiu?

– Nagrania odbywają się we Wrocławiu, ponieważ większość muzyków biorących udział w polskim projekcie pochodzi właśnie stąd, a wokaliści przybywający z zagranicy mogą tu dotrzeć dzięki wrocławskiemu lotnisku. Poza tym we Wrocławiu, jak i w całym województwie dolnośląskim prężnie działa środowisko Skautów Europy. Tutaj można się czuć jak w domu, jeżeli jest się skautem. Wrocław nie jest jednak jedynym miejscem nagrań. Nagrania odbędą się także w innych krajach stowarzyszenia, m.in. Białorusi, Słowacji, Belgii, Luksemburgu, Włoszech, Ukrainie czy Stanach Zjednoczonych.

– W jakich językach zostaną wykonane pieśni?

– Na płycie pojawią się utwory z 11 krajów europejskich, natomiast 12. utworem będzie łaciński kanon „Ad Mariam Europa”, którego słowa brzmią: „Ad Mariam Europa. Ave Maria!”. Na płycie usłyszymy pieśni w językach: luksemburskim, polskim, flamandzkim, francuskim, niemieckim, słowackim, ukraińskim, białoruskim, włoskim, angielskim i hiszpańskim. Utwór polski i łaciński zostanie wykonany przez skautów z Polski, natomiast pozostałe zaśpiewają harcerze z innych krajów w swoich narodowych językach.

– Kiedy projekt zostanie ukończony i gdzie będzie można usłyszeć utwory?

– Zakończenie nagrań planujemy na 10 marca br. Utwory będzie można usłyszeć na płycie rozdawanej jako materiał promocyjny przez Skautów Europy przy okazji zbiórki funduszy na wspomniany już wcześniej Euromoot. Takie zbiórki organizujemy w parafiach, w których działamy. Płyta powstanie prawdopodobnie na początku kwietnia, a akcje promocyjne potrwają od kwietnia do lipca br.

Tagi:
wywiad

Bp Jarecki: poszukajmy w nauczaniu kard. Wyszyńskiego wskazówek na dzisiejsze czasy

2019-11-20 22:00

Maria Czerska / Warszawa (KAI)

- Chcemy podjąć namysł nad nauczaniem kard. Wyszyńskiego, by spróbować światło tego nauczania rzucić na współczesne otaczające nas problemy – podkreśla bp Piotr Jarecki, odpowiedzialny za cykl debat „Myśląc z Wyszyńskim”, które odbywać się będą co miesiąc w Domu Arcybiskupów Warszawskich. Pierwsze spotkanie zatytułowane „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” zaplanowane jest już na 21 listopada.

ARTUR STELMASIAK

KAI: „Myśląc z Wyszyńskim” – ten zorganizowany z inicjatywy archidiecezji warszawskiej cykl spotkań to jedna z form przygotowania wiernych do beatyfikacji kard. Stefana Wyszyńskiego. Dlaczego to przygotowanie jest takie ważne?

Bp Piotr Jarecki: Bardzo ważne jest, by tematu świętości nie ograniczać do jakiś jednorazowych wydarzeń, ceremonii. Przygotowanie powinno nam pomóc w głębszym przeżyciu tej rzeczywistości w Kościele. Z inicjatywy archidiecezji organizowane są zasadniczo dwa, komplementarne wobec siebie cykle spotkań. Każdego 28 dnia miesiąca w katedrze, tam gdzie spoczywa kard. Wyszyński , będzie celebrowana Msza św. ze stosowną homilią. Zresztą te celebry odbywają się już od dłuższego czasu. Po Eucharystii odbędzie się wykład poświęcony konkretnemu tematowi z nauczania przyszłego błogosławionego. Te modlitewne spotkania będą okazją, by przyjrzeć się głębokiej duchowości kard. Wyszyńskiego, jego zanurzeniu w Bogu, zawierzeniu Chrystusowi przez Maryję.
Cykl „Myśląc z Wyszyńskim” rozpoczynamy już 21 listopada. Spotkania odbywać się będą w każdy trzeci czwartek miesiąca, od listopada do maja. Będzie to próba namysłu nad nauczaniem Prymasa Tysiąclecia ale nie w sensie tylko historycznym. Chodzi o to, by światło tego nauczania spróbować rzucić na współczesne otaczające nas problemy duchowe, moralne, kościelne, społeczne.
Warto wspomnieć, że wiele różnych środowisk organizuje szereg spotkań i konferencji poświęconych przyszłemu błogosławionemu po to, byśmy się właściwie – i doktrynalnie, i ideowo, i duchowo – przygotowali na te uroczystości a następnie na kult błogosławionego biskupa.

- Jakie zagadnienia poruszane będą podczas spotkań „Myśląc z Wyszyńskim”?

-Pierwsze spotkanie zatytułowane jest „Dlaczego Prymas Tysiąclecia? Co zawdzięczamy kard. Stefanowi Wyszyńskiemu?” Prymas Tysiąclecia – to wielki tytuł, sugeruje, że był to największy Prymas w 1000-letniej historii chrześcijaństwa w Polsce. Warto się zastanowić, co zawdzięczamy mu dziś, jakie są podstawy do nadania takiego tytułu.
Kolejne tematy „Rodzina. Wyzwania i szanse współczesnej rodziny”, „Prawda antropologiczna: mężczyzną i kobietą stworzył ich”. Męskość, kobiecość, małżeństwo i rodzina – na to też trzeba rzucić światło, choćby nawiązując do tak szeroko dyskutowanych dziś, nie zawsze w sposób właściwy, problemów związanych z gender czy LGBT.
„Czas to miłość. Społeczna krucjata miłości”- jakimi zasadami powinniśmy się w życiu kierować, by używając słów II Sob. Watykańskiego, nie zagubić człowieka, żeby w tym wszystkim, co się dokonuje w systemie politycznym i gospodarczym, w kulturze, człowiek był centrum, zasadą i celem. Człowiek się nie rozwinie, jeśli nie będzie częścią wspólnoty. Kard. Wyszyński mówi „Czas to miłość”. Niektórzy mówią: „Czas to pieniądz”… Ale nie wystarczy powiedzieć „miłość”, trzeba tę miłość właściwie rozumieć, jako zakorzenienie w Bogu Miłości.
Wreszcie wielki temat pracy - „Praca – przymus czy szansa?”. Porównując tamte realia z dzisiejszymi, bardzo wiele się zmieniło, ale istota pracy wciąż jest taka sama. O podmiotowym wymiarze pracy ludzkiej Kościół naucza od dawna. Istotny jest zewnętrzny owoc pracy ale najważniejsze jest to, co dzieje się z człowiekiem podczas procesu pracy. Ten temat, o którym wiele mówił i myślał kard. Wyszyński jest dziś niesamowicie aktualny. Chodzi o właściwe rozumienie pracy i umiejscowienie jej w całym życiu człowieka i społeczeństwa.
„W służbie dobra wspólnego. Polityka, naród, państwo” – poszukamy w myśli kard. Wyszyńskiego, czegoś, co mogłoby nas w tej kwestii ukierunkować; pewnej syntezy, która mogłaby być dla nas odpowiedzią na pytania, które pojawiają się wobec wielkiego chaosu pojęciowego w tej dziedzinie. Do listy tych pojęć być może warto by było jeszcze dodać „Kościół”. Zastanowimy się, jakie są relacje między tymi rzeczywistościami.
Ostatnie spotkanie, które przypadnie w maju, będzie nawiązaniem do obchodzonej wówczas 100. rocznicy urodzin Karola Wojtyły: „Nigdy jeden przeciw drugiemu. Kard. Karol Wojtyła i Prymas Stefan Wyszyński – komplementarność charyzmatów”. Będziemy zwracać uwagę na to, co w Kościele nazywamy jednością w wielości a co jest inspiracją Ducha św. Jego dziełem jest bogactwo i różnorodność. On też sprawia, że przy różnicach można zachować jedność. Ten fenomen pokażemy na przykładzie Jana Pawła II i kard. Wyszyńskiego, postaci niewątpliwie różnych, intelektualnie, duchowo, duszpastersko, a jednocześnie potrafiących się tymi różnicami wzajemnie wzbogacać i współpracować, również dla dobra Kościoła, Polski, społeczności międzynarodowej, nas wszystkich. My tego dziś nie potrafimy! Różnice nas dzielą. Potrzebujemy wzorców, jak różnic nie przekształcać w walkę, jak się różnić w jedności.
Odnosząc nauczanie kard. Wyszyńskiego do współczesności, nie bójmy się też powiedzieć, jakie elementy tego nauczania być może się zdezaktualizowały. Być może do pewnych tematów dziś inaczej powinniśmy podejść, używać innych terminów, ponieważ żyjemy w bardzo dynamicznej cywilizacji, która ustawicznie się zmienia, obserwujemy przyspieszenie historii. Temu też warto się przyjrzeć.

- Beatyfikacja ma służyć tym, którzy żyją. W jakim sensie kard. Wyszyński, człowiek, który żył w innej epoce, pełnił funkcje dla większości niedostępne, ma być wzorem dla nas?

- Nie warto jest łączyć świętości tylko z konkretną epoka, czy funkcją w Kościele. Świętość to podstawowe powołanie każdego ochrzczonego. Ale my dziś potrzebujemy na nowo sobie uświadomić, o co w tym chodzi. Lubię mówić, że świętość to jest nade wszystko dzieło Boga w człowieku. Świętość przypomina nam, że człowiek sam sobie nie wystarcza. Świętość wskazuje na relację – relację człowieka do Boga. Relacja do drugiego człowieka jest tylko konsekwencją tej pierwszej relacji.
Człowieka, który liczy na własne siły nie stać na świętość. Nie stać go na to, dopóki się nie otworzy na Kogoś, kto go wyprzedza, jest o wiele mądrzejszy, mocniejszy, potrafi bardziej miłować. Niezależnie od naszego miejsca w Kościele – czy to świecki, czy zakonnik, czy biskup – wszystkich nas jednoczy chrzest święty, który jest wezwaniem i uzdolnieniem do nawiązywania głębszej relacji z Bogiem.
Czego nas uczy kard. Wyszyński? - Przeżywania swojej ludzkiej słabości, grzeszności i oddawania jej mocy uświęcającego Boga. Uczy nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, odkrywania Jego woli i posłuszeństwa jej.
Na świętość też można patrzeć, jako na kontynuację dzieła wcielenia. Trzeba to oczywiście dobrze rozumieć. Bóg stał się człowiekiem w konkretnym człowieku, w Jezusie., który jest Chrystusem – prawdziwym Bogiem i prawdziwym człowiekiem. W nim raz na zawsze zbawił świat. Ale to zbawienie trwa - trwa także w człowieku i przez człowieka. Święty to jest ktoś, kto jest zjednoczony z jedynym Zbawicielem, Jezusem Chrystusem. Gdy zaczyna się z Nim utożsamiać, przez niego Jezus Chrystus zaczyna działać. W ten sposób ludzie, zjednoczeni z Bogiem pomagają Bogu kontynuować dzieło zbawienia. To dokonuje się przede wszystkim poprzez świętych. Dokonywało i dokonuje się – jak wierzymy – przez błogosławionego kard. Wyszyńskiego.
Wezwany jest do tego każdy chrześcijanin ale my mamy z tym wielkie problemy. Święci potrafią współpracować z łaską, która została im dana. Dlatego odkrywają swoją misję życiową jak najlepiej rozumianą. Życie przeżywane w kategorii misji w oderwaniu od Boga prowadzi do wielkich nieszczęść. Natomiast misja życiowa w łączności z Panem Bogiem – to pomoc w zbawianiu świata i źródło życia szczęśliwego.

- Świętość, o której Ksiądz Biskup mówi dokonuje się głęboko w sercu każdego człowieka. Kościół naucza jednak, ze mamy naśladować świętych. W jaki sposób naśladować kard. Wyszyńskiego?

- Pierwsza sprawa to odkrycie swojego życiowego powołania. Kard. Wyszyński tak właśnie musiał podchodzić do swojego życia. Dla nas to jest trudne. Podejrzewam, że niewielu z nas tak do tego podchodzi, pyta się, jaki jest zamysł Boga względem mojej osoby. Kard. Wyszyński uczy nas takiego podejścia. Nie oszczędzał się, gdyż miał poczucie misji, którą otrzymał od Boga.
Warto podkreślić jego wielką miłość i nabożeństwo do Najświętszej Maryi Panny. On nie podchodził do Maryi historycznie. Wierzył, że jest obecna, prowadzi do Chrystusa i z Nim jednoczy. Jest Matką wiary, jest Matką Kościoła.
Kard. Wyszyński właściwie rozumiał Kościół – z jego blaskami i cieniami. Wierzył, że w Kościele jest Chrystus, który go nie opuści, mimo ludzkich słabości. Powiedział „Całe moje życie było jednym Wielkim Piątkiem”, ale nie załamał się w obliczu trudności, nawet w więzieniu. Swą ponadludzką zdawałoby się siłę, czerpał odpowiadając na wezwanie Boga. Nie był pesymistą, wierzył że miłość nadprzyrodzona, płynąca z Ofiary Chrystusa - jest zwycięska.
Ważna wskazówka na dzisiejsze czasy to również – nie ulegać atomizacji, indywidualizmowi, osadzać życie we wspólnocie i przeżywać jego relacyjny wymiar. Dziś obserwujemy dwie tendencje. Jedną jest indywidualizm, ucieczka do „własnej izdebki”, drugą – rozpłyniecie się w globalizmie. Kard. Wyszyński zwracał uwagę na znaczenie wspólnoty, jaką jest naród, kulturowa zbiorowość, idąca przez dzieje, przekazująca z pokolenia na pokolenie zasady, tradycje, wiarę i inne wartości. Z czwartego przykazania Bożego wyprowadzał miłość do Ojczyzny, głosił tę miłość i do niej wychowywał.
Prymas Wyszyński miał wielki szacunek dla drugiego człowieka, umiał przebaczać. Świadkowie mówią, że każdemu wybaczył i to nie tylko słownie. Modlił się za Bieruta. My mamy z tym problem. Modlimy się codziennie „i odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom…” ale tak naprawdę, zwłaszcza, jak ktoś kilka razy nadepnie na odcisk – to jest bardzo trudne… Tego możemy się uczyć od kard. Wyszyńskiego.
Ale przede wszystkim – jak powiedziałem – uczył nas bezgranicznego zawierzenia Bogu, Jego Mocy Miłości oraz oddawania wszystkich swoich problemów, słabości, grzechów przekształcającej potędze Miłości Chrystusowej Ofiary Krzyża.

- Jak wyglądać będą spotkania z cyklu „Myśląc z Wyszyńskim”?

- Spotkania odbywać się będą raz na miesiąc. Przygotowywane będą przez poszczególne środowiska – UKSW, Papieski Wydział Teologiczny, Instytut Prymasowski, Centrum Myśli Jan Pawła II oraz Muzeum Jana Pawła II i Kard. Wyszyńskiego. Za każdym razem przewidziany jest udział 3 prelegentów, którzy wymienią się opiniami, by potem odpowiadać na pytania uczestników. Do udziału zaproszeni są wszyscy, a zwłaszcza środowiska uniwersyteckie i laikat katolicki. Debaty śledzić będzie można on-line na stronie archidiecezji warszawskiej.
rozmawiała Maria Czerska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cierpienie błogosławieństwem?

2019-11-22 09:53

ks. Jarosław Grabowski

Cierpienie budzi w nas lęk, strach, boimy się cierpienia. Zbyt często o nim słyszymy. Widzimy cierpienie innych i sami go doświadczamy. Ono jest wciąż obecne, jest tak blisko. Robimy wszystko, by uniknąć cierpienia, zarówno tego fizycznego jak i duchowego. Czy to dobra metoda? W jaki sposób uczynić z cierpienia błogosławieństwo? Czy da się?

freelyphotos.com

Można próbować uciec przed cierpieniem, ale nie uda się to nawet za cenę naszej wytrwałości i zaradności. Jeżeli uda się zrzucić krzyż z jednego ramienia, pojawi się on na drugim. Jeżeli unikniemy go dzisiaj, już drugi jest przygotowany na jutro. Czy warto się temu opierać? Czy warto to przeklinać? Czy to pomoże?

Przecież nie zrzucimy z siebie krzyża, a nasze opieranie się czyni go jeszcze bardziej uciążliwym i cięższym. W ten sposób zło nie tylko pozostaje, ale staje się dwukrotnie większe. Jeżeli natomiast przyjmiemy krzyż, ten staje się lżejszy. Przekonamy się nawet w pewnej chwili, że to nie my niesiemy krzyż, ale że krzyż niesie nas.

Przyjęte cierpienie odwraca do góry nogami całe nasze życie, prowadzi do lepszego zrozumienia siebie i innych. Tylko przez łzy można dostrzec prawdziwą wartość życia. Wydaje się, że ten kto nie cierpiał, zna życie tylko powierzchownie. „Cierpienie wyostrza wzrok - mówił schorowany ks. Józef Tischner – pomaga dostrzec wartość ludzkiego życia.

Być może na zewnątrz widzimy gorzej, ale kiedy zaglądamy do wewnątrz, w zakamarki naszego serca, widzimy lepiej. Być może dopiero w cierpieniu naprawdę spotykamy się sami ze sobą.

Każde cierpienie jest wielką tajemnicą i dlatego tak do końca nie jesteśmy w stanie pojąć jego sensu. Odpowiedzi na ten problem powinniśmy szukać nie gdzie indziej tylko w męce Jezusa Chrystusa.

Jezus wiedział, że cierpi dla zbawienia wszystkich ludzi. Przez cierpienie miał zbliżać ludzi do Boga – swego Ojca. Czy to się udało? Zdecydowanie tak. Wisząc na krzyżu, mógł zobaczyć owoc swego cierpienia. Jeden z łotrów – ten dobry, powiedział do Niego: „Jezu, wspomnij o mnie, gdy wejdziesz do swego królestwa” (Łk 23, 42). Łotr nawrócił się, powrócił do Boga. I to jest właśnie jeden z owoców cierpienia – nawrócenie człowieka. To, czego nie uczyniły żadne słowa, uczyniło cierpienie, a właśnie postawa cierpiącego Jezusa.

I tak czasami bywa, że choćby człowiek usłyszał tysiące pięknych słów i pouczeń, nie nawróci się. Dopiero patrząc na mężne znoszenie cierpienia drugiego człowieka, jego serce kruszy się i zwraca do Boga.

Człowiek nie może zamknąć się we własnym cierpieniu, bo wtedy szybko się załamie. Gdy pojawi się cierpienie, zamiast pytać Boga: Dlaczego? Za jakie grzechy? Zadajmy pytanie: Dla kogo to cierpienie? Tylko Bóg wie, co jest dla nas naprawdę dobre, bo On patrzy szerzej i głębiej na nasze życie. Bóg widzi je w całości, dlatego trzeba Mu zaufać. „Cierpienie jest drogą przemiany i bez cierpienia niczego nie można zmienić” (Benedykt XVI).

__________________________

Fragmenty tekstu pochodzą z książki ks. Jarosława Grabowskiego - "O Bogu po ludzku", wyd. Edycja św. Pawła

Więcej o książce: ksiegarnia.niedziela.pl

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Cecyliada w Lupikowie

2019-11-22 22:16

Agata Pieszko

Dziś w Katolickim Przedszkolu i Żłobku „Lupikowo” we wspomnienie św. Cecylii odbył się trzeci Przegląd Piosenki Religijnej „Cecyliada 2019”. Patronka muzyki kościelnej na pewno uśmiechała się z nieba, i przygrywała radośnie, widząc rozśpiewane i roztańczone „Lupiki”!

Archiwum prywatne

– Pomysł zrodził się już pięć lat temu, kiedy to pierwsze występy odbywały się w Przedszkolu „Lupikowo”. Wtedy brały w nich udział wszystkie „Lupiki” ( grupy z naszego przedszkola). Dzisiaj, widząc owoce spotkań także z innymi przedszkolami, wierzymy, że to Duch Święty podpowiedział nam myśl, abyśmy wspólnie wychwalali Boga i integrowali się z naszymi małymi braćmi i siostrami – mówi Pani Małgorzata – jedna z organizatorek wydarzenia.

Uczestnicy tegorocznej „Cecyliady” spotkali się w Kościele pw. Trójcy Świętej, gdzie proboszcz parafii, ks. Andrzej Szyc, wraz z pozostałymi duszpasterzami, powitał wszystkich z otwartymi ramionami. Wszyscy czekali z niecierpliwością, aż głosy najmłodszych zaczną uwielbiać patronkę dzisiejszego dnia.

– To trochę tak, jakbyśmy czekali na św. Mikołaja i kiedy nadchodzi dzień, w którym odbywa się Przegląd Piosenki Religijnej, rozpakowywali nasze prezenty, które otrzymujemy od innych: poświęcony czas, radość, wdzięczność, nasze talenty, spotkania ze wspaniałymi ludźmi, możliwości poznawania się – dodaje Pani Małgosia.

Zwieńczeniem wielotygodniowej pracy były dyplomy, książki, małe różańce misyjne, medale z numerem 1, ale przede wszystkim uśmiechy małych „Lupików”, które świetnie się bawiły, śpiewając i tańcząc na chwałę św. Cecylii. Po części oficjalnej radość nie ustawała, ponieważ przedłużył ją wspólny poczęstunek.

– Stajemy się wspólnotą, którą łączy miłość do Pana Boga i oddawanie Jemu chwały! Uwielbiam słuchać i obserwować te dzieci, które w swojej prostocie i szczerości, najlepiej jak potrafią, oddają chwałę i cześć Najwyższemu! „Nie tylko w niedziele, nie tylko w Kościele”- jak możemy usłyszeć w znanej dzieciom piosence z repertuary "Małego TGD", ale tak po prostu, na co dzień: w przedszkolu, w pracy. I właśnie za to Bogu niech będą dźwięki! – podsumowuje Pani Małgorzata.


CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem