Reklama

Niedziela Małopolska

Potrzebny jest cud

Myślę, że biskup Jan Pietraszko był jak pole magnetyczne, oddziaływał na nas swoją osobowością – mówi „Niedzieli” ks. inf. Władysław Gasidło o swoim proboszczu w parafii św. Anny w Krakowie, od grudnia 2018 r. czcigodnym słudze Bożym

Niedziela małopolska 9/2019, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

Bp Jan Pietraszko

Maria Fortuna-Sudor

Ks. inf. Władysław Gasidło przy grobie czcigodnego Sługi Bożego bp. Jana Pietraszki w kolegiacie św. Anny. W tym miejscu w każdy 2. dzień miesiąca wierni modlą się o dar beatyfikacji

Maria Fortuna-Sudor: – Księże Infułacie, w jakich okolicznościach poznał Ksiądz bp. Jana Pietraszkę?

Ks. infułat Władysław Gasidło: – Byłem na drugim roku w seminarium. Ks. proboszcz u św. Anny, jeszcze nie biskup, wymyślił ołtarz twarzą do ludu. I poprosił kleryków z krakowskiego seminarium na pierwszą celebrę, byśmy pomagali w podtrzymywaniu liturgii, zwłaszcza w śpiewach.

– W latach 60. taka Eucharystia to była rewolucja…

– Parafrazując, w czasie homilii ks. Pietraszko powiedział: „…Nigdzie takiego ołtarza nie widzieliście, bo takiego ołtarza jeszcze nie ma. Nie chcę, żebyście to nazywali jakąś rewelacją, czymś co sprawia, że trzeba się tu schodzić z miasta i patrzeć, co u św. Anny robią. Nie chciałbym, żebyście uważali, że teraz jest lepiej, a przedtem było gorzej. Teraz jest inaczej. A to dlatego, że chciałem wam pokazać, co kapłan czyni w czasie Eucharystii. Jak będziecie znać znaki, które wykonuje, ich symbolikę, to będziecie lepiej widzieć, jak ta tajemnica objawia się na ołtarzu…”. Ks. Pietraszko zauważył, że niektórzy stoją na polu albo pod chórem, i przekonywał: „Ale wasze miejsce jest przy stole. Jego druga strona jest dla was. Jesteśmy wszyscy razem i razem sprawujemy Eucharystię…”. To był ten ołtarz Soboru Watykańskiego II, ale przed soborem.

– Jak klerycy odebrali te zmiany?

– Dzisiaj klerycy są przemądrzali i więcej wiedzą niż papież, a wtedy słuchali, co Kościół mówi… (uśmiech)

– A pierwsze spotkanie Księdza z biskupem Pietraszką?

– W parafii w Luborzycy, gdzie jako neoprezbiter byłem wikarym. Bp Jan przyjechał tam na bierzmowanie, chociaż miał być kard. Karol Wojtyła. Głośno wyraziłem zdziwienie; przecież miał być ksiądz kardynał... I do dziś nie mogę sobie podarować tego gadania, na które zareagował ks. Dziwisz, towarzyszący biskupowi. Pamiętam, że ówczesny kapelan kard. Wojtyły, stojąc za biskupem, dawał mi znaki, abym sobie te komentarze podarował… Tymczasem bp Pietraszko zaproponował, abym wrócił do przygotowań i dał mu znać, gdy wszystko będzie gotowe. Sam udał się do kościoła i modlił się przez godzinę przed Najświętszym Sakramentem. Potem bierzmował licznych kandydatów ustawionych wokół świątyni, a w homilii nawiązał do kraczących w czasie obrzędu wron, zauważając: „Byliśmy świadkami wielkiego krzyku czarnych ptaków. W przeciwieństwie do tego, co się dziś z wami stało; biały ptak, Duch Święty zstąpił na was. Jest On zupełnym przeciwieństwem tego wszystkiego, co jest na świecie czarne…”. To przykład, jak bp Pietraszko potrafił odnieść się do otaczającej rzeczywistości.

– Biskup Pietraszko był równocześnie proboszczem. To nietypowa sytuacja…

– Takich biskupów – proboszczów było niewielu. W Krakowie decyzję podjął kard. Karol Wojtyła, który będąc wikariuszem kapitulnym, czyli administratorem archidiecezji krakowskiej, wyprosił u Jana XXIII sakrę biskupią dla proboszcza Pietraszki, a tym samym biskupa pomocniczego.

– Jak parafianie odbierali proboszcza – biskupa?

– Oni go szanowali. U św. Anny panował rodzinny klimat. Trzeba zaznaczyć, że proboszcz Pietraszko wychował sobie ludzi, np. przez duszpasterstwo akademickie, którym od lat kierował. Parafianie ucieszyli się z wyróżnienia proboszcza, ale też się zmartwili, że jako biskup będzie miał mniej czasu dla parafii.

– Miał mniej czasu?

– Siłą rzeczy. Musiał być w kurii, jeździć na wizytacje… Ale nie opuścił nigdy Mszy św. sprawowanej o 10. Nie zrezygnował z konfesjonału. Dlatego niektórzy mówili, że on się bardziej czuje proboszczem niż biskupem. W czasie homilii powiedział kiedyś, że nie jest łatwo chodzić w czarnej sutannie, a tym bardziej – w fioletowej.

– A był bp Jan Pietraszko szczególnie znany z homilii…

– Te kazania szły w Kraków dzięki ludziom, którzy ich słuchali, a potem przekazywali dalej...

– Jak to z tymi homiliami było? Na jednym z portali internetowych przeczytałam, że biskup Jan wszystkie homilie miał napisane…

– To bzdura! Przygotowując się do wygłoszenia homilii, bp Jan z szacunkiem pochylał się nad każdym słowem w Ewangelii. Szukał różnych tłumaczeń, sięgał do oryginału i pisał sobie szeroką dyspozycję, z którą szedł na ambonę. Miał wtedy pewność, że o niczym nie zapomni. Zachowały się konspekty i nagrania kazań. Gdy przygotowywaliśmy je do publikacji, to można było porównać i zauważyć wielką różnicę na korzyść wygłoszonych kazań. Biskup Pietraszko rozwijał zanotowane myśli, mądrze te cytaty wykorzystywał. To był jego język, jego styl. Zresztą, niepowtarzalny! Byłem przy powstawaniu 12 tomów kazań bp. Jana i wiem, skąd się wzięły. Konspekty służyły nam, gdy trudno było odtworzyć fragmenty nagranych homilii. Były osoby, które je zapisywały. Gdy nastały magnetofony, kazania nagrywano. Czyniono to z własnej inicjatywy. Nagrywali też klerycy. A słuchać bp. Pietraszkę przychodzili również księża.

– Jakim był proboszczem dla księdza wikarego?

– Jak się znajdzie w nowym miejscu, to się nie wie wszystkiego, więc proboszcz ma prawo zwrócić uwagę. Pamiętam, że gdy przyszedłem do parafii św. Anny, bp Pietraszko przekazywał mi ewentualne uwagi, chociaż to się nie zdarzało często, przez innych, mówiąc: „Powiedzcie mu, bo jak ja to zrobię, to będzie myślał, że go biskup upomniał...”. I to jest zrozumiałe, bo upomnienie biskupa ma dla kapłana jakąś rangę kanoniczną. A biskup chciał, żeby było serdecznie. Myślę, że był jak pole magnetyczne. Oddziaływał na nas swoją osobowością. Wiadomo, wikary ma swego proboszcza, a tu przyszło zostać wikarym u biskupa… Cierpła skóra na plecach! Ale bp Pietraszko nigdy nie upomniał. Spokojny, stateczny, ułożony. Nie wymagał, abyśmy do niego podchodzili z jakąś czołobitnością. Chociaż niektórzy myśleli, że tak trzeba. Ja byłem sobą, mówiłem, co myślałem i biskup to cenił. Śmiał się z tego, chociaż niektórzy truchleli, gdy mnie słyszeli (uśmiech).

– A co z tej postawy biskupa Pietraszki zabrał Ksiądz do swej posługi proboszczowskiej?

– Z wielką pokorą i lękiem przyjąłem obowiązki proboszcza. Starałem się tak, jak potrafiłem, wpisać w tradycję tego miejsca i włączyć w nurt duszpasterstwa, jaki przez kilkadziesiąt lat wypracował Ksiądz Biskup. Jako wikariusz zorientowałem się, że parafia ma swój charakter. Większość wiernych to parafianie z wyboru. Oni przychodzą tu z różnych krakowskich parafii. Tworzą specyficzną wspólnotę św. Anny. Przyjąłem sprawdzoną w kościele zasadę kontynuacji i wg moich możliwości starałem się utrzymywać w tym nurcie. Z bogactwa tego skarbca, jaki pozostawił sługa Boży bp Pietraszko, ciągle można wydobywać ewangeliczne skarby. Ja nie potrafiłem ze wszystkich skorzystać.

– W 1994 r. rozpoczął się proces beatyfikacyjny bp. Jana Pietraszki. Został Ksiądz postulatorem.

– Byłem postulatorem na etapie procesu diecezjalnego. Do mnie należały sprawy organizacyjne, m.in. stworzenie warunków dla pracy Trybunału, sporządzenie listy świadków, kompletowanie dokumentacji i przygotowanie tłumaczeń do Kongregacji Rzymskiej. W Krakowie proces został zamknięty 24 kwietnia 2001 r., a 17 czerwca dokumenty przekazano do Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych. Od tej chwili postulatorem jest kard. Stanisław Ryłko, a ja – wicepostulatorem.

– Jak Ojciec Święty odnosił się do tego procesu beatyfikacyjnego?

– Jan Paweł II bardzo cenił bp. Jana, o czym mogą świadczyć wypowiedzi skierowane pod jego adresem, na przykład po śmierci w 1988 r. Zresztą, gdy jechałem do Kongregacji z z zebranymi dokumentami, to najpierw byłem u Ojca Świętego, który się bardzo ucieszył z przekazanych informacji.

– 21 grudnia 2018 r. papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót sługi Bożego bp. Jana Pietraszki. Jak Ksiądz odebrał tę decyzję?

– Najpierw podziękowałem Bogu i bardzo się ucieszyłem. Wyznałem, że to był dla mnie miły prezent na święta. Myślę, że to bardzo ważne wydarzenie i dla archidiecezji krakowskiej, i całej Polski. No bo jak patrzymy na historię procesów, to niektóre trwają i kilkaset lat. Nawet te z naszych czasów też się ciągną i ciągną.

– Co dalej?

– Potrzebny jest cud. Jeśli zostanie uznany przez Kongregację Spraw Kanonizacyjnych, wtedy ustala się termin beatyfikacji. W kolegiacie św. Anny modlimy się w każdy 2. dzień miesiąca o beatyfikację sługi Bożego bp. Jana Pietraszki. Przy jego grobie są odczytywane prośby i podziękowania za otrzymane łaski za wstawiennictwem sługi Bożego bp. Pietraszki. Jest ich wiele, ale cud, to wg kanonicznych wymogów, zawieszenie praw natury. Po ludzku coś niemożliwego. Najczęstszymi cudami są uzdrowienia. Dokumentacja lekarska orzeka, że jest to fakt niewytłumaczalny.

– Czyli modlimy się o cud?

– Zachęcam do modlitwy w tej intencji. I z ufnością powtarzam: „Bądź wola Twoja”.

2019-02-27 11:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Okno do nieba

2020-05-20 11:39

Niedziela warszawska 21/2020, str. III

[ TEMATY ]

wywiad

prace konserwatorskie

Łukasz Krzysztofka

Ks. dr Mirosław Nowak kanonik, rezydent w parafii Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny na Nowym Mieście, archidiecezjalny konserwator zabytków i dyrektor Muzeum Archidiecezji Warszawskiej

O pięknie, które zbawia, o sztuce, która jest modlitwą, i o tym, co stało się w Europie po epidemii dżumy, z ks. dr. Mirosławem Nowakiem rozmawia Łukasz Krzysztofka.

Łukasz Krzysztofka: Od 19 maja jest ponownie otwarte dla zwiedzających Muzeum Archidiecezjalne, w którym podziwiać możemy m.in. wystawę ikon Psalmy. Czy poprzez sztukę łatwiej człowiekowi nawiązać kontakt z Bogiem?

Ks. dr Mirosław Nowak: Benedykt XVI wskazywał, że dla człowieka współczesnego najbardziej wiarygodnymi świadkami są męczennicy i właśnie sztuka, czyli piękno stworzone z inspiracji wiary. Jest ono odbiciem piękna samego Boga.

CZYTAJ DALEJ

Meksyk: ksiądz w czasie Mszy św. odebrał telefon od papieża

2020-05-24 21:49

[ TEMATY ]

telefon

Free-Photos/pixabay.com

W Meksyku szerokim echem odbiła się niecodzienna sytuacja podczas Mszy św., kiedy odprawiający ją kapłan nagle przerwał czytanie Ewangelii, aby odebrał telefon. Okazało się, że dzwonił Franciszek – poinformował 20 maja hiszpański magazyn katolicki „Vida Nueva”. Na filmiku wideo, który umieściła na Facebooku parafia z Jalostotitlán w zachodniomeksykańskim stanie Jalisco, widać, jak ks. Miguel Dominguez czyta przy pulpicie tekst Ewangelii, gdy nagle zadzwoniła jego komórka; celebrans natychmiast przerwał czytanie, przeprosił wiernych i wyszedł do zakrystii, skąd po chwili przez głośnik przekazał swoją rozmowę z papieżem „na żywo” uczestnikom liturgii.

Następnie kapłan stanął ponownie przy pulpicie, poprosił wiernych o oklaski dla Ojca Świętego i powrócił do czytania Ewangelii. Do chwili ukazania się wiadomości o zdarzeniu na portalu nagranie wideo miało ponad 90 000 wejść. Według mediów ksiądz jest przyjacielem obecnego papieża.

Zaraz też w sieci pojawiły się pytania, czy można przerwać liturgię, aby odebrać telefon, nawet wtedy, gdy dzwoni sam papież. Liturgista z Miasta Meksyku ks. José Alberto Medel Ortego powiedział w rozmowie z „Vida Nueva”, że wprawdzie kapłan nie złamał zasady, jednak przerwanie liturgii jest – jego zdaniem – „poważnym naruszeniem modlitwy”.

Liturgista wyraził ubolewanie, że wielu ludzi uważa, iż liturgia jest stosowną realizacją serii obrzędów, które są ściśle określone w tzw. rubrykach czy normach liturgicznych i że dana osoba okazuje jej szacunek, gdy przestrzega tych ustaleń. „Jeśli trzymamy się tych norm rybrycyzmu czy rytualizmu, to nie ma tam żadnych przepisów, które zabraniałyby przerwania Eucharystii z jakiegokolwiek powodu lub choćby tylko wspominałyby o takiej możliwości” – stwierdził meksykański liturgista. Wyjaśnił, że w tym sensie ksiądz z Jalostotitlán nie naruszył żadnej normy, zrobił jedynie przerwę w czytaniu Ewangelii i na tym się skończyło.

Jednakże dla prezbitera, jeśli nawet brakuje mu świadomości tego, czym jest liturgia, istnieje przede wszystkim modlitwa i liturgia jest modlitwą opartą na obrzędzie, który jest środkiem, podporządkowanym swemu znaczeniu, swej racji i swej istocie, a jest nią modlitwa. „I w tym znaczeniu popełniono tu zło, ponieważ jest oczywisty brak szacunku dla modlitwy” – podkreślił rozmówca magazynu.

Wyjaśnił, że w modlitwie eucharystycznej, zwłaszcza w Ewangelii, głosi się to, co Bóg „rzeczywiście i naprawdę mówi” w danej chwili. Znaki towarzyszące temu przepowiadaniu uświadamiają nam to: stanie (nie siedzenie), śpiew Alleluja, aby uwielbić zmartwychwstałego Chrystusa, który przemawia, kapłan lub diakon, który pozdrawia zgromadzony lud Boży, aby wezwać go do uważnego słuchania, bo to sam Chrystus mówi; czasami nawet towarzyszą temu zapalone świece i okadzanie. Księga, z której czyta się Ewangelię, jest zwykle bogato zdobiona, bo wszystkie te znaki mówią, że to Jezus przemawia. Dlatego w rubrykach mszalnych nazywa się tę część liturgii „Słowem Bożym” – przypomniał ks. Medel Ortega, dodając, że „głoszenie Ewangelii zawsze jest uroczyste”.

Stwierdził, że kapłan, odbierając telefon w czasie Mszy, okazał brak szacunku dla liturgii, ulegając próżności, „mile połechtany tym, że jego przyjaciel papież zadzwonił do niego w tej chwili”.

CZYTAJ DALEJ

Trwają duchowe przygotowania do odpustu w parafii Ducha Świętego w Kielcach

2020-05-26 19:29

[ TEMATY ]

Kielce

parafia Ducha Świętego w Kielcach

Janusz Kamiński

Kościół Ducha Świętego w Kielcach

Tygodniowy cykl konferencji zainspirowanych poezją ks. Twardowskiego zaproponowała parafia Ducha Świętego w Kielcach przed uroczystością Zesłania Ducha Świętego. Konferencje głosi ks. dr Jan Nowak – redaktor naczelny Wydawnictwa „Jedność” i wykładowca kieleckiego Wyższego Seminarium Duchownego.

Spotkania Mszą św. i Nabożeństwem do Ducha Świętego mają przygotować wiernych do uroczystości odpustowych. Tematy poszczególnych konferencji np. „Duch stale pobożny twardy i uparty”, „jesteś – a przecież nigdy cię nie widać” , „bo przez grzeczność udajesz że wcale cię nie ma” - zaczerpnięte są z wiersza ks. Jana Twardowskiego „Westchnienie”. Spotkania modlitewne odbywają się od poniedziałku 25 maja do 30 maja. Rozpoczynają się każdego dnia Mszą św. o godz. 19. 30, o godz. 20. 30 jest Nabożeństwo do Ducha Świętego.

Każdego roku w parafii w Wigilię Zesłania Ducha Świętego odbywa się wielkie czuwanie z obecnością różnych ruchów i wspólnot parafialnych. Towarzyszyły im występy zespołów muzycznych, które pomagały prowadzić rozważania modlitewne. Ze względu na ograniczenia epidemiczne tegoroczne czuwanie będzie miało skromniejszą oprawę.

W niedzielę 31 maja o godz. 11. 30 Sumie odpustowej w kościele pw. Ducha Świętego będzie przewodniczył ks. dr Jan Nowak.

Katarzyna Dobrowolska

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję