Reklama

Niedziela Legnicka

Poświęcić się całkowicie dla Chrystusa

Przed tygodniem informowaliśmy, że podczas Dnia Życia Konsekrowanego bp Stefan Cichy udzielił w katedrze błogosławieństwa pierwszej w naszej diecezji świeckiej pustelnicy. Dziś z Anną Markowską, o motywach podjęcia tej decyzji i planach, rozmawia ks. Waldemar Wesołowski

Niedziela legnicka 7/2019, str. I

[ TEMATY ]

wywiad

ks. Waldemar Wesołowski

Anna od kilku lat mieszka w małej wiosce pod Jelenią Górą, gdzie ma dom, który teraz stał się jej pustelnią. Zgodę na rozpoczęcie takiej formy życia wyraził biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. W święto Ofiarowania Pańskiego błogosławieństwa pustelnicy

Anna od kilku lat mieszka w małej wiosce pod Jelenią Górą, gdzie ma dom, który teraz stał się jej pustelnią. Zgodę na rozpoczęcie takiej formy życia
wyraził biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski. W święto Ofiarowania Pańskiego błogosławieństwa pustelnicy

Ks. Waldemar Wesołowski: – Jaki był pierwszy, decydujący moment na drodze duchowego rozwoju?

Anna Markowska: – We Wrocławiu byłam we wspólnocie formacyjnej działającej przy parafii św. Anny. Któregoś roku zostaliśmy zaproszeni na konsekrację dziewic. Udział w tej uroczystości był pierwszym impulsem. Wtedy poczułam poruszenie serca, którego jeszcze nie potrafiłam nazwać, określić. Nie wiedziałam wtedy jeszcze, że istnieje inna droga, dla wdów konsekrowanych. Dopiero jedna z moich koleżanek powiedziała mi, że taka forma życia dla osób świeckich też istnieje. Wtedy poszłam do kurii, spotkałam się z biskupem, ponieważ chciałam zdobyć więcej informacji na ten temat. Spotkałam się także z bp. Jackiem Kicińskim, który wcześniej prowadził też dwuletnie studium teologii życia konsekrowanego. Ksiądz biskup zachęcił mnie do odbycia takiej formacji, co też z radością uczyniłam. To było dla mnie ważne doświadczenie. Ponadto uczestniczyłam w różnych spotkaniach formacyjnych, sięgałam po literaturę duchową. Podczas tego studium pogłębiłam również moją wiedzę na temat życia pustelniczego. Tak małymi krokami dojrzewało we mnie pragnienie wejścia na drogę konsekracji, jako wdowy. To trwało jakieś trzy lata. Aż przyszedł moment konsekracji.

– Kiedy mówimy o życiu konsekrowanym zazwyczaj mamy na myśli osoby zakonne, mniszki, czy mnichów. Okazuje się jednak, że jest to droga otwarta również dla świeckich. Co oznacza bycie wdową konsekrowaną?

– Wspomniałam o dziewicach konsekrowanych i o wdowach konsekrowanych. Jestem jedną z nich. Są też świeckie osoby konsekrowane żyjące indywidualnie lub w różnych instytutach. Wdowa konsekrowana, to kobieta, która straciła męża i decyduje się na życie zgodne z radami ewangelicznymi, a są nimi: czystość, ubóstwo i posłuszeństwo. Wdowa zobowiązuje się do życia modlitwą i do życia w świecie, w zależności od potrzeb, warunków życia. Jest to życie, które powierza się całkowicie Chrystusowi.

– Jaka była reakcja syna, kiedy dowiedział się o Pani decyzji?

– Myślę, że to nie była jakaś wielka niespodzianka, ponieważ ja od ponad 20 lat byłam we wspólnocie formacyjnej, w której był również mój syn. Syn znał więc już wcześniej moją drogę. Wiedział, że byłam zaangażowana w rekolekcje, w formacje, więc to nie była zupełna nowość. Uczestniczył w poszczególnych etapach dochodzenia do tej decyzji. Z pewnością było może jakieś małe zaskoczenie, ale przyjął tę decyzję ze zrozumieniem i z radością.

Reklama

– Jak wyglądał moment konsekracji?

– Były ze mną konsekrowane jeszcze dwie dziewice. Uroczystość odbyła się w kaplicy we Wrocławiu podczas Eucharystii. Ja byłam pierwszą wdową konsekrowaną, więc w pewnym sensie otworzyłam drzwi dla kolejnych. Przed abp. Józefem Kupnym złożyłam deklarację wejścia na drogę rad ewangelicznych, a następnie było błogosławieństwo arcybiskupa.

– Co się zmieniło w Pani życiu w momencie konsekracji?

– Z pewnością nie było jakichś zmian rewolucyjnych, ponieważ od lat w pewnym sensie szłam tą drogą. Na pewno w sercu była wielka radość, która wiązała się później z zwykłą codziennością. Uczestnictwo w codziennej Eucharystii, w modlitwach, to wszystko jeszcze bardziej otwierało może życie wewnętrzne na relację z Chrystusem. To też miało swój wpływ na otoczenie, na inne osoby. U niektórych z nich może było małe zdziwienie, ponieważ nie wszystkie wiedziały o mojej decyzji, o mojej formie życia. Dlatego musiałam niektórym tłumaczyć o co w tym chodzi. Później z radością uczestniczyły w mojej drodze. Dla wielu było to coś nowego, coś, co ich zaciekawiło.

– I dochodzimy do kolejnego kroku na drodze życia duchowego. Myśl o życiu pustelniczym...

– Pierwszy impuls pojawił się 20 lat temu, kiedy jechałam do Francji. Otrzymałam wtedy książkę o ojcach pustyni. Zachwyciła mnie, a zwłaszcza opis życia pustelników, którzy w taki sposób chcieli naśladować Chrystusa. To była dla mnie inspiracja, do której stale wracałam. Życie natomiast toczyło się dalej. To było jeszcze w trakcie mojego małżeństwa. Kolejny moment to były wyjazdy do ośrodka rekolekcyjnego na tzw. weekend ciszy. Tam poznałam smak tej drogi. Choć wtedy jeszcze nawet nie wiedziałam, że w pełni można ją realizować także w życiu świeckiej osoby. Miałam pewien przedsmak takiego życia, ponieważ sama czasem jeździłam do domu, który miałam pod Jelenią Górą, gdzie teraz jest moja pustelnia. Tam w ciszy mogłam się modlić, rozważać Słowo Boże. Kolejny, chyba decydujący krok, to był czas, który mogłam spędzić u mniszek kamedułek, które prowadzą życie pustelnicze. Byłam u nich dwa miesiące, żyjąc wraz z nimi. Tam odkryłam, że milczenie, życie z Chrystusem to forma życia, która bardzo mnie pociąga. Wtedy pojawiła się myśl, że albo pozostanę u sióstr, albo zacznę życie pustelnicze u siebie. Oczywiście to jeszcze wymagało czasu. Były w tym czasie rozmowy, spotkania ze spowiednikiem i kierownikiem duchowym. Po prostu dojrzewanie do decyzji, która w pewnym momencie została podjęta. Musiał jeszcze upłynąć rok od momentu, kiedy złożyłam taką deklarację u biskupa legnickiego Zbigniewa Kiernikowskiego. Musiałam ułożyć swoją regułę życia. Każdy pustelnik ma swoje indywidualne reguły, swój rytm życia, który dostosowuje do potrzeb i warunków codzienności.

– Jak będzie wyglądało Pani życie pustelnicze?

– Z pewnością będzie się różniło od dotychczasowego. Tam, gdzie jest moja pustelnia, jest mała społeczność, to mała wioska. Odosobnienie zatem nie będzie żadnym problemem. Najważniejszym zadaniem jest oczywiście modlitwa, Słowo Boże, które idzie za nią, codzienna Eucharystia, na którą będę musiała dojeżdżać do kościoła parafialnego, adoracja. Jest też miejsce na literaturę duchową. Jest przewidziany czas na wyjazdy na rekolekcje czy do spowiednika. Ważnym elementem dnia będzie też praca („módl się i pracuj”). Jest dom, o który trzeba dbać. To wszystko będzie się przeplatać, układając się w pewien rytm dnia, rytm życia. Pośród tego wszystkiego znajdzie się również czas na przyjmowanie gości...

– To jest ciekawa myśl, ponieważ życie pustelnicze wielu kojarzy się z samotnością, zamknięciem, a okazuje się, że jednak niekoniecznie?

– Moje życie duchowe jest poświęcone Bogu, ale również otwarte na drugiego człowieka. Oczywiście nie chodzi tutaj o jakieś spotkania typowo towarzyskie. Chodzi o otwarcie się na osoby, które u mnie chciałyby spędzić nieco czasu w ciszy, oderwać się od swoich codziennych spraw, poradzić się. Jestem w stanie takie osoby ugościć. Już wcześniej przyjeżdżały do mojego domu osoby ze wspólnoty z Wrocławia, które choć na chwilę miały potrzebę wyciszenia, zostawienia codziennej gonitwy. Więc mój dom już od dawna jest taką oazą ciszy. W zeszłym roku były u mnie też dwie siostry magdalenki, które podczas swojego urlopu spędziły kilka dni w moim domu, który teraz jest już pustelnią. U mnie są skromne warunki, żyję prostym życiem, nie mam telewizji, nie mam Internetu, jest za to cisza, są piękne widoki na nasze góry. Są zatem doskonałe warunki do życia w ciszy i kontemplowania Boga. W takim sensie jestem otwarta na innych, by ich pociągać do Boga.

– Czego można Pani życzyć na początku pustelniczej drogi?

– Łaski Bożej. Ona jest zawsze potrzebna. Tylko ona będzie pomagała wiernie trwać i iść za Chrystusem, zwłaszcza wśród trudności, które pewnie też będą się pojawiały. Ponadto siły i mocy, które też są potrzebne, zwłaszcza zimą, w podgórskiej miejscowości. Proszę również o dar męstwa, by nie zniechęcać się, kiedy przyjdą jakieś przeciwności. Proszę o dar wiary, by zachować i rozwijać to, co jest w sercu.

2019-02-13 07:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Na śladach ks. Bosko

Niedziela Ogólnopolska 5/2015, str. 12-13

[ TEMATY ]

wywiad

św. Jan Bosco

św. Jan Bosko

Włodzimierz Rędzioch /Niedziela

Ks. Ángel Fernández Artime

Ks. Ángel Fernández Artime

Z okazji obchodów 200. rocznicy urodzin św. Jana Bosko z ks. Ángelem Fernándezem Artime, przełożonym generalnym salezjanów, rozmawia Włodzimierz Rędzioch

WŁODZIMIERZ RĘDZIOCH: – Dwieście lat temu przyszedł na świat Jan Bosko. Jest to okazja, by przypomnieć duchowość i charyzmat założonego przez niego zgromadzenia...

CZYTAJ DALEJ

Kardynał Ch. Schönborn: Rosja dąży do „celowej zagłady” Ukrainy

2022-11-25 19:23

[ TEMATY ]

Ukraina

Rosja

kard. Schönborn

zagłada

Joanna Łukaszuk-Ritter

kard. Christoph Schönborn

kard. Christoph Schönborn

Kardynał Christoph Schönborn ostro potępił agresję Rosji przeciw Ukrainie. „Trzeba to nazwać po imieniu: to jest celowa zagłada! Ciągle myślę o niezliczonych starcach, dzieciach i chorych, którzy są bezbronni wobec wojny i zimna” - napisał arcybiskup Wiednia 25 listopada w swoim cotygodniowym komentarzu na łamach stołecznej bezpłatnej gazety „Heute”. „Kiedy skończy się ta skandaliczna niesprawiedliwość?” – zastanawiał się z niepokojem metropolita wiedeński.

Przypomniał, że Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) zwróciła ostatnio uwagę, że na Ukrainie doszło do 700 celowych rosyjskich ataków na placówki służby zdrowia, co jest sprzeczne z całym międzynarodowym prawem humanitarnym. Według WHO jest to „największy atak na służbę zdrowia na terenie Europy od czasów II wojny światowej” – podkreślił purpurat austriacki.

CZYTAJ DALEJ

Papież: przemoc względem kobiet nie bierze się znikąd

2022-11-26 15:00

[ TEMATY ]

Franciszek

Grzegorz Gałązka

Aby skutecznie zwalczyć plagę przemocy względem kobiet nie wystarczą wyspecjalizowane organy czy działania represyjne. Potrzeba jedności i współpracy przede wszystkim w dziedzinie prewencji – mówił Papież na audiencji dla przedstawicieli włoskiej policji, którzy specjalizują się w zwalczaniu przemocy względem kobiet. Podkreślił, że prewencja jest niezwykle ważna, bo ten rodzaj przemocy wynika często z postaw kulturowych, głęboko zakorzenionej mentalności i uprzedzeń.

Papież zwrócił też uwagę na czynniki, które sprzyjają przemocy względem kobiet. Są to z jednej strony hedonistyczny styl życia, a z drugiej – kryzys gospodarczy i społeczny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję