Reklama

Rodzina

O sztuce bycia razem

Zasypywanie międzypokoleniowej przepaści to poważna robota dla obu stron. Nie ma tu taryfy ulgowej dla starszych ani forów dla młodych. Obie strony muszą się solidnie przyłożyć, jeśli chcemy nadal tworzyć wspólnotę

Niedziela Ogólnopolska 7/2019, str. 22-23

[ TEMATY ]

seniorzy

Photographee.eu/fotolia.com

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Dawniej pokolenie od pokolenia dzieliło jakieś ćwierć wieku. Można się było spokojnie zestarzeć, nie obawiając się, że młody będzie starszego wodzić za nos. Osoba doświadczona życiowo była dla otoczenia prawdziwą skarbnicą. Do niej szło się po radę, pociechę, wsparcie, wskazówkę.

Dziś rzeczywistość wokół nas zmienia się w błyskawicznym tempie. Dawne zwyczaje, sposób komunikowania się, cała sfera relacji międzyludzkich odchodzą w niepamięć, a ich miejsce zajmuje... No właśnie, co? Skoro według specjalistów, dziś nowe pokolenie powstaje co jakieś 10 lat, to jak w trakcie dekady stworzyć nowe więzi, znaleźć miejsce na wymianę myśli, na tzw. kody kulturowe?

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Cywilizacyjny pat

Wydaje się, że współczesność z całym swym bogactwem możliwości komunikowania się, z social mediami na czele, stworzona jest po to, żeby ludziom było do siebie bliżej. By łatwiej nawiązywać nowe znajomości i nie tracić starych. By rodzina miała ze sobą stały kontakt, nawet jeśli praca czy nauka porozrzucały nas po Europie.

Tymczasem nici z tego. Ludzie piszą i mówią o dokuczających im nieustannie samotności, poczuciu porzucenia, braku korzeni i punktów zaczepienia w świecie nieznoszącym spokoju. Nieco starsi, przyzwyczajeni do rozmowy twarzą w twarz i bezpośrednich kontaktów, nie umieją się odnaleźć w świecie maili, krótkich informacji tekstowych, lajków, powiadomień, tweetów itd.

Reklama

Młodzi z kolei nie umieją wytrzymać dłuższej rozmowy, nie rozumieją, dlaczego mają okazywać szacunek starszym, bo co mogą im zaoferować ludzie, którzy nie mają w telefonie WhatsAppa albo przynajmniej Messengera. Przepaść międzypokoleniowa dotyczy ponoć już nie tylko rodziców czy dziadków, ale nawet starszego rodzeństwa.

Zasadne staje się więc pytanie: co myślimy o sobie nawzajem? Czy mimo tych minorowych wieści (młodzi wygooglują, o co chodzi) jesteśmy w stanie dogadać się pokoleniowo?

Przeprowadzono stosowne badania dla Rzecznika Praw Obywatelskich. Ujmując rzecz skrótowo, zapytano młodych, co sądzą o starszym pokoleniu, a starsze – co sądzi o młodszym. No i dowiedzieliśmy się kilku ciekawych rzeczy.

Po pierwsze, męczą nas stereotypy, które budujemy w oparciu o doświadczenia zdobywane w miejscach najczęstszego spotkania młodości z wiekiem dojrzałym. Miejsca te nie sprzyjają pozytywnym odczuciom, bo jak się okazuje, są to najczęściej autobus i tramwaj, gdzie trwa walka z tłokiem, lub poczekalnia w przychodni, gdzie trwa walka o miejsce w kolejce. Nie lubimy tam siebie z wiadomych przyczyn. Irytujemy się nawzajem także podczas przypadkowych spotkań na osiedlach czy podczas krótkich rodzinnych uroczystości.

Co ma junior do seniora?

Reklama

Młodzi przyznają, że interesują ich... opowieści. Nie chcą marudzenia, połajania czy podniesionego nauczycielskiego tonu, ale chętnie wysłuchają autentycznego świadectwa, relacji z tego, jak było np. podczas wojny albo w trudnym okresie realnego socjalizmu czy podczas stanu wojennego; jak zmieniła się okolica, kim byli ludzie ze starego rodzinnego albumu. Relacje świadków mają ogromną siłę. Tylko uwaga – dorośli muszą porzucić rolę mentora, sztywnego nauczyciela, a stać się raczej gawędziarzem z chociaż odrobiną poczucia humoru i dystansu do świata.

Młodzi chcieliby też, by ich rodzice i dziadkowie nie odrzucali ich świata. By pozwolili młodym stać się nauczycielami nowych technologii, nowego języka, zwyczaju. Niech ten osławiony Facebook nie działa na dorosłych jak czerwona płachta na byka, ale stanie się np. okazją do spokojnej rozmowy.

Nowe technologie są dla ludzi w każdym wieku, co pokazuje coraz bardziej popularny, także w Polsce, projekt Cyber Senior, w którym ludzie w naprawdę podeszłym wieku uczą się od studentów informatyki obsługi komputera i korzystania z Internetu.

Potrzebne jest więc przemieszanie ról. Oto odwróceniu muszą ulec relacje mistrz – uczeń. To młody weźmie za rękę starszego i poprowadzi go w przyszłość. I obie strony znajdą w tym przyjemność. Podobnie jak starsi z wyczuciem i taktem, czyli bez wspomnianego już pouczania, wysłuchają miłosnych skarg młodszego, odpowiedzą szczerze na pytania o przemijanie i radzenie sobie ze smutkiem, cierpieniem czy śmiercią, bo akurat te kwestie są wieczną rozterką.

Reklama

Zasypywanie międzypokoleniowej przepaści może się odbywać na rozmaite sposoby. Dla przykładu – w rodzinie kładziemy mocniejszy akcent na wspólnie spędzany czas. Niech nie będą to już tylko dwie godziny tygodniowo przesiedziane nad talerzem z niedzielnym rosołem. Czasem rodzina nawet nie wie o pasjach czy zainteresowaniu krewnych, co może się okazać pięknym początkiem np. wspólnego gotowania, majsterkowania, wyprawy do kina, uprawiania sportu – choćby miał to być tylko długi spacer. Ostatnio na krytym basenie wnuk uczył dziadka pływać, co spotkało się z aplauzem reszty pływaków. Innym razem córka zaprosiła koleżanki, by jej mama nauczyła je robić na drutach – bo wraca ponoć moda na własnoręczne dzierganie. W prasie czytamy, jak to zapaleni cykliści odkryli w bloku obok starszego samotnego pana, dawniej uczestnika ogólnopolskich wyścigów rowerowych, który uczy ich teraz techniki jazdy i sposobu konserwacji sprzętu. Gdy do rozhukanych siódmoklasistów nauczyciele zaprosili pana w średnim wieku, którego podczas stanu wojennego „ganiali komuniści”, nawet najtrudniejsze pedagogiczne „przypadki” siedziały przez godzinę jak trusie.

Senior nie chce bamboszy

Z drugiej strony przekonanie, że dzisiejszemu seniorowi wystarczą duży płaski telewizor, ciepłe bambosze i ziółka w termosie, to poważny błąd. Jak pokazują badania „Współcześni seniorzy, Polska 2017”, ludzie dojrzali mają spory apetyt na życie, co dobrze rokuje dla kontaktów z młodszym pokoleniem. Chcą podróżować, zdobywać nowe umiejętności, poznawać nowych ludzi, słowem – robić to, czego do tej pory robić nie mogli z braku czasu.

Przy okazji – ku zdumieniu młodego pokolenia – największą radością młodych dziadków wcale nie jest już bawienie wnuków. Oczywiście, uważają ten czas za bezcenny, ale nie chcą już uchodzić za bezpłatną opiekunkę do dziecka, której młodzi organizują życie, nie licząc się z jej planami czy potrzebami.

Młodemu pokoleniu trudno zrozumieć, że ich rodzice się nie nudzą, gdy przechodzą w wieku 60 czy 65 lat na emeryturę. Już nie zachodzą w głowę, co zrobią z wolnym czasem. Wiedzą też, że nie zatęsknią za aktywnością zawodową. Wręcz przeciwnie – oceniwszy, że mają przed sobą jakieś 20 lat dobrego życia, planują, jak je twórczo spędzić. Póki dopisuje zdrowie.

Reklama

Warto też zauważyć, że wokoło, w naszym środowisku lokalnym jest sporo inicjatyw, które mogą połączyć pokolenia – poczynając od parafii, przez cieszące się wielką popularnością uniwersytety trzeciego wieku, a kończąc na ogólnokrajowych kampaniach społecznych, których rolą jest odkłamanie tezy, że jak świat światem starsze pokolenie nie zrozumie młodego.

Bo to nie jest tak, że staliśmy się sobie dalecy i obcy, że się nie dogadujemy i coraz mniej mamy sobie nawzajem do zaoferowania. Świat gna do przodu i będzie gnał. Do nas należy zadbanie, by znaleźć w tym pędzie miejsca i czas na celebrowanie siebie nawzajem. Na wzajemne uczenie się bycia blisko mimo różnic spowodowanych nie tylko wiekiem.

Dobrze jest też zrozumieć, że nie jest to droga jednokierunkowa. To zadanie dla obu stron – dla młodych i dla tych nieco starszych.

2019-02-13 07:43

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Zakupy online można zrobić za seniorów, by chronić ich przed koronawirusem

[ TEMATY ]

zakupy

seniorzy

koronawirus

on‑line

Alexas_Fotos/pixabay.com

CZYTAJ DALEJ

Co naprawdę wydarzyło się wokół projektu „TAK dla religii i etyki w szkole”? Pół miliona podpisów i sejmowa przerwa

2026-05-19 07:11

[ TEMATY ]

katecheza

sejm

katechezy

religia w szkole

Red.

Andrzej Sosnowski

Andrzej Sosnowski

13 maja 2026 roku miał być zwykłym dniem prac parlamentarnych. Kolejne posiedzenie komisji, kolejne głosowania, kolejne spory. Tymczasem dla wielu środowisk zaangażowanych w edukację i wychowanie stał się symbolem znacznie poważniejszego pytania: czy głos obywateli w Polsce naprawdę jeszcze coś znaczy?

Tego dnia połączone Komisje Edukacji i Nauki oraz Komisja Samorządu Terytorialnego zajęły się obywatelskim projektem ustawy „TAK dla religii i etyki w szkole”. Projektem, pod którym podpisało się ponad pół miliona Polaków. To nie był internetowy hashtag, chwilowa moda ani akcja celebrytów. To był realny wysiłek tysięcy ludzi stojących zimą pod kościołami, szkołami i na ulicach miast. W tę inicjatywę zaangażowały się także media katolickie, w tym Tygodnik Katolicki „Niedziela”, przypominając, że sprawa obecności religii i etyki w szkole dotyczy nie tylko planu lekcji, ale wizji człowieka i wychowania.
CZYTAJ DALEJ

Szkolenie konne lubelskich terytorialsów

2026-05-19 14:53

2LBOT

2 Lubelska Brygada Obrony Terytorialnej była pierwszą brygadą WOT, która w latach 2019-2021 zrealizowała pilotażowy program wykorzystania koni do transportu uzbrojenia i wyposażenia wojskowego.

W dniach 11-16 maja br. żołnierze sekcji konnej 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej realizowali szkolenie w ramach programu wykorzystania koni w WOT. W przedsięwzięciu uczestniczyli również zagraniczni żołnierze - przedstawiciele holenderskiej jednostki ceremonialnej Cavalerie Ere-escorte oraz żołnierze ze Szkoły Wojsk Rozpoznawczych Bundeswehry.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję