Reklama

Aspekty

Towarzyszą żołnierzom

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 5/2019, str. IV

[ TEMATY ]

dzień pamięci

Archiwum ks. ppłk. Radosława Michnowskiego

Ks. ppłk Radosław Michnowski (pierwszy z lewej)

Za kilka dni 5 i 9 lutego w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie odbędą się uroczystości związane z 100. rocznicą ustanowienia Biskupstwa Polowego w Polsce. To okazja do podziękowania Panu Bogu za posługę, którą kapelani pełnią wśród żołnierzy Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej na terenie całego kraju, ale także polskich kontyngentów wojskowych. Uroczystości jubileuszowe odbyły się już w niektórych parafiach wojskowych. W pozostałych odbędą się w ciągu kilku najbliższych miesięcy.

O tym, jak wygląda posługa kapelanów, opowiadają księża na co dzień pracujący w parafiach wojskowych na terenie naszej diecezji.

Biskupstwo Polowe

Ordynariat Polowy zgodnie ze statutem „jest okręgiem kościelnym zrównanym prawnie z diecezją, posiadającym własnego Biskupa Polowego, któremu powierzona jest troska pasterska o część Ludu Bożego z różnych tytułów związanego ze służbą w wojsku polskim”. Ordynariat obejmuje cały kraj oraz polskie kontyngenty wojskowe za granicą. Kapelanów wojskowych mianuje i odwołuje Biskup Polowy Wojska Polskiego. Funkcję tę obecnie pełni w Polsce bp gen. bryg. Józef Guzdek, zaś Katedrą Polową Wojska Polskiego jest kościół Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski Hetmanki Żołnierza Polskiego w Warszawie. Prezbiterium Ordynariatu Polowego stanowią duchowni diecezjalni i zakonni, którzy podobnie jak żołnierze posiadają stopnie wojskowe. Do Ordynariatu Polowego należą katolicy m.in. żołnierze zawodowi, ich współmałżonkowie i dzieci; żołnierze w czynnej służbie wojskowej (niezawodowi), w czasie pełnienia tej służby; pracownicy cywilni, zatrudnieni na stałe w jednostkach wojskowych oraz uczniowie szkół wojskowych.

Reklama

Tradycja

Ordynariat został ustanowiony w miejsce działającego w latach 1945-89 Generalnego Dziekanatu Wojska Polskiego. Tradycją nawiązuje do ustanowionej 5 lutego 1919 r. przez papieża Benedykta XV Polowej Kurii Biskupiej i Ordynariatu Polowego istniejącego w II Rzeczypospolitej.

Parafie Ordynariatu Polowego należą do 9 dekanatów: Wojsk Lądowych, Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych, Inspektoratu Wojskowej Służby Zdrowia, Sił Powietrznych, Marynarki Wojennej, Wojsk Specjalnych, Żandarmerii Wojskowej, Duszpasterstwa Wojskowego Kościoła Greckokatolickiego, Wojsk Obrony Terytorialnej.

W naszej diecezji do Ordynariatu Polowego WP należą parafie wojskowe w Krośnie Odrzańskim, Międzyrzeczu, Sulechowie, Wędrzynie i Żaganiu.

Reklama

Ksiądz Jan

W Krośnie Odrzańskim istnieje parafia wojskowa pw. św. Marcina z Tours. Jej proboszczem jest ks. ppłk Jan Zapotoczny. Ks. Jan pochodzi z Małopolski, z miejscowości Skrzypne w powiecie Nowotarskim. Zanim trafił do Krosna jako kapelan, przebył długą drogę. W 1990 r. został powołany do Zasadniczej Służby Wojskowej do Centrum Szkolenia Specjalistów Marynarki Wojennej w Ustce. Po roku służby został żołnierzem nadterminowym. W sumie w wojsku służył 5 lat. W tym czasie ukończył liceum dla pracujących i zdał maturę. W roku 1995 r. wstąpił do Seminarium Duchownego – najpierw w Szczecinie, a dwa lata później do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie jako kandydat na kapelana wojskowego. Święcenia kapłańskie przyjął w 2002 r. z rąk bp. gen. dyw. Leszka Sławoja Głódzia, ówczesnego biskupa polowego w Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie. Jeszcze w tym samym roku trafił do Gdyńskiej Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej Gdynia Babie Doły i mianowany wikariuszem parafii wojskowej pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Gdyni. W 2005 r. i 2011 r. – kolejno na 12 i 6 miesięcy – wyjeżdżał na misję do posługi żołnierzom Polskiego Kontyngentu Wojskowego do Afganistanu, w międzyczasie pełniąc posługę proboszcza w parafii wojskowej św. Melchiora Grodzieckiego w Darłowie. Od 2013 r. pełnił posługę proboszcza w parafii w Orzyszu i Bemowie Piskim. Rok później został mianowany proboszczem parafii wojskowej w Nowej Dębie, gdzie miał objąć opieką również tworzony wtedy obóz dla uchodźców. Kolejna zmiana nastąpiła w sierpniu 2016 r. Wtedy to został mianowany proboszczem parafii wojskowej pw. św. Marcina w Krośnie Odrzańskim.

Dlaczego został kapelanem wojskowym? – Przez 5 lat służby w wojsku nie spotkałem kapelana wojskowego. Kiedy podjąłem decyzję o wstąpieniu do Seminarium Duchownego, postanowiłem to zmienić i zasilić szeregi księży w wojsku, aby każdy żołnierz miał możliwość skorzystać z posługi kapłańskiej wtedy, kiedy potrzebuje – mówi ks. Jan Zapotoczny. Obecnie towarzyszy żołnierzom, odprawia dla nich Msze św. – Często żołnierze przychodzą po prostu pogadać. Wyjeżdżam również z nimi na ćwiczenia i poligony. Wtedy jestem wsparciem i modlę się, żeby się wszystko odbyło bezpiecznie. Najbardziej czułem się potrzebny żołnierzom w czasie misji zagranicznych. Afganistan to teren wojny. Przeżyliśmy wiele ataków i ostrzałów na nasze bazy wojskowe i konwoje. Czasem zdarzały się tragedie, że zginął żołnierz. Ja obsługiwałem trzy bazy wojskowe, często z żołnierzami jeździłem w konwojach, aby dotrzeć do kolejnej bazy. Żołnierze podkreślali wtedy, że czują się bezpiecznie i muszę to potwierdzić, że Opatrzność Boża czuwa nade mną – opowiada kapelan.

20 stycznia w parafii wojskowej w Krośnie Odrzańskim odbyła się uroczysta Msza św. z okazji 100. rocznicy utworzenia Biskupstwa Polowego w Polsce, oraz 26. rocznicy erygowania parafii. Mszę św. celebrował i homilię wygłosił dziekan Dekanatu Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych ks. ppłk Tomasz Paroń. Ksiądz dziekan w homilii podkreślał, jak ważną komórką społeczną jest rodzina, oraz przypomniał postać pierwszego biskupa polowego Stanisława Gala, a także początki i organizację duszpasterstwa wojskowego. Wspomniał również o pracy i zasługach księży kapelanów, szczególnie w czasie wojny, takich jak bł. ks. kmdr Władysław Miegoń.

W trakcie uroczystości został odsłonięty i poświęcony Medalion Jubileuszowy upamiętniający Biskupów Polowych i Kapelanów Wojskowych. Odsłonięcia dokonał dowódca Garnizonu Krosno Odrzańskie ppłk Sławomir Osmelak wraz z Komendantem 44. Wojskowego Oddziału Gospodarczego ppłk. Władysławem Ostrowskim.

Na zakończenie uroczystości ksiądz dziekan w imieniu biskupa polowego Wojska Polskiego odznaczył medalami „W Służbie Bogu i Ojczyźnie” zasłużonych dla parafii wojskowej oraz wręczył pamiątkowe ryngrafy i płyty wydane przez Caritas Ordynariatu Polowego Wojska Polskiego. Uroczystość uświetniła orkiestra strażacka.

Ksiądz Radosław

Bardzo bogatą historię ma za sobą ks. ppłk Radosław Michnowski, proboszcz parafii wojskowej pw. Matki Bożej Hetmanki Żołnierza Polskiego w Żaganiu. Wojsko to jego pasja, dlatego w latach 90. ub. wieku wstąpił do Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Łączności w Zegrzu. Jednak jako że szkoła była wówczas zamykana, cały rocznik został przeniesiony na Wojskową Akademię Techniczną w Warszawie. Pewnego dnia podchorążych odwiedził w akademii nowy kapelan wojskowy ks. ppłk Stefan Zdasienia. – Mieliśmy z nim spotkanie na korytarzu. On się przedstawił. Pogadał, pożartował, ale nie mówił nic o powołaniu. W ogóle nie mieliśmy przeświadczenia, że jest ktoś taki jak kapelan wojskowy. Ani nam nikt tego nie tłumaczył, ani tak naprawdę nas to nie interesowało jako podchorążych – wspomina ks. ppłk Radosław Michnowski. – Natomiast ja od tego momentu zacząłem myśleć, czy to jest ta droga, którą powinienem kroczyć, czy nie powinienem jej zmienić. Myślałem nad tym ok. tygodnia. W końcu zadzwoniłem do kapelana i umówiłem się z nim na rozmowę, w czasie której powiedziałem mu, że chcę pójść do seminarium – dodaje. Zakończył studia na WAT i rozpoczął sześcioletnią formację w warszawskim seminarium duchownym wśród kleryków, którzy byli przeznaczeni na kapelanów wojskowych. Na pierwszym roku – jak wspomina – było 6 kleryków.

Ks. Radosław seminarium ukończył w 2001 r. i był przekonany, że zgodnie z rodzinnymi tradycjami, trafi do Marynarki Wojennej.

– Dostałem dekret do 3. Brygady Zmechanizowanej w Lublinie. To był początek służby i posługi w wojsku. Ładowałem amunicję do taśmy, pierwszy raz strzelałem, rzucałem granatami, jeździłem bojowym wozem piechoty i dowodziłem pojazdem. To dało mi zbliżenie i poznanie tego rzemiosła od podszewki. Wyznawałem zasadę, że żeby być wiarygodnym, to trzeba spróbować tego wszystkiego, czym ci ludzie żyją – wspomina kapłan. – Po pół roku służby zostałem przeniesiony do 6. Brygady Powietrznodesantowej do Krakowa, a następnie do 3. Warszawskiej Brygady Obrony Powietrznej. – Dostałem mundur zielony, potem stalowy, na ten granatowy musiałem czekać do 2006 r., kiedy zostałem przeniesiony do Gdyni do Akademii Marynarki Wojennej. Tam posługiwałem przez 10 lat. W sumie to moje ubrania leżały tam 10 lat, bo 2,5 roku spędziłem na okrętach Marynarki Wojennej. Mam za sobą dwie roczne misje w 2010 i 2013 r. na Okręcie ORP Kontradmirał Xawery Czernicki jako kapelan Stałego Zespołu Sił Obrony Przeciwminowej NATO. W innych latach jako kapelan uczestniczyłem z podchorążymi Akademii Marynarki Wojennej na ORP „Wodnik” w rejsach szkolno-nawigacyjnych, a na jednym z jachtów brałem udział w regatach The Tall Ship Races.

Podczas pierwszej misji został pomocnikiem oficera wachtowego. Siedział na mostku i wykonywał najprostsze prace. Parzenie kawy, noszenie dokumentów, przynoszenie ich do zniszczenia – jak przyznaje – nie stanowiło dla niego żadnego problemu. W drugiej misji rozpoczął natomiast służbę radarzysty. Poza tym był wyznaczony do drużyny medycznej. – Prosiłem ich o to, żeby mówili do mnie „Padre”. To łamie pewne schematy i nadaje bliskości między ludźmi – dodaje kapelan.

W naszej diecezji ks. Radek został skierowany do posługi w Międzyrzeczu w 17. Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej i do Skwierzyny do Dywizjonu Rakietowego, ponieważ stacjonowali tam Amerykanie, a „Padre” był świeżo po kursie angielskiego. W międzyczasie został odznaczony nagrodą Buzdygana, przyznawaną przez miesięcznik „Polska Zbrojna”, cenioną w środowisku wojskowym. – Byłem mile zaskoczony, że ktoś uznał to, co robię, i że robię to dobrze. Zostałem nagrodzony za niestandardowe podejście do posługi i za skracanie dystansów – mówi kapelan.

Od 1 lipca 2017 r. ks. Radek pełni posługę proboszcza parafii wojskowej w Żaganiu i kapelana jednostek garnizonu Żagań 11. Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej. – Przyjechałem tutaj w mundurze marynarskim, więc tak naprawdę nikt nie wiedział kto zacz, bo na tych pętelkach się lądowcy nie znają. Niemniej to też na tym polega, żeby się integrować ze środowiskiem. Powiesiłem mundur marynarski w szafie i wszelkie inne „okrętowe” mundury. Przemundurowałem się na zielono i tak naprawdę mam wszystkie mundury rodzajów sił zbrojnych, które są, bo zaczynałem od zielonego wojsk lądowych, przez Siły Powietrzne, mam więc również mundur stalowy i Marynarki Wojennej – mundur granatowy. Czyli tak naprawdę jestem do dyspozycji. Jak biskup deleguje mnie do jakiegoś innego rodzaju sił zbrojnych, to jestem gotowy, tylko wyciągnę mundur z szafy. Mam nadzieję, że jeszcze będzie pasował – mówi ks. ppłk Radosław Michnowski. – Ta posługa jest dla mnie spełnieniem. Realizuję się w tym. Dzięki temu stałem się bardziej otwarty na drugiego człowieka. Tak naprawdę to ja jestem dla nich, a nie oni dla mnie. To jest moje motto, które od początku Akademii Marynarki Wojennej próbuję wcielać w życie. Jestem do dyspozycji na każde ich wezwanie.

2019-01-30 11:37

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Obchody Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej

[ TEMATY ]

dzień pamięci

mat. prasowe

Wojewoda Dolnośląski Paweł Hreniak wraz z Dowódcą Garnizonu Wrocław płk. Dariuszem Krzywdzińskim oraz Stowarzyszeniem Dolnośląska Rodzina Katyńska zapraszają na obchody Dnia Pamięci Ofiar Zbrodni Katyńskiej.

Uroczystość rozpocznie się 13 kwietnia o godz. 10:00 przy pomniku Ofiar Zbrodni Katyńskiej w parku im. Juliusza Słowackiego we Wrocławiu. O godz. 12.00 w kościele garnizonowym p.w. św. Elżbiety odprawiona zostanie Msza św. 

CZYTAJ DALEJ

Miliony od Trzaskowskiego dla byłej agentki

2020-05-23 18:19

[ TEMATY ]

polityka

komentarz

Facebook.com

Jolanta Lange wcześnie nazywała się Jolanta Gontarczyk i jako tajny współpracownik komunistycznego wywiadu TW Panna inwigilowała ks. Franciszka Blachnickiego. Jej fundacja nadal otrzymuje gigantyczne pieniądze z warszawskiego ratusza

W sierpniu 2019 roku odkryłem, że prezes jednej z warszawskich fundacji Stowarzyszenia na Rzecz Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego Pro Humanum Jolanta Lange ma zmienione nazwisko. Do 2008 r. nazywała się Jolanta Gontarczyk TW Panna. Kobieta była jedną z ważniejszych agentek komunistycznej służby PRL, którą w latach 80-tych skierowano do inwigilacji twórcy Ruchu Światło Życie Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego. Obecna prezes stowarzyszenia Pro Humanum była więc płatnym i bardzo niebezpiecznym współpracownikiem reżimu komunistycznego, którą w latach 80. ścigał nawet kontrwywiad RFN.

O sprawie zrobiło się bardzo głośno i na jej temat rozpisywały się gazety, a o jej przeszłości informowały media internetowe i największe telewizje. Wydawałoby się, że po tych informacjach kierowany przez prezydenta stolicy Rafała Trzaskowskiego urząd będzie unikał dalszej współpracy z fundacją Pro Humanum, na której czele nadal stoi "prezeska" Jolanta Lange vel Gontarczyk.

Niestety nic takiego się nie stało, bo 12 grudnia 2019 r. według zarządzenia "NR 1843/2019 PREZYDENTA MIASTA STOŁECZNEGO WARSZAWY" została przyznana dotacja 1 850 000 złotych na Prowadzenie Centrum Wielokulturowego w Warszawie, którego głównym operatorem jest właśnie fundacja Jolanty Lange. Prawie dwa miliony złotych publicznych pieniędzy przeznaczone jest na "działalność na rzecz integracji cudzoziemców, upowszechniania i ochrony wolności i praw człowieka oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji w latach 2019-2022". Tych pieniędzy może być znacznie więcej, bo przeglądając umowy między Pro Humanum, a warszawskim ratuszem z poprzednich lat oprócz głównej umowy na prowadzenie "Centrum" były także dotacje na mniejsze projekty.

Czy znając przeszłość agentki służb komunistycznych można wnioskować, że prezes Jolanta Lange ma doświadczenie i zasługi dla upowszechniania i ochrony wolności oraz swobód obywatelskich, a także działań wspomagających rozwój demokracji? To retoryczne pytanie należy postawić kandydatowi na urząd prezydenta RP Rafałowi Trzaskowskiemu.

Sprawa może mieć ciąg dalszy. Jolanta Gontarczyk była bowiem jedną z ostatnich osób, która widziała ks. Franciszka Blachnickiego przed jego tajemniczą śmiercią. Na pewno będzie musiała znów zeznawać, bo 21 kwietnia 2020 r. "prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach podjął na nowo, umorzone w dniu 6 lipca 2006 roku, śledztwo w sprawie zbrodni komunistycznej, stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na dokonaniu zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego w dniu 27 lutego 1987 roku w Carlsbergu przez funkcjonariuszy publicznych, poprzez podanie substancji, która spowodowała jego nagłą śmierć, co stanowiło prześladowanie pokrzywdzonego z powodów politycznych i religijnych".

Analizując treści ze strony internetowej Pro Humanum oraz na Facebooku można odnieść wrażenie, że stowarzyszenie jest mocno zaangażowane politycznie i światopoglądowo. Zapraszają na parady LGBT. Na fanpage można było znaleźć także sprofanowany wizerunek Matki Bożej Częstochowskiej z tęczowym nimbem. Podczas uroczystości w Centrum Wielokulturowym zapraszany jest warszawski chór LGBT.

Więcej o współpracy Jolanty Lanego vel Gonatrczyk z warszawskim ratuszem oraz jej politycznej kariery w latach 90

CZYTAJ DALEJ

Uroczystości odpustowe w Ciosmach

2020-05-31 16:27

Joanna Ferens

Procesja eucharystyczna wokół świątyni

Mieszkańcy wsi Ciosmy, należącej do Parafii pw. Św. Michała Archanioła w Soli przeżywali (31.05) coroczne uroczystości odpustowe, które miały miejsce w kościele filialnym pw. Siedmiu Darów Ducha Świętego w Ciosmach.

Pentekoste czyli pięćdziesiąt dni po Wielkiej Nocy. Tak w początkach chrześcijaństwa nazywana była uroczystość Zesłania Ducha Świętego. To właśnie w dzień Pięćdziesiątnicy Pan Jezus zesłał Ducha Świętego na Maryję i Apostołów zgromadzonych w Wieczerniku, wypełniając tym samym swoją obietnicę: "Gdy przyjdzie Duch Pocieszyciel, którego Ja wam poślę od Ojca, Duch Prawdy, który od Ojca pochodzi, On będzie świadczył o Mnie" (J 15, 26). I tak się stało. Dzieje Apostolskie podają, że: "Kiedy nadszedł wreszcie dzień Pięćdziesiątnicy, znajdowali się wszyscy razem na tym samym miejscu. Nagle dał się słyszeć z nieba szum, jakby uderzenie gwałtownego wiatru, i napełnił cały dom, w którym przebywali. Ukazały się im też języki jakby z ognia, które się rozdzieliły, i na każdym z nich spoczął jeden. I wszyscy zostali napełnieni Duchem Świętym, i zaczęli mówić obcymi językami, tak jak im Duch pozwalał mówić" (Dz 2, 1-4) .

I to właśnie tego dnia Kościół idzie na cały świat, aby głosić Dobrą Nowinę o zbawieniu. Ponadto uroczystość Zesłania Ducha Świętego wypełnia i kończy Święta Paschalne, gdyż po wypełnieniu woli Ojca i zmartwychwstaniu Chrystusa posłany został Duch, który ma dalej prowadzić dzieło Jezusa. Duch pojawia się pod postaciami wiatru i ognia i są one symbolem Jego działania. Ogień, jak łaska Ducha Świętego, rozgrzewa i oświeca, kształtuje nas na Boże podobieństwo, obdarza siedmioma darami, które dają nam „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie”, będące owocami Ducha (Ga 5,22).

Uroczystość Zesłania Ducha Świętego od wieków była, po Wielkanocy i Bożym Narodzeniu, najważniejszym momentem roku liturgicznego. Świętowano niezwykle uroczyście łącząc tradycje chrześcijańskie z ludowymi, charakterystycznymi dla danych terenów. Podobnie od prawie czterdziestu lat świętują mieszkańcy niewielkiej wsi Ciosmy, gdzie od roku 1982 znajduje się kościół filialny pw. Siedmiu Darów Ducha Świętego, należący do parafii Św. Michała Archanioła w Soli. Co roku licznie gromadzą się na uroczystościach odpustowych, aby prosić o dary Ducha Świętego, obfite plony i urodzaj, a także o dobrą pogodę na czas rolniczych prac i Boże błogosławieństwo.

Tegoroczne uroczystości odpustowe miały nieco innych, skromniejszy charakter, związany z trwającym w Polsce stanem epidemicznym. Mimo to, z zachowaniem bezpieczeństwa i higieny, mieszkańcy Ciosmów z radością przystroili swój mały kościółek i z wiarą i modlitwą przybyli, aby modlić się o siedmiorakie dary i dziękować Panu Bogu za łaski, którymi obdarza ich, ich rodziny, domostwa ukryte wśród pięknych lasów i łąk.

Sumę odpustową w intencji parafian sprawował ks. proboszcz Krzysztof Jankowski, który już na wstępie podkreślał wartość modlitwy jednoczącej wspólnotę parafialną: „Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, pięćdziesiąt dni po Zmartwychwstaniu Pana naszego Jezusa Chrystusa to jednocześnie czas, kiedy przeżywamy uroczystości odpustowe. Tutaj w Ciosmach, pośród łąk, pól i lasów, pośród śpiewu ptaków przychodzimy, aby Bogu składać dziękczynienie, Eucharystię, ofiarę Jezusa i naszą. Kiedy przynosimy tutaj przed ołtarz własne intencje i przedstawiamy je Panu Jezusowi, w sposób szczególny chcemy dzisiaj dziękować za dar naszej parafii, za wszystkich parafian, za ich troskę o nasze kościoły w Ciosmach i w Soli. Dziękujemy za wszelkie dobro otrzymane od ludzi, jak również modlimy się za tych, którzy już odeszli do wieczności i pamiętamy o nich w naszych modlitwach”.

Z kolei w homilii kapłan zwrócił szczególną uwagę na osobę Ducha Świętego: Kim zatem ma być dla nas Trzecia Osoba Boska? Mówiąc o Trzeciej Osobie Boskiej, najczęściej używamy tytułu „Duch Święty”. Duch oznacza tchnienie, powiew. Można więc powiedzieć, że zesłanie Ducha Świętego jest dla nas „dotknięciem” Boga. Jakże ważna staje się ta świadomość, bowiem w czasach coraz większego zagubienia, poczucie bezpieczeństwa wynikające z obecności Bożej dodaje otuchy. Duch Święty jest także Pocieszycielem, a więc niosącym nadzieję, ukojenie, po prostu radość”.

– Czujemy się tutaj jedną rodziną. Jesteśmy niewielką społecznością, ale zawsze możemy na siebie liczyć. Takie uroczystości jak odpust to dla nas wielkie wydarzenie, gdyż właśnie wtedy się wszyscy razem spotykamy, możemy świętować z radością i wiarą w to, że Pan Bóg nad nami czuwa i zsyła na nas swojego Ducha – podkreślał jeden z mieszkańców wsi Ciosmy.

– Zielone Świątki w Ciosmach mają wyjątkowy wymiar świętowania tego dnia. Nie da się nie zauważyć, jadąc przez wieś, że właściwie każde podwórze jest udekorowane. Ludzie przywiązują ogromną rolę do tradycji, starając się zachować ją od zapomnienia, jednocześnie pamiętając o tym, co zostawili im dziadkowie i rodzice. Tutaj wszystko się zieleni, nabiera niezwykłości, od razu czuje się, że tutejsi ludzie charakteryzują się głęboką wiarą i życzliwością w stosunku do drugiego człowieka. Przyznaję, że jestem dumny z tego i z wielką radością do nich przyjeżdżam. I mimo trwającego stanu epidemicznego, z wszelkim zachowaniem zasad sanitarnych postanowiliśmy świętować uroczystości odpustowe, gdyż wiem, że dla tutejszych parafian jest to wartość nie do przecenienia. Niech Pan Bóg im błogosławi, a Duch Święty niech obdarza swoimi darami – tłumaczył w rozmowie ks. Krzysztof Jankowski.

Nie sposób zapomnieć, że Pięćdziesiątnica przypada w Polsce w okresie najpiękniejszego, najbujniejszego rozkwitu przyrody i dlatego święto nazywane jest również Zielonymi Świątkami. Zielone Świątki, prawdziwe zielone święta, ciepłe i pełne kwiatów, są również mocno zakorzenione w tradycji ludowej, z które do dziś pozostało chociażby przystrajanie obejścia czy kościoła młodymi, zielonymi brzózkami, których delikatne listki miały budzić wśród ludzi miłość i wzajemną sympatię, czy liśćmi pachnącego tataraku, które zatykano za strzechy domów, kładziono w kątach, za obrazami czy rozrzucano po podłodze tworząc zielony, pięknie pachnący dywan. Jednym słowem – wszędzie musiało być zielono. Wierzono przy tym, że ma to moc odganiania wszelkiego zła, chroni od gradobicia i innych klęsk.

W tradycji ludowej można również odnaleźć stwierdzenie, że przystrajanie obejść i domów zielenią miało być ich oznaczeniem i otwieraniem „zielonych bram” dla Ducha Świętego”, który zechce nawiedzić serca i umysły mieszkańców. – U nas w domu zawsze się wyrywało tatarak, układało w szachownice jak posadzkę w kościele, robiło się takie dywany na podwórku i w domu we wszystkich pomieszczeniach. A jaki przy tym był zapach! Do tego zawsze chłopy przynosili z lasu młode brzózki, które stawiali przy drzwiach i one tak szeleściły jakby Duch Święty z tym wiatrem obwieszczał swoje przyjście. Na Zielone Świątki my zawsze się szykowaliśmy już od Wielkanocy, to było wielkie święto, spraszało się gości, człowiek się cieszył, że już wiosna, że wszystko się obudziło do życia. Cieszę się, że teraz już od tak dawna mamy u siebie odpust właśnie na ten dzień – opowiadała jedna z najstarszych mieszkanek Ciosmów.

Z kolei prezes Stowarzyszenia „Dąb” w Ciosmach, Helena Szado-Oleksak dodała, iż uroczystości odpustowe jednoczą mieszkańców i pokazują piękną współpracę z księżmi i radą parafialną: – Od trzydziestu siedmiu lat mamy możliwość u siebie w Ciosmach świętować wszystkie niedziele, ale i doroczne odpusty. Dzisiejsza uroczystość była przepiękna, przebogata w tradycje zielonoświątkowe, wszędzie przy domach stoi brzezina, widać również słynne lalki z pachnącego tataraku. To piękne, że możemy tutaj się spotkać, powoli wychodzimy z tej izolacji i odosobnienia spowodowanego pandemią. I dzisiaj było to naprawdę wyjątkowe przeżycie. Mamy tutaj pięknie, kościółek stoi wokół lasów i pól, mamy wspaniałego Księdza Proboszcza, wyjątkową radę parafialną, wszyscy pięknie tutaj współpracują i widzimy tego efekty zarówno wewnątrz i na zewnątrz naszego skromnego kościółka. Możemy dzięki temu kultywować nasze niezwykłe tradycje i dziękować Bogu za wszystkie łaski, które nam zsyła – zaznaczała.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję