Reklama

Ku chwale Bożego Dzieciątka

2019-01-23 11:50

Joanna Ferens
Edycja zamojsko-lubaczowska 4/2019, str. VI

Joanna Ferens
Jasełka w Tarnogrodzie

Okres Bożego Narodzenia to czas, gdy mamy możliwość zobaczyć wiele spektakli przedstawiających historię narodzenia Jezusa Chrystusa. Ziemia biłgorajska wyjątkowo obfituje w różnorodność jasełek, przygotowywanych zarówno przez dzieci i młodzież, jak i osoby starsze

Jedne z jasełek zostały wystawione na deskach Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury 6 stycznia, pod hasłem „A nadzieja znów wstąpi w nas”. Głównym reżyserem była s. Jadwiga Anna Tabor, która w rozmowie podkreślała, że najważniejsze w tworzeniu takiego przedsięwzięcia jest prawdziwe wejście w głębię świąt. – Moim celem było przeżyć wspólnie z młodzieżą i widzami tajemnicę Bożego Narodzenia. Zdecydowaliśmy się na formę sceniczną, która pozwoliła pokazać talenty młodych artystów, a widzom poprzez teatr i sztukę odkryć głębię przyjścia na świat Bożego Syna. Hasło spektaklu to nawiązanie do nadziei, jaką ma każdy chrześcijanin. Źródłem tej nadziei jest Jezusa Chrystus, który rodzi się przez wiarę, miłość i dobre życie – podkreśliła.

S. Jadwiga dodaje również, iż angażowanie młodzieży w tego typu przedsięwzięcia to działania wychowawcze. Młodzi ludzi odchodzą od komputerów, tabletów, portali społecznościowych i gier. Integrują się między sobą, zacieśniają znajomości i przyjaźnie, angażują się w konkretne przedsięwzięcia. – Co ciekawe, nikt nikogo nie przymuszał, na scenie wystąpiła młodzież, która sama zgłosiła się do naszego przedsięwzięcia. Próby mieliśmy w czasie wolnym, dwa razy w tygodniu, przez ponad miesiąc. To tylko potwierdza mądrość, że nie słowa, a czyny mają wpływ na młodzież. A my mamy tutaj wspaniałą młodzież, która podejmuje się nawet rozbudowanych i trudnych zadań. A takie jasełka też doskonale ewangelizują młodego człowieka, gdyż ewangelizacja bardziej działa poprzez to, co robimy, niż to, co mówimy – dodaje s. Jadwiga.

Budowanie wspólnoty

Burmistrz Tarnogrodu, Paweł Dec dodał, że najpiękniejszymi elementami jasełek było zaangażowanie młodzieży i jedność wszystkich obecnych na sali. – Bardzo pozytywna rzecz to przede wszystkim praca i zaangażowanie młodych ludzi. Niezwykle wzruszające i budujące gminną wspólnotę było wspólne odśpiewanie na koniec kolędy „Bóg się rodzi”. To doświadczenie jedności i przypomnienie atmosfery świąt, których przesłaniem jest miłość. Jest to też ogromne poczucie tworzenia razem wielkiej i wyjątkowej wspólnoty, która pomaga nam wspólnie działać i budować rangę tych świąt i naszej wiary – powiedział burmistrz.

Reklama

Jedną z aktorek grających w przedstawieniu była Maria Malinger, która wyjaśniała, co skłoniło ją do wzięcia udziału w tym przedsięwzięciu. – Od podstawówki występuję w spektaklach, jakie przygotowuje i opracowuje s. Jadwiga. Są one zawsze na bardzo wysokim poziomie, bardzo dokładnie dopracowane. Z wielkiego sentymentu, jako absolwentka szkoły zgłosiłam się do udziału w misterium. Miłym przeżyciem jest kontynuowanie tego, co robiłam od dziecka. Śpiew i występowanie to jest dla mnie takie wyrażanie siebie, w taki sposób oddaję to, co czuję, co myślę na dany temat i cieszę się, że mogę dzielić się tym z innymi ludźmi i sprawić, aby oni odczuwali to podobnie – powiedziała.

– Nasz Tarnogród słynie z teatrów. Największą są sejmiki, które zostały zapoczątkowane przez naszych dziadków wiele lat temu, i chcielibyśmy jako młodzież kontynuować tę tradycję. Dlatego wystawiliśmy jasełka. Każdy z nas wcielił się w jakąś rolę. Chyba już mamy zapisane to w genach, bo coś nas ciągnie na scenę. Każdy chciał odnaleźć się i wypaść na scenie jak najlepiej. Udział w takich wydarzeniach to budowanie pewności siebie i ogromna satysfakcja – przyznaje jedna z aktorek, Natalia Fusiarz.

Wdzięczność publiczności

Słowa uznania w stronę s. Jadwigi i wszystkich aktorów skierowała dyrektor Tarnogrodzkiego Ośrodka Kultury, Renata Ćwik. – Siostra garnie młodzież do siebie i do teatru. To daje im doświadczenie występów publicznych, uczy pokonywać tremę i rozwija. Jest to również możliwość wyjątkowego przeżycia świąt Bożego Narodzenia. Świąt, które w naszej kulturze chrześcijańskiej są wyjątkowe, pełne ciepła, bliskości i pojednania. Cieszę, że jest taka osoba w naszej parafii, która działa na tym polu, kontynuuje te tradycje i wpaja najmłodszemu pokoleniu te wszystkie piękne wartości – podkreśliła.

Publiczność zgromadzona w Tarnogrodzkim Ośrodku Kultury nie ukrywała zachwytów i wzruszenia tym, co zobaczyła podczas jasełek. – To było dla mnie piękne przeżycie. Jestem zachwycona i dumna z naszej tarnogrodzkiej młodzieży. Ponadto to misterium pozwoliło mi głębiej zrozumieć tajemnicę narodzenia naszego Pana Jezusa Chrystusa. Bardzo dziękuję organizatorom i przede wszystkim s. Jadwidze ze to wydarzenie – mówiła po spektaklu jedna z uczestniczek.

W jasełkach wzięło udział kilkudziesięciu aktorów z tarnogrodzkich szkół. Jasełka zostały podzielone na dwie części. Pierwsza z nich nawiązywała do polskich tradycji świętowania Bożego Narodzenia, zaś druga nawiązywała do wydarzeń, które odbyły się w Betlejem ponad 2 tys. lat temu.

Jasełka u seniorów

Z tradycyjnymi jasełkami wystąpili 13 stycznia również seniorzy z Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów w Biłgoraju. Rozpoczęły się one od Mszy św. sprawowanej w kaplicy pw. św. Ojca Pio, której przewodniczył ks. dziekan Witold Batycki, proboszcz parafii pw. św. Marii Magdaleny w Biłgoraju, do której należy kaplica znajdująca się w Domu Pomocy Społecznej dla Kombatantów.

Kapelan DPS i dyrektor Domu Księży Seniorów w Biłgoraju, ks. Krzysztof Portka tłumaczył, jakie znaczenie dla mieszkańców ma organizacja tych jasełek. – Te jasełka są dla naszych mieszkańców przede wszystkim wejściem w tajemnicę Bożego Narodzenia. Przeżywania z jednej strony jako ci, którzy wyznają prawdę, że Jezus Chrystus przyszedł na świat jako człowiek, a z drugiej strony chcą też odkrywać swoje człowieczeństwo w kontekście Bożego Narodzenia, co to dla nich znaczy mimo upływających lat. Zaangażowanie naszych mieszkańców w jasełka jest bardzo różne, gdyż uzależnione jest od ich stanu zdrowia i możliwości, ale za to bardzo głębokie. Bazują oni przede wszystkim na swoich wspomnieniach z minionych lat, jeszcze z lat dziecięcych, wspominają przeżywanie świąt Bożego Narodzenia w swoich rodzinach i miejscowościach i się tym z nami dzielą. Mają też możliwość ukazania sobą, jak w tym momencie swojego życia te święta przeżywają – wskazał. Jasełka mają również wymiar terapeutyczny.

– Mieszkańcy dzięki jasełkom spotykają się, mają próby i dzięki temu bardziej się ze sobą integrują i dzielą się sobą. Ale też jest to forma terapii dla nich samych, uspołeczniania na nowo szczególnie dla osób, które żyły gdzieś w samotności lub zostały pozostawione same sobie. Oprócz tego bardzo istotne jest to, że możemy ich „wyciągać” z ich mieszkań i odkrywać ich dary i talenty, które mają mimo upływających lat – zaznacza ks. Portka. Nie sposób nie zwrócić uwagi również na treść tych jasełek. – Otóż w tej treści wybrzmiewa prawda o tym, że gdyby nie Boże Narodzenie, to pozostalibyśmy w ciemności jako ludzie. I chodzi tu właśnie o tę samotność i ciemność wewnętrzną, o której jest mowa w jasełkach. Bardzo istotna jest również wola tego, by przyznać się przed Panem Bogiem, że potrzebują Jego przyjścia i cieszą się z niego. Ale też jednocześnie zastanowienie się nad tym, co to Boże Narodzenie znaczy dla każdego z nas – podkreślił.

Ks. Krzysztof w tym roku wcielił się w rolę króla Baltazara. W rozmowie podkreślał ogromne znaczenie tego typu inicjatyw dla mieszkańców DPS. – Dzięki temu widzę, w jaki sposób mieszkańcy przyjmują mnie, a także możliwość spojrzenia z innej perspektywy na tajemnicę przeżywania Bożego Narodzenia. Ofiarowanie czegokolwiek Panu Bogu, temu Nowonarodzonemu w Jezusie Chrystusie jest zawsze ofiarowaniem siebie. Gdy patrzę na naszych mieszkańców, ile oni wkładają w tę grę aktorską swojej woli i siły, mimo cierpienia i starości, to wiem, że oni bardzo dużo ofiarowują Panu Bogu. I moją rolą jako kapelana jest im pokazać, że nie są sami, ze ten Nowonarodzony Chrystus jest ciągle z nimi – podkreślił.

Być potrzebnym

Jednym z pastuszków podczas jasełek był 82-letni Stanisław Stec, dla którego występ w jasełkach był dużym przeżyciem. – Ja jestem po udarze, dlatego też swój udział w jasełkach traktuję jako rehabilitację. Poza tym mogę pokazać, że na starość też można jeszcze dużo zrobić i być potrzebnym. Zagrałem pastuszka i cieszę się, że nam wszystko dobrze wyszło. Chciałem się też pomodlić, a także zrealizować w tym działaniu, trochę pouczyć i pomóc w tej inicjatywie. Dzięki temu też spotykamy się z innymi ludźmi, którzy przychodzą oglądać nasze przedstawienie. Jestem z tego bardzo zadowolony – powiedział.

Za to wyjątkowe przedstawienie dziękował i składał mieszkańcom noworoczne życzenia ks. dziekan Witold Batycki. – Jestem bardzo wdzięczny za to piękne przedstawienie i wasze zaangażowanie. Życzę moim parafianom tu mieszkającym, aby ten rok 2019 był pełen radości i zdrowia, aby Boże błogosławieństwo spoczęło na was i dawało wam siłę i radość z tego, że jesteśmy we wspólnocie – wskazał. Słowa podziękowania popłynęły również od członka Zarządu Powiatu Biłgorajskiego, Jana Małyszy.

Tagi:
jasełka

11. Przegląd Grup Kolędniczych – Herody 2019

2019-02-06 11:52

Adam Łazar
Edycja zamojsko-lubaczowska 6/2019, str. II

W niedzielne popołudnie 27 stycznia w sali teatralnej lubaczowskiej konkatedry odbyła się 11. edycja Przeglądu Grup Kolędniczych pod nazwą Herody 2019

Adam Łazar
Na scenie wystąpiły m.in. dzieci z Przedszkola w Krowicy Samej

W zamyśle organizatorów jest podtrzymanie i pielęgnowanie zwyczaju i tradycji rodzinnej i kościelnej kolędowania z gwiazdą, składania wierszowanych życzeń bożonarodzeniowych i noworocznych domownikom, oraz przedstawianie w formie teatru scen z narodzenia i życia Bożego Dzieciątka. Chodzi także i o to, by młodzi od swoich dziadków wydobyli te teksty, poetyckie słowa, które stanowią piękno ziemi lubaczowskiej i istotny składnik naszej kultury. Zachęcają również do pisania nowych scenariuszy przedstawień – powiedział podczas otwarcia przeglądu dziekan i proboszcz konkatedry, ks. kan. Andrzej Stopyra. On też zabawił się w tym roku w konferansjera.

Występy grup kolędniczych oceniało jury pod przewodnictwem wikariusza, ks. Sławomira Skowrońskiego. Brano pod uwagę wiele elementów, takich jak: scenariusze prezentacji, ich treść i zgodność z tradycją, oryginalność, pomysłowość, zdolności aktorskie wykonawców, wykorzystywane rekwizyty i stroje, czystość brzmienia śpiewanych kolęd i pastorałek. Jury zdecydowało przyznać pierwsze miejsce dzieciom z Niepublicznego Przedszkola z Krowicy Samej, przygotowanym przez nauczycielkę wychowania przedszkolnego Annę Hawrylak. – W przeglądzie grup kolędniczych w Lubaczowie w tym roku uczestniczymy po raz trzeci. Byliśmy nagradzani również wcześniej. Co roku grupa przedszkolna przyjmuję nazwę. Ta dziś występująca jest odważna, lubiąca poszaleć, dlatego nazwała się Piraci. Scenariusze piszę sama, szukam inspiracji w Internecie, od osób starszych – wyjaśniła Anna Hawrylak.

Drugie miejsce zajął teatr młodych działający przy parafii pw. Opieki Matki Bożej w Załużu, a prowadzony od dawna z sukcesami przez Jolantę Szczerbinin. Spoza powiatu w tym roku pojawiła się spontaniczna, 17-osobowa grupa kolędnicza z Biłgoraja, prowadzona przez ks. Krystiana Bordzania, a działająca przy parafii św. Jana Pawła II. Członkowie Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży i harcerze zaprezentowali się w przedstawieniu na podstawie godów zamojskich i zdobyli trzecie miejsce. Jurorzy przyznali także dwa wyróżnienia, dla teatru dziecięcego Lentylki, prowadzonego od 30 lat przez Krystynę Czurę, instruktora teatralnego z Miejskiego Domu Kultury, oraz dla Kolędników z gwiazdą ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Lubaczowie pod opieką siostry katechetki.

Wszystkie grupy kolędnicze otrzymały od organizatorów kosze cukierków. Gościem specjalnym był zespół wokalno-instrumentalny Cztery Pory Roku z Oleszyc, który wystąpił z koncertem kolęd i pastorałek. Organizację przeglądu grup kolędniczych przez parafię konkatedralną wsparli: Urząd Miejski, Urząd Gminy Lubaczów, Starostwo Powiatowe i Powiatowe Centrum Kultury w Lubaczowie. O oświetlenie i nagłośnienie zadbali pracownicy Miejskiego Domu Kultury w Lubaczowie.

Ze sceny od grup kolędniczych płynęły życzenia noworoczne, nie tylko dla uczestników, ale i dla wszystkich diecezjan, czytelników „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej”.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Posty nakazane zachowywać

Z ks. Krzysztofem Koskiem rozmawiała Milena Kindziuk
Edycja warszawska (st.) 46/2003

Iwona Sztajner

Przykazania kościelne są zaproszeniem do współodpowiedzialności za Kościół
Zachęcają do przemyśleń, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy z przekonania

Rozmowa z ks. Krzysztofem Koskiem, doktorem prawa kanonicznego, rzecznikiem archidiecezji warszawskiej

Milena Kindziuk: - Ostatnio media obwieściły, że Kościół zniósł post w bożonarodzeniową Wigilię. Czy rzeczywiście?

Ks. dr Krzysztof Kosek: - Przez to wprowadziły one sporo zamieszania, szczególnie u osób niezbyt dokładnie zorientowanych w tej kwestii. Przecież post w Wigilię należy jedynie do tradycji polskiej. Nigdy nie był nakazany w całym Kościele. I nadal zaproszeni jesteśmy, aby tej tradycji przestrzegać. Na marginesie dodam, że statuty zakończonego niedawno IV Synodu naszej archidiecezji stwierdzają, że w Wigilię Bożego Narodzenia należy zachować wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych.

- Ale list biskupów na temat nowej wersji przykazań kościelnych, który ma być czytany w Adwencie w kościołach, nie mówi, by zachowywać tradycję i nie spożywać pokarmów mięsnych w Wigilię.

- Bo to jest oczywiste. Wigilia z języka łacińskiego oznacza „czuwanie, oczekiwanie”. Pan Jezus często zapraszał swoich uczniów do zajęcia takiej właśnie postawy, ponieważ nie znają dnia ani godziny Jego przyjścia. Post religijny jest bowiem wyrazem panowania ducha nad ciałem, oczekiwania, pragnienia spotkania z Chrystusem, jedności z Nim. Przez to pomaga on przygotować się do danej uroczystości, głębiej ją przeżywać. Podobnie zresztą jest z postem w Wielką Sobotę. W niektórych domach spożywa się mięso już po poświęceniu pokarmów, w innych dopiero po Wigilii Paschalnej w Wielką Noc. Też jest to kwestia tradycji. Myślę jednak, że warto tu uświadomić sobie, czym jest post, jakie prawdy pomaga przeżywać. Każdemu, kto zastanowi się, jakie chwile z życia Jezusa przeżywamy w Wielką Sobotę, na pewno łatwiej będzie zachować wstrzemięźliwość w spożywaniu pokarmów.

- Jedno z przykazań w nowej wersji mówi, że należy zachowywać nakazane posty i wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych, a w okresach pokuty powstrzymywać się od zabaw. Jakie są okresy „nakazane” w ciągu roku?

- Chodzi o piątki całego roku i o czas Wielkiego Postu. Wiele kontrowersji budzi czas Adwentu - nie ma on charakteru pokutnego - jest czasem radosnego oczekiwania. Ale oczekiwania, które ma być wypełnione prostowaniem ścieżek życia, przygotowaniem miejsca dla Pana w sercu - by mógł się tam narodzić. A ten proces nawrócenia wymaga ciszy, refleksji, skupienia. Już po Bożym Narodzeniu rozpoczyna się czas szczególnych zabaw - karnawał.

- Grzechem jest więc spożywanie mięsa w piątki?

- Tak, pod warunkiem, że czyni się to z wyboru. Jeśli ktoś stołuje się poza domem i w stołówce nie ma wyboru menu, może skorzystać z dyspensy od zachowania wstrzemięźliwości. Zaproszony jest do odmówienia modlitwy w intencji Ojca Świętego, złożenia jałmużny postnej.
Generalnie, powstrzymanie się od pokarmów mięsnych w piątki obowiązuje katolików, którzy ukończyli 14. rok życia. Ścisły post w Środę Popielcową i Wielki Piątek, czyli jeden posiłek do syta w ciągu dnia, obowiązuje katolików pomiędzy 18. a 60. rokiem życia.

- Można jednak nie jeść mięsa, ale w to miejsce kupić sobie inne przysmaki. Jaki sens ma wtedy taki post?

- Ważne jest właściwe rozumienie terminu: post. Nie chodzi tylko o to, aby nie jeść potraw mięsnych. Potrawy mięsne z reguły są droższe, dlatego odmawiając ich sobie jesteśmy zachęcani, aby zaoszczędzone środki przeznaczyć na potrzeby ludzi najuboższych. W wielu kościołach można spotkać puszki z napisem „Jałmużna postna”. Jeżeli na przykład ktoś jest wegetarianinem i normalnie nie je mięsa, jest zaproszony do tego, by w inny sposób narzucić sobie wstrzemięźliwość w jedzeniu i okazać swą łączność z Chrystusem, bo piątek to przecież dzień Jego męki i śmierci.

- Biskupi sugerują, że we wszystkie piątki w ciągu całego roku należy uszanować charakter pokuty, dlatego katolicy nie powinni w tym dniu uczestniczyć w zabawach. Znaczy, że nie powinno się iść na przykład na dyskotekę w piątek?

- Zdecydowanie nie powinno! Jeżeli piątek jest dniem solidarności z Chrystusem cierpiącym dla mojego zbawienia, to oczywiste jest, że nie mogę się w tym dniu bawić. Podobnie, jeśli obchodzę rocznicę śmierci bliskiej mi osoby, nie będę w tym dniu urządzał balu ani brał udziału w zabawie, to po prostu nie wypada.

- Nowością jest piąte przykazanie kościelne, zobowiązujące wiernych do troski o materialne potrzeby wspólnoty Kościoła. Nie występowało ono w poprzednich sformułowaniach. Co to znaczy w praktyce?

- Jest to odwołanie do coraz szerszego udziału wiernych świeckich w życiu Kościoła. Minęły czasy, kiedy Kościół posiadał wielkie dobra i w szerszym stopniu był mecenasem sztuki i kultury. Minęły czasy kolatorów, którzy troszczyli się o potrzeby materialne Kościoła. Z pewnym wzruszeniem można czytać opisy pierwszych Eucharystii, gdy wierni przynosili na nie dary. Po zakończeniu zanoszono chorym Komunię św., starano się także o zaspokojenie ich potrzeb materialnych.
Dziś wierni świeccy zaproszeni są do troski o potrzeby materialne Kościoła - by miał środki na sprawowanie kultu, prowadzenie działalności apostolskiej czy charytatywnej. Przecież tak prozaiczne sprawy jak oświetlenie świątyni, ogrzanie, utrzymanie w czystości czy wynagrodzenie świeckich pracowników wymaga pewnych środków. Pomijam tu sprawy związane z inwestycjami, konserwacją dzieł sztuki. W wielu parafiach działają już także - obok rad duszpasterskich - rady ekonomiczne; świeccy w bardzo konkretny sposób wspomagają swych duszpasterzy w sprawach związanych z zabezpieczeniem materialnych potrzeb parafii.
Przykazanie to mobilizuje do refleksji nad rozumieniem własności prywatnej - za pomocą dobrego użytku z pieniądza mamy zapewnić sobie wieczne szczęście. Pan Jezus mówił o niebezpieczeństwie bogactw, a Łazarz został odrzucony nie z powodu swego bogactwa, ale dlatego, że nie dostrzegał ludzi będących w potrzebie. Bardzo popularne jest obecnie słowo „sponsor” - wiele działań Kościoła nie byłoby możliwych, gdyby właśnie nie zaangażowanie materialne określonych osób, które bardzo konkretnie wypełniają normę V przykazania kościelnego.

- A po co w ogóle są przykazania kościelne, skoro jest 10 przykazań Bożych?

- Przykazania kościelne są próbą interpretacji, uszczegółowienia, przybliżenia powinności, które spoczywają na każdym wierzącym. Kościół posiada własne, przyrodzone prawo stanowienia prawa, na przykład kanonicznego, liturgicznego. Całe nauczanie Kościoła jest głoszeniem Dobrej Nowiny objawionej w Jezusie Chrystusie. W tym świetle należy odczytywać przykazania kościelne. Są one służbą temu najważniejszemu przykazaniu miłości Boga i bliźniego.

- Mogłoby ich więc na dobrą sprawę nie być?

- Oczywiście, mógłby istnieć sam Dekalog, bo on jest najważniejszy. Ale przykazania kościelne wyjaśniają pewne normy. Ważne jest, by pamiętać, że Kościół nie ma władzy nad Dekalogiem, bo pochodzi on od samego Boga. Stąd Dekalog jest niezmienny. Natomiast prawo kościelne ma charakter dynamiczny, podlega zmianom, stąd zmiana przykazań kościelnych. Najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie dusz i temu celowi służą także zmiany w przykazaniach kościelnych.

- Czy nieprzestrzeganie przykazań kościelnych zatem jest grzechem?

- Jeżeli przykazanie kościelne mówi, żeby uczestniczyć we Mszy św. w niedziele i święta, to dotyka normy ustanowionej przez przykazania Boże. A ich nieprzestrzeganie zawsze pozostaje grzechem.

- A jeżeli nie dotyka Dekalogu?

- To jest radą, ma służyć dobru duchowemu człowieka a odrzucenie tych rad jest przynajmniej grzechem zaniedbania dobra, które mogłem uczynić.

- Czyli nie trzeba się z tego spowiadać...

- Dla przykładu: pierwsze i drugie przykazanie wyrażają minimalne oczekiwania Kościoła wobec człowieka wierzącego. Weźmy na przykład drugie przykazanie kościelne: „Przynajmniej raz w roku przystąpić do sakramentu pokuty”. Czym jest sakrament pokuty? Na spowiedzi mamy obowiązek wyznania grzechów ciężkich. Codziennie jednak doświadczamy ludzkich słabości, które są przyczyną grzechów określanych mianem powszednich. Zbyt długi odstęp między korzystaniem z sakramentu pokuty może prowadzić do pewnego zobojętnienia, znieczulenia sumienia na grzech, a więc do rozluźnienia relacji z Chrystusem. Kwestia częstotliwości w korzystaniu ze spowiedzi to sprawa osobistej wrażliwości, dobrze uformowanego sumienia. Życie przynosi tyle sytuacji, które chcemy przeżyć w sposób szczególny: święta, rocznice ślubu, śmierci, imieniny i urodziny własne czy bliskich - wszystkie one są także okazją do spotkania z Chrystusem w sakramencie pokuty.

- Podobnie w odniesieniu do sakramentu Eucharystii?

- Trudno chyba nazwać człowiekiem gorliwym w wierze kogoś, kto do Komunii Świętej przystąpi - jak wymaga tego Kościół w III przykazaniu - raz w roku w okresie wielkanocnym. Jest to minimum związku z Chrystusem, który ofiaruje się za nas w każdej Eucharystii i zaprasza nas na swoją ucztę.

- A dlaczego w przykazaniu zostały rozdzielone spowiedź od pokuty?

- Myślę, że chodzi o uzmysłowienie roli sakramentu pokuty i Eucharystii. Ludzie często spowiadają się: „Ostatni raz byłem u spowiedzi i Komunii św. wtedy i wtedy”. Panuje taki pogląd, że do Komunii przystępujemy tylko raz po spowiedzi. A jest to błędem.

- Jak długo zatem można przyjmować Komunię po ostatniej spowiedzi, jeżeli nie ma się grzechu ciężkiego?

- Nie ma tu wyznaczonej granicy. Każdy ocenia to według własnego sumienia.
Uczestnicząc w każdej Mszy św. słyszymy słowa: „Bierzcie i jedzcie”. Jesteśmy zatem zaproszeni, aby w sposób pełny brać udział w każdej Mszy. A pełny udział w niej polega także na przyjęciu Komunii. Oczywiście, był czas w historii Kościoła, gdy do Komunii przystępowano raz na kilka lat, i czynili tak nawet ludzie święci. Na fali posoborowej odnowy Kościoła jesteśmy zaproszeni do pełniejszego uczestniczenia i przeżywania Eucharystii. A że często nie czujemy się godni przyjmować Komunii? Pamiętajmy, że Msza św. rozpoczyna się aktem skruchy, pokuty. Stajemy przed Chrystusem w prawdzie o naszej słabości. Podobnie przed Komunią wyrażamy swoją niegodność słowami setnika: „Panie, nie jestem godzien...”. Św. Franciszek Salezy mówił, że potrzebują Komunii chorzy, aby wyzdrowieć, i silni, aby nie upaść. Bardzo głębokie wskazania na temat przystępowania do Komunii św. możemy znaleźć w Naśladowaniu Chrystusa Tomasza á Kempis. Jest to zresztą temat na osobną rozmowę.

- Pozostało jeszcze pierwsze przykazanie kościelne. W drugiej części mówi ono o powstrzymaniu się od prac niekoniecznych. Katechizm wyjaśnia: Są to „prace i zajęcia, które utrudniają oddawanie czci Bogu, przeżywanie radości właściwej dniowi Pańskiemu oraz korzystanie z należnego odpoczynku duchowego i fizycznego”. Co to znaczy w praktyce?

- W chrześcijaństwie niedziela jest „małą Wielkanocą”, pierwszym dniem tygodnia, w którym Kościół w szczególny sposób celebruje tajemnicę zmartwychwstania Chrystusa. Jest niedziela i Msza św. zadatkiem, antycypacją odpoczynku zbawionych w niebie, obrazem uczty, na którą Chrystus zaprasza w niebie. Dlatego Kościół przypomina, by powstrzymać się w tym dniu od prac niekoniecznych - od tego wszystkiego, co przeszkadza w pełnym bliskości obcowaniu z Bogiem. A więc takich, które z powodzeniem można wykonać przez sześć pozostałych dni. Mam na myśli: pranie, sprzątanie, robienie zakupów itp. Wydaje mi się, że w kontekście tego przykazania trzeba nam przeprowadzić namysł nad zdolnością świętowania - czy nie sprowadza się ono tylko do oglądania telewizji, mocno zakrapianego alkoholem biesiadowania przy stole, bez głębszej refleksji nad treścią przeżywanego święta. Czy chrześcijańskie świętowanie nie zakłada spotkania rodziny (na które w tygodniu nie zawsze jest czas), wspólnego posiłku, rozmowy - a nie wymiany informacji, jak dzieje się w codziennym zabieganiu - dzielenia się swoimi radościami i trudnościami, a wszystko to w atmosferze nadziei, jaką przynosi spotkanie z Bogiem przeżyte na modlitwie czy Eucharystii.

- Jesteśmy zwolnieni z obowiązku udziału w świętach, które są w Polsce dniami pracy: Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny - 8 grudnia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła. Nie jest to pójście na łatwiznę?

- Jest to wzięcie pod uwagę rzeczywistości. Zniesienie obowiązku udziału we Mszy św. w te święta jest realizacją uprawnień, które kodeks prawa kanonicznego przyznaje Konferencji Episkopatu. Ona, za zgodą Stolicy Apostolskiej, może znieść obowiązek udziału we Mszy św. w niektóre święta lub przenieść je na niedzielę. Mimo tego w dalszym ciągu katolicy zaproszeni są do udziału we Mszy św. w te dni. Np. wiele grup dziewczęcych szczególnie czci Maryję w tajemnicy Niepokalanego Poczęcia - one z pewnością będą tego dnia uczestniczyły we Mszy św.

- List pasterski o nowych przykazaniach mówi też o tzw. „świętach nakazanych”. Jakie to święta?

- Przesłanie biskupów ma ułatwić wiernym rozstrzyganie dylematów związanych z wymogiem uczestnictwa w liturgii w dni świąteczne, które nie są wolne od pracy. Biskupi poprosili Stolicę Apostolską o zgodę na przeniesienie uroczystości Wniebowstąpienia Pańskiego z czwartku na siódmą niedzielę wielkanocną. Świętem nakazanym pozostaje uroczystość Objawienia Pańskiego (Trzech Króli) i w tym wypadku biskupi wyrażają nadzieję, że „nadejdzie taki czas, kiedy to ważne święto stanie się dniem wolnym od pracy”. Nie ma natomiast obowiązku udziału we Mszy św. w uroczystość Niepokalanego Poczęcia, św. Józefa, świętych Piotra i Pawła - choć biskupi zachęcają, by zgodnie z tradycją uczestniczyć w liturgii w tych dniach.

- Przykazania kościelne wyrażają więc istotne treści dla wierzących.

- W sumie są one zaproszeniem do pogłębienia osobistej relacji z Bogiem, do wyrażenia jej w życiu codziennym, do podjęcia odpowiedzialności za dzieła prowadzone przez Kościół, ale zachęcają też do przemyślenia, czy wiara ma wynikać z tradycji, czy jest owocem osobistego wyboru, pochodzi z przekonania, doświadczenia w życiu miłości Bożej.

- Dziękuję za rozmowę.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Historyczny triumf Polek

2019-12-13 20:36

Zespół wPolityce.pl

Marlena Karwacka i Urszula Łoś wygrały sprint drużynowy podczas zawodów o Puchar Świata w kolarstwie torowym w australijskim Brisbane. Drugie miejsce w zmaganiach mężczyzn w tej konkurencji zajęli Krzysztof Maksel, Mateusz Rudyk i Maciej Bielecki.

wPolityce.pl/youtube TEL-KAB Telewizja Kablowa Pruszków
Urszula Łoś

Karwacka i Łoś, rekordzistki Polski (32,791), miały najlepszy czas w kwalifikacjach (33,189), a w pierwszej rundzie wygrały z Ukrainkami Ołeną Starikową i Liubow Basową. W finale Polki minimalnie zwyciężyły Rosjanki Jekaterinę Rogową i Anastazję Wojnową, choć obu parom zapisano jednakowy wynik - 33,029.

Z kolei Rudyk, Bielecki i Patryk Rajkowski kwalifikacje zakończyli na czwartej pozycji, a w pierwszej rundzie Biało-czerwoni, już z Makselem w miejsce Rajkowskiego, okazali się lepsi od zespołu z Trynidadu i Tobago. W finale uzyskali 45,408 i byli wyraźnie słabsi od Japończyków, do których stracili prawie dwie i pół sekundy.

Wcześniej w wyścigu drużynowym Daria Pikulik, Nikol Płosaj, Katarzyna Pawłowska i Łucja Pietrzak miały ósmy czas kwalifikacji, ale w pierwszej rundzie uległy reprezentantkom Francji. Zostały sklasyfikowane na ósmej pozycji. Zwyciężyły Australijki, które w finale pokonały ekipę Nowej Zelandii.

W rywalizacji mężczyzn w tej konkurencji również najlepsi okazali się reprezentanci gospodarzy, a drugie miejsce zajęła Nowa Zelandia. Polacy nie startowali.

Zawody w Brisbane to przedostatnia runda o PŚ. Ostatnia odbędzie się w kanadyjskim Milton 24-26 stycznia.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem