Reklama

Bartek Keczmer

Zwracam się z gorącą i serdeczną prośbą do ludzi życzliwych, wyrozumiałych i dobrego serca o pomoc w pozyskiwaniu funduszy na moje kosztowne leczenie i rehabilitację oraz całodobową opiekę.

Wspomóż mnie w codziennych zmaganiach. Jestem osobą całkowicie niepełnosprawną i wymagam szczególnej opieki.

Podobno wyświadczone dobro zawsze do nas powraca.

Reklama

Bóg zapłać!

Bartek z rodzicami

W rubryce „Cel szczegółowy 1%” wpisać: „BARTEK KECZMER”– KRS 0000225584

2019-01-23 11:27

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Prezydent: rząd przyznał 300 mln zł na nową siedzibę Dolnośląskiego Centrum Onkologii

2020-07-04 14:37

[ TEMATY ]

Andrzej Duda

duda

PAP

Rząd przyznał 300 mln zł na to, by wspólnie z władzami województwa dolnośląskiego zbudować nową siedzibę Dolnośląskiego Centrum Onkologii - powiedział prezydent Andrzej Duda. Jak dodał, dzięki temu powstanie całkowicie nowy szpital onkologiczny na najwyższym poziomie.

Prezydent odwiedził w sobotę Dolnośląskie Centrum Onkologii w Wrocławiu. Na briefingu prasowym podkreślił, że "300 mln zł zostało przyznanych przez Radę Ministrów na to, by wspólnie z władzami województwa dolnośląskiego tutaj we Wrocławiu zrealizować nową siedzibę Dolnośląskiego Centrum Onkologii".

Jak mówił, to oznacza, że powstanie całkowicie nowy szpital onkologiczny, na najwyższym poziomie, z nowoczesnym wyposażeniem. "Szpital, w którym będzie 700 łóżek; będzie blok operacyjny złożony z co najmniej 10, a prawdopodobnie 12 sal. Szpital, w którym będzie przeprowadzanych do 10 tys., a może nawet więcej, zabiegów operacyjnych rocznie, około 200 tys. zabiegów ambulatoryjnych" - powiedział Duda.

Poinformował, że inwestycja obejmuje także budowę centrum badawczo-rozwojowego, by mogły być prowadzone badania nad nowymi technologami leczenia raka.

Podkreślił, że "biorąc pod uwagę wyzwania, jakie stoją przed polską onkologią wynikające m.in. z przewidywań ekspertów, jest to "zdecydowany krok w przyszłość, by ratować zdrowie i życie pacjentów a personelowi medycznemu umożliwić jeszcze lepszą służbę pacjentom, w bardziej godziwych warunkach, z lepszym wyposażeniem". Duda zaznaczył, że choroby onkologiczne to wielkie wyzwanie; eksperci wskazują, że liczba zachorowań na choroby onkologiczne wzrośnie o 15 proc. na przestrzeni pięciu lat, a wciągu dekady o 23 proc.

"W to wyzwanie wpisana jest ta inwestycja, nowa siedziba Dolnośląskiego Centrum Onkologii (...). Ta inwestycja ma już zapewnione finansowanie na poziomie 700 mln zł, z czego 300 mln zł to już są pieniądze przekazywane decyzja polskiego rządu" - powiedział Duda. Jak dodał, nowa siedziba Centrum była "przez długie lata obiecywana Dolnemu Śląskowi a dziś staje się faktem".(PAP)

autorka: Marzena Kozłowska, Agata Tomczyńska

mzk/ ato/ mok/

CZYTAJ DALEJ

"Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę" - rozmowa z Józefem Popiełuszką, bratem bł. ks. Jerzego

2020-07-05 11:00

ks. Łukasz Romańczuk

Pan Józef Popiełuszko wraz z żoną Alfredą

Okrutna śmierć ks. Jerzego Popiełuszki poruszyła wielu Polaków. Niezliczone tłumy na pogrzebie i licznie przychodzący ludzie odwiedzający jego grób na warszawskim Żoliborzu. Dziś cieszymy się, ks. Jerzy jest już błogosławiony. Na szczęście między nami są ci, którzy pamiętają tego odważnego kapelana “Solidarności”. Z Józefem Popiełuszką, bratem ks. Jerzego, rozmawia ks. Łukasz Romańczuk.

ks. Łukasz Romańczuk: Nasza rozmowa odbywa się tuż przed uroczystościami w parafii pw. św. Michała Archanioła w Miliczu, czy często zdarza się, że jest pan zapraszany na instalację relikwie brata, bł. ks. Jerzego?

Józef Popiełuszko: Bardzo często. W wielu miejscowościach byliśmy już w Polsce i poza jej granicami. W lutym byliśmy w Anglii, wcześniej w Norwegii. Zapraszano nas także na Wschód, a tak to zapraszani jesteśmy do różnych miejsc w Polsce.

ks. Ł.R: Wspomnienia brata, to także wspomnienia z dzieciństwa. Jak wspomina pan ks. Jerzego z lat młodości?

J.P.: Po pierwszej Komunii św. Jerzy zapisał się do ministrantów i codziennie rano był na mszy św. Wychodził z domu godzinę wcześniej, aby zdążyć, bo do kościoła było 5 km. Nauczyciela mamę wezwała i powiedziała, że za to dostanie obniżony stopień, ale on nie załamał się i do końca podstawówki służył do mszy.

ks. Ł.R: Pana brat, ks. Jerzy, kiedy był kapelanem “Solidarności” czuł niebezpieczeństwo jakie mogło wynikać z jego posługi?

J.P.: Niebezpieczeństwo było w każdej chwili. Cały czas przy mieszkaniu pilnowała go Służba Bezpieczeństwa. Ale on się nie gniewał na nich. Sam albo kolegom mówił, aby zanieść tak do nich kawę czy ciepłą herbatę, aby im mimo zimna było lżej, bo oni tylko pracują. Nie oni są winni, ale system tego był winien.

ks. Ł.R.: I nadszedł rok 1984. Okrutna śmierć ks. Jerzego. Jak wspomina pan ten czas, kiedy dowiedział się o śmierci brata?

J.P.: Trudno powiedzieć. Na początku nie dowierzałem, ale niestety okazało się to prawdą. Później męczyli nas. Mnie też chcieli aresztować, bo po śmierci brata pojechałem z mamą na mszę za Ojczyznę i biskup obecny tam wtedy chciał pokazać nam rzeczy, które wyłowiony. Mieszkaliśmy u jednej pani i przyszli ubecy i powiedzieli, że rewizję będą robić, a do mnie powiedzieli: “Pan pojedzie z nami”. Mama zaczęła płakać i powiedziała: “Jak jego zabieracie, to i ja z wami pojadę.” Oni byli w kropce i nie wiedzieli co zrobić. W klatce był telefon i poszli zadzwonić, bo wiedzieli, że jak matkę zabiorą to zaraz cały świat będzie o tym wiedział. I dali spokój. Dużo było takich zajść.

ks. Ł.R: To niesamowite mieć brata, który jest wśród błogosławionych. Odczuwa pan wstawiennictwo bł. ks. Jerzego w codziennym życiu?

J.P.: Bardzo odczuwam. W 2000 roku zachorowałem na nowotwór na języku. Powstała taka blizna. Lekarze dawali mi 2-3 miesiące życie. Nie poddałem się. Po jakimś czasie pojechałem do Warszawy na operacje. Tam dostałem anginy i już operacja nie była możliwa. Musiałem wyleczyć anginę. I anginy już nie mam i 20 lat już żyję i możemy dziś rozmawiać.

ks. Ł.R. A spodziewał się pan, że po śmierci ks. Jerzego będzie taki rozgłos, a na jego grób ludzie będą przynosić kwiaty, znicze? Czy wtedy zastanawiał się pan, że ta śmierć, męczeńska śmierć przyczyni się do tego, że ks. Jerzy będzie wśród błogosławionych?

J.P.: Trudno było to sobie z początku wyobrazić. Ale pojawiały się myśli, że z tej śmierci męczeńskiej coś musi wyniknąć. Dużo ludzi modli się i prosi o modlitwę. Dzwonią do nas i doznają błogosławieństwa Bożego za przyczyną bł. ks. Jerzego. I my też modlimy się i Pan Bóg, za wstawiennictwem ks. Jerzego, daje bardzo dużo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję