Reklama

Kościół

W Kościele nic nie jest owocne, jeśli brak Maryi!

27 lipca 1946 r. Zakon Braci Mniejszych powołał do życia „Commissio Marialis franciscana” – Franciszkańską Komisję Mariologiczną, a jej siedzibą został franciszkański Papieski Uniwersytet Antonianum w Rzymie. Zadaniem komisji miało być koordynowanie wszystkich działań zakonu związanych z przygotowaniami do uroczystych obchodów setnej rocznicy ogłoszenia dogmatu o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny. Na przewodniczącego komisji został wybrany chorwacki teolog o. Carlo Balić OFM.
29 kwietnia 1947 r., podczas pierwszego Kongresu Mariologicznego Braci Mniejszych we Włoszech, została utworzona Akademia Maryjna. Ten pierwszy kongres był poświęcony dogmatowi o Wniebowzięciu Maryi i był to pierwszy z cyklu kongresów asumpcjonistycznych, które odbyły się w następnych latach: Lizbona – 1947, Madryt – 1947, Montreal – 1948, Buenos Aires – 1948, Le Puy-en-Velay – 1949, USA – 1950.
Dzięki doświadczeniom tych konferencji o. Balić dostrzegł potrzebę koordynacji badań mariologicznych, dlatego dążył do przekształcenia Akademii Maryjnej w miejsce spotkania wszystkich mariologów świata. W 1950 r. Akademia zorganizowała Międzynarodowy Kongres Mariologiczny w Rzymie. W uznaniu kompetecji i zasług Akademii papież Jan XXIII w liście apostolskim motu proprio„Maiora in dies” nadał jej tytuł „Papieska”, stąd jej obecna nazwa: Papieska Międzynarodowa Akademia Mariologiczna (po włosku: Pontificia Academia Mariana Internationalis – PAMI). Głównymi zadaniami PAMI są koordynowanie pracy innych akademii i stowarzyszeń maryjnych, które istnieją na całym świecie, oraz organizowanie międzynarodowych kongresów mariologicznych i maryjnych. 31 maja 2017 r. papież Franciszek mianował nowego przewodniczącego Papieskiej Międzynarodowej Akademii Mariologicznej – o. Stefano Cecchina OFM – włoskiego franciszkanina, profesora mariologii, członka Włoskiego Interdyscyplinarnego Towarzystwa Mariologicznego oraz członka honorowego Polskiego Towarzystwa Mariologicznego. Wcześniej był przez trzy kadencje sekretarzem PAMI. Należy zauważyć, że jest on pierwszym przewodniczącym PAMI o tak wysokich kwalifikacjach zawodowych w dziedzinie mariologii.
Spotkałem się z o. Cecchinem w siedzibie PAMI, na Papieskim Uniwersytecie Antonianum, by porozmawiać o działalności Akademii pod jego przewodnictwem.

Niedziela Ogólnopolska 48/2018, str. 10-11

[ TEMATY ]

wywiad

Archiwum o. Stefano Cecchina OFM

Abp Henryk Hoser i o. Stefano Cecchin OFM

Włodzimierz Rędzioch: – Dlaczego jest tak ważne dla każdego wierzącego, by znać dobrze Maryję, Matkę Jezusa?

O. Stefano Cecchin OFM: – To ważne, ponieważ każde powołanie w Kościele pochodzi od Maryi, jak to często powtarzał św. Jan Paweł II. I z tego powodu można odczytywać w „kluczu maryjnym” powołanie Franciszka z Asyżu, wszystkich innych świętych, ale także każdego z nas. W Kościele nic nie jest owocne, jeśli nie ma Maryi!

– Jaką rolę odgrywa Papieska Międzynarodowa Akademia Mariologiczna w szerzeniu wśród wierzących autentycznego kultu maryjnego?

– Niezbędna jest zdrowa i świadoma znajomość roli Matki Bożej w historii zbawienia. Dzisiaj wiele osób redukuje Ją do pobożności, zapominając, że to za Jej pośrednictwem dokonało się zbawienie i odkupienie ludzkości, a raczej że to od Niej zaczyna się odkupienie świata, wraz z Jej Niepokalanym Poczęciem (co jest dogmatem, a nie pobożnością). Zadanie potwierdzania tego w świadomości wierzących powierzono właśnie naszej Akademii. Jednocześnie chcemy oświecać ludową pobożność, aby pomóc ludziom odnaleźć Chrystusa przez Maryję. Moim zdaniem, główną rolą każdego kapłana jest prowadzenie ludzi do dojrzewania w wierze, a Maryja jest najlepszą Towarzyszką na drodze do nawrócenia. Wielkim problemem mariologii jest to, że jest postrzegana jako „łatwy” argument – każdy może się wypowiadać na ten temat. Istnieje zatem ryzyko trakowania argumentów mariologicznych w sposób banalny lub z przesadzoną pobożnością, stąd wiele małowartościowych publikacji o Maryi. Powszechnym nieporozumieniem jest redukowanie figury Maryi do przedmiotu pobożności, umniejszanie lub ignorowanie Jej prawdziwej roli w historii zbawienia.

– Akademia popiera i koordynuje badania mariologiczne. Jakie są główne kierunki działania PAMI?

– Nasza Akademia podąża trzema „ścieżkami” mariologii: prawdy, piękna i miłości. Ścieżka prawdy obejmuje naukę, badania, wiedzę. Ścieżka piękna obejmuje modlitwę, harmonię ze stworzeniem, piękno artystyczne. Ścieżka miłości zakłada dobroć, czułość Maryi, przyjęcie innych, pocieszenie ich i opiekę nad nimi. Te trzy drogi są „przemierzane” w międzynarodowym Kolegium św. Antoniego w Rzymie, gdzie znajduje się główna siedziba PAMI. W tym miejscu realizujemy drogę prawdy przez działalność Papieskiego Uniwersytetu Antonianum. Znajduje się tutaj także bazylika, gdzie można doświadczyć piękna w spotkaniu z Bogiem, a trzecia droga w praktyce oznacza dzieła św. Antoniego, jak „stół dla ubogich”, do którego zaprasza się na obiad dużą liczbę potrzebujących. Chcemy harmonijnego połączenia mariologicznego aspektu badań z maryjnym aspektem pobożności – musimy unikać rozdźwięku między dogmatyczną częścią mariologii a pobożnością ludzi. Zadaniem naukowca akademii jest „oświecenie” pobożności ludowej, aby pomóc odnaleźć Chrystusa przez Maryję.

– Jak zmieniło się postrzeganie Maryi wśród wiernych?

– Obecna wizja Maryi nie przypomina tej z przeszłości, kiedy to była Ona postrzegana prawie jako odległa od nas bogini. Dziś prawdziwa pobożność jest rozumiana jako relacja, która pozwala mi „odkryć” Matkę Jezusa i zachęca mnie, bym Ją naśladował, bo Ona była pierwszym uczniem, a następnie wzorem do naśladowania dla tych, którzy chcą być uczniami Chrystusa. W życiu Maryja jest Towarzyszką naszej drogi nawrócenia.

– Tak wielu ludzi, nawet w Kościele, jest podejrzliwych wobec fenomenu objawień maryjnych, podkreślają, że nie są one konieczne do wiary. Ojciec natomiast zorganizował kurs i międzynarodowe obserwatorium na temat objawień. Skąd to szczególne zainteresowanie objawieniami?

– Faktem jest, że od początku XX wieku mamy do czynienia z licznymi objawieniami zarówno publicznymi, jak i prywatnymi. I właśnie aby zdobyć odpowiednią wiedzę, kompetencje i narzędzia do oceny tego zjawiska, zorganizowaliśmy kurs i międzynarodowe obserwatorium objawień. Naszymi celami są zarówno koordynowanie pracy ekspertów mariologów, jak i stworzenie międzynarodowego obserwatorium objawień i zjawisk mistycznych, w którym będą zaangażowani eksperci z zakresu różnych nauk i religii, aby gromadzić i analizować dokumentacje, świadectwa, dowody naukowe – i w ten sposób dotrzeć do prawdy. Chciałbym przypomnieć, że Sobór Watykański II potwierdził, iż Pan wybiera szczególne sposoby, aby przemawiać bezpośrednio do ludzi. W liście naszej Akademii, opublikowanym w 2000 r., czytamy natomiast: „Pobożność maryjna, która przyjmuje z serdeczną wdzięcznością i pogodną wolnością nadzwyczajne ukazywanie się Matki Bożej (objawienia, wizje) uznane przez autorytet kościelny i widzi w tym znak Jej macierzyńskiego miłosierdzia; która uznaje we właściwym świetle «przesłania» i «obietnice» , przekazywane przez Maryję, często poprzez skromne istoty, jej synom, jest zachętą, aby żyć zgodnie z nakazami Ewangelii, jest dalszym ciągiem słów Matki Jezusa skierowanych do sługi weselnego w Kanie: «Czyńcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J 2, 5). Nie zamierza zatem ani dopełniać, ani zastępować Ewangelii. Wprost przeciwnie, stara się rozbudzić w uczniach konieczność nawrócenia i pójścia za Chrystusem królewską drogą Krzyża”. Te słowa dobrze wyjaśniają zainteresowanie Papieskiej Międzynarodowej Akademii Mariologicznej objawieniami.

2018-11-28 11:01

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Poseł Uściński: Nie popełniajmy błędów Platformy Obywatelskiej

2020-06-04 07:12

[ TEMATY ]

wywiad

rozmowa

Artur Stelamsiak

Konserwatyści chcą ratować Prawo i Sprawiedliwość przed tym, by nie popełniała błędów zachodniej chadecji. Polską racją stanu jest pielęgnowanie wartości - mówi poseł PiS Piotr Uściński, przewodniczący Parlamentarnego Zespołu na rzecz Życia i Rodziny.

Artur Stelmasiak: - Jaka jest pozycja konserwatystów w PiS? Chodzi mi o takie osoby, dla których np. kwestie ochrony życia są ważne?

Piotr Uściński, poseł PiS: - Zdecydowana większość polityków Prawa i Sprawiedliwość jest konserwatystami. Choć jesteśmy wielonurtową partią, to jednak co do zasadniczych wartości prawie wszyscy się zgadzamy. Przecież nikt z PiS nie odważył się zagłosować za odrzuceniem projektu Zatrzymaj Aborcję.

- Pan zawsze głosuje także za życiem, ale inni czasami miewają z tym problemy.

- Mamy bowiem różną wrażliwość. Ale nawet te najtrudniejsze głosowania świadczą o tym, że w PiS jest ok. 50 posłów, na których można zawsze liczyć.

- A jak głosowaliście za natychmiastowym procedowaniem projektu Zatrzymaj Aborcję?

- Choć nie był to nasz wniosek to obok 11 posłów Konfederacji poprało go 52 posłów z klubu PiS. Większość naszego klubu wybrało pracę nad ustawą w komisji, co nie świadczy przecież o postawie przeciwnej życiu. Przeciwnie, jest wiele głosów mówiących, że prace w komisji będą zdecydowanie szybsze niż w zeszłej kadencji. Ale pod wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji eugenicznej, który złożyłem w grudniu wraz z posłem Bartłomiejem Wróblewskim podpisało się ponad 100 posłów z PiS. Osób, które chcą bronić życia i konserwatywnych wartości jest wystarczająco wielu, by nasze postulaty były zauważane w partii.

- Pytam o to, bo docierają do mnie takie głosy, że konserwatyści i osoby o poglądach pro-life nie mogą w partii zrobić kariery. Czy jesteście tłamszeni i spychani na margines w PiS?

- Konserwatywne postulaty są w partii dostrzegane, choć niestety nie wszystkie realizujemy. To odkładanie w czasie nie może trwać w nieskończoność i uważam, że teraz jest czas, by powrócić do tych wartości i spraw, które są ważne dla naszego elektoratu.

- Ostatnio mówi się wiele o wypowiedzeniu Konwencji Stambulskiej. Czy to jest jeden z waszych postulatów?

- Prezes Prawa i Sprawiedliwości wielokrotnie mówił, że dopóki PiS rządzi to gender nie będzie wprowadzone w Polsce. Obecnie może Konwencja Stambulska nie wyrządza zbyt wielu szkód, ale w przyszłości może być inaczej. Kiedyś, gdy PO-PSL ratyfikowały konwencję, powiedziałem, że ten dokument ma jeden dobry zapis.

- Jaki?

- Jest tam punkt mówiący o tym, że Konwencję Stambulską można wypowiedzieć. Uważam, że ta niebezpieczna konwencja powinna być zastąpiona jakimś innym pozytywnym dokumentem międzynarodowym jak np. Konwencja o Prawach Rodziny. Taki sygnał z Polski mógłby pomóc także innym państwom wycofać się z Konwencji Stambulskiej.

- Sprawa Konwencji Stambulskiej jest bardzo ważna dla konserwatywnego elektoratu. Gdy była procedowana nawet politycy PO mieli wobec niej wiele zastrzeżeń. A jakie ma plany PiS wobec ochrony życia? Prezes PiS mówił przecież, że jest przeciwnikiem aborcji eugenicznej. Projekt leży już drugą kadencje w Sejmie i nic.

- Cały czas czekamy na orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie.

- .... Bardzo długo czekamy, bo już drugą kadencję. Pan był w grupie, która domagała się od Prezes TK zajęcia się tą sprawą. Niestety też nieskutecznie.

- Dlatego tuż po wyborach złożyliśmy nowy wniosek i czekamy. Jeżeli sprawa w Trybunale Konstytucyjnym znów będzie się przedłużać, to należy to zrobić ustawą sejmową i zająć się procedowaniem Zatrzymaj Aborcje.

- Wiem, że Pan Poseł nie jest odosobniony w swoich poglądach, bo wiem, że w PiS jest wielu polityków, dla których takie sprawy są ważne. Czy konserwatyści w PiS chcą się jakoś upodmiotowić? W jaki sposób chcecie przywrócić konserwatywną agendę w partii?

- Prawdą jest, że konserwatystów w PiS jest bardzo dużo. I teraz jest czas byśmy zaczęli upominać sie o wartości, z którymi szliśmy do wyborów... Ja mam przecież dzieci, które kiedyś zapytają mnie: Tato przez dwie kadencje byłeś w Sejmie i nie udało ci się zrealizować wszystkiego tego, na czym tak bardzo ci zależy? Co ty w tym sejmie przez 8 lat robiłeś?

- Takie najprostsze pytania są najtrudniejsze. To jak tata/poseł Uściński zamierza działać?

- I dlatego chciałbym uczynić wszystko, by móc kiedyś na takie pytania odpowiadać swoimi dziećmi nie tylko o moim zaangażowaniu w naprawę finansów publicznych czy wspieranie gospodarki, co oczywiście jest bardzo ważne, ale nie najważniejsze. Chcę dzieci wychować w katolickich wartościach i powinienem pokazać im, że o te wartości potrafię skutecznie walczyć. Jestem też to winien moim wyborcom, Polakom, którzy tego ode mnie oczekują. Razem z kolegami i koleżankami musimy zadbać o to, by konserwatyzm w PiS był bardziej obecny i wyrazisty. Dostrzegam zagrożenie politycznej nie jakości i braku wyrazistości, a to odpycha ludzi o konserwatywnych poglądach.

- Rozumiem, że jesteście zniecierpliwieni. Czy w jakiś sposób zaczniecie skuteczniej działać?

- Rzeczywiście cierpliwość się kończy i chcemy działać, by postulaty konserwatywne były wreszcie realizowane. Oczywiście zostały zrealizowane programy jak 500+, dzięki któremu rodzi się więcej dzieci. Pewnie jakaś cześć z nich, gdyby nie 500+, zginęłaby w podziemiu aborcyjnym. A więc ten program też jest prolife. Jest jeszcze dobra ustawa „za życiem”. Nie jest tak, że nic rząd PiS nie zrobił, ale to ciągle zbyt mało. Są też inne postulaty, problemy jakich rozwiązania oczekują wyborcy konserwatywni. Naprawdę jest jeszcze dużo do zrobienia, i te tematy muszą znaleźć się w pracach rządu i parlamentu.

- Te postulaty są podnoszone prawie tylko dzięki mediom katolickim i konserwatywnym. Media publiczne i prorządowe nie zajmują się praktycznie tym tematem. Tam też nie widać tych posłów, którzy chcą bronić życia nienarodzonych. Z czego to wynika?

- Bardzo byśmy chcieli, by ten konserwatywny dyskurs ws. ochrony życia się w końcu pojawił. Temat jest ważny dla milionów Polaków i powinien pojawiać się w debacie publicznej, w filmach, serialach i różnych programach. Aby ten przekaz był skuteczny powinien trafić do tzw. popkultury, a takich działań zupełnie nie widzę. Temat pro-life jak najbardziej wpisuje się w misję mediów publicznych, bo przecież chodzi o życie najmniejszych Polaków.

- A druga strona nie próżnuje.

- Silne media liberalne i lewicowe cały czas robią swoje. Promują aborcję i pod tym kątem pracują nad nastrojami społecznymi, które mogą wychylić się w lewą stronę. Ten proces jest szkodliwy dla Polski i powinniśmy pracować nad tym, by ten kurs odwrócić.

- A dlaczego Pana Posła nie ma w TVP?

- Dobre pytanie, ale chyba nie do mnie....(śmiech). Jeszcze raz powtórzę, że konserwatyści powinni mieć głos w mediach publicznych. Przecież my reprezentujemy wyborców PiS, którzy zagłosowali na nas dlatego, że np. popieraliśmy obronę życia. Teraz powinniśmy mieć możliwość tej obrony nie tylko w mediach katolickich, ale także w publicznych.

- Nie boi się Pan, że zaszkodzi w kampanii wyborczej prezydenta Andrzeja Dudy?

- Nie, bo przecież prezydent Andrzej Duda jest gwarantem tego, że agenda konserwatywnej polityki może być podnoszona. Prezydent wielokrotnie wypowiadał się, że podpisze ustawę zwiększającą ochronę życia, gdy ona tylko trafi na jego biurko. Dlatego ja zachęcam elektorat konserwatywny i swoich wyborców do głosowania na obecnego prezydenta. On jest jedynym liczącym się kandydatem, który będzie wspierał nasze postulaty konserwatywne. Andrzej Duda jest bowiem gwarantem tego, że nasze postulaty prolife i prorodzinne będą mogły być realizowane.

- Jesteśmy cały czas na wojnie kulturowej. Wojnie, w której cywilizacja życia walczy z cywilizacją śmierci. Oczywiście PiS zrobił wiele dobrych kroków, ale jest wielki niedosyt. Czy cywilizacja życia potrzebuje bardziej zdeterminowanych rycerzy na tej wojnie?

- Jako polityk rozumiem, że jesteśmy partią, która musi pozyskiwać elektorat i otwierać się na nowe grupy wyborców o różnej wrażliwości. Ale nie możemy osierocać elektoratu, dzięki któremu zdobyliśmy większość. Nie możemy zapominać o naszym trzonie, czyli elektoracie bardziej konserwatywnym. W zeszłej kadencji były poważne programy prorodzinne, naprawa finansów państwa i gospodarki, a teraz jest czas na sprawy podstawowe, których oczekuje od nas bardzo duża część naszych wyborców.

- Ale walka o cywilizację życia nie jest ważna tylko dla PiS, ale także dla Polski. Trwanie przy prawdziwych wartościach, to trwanie przy naszych korzeniach.

- W interesie naszym jest konserwatyzm, ochrona rodziny i życia. Polskość w różnych trudnych chwilach przetrwała dzięki rodzinie, przywiązaniu do Kościoła i wartości katolickich. Z tymi wartościami jako naród jesteśmy silniejsi i bardziej odporni na zewnętrzne zagrożenia. Te wartości są kapitałem społecznym, który powinniśmy pielęgnować.

- Jeżeli nie postawimy sobie tych wartości za cel i nie określimy ich jako polską rację stanu, to popłyniemy tak jak Zachód w Europy w lewą stronę. Czy Piotr Uściński zgodzi się z taką diagnozą?

- Jestem daleki od twierdzeń, że Polska może uzyskać tylko wtedy sukces, gdy będzie wspierała Berlin. Polacy są zbyt dumnym narodem, by być kogoś wasalem i płynąć w głównym nurcie. My mamy swoją tożsamość, którą powinniśmy pielęgnować. Nie tylko powinniśmy zachować nasze wartości w Polsce, ale być także drogowskazem dla innych państw i wnosić nasze cenne wartości do Europy. Ten główny nurt genderowy prowadzi świat na manowce, a polską racją stanu jest przeciwstawienie się tej ideologii.

- Jednym słowem Pan Poseł jest obrońcą PiS. Dlaczego broni Pan partii przed drogą zachodniej chadecji.

- Nie możemy pójść drogą zachodniej chadecji, bo to byłoby przede wszystkim niedobre dla Polski. Przecież zachodni tzw. "konserwatyści" często realizują lewicowe postulaty. A po to powstał PiS i ja jestem po to w PiS-ie, by służyć Polsce i Polakom. Powinniśmy uczyć się na błędach zachodnich partii politycznych i nie popełniać ich błędów.

- Jeżeli PiS nie wróci do pryncypiów takich jak ochrona życia i ochrona rodziny, to wcześniej, czy później wejdzie na drogę partii Angeli Merkel. Takie kroki uczyniła już wiele lat temu Platforma Obywatelska. Czy PiS pójdzie po jej śladach?

- Niestety niektórym się wydaje, że jest to jedyna możliwa droga i nie ma alternatywy. Wskazują, że polskie społeczeństwo pójdzie drogą zachodnią, a klasa polityczna będzie za tymi nastrojami podążać. Jednak na tym polega racja stanu i prawdziwa polityka, czyli troska o wspólne dobro, by się takim trendom przeciwstawiać. Jeżeli wiemy, że ta droga jest dla Polski i Polaków zła, to róbmy wszystko, co możliwe, by ich z tej drogi zawrócić. Polską racją stanu nie jest upodobnianie się do Zachodu, a Polacy nie po to głosowali na PiS, by politycy tej partii popełniali wiele błędów swoich zachodnich kolegów. Platforma Obywatelska nie miała tyle siły by się temu trendowi przeciwstawić, a ja wierzę w to, że Prawo i Sprawiedliwość taką siłę w sobie ma.

CZYTAJ DALEJ

Prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska wybrana na funkcję rektora UJD

2020-06-03 20:00

[ TEMATY ]

Częstochowa

UJD

Anna Wypych‑Gawrońska

Biuro Promocji UJD

Dotychczasowa rektor Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska została wybrana ponowie na funkcję rektora tej uczelni, na kolejną kadencję w latach 2020-24 (pierwsza kadencja upływa w okresie 2016-20).

Jak poinformował „Niedzielę” Marek Makowski z Biura Promocji Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie, wyboru dokonała społeczność uniwersytetu. 3 czerwca o wyborze prof. dr hab. Anny Wypych-Gawrońskiej zdecydowało Uczelniane Kolegium Elektorów (grono 113 elektorów).

Prof. dr hab. Anna Wypych-Gawrońska reprezentuje dziedzinę nauk humanistycznych, dyscyplinę literaturoznawstwo. Doktoryzowała się i habilitowała na Uniwersytecie Jagiellońskim. Tytuł profesora nauk humanistycznych otrzymała w 2018 r. Specjalizuje się w historii teatru i dramatu. Prowadzi badania interdyscyplinarne z zakresu nauk o literaturze, kulturze i sztuce. Zrealizowała trzy projekty naukowe finansowane w drodze konkursowej, dwa Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego („Literatura w operze. Adaptacje dramatyczno-muzyczne utworów literackich w Polsce do roku 1918” – projekt w ramach dyscypliny nauk o literaturze oraz „Warszawski teatr operowy i operetkowy w latach 1880 – 1915” – projekt w ramach dyscypliny nauk o sztuce) oraz jeden Narodowego Centrum Nauki („Muzyka w polskim teatrze dramatycznym do 1918 roku” – projekt w zakresie teatrologii i sztuk performatywnych).

Jest członkiem kilku towarzystw naukowych. Prowadzi współpracę z polskimi i zagranicznymi instytucjami nauki i kultury. Jest autorką monografii, redaktorką prac wieloautorskich oraz autorką publikacji w monografiach i artykułów w czasopismach polskich i zagranicznych, a także biogramów w Polskim Słowniku Biograficznym. Brała udział w kilkudziesięciu konferencjach naukowych w Polsce i za granicą.

Za książkę „Lwowski teatr operowy i operetkowy w latach 1872 – 1918” otrzymała nagrodę „Teatralna Książka Roku 1999” przyznaną przez Sekcję Krytyków Teatralnych Polskiego Ośrodka Międzynarodowego Instytutu Teatralnego. W 2006 objęła funkcję zastępcy dyrektora ds. nauki Instytutu Filologii Polskiej, w kadencji 2008-12 była prodziekanem ds. nauki Wydziału Filologiczno-Historycznego, w kadencji 2012-16 była prorektorem ds. rozwoju, a w 2016 r. została rektorem Akademii im. Jana Długosza w Częstochowie – od 2018 r. Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie.

CZYTAJ DALEJ

#Historia. Pierwsza sesja Rady Miejskiej

2020-06-04 17:06

Julia A. Lewandowska

W powojennej historii Polski 4 czerwca to data, która kojarzy się przede wszystkim z demokratycznymi wyborami w 1989 roku. Tego samego dnia odbyła się pierwsza sesja Rady Miejskiej Wrocławia. Czy pamiętamy jeszcze to wydarzenie?

Jaki był Wrocław 30 lat temu? Na pewno zadłużony, z duża liczbą zaniedbań infrastrukturalnych. PRL pozostawił po sobie wadliwy system administracji miejskiej, dlatego przed nową radą Miejską stało ogromne zadanie budowania stolicy Dolnego Śląska na nowo.

Żeby tradycji stało się zadość to uroczyste ślubowanie odebrali najmłodszy i najstarszy radny – niespełna 25-cio letni Paweł Skrzywanek oraz 66 – letni Wacław Wdowiak. Rada wybrała swojego Przewodniczącego prof. Stanisława Miękisza, który był kierownikiem Katedry Biofizyki na Akademii Medycznej we Wrocławiu. Wybór ten był ukłonem w stronę środowiska akademickiego miasta. Prezydentem został 33-letni Bogdan Zdrojewski. Był to początek wielkich zmian w mieście.

Wybrana w wyborach samorządowych 27 maja 1990 r. Rada Miejska Wrocławia I kadencji (1990–1994) liczyła 70 radnych, obradowała na 80 sesjach, na których podjęła 538 uchwał i zajęła 3 stanowiska.

Radni działali w 17 komisjach stałych, które odbyły łącznie 1505 posiedzeń. Co ciekawe, liczba komisji była niemalże dwukrotnie wyższa niż w innych dużych miastach. Posiedzenia Rady odbywały się zazwyczaj co 2–3 tygodnie, najczęściej w soboty. Sesje trwały na ogół około 10 godzin, często do późnych godzin nocnych, choć było i takie posiedzenie, które w trzech odsłonach trwało ponad 30 godzin. Typowa frekwencja wynosiła

77 proc. i nigdy nie brakowało quorum. Szczególnie pracowite były sesje, podczas których na początku roku zatwierdzany był budżet miasta.

Rada Miejska Wrocławia I kadencji była kuźnią kadr dla administracji państwowej i samorządowej. Znaczna część radnych z powodzeniem kontynuowała działalność publiczną na szczeblu państwowym, regionalnym i europejskim.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję