Reklama

Bohaterski generał

2018-11-14 11:43

Ks. Adam Stachowicz
Edycja sandomierska 46/2018, str. VI

Ks. Adam Stachowicz
Przed budynkiem szkoły w Antoniowie stanął monumentalny pomnik gen. Kazimierza Sosnkowskiego

Szkoła w Antoniowie od 4 lat nosi imię gen. Kazimierza Sosnkowskiego. W 100-lecie odzyskania niepodległości społeczność szkolna, a także okoliczni mieszkańcy modlitwą oraz odsłonięciem i poświęceniem pomnika uczcili bohatera walk niepodległościowych

Jak zauważył dyrektor szkoły i jednocześnie pomysłodawca przedsięwzięcia Tadeusz Stopyra: – W 2014 r. naszej szkole zostało nadane imię gen. Kazimierza Sosnkowskiego. Generał w 1938 r. wmurowywał kamień węgielny pod budynek naszej szkoły. Od nadania imienia rozwijał się pomysł postawienia pomnika. Przed dwu laty zawiązany został komitet jego budowy z myślą o upamiętnieniu 100. rocznicy odzyskania niepodległości. Generał jest postacią wiodącą na tym pomniku jako symbol tych, którzy walczyli o Polskę, o niepodległość, ale trochę zostali zapomniani – zaznacza dyrektor placówki.

Uroczystości patriotyczne rozpoczęły się w świątyni parafialnej w Pniowie. Zebranych powitał proboszcz ks. Marek Mazur. Eucharystii przewodniczył bp Edward Frankowski, modląc się wraz z kapłanami z dekanatu. W liturgii, oprócz społeczności szkolnej i parafialnej, uczestniczyła Kompania Honorowa wystawiona przez 3. Batalion Inżynieryjny z Niska, przedstawiciele lokalnych władz samorządowych, harcerze i liczne poczty sztandarowe.

Prawdziwy patriotyzm

W homilii ks. Piotr Tylec podkreślał: – 11 listopada każdego roku przeżywamy rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach niewoli. W tym roku rocznica szczególna, bo dokładnie 100 lat temu miało miejsce to jakże ważne dla naszej historii narodowej wydarzenie. Niepodległość naszej Ojczyzny nie rodziła się jednak tylko w ówczesnej przestrzeni geopolitycznej, ale zabiegali i walczyli o nią konkretni ludzie, a wśród nich Kazimierz Sosnkowski, którego pomnik chcemy dziś poświęcić i odsłonić. Jego przykład jest nam dzisiaj potrzebny! We współczesnej Polsce coraz mniej jest prawdziwych patriotów. Nie tych, którzy patriotami mienią się od uroczystości do uroczystości, od wiecu do wiecu, ale tych którzy miłują swoją Ojczyznę wierną, codzienną służbą. Na nic się nie przyda rocznica 100-lecia odzyskania niepodległości, jeżeli nie zapali w nas ducha prawdziwego patriotyzmu! Pozostanie po niej kilka publikacji, pomników i tablic, które szybko przykryją się patyną obojętności – zaznaczał kaznodzieja.

Reklama

Poświęcenie

Po Mszy św. zebrani przemaszerowali przed budynek szkoły. Tu uroczystość rozpoczęło podniesienie flagi państwowej oraz odegranie Mazurka Dąbrowskiego. Następnie po odsłonięciu pomnika gen. Kazimierza Sosnkowskiego bp Edward Frankowski dokonał jego poświęcenia. Po okolicznościowych wystąpieniach żołnierze wystrzelili salwę honorową, a pod pomnikiem zostały złożone wieńce i wiązanki kwiatów. Ostatnia część uroczystości odbyła się w budynku szkoły na sali gimnastycznej. Młodzież w patriotycznym przedstawieniu ukazała losy rozdartej i jednoczącej się Ojczyzny. Miłym akcentem końcowym był majestatycznie wykonany Polonez.

Życie dla Ojczyzny

Kazimierz Sosnkowski w działalność niepodległościową zaangażował się już w 20. roku życia, w 1905 r. Rok później spotkał Józefa Piłsudskiego, z którym był związany przez długie lata. Już w sierpniu 1906 r. przeprowadził akcję zbrojną, która przeszła do historii pod nazwą krwawej środy, podczas której rozbił kilka posterunków policji. W wyniku tej akcji Rosjanie wycofali się na kilka dni z Warszawy. Była to pierwsza większa polska akcja zbrojna po powstaniu styczniowym.

Następnie angażował się w działalność Związku Strzeleckiego, gdzie był najbliższym współpracownikiem Piłsudskiego. Na bazie tej organizacji powstała Kompania Kadrowa, która dowodzona przez Piłsudskiego i Sosnkowskiego wyruszyła z Krakowa do Kielc z zamiarem walki z Rosją o niepodległą Polskę. Miało to miejsce w nocy z 5 na 6 sierpnia 1914 r. Sosnkowski był jednym z głównodowodzących w I Brygadzie Legionów, gdzie dowodził w największej bitwie Legionów pod Kostiuchnówką w dniach 4-6 lipca 1916 r. W pierwszym dniu bitwy wraz z Piłsudskim stali na pierwszej linii w huraganowym ogniu artylerii.

Od lipca 1917 r. ci dwaj wielcy Polacy zostali uwięzieni przez Niemców w twierdzy magdeburskiej ze względu na odmowę współdziałania z państwami centralnymi. Po zakończeniu I wojny światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości zajął się organizacją armii dla wskrzeszonego państwa. Zwiększył on liczbę żołnierzy ze 100 tys. na przełomie 1918/1919 do blisko miliona w 1920 r. Często mówi się, że głównym strategiem i architektem zwycięstwa Polski w wojnie polsko-radzieckiej w 1920 r. był Piłsudski, ale to właśnie Sosnkowski wykuł miecz, który w rękach Piłsudskiego okazał się zwycięskim orężem.

Warte podkreślenia jest to, że gen. Sosnkowski nie przegrał żadnej bitwy, przez co okazał się utalentowanym dowódcą. W latach 20-tych i 30-tych XX wieku pracował głównie w ministerstwie spraw wojskowych i Generalnym Inspektoracie Sił Zbrojnych. Podczas kampanii wrześniowej w 1939 r. brał udział w obronie Lwowa, gdzie również w ostatnich bojach walczył z karabinem w ręku na pierwszej linii. Następnie Sosnkowski uciekł na Węgry, a później do Francji, gdzie wszedł do rządu Sikorskiego. Pełnił funkcję komendanta głównego Związku Walki Zbrojnej. Od lipca 1943 r. był naczelnym wodzem Polskich Sił Zbrojnych. Sprzeciwiał się wszelkim ustępstwom wobec sowietów, a podczas Powstania Warszawskiego zażądał pomocy od aliantów, co ostatecznie doprowadziło do jego dymisji.

Po wojnie zamieszkał w Kanadzie, podejmował próby jednoczenia polskiej emigracji. Niemal zapomnianym faktem jest to, że dzięki zabiegom Sosnkowskiego Pieśń Legionów Polskich we Włoszech, popularnie zwana Mazurkiem Dąbrowskiego, stała się hymnem Rzeczpospolitej Polskiej.

Tagi:
szkoła pomnik 100‑lecie niepodległości Kazimierz Sosnkowski

Archidiecezja szczecińsko-kamieńska podarowała szkołę i kościół dla Madagaskaru

2019-12-15 16:04

pk / Szczecin (KAI)

Już w październiku przyszłego roku ma być gotowy nowy kościół i szkoła w Misokitsy w diecezji Morondava na Madagaskarze. Ma to być dar archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej na 50-lecie powstania diecezji.

Paulina Fryszka
Te dzieci potrzebują naszej pomocy

Koszt budowy samego kościoła w stanie surowym to 15 tys. euro. Pieniądze na budowę były zbierane w kościołach diecezji od początku roku. Trwa zbiórka na koszty wyposażenia i na szkołę.

Szczecińska misja wróciła z Madagaskaru. Przedstawiciele Kościoła na Pomorzu Zachodnim zawieźli sprzęt medyczny, szkolny a także pieniądze na budowę szkoły i kościoła w Misokitsy.

Biskup Marie Fabien z diecezji Morondava na Madagaskarze dziękował za wsparcie. - Ta działalność misyjna to odpowiedź na wezwanie Franciszka, żeby wychodzić na obrzeża i nieść Dobrą Nowinę i pomoc tym ludziom – mówił biskup Marie Fabien z diecezji Morondava.

Ks. dr Paweł Płaczek, dyrektor Papieskich Dzieł Misyjnych Archidiecezji Szczecińsko-Kamieńskiej, zapowiada, że to początek współpracy z ojcami oblatami, którzy już od 40 lat posługują wśród ubogich w Afryce. Dalej w planach jest adopcja na odległość, która pozwoli na utrzymanie i edukację dzieci w Misokitsy.

- Wzruszającym momentem było to, że zobaczyłem małe dzieci przy budowie szkoły. Pracuje cała wioska. Dzieci przerzucają cement, wożą cegły. Oni mówią, że budują dla siebie i czekają na tą szkołę. Daliśmy im nadzieję i perspektywę rozwoju. I to była potęga wiary, że widzą, że mogą zmienić przyszłość, a potem pomagać lokalnej społeczności – powiedział ks. dr Płaczek.

Dużą część społeczeństwa stanowią animiści, którzy wierzą w wierzenia swoich przodków, bóstwa przyrody. Niektórzy nigdy nie słyszeli o Jezusie.

Ludzie, którzy tam żyją, odwiedzają czarowników. - Znaczące rolę mają lokalni katechiści, którzy przyjęli chrzest i są po lekturze Ewangelii . Oni przedstawiają nową perspektywę. Jeśli nastąpi przełamanie guru, czyli szamana danej wioski i pozwoli dotrzeć do ludzi misjonarzowi, to dalej można ewangelizować – podkreśla ks. dr Płaczek.

W takich osadach Msza św. jest czasem raz na pół roku, ale codzienność to katechizacja.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Ona by tak chciała służyć ze mną - ministranci stworzyli muzyczny hit!

2019-12-09 09:40

Red.

“Ona by tak chciała służyć ze mną” to pierwsza amatorska superprodukcja Ministranckiej Wytwórni Muzycznej - która od wczoraj podbija Internet! Zrealizowana została na terenie parafii pw. św. Szczepana w Katowicach - Bogucicach i parafii pw. św. Antoniego z Padwy w Dąbrówce Małej.

youtube.com

Utwór w jeden dzień zdobył 120 tyś wyświetleń na serwisie Youtube. Jak piszą sami twórcy ministranckiego hitu: Nasza parodia została stworzona w celach humorystycznych przez prawdziwych ministrantów, a nie jakichś podrabiańców i nie ma na celu nikogo obrazić.

Ministranci stworzonym hitem ukazują, że nie wstydzą się wiary i służby liturgicznej. W humorystyczny sposób dają piękne świadectwo radosnego życia w Kościele.

Utwór "Ona by tak chciała służyć ze mną" spotkał się z bardzo dobrym przyjęciem słuchaczy, poniżej zamieszczamy kilka ciekawych komentarzy:

- Chciałbym to oficjalnie ustanowić hymnem Ministrantów

- chłopaki mam nadzieje ze to dopiero poczatek i jeszcze cos nagracie!

- A jednak ktoś mnie jeszcze zaskoczył XD

- Nooo takie "Ona by tak chciała" to ja rozumiem. Po prostu rewelacja! Świetna robota kochani gratulacje!

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Libiąż: bp Damian Muskus zapalił światełka na Choince Papieskiej

2019-12-15 21:26

md / Libiąż (KAI)

Na placu przed kościołem Przemienienia Pańskiego w Libiążu już po raz 7. stanęła Choinka Papieska. W niedzielę bp Damian Muskus OFM zapalił na drzewku światełka i pobłogosławił żłóbki, które dzieci przyniosły do kościoła.

Bożena Sztajner/Niedziela

Libiąska choinka nazywana jest „papieską”, bo nawiązuje bezpośrednio do tradycji stawiania na placu św. Piotra w Rzymie wysokiej choinki, a obok niej bożonarodzeniowej szopki, zapoczątkowanej w 1982 roku przez Jana Pawła II.

W homilii bp Muskus tłumaczył symbolikę światła, które „mówi o tym, że bliski jest już czas narodzenia Chrystusa, bliski jest czas zbawienia”. Nawiązując do przekazywanego właśnie w całej Polsce Betlejemskiego Światła Pokoju podkreślał, że człowiek, który otrzymuje światło, nie może go zatrzymywać dla siebie.

To właśnie od płomienia z Betlejem zostały zapalone światła na choince w Libiążu. Krakowski biskup pomocniczy tłumaczył, że zielone drzewko jest znakiem życia i odrodzenia, solidarności i nadziei, jest też znakiem wspólnoty. - I to takiej wspólnoty, która nikogo nie wyklucza – podkreślał.

Nawiązując do powtarzających się co roku głosów o zawłaszczaniu świąt Bożego Narodzenia przez kulturę popularną i ich komercjalizacji, biskup zauważył, że może to być przejaw ludzkiej tęsknoty do dobra, jedności, piękna i miłości, którego źródłem jest Bóg. - Nawet jeśli ludzie ci nie chcą czy boją się do tego przyznać i sprowadzają święta Bożego Narodzenia do poziomu powierzchownej radości, to tkwią w nich przecież marzenia o tym, co oznacza dla nas przyjście Jezusa na świat: marzenia o trwałym szczęściu, o życiu wiecznym, o zwycięstwie dobra nad złem – zaznaczył.

Jak podkreślał, nie należy oburzać się na tych, którzy nie potrafią przeżywać głębokiej radości Bożego Narodzenia. - Możemy ich jej nauczyć, ale tylko pod warunkiem, że sami będziemy rozumieć istotę tych świąt i tylko wtedy, jeśli sami dzięki tym świętom będziemy się przybliżać do Chrystusa – wyjaśniał.

Podkreślił, że w życiu na co dzień Bożym Narodzeniem chodzi o to, „byśmy nie przestawali kochać, nawet w najtrudniejszym położeniu”. - Chodzi o to, byśmy byli wierni Jezusowi i Jego miłości, to znaczy umieli jej służyć wytrwale pośród wszystkich naszych ludzkich spraw – dodał.

Jeśli mamy otwarte serca, z łatwością rozpoznamy konkretne znaki obecności Pana w naszym życiu. Jeśli potrafimy patrzeć i słuchać, zobaczymy Jego działanie w świecie. Jeśli potrafimy Mu zaufać, pójdziemy za Nim i będziemy Go naśladować: w kochaniu ludzi, w przywracaniu nadziei, w obdarowaniu dobrym słowem, pokojem, wzajemnym przebaczeniem i radością. Taka jest tajemnica Bożego Narodzenia – podsumował.

Na zakończenie Mszy św. bp Muskus poświęcił żłóbki przyniesione do kościoła przez dzieci. Światełka na choince przed kościołem zostały zapalone od Betlejemskiego Światła Pokoju, przekazanego przez harcerzy. Zgromadzonych przed kościołem odwiedził również Mikołaj.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Rozumiem