Reklama

Niedziela Kielecka

Niepodległość w Czarkowach

Wśród nekropolii diecezji kieleckiej, w kontekście obchodów stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości, warto zwrócić uwagę na cmentarz w Czarkowach, w miejscu, gdzie Legiony Józefa Piłsudskiego odbyły chrzest bojowy

Niedziela kielecka 45/2018, str. I

[ TEMATY ]

cmentarz

TD

Czarkowy, wyjątkowe miejsce pamięci

Czarkowy, wyjątkowe miejsce pamięci

Czarkowy to wieś położona na prawym brzegu Nidy, w pobliżu jej ujścia do Wisły. Miejscowość należy do ponad 800-letniej parafii Stary Korczyn. „Czarkowy leżą na wzgórzu w najprzyjemniejszym miejscu położone. Otwarta przestrzeń, wokoło zielone pola, niwy bujnymi plony okryte, rozrzucone gaje, wbijające się w powietrze wieże kościołów...” – tak opisywał Czarkowy w początkach XIX wieku Julian Ursyn Niemcewicz w swych „Podróżach historycznych po ziemiach polskich”.

Cmentarz wojenny powstał w okresie I wojny światowej. Wokół odnowionego ostatnio obelisku spoczywa 15 żołnierzy I Brygady Legionów Polskich, 44 żołnierzy Wojska Polskiego 1939 r. oraz żołnierze Armii Krajowej. Cmentarz został wpisany do rejestru zabytków.

90 lat temu w 1928 r. w hołdzie poległym legionistom wzniesiono w Czarkowach Pomnik Zwycięstwa Legionów. Został on zbudowany wg projektu prof. Konstantego Laszczki. Odsłonił go prezydent RP Ignacy Mościcki. Pomnik przetrwał okupację hitlerowską, natomiast w styczniu 1945 r. wysadzili go w powietrze żołnierze Armii Czerwonej. Został odbudowany na podstawie pierwotnego projektu na początku lat 90. Inicjatywą kierował Komitet Odbudowy Pomnika zrzeszający działaczy społecznych z Kazimierzy Wielkiej, Nowego Korczyna, Pińczowa i Opatowca. Komitetowi przewodniczył Józef Cabaj, kapitan Wojska Polskiego i pedagog ze Starego Korczyna.

Reklama

A tak w 1994 r. opisywał to miejsce Stanisław M. Przybyszewski: „Dziś cmentarzyk czarkowski jest jednym z niewielu miejsc na naszej ziemi, gdzie na powierzchni kilkudziesięciu metrów kwadratowych spotkały się trzy pokolenia: ci z 1914 r., z 1939 r. i z Armii Krajowej. Pośrodku cmentarza wyrasta na betonowym trzystopniowym piedestale skromny metalowy krzyż. Obok ciągnie się szereg grobów legionistów z 1914 r., naprzeciw znajduje się zbiorowa, ziemna mogiła żołnierzy z 11. pułku piechoty z Tarnowskich Gór, poległych tu w 1939 r., ozdobiona wymowną w treści płaskorzeźbą (…), a w samym rogu placyku cmentarnego spoczywa pod lastrykową płytą „śp. Józef Lenczewski, ppor. AK «Skok», «Rybka». Zginął śmiercią bohaterską w walce o Opatów 15. VII. 1944 r.” (…). Przechodniu, będąc w nadwiślańskiej okolicy, w pobliżu Nowego Korczyna, nie pożałuj drogi i czasu na czarkowski cmentarzyk, by chociaż przez krótką chwilę popatrzeć na ślady naszych tragicznych dziejów”.

W ostatnim czasie cmentarz w Czarkowach został odrestaurowany. Zakres robót remontowo-konserwatorskich obejmował głównie odnowienie żołnierskich mogił. Odrestaurowano również pomnik legionistów – smukły, 12-metrowej wysokości obelisk z piastowskim orłem na szczycie i napisem „Ku chwale pierwszych bojów Józefa Piłsudskiego o niepodległość Polski”.

Zaciętą bitwę z Rosjanami oddziały pod dowództwem Józefa Piłsudskiego stoczyły w tym miejscu między 16 a 23 września 1914 r. Do najbardziej krwawego, ale zwycięskiego starcia w bitwie pod Czarkowami doszło 23 września 1914 r. Wówczas w walkach u boku Józefa Piłsudskiego uczestniczyła większość późniejszych najwyższych dowódców Wojska Polskiego II Rzeczpospolitej. Byli to m.in. przyszli marszałkowie kraju: Józef Piłsudski, Edward Rydz-Śmigły i Michał Rola-Żymierski oraz prawie stu przyszłych generałów Wojska Polskiego. Z poległych 22 legionistów w bojach tzw. operacji korczyńskiej, 17 pochowano na cmentarzu wojennym w Gręboszowie. Pozostali spoczęli na cmentarzach w Krakowie, Opatowcu, Uciskowie i Czarkowach.

Reklama

– Wiele osób odwiedza to miejsce, szczególnie z racji wydarzeń rocznicowych, z okazji Święta Niepodległości, czy na Wszystkich Świętych. Przyjeżdżają wycieczki szkolne i grupy osób dorosłych – mówi Ligia Płonka z Punktu Informacji Turystycznej, regionalistka i pedagog.

Tegoroczna, 104. rocznica chrztu bojowego 1. Pułku Piechoty Legionów Polskich zbiegła się z 90. rocznicą odsłonięcia monumentu upamiętniającego te wydarzenia. Jest to prawdopodobnie najstarszy pomnik upamiętniający czyn legionowy w regionie.

Obchody rozpoczęła Msza św. polowa, której przewodniczył ks. Marek Małczęć, dziekan dekanatu nowokorczyńskiego. Po Eucharystii był apel pamięci, a pod pomnikiem złożono kwiaty i zapalono znicze. W tegorocznych obchodach wzięły udział delegacje związków kombatanckich, stowarzyszeń, szkół i służb mundurowych, a także władze samorządowe, harcerze i mieszkańcy. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął prezydent Andrzej Duda.

Uroczystość w Czarkowach odbyła się zgodnie z ceremoniałem Wojskowym Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej z kompanią honorową żołnierzy służby przygotowawczej z kieleckiej Bukówki i pocztem flagowym. W uroczystości wzięła również udział Orkiestra Wojskowa Garnizonu Kraków, harcerze, zuchy, grupy rekonstrukcyjne i kilkadziesiąt sztandarów.

Na wysokiej, zwieńczonej orłem kolumnie pomnika widnieją nazwy miejscowości związane z pierwszymi walkami legionistów: Kielce, Nowy Korczyn, Ostrowce, Szczytniki, Czarkowy, Opatowiec. U jej podnóża znajduje się płyta grobu nieznanego żołnierza i wizerunek orderu Virtuti Militari.

2018-11-07 08:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

15 lat temu otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich

[ TEMATY ]

cmentarz

Paweł Wysoki

Cmentarz Orląt Lwowskich

Cmentarz Orląt Lwowskich

15 lat temu, 24 czerwca 2005 r., otwarto odbudowany Cmentarz Orląt Lwowskich. W międzywojniu był jednym z najważniejszych polskich symboli walki o niepodległość. W okresie ZSRS był konsekwentnie niszczony. Po upadku imperium jego odbudowę traktowano jako element próby pojednania narodów polskiego i ukraińskiego.

Już jesienią 1918 r. mieszkańcy Lwowa oraz całej Polski zdawali sobie sprawę z historycznego wymiaru obrony miasta przed wojskami ukraińskimi. Jego obrona oraz błyskawicznie zorganizowana odsiecz były symbolem obrony całych Kresów oraz ambicji odradzającego się państwa dotyczącej obejmowania najważniejszych skupisk Polaków na wschodzie. Również wiele epizodów bitwy, takich jak poświęcenie i śmierć najmłodszych obrońców, skłaniało do ich wyjątkowego upamiętnienia. Już w trakcie walk podjęto decyzję, że cmentarz obrońców miasta zostanie umieszczony na terenach należących do sióstr Benedyktynek Ormiańskich, przylegających bezpośrednio do Cmentarza Łyczakowskiego.

24 listopada odbyły się tam pierwsze trzy pogrzeby. W kolejnych tygodniach i miesiącach przenoszono tam szczątki obrońców pochowanych na tymczasowych nekropoliach. W lipcu 1919 r. rozpoczęto starania o godne zagospodarowanie tego terenu. Matka jednego z poległych obrońców powołała Straż Mogił Polskich Bohaterów. W jej szeregi wstępowali krewni poległych oraz szanowani obywatele Lwowa. 1 listopada 1919 r. na porządkowanym terenie odprawiono mszę świętą upamiętniającą pierwszą rocznicę wybuchu walk o miasto. Jednak plany budowy monumentalnego założenia cmentarnego zostały opóźnione o prawie dwa lata z powodu wojny z bolszewikami.

Projekt Cmentarza Orląt Lwowskich stworzył w 1921 r. jeden z uczestników walk, Rudolf Indruch, student architektury pochodzenia czesko-słowackiego. W konkursie pokonał wielu uznanych twórców. Sam autor nie doczekał pełnej realizacji swego założenia. Zmarł w 1927 r.

W kwietniu tamtego roku władze przyznały lwowianom osiemnaście wagonów granitu śląskiego przeznaczonego przez Niemców na budowę planowanego pomnika zwycięstwa w przegranej przez nich wojnie. To pozwoliło na pełną realizację bardzo ambitnego projektu.

Nad cmentarzem dominuje, dziś odrestaurowana, położona na szczycie wzniesienia kaplica Obrońców Lwowa, zbudowana w kształcie rotundy, której poświęcenie odbyło się we wrześniu 1924 r. Poniżej znajdują się katakumby, w których spoczywa 72 bohaterów poległych w pierwszych listopadowych dniach 1918 r. na różnych frontach wojny z Ukraińcami i bolszewikami. Poniżej katakumb widoczny jest Pomnik Chwały, łukowa glorieta złożona z trzech pylonów oraz dwunastu kolumn, która okalała cmentarz od strony dzielnicy Pohulanka.

Głównego wejścia na cmentarz niegdyś strzegły dwa kamienne lwy, z których jeden miał na tarczy herb Lwowa i napis: „Zawsze wierny”, drugi zaś – godło Rzeczypospolitej oraz inskrypcję: „Tobie, Polsko”.

W 1925 r. odsłonięto pomnik lotników amerykańskich służących w armii polskiej i poległych w walkach z bolszewikami. U góry znajdują się napisy w języku polskim i angielskim: „Amerykanom Poległym w Obronie Polski w latach 1919–1920”. Na płycie grobowej widnieje napis: „Oficerowie Lotnicy z Eskadry myśliwskiej im. Tadeusza Kościuszki”. W pobliżu znajduje się też pomnik ku czci Francuzów. Na płycie grobowej umieszczono napis w języku polskim i francuskim: „Bohaterskim Francuzom Poległym i Zmarłym w obronie Rzeczypospolitej Polskiej”. W oddzielnej kwaterze spoczywają żołnierze polegli w sierpniu 1920 r. pod Zadwórzem, czyli „polskimi Termopilami”. Dziś te części nekropolii także są odrestaurowane. W sumie, tuż przed wybuchem II wojny światowej, na cmentarzu spoczywało 1926 obrońców miasta i 933 żołnierzy poległych w innych miejscach walki o niepodległość i granice.

Podczas pierwszej okupacji sowieckiej w latach 1939–1941 cmentarz nie był dewastowany; podobnie w trakcie okupacji niemieckiej. Początek jego zagłady nastąpił po 1944 r. W listopadzie tamtego roku nekropolia stała się miejscem manifestowania przynależności Lwowa do Polski. W dzień Wszystkich Świętych groby Orląt dekorowano polskimi flagami. Śpiewano „Marsz, marsz Dąbrowski, Lwów będzie polski”. Skandowano „Precz z bolszewikami” i „Nie oddamy Lwowa”. Kilka tygodni później rozpoczęły się masowe deportacje polskich mieszkańców miasta, w propagandzie komunistycznej kłamliwie nazywane „repatriacjami”. Do końca lat pięćdziesiątych odsetek Polaków wśród mieszkańców Lwowa spadł do 4 proc.

Początkowo na cmentarzu zniszczono pomniki żołnierzy francuskich i amerykańskich, usuwano również napisy i stopniowo rozkradano największe płyty granitu oraz elementy wykonane z metalu. W latach sześćdziesiątych pozbyto się obu lwów strzegących mogił. Mimo to co roku 1 listopada garstka lwowskich Polaków potajemnie składała na grobach kwiaty i zapalała znicze. Ich zasługą jest uchronienie przed profanacją szczątków generałów II RP, które potajemnie przenoszono do grobowców na Cmentarzu Łyczakowskim.

25 sierpnia 1971 r. na cmentarz wjechały sowieckie czołgi, niszcząc kolumnadę. Groby zasypano ziemią, a na innych zbudowano asfaltową drogę. Zdemolowano płyty nagrobne, usunięto schody frontowe; na tarczy, gdzie znajdował się herb Lwowa, umieszczono sierp i młot. W katakumbach otwarto zakład kamieniarski, a gruz z nagrobków posłużył za fundament stawianego we Lwowie pomnika Lenina.

Paradoksalnie ten spektakularny proces dewastacji ożywił pamięć o cmentarzu. Ostatni żyjący w PRL generałowie II RP, Roman Abraham i Mieczysław Boruta-Spiechowicz, skierowali do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa list, w którym protestowali przeciwko destrukcji. Apel pozostał bez odpowiedzi. Z ich inicjatywy tablice ku czci Orląt wmurowano w katedrze św. Jana w Warszawie i na Jasnej Górze. Działania na rzecz obrony cmentarza podjęła też emigracja. Powstały w USA Komitet Obrony Cmentarza Orląt zwrócił się do prezydenta Richarda Nixona z prośbą o interwencję. Lwów odwiedzili przedstawiciele ambasady w Moskwie, którzy potwierdzili informacje o dewastacji. W ruinach cmentarza wciąż zapalano znicze i składano kwiaty.

20 maja 1989 r. pracownicy polskiej firmy Energopol z inicjatywy inżyniera Józefa Bobrowskiego rozpoczęli porządkowanie zdewastowanej nekropolii. Udało im się zabezpieczyć i częściowo odrestaurować Cmentarz Orląt Lwowskich. W tym samym roku sprawa ta pojawiła się w rozmowach przedstawicieli ministerstwa kultury i władz sowieckiej Ukrainy. Udało się uzyskać zgodę na oficjalne kontynuowanie prac. Wstępna renowacja trwała do grudnia 1995 r., gdy Rada Miejska Lwowa nakazała ich wstrzymanie. Oficjalnym celem miało uzgodnienie ostatecznego kształtu nekropolii. Porozumienie zawarto dopiero w 2001 r. W ich trakcie dyskutowano na temat treści napisu na płycie głównej i nagrobkach. Strona ukraińska uważała, że inskrypcje o bohaterstwie Polaków mają charakter antyukraiński. Przedwojenna inskrypcja brzmiąca: „Nieznanym bohaterom poległym w obronie Lwowa i Ziem Południowo-Wschodnich” została ostatecznie zastąpiona napisem na płycie głównej: „Tu leży żołnierz polski poległy za Ojczyznę”.

24 czerwca 2005 r. odbyło się uroczyste otwarcie odbudowanego cmentarza z udziałem prezydentów Aleksandra Kwaśniewskiego i Wiktora Juszczenki. „Cmentarz Orląt Lwowskich jest miejscem szczególnym, jego burzliwe losy wpisują się w splątaną historię miasta i w historię trudnych relacji między Polakami i Ukraińcami w minionym wieku. Spoczywają tu prochy uczestników walk polsko-ukraińskich, w większości młodzieży, która oddała swe życie za przynależność Lwowa do tworzącej się wówczas niepodległej Polski. Zderzyły się wtedy ze sobą dwa pragnienia, dwa patriotyzmy, dwie narodowe dumy. My, współcześni Polacy, pochylamy dziś nisko głowy przed ofiarą Orląt Lwowskich. Składamy im hołd, poruszeni ich bohaterstwem, poświęceniem, żarliwym oddaniem narodowej sprawie” – podkreślił ówczesny prezydent RP. Prezydent Ukrainy uznał zaś otwarcie odbudowanej nekropolii za chwilę kluczową dla pojednania obu narodów. „Nie ma wolnej Polski bez wolnej Ukrainy. Bez wolnej Ukrainy nie ma wolnej Polski. Chwała narodom polskiemu i ukraińskiemu, trwajmy dalej w pojednaniu” – stwierdził Juszczenko.

W uroczystościach wzięli udział także m.in. ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, biskup polowy Wojska Polskiego Tadeusz Płoski, jego poprzednik abp Sławoj Leszek Głódź i dwóch biskupów katolickich obrządków Lwowa – łacińskiego kard. Marian Jaworski, i bizantyjsko-ukraińskiego kard. Lubomyr Huzar. Na cmentarz przybyły tysiące Polaków ze Lwowa i z Polski.

Otwarcie nie kończyło sporów o kształt miejsca pamięci. W kolejnych latach Rada Lwowa wielokrotnie sprzeciwiała się dokończeniu renowacji cmentarza, na którym wciąż brakowało symbolizujących miasto lwów. Przedmiotem sporu była też kopia Szczerbca umieszczona na cmentarzu. Miecz uznawano za jeden z symboli „polskiej, okupacyjnej symboliki wojskowej”. Ostatecznie postulaty jego usunięcia nie zostały zrealizowane.

Dwa kamienne lwy stanowiące niegdyś integralną część kolumnady Pomnika Chwały powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich dopiero w grudniu 2015 r. Rzeźby w przeciwieństwie do kolumn i nagrobków, które zmiażdżyły czołgi, nie zostały zniszczone, ale ustawione w innych miejscach. Jedna z nich znajdowała się przy drodze ze Lwowa na Winniki, druga zaś – na lwowskim Kulparkowie w pobliżu szpitala psychiatrycznego. O ich powrót zabiegała polska Fundacja Dziedzictwa Kulturowego oraz Towarzystwo Opieki nad Grobami Wojskowymi we Lwowie. Na trzymanych przez lwy tarczach nie przywrócono jednak przedwojennych inskrypcji – herbu Lwowa i dewizy „Zawsze wierny” oraz godła Rzeczypospolitej i napisu: „Tobie, Polsko”. Dziś na obu tarczach znajduje się herb Lwowa.

Niemal natychmiast lwowska rada obwodowa zwróciła się do policji o sprawdzenie, czy posągi dwóch lwów, które w grudniu powróciły na Cmentarz Orląt Lwowskich, znalazły się tam legalnie i czy ich ponowne umieszczenie na nekropolii nie ma charakteru antyukraińskiego. W październiku 2016 r. rada obwodu zażądała ich usunięcia i nie zgodziła się na rozpoczęcie ich planowanej renowacji. Strona polska odrzuciła te żądania. W tym czasie lwy zasłonięto drewnianymi płytami. Sprawa ta stała się przedmiotem rozmów prezydentów obu państw i ministrów spraw zagranicznych.

Kwestia „uwięzienia lwów” wywołała w Polsce wiele emocji. W lipcu 2018 r. sąd we Lwowie nałożył karę grzywny na obywatela Polski, który zniszczył płyty zasłaniające dwa kamienne posągi lwów, tłumacząc, że chciał je wyzwolić. W listopadzie tego samego roku na cmentarzu aresztowano trzech polskich studentów, którzy podczas prac nad etiudą filmową odpalili świece dymne w kolorach białym i czerwonym i wywiesili biało-czerwoną flagę. Ukraiński sąd ukarał ich za to grzywnami o równowartości 1200 zł. Po rozprawie zwrócono im paszporty i zezwolono na powrót do Polski. W grudniu tego samego roku doszło do kolejnej próby „uwolnienia Lwów”. W marcu 2019 r. wichura zniszczyła drewniane skrzynie, ale na polecenie władz miasta lwy zostały owinięte folią. Do dziś konflikt wokół najważniejszego symbolu cmentarza pozostaje nierozwiązany.

https://dzieje.pl/

Michał Szukała (PAP)

szuk / skp /

CZYTAJ DALEJ

Hildegarda - święta nie tylko od diet i postów

2020-09-17 08:18

[ TEMATY ]

Hildegarda

św. Hildegarda

eSPe

Św. Hildegarda, którą w Kościele wspominamy 17 września, to nie tylko autorka znanych diet i postów, jak często ją kojarzymy. To przede wszystkim wielka święta, której duchowość może zachwycić niejednego z nas.

  • Nigdy jednak nie wbiła się w pychę – przeciwnie, pozostała nad wyraz skromna, nawet kiedy przemawiała w imię autorytetu danego jej z góry
  • Mnich Gwibert z Gembloux chwalił macierzyńską postawę Hildegardy, która okazywała wielką miłość swoim ukochanym córkom i nikomu nie odmawiała uwagi i bliskości, dodając ducha nawet grzesznikom
  • Po pogrzebie świętej dwóch chorych ludzi doznało natychmiastowego uzdrowienia. Opowiadano również, że wokół jej grobu unosił się wspaniały zapach

Jako prorokini i teolog uwierzytelniona przez Stolicę Apostolską zdobyła taką sławę, że nie mogła dłużej pozostawać w zamknięciu swojego klasztoru. Wyruszyła więc w drogę po męskich i żeńskich wspólnotach monastycznych, aby wzywać duchownych i świeckich do nawrócenia.

Nigdy jednak nie wbiła się w pychę – przeciwnie, pozostała nad wyraz skromna, nawet kiedy przemawiała w imię autorytetu danego jej z góry. W razie konieczności okazywała stanowczość wobec upartych i zatwardziałych serc, w głębi duszy jednak była słaba i zawsze potrzebowała wsparcia modlitewnego oraz zaufanych osób, pojętnych i oświeconych, takich jak drogi jej mnich Wolmar, którego pewnego dnia zabrała śmierć.

"Wtedy wielka żałość przeniknęła mą duszę i ciało, gdyż wskutek przeznaczenia śmierci zostałam pozbawiona owego człowieka, mędrca tego świata."

Wciąż była rozdarta – a przez to upokorzona – między chorobą, która okresowo unieruchamiała ją w łóżku, a odpowiedzialnością przewodniczki w Kościele.

Z biegiem czasu, po przejściu arcytrudnych prób, zrozumiała, że w ludzkiej słabości dopełnia się moc Chrystusa wedle słów św. Pawła Apostoła: Mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.

"Nigdy nie zaznałam spokoju, lecz męczyłam się z powodu licznych utrapień, aż [Bóg] wylał na mnie rosę swojej łaski. [...] Ale zarazem tak mnie dotknął wieloma krzywdami, że nie ośmielałam się [nawet] myśleć, jak wielką łaskę mi okazuje w swojej dobroci, kiedy jeszcze widziałam wielkie opory ze strony tych, którzy sprzeciwiali się prawdzie Bożej."

Życie w Rupertsbergu było ciągłym współzawodnictwem w cnotach. Święta Hildegarda stała się wspaniałym przykładem tego, czym jest osoba kobiety w zamyśle Bożym: zbudowaniem bliźniego, dążeniem do wzniosłości, bliskością wobec spraw nieba.

Mnich Gwibert z Gembloux, który odwiedził opactwo w 1177 roku, pozostawił cenne o nim świadectwo w liście do znajomego Bovo:

Matka otacza córki taką miłością, a one podporządkowują się matce z takim uszanowaniem, że trudno ocenić, czy w tym wielkim zapale matka prześciga córki, czy raczej one matkę. Te pobożne służebnice gorliwie oddają cześć Bogu jednozgodnymi uczuciami, sobie samym – swoją dyscypliną, sobie nawzajem – szacunkiem i posłuszeństwem. Pałają taką żarliwością, że dzięki pomocy Chrystusa doprowadziły do zwycięstwa płci słabej nad sobą, światem i demonem, a widok ten raduje serce. Pamiętają bowiem o wezwaniu Pana: „Oswobodźcie swoje serce, a poznacie, że ja jestem Bogiem”.

W dni świąteczne zakonnice przerywały pracę i zasiadały w milczeniu w klauzurze, aby z zapałem oddawać się lekturze i nauce śpiewu. W dni robocze natomiast poza porami modlitwy pilnie pracowały: przepisywały księgi, szyły ubiory liturgiczne, haftowały, zajmowały się ogrodem, pielęgnowały kwiaty, uprawiały rośliny lecznicze, prowadziły infirmerię i aptekę... Działała także szkoła, ponieważ szlachta powierzała mniszkom wychowanie swoich córek, i to niezależnie od ich powołania zakonnego.

W klasztornym skryptorium ciągle zużywano atrament na przepisywanie woluminów Hildegardy. Poza tym czytano treści duchowe dla zbudowania dusz i pracowano dla odpędzenia próżniactwa, wroga duszy, tym sposobem przeciwdziałając spłyceniu, które zagraża tam, gdzie wspólnie spędza się czas na bezczynności.

Mnich Gwibert z Gembloux chwalił macierzyńską postawę Hildegardy, która okazywała wielką miłość swoim ukochanym córkom i nikomu nie odmawiała uwagi i bliskości, dodając ducha nawet grzesznikom. Za św. Paweł Apostołem mogła powtórzyć: Nie zależąc od nikogo, stałem się niewolnikiem wszystkich, aby tym liczniejsi byli ci, których pozyskam.

Na terenie klasztoru Rupertsberg mieszkały nie tylko, jak wiemy, córki szlacheckich rodzin, lecz także służba, którą należycie szanowano i wynagradzano. Niektórzy jednak krytykowali to rozwiązanie, dopatrując się w nim uprzedzeń klasowych.

Jej córki duchowe pozostawiły świadectwo, że ich matka po niezliczonych, ciężkich bojach, rozpoczętych już we wczesnym dzieciństwie, pragnęła wreszcie umrzeć, aby zjednoczyć się z Chrystusem. Pan jej wysłuchał i objawił, kiedy nastąpi jej odejście.

Rano w poniedziałek 17 września 1179 roku Hildegarda oddała ducha w wieku osiemdziesięciu jeden lat. Świadkowie opowiadali, że ujrzano wtedy na niebie niezwykły znak – dwa różnobarwne łuki. W najwyższym punkcie ich przecięcia świeciło w oddali jasne światło w kształcie księżyca, a w nim ukazał się czerwony, stopniowo rosnący krzyż. Otaczały go liczne różnobarwne kręgi, w których tworzyły się kolejne małe krzyże lśniące czerwono, z własnymi wieńcami dookoła. Najpierw powiększały się na firmamencie, aby następnie rozpostrzeć się nad domostwem, w którym umarła św. Hildegarda, i cała Góra św. Ruperta została zalana promienistym światłem.

Po pogrzebie świętej dwóch chorych ludzi doznało natychmiastowego uzdrowienia. Opowiadano również, że wokół jej grobu unosił się wspaniały zapach.

Wbrew temu, jak zwykło się postępować ze zmarłymi założycielami, św. Hildegardy nie pochowano przed ołtarzem w kościele, lecz w zwykłym, poświęconym miejscu na przyklasztornym cmentarzu. Niemniej z racji dużej liczby pielgrzymów, którzy przybywali nawiedzać jej grób, ciało przeniesiono właśnie przed główny ołtarz świątyni w Rupertsbergu.

Napływ pielgrzymów wciąż się jednak nasilał i wymykał spod kontroli, dlatego arcybiskup Moguncji postanowił przybyć do opactwa i stanąwszy przed grobem ksieni, uroczyście nakazał jej zaprzestać wstawiennictwa. Hildegarda – jak piórko mogąca swobodnie wzlatywać już nie w wizjach, lecz w osiągniętej rzeczywistości królestwa niebieskiego – posłuchała.

_________________________________

Artykuł zawiera fragmenty z książki Cristiany Siccardi "Święta Hildegarda z Bingen. Życie i Duchowość", wyd. eSPe, którą "Niedziela" objęła swoim patronatem medialnym. Sprawdź więcej o książce: Zobacz

CZYTAJ DALEJ

Para prezydencka zainaugurowała drugą edycję akcji sadzenia drzew „sadziMY”

Prezydent Andrzej Duda wraz z żoną Agatą Kornhauser-Dudą zainaugurował w piątek II edycję ogólnopolskiej akcji sadzenia drzew "sadziMY". W ramach akcji przygotowano milion sadzonek do odebrania w siedzibach nadleśnictw i regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych.

Para prezydencka wzięła udział w sadzeniu drzew na terenie leśnictwa Zdroje w Nadleśnictwie Lipusz (woj. pomorskie), najbardziej zniszczonym przez huragan w sierpniu 2017 r. W ramach tegorocznej edycji akcji "sadziMY" dla chętnych przygotowano milion sadzonek do odebrania w siedzibach wszystkich 430 nadleśnictw oraz 17 regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Polsce.

Prezydent w rozmowie z Polsat News zachęcał wszystkich do udziału w akcji. "To po pierwsze rozwijanie lasów w Polsce, po drugie to czyste powietrze, bo przecież drzewa nie tylko produkują dla nas tlen, ale przede wszystkim pochłaniają dwutlenek węgla i likwidują zanieczyszczenia. To jest ich wielka rola dla nas, dla naszego zdrowia, samopoczucia" - wskazywał prezydent. Podkreślał, że tam, gdzie są drzewa, tam można również odpocząć, co jest niezwykle cenne.

"Zachęcam wszystkich do tego, bo to jest także przyłożenie własnej ręki do ochrony klimatu nie tylko w Polsce, ale na całym świecie" - podkreślił prezydent.

Jeszcze przed przybyciem pary prezydenckiej, odbyła się konferencja prasowa ministra środowiska Michała Wosia, wiceminister środowiska Małgorzaty Golińskiej, doradcy prezydenta RP ds. ochrony środowiska i polityki klimatycznej Pawła Sałka dyrektora generalnego Lasów Państwowych Andrzeja Koniecznego, zastępcy Szefa Inspektoratu Wsparcia Sił Zbrojnych – Szefa Logistyki gen. Bogdana Dziewulskiego.

„Nie tylko polscy leśnicy, ale każdy z nas może włączyć się w to, aby Polska była coraz bardziej zielona, zalesiona” – powiedział minister środowiska. Woś stwierdził, że „wbrew manipulacjom polskie lasy mają się dobrze”. „Stan lasów jest coraz lepszy, jest ich coraz więcej, zarówno pod względem powierzchni, jak i zasobności”- dodał. Podziękował wszystkim osobom, zaangażowanym w troskę o dziedzictwo, jakim są polskie lasy.

Paweł Sałek zwrócił uwagę, że lasy pełnią funkcje gospodarcze, przyrodnicze, turystyczne i społeczne. Zaznaczył, że formuła organizacyjno-prawna Lasów Państwowych jest szczególnie bliska prezydentowi Dudzie. „Model gospodarki leśnej prowadzony w polskich lasach jest najlepszy w Europie, a być może na świecie. To oznacza, że ta zrównoważona gospodarka leśna, która daje możliwość pozyskiwania różnego rodzaju dóbr i to, że lasy są powszechnie otwarte i dostępne dla obywateli pokazuje, że ta instytucja sama się finansuje, pomaga w ochronie przyrody i wypełnia wiele funkcji edukacyjnych” – powiedział doradca prezydenta.

Małgorzata Golińska zwróciła uwagę, że akcja „sadziMY” spełnia funkcję nie tylko edukacyjną, ale również integracyjną. „Dzisiaj, dzięki inicjatywie pana prezydenta, spotkają się tutaj leśnicy, a także Wojsko Polskie, służby mundurowe, uczniowie, studenci, wolontariusze. To pokazuje, że całe polskie społeczeństwo czuje się odpowiedzialne za polską przyrodę, środowisko i lasy” – zaznaczyła.

Wskazała, że ustawa o lasach nakłada na leśników obowiązek odnowienia lasu w ciągu 5 lat. Ponadto leśnicy są zobligowani do zachowania ciągłości trwania lasu i jego różnorodności biologicznej. "Działania podejmowane przez leśników to nie tylko odnawianie powierzchni lasów po nawałnicach, to również przebudowa drzewostanów w taki sposób, by stawały się one bardziej stabilne i odporne na sytuacje, z którymi przyjdzie im się mierzyć, np. susze, szkodliwe opady” – mówiła Golińska.

Dyrektor generalny Lasów Państwowych podkreślił, że "huragan 100-lecia" był największym takim kataklizmem w historii Lasów Państwowych. W nocy z 11 na 12 sierpnia 2017 r. nawałnice połamały i wywróciły miliony drzew na powierzchni ok. 70 tys. ha w pasie od Dolnego Śląska przez Wielkopolskę, Kujawy po Kaszuby. Szacuje się, że w ciągu jednej nocy huragan uszkodził, połamał lub przewrócił nawet kilkanaście milionów drzew na obszarze dwa razy większym od Warszawy.

„Uszkodzonych zostało 100 tys. hektarów lasów, z czego 29 tys. uległo całkowitemu zniszczeniu. Największe straty objęły cztery dyrekcje – w Gdańsku, Toruniu, Poznaniu, Szczecinku” - mówił Konieczny. Dodał, że w samym Nadleśnictwie Lipusz szkody wystąpiły na obszarze ok 18 tys. hektarów. „W ciągu jednej nocy 80 proc. powierzchni nadleśnictwa z punktu widzenia gospodarczego, przyrodniczego, społecznego przestało istnieć” – powiedział szef LP.

Poinformował, że do tej pory leśnicy posadzili tutaj nowe drzewa na powierzchni 1620 ha. „Wiosną tego roku odnowiono ponad 1030 ha, a tej jesieni nasadzenia obejmą kolejne 140 ha. Całkowity koszt likwidacji skutków klęski i odtwarzania lasów w Nadleśnictwie Lipusz do zakończenia odnowień w 2023 roku wyniesie około 25 milionów złotych, natomiast w skali całego kraju będzie to ponad miliard złotych” – przekazał Konieczny.

Akcja „sadziMY” jest inicjatywą prezydenta Dudy. Inauguracja pierwszej edycji przedsięwzięcia miała miejsce w kwietniu 2019 r. Wówczas para prezydencka wspólnie z 1000 uczestników wzięła udział w sadzeniu drzew w leśnictwie Jakubowo w Nadleśnictwie Rytel, także zniszczonych przez huragan w sierpniu 2017 r. Dzisiaj rośnie tam m.in. około 300 tys. posadzonych wtedy dębów. Podczas I edycji akcji Polakom przekazano blisko 120 tys. sadzonek drzew.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję