Reklama

Niedziela Małopolska

Polak biskupem w Afryce

„Dla mnie żyć to Chrystus” – takie będzie hasło posługiwania nowego biskupa diecezji Bouar. 11 lutego w Republice Środkowoafrykańskiej odbędą się święcenia biskupie ks. Mirosława Gucwy. Kapłan diecezji tarnowskiej od 1992 r. głosi Ewangelię w Afryce i jest zaangażowany w przywrócenie pokoju w tej części świata

Niedziela małopolska 6/2018, str. V

[ TEMATY ]

biskup

Afryka

Ewa Biedroń

Biskup nominat Mirosław Gucwa udziela wywiadu w rozgłośni radiowej

Biskup nominat Mirosław Gucwa udziela wywiadu
w rozgłośni radiowej

Na święceniach będzie obecna delegacja z diecezji tarnowskiej na czele z bp. Andrzejem Jeżem, jednym z konsekratorów. Nie zabraknie też chorych, bo 11 lutego Kościół obchodzi Światowy Dzień Chorego. – Na uroczystości zgromadzą się chorzy i biedni. Ja ich nazywam VIP-ami Kościoła, bo to są osoby najważniejsze. Od ich modlitwy i cierpienia wiele zależy – mówi biskup nominat. Ks. Mirosław Gucwa od lat jest zaangażowany w dialog międzyreligijny, więc na święcenia przybędą też przedstawiciele Kościołów protestanckich oraz muzułmanie.

W rodzinnych stronach

O biskupie nominacie pamięta także rodzinna parafia w Pisarzowej, która duchowo będzie łączyć się z Bouar. – To honor, wyróżnienie, wielki dar dla parafii – mówi ks. Andrzej Bąk. Misjonarz odwiedził rodzinne strony w okresie świątecznym. – Wspieramy go, modlimy się za niego i nadal tak będzie – dodaje proboszcz z Pisarzowej. Nocna adoracja na początku lutego oraz nowenna misyjna w parafii to szczególna modlitwa za biskupa nominata i diecezję Bouar. – To odważny, Boży człowiek. Przesyła nam listy z misji. Czytam je parafianom, by wiedzieli, co dzieje się w Bouar – opowiada kapłan.

Reklama

Podczas wizyty w Polsce i w rodzinnej diecezji biskup nominat Mirosław Gucwa poprosił zwłaszcza o modlitwę w intencji pokoju w Republice Środkowoafrykańskiej. Sytuacja nadal jest tam trudna z powodu trwającego od kilku lat konfliktu zbrojnego. – Trzy czwarte kraju zajęte jest przez grupy zbrojne. Najbardziej cierpią niewinni – kobiety i dzieci. W imieniu tych, którzy cierpią i się boją, rozmawiamy z szefami grup zbrojnych, a także z tymi, którzy mogą wpłynąć na to, żeby sytuacja się uspokoiła. Od 2013 r. wiele razy rozmawiałem z szefami tych grup i nigdy nie spotkałem się z agresją z ich strony. Myślę, że dalej tak będzie – dodaje misjonarz.

Na afrykańskiej ziemi

W okresie rebelii w Republice Środkowoafrykańskiej biskup nominat dał początek działalności Platformie Religijnej. To zgromadzenie przedstawicieli wyznawców religii chrześcijańskiej – katolików i protestantów – oraz islamu. Ich celem jest wspólna modlitwa i inne działanie na rzecz pokoju. – Spotykamy się regularnie, przez ostatnie 2 lata – co tydzień. Rozmawiamy i udajemy się razem do miejsc, gdzie są konflikty. Dotychczas dojechaliśmy wszędzie, gdzie zaplanowaliśmy – opowiada biskup nominat.

Kapłan był w diecezji Bouar proboszczem, rektorem niższego seminarium, kanclerzem kurii diecezjalnej, kapelanem więzienia i szpitala, wikariuszem generalnym. Mocno angażuje się w pomoc potrzebującym m.in. jako promotor centrum alfabetyzacji dla kobiet, które mają w tym kraju utrudniony dostęp do nauki. Odznaczył się też dużą odwagą w okresie uwięzienia ks. Mateusza Dziedzica, podejmując działania na rzecz uwolnienia misjonarza i dostarczając mu potrzebne do życia duchowego i fizycznego środki. Jako jedyny kontaktował się z nim telefonicznie. O nowej posłudze bp Mirosław mówi, że należy kontynuować to, co zostało stworzone. – Więcej troski trzeba będzie poświęcić formacji młodych ludzi, którzy wstępują do seminarium, a także formacji nowych kapłanów. Ważną rzeczą będzie również formacja teologiczna i liturgiczna osób świeckich – podkreśla. Dodaje, że priorytetem jest też troska o biednych i chorych: – Wiele osób musiało opuścić swoje domy, wioski, więc potrzebują pomocy nie tylko materialnej, ale i duchowej. To będzie zadanie dla Caritas diecezjalnej i parafialnej. 30 lat na misji

Reklama

Ta nominacja to także docenienie misyjnej działalności Kościoła tarnowskiego – tak wypowiedział się kard. Dieudonné Nzapalainga podczas rozmowy z ks. Mirosławem Gucwą. W tym roku przypada bowiem 30-lecie posługi tarnowskich misjonarzy w Republice Środkowoafrykańskiej. Pierwszym duchownym, który rozpoczął głoszenie Ewangelii w Bimbo, był ks. Józef Ziobroń. W minione lata 24 kapłanów diecezjalnych wyjechało na misje do Republiki Środkowoafrykańskiej, by głosić Ewangelię i pomagać mieszkańcom, często ratując ich życie. Obecnie jest tam 12 kapłanów diecezji tarnowskiej.

– To ogromny wysiłek duszpasterski naszych księży, którzy pokonują tysiące kilometrów, by sprawować sakramenty. To także działalność charytatywna prowadzona dzięki wsparciu diecezji tarnowskiej. Najbardziej znanym projektem jest szpital w Bagandou, gdzie od niespełna 10 lat ratuje się życie dzieci i dorosłych. Natomiast od 2000 r. w Bimbo udzielana jest pomoc dla sierot, którym m.in. misjonarze finansują edukację i posiłki – mówi ks. Krzysztof Czermak, dyrektor Diecezjalnego Dzieła Misyjnego i były misjonarz w Republice Środkowoafrykańskiej.

2018-02-07 13:42

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

„Biskup też człowiek” - premiera nowej inicjatywy Patrycji Hurlak na YT

Biskup też człowiek. Człowiek z krwi i kości. Ma poczucie humoru, albo i nie, bywa radosny, smutny, czasem choruje – tłumaczy KAI Patrycja Hurlak. Autorka książki „Nawrócona wiedźma”, a także aktorka znana m.in. z takich produkcji jak „Klan” czy „Blondynka”, postanowiła ocieplić wizerunek polskich hierarchów za pomocą serii wywiadów publikowanych na swoim youtoubowym kanale. Jej pierwszym gościem był bp Grzegorz Suchodolski.

Autorka cyklu wyjaśnia Katolickiej Agencji Informacyjnej, że poprzez świadectwa życia i powołania, dawane przez poszczególnych biskupów, pojawia się szansa na zmniejszenie ilości stereotypowych i zafałszowanych osądów na temat hierarchów. Patrycja Hurlak ma również nadzieję, że filmy pomogą w budzeniu nowych powołań do kapłaństwa i umacnianiu już istniejących.

- Teraz, w dobie pandemii, i pogarszającego się wizerunku naszego Episkopatu, wymyśliłam projekt, który ma pomóc ocieplić tenże wizerunek. Seria wywiadów internetowych pod wspólnym tytułem „Biskup też człowiek” ma ukazać, że biskup to człowiek z krwi i kości, mający swoje dobre i złe dni, radości i słabości, pasje i antypatie oraz własną historię życia, wiary i powołania – tłumaczy pisarka. Dodaje, że chce by zwykli ludzie, którzy na co dzień nie spotykają się z hierarchami kościelnymi, mogli poznać ich nieco lepiej, zwłaszcza tę „ludzką”, codzienną stronę, by przestać kojarzyć biskupów wyłącznie ze zdjęciem w zakrystii czy wielkimi uroczystościami.

Rozmowy mają ukazywać się w drugi czwartek miesiąca. Pierwszym gościem Patrycji Hurlak był niedawno wyświęconym biskup pomocniczy diecezji siedleckiej Grzegorz Suchodolski. Jak podkreśla autorka, nagranie zostało przyjęte bardzo pozytywnie, z dużym zaciekawieniem, nawet przez osoby będące poza Kościołem.

Duchowny opowiada w nim o początkach posługi, swojej wyjątkowej sympatii do młodzieży i współpracy podczas przygotowań do Światowych Dni Młodzieży, a także o swoich słabościach i pomyśle by zostać dominikaninem. Bp Suchodolski mówił także o odkrywaniu drogi do kapłaństwa podkreślając, że myśl ta zrodziła się w nim dopiero w klasie maturalnej. - Zaczęło do mnie przychodzić takie myślenie: „Grzegorz może ty pójdziesz do seminarium?” i ja wtedy odpowiadałem: „A w życiu! Nie pójdę do seminarium. Mam już określony kierunek w życiu, który chcę realizować” - wyznaje kapłan przyznając, że starał się uciszyć natarczywe myśli zsyłane przez Pana Boga.

Kapłan opowiedział też o cudzie jaki dokonał w nim Pan Bóg, pokonując ostatnie argumenty „przeciw”. Wyznał co sprawia, że śmieje się na głos, a co go zasmuca. Bp Suchodolski zaapelował, by pamiętać, że „każdy członek Kościoła, także biskup, to rozgrzeszony grzesznik”. W jego ocenie tym, co ma bronić kapłanów przed grzesznością, samotnością i utratą powołania jest otaczanie się ludźmi, zwłaszcza młodzieżą, i „bycie dostępnym” dla wszystkich wiernych.

***

Patrycja Hurlak – aktorka znana z ról m.in. w serialu „Klan” i „Blondynka”, a także prowadząca program „Ukryte skarby” w TVP2. Autorka książek: „Nawrócona wiedźma”, „Zakochani są wśród nas” i „O ważnych Rzeczach”.

CZYTAJ DALEJ

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

100-lecie parafii w Lipinach

2020-09-27 08:21

Joanna Ferens

Dziękczynna Eucharystia pod przewodnictwem ks. Biskupa Mariana Rojka

Dziękczynna Eucharystia pod przewodnictwem ks. Biskupa Mariana Rojka

„Tyś ziemi naszej Królową, potężną Polski strażnicą, w Tobie wcielone jest Słowo, Bogarodzico! Dziewico!” – tymi słowami Władysław Bełz, poeta przeniknięty patriotyzmem i szczególnym umiłowaniem narodu polskiego podkreślał królewskość Matki Bożej Częstochowskiej. W ten sam sposób również mieszkańcy parafii pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lipinach już od stu lat oddają wszystkie swoje radości i smutki Maryi, która jest szczególną patronką tej małej miejscowości, położonej wśród, łąk, pól i lasów. I to właśnie ta mała parafia, Parafia pw. Matki Bożej Częstochowskiej w Lipinach przeżywała (20.09) uroczyste obchody jubileuszu 100-lecia swego istnienia.

Rozpoczęły się one od oficjalnego powitania przybyłych gości, występu parafialnej scholii ‘Gloria’ oraz krótkiego wykładu konserwatora zabytków Grażyny Żurawickiej. Następnie proboszcz parafii w Lipinach, ks. Stanisław Małysz przybliżył historię parafii: – Kościół parafialny został wybudowany w latach 1869-1878, jednakże po 1875 roku była to cerkiew grekokatolicka, zaś mieszkańców zmuszano do przejścia na prawosławie. Dopiero po zakończeniu I wojny światowej, w 1920 roku świątynia została przekazana katolikom i erygowano parafię rzymsko-katolicką, czego dokonał ks. Biskup Marian Leon Fulman, biskup lubelski. Odtąd Lipiny stały się samodzielną parafią rzymskokatolicką z kościołem pw. Matki Bożej Częstochowskiej. Opiekę duszpasterską sprawował wówczas o. Dominik, jezuita, który położył podwaliny pod istnienie tej parafii, zaś pierwszym proboszczem został ks. Kazimierz Siedlecki. W czasie II wojny światowej znowu reaktywowano parafię prawosławną, odebrano świątynię katolikom, a duchowny prawosławny mieszkał na plebanii razem z proboszczem łacińskim, zaś katolicy uczęszczali na nabożeństwa do sali parafialnej. Dla parafii w Lipinach bardzo trudne były czasy wojny, gdyż zarówno ludzie, jak i kościół wiele wycierpieli, podobnie w 1982 roku, gdy parafię nawiedziła trąba powietrzna, która zniszczyła świątynię i budynki gospodarcze. Jednakże parafianie gromadnie i w ogromnym zjednoczeniu przystąpili do odnowienia świątyni, ponieważ dach i wieża kościoła były całkowicie zniszczone. Ale dało to wiele pięknych owoców, gdyż parafianie się zjednoczyli, pracowali ramię w ramię, a również do dnia dzisiejszego bardzo dbają o swoją świątynię – mówił.

Do parafii w Lipinach należy kilka miejscowości takich jak: Lipiny Dolne, Lipiny Górne, Borowina, Lewki i Lipiny Dolne Kolonia. Wierni są przychylnie ustosunkowani do Kościoła i duszpasterzy – podkreślał ks. Proboszcz: – Tutejsi ludzie przywiązani do wiary, do Pana Boga i do Kościoła. Co niedzielę uczęszczają do kościoła, modlą się gorąco, uczestniczą w różnorodnych nabożeństwach, a także angażują się w życie parafii, co widać na każdym kroku. Są otwarci na wszelakie działanie, wspomagają się nawzajem, wspierają proboszcza uwagami i radami, a także dbają z wielką troską i pieczołowitością o świątynię. Parafianie od zawsze chętnie współpracowali z kapłanami służąc im pomocą i radą. Kapłani zawsze troszczyli się o życie parafii i życie religijno-moralne parafian. Gorliwie wypełniali również swoje obowiązki kapłańskie, a dzięki takiej działalności rozwijało się życie religijne parafian, którzy sami wychodzą z inicjatywą wykonywania różnych praw na rzecz parafii – zaznaczał.

Centralnym punktem świętowania była dziękczynna Eucharystia pod przewodnictwem pasterza naszej diecezji, ks. biskupa Mariana Rojka, który już wstępie zwrócił się do zebranych w świątyni: – Zmieniają się czasy, zmieniają się wydarzenia, zmieniają się zwyczaje i formy, ale miłość zostaje ciągle ta sama. I z tą naszą miłością, miłością naszych serc dzisiaj w ten jubileusz przychodzimy do tej świątyni i prosimy Pana, aby nas obdarzył tym, czego nam najbardziej potrzeba, tak jak obdarzał hojnością swojego Boskiego Serca przez tyle lat te wszystkie pokolenia, które tu były, żyły, uświęcały się, pracowały i modliły – powiedział.

Ks. Biskup w homilii podkreślał, że parafia i świątynia to miejsce, gdzie człowiek wierzący otrzymuje wiele łask i wielorakiej pomocy od Boga i ludzi: – Ta przywołana dziś przez św. Mateusza historia przymusza do zastanowienia się i przemyślenia naszej postawy oceniania i podchodzenia do spraw, z jakimi się spotykamy w życiu. Biblijny gospodarz ostatecznie nie daje każdemu według tego, co on zarobił, ale bardziej tego, czego ów robotnik potrzebuje. Rzeczywiście otrzymali sprawiedliwą, minimalną zapłatę. Sprawiedliwość gospodarza odwołuje się nie do wydajności i nie do wyników pracy zatrudnionych w winnicy robotników, ale odnosi się do ich potrzeb, tak jak w tej lipińskiej świątyni. Każdy wierny otrzymuje tutaj to, czego potrzebuje. Otrzymujecie tutaj Bożą łaskę i miłosierdzie, Boże słowo oraz Ciało Pańskie, gdy je możecie przyjmować, a także błogosławieństwo Trójjedynego i macierzyńską opiekę Matki Pana, Maryi Jasnogórskiej – mówił ks. Biskup.

Ponadto podczas mszy św. kilkudziesięciu młodych ludzi przyjęło z rąk ks. Biskupa sakrament bierzmowania. Poświęcona została również okolicznościowa tablica pamiątkowa, która będzie świadczyć kolejnym pokoleniom o tym wyjątkowym wydarzeniu: – Ta parafia jest ofiarowana Bogu poprzez dar wielu ludzi, tych, którzy tutaj żyli, ich ofiarną pracą, darem materialnym włożonym w tę niezastąpioną cząstkę przyczyniło się do tworzenia, budowy i funkcjonowania tej świątyni. Niech ta tablica będzie widocznym znakiem wszystkiego, co się tutaj przez te sto lat dokonało – mówił ks. Biskup.

Głos zabrał również jeden z poprzednich proboszczów parafii w Lipinach, ks. prałat Władysław Kowalik: – Jak dziś patrzę na was to cieszy się moje serce i jestem bardzo radosny. Potwierdza się w dalszym ciągu to, co ja tu zastałem i co mi pozostało w pamięci. Jesteście, jak to się mówi, moją pierwszą miłością, do dziś zawsze was wspominam jako parafię pobożną, aktywną, religijną, zgraną. Wszystko, co tu mamy musimy zawdzięczać naszym przodkom, szczególnie to, że oni na patronkę parafii wybrali Matkę Bożą. W tym czasie, kiedy Polska odzyskała wolność, dzięki wielkiej modlitwie i na Jasnej Górze i w Warszawie, do Matki Bożej Częstochowskiej zwrócili się również tutejsi parafianie i tak jest do dzisiaj. Niech ta Matka Boże będzie dla nas znakiem, gdyż Ona od zawsze nas wspierała, nad nami czuwała i ratuje nas do dnia dzisiejszego – tłumaczył kapłan.

Słowa uznania i podziękowania składał także wójt Gminy Potok Górny, Stanisław Dyjak: – Jest to parafia z tradycjami, cieszymy się dziś z obecności znamienitych gości, szczególnie Pasterza naszej diecezji. To wszystko nas scala, łączy, szczególnie w takich trudnych czasach, jakie w dalszym ciągu mamy. Takie wydarzenia pozwalają nam zacieśnić społeczne więzi, a także pogłębić swoją wiarę, o którą tak teraz trudno. Cieszymy się z tego jubileuszu i jesteśmy wdzięczni Panu Bogu i Matce Najświętszej za wszelkie łaski i opiekę, jakimi od stu lat obdarzają naszą tutejszą parafię – tłumaczył.

Życzenia na kolejne jubileusze skierował do parafian w Lipinach biskup Marian Rojek: – Zawsze przy takich okolicznościach życzę przede wszystkim świętości, bo pierwszym, zasadniczym celem parafii jest doprowadzenie wiernych do zbawienia i wiecznego szczęścia. A wiec to jest ta troska o świętość, świętość w życiu sakramentalnym, w życiu liturgicznym, modlitewnym, która potem się przekłada także na relacje ludzkie, na świętość w rodzinach, w społeczności, w szkole i w tych wszystkich innych wymiarach, które tworzą parafię. Życzymy tej parafii wszelkiego dobra, wszelkich łask Bożych ks. Proboszczowi Małyszowi, który z takim zaangażowaniem przygotowywał parafię do tego dnia. Widzimy tu dzisiaj byłych proboszczów i wikariuszy i to wszystko sprzyja temu, byśmy Panu Bogu podziękowali za to miejsce i za tych ludzi, za to wszystko co się dokonywało i wciąż tutaj dokonuje, prosząc o błogosławieństwo na kolejne stulecia dla tej parafii – życzył ks. Biskup.

Całość wydarzenia prowadziła Lucyna Przytuła, dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej im. Tadeusza Kościuszki w Lipinach Górnych, która zadała o odpowiednie komentarze i przywołała wiele wspomnień z kroniki parafialnej. Na zakończenie wszystkim, którzy w ciągu ostatnich lat byli zaangażowani w życie parafii wręczono pamiątkowe statuetki. Specjalne podziękowanie otrzymał od parafian ks. proboszcz Stanisław Małysz, w uznaniu za jego aktywną pracę duszpasterską, świadectwo wiary i troskę o wspólnotę parafialną i piękno świątyni.

Uroczystości zakończyło wspólne odśpiewanie hymnu ‘Te Deum’.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję