Reklama

Niedziela Małopolska

Od podstaw

Niedziela małopolska 4/2018, str. I

[ TEMATY ]

dialogi

Monika Jaracz/archidiecezja krakowska

Styczniowy Dialog dotyczył relacji z Bogiem

Więcej młodych ludzi, ale i osób w wieku ich rodziców oraz dziadków. Czy ta wzrastająca frekwencja jest efektem reklamy czy raczej zagadnienia, jakie miało dominować w czasie styczniowych „Dialogów”? Tym razem starano się odpowiedzieć na pytanie: „Co to znaczy mieć relację z Bogiem?”.

Rozpoczęto od wyświetlenia sondy przygotowanej przez młodych. Oprócz tytułowego pytania, padało i takie: „Jak wyobrażasz sobie Pana Boga?”. Młodzież zaczepiona w okolicach krakowskiego Rynku mówiła, że Pan Bóg to ktoś, kto ich kocha, opiekuje się nimi, można mieć z Nim kontakt, prowadzić z Nim rozmowę. Jednej z dziewczyn kojarzy się On z kimś surowym, choć chciałaby, żeby było inaczej. Inna zaprzeczyła, że z Bogiem można mieć relację osobową. Kulisy przygotowywania sondy zdradził proboszcz parafii św. Anny, ks. Tadeusz Panuś: tylko co piąty zagadnięty młody człowiek chciał się wypowiedzieć na ten temat, a materiał zbierano łącznie przez ok. pięć godzin.

Dialog na tak podstawowy temat okazał się więc konieczny. I dobrze, że rozpoczęto od sondy ulicznej, która pokazuje, co myślą młodzi ludzie, by dopiero w drugiej kolejności ukazać horyzont, jak można to postrzeganie korygować czy kształtować. Pytania, które spłynęły do organizatorów (przez formularz na: www.dialogi.pl), świadczyły z kolei o tym, że zadały je osoby „zaawansowane” w wierze. – Wydaje mi się jednak, że te pytania są trochę zbyt teoretyczne – zauważa pan Józef, mieszkaniec krakowskiego Nowego Bieżanowa, stały uczestnik spotkań. – Jakby nie do końca dotyczyły tych, którzy je zadają, np. odnoszące się do problemu „ciemnej nocy duszy” w kontekście przeżyć św. Matki Teresy z Kalkuty.

Reklama

A jednak i to zagadnienie stało się trampoliną do zwrócenia uwagi na doświadczenie bliskie młodym: – Wiara nie polega na tym, żeby czuć Boga, Jego obecność. Najważniejsze dla chrześcijańskiej wiary jest, żeby trwać na dobre i złe – wyjaśniał abp Marek Jędraszewski. I dodawał: – Wiara przejawia się w wierności i w tej chrześcijańskiej nadziei, że przyjdzie chwila szczęścia, bycia w bliskości z Bogiem.

Zapytany o wspólnotowy wymiar relacji z Panem i sprawy dotyczące liturgii, Metropolita Krakowski przyznał, że dobrze by było, żeby kapłani także w powszednie dni głosili choćby krótką homilię z komentarzem do czytań. Wyznał, że nie jest zwolennikiem praktyki wyznaczania jednego z duszpasterzy do głoszenia homilii w trakcie wszystkich niedzielnych Mszy św.

– Każdy kapłan odprawiający Eucharystię powinien głosić słowo Boże – mówił Hierarcha, argumentując, że duchowni przygotowują się w ten sposób do liturgii. – Tym się powinno żyć, kapłan musi być świadkiem tego, co głosi – podkreślał abp Marek. Prosił zarazem wiernych o modlitwę za swoich duszpasterzy i dziękował osobom, które modlą się za niego w ramach „Margaretek”. A odpowiadając na pytanie o rolę sakramentu pokuty w relacji z Bogiem, wyjaśniał: – Zawsze można jakąś relację z Panem Bogiem mieć, ale najważniejsze jest, byśmy mieli z Nim relację dziecka wobec Ojca. A ta relacja jest możliwa, kiedy jesteśmy w stanie łaski uświęcającej.

2018-01-24 12:44

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przyjaźń potwierdza się w trudnościach. Majowe „Dialogi” z metropolitą krakowskim

[ TEMATY ]

abp Marek Jędraszewski

dialogi

Joanna Adamik/archidiecezja krakowska

W prądnickim kościele Pana Jezusa Dobrego Pasterza odbyła się kolejna edycja „Dialogów” z arcybiskupem Markiem Jędraszewskim. Tematem majowego spotkania było zagadnienie dotyczące przyjaźni: „Kto znalazł przyjaciela, skarb znalazł’ (Syr 6,14). Przyjaciel, czyli kto?”

Dialogi rozpoczęły się od prezentacji sondy ulicznej, w której przechodnie odpowiadali na pytania o przyjaźń: przyjaciel to ktoś, kto wspiera, jest obok, ma czas i służy radą. Można z nim porozmawiać, o wszystkim opowiedzieć i zaufać w każdej sytuacji. Przyjaciel nie opuszcza w trudnych chwilach. Wiele respondentów podkreśliło wagę takich cech jak: szczerość, bliskość, empatia. Arcybiskup, komentując nagrany materiał, zauważył ze zdziwieniem, że nikt z pytanych nie zwrócił uwagi na przyjaźń z Chrystusem. Zaznaczył, że doświadczenie własnego „ja” powinno być punktem odniesienia w relacji z bliźnimi. Odwołał się do etymologii słowa przyjaciel, zaznaczając, że jest to ktoś „przy jaźni”, czyli przy umyśle drugiego.

– Możemy to słowo „jaźń” bardziej rozszerzyć. Przyjaźń to bycie bardzo blisko kogoś i dzielenie z nim tego, co własne, osobiste, niekiedy intymne.

Metropolita dodał, że jeżeli mówimy przyjacielowi o najważniejszych rzeczach, to wiemy również, jak bardzo boli, kiedy nasze tajemnice nie zostają dochowane.

– Przyjaźń to bardzo szczególna więź ducha z drugim człowiekiem (…) Swoje prawdziwe potwierdzenie znajduje w sytuacjach trudnych, kiedy okazuje się, kto naprawdę trwa przy nas.

Przyjaźń jest bliskością w tym, co dobre i prawdziwe. Można być zainteresowanym drugą osobą, ale jeśli jest to moralnie złe, wtedy nie ma szans na przetrwanie.

– Czasami możemy być oddaleni od siebie w wymiarze fizycznym, ale jeśli dzielimy wspólne piękne wartości, to czas tego nie zniszczy, ale jest kolejną próbą, potwierdzającą trwałość przyjaźni.

Arcybiskup podkreślił, że Jezus jest prawdziwym przyjacielem, któremu zależy na człowieku.

– Oddał za mnie swoje życie. Chce, abym z Nim szedł tę samą drogą. Będzie rozjaśniał ciemności, poczucie zwątpienia i rozgoryczenia. Chce być towarzyszem drogi w zdążaniu do ostatecznego celu. Dla osób wierzących takie myślenie o Chrystusie jest niezwykle ważne (…) Odnajdywanie bliskości z Chrystusem, pozwala odnaleźć bliskość z bliźnim.

Nawiązując do obecnych w kościele Sióstr Albertynek, metropolita przypomniał postać Adama Chmielowskiego, który zafascynowany Chrystusem, służył najuboższym i odrzuconym. W każdym człowieku zaszczepione jest pragnienie posiadania przyjaciela i potrzeba poczucia bezpieczeństwa. Kończąc katechezę, metropolita zauważył, że największym przekleństwem współczesnego człowieka jest samotność, którą może wypełnić sama świadomość faktu posiadania przyjaciela.

Po krótkiej katechezie, arcybiskup odpowiedział na kilka pytań, nadesłanych drogą internetową, a także wrzuconych do znajdującej się w świątyni skrzynki. Pierwsze z nich dotyczyło sposobu budowania dziecięcej przyjaźni z Chrystusem w przedszkolach, żłobkach i klubach malucha.

– W przedszkolach powinno być nauczanie religii. Zagwarantowanie przestrzeni katechezy w przedszkolach spoczywa na dyrekcji, proboszczach danego miejsca i rodzicach (…) To jest fascynujące, że małe dzieci z wiarą i ufnością potrafią przyjmować słowa Ewangelii.

Drugie pytanie odnosiło się do trwania w przyjaźni z Jezusem w sytuacji, kiedy świat deprecjonuje i wyśmiewa osobiste relacje z Bogiem. Arcybiskup zaznaczył, że Bóg porządkuje życie człowieka, nadając mu sens i wzywa go do tego, by kochał bliźnich Chrystusową miłością.

– To jest doświadczenie chrześcijaństwa od samego początku (…) Żyjemy w epoce kulturowej, w której spotykamy się z wyraźną reakcją pogańską, chcącą nas ośmieszyć. Uważa się, że wolność, a zwłaszcza wolność artystyczna, pozwala na wszystko. Próbuje się poniżyć i wyszydzić wszystko, co chrześcijańskie, nazywając swoje czyny artystyczną wolnością. Trzeba w takich sytuacjach wrócić do samego fundamentu naszej wiary i zastanowić się: dlaczego wierzę? Bez Boga nic nie ma sensu: ani świat, ani życie człowieka. Zwątpienie w Boga sprawia, że wiele osób uważa, że niepotrzebnie mieć dzieci. Spotykamy się z taką filozofią (…) Nie jest to światopogląd ludzi wierzących w Boga, który z miłości stworzył świat i człowieka. Jeżeli odrzuca się takiego Boga, to nic nie ma sensu.

Padło bezpośrednie pytanie do metropolity o jego osobowe zjednoczenie z przyjacielem, którego idea pochodzi z dzieł Karola Wojtyły.

– O tym się nie powinno mówić, bo to się dzieje w kręgu przyjaciół. Mam przyjaciół, z którymi żyję od wielu, wielu lat. Są przyjaźnie, które zupełnie przypadkowo nawiązały się 16 X 1978 roku, kiedy razem przeżywaliśmy wybór Jana Pawła II na Placu św. Piotra. To nas ogromnie złączyło (…) Dzielimy wiele wspaniałych momentów, choć odległość od Poznania jest dość znacząca. Chcę powiedzieć, że są czasem pewne zdarzenia, które wspólnie przeżywane stają się źródłem szczególnej bliskości, ubogacanej dodatkowo przez kolejne doświadczenia.

Pojawiło się zagadnienie posiadania przyjaciela odmiennej płci w relacjach małżeńskich. Arcybiskup odpowiedział, że taka przyjaźń jest możliwa, o ile nie burzy ona jedności małżeńskiej. Wymaga jednak prawości serca i uczciwości. Jeden z pytających chciał również wiedzieć, czym różni się przyjaźń od koleżeństwa.

– Zarówno z przyjacielem, jak i z kolegą można iść na piwo lub na mecz (…) Sytuacja trudna jest kryterium, gdzie kończy się koleżeństwo, a zaczyna prawdziwa bliskość.

Następne pytania kierowali do arcybiskupa, zgromadzeni w Kościele wierni. Pierwszy pytający podzielił się swoim świadectwem duchowej przyjaźni z Janem Pawłem II i proboszczem prądnickiej parafii. Chciał także wiedzieć, kiedy metropolita po raz pierwszy spotkał się ze Świętym Papieżem.

– Przyjaźń ze świętymi to ważne zagadnienie. Być może wielu z nas ma swoich umiłowanych świętych. Zachęcam do przyjaźni z własnym Aniołem Stróżem. To na pewno dobry przyjaciel. Taka przyjaźń nabiera kształtów Kościoła w całej jego głębi (…) Z kardynałem Karolem Wojtyłą spotkałem się w 1968 roku. Wtedy Poznań świętował ustanowienie swojego pierwszego hierarchy – biskupa Jordana.

Padło pytanie, skąd bierze się nienawiść do chrześcijan. Arcybiskup podkreślił, że chrześcijanie od początku cierpieli za Chrystusa i z miłości, oddawali za Niego swoje życie.

– Tak było w przypadku samego Chrystusa: nienawiść zawiodła Go na krzyż, a On wisząc na nim, przebaczył swoim prześladowcom (…) To, co przyniósł Chrystus jest tak wspaniałe, że warto się narażać i zginąć, by inni mogli zaznać tej prawdziwej miłości. To logika nie z tego świata. Nienawiść do chrześcijan jest po ludzku niewytłumaczalna. Jak można nienawidzić kogoś, że dobrze żyje i że kocha? (…) Zły duch walczy z uczniami Chrystusa i nie przebiera w środkach. By nie utracić poczucia sensu, trzeba odwołać się do słów Pana Jezusa: „Nie lękajcie się! Jam zwyciężył świat”. My żyjemy inną perspektywą: perspektywą zbawienia.

Pojawiło się pytanie o pomijanie aspektu przyjaźni w związkach damsko-męskich. Metropolita zauważył, że dużą popularnością cieszą się tzw. związki partnerskie. Dodał, że na katolicki model życia małżeńskiego trzeba spojrzeć w kategoriach osoby wierzącej. W tej perspektywie, małżeństwo nie jest cywilnym kontraktem, a sakramentem.

– Miłość małżeńska ma różne kształty i jest w niej miejsce na przyjaźń, czyli na bardzo duchowy wymiar miłości. Jest w niej przestrzeń na piękną, szlachetną i bezinteresowną przyjaźń.

Jeden z pytających chciał wiedzieć, jak nie zmarnować daru przyjaźni, który nawiązuje się pomiędzy ludźmi różnej generacji. Arcybiskup nawiązał do ŚDM w Rzymie w 2000 roku, kiedy młodzi Włosi opuścili słoneczne plaże i przybyli na finał do stolicy.

– Z ludzkiego punktu widzenia nie było tu atrakcji i wielkiego przyciągania. Jan Paweł II był zmęczony wiekiem, cierpieniem i chorobą. Ale oni do niego lgnęli, bo był ich przyjacielem, a nawet ojcem. Wiedzieli, że ich kocha i od nich wymaga. Nie kryje tych wymagań, nie łudzi tanim blichtrem. Wyczuli w nim miłość i prawdę.

Następne pytanie dotyczyło przyjaznego i życzliwego nastawienia do innych, związanego z fundamentem chrześcijańskiej wiary, jakim jest przebaczenie. Arcybiskup przypomniał o orędziu biskupów polskich do biskupów niemieckich i słynnych słowach: „Przebaczamy i prosimy o wybaczenie”. Dodał, że powyższe stwierdzenie, napisane 20 lat po wojnie, budziło oburzenie i nienawiść.

– Kościół modlił się wtedy o nawrócenie ludzkich serc. Podczas uroczystości millenijnych, kilka miesięcy później, Polska była już inna. Zwyciężyła chrześcijańska moralność, gotowość do poświęcenia i wyciągnięcia pierwszemu ręki do pojednania.

Metropolia zaznaczył, że Kraków – miejsce szczególnego działania Bożego Miłosierdzia, jest niezwykłą przestrzenią, gdzie trzeba mówić o wybaczaniu i żyć całą Ewangelią, a nie jej losowo wybranymi fragmentami.

– Albo idziemy za Chrystusem albo wybieramy sobie łatwiejszą drogę!

Ostatnie pytanie odnosiło się do „Przesłania Pana Cogito”. Pytający dociekał, jak możemy przebaczyć w imieniu tych, którzy „zostali zdradzeni o świcie” i już nie żyją? Arcybiskup odpowiedział, że list polskich biskupów pisany był w imieniu żyjącego Ewangelią Kościoła. Nie da się dziś określić, czy idący na śmierć, gotowi byli przebaczyć, ale morderstwo dokonane na Polakach było krzywdą wobec całego polskiego narodu. Fakt ten sprawił, że episkopat miał moralne prawo przebaczyć dokonane zło.

„Dialogi” to cykl tematycznych spotkań arcybiskupa Marka Jędraszewskiego z wiernymi, ale także ze wszystkimi zainteresowanymi. To okazja do rozwiania wątpliwości i lepszego poznania Kościoła oraz jego Pasterza. Spotkania rozpoczynają sondy uliczne na wybrany w danym miesiącu temat, a następnie metropolita odpowiada na pytania – zarówno te, które zostały wcześniej nadesłane i te, które zadawane są na bieżąco. Wszystkie informacje na temat czasu, miejsca i tematyki kolejnych dialogów znaleźć można na stronie dialogi.pl

CZYTAJ DALEJ

Grota z Lourdes – miejsce modlitwy w Ogrodach Watykańskich

2020-05-29 20:38

[ TEMATY ]

Watykan

papież Franciszek

Grota z Lourdes

źródło: vaticannews.va

Grota z Lourdes w Ogrodach Watykańskich

Franciszek postanowił zakończyć maryjny miesiąc maj modlitwą różańcową w Ogrodach Watykańskiech, w Grocie z Lourdes - będzie ona transmitowana na cały świat począwszy od godz. 17.30. Modlitwie towarzyszy hasło zaczerpnięte z Dziejów Apostolskich:„Gorliwi i jednomyślni na modlitwie, razem z Maryją” (Dz 1, 14).

W sercu Ogrodów Watykańskich znajduje się replika Groty Massabielle, miejsca, w którym Matka Boża ukazała się św. Bernadetcie Soubirus w 1858 r.

Historia tego miejsca związana jest z papieżem Leonem XIII, który bardzo lubił Ogrody Watykańskie i spędzał w nich wiele czasu. Kazał nawet urządzić sobie apartament na szczycie Wzgórza Watykańskiego, w starej wieży obronnej, która dziś nosi jego imię. Bp Schoepfer, biskup diecezji Tarbes, do której należała miejscowość Lourdes, postanowił podarować papieżowi replikę Groty – Leon XIII pobłogosławił reprodukcję na początku prac, 1 czerwca 1902 r. Grotę wzniesiono opartą o średniowieczny mur obronny z czasów Leona IV (IX w.). 28 marca 1905 r. watykańska Grota Masabielle została uroczyście zainaugurowana przez następnego papieża, Piusa X (papież ten kazał zmienić nazwę diecezji Tarbes na Tarbes-Lourdes).

W następnych latach na Grocie wzniesiono kopię bazyliki a po jej bokach półkoliste schody prowadzące z tarasu na plac przed Grotą. Neogotycka wieża nie pasowała do barokowego otoczenia i kontrastowała z kopułą Michała Anioła, dlatego w 1933 r., gdy wieża zaczęła pękać, Pius XI kazał ją rozebrać.

Dziś zachowała się najważniejsza część monumentalnego komplesu, czyli Grota objawiewień z figurą Madonny.

Wnętrze Groty i sąsiadujący z nią mur pokrywa dywan zielonego bluszczu, a nad nią znajdują się dwa mozaikowe medaliony przedstawiające Leona XIII i biskupa Schoepfera. Gdy w setna rocznicę objawień (1958 r.), sankturarium w Lourdes zostało przebudowane, ówczesny biskup, Théas, postanowił podarować papieżowi stary ołtarz – został on umieszczony w centrum Groty w 1960 r.

Wszyscy papieże modlili się i odprawiali ceremonie religijne w Grocie z Lourdes. Szczególnie lubił to miejsce Jan Paweł II, który zaczął tu odprawiać nabożeństwa majowe oraz Msze św. dla pielgrzymów z Polski, którzy w ten sposób mieli również okazję zwiedzać Ogrody Watykańskie.

CZYTAJ DALEJ

Doszliśmy za wszystkich z Łowickiej Pielgrzymki

2020-05-31 15:22

[ TEMATY ]

Jasna Góra

koronawirus

pandemia

pielgrzymka łowicka

źródło: BPJG

Wielkie wzruszenie towarzyszyło wejściu 365. Łowickiej Pieszej Pielgrzymki na Jasną Górę. Pierwsza w tym roku piesza pielgrzymka, nazywana ‘jaskółką’ pielgrzymowania, mimo trudności na trasie pielgrzymowania, dotarła do Matki Bożej w sobotę, 30 maja.

Pielgrzymka wyruszyła z Łowicza na Jasną Górę 25 maja. Jeszcze tego samego dnia została zatrzymana przez policję, gdyż według funkcjonariuszy doszło do naruszenia przepisów dotyczących epidemii, a bezpośrednim powodem zatrzymania pielgrzymki było nielegalne zgromadzenie. Część pątników wróciła do domów, a część kontynuowała pielgrzymkę. We wtorek, 26 maja, łowicką pielgrzymkę rozwiązano. Od 27 maja pielgrzymka powróciła na szlak, ale odbywała się w innej formie - ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki, dostał pozwolenie na przemarsz 5-ciu osób.

Mimo padającego deszczu, tradycyjnie, trzykrotnie padali na twarz pielgrzymi z Łowicza przed Szczytem jasnogórskim. Oddali hołd pod pomnikiem Prymasa Tysiąclecia kard. Stefana Wyszyńskiego. Łzy wzruszenia widać było w oczach pielgrzymów, kiedy witali się z Matką Bożą w Kaplicy Cudownego Obrazu.

Na swych pielgrzymów czekał bp Józef Zawitkowski, biskup senior z Łowicza. „Żebyście wiedzieli, jakie to dla mnie jest przeżycie - mówił w rozmowie z dziennikarzami bp Zawitkowski - Oni idą 365 razy, a ten rok - 1100 lat od Cudu nad Wisła, 100 lat urodzin papieża, trzeba lecieć, jaskółki...ale epidemia. Wiara mocniejsza jest od epidemii, wiara mocniejsza jest od panowania. Szli, mieli przygody. To nie pierwszy raz, rozpędzali ich Kozacy, rozpędzali ich zaborcy, strzelali do nich Niemcy, aresztowali ich ubowcy, ale co tam. Żebyście znali dusze Łowiczaka - wszystko przejdą, wszystko przeminą i Matce Boskiej śpiewają z taką radością. Wy nie znacie tych Księżaków, oni mają dusze twarde i zostanie to im w sercu. Następna pielgrzymka, 366. będzie większa, bo to jest doświadczenie, które umacnia wiarę”.

„Módlcie się z nami, my będziemy modlić się za was - prosił biskup Zawitkowski - Pan Bóg odmieni nasz los ku dobremu. Jutro Zielone Świątki, będzie już wszystko inaczej, w kościele będą wszyscy, już nie będą nam wymierzać miejsca, a przyjdzie czas, że Pan Bóg nas pozna, jak zdejmiemy maski”.

Słowa powitania do Łowiczaków skierował w Kaplicy Matki Bożej o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry.

Ojciec przeor porównał Pielgrzymkę Łowicką do gołębicy, która przynosząc Noemu zielony, świeży listek oliwki, zwiastowała, że wody potopu opadają: „Mam nadzieję, że wy przychodzicie jak jaskółka i jak gołębica pokoju, żeby nam zwiastować, że to, o co prosiliście, o ustąpienie pandemii, o potrzebne łaski nie tylko dla waszego diecezjalnego Kościoła, ale dla całej naszej Ojczyzny, przez trud, gorliwą modlitwę i pokutny charakter tej pielgrzymki, która odbyliście, że to wszystko przez ręce Maryi, zostanie nam dane”.

„Bardzo się cieszę, że mogę was tutaj witać. Waszej pielgrzymki nie powstrzymały wojny, zabory, stan wojenny, inne epidemie. Wasi ojcowie w 1894 roku pielgrzymowali prosić także o uwolnienie od epidemii cholery i wówczas wyprosili te łaskę dla Łowicza. Dzisiaj pieszo tutaj przyszły 22 osoby, ale są też inni, którzy dojechali, cała rzesza duchowych pielgrzymów”.

„Przychodzicie tutaj jako zwiastuni dobrej nowiny - podkreślał ojciec przeor - Jako ci, którzy już nie tylko w tym roku w imieniu Łowicza, ale myślę całej Ojczyzny, po tych ponad dwóch miesiącach czasu, kiedy ta Kaplica była niemalże opustoszała, przychodzicie i w tym pierwszym dniu, kiedy możemy się tutaj gromadzić tak jak zawsze, bez żadnych limitów, przychodzicie, aby zwiastować, że Maryja jest Tą, która w sposób potężny oręduje za nami. Jej zawierzamy naszą Ojczyznę, Kościół w Polsce, wasze rodziny, diecezję łowicką”.

„Pielgrzymowanie jak zawsze było wspaniałe - zapewnia ks. Wiesław Frelek, przewodnik pielgrzymki - Najważniejsza jest intencja, z jaką idziemy. Wiadomo, że były troszeczkę problemy z naszym wyjściem z Łowicza. Na szlaku spotkały nas nieprzewidywane wydarzenia, ale Matka Najświętsza zostawiła tych, których chciała, i najważniejsze, że jesteśmy na Jasnej Górze. Wyprosiliśmy intencje, jedna już się spełniła, bo prosiliśmy o deszcz, zmoczyło nas dwa razy i dzisiaj myślałem, że będzie jeszcze ulewniejszy, ale Pan Bóg nas pokropił tak, byśmy czyści weszli na Jasną Górę. Ufam, że ta pandemia ustanie, bo o to prosiliśmy cała drogę”.

„Trzeba wyjść z domu - radził kolejnym pielgrzymkom, ks. Frelek - Po prostu trzeba wyjść z domu, nie bać się. Co będzie dalej? Pan Bóg sprawi, że będzie wszystko dobrze, ale trzeba się odważyć i wyjść na pątniczy szlak”.

*

Pielgrzymi z Łowicza zebrali się na Mszy św. o godz. 15.30, której w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył biskup Józef Zawitkowski. Na Eucharystii zgromadzili się pielgrzymi piesi, mieszkańcy Łowicza, którzy dotarli autokarami na powitanie pielgrzymki, a także władze samorządowe.

„Łowiczanie kochani, nie powinienem dziś mówić kazania. Wy jesteście głośnym krzykiem, jak ja was za to kocham” - mówił na początku Mszy św. bp Zawitkowski, któremu wzruszenie wyraźnie odbierało głos.

Kazanie było „przypowieścią, bajką, ale prawdziwą z morałem”. Ks.biskup mówił o pielgrzymce - ‘jaskółce’, która na Jasną Górę przyleciała w śmiertelną pandemię.

„Matko Częstochowska, ‘jaskółki’ przyleciały - mówił w homilii biskup senior z Łowicza - 365. Łowicka Piesza Pielgrzymka przyszła do Ciebie, ale taka smutna, jak nigdy, taka szara, w maskach, podziobana, bez tańców, bez śpiewów, rozżalona, ale przyszła”.

„O moje ptaszyny kochane, kto was tak na żółto i pomarańczowo pomalował? Dlaczego macie czarne maski? Dlaczego nosicie na dziobach żałobę? Biedne moje. Ze starego starostwa i z miejskiego ratusza pelikany przyleciały i są z wami, już nie płaczcie, nie jesteście sami”.

„Policjanci drodzy, wiem, że to nie wasza wina - mówił ks. biskup nawiązując do policyjnych kontroli pielgrzymów - Jakiś jastrząb, albo kruk drapieżny tak wam kazał. Niech Pan Bóg mu przebaczy (...) Panowie pamiętajcie, że wiara mocniejszą jest od panowania, a wyście nam kościoły na metry pomierzyli. To nie tak, panowie”.

Pielgrzymkę zakończyły słowa podziękowań.

Tradycją łowickiego pielgrzymowania jest przybywanie do Maryi Częstochowskiej na Zielone Świątki, czyli uroczystość Zesłania Ducha Świętego. W częstochowskim sanktuarium Łowicka Pielgrzymka zwana jest „jaskółką pieszego pielgrzymowania”, bo to właśnie ona rozpoczyna ‘sezon pielgrzymkowy’ na Jasną Górę.

Łowicka Piesza Pielgrzymka jest jedną z najstarszych w Polsce. Pątnicy wędrują na Jasną Górę nieprzerwanie od 1656 roku. Podczas tegorocznej pielgrzymki przypomniano, że 125 lat temu pątnicy z Łowicza uprosili ustanie zarazy cholery, która dziesiątkowała ich miasto.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję