Reklama

Boże Narodzenie

Świąteczny alfabet

To subiektywny wybór haseł. Odnoszą się one do jakże ciepłych i rodzinnych świąt. Mam nadzieję, że każdy z Państwa znajdzie w nich coś, co pozwoli jeszcze lepiej przeżyć wydarzenie przyjścia na świat Jezusa z Nazaretu

Niedziela Ogólnopolska 52/2017, str. 14-16

[ TEMATY ]

Boże Narodzenie

Graziako/Niedziela

Betlejem – Grota Narodzenia Pańskiego

A jak aniołowie, którzy pojawiają się w opisie narodzin Pana Jezusa w Ewangelii według św. Łukasza. Jeden z nich obwieszcza pasterzom radosną nowinę o narodzinach Zbawiciela. Potem wielbią Pana Boga. Anioł to dosłownie posłaniec. Kim jest? Zdaniem św. Augustyna (354-430), „przez to, czym jest, jest duchem, a przez to, co wypełnia, jest aniołem”. Każdy z nas ma swojego Anioła Stróża. Aniołów spotykamy zarówno w Starym, jak i w Nowym Testamencie. Zazwyczaj przekazują oni ludziom Boże polecenia.

B jak Betlejem, które leży obok Jerozolimy. Zgodnie z przekazem Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza – tam urodził się Pan Jezus. Tłumaczymy tę nazwę jako „Dom chleba”. Miasto to znajduje się obecnie na terenie Autonomii Palestyńskiej. Jest znaczącym ośrodkiem kultury materialnej i duchowej. To właśnie tam wierni z całego świata mogą podziwiać miejsce narodzin Boga Człowieka. Warto wspomnieć, że w czasach biblijnych istniało też Betlejem w Galilei, o którym wspomina np. Księga Sędziów.

C jak cesarz Oktawian August (63 r. przed Chr. – 14 r. po Chr.). Był on pierwszym rzymskim cesarzem. To wnuk Julii – siostry Gajusza Juliusza Cezara. W czasie jego rządów na wschodnich peryferiach imperium rzymskiego przyszedł na świat Jezus z Nazaretu. Władca ten reformował państwo, przeprowadził nowy spis ziemi i obywateli. Mówi się o nim, że zastał Rzym ceglany, a zostawił marmurowy. Zainicjował tzw. Pax Augusta – czas ładu i pokoju, który trwał ponad 200 lat, złoty okres w historii kultury rzymskiej.

Reklama

D jak dziadkowie Pana Jezusa, czyli święci Joachim i Anna. Zgodnie z tradycją, która bazuje przeważnie na tzw. apokryfach (to m.in. dzieła, które nie są natchnione i nie znalazły się w Biblii), dziadkowie Pana Jezusa ze strony Maryi byli bardzo religijnymi Żydami. Cechowały ich dobroć i szlachetność. Mieli mieszkać w Nazarecie. Joachim znaczy po hebrajsku „Bóg podniesie”, a Anna to „łaska”. On miał umrzeć kilkanaście lat przed narodzeniem Bożego Syna, a ona miała dożyć późnej starości i skonać w otoczeniu Jezusa, Maryi i Józefa.

E jak Ewangelie dzieciństwa, czyli 2 pierwsze rozdziały Ewangelii według św. Mateusza i św. Łukasza. Św. Marek i św. Jan nie opisują wydarzeń z życia małego Pana Jezusa. Przekaz Mateuszowy różni się od Łukaszowego, ponieważ autorom przyświecały inne teologiczne cele, kiedy redagowali swoje wersje Dobrej Nowiny. Dzięki św. Matuszowi znamy np. epizody o Gwieździe Betlejemskiej czy wyprawie Świętej Rodziny do Egiptu. Św. Łukasz natomiast przekazał potomnym relacje m.in. o aniołach, pasterzach i Dziecięciu w żłobie.

F jak fanty pod choinkę, czyli świąteczne podarki. Każdy lubi dostawać prezenty. Uwielbiamy je też ofiarowywać innym. Jest takie przysłowie, które brzmi: „Kto daje, ten dostaje”. No właśnie. Zapisano też Jezusowe powiedzenie: „Więcej jest radości w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35). Tekst ten należy do tzw. agrafa, czyli słów Pańskich niezapisanych w Ewangeliach. W tych dniach każdy z nas może stać się swoistą dobrą nowiną o rodzącym się Bogu Człowieku, który po prostu ofiarowuje nam samego siebie.

Reklama

G jak Gwiazda Betlejemska, o której czytamy w Ewangelii według św. Mateusza. Towarzyszy ona Mędrcom ze Wschodu i wskazuje miejsce narodzin Zbawiciela świata. Istnieje co najmniej kilka całkiem racjonalnych hipotez na jej temat. Są też zupełnie bajkowe, nawet baśniowe. Wydaje się, że Gwiazdą Betlejemską mogły być np. przelatująca kometa bądź jakieś inne kosmiczne zjawisko. Trzeba wiedzieć, że w starożytności panowało powszechne przekonanie, iż narodzinom ważnych osobistości towarzyszy pojawienie się gwiazdy.

H jak Herod II Wielki (ok. 72-4 r. przed Chr.), który m.in. był królem Judei z ramienia Rzymu. Chrystus przyszedł na świat pod koniec jego panowania. Kojarzy się on nam np. z rzezią niewiniątek, choć jego greckie imię oznacza „szlachetny”, „bohaterski”. Był Idumejczykiem, zręcznym politykiem, zarazem chorobliwie zazdrosnym o władzę. Rozbudował i odrestaurował świątynię jerozolimską (niektórzy mówią, że zbudował ją na nowo). Jest twórcą Cezarei Nadmorskiej czy też twierdzy Masada nad Morzem Martwym.

I jak itd. No właśnie. Co: i tak dalej? Mówi się: „Święta, święta i po świętach”. Czyż mają się nam one kojarzyć li tylko z przejedzeniem czy – nie daj Boże! – z przepiciem? Czy są one „prawdziwe”, bo po raz enty wyemitowano film „Kevin sam w domu”? Stanowczo protestuję. Na świat przyszedł Emmanuel – Bóg z nami. Stał się jednym z nas, gdy nadeszła „pełnia czasów”, o której pisze św. Paweł Apostoł w Liście do Galatów. Imię Jezus (Jeszua lub Jehoszua) oznacza, że Bóg jest zbawieniem. Niech tak pozostanie. Także po świętach.

J jak Józef, św. Józef – opiekun Świętej Rodziny. Nie mamy o nim wielu biblijnych danych. Ewangelie wspominają go w zaledwie 26 wierszach. Nie ma też żadnej jego wypowiedzi, bo on przemawiał czynami, a nie słowami. Jego imię pojawia się tylko 14 razy i oznacza: „Pan przydał, obdarzył”. Istnieje, co prawda, bardzo wiele tzw. pism apokryficznych, o których była wcześniej mowa, jak np. „Historia Józefa Cieśli” z IV wieku, które żywo interesują się życiem przybranego ojca Pana, ale nie można na nich polegać.

K jak Królowie (Mędrcy lub Magowie). Przywędrowali ze Wschodu za gwiazdą. Jak odnotowuje św. Mateusz Ewangelista, przynieśli Panu w darze: mirrę, kadzidło i złoto. Dlatego utarło się, że było ich 3, bo przynieśli 3 prezenty. Tradycja nadała im imiona: Kacper (stróż skarbca), Melchior (król światła) i Baltazar (król). To przedstawiciele świata pogańskiego, którzy w osobie Nowonarodzonego uznają prawdziwego Boga. Oddają Mu pokłon. Można powiedzieć, że dają świadectwo o prawdzie Jego narodzin.

L jak lata życia Jezusa z Nazaretu. To jest problem. Dopiero co się urodził, a już ma umrzeć? Jak go rozwiązać? Łatwo. Przy literze „R” poznamy rok Jego urodzenia. Ale to za chwilę. Ile lat żył? Na pewno nie 33 lata. Co najmniej 36. O ile nie więcej. Dlaczego? No bo umarł na wiosnę roku 30 lub 33. Zdecydowaną większość życia spędził w Nazarecie (literka „N”). Ostatnie zaś lata – jako wędrowny nauczyciel, który zgromadził wokół siebie liczne grono naśladowców. Dziś my Go naśladujemy, żyjąc w wielkiej rodzinie chrześcijan.

Ł jak... „Łoj”, łatwo nie będzie. Tym bardziej teraz, gdy USA przenosi swoją ambasadę do Jerozolimy i uznaje ją za stolicę Izraela. I tak owo miasto Bożego pokoju (hebrajskie: „ir szalom el” – Jerozolima) może stać się miejscem jeszcze bardziej narażonym na jego brak. To serce judaizmu, ale również prężne skupisko świata muzułmańskiego. Nie brakuje w nim też chrześcijan. Oby wyznawcy owych 3 wielkich monoteistycznych religii potrafili dojść do konsensusu i żyć obok siebie w autentycznym ładzie i pokoju.

M jak Maryja, czyli po hebrajsku Miriam, a po aramejsku Mariam, co znaczy „Piękna”, „Przynosząca radość”, a także „Pani”. To Matka Pana, która prawdopodobnie urodziła się ok. 20 r. przed Chr. w Jerozolimie lub też w Seforis w Galilei. Najświętsza Maryja Panna jest szczególnie czczona przez nas, Polaków. Gdzie? Oczywiście, na Jasnej Górze, choć tam nigdy nie było żadnych maryjnych objawień. Jest tam jednak coś szczególnego. To Jej Ikona. Maryja wskazuje w niej na Syna. To największe Objawienie. I niech tak na zawsze pozostanie.

N jak Nazaret, czyli miasto, z którego pochodziła i gdzie żyła Święta Rodzina. Leży ono w północnej części Izraela. Jest nawet nazywane jego arabską stolicą, ponieważ 80 proc. jego ludności to Arabowie. Niemniej jednak rzadko dochodzi tam do jakichś napięć. To żelazny punkt wszystkich pielgrzymek do Ziemi Świętej z miejscami, które upamiętniają biblijne wydarzenia, np. Zwiastowanie Pańskie. Warto wiedzieć, że ostatni papieże także nawiedzili Nazaret. Byli to: bł. Paweł VI, św. Jan Paweł II i Benedykt XVI.

O jak opłatek, którego nie może zabraknąć na wigilijnym stole. Słowo „opłatek” wywodzi się od łacińskiego „oblatio”, czyli dar ofiarowany Panu Bogu. W XVI wieku opłatki spożywano nawet z miodem jako swoisty rodzaj deseru. Opłatki były też stosowane do... pieczętowania listów w niektórych dworskich kancelariach. Sam zaś zwyczaj dzielenia się opłatkiem rozpowszechnił się początkowo wśród szlachty, potem w miastach, a następnie dotarł pod strzechy, na wieś. Dzielenie się opłatkiem to także nawiązanie do Eucharystii.

Ó jak ów szczególny dzień – nie ma bowiem piękniejszych świąt, tak bardzo rodzinnych i ciepłych, choć to przecież zima. Na ów dzień Bożego Narodzenia po prostu czeka się cały rok. W Wigilię tej uroczystości tradycyjnie pości się w naszych domach, choć nie ma takiego kościelnego obowiązku. Dzieci starają się być grzeczne, by nikt z dorosłych nie zwrócił im uwagi – panuje przekonanie, że wtedy będą takimi przez cały kolejny rok. No i ta szczególna noc, podczas której nawet zwierzęta mają mówić ludzkim głosem.

P jak pastuszkowie, których poznajemy z Ewangelii według św. Łukasza. Dowiadują się od anioła o narodzinach Pańskich. Można powiedzieć, że potem są pierwszymi heroldami tej wieści. Pasterstwo w czasach biblijnych było jednym z podstawowych zajęć. Chrystus sam siebie ukazuje wiele razy jako Dobrego Pasterza, który zna swoje owce i o nie dba. A zatem dba również o nas. W końcu należymy do Jego owczarni. A skoro On się troszczy o nas, to nic złego nie może się nam przydarzyć, szczególnie gdy celebrujemy Jego narodziny.

R jak rok narodzin Pana Jezusa. No właśnie. Kiedy On się w końcu urodził? W 2017 r. upływa mniej więcej 2023 lata od tej chwili. W VI wieku ormiański mnich i teolog Dionizy Mały (ok. 470-544) na polecenie papieża Jana I (zm. 526) obliczył datę przyjścia na świat Jezusa z Nazaretu. Niestety, popełnił błąd w obliczeniach. Jezus zgodnie z ustaleniami współczesnej biblistyki urodził się ok. 6-4 r. p.n.e., za czasów panowania wspomnianego Oktawiana Augusta. Dzień zaś 25 grudnia pojawił się w chrześcijaństwie już w III wieku.

S jak spis zakupów świątecznych, bez większości których z pewnością moglibyśmy się obejść. Te zakupy to naprawdę szaleństwo. Zastanówmy się: Czego rzeczywiście potrzebujemy? Strawy, napoju, okrycia i mieszkania. To tak materialnie. A duchowo? Serdeczności, czułości, przebaczenia, zainteresowania itd. Po prostu miłości. Jej nie da się kupić. A właśnie w te święta doświadczamy osobiście niepojętej miłości Pana Boga, który daje nam swojego Syna, byśmy mogli stać się Jego przybranymi dziećmi.

Ś jak św. Szczepan, pierwszy męczennik. W jego święto składa się życzenia sąsiadom, dalszej rodzinie i znajomym. Zaskoczenie może budzić fakt, że Kościół właśnie w drugim dniu oktawy uroczystości Narodzenia Pańskiego umieszcza święto św. Szczepana. Jest tak dlatego, byśmy zapatrzeni w żłóbek Chrystusa nie zapomnieli, że ofiara ze strony Boga dla człowieka pociąga konieczność ofiary ze strony człowieka dla Boga – nawet gdyby ona wymagała poświęcenia życia.

T jak tradycje świąteczne, których jest po prostu multum. I tak Bożego Narodzenia nie sposób również wyobrazić sobie bez żłóbka czy stajenki. Tradycyjnie łączy się je z osobą św. Franciszka z Asyżu (zm. 1226). On to właśnie w 1223 r. we włoskim Greccio (okolice Rieti) w pamiętną noc poprzedzającą Boże Narodzenie niejako przemienił to miasto w Betlejem. Wtedy to ów święty, ubrany w strój żydowskiego lewity, m.in. odśpiewał fragment Dobrej Nowiny właśnie o przyjściu na świat Pana Jezusa.

U jak ubieranie choinki, którą najczęściej jest świerk lub jodła. Zwyczaj pochodzi z Niemiec, a w naszych domach zagościł na początku XIX wieku. Dekorowanie choinki nawiązuje do drzewa rajskiego. Przywodzi na myśl opis kuszenia Adama i Ewy z Księgi Rodzaju oraz rajski owoc, którego pierwsi ludzie mieli nie spożywać. Kiedyś na choince wieszano także opłatki (hostie), co nawiązywało do swoistego drzewa życia, którym jest Eucharystia. Potem zastąpiono je ciastkami i cukierkami. A jak wygląda Państwa choinka?

W jak wieczerza wigilijna z tradycyjnymi daniami. I zwyczaj pozostawiania wolnego miejsca przy stole dla niespodziewanego gościa. Tu żarcik. W Wigilię w jednym z mieszkań dzwoni domofon, gospodarz mówi: „Kto tam?”. Głos po drugiej stronie odpowiada: „Samotny wędrowiec. Czy jest tam może dla mnie wolne miejsce przy stole?”. „Jest, ale ono musi pozostać puste, bo to taka tradycja. Proszę iść dalej. Dobranoc”. Na pewno tak by się nie stało w Państwa domach. Wigilia to dzień, w którym dla każdego jest miejsce.

X jak końcowa literka łacińskiego słowa „lux”, które oznacza światło. Wśród wielu zwyczajów bożonarodzeniowych istnieje m.in. tradycja zapalania świecy jako symbolu Chrystusa – Światłości świata. Zapala się ją np. w Irlandii czy w niektórych krajach słowiańskich wieczorem w wigilię Bożego Narodzenia. Pali się ona przez noc. W całym zaś okresie liturgicznym iluminowane są ulice i dekorowane domy. W Polsce w tym czasie odbywa się również tradycyjna wizyta duszpasterzy w naszych domach, którą nazywamy kolędą.

Y jak yyyy, czyli zaczyna mi brakować pomysłów. Kolejny żart. Warto bowiem wiedzieć, że w liturgii tzw. cykl bożonarodzeniowy rozpoczyna się od I Nieszporów uroczystości Narodzenia Pańskiego (wieczorem 24 grudnia) i trwa do niedzieli Chrztu Pańskiego (niedzieli po Objawieniu Pańskim). Uroczystość Narodzenia Pańskiego ma własną oktawę, czyli świętuje się ją przez 8 kolejnych dni (do 1 stycznia włącznie). W Polsce zwyczajowo aż do 2 lutego śpiewa się w kościołach kolędy i zachowuje świąteczny wystrój.

Z jak zakończenie. Ale najpierw o początkach Bożego Narodzenia, które w Rzymie świętowano już ok. 336 r. Potem zawędrowało ono na Wschód, m.in. do Konstantynopola, Kapadocji i Antiochii. W V stuleciu zawitało również do Egiptu i Jerozolimy. Wcześniej przyjęło się na całym Półwyspie Apenińskim, by z czasem rozpowszechnić się w całej Europie. Od VIII wieku miało swoją oktawę. Z biegiem czasu stało się jedną z najważniejszych kościelnych uroczystości.

Ż jak życzenia. Tyle ich w tych dniach słyszymy. Tyle ich składamy. Głęboko wierzę, że jeśli są szczere, na pewno spełnią się w większym lub mniejszym wymiarze. To i ja na koniec chcę je Państwu złożyć tekstem, który gdzieś tam i kiedyś tam zasłyszałem: „Niech Państwo żyją długo i szczęśliwie, umierają krótko i bezboleśnie i oby drzewa, z których będą zrobione Państwa trumny, jeszcze nie zostały zasadzone”. W końcu to święta życia. Jedyne takie na świecie, które obchodzi się w każdym jego zakątku. Dosłownie – w każdym!

2017-12-20 11:39

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Jasełka wojskowe

Niedziela bielsko-żywiecka 4/2020, str. IV

[ TEMATY ]

wojsko

Boże Narodzenie

jasełka

Ks. Jakub Kuliński

Młodzi artyści tuż po występie

Młodzież z Zespołu Szkół Budowlanych im. Stefana gen. Grota Roweckiego w Cieszynie pod kierunkiem katechety ks. Jakuba Kulińskiego wystawiła szczególne bożonarodzeniowe przedstawienie.

Spektakl ukazywał historię sędziwego kanonika, który dzielił się wspomnieniami wojennym z przybyłymi do jego domu kolędnikami. Opowiedział im, jak w czasie II wojny światowej obozował z armią gen. Andersa na terenie Ziemi Świętej. W okresie świąt Bożego Narodzenia postanowili przygotować jasełka, żeby oderwać się od trudnej rzeczywistości wojennej.

– Nasze jasełka nie były oklepane, nie występowały w nich aniołki, szopka itp. Miały one na celu pokazać, że każdy ma swoją drogę do odnalezienia wiary i Boga w swoim życiu. Wojsko nieraz powoduje w żołnierzach wiele zwątpienia. W naszym spektaklu występuje kapelan, którego zadaniem jest utrzymanie żołnierzy przy wierze. On nie pozwalał zmienić wyznania na inne – mówią młodzi aktorzy z klasy III b technikum: Maciej, który grał rolę kapelana, Patryk i Kuba, którzy wcielili się w pasterzy.

Przygotowania rozpoczęli w październiku w sali szkolnej na lekcjach religii, a następnie mieli próby w Cieszyńskim Ośrodku Kultury Dom Narodowy. Tam też wystawili premierowy spektakl przy okazji ekumenicznego Orszaku Trzech Króli. Następny zaprezentowali w swojej szkole.

– Gdyby skupić się tylko na powierzchownych elementach, okazałoby się, że przedstawienie jest puste. Głębsze przesłanie dokonuje się w samych bohaterach, którzy – wcielając się w postacie znane z Pisma Świętego będącego żywym słowem – na nowo odkrywają Boga w swoim życiu – tłumaczy reżyser spektaklu ks. Jakub Kuliński z cieszyńskiej parafii św. Marii Magdaleny, którego do przygotowania jasełek zainspirował proboszcz ks. Jacek Gracz.

– Scenariusz do „Jasełek Wojskowych” napisał ks. Bogusław Mielec ponad 30 lat temu, kiedy był jeszcze klerykiem Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie. Do tej pory spektakl znany był nielicznej grupie odbiorców, m.in. dzięki ks. Jackowi Graczowi, który przygotowywał go jako wikary w Bielsku-Białej Komorowicach – dopowiada ks. J. Kuliński. Zaznacza, że pracę z młodzieżą nad jasełkami potraktował jako sposób prowadzenia katechezy w klasie III b technikum. Zależało mu, aby nie tylko mówić młodzieży o Bogu, lecz pozwolić im Go spotkać w Ewangelii. Nastąpiło niejako zamienienie się miejscami z uczniami – to oni mieli opowiedzieć Ewangelię innym, tym samym stając się głosicielami i świadkami Dobrej Nowiny.

Jak dodaje kapłan: – Uczniowie chętnie podjęli się tego niecodziennego zadania, mimo iż dla wszystkich był to debiut aktorski. Myślę, że największą wartością jest to, co dokonało się w nich samych, co jest niemierzalne. Obserwując ich, mogę powiedzieć, że zbliżyło to młodych do siebie jako wspólnotę, pomogło im się przełamać, pokazać, jak bardzo są wartościowi, jak wielkich rzeczy mogą dokonać, jeśli tylko w siebie uwierzą. Śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że zbliżyło ich to przede wszystkim do Boga.

CZYTAJ DALEJ

Abp Marek Jędraszewski: Krzyż nie może być poniewierany

2020-08-12 08:39

[ TEMATY ]

homilia

abp Marek Jędraszewski

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Uczestnicy 40. Jubileuszowej Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej zgromadzili się na wieczornej Mszy św. na jasnogórskim Szczycie pod przewodnictwem abpa Marka Jędraszewskiego, metropolity krakowskiego.

Wspólnie modlili się przewodnicy grup, kapłani, siostry zakonne, bracia zakonni, klerycy, członkowie wszystkich służb odpowiedzialnych za przebieg pielgrzymki. Mszę św., która rozpoczęła się o godz. 19.00, koncelebrowali: abp Stanisław Nowak, arcybiskup senior z Częstochowy, który pochodzi z arch. krakowskiej i mimo podeszłego wieku, co roku uczestniczy w tej Mszy św.; bp Jan Zając, biskup pomocniczy arch. krakowskiej oraz ks. Jan Przybocki, koordynator 40. Pieszej Pielgrzymki Krakowskiej.

Słowa powitania skierował do pielgrzymów o. Samuel Pacholski, przeor Jasnej Góry. „Jestem głęboko wdzięczny za to, że po raz 40. przybywacie na Jasną Górę, że przybywacie tutaj od samego początku dziękując za św. Jana Pawła II – pierwsza pielgrzymka wyruszyła jako dziękczynienie za uratowanie Jego życia po zamachu w maju 1981 roku, i jesteście temu pielgrzymowaniu wierni. Gratuluję Wam i bardzo się cieszę, że w tak trudnym roku, tak trudnym dla pielgrzymek, zwłaszcza pieszych, jesteście tutaj. Brawo dla was! - mówił o. przeor - Wykazaliście się niezwykłą roztropnością i odpowiedzialnością, że przy tych rygorach sanitarnych potrafiliście zorganizować się w ten sposób, że jak dotychczas, jako najliczniejsza pielgrzymka, jesteście na Jasnej Górze. Jestem Wam głęboko za to wdzięczny, za Waszą determinację, miłość i świadectwo wiary”.

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił: „Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem, który przyjmuje mentalność tego świata i obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość”.

Abp Jędraszewski: chrześcijanin nie może być obojętny na najświętsze wartości ani ich profanowanie

W homilii abp Marek Jędraszewski mówił o czterech wymiarach miłości chrześcijanina: do Boga, człowieka, Ojczyzny i Kościoła.

- Nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym apelował w homilii za św. Janem Pawłem II metropolita krakowski. Przypomniał papieskie nauczanie o wartości znaku krzyża.

Odnosząc się do ostatniej profanacji pomnika Chrystusa Zbawiciela dźwigającego krzyż na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie, podkreślił, że chrześcijanina musi boleć, że krzyż jest tak bardzo znieważany.

- Krzyż nie może być poniewierany, bo nie może być poniewierana miłość Boga do człowieka. Chrześcijanin, który nie chce być Bożym dzieckiem i który przyjmuje mentalność tego świata, obojętnieje na najświętsze wartości, zamyka przed sobą przyszłość – tłumaczył kaznodzieja.

– To nas musi boleć, bo jeżeli nie będzie, to znaczy, że zatraciliśmy w sobie jakąś najbardziej podstawową wrażliwość ludzką, że w nas coś zostało stłumione, przyjęło najbardziej przerażającą postać obojętności, która przyjmuje jakże piękne imię tolerancji – mówił abp Jędraszewski i diagnozował, że za tym kryje się uległość ducha oraz paraliżujące uczucie niemożności.

Hierarcha zwrócił uwagę, że kochać Boga, to także kochać siebie stworzonego na Boży obraz i Boże podobieństwo, „odkrywać w sobie tę szczególną godność, jaką w nas umieścił sam Pan, wywyższając nas ponad wszystkie inne istoty tego świata, kochać siebie jako kobietę, jako mężczyznę, bo takich nas stworzył Bóg”. W godności osoby ludzkiej wymiar płciowości jest niezwykle ważny, a tego nie można dowolnie zmieniać ani ośmieszać – zaakcentował. – Ten wielki dar bycia kobietą czy bycia mężczyzną trzeba kochać w sobie, co przekłada się na miłość do dzieci, będących owocem miłości ich rodziców – wyjaśniał abp Jędraszewski.

Zwrócił uwagę, że piękna i odpowiedzialna miłość do dzieci wyraża się także w trosce o ich dzieciństwo, rozwój i ochronę, „przed tymi ideologiami, które chcą pozbawić niewinności i to już w wieku przedszkolnym, które pragną je znieprawiać”. - To jest nasza troska o to, jaki będzie naród polski w kolejnych pokoleniach – podkreślił metropolita krakowski.

Abp Jędraszewski przypomniał także o trzecim wymiarze chrześcijańskiej miłości, którą jest umiłowanie Ojczyzny, nawet wtedy, kiedy ta miłość staje się trudna i bolesna. Duchowny, przywołując wydarzenia sprzed stu lat, czyli zwycięstwo w wojnie polsko-bolszewickiej, przypomniał, że „ cud, który się dokonał, dzięki Bożej interwencji za przyczyną Matki Najświętszej, to cud, za którym stała ofiarna miłość prostych, nieznanych nam w większości ludzi, ale naszych bohaterów”. – Tak było w 1939, tak było podczas Powstania Warszawskiego, przez dziesięciolecia zmagań o polską duszę, o naszą prawdę historyczną w trudnych czasach PRL-u. Tak jest także i dzisiaj, kiedy przychodzą trudne chwile, ale w tych naprawdę trudnych chwilach Polska staje się najważniejsza – tłumaczył. Ponadto zwrócił uwagę, że tożsamość Ojczyzny ocala się przez pamięć.

Metropolita krakowski stawia chrześcijanom za zadanie we współczesnym świecie przede wszystkim starania, by ocalić tożsamość chrześcijańską, „nie dać się złamać przez żadne ideologie, które chciałyby wyrwać Boga z naszych serc w imię tolerancji i samorealizacji, tworzyć zupełnie nowy świat”. Dobrego świata nie da się urządzić bez Boga, co pokazuje historia ludzkości, świat bez Boga staje się światem przemocy i rozpaczy – przekonywał.

Wskazując na chrześcijańską miłość do Chrystusowego Kościoła, zwrócił uwagę na potrzebę gotowości do podjęcia nawet heroicznej ofiary, co potwierdza chociażby nasz kult świętych męczenników a także na naszą odpowiedzialność za powołania.

W tym roku z wawelskiego wzgórza, na 6-dniowy pielgrzymi szlak liczący około 150 km wyruszyło ok. 1350 pątników. Szli w dziewięciu niezależnych prawnie kompaniach, z odrębnymi trasami i noclegami. Pielgrzymi z okolic Suchej Beskidzkiej i Bochni pokonali w ciągu 8 dni około 220 km. W pielgrzymce opiekę duchową sprawowało 27. kapłanów diecezjalnych i zakonnych.

Według szacunków, w ciągu 40. lat w pielgrzymce krakowskiej przyszło na Jasną Górę ok. 400 tys. osób.

Pielgrzymi z Krakowa wyruszyli po tzw. białym marszu w 1981r., dziękując za ocalenie życia Jana Pawła II po zamachu i prosząc za Ojczyznę. Dziś wciąż modlą się za Polskę i papieża.

CZYTAJ DALEJ

Premiery czterech produkcji filmowych w programie obchodów stulecia Bitwy Warszawskiej

2020-08-12 16:30

pixabay.com

W programie obchodów stulecia Bitwy Warszawskiej bardzo ważne są wydarzenia filmowe - podkreślił w środę w Warszawie wicepremier, szef MKiDN Piotr Gliński. Jak zapowiedział, w najbliższych dniach premierę będą miały cztery produkcje, m.in. "Wojna światów" i "Wiktoria 1920".

Podczas konferencji prasowej, która odbyła się w stołecznym kinie Kultura, Gliński przypomniał, że w przygotowanie obchodów 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej zaangażowały się różne instytucje, wśród nich biuro Niepodległa. "Przygotowaliśmy specjalny program, bardzo wiele różnych wydarzeń. Bardzo ważne są wydarzenia filmowe. To jest oczywiste, że poprzez film rozmawiamy we wspólnocie, kontaktujemy się. Filmy, zwłaszcza te nowoczesne techniki filmowe, to olbrzymie oddziaływanie" - zwrócił uwagę.

Minister kultury zapowiedział, że w najbliższych dniach premierę będą miały cztery produkcje, wśród nich film dokumentalny "Wojna światów". "To mozaika, opowiedziana poprzez materiały filmowe z epoki, które są unowocześnione, pokolorowane, odnowione. Podobnie jak to było w listopadzie 2018 r., gdy prezentowaliśmy +Niepodległość+ - film, który opowiadał o procesie odzyskiwania przez Polskę niepodległości. Teraz jest to opowieść o wojnie polsko-bolszewickiej i to opowieść nowoczesna, bo dzięki nowym technologiom mamy możliwość nieporównywalnego do niczego wcześniej obcowania z tamtą rzeczywistością" - podkreślił.

Twórcami "Wojny światów" są Mirosław Bork i Krzysztof Talczewski, którzy prezentują m.in. unikalne nagrania archiwalne oraz oryginalne, nieznane dotychczas relacje uczestników i świadków wydarzeń. "W filmie występuje prawie 20 osób. Słyszymy te głosy. Wszystkie te osoby brały udział w kampanii wrześniowej. Wszystkie te osoby brały udział w walkach na wszystkich możliwych frontach II wojny światowej. Nikt z nich nie miał prawa do powrotu do Polski po 1945 r. Wszyscy zmarli za granicą. Ten film to jest w pewien sposób przywrócenie im prawa głosu, bo my ich naprawdę usłyszymy – co myśleli, jak myśleli, jakie to miało dla nich znaczenie. Reszta to jest technika" - powiedział Bork.

Premiera "Wojny światów" odbędzie się w niedzielę 16 sierpnia o godz. 20.15 w TVP1.

Z kolei w piątek, w Muzeum Narodowym w Warszawie premierowo pokazana zostanie "Wiktoria 1920", czyli produkcja fabularna zrealizowana w technologii VR360 stopni 3D.

Miesiąc później film będzie można oglądać w Internecie. Jak wyjawił reżyser Tomasz Dobosz, "Wiktoria 1920" opowiada o mało znanym epizodzie Bitwy Warszawskiej, "gdy polscy radiowywiadowcy zagłuszali komunikację bolszewikom przy pomocy czytania przez 48 godzin tekstu i kodowania go w alfabecie Morse'a". "Bohater jest zbiorowy. Państwo, widz jest też bohaterem. Bierzecie w tym udział. Chodziło mi o to, żeby zaangażować widza w historie, które są już trochę dalekie od nas. To jest uproszczony przekrój społeczeństwa, które się zrzuciło na tę wygraną" - wyjaśnił.

Na piątek na godz. 18.00 zaplanowano także premierę filmu "Bitwa Warszawska 1920-2020".

Dokument, który pojawi się na kanale YouTube Muzeum Historii Polski, ukazuje nie tylko losy polskich dowódców, wśród nich marszałka Józefa Piłsudskiego, ale także ochotników, studentów, zwykłych ludzi. "Dla nas jest ważne to, że opowiadamy nie tylko o Bitwie Warszawskiej, ale również o tym, jak tworzymy muzeum, ponieważ w tym filmie wykorzystamy ikonografię, obiekty, ale też pokażemy ludzi, którzy pracują nad tworzeniem muzeum zarówno muzealników, historyków" - powiedział dyrektor MHP Robert Kostro.

Dzień wcześniej, w czwartek, na profilach społecznościowych m.in. Instytutu Adama Mickiewicza i MKiDN pojawi się film "The Miracle You've Never Heard Of" autorstwa Stefana Tompsona.

Popularyzator historii polskiej i producent dokumentu "Oni budowali nasze szczęście" wyjaśnił, że spot jest elementem kampanii, która ma przybliżyć zagranicznemu odbiorcy "ogromne znaczenie Bitwy Warszawskiej".

"Historia Polski to jest historia ciągłego dążenia do nadrzędnej wartości, czyli wolności. Jest to historia, która jest ważna dla każdego. Dzisiaj, kiedy mamy powrót pewnych odmian totalitaryzmów w nowej formie, historia Polski szczególnie w kontekście walki z komunizmem czy podczas PRL ta walka stanie się ważna dla ludzi na Zachodzie, w Ameryce Południowej i USA. Mamy dużo do przekazania, mamy czym inspirować ludzi i dlatego też powinniśmy ten element walki Polski - szczególnie z komunizmem - bardzo mocno promować" - podkreślił Tompson. (PAP)

autorka: Daria Porycka

dap/ wj/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję