Reklama

Komentarze

Edytorial

Polska rośnie

Niedziela Ogólnopolska 40/2017, str. 3

[ TEMATY ]

edytorial

Prezydent Donald Trump znowu pozytywnie zaskoczył Polaków. 19 września br. na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ powiedział, że „patriotyzm poprowadził Polaków do walki o wolność”. Nikt się chyba nie spodziewał dalszego ciągu przemówienia, które prezydent USA wygłosił 6 lipca br. przy pomniku Powstania Warszawskiego. Wydawało się, że podczas swej wizyty w Warszawie prezydent Trump wszystko już powiedział o Polakach i złożył narodowi polskiemu najgłębszy hołd, czego wyrazem był również jego wpis na oficjalnym profilu na Twitterze: „Silna Polska jest błogosławieństwem dla narodów Europy, a silna Europa jest błogosławieństwem dla Zachodu i świata”. Teraz, po tamtej stronie oceanu, znowu wyraził podziw dla narodu polskiego, i to wobec całego świata. Zganił ONZ za biurokratyzm, za złe zarządzanie i nakreślił kierunek, w jakim należy zmierzać. Jako przykład wskazał właśnie Polskę i wezwał do „wielkiego ożywienia narodów, odrodzenia ich ducha, dumy i patriotyzmu”. Czyż przywódca światowego supermocarstwa może jeszcze bardziej wywyższyć Polskę...

Wyraźnie zauważa się wspólną linię myślenia między dzisiejszym przywództwem amerykańskim i przywództwem polskim. Szefom 170 krajów świata prezydent Trump podczas wspomnianego wystąpienia na forum ONZ powiedział: – Stawiam na pierwszym miejscu Amerykę, ale wy też możecie, a nawet powinniście, stawiać na pierwszym miejscu własne państwa. Wyraźnie zaznaczył więc, że Ameryka nie chce już narzucać innym swojego stylu życia. Z pewnością jest to przełomowa wypowiedź prezydenta Stanów Zjednoczonych. Na tym samym forum ONZ z wielkim sukcesem wystąpił prezydent Andrzej Duda. Podkreślił, że Polska idzie do Rady Bezpieczeństwa z umiłowaniem prawa do suwerenności i wolności. Po wizycie prezydenta Dudy w USA komentatorzy zwrócili uwagę na wciąż rosnące znaczenie Polski na arenie międzynarodowej.

Reklama

POSŁUCHAJ
Zobacz także: Polska rośnie

Z amerykańskich wyżyn wróćmy jednak do europejskich realiów. A mamy tu kolejny skandal: obok „polskich obozów” pojawili się „polscy mordercy” z czasów II wojny światowej. Ostatnio bulwarowy brytyjski dziennik „Daily Mirror” nazwał nazistę Hansa Franka „polskim mordercą”. Polska musiała zażądać zmiany zapisu dotyczącego niemieckiego zbrodniarza wojennego. Nadal też obrywamy w Unii Europejskiej. Oto świeże fakty. Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, przypomina swoją wizję, czyli Unię Europejską jako unię federalistyczną z przymusowym euro. Polska musi to odebrać jako kolejny znak ostrzegawczy i szukać sojuszników w obronie państwa narodowego oraz własnej waluty. Z pewnością w tej kwestii są z nami Węgrzy. Premierzy Polski i Węgier jednoznacznie wystąpili w obronie państw narodowych podczas wrześniowej wizyty w Polsce Viktora Orbána. Premier Węgier skrytykował nadmierną władzę Brukseli. Wiele ważnych słów usłyszeliśmy z jego ust, m.in. takie: – Kiedy patrzymy na Polskę, możemy powiedzieć, że Unia Europejska byłaby o wiele biedniejsza bez was. Wynik gospodarczy Polski to lokomotywa dla całej UE. Ataki UE na Polskę Orbán określił jako brak szacunku. – Nie ma miejsca dla inkwizycji politycznej w UE – zaznaczył. Warszawskie węgiersko-polskie spotkanie na szczycie pokazało, że w sprawach dotyczących UE Warszawa i Budapeszt mówią jednym głosem. I w tym jest nasza siła.

2017-09-27 10:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzebni

2020-05-26 18:00

Niedziela Ogólnopolska 22/2020, str. 3

[ TEMATY ]

edytorial

Ks. Jarosław Grabowski

Piotr Dłubak

Ks. Jarosław Grabowski

Kapłan jest temu światu potrzebny i dobrze wiedzą o tym ci młodzi mężczyźni, którzy właśnie kończą seminaria duchowne.

W większości diecezji odbywają się właśnie święcenia kapłańskie. Po 6 latach studiów i formacji duchowej klerycy przyjmują sakrament święceń i stają się kapłanami. To ważny moment dla nich i ważny dla nas – wspólnoty Kościoła. Kim są młodzi ludzie, którzy decydują się iść za Jezusem w czasach, gdy duchowni nie mają łatwego życia, gdy atakuje się ich niemal z każdej strony? W bieżącym numerze szukamy odpowiedzi na to pytanie. Jednak nie zostajemy przy tej najprostszej i zapewne najbliższej prawdzie – że zostali wezwani i wybrani przez Jezusa. Pytamy dalej, głębiej, czasem nieco prowokacyjnie.

To młodzi ludzie spośród nas – synowie, bracia, kuzyni, sąsiedzi, znajomi. Spotkali w swoim życiu żywego Boga i nie mogli obok tego wydarzenia przejść obojętnie. Ich droga nie jest łatwa, bo oczekuje się od nich bardzo dużo. Mają być szafarzami sakramentów świętych, gorliwymi duszpasterzami, dobrymi kaznodziejami, nieskazitelnymi katechetami, dojrzałymi celibatariuszami... Lista wymagań jest długa. Kapłan ma być świadkiem, a nie celebrytą, pokornie wskazywać na Jezusa, a nie na siebie. Świetnie ujął to Benedykt XVI: „Nie zostaje się kapłanem dla siebie samego, lecz dla innych. Kapłan nie buduje sobie stowarzyszenia czcicieli, lecz staje się powiernikiem, zarządcą domu. Kapłan nie stawia siebie w centrum”. Tym młodym poprzeczkę zawiesza się wysoko – i dobrze. Bycie kapłanem nie jest wynikiem predyspozycji czy wychowania, to nie może być kapłaństwo przeciętne i połowiczne – przypomina papież Franciszek.

Ksiądz potrzebuje wsparcia od ludzi, bo jest dla ludzi. Nie ma kapłaństwa bez wiernych, bez Kościoła. Dzisiaj próbuje się zerwać więzi jedności między kapłanami a wiernymi, wciągać kapłanów w bagno grzechu, by byli tak samo brudni grzechem jak wszyscy inni. A przecież to właśnie ksiądz ma wyciągać ludzi z grzechu, czyli stale przypominać o godności człowieka, o jego powołaniu, lecz to nie jest po myśli tego świata. Doskonale ujął to ks. Jan Twardowski: „Dlaczego widzisz tylko niedobrego jednego księdza, a nie widzisz stu dobrych? Dlaczego widzisz faryzeuszów, a nie widzisz świętych?”.

Na fali negatywnych opinii o księżach zapomina się, albo po prostu nie chce się dostrzec, że ten kapłan przez konfesjonał odradza w człowieku miłość do Boga i drugiego człowieka, a dzięki celibatowi poświęca mu to, co najcenniejsze w życiu: czas. Ksiądz posłany jest przecież do różnych ludzi. Do takich, których prosta wiara i dziecięca ufność imponują; do takich, których spowiedzi pokazują, ile jeszcze człowiek musi nad sobą pracować; ale i do takich, którzy z drwiącym uśmiechem rzucają: „Posłuchamy cię innym razem”, albo w ogóle nie słuchają, bo przecież zawsze wiedzą lepiej. Ksiądz posłany jest do ludzi prostych i wykształconych, żyjących w nędzy i pławiących się w luksusie, do takich, którzy z szacunkiem zwracają się do niego, i do takich, którzy w twarz rzucają obelgi. I co ważne, nie może uśmiechać się do tych dobrych, pobożnych, a odwracać plecami do wrogo nastawionych – wszystkich ma pociągać do Boga.

Dlatego kapłan jest temu światu potrzebny i dobrze wiedzą o tym ci młodzi mężczyźni, którzy właśnie kończą seminaria duchowne. Wiedzą też zapewne, że nie będzie im łatwo być księdzem, bo ludzie stali się jakby ślepi i obojętni na sprawy Boże. Tym większe zadanie przed nimi, przed powołanymi. Kapłaństwo to nie jest zawód, kapłaństwo to jest samo życie i nie ma w nim większego zadania niż bycie pasterzem dusz – czyli tym, który troszczy się, by ludzie nie stali się bezduszni.

CZYTAJ DALEJ

Mama, która przebaczyła

2020-05-20 11:37

Niedziela Ogólnopolska 21/2020, str. 15

[ TEMATY ]

świadectwo

Krzysztof Tadej

Franciszka Strzałkowska – mama o. Zbigniewa Strzałkowskiego, błogosławionego z Pariacoto

Siedzieliśmy przy stole. W rękach pani Franciszka trzymała różaniec. Zobaczyłem w jej oczach ból. Za chwilę miała mówić o synu, który został zamordowany. To, co później usłyszałem, świadczy o jej świętości.

Franciszka Strzałkowska mieszkała w Zawadzie k. Tarnowa. Razem z mężem zajmowała się małym gospodarstwem rolnym. Państwo Strzałkowscy mieli trzech synów: Bogdana, Andrzeja i Zbigniewa. Ostatni z nich chciał zostać kapłanem. Franciszka Strzałkowska wspominała: – Dobrym dzieckiem był. Posłusznym. Chodził do kościoła. Był lektorem, ministrantem. Szanował ludzi starszych, nauczycieli. Dużo się modlił.

Zbigniew Strzałkowski w 1979 r. wstąpił do Zakonu Braci Mniejszych Konwentualnych. Pragnął naśladować św. Franciszka i Maksymiliana Kolbego. Był niezwykle utalentowany. Po święceniach został wicerektorem Niższego Seminarium Duchownego w Legnicy. W 1988 r. wyjechał na misję do Peru. Pani Franciszka była zaniepokojona: – Mówiłam, że tam może być różnie. Zawsze się modliłam, żeby wytrwał, był dobrym kapłanem i żeby nic się tam nie stało – podkreśliła.

Syn pani Franciszki pojechał do Peru razem z o. Jarosławem Wysoczańskim. Zamieszkali w Pariacoto – małej, biednej miejscowości w peruwiańskich Andach. Rok później dołączył do nich o. Michał Tomaszek. Zbigniew Strzałkowski pisał do rodziny uspokajające listy. Nie chciał, żeby ktoś z bliskich dowiedział się o jego codziennych problemach. A tych nie brakowało. Parafia, którą objęli polscy misjonarze, była ogromna. Jej obszar można porównać z terenem, jaki zajmuje przeciętna polska diecezja. Znajdowały się tam siedemdziesiąt trzy wsie. Niektóre położone prawie 4 tys. m n.p.m. Polscy zakonnicy do wielu miejsc musieli dojeżdżać konno. Podróż do najdalszej wsi zajmowała 24 godziny.

Obok trudnych warunków problemem była działalność lewicowej terrorystycznej organizacji Świetlisty Szlak. Terroryści zamierzali wywołać rewolucję przy pomocy niezadowolonych mieszkańców wsi i miasteczek. Napadali na posterunki policyjne, podkładali ładunki wybuchowe. W Pariacoto większość ludzi nie popierało tych działań. Uczestniczyli w Mszach św., podziwiali Polaków, których życie wypełniały modlitwa, katechezy i organizowanie pomocy dla innych. To nie podobało się terrorystom. 9 sierpnia 1991 r. zostali przez nich zastrzeleni o. Michał Tomaszek i o. Zbigniew Strzałkowski. Ojciec Jarosław Wysoczański przeżył – w tym czasie był w Polsce.

W 2015 r., przed beatyfikacją polskich zakonników, realizowaliśmy film pt. Życia nie można zmarnować. W Zawadzie mama Zbigniewa mówiła, że wiadomość o śmierci syna całkowicie zmieniła jej życie: – Żyje się, bo się żyje, ale już nic nie cieszy. Pozostał ból. Pocieszenie można znaleźć tylko u Pana Boga i Matki Najświętszej. I dodała: – Mordercy za to, co zrobili, odpowiedzą przed Panem Bogiem. Niech to już Pan Bóg osądzi, a ja nie mam pretensji. Ani jednej złej myśli na nich.

Przed śmiercią Franciszka Strzałkowska udzieliła ostatniego wywiadu. Brat Jan Hruszowiec, promotor kultu męczenników, zanotował słowa tej świętej kobiety: „Trzeba się pogodzić z losem i po prostu przebaczyć. Nie życzę nikomu nic złego, nawet tym zabójcom. Nie czuję żadnego żalu w sercu do morderców, tylko przebaczenie. I życzę każdemu, żeby umiał przebaczyć, bo jak się żyje z darem przebaczenia, to się żyje piękną miłością”. Franciszka Strzałkowska zmarła w 2018 r.

CZYTAJ DALEJ

Maj z Maryją #28

2020-05-28 06:48

aspekty.niedziela.pl

Maryja – Matka cierpiących

„Wtedy Matka Jego powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2,5).

Maryja jest obecna w Kanie Galilejskiej jako Matka Jezusa i przyczynia się do „początku znaków”, objawiających mesjańską moc Jej Syna. Maryja staje pomiędzy swym Synem a ludźmi w sytuacji ich codziennych braków, niedostatków i cierpień. Wstawia się i pośredniczy – lecz jako Matka Chrystusa chce, by objawiała się równocześnie mesjańska moc Jej Syna – moc uwalniająca od zła grzechu i przeróżnej duchowej niedoli.

Matko Zatroskana, Ty wstawiając się, objawiasz także nam wolę swego Syna. Ukazujesz Jego wymagania, jakie winny być spełnione, aby mogła objawić się zbawcza moc Mesjasza. Dzięki Ci składamy ze wszystkimi, w których dom i serca wniosłaś błogosławieństwo i pokój Chrystusa.

Podobnie jak Ty w Kanie, tak dzisiaj i my wraz z Tobą prosimy za wszystkich cierpiących, osamotnionych, bezradnych i ubogich. Naucz nas być orędownikami naszych bliźnich, gotowymi brać ich ciężar na siebie.

Maryjo, Tronie Miłosierdzia, Matko Cierpliwie Słuchająca – bądź z nami!

(źródło: Nowenna do Matki Bożej Rokitniańskiej)

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję