Reklama

Gospodarka

Życie poza metropoliami

O strategii rozwoju dla rolnictwa i obszarów wiejskich z ministrem rolnictwa i rozwoju wsi Krzysztofem Jurgielem rozmawia Wiesława Lewandowska

Niedziela Ogólnopolska 29/2017, str. 36-37

[ TEMATY ]

wywiad

rolnictwo

rolnicy

Grzegorz Boguszewski

WIESŁAWA LEWANDOWSKA: – W ostatnim dziesięcioleciu pojawiły się w Polsce dwie odmienne wizje wsi i rolnictwa: tworzona przez poprzednie dziesięciolecia, a zwłaszcza w latach 2007-17, „wieś według PSL” i realizowana od półtora roku przez rząd Zjednoczonej Prawicy projekcja „wsi według PiS”. Jak bardzo różnią się te wizje, Panie Ministrze?

MIN. KRZYSZTOF JURGIEL: – Przede wszystkim różnią się tym, że ta druga po prostu jest, a tej pierwszej tak naprawdę nigdy nie było. Nasza była napisana szczegółowo. Nie tylko w programie wyborczym PiS – była pokazana już w latach 2005-07. To nasz ówczesny rząd przyjął strategię rozwoju rolnictwa opartą na zasadach zrównoważonego rozwoju. Nasza wizja jest ściśle wkomponowana w rozwój całego kraju. Wychodzimy z założenia, że bez takiego powiązania trudno byłoby osiągnąć ważny dla Polski cel, jakim jest ekonomiczna, społeczna i ekologiczna stabilność rolnictwa. Trudno byłoby też doprowadzić do rzeczywistego wyrównania poziomu życia między miastem a wsią oraz w stosunku do krajów UE.

– Rząd PO-PSL nie stawiał sobie takiego celu?

– Co najwyżej czasami tylko o tym mówił... Odpowiedzialny za polską wieś koalicjant tamtego rządu nigdy nie dopracował się kompleksowego, spójnego programu dla wsi; PSL wprawdzie przedstawił 24 dość luźno rzucone hasła-postulaty, ale większość z nich pozostała wyłącznie jako niezrealizowane obietnice. Niedawno przesłałem do prezesa Władysława Kosiniaka-Kamysza list informujący, że nasz rząd przez kilkanaście miesięcy zrealizował 18 z tych 24 postulatów PSL.

– Pan Minister twierdzi, że poprzedni rząd ze swym wiejskim koalicjantem jedynie markował, iż dba o polską wieś?

– Trudno to inaczej ocenić. PSL bezwolnie realizował politykę Platformy Obywatelskiej – słynny model polaryzacyjno-dyfuzyjny, polegający na inwestowaniu środków wzrostu w duże metropolie, które miały aktywizować całą resztę kraju. Jednak od dawna wiadomo, że ten pomysł na rozwój nigdzie na świecie się nie sprawdził, bo zamiast wyrównywać poziom życia generował obszary biedy poza metropoliami. Natomiast tam, gdzie zastosowano zasadę równomiernego tworzenia i rozmieszczania ośrodków wzrostu, sprawy mają się znacznie lepiej. Forsowanie w Polsce modelu polaryzacyjno-dyfuzyjnego doprowadziło do społecznego i kulturowego zamierania obszarów wiejskich...

– ...i doszłoby także do zamierania ekonomicznego, gdyby nie pieniądze z Unii?

– Na pewno, jednak unijne pieniądze jedynie maskowały niedoinwestowanie obszarów wiejskich, na których nie rozwijano infrastruktury służącej ich rozwojowi. Przeciwnie, starano się ją wygaszać – np. likwidowano szkoły, posterunki policji, domy kultury, wiejskie biblioteki – bo wszystkie drogi, dosłownie i w przenośni, miały prowadzić do wielkich metropolii.

– Teraz już nie będą?

– Jak już mówiłem, PO po 2007 r. zmieniło radykalnie zasady polityki rozwoju; wyrzucono do kosza wiele przygotowanych w latach 2005-07 strategicznych projektów, takich jak chociażby budowa drogi Via Carpatia, która miała zaktywizować zaniedbany i zapomniany przez wszystkich wschód Polski. Warunkiem rozwoju obszarów wiejskich są odpowiednie drogi i koleje, a te akurat były przez poprzedni rząd traktowane po macoszemu. Teraz ten nasz dawny projekt realizujemy; Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wspólnie z Ministerstwem Infrastruktury przeznacza dodatkowo 28 mld zł, aby przyspieszyć m.in. budowę trasy S19 (polskiej części Via Carpatia), by była gotowa do 2021 r. Ta droga umożliwi połączenie południa Europy z północą, a przede wszystkim aktywizację gospodarczą województw lubelskiego, podlaskiego i warmińsko-mazurskiego.

– Czyli także wreszcie lepsze wykorzystanie potencjału rolniczego tych województw? Jednak z pewnością jedna ważna droga wszystkiego tu nie załatwi...

– To oczywiste, jednakże możliwość przywozu i wywozu produktów przetwórstwa i płodów rolnych jest jednym z podstawowych warunków rozwoju przemysłu rolno-spożywczego.

– Obecna sytuacja polskiego przetwórstwa rolno-spożywczego wciąż nie kształtuje się optymistycznie, nie jest w stanie konkurować z dominującymi na naszym rynku zagranicznymi gigantami. Czy to może się zmienić?

– Są duże możliwości. Niedawno otwierałem koło Sokołowa Podlaskiego zakład przetwórstwa mięsa wołowego z drugą pod względem nowoczesności linią technologiczną w Europie, z polskim kapitałem, z polskimi właścicielami. Liczę, że takich zakładów będzie powstawać coraz więcej, ponieważ istnieją możliwości nie tylko dobrego kredytowania, ale także niewielkich – 10-milionowych – dotacji. Jako rząd staramy się stwarzać możliwości dla polskich przedsiębiorców, przede wszystkim przez tworzenie sprzyjającego im prawa. Kreujemy np. nowe możliwości rozwoju gospodarczego przez spółdzielnie rolników, dla których przewidujemy wiele ulg – w związku z tym przygotowana przez nas ustawa o spółdzielniach rolników przechodzi teraz proces unijnej notyfikacji – np. zwalnianie powstających jednostek z podatku dochodowego PIT, CIT, a także z podatku od nieruchomości. Najkrócej mówiąc, rząd stara się likwidować wszystkie dotychczasowe bariery i w miarę możliwości – oraz ograniczeń ze strony UE – wspierać polskie przetwórstwo.

– Wiele się teraz mówi o „udomawianiu” różnych dziedzin polskiego życia, także gospodarki (media, banki). Można rozważać taki proces w odniesieniu do przetwórstwa rolno-spożywczego?

– Można, ale przede wszystkim chodzi o uruchamianie nowych zakładów z polskim kapitałem – zdolnych do podjęcia konkurencji z zagranicznymi gigantami – które by bazowały na polskich surowcach, skupowały je z terenów, na których funkcjonują. Raczej trudno dziś myśleć o przejęciu kapitałowej kontroli nad obecnie istniejącym w Polsce dużym przemysłem przetwórczym, choć być może nie jest to niemożliwe. Nie chciałbym jednak snuć zbyt daleko idących rozważań, ponieważ tego rodzaju projekty w ramach szeroko rozumianej repolonizacji całej gospodarki są domeną Ministerstwa Rozwoju.

– Od dziesięcioleci słyszymy wciąż niemal te same narzekania rolników – na nieopłacalność hodowli i upraw prawie wszystkiego, na nieurodzaj, na klęskę urodzaju, na brak rynków zbytu itd., itp. Właściwie żaden minister nie potrafił nad tym zapanować. Nie jest łatwo, Panie Ministrze?

– Tak bym tego nie ujmował. Problemy wynikają głównie z takiego, a nie innego działania rynków i stopnia gotowości rządu do podejmowania interwencji. Obecna sytuacja na rynku zbożowym wymaga np., by rząd zaangażował się w jego stabilizację, co jest możliwe dzięki państwowej spółce Elewarr, która po głośnej, aferalnej zapaści za poprzednich rządów, od ubiegłego roku przynosi zyski i jest gotowa do skupu oraz magazynowania dużej ilości zbóż.

– W swoim czasie był ogromny kłopot z nadprodukcją jabłek, które stały się niemal symbolem polskiej bezradności, bo ani w Polsce nie zdołano ich przetworzyć, ani nikt nie chciał ich od nas kupić. Czy eksport polskich produktów rolnych ma szansę znacząco wzrosnąć?

– Już w ubiegłym roku odnotowaliśmy 7 mld euro nadwyżki eksportu nad importem, co świadczy o dobrej kondycji naszego eksportu (który obecnie kształtuje się na poziomie ok. 25 mld euro). Moja rola polega dziś na otwieraniu nowych rynków, czyli na tworzeniu warunków do sprawnej sprzedaży polskich produktów za granicę. W sumie mamy kilkadziesiąt kierunków eksportu, za mojej kadencji przybyło ich 30. Udało się np. przekonać Chiny do kupowania polskich jabłek. 3 lata trwały negocjacje „jabłkowe” ze Stanami Zjednoczonymi i wreszcie w tym roku je zakończyliśmy. W najbliższym czasie podpiszemy umowę z Bangladeszem, państwem 160-milionowym. Kierujemy się też w stronę Kazachstanu, Senegalu, Zambii, gdzie istnieje duże zainteresowanie naszym sprzętem rolniczym. Bośnia i Hercegowina chciałaby, aby nasze zakłady mleczarskie z Podlasia uruchomiły swoje oddziały na jej terenie... Możliwości jest więc wiele, wszystko zależy od tego, czy nie ma barier politycznych, a przede wszystkim administracyjnych. My je po prostu likwidujemy i staramy się stwarzać przychylną atmosferę dla przedsiębiorców.

– Na 2017 r. rząd zapowiedział publikację Paktu dla obszarów wiejskich. Jaką wagę ma ten dokument i co konkretnie zawiera?

– Jest to wykaz działań, które państwo zamierza podejmować w stosunku do polskiej wsi. O jego wadze prorozwojowej stanowi to, że zawiera aż 21 z 200 wszystkich projektów strategicznych zapisanych bezpośrednio w rządowej Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju. Kilkadziesiąt wyszczególnionych w pakcie zagadnień obejmuje całokształt rozwojowych potrzeb obszarów wiejskich: od otwierania i wspierania rynków rolnych, wody dla rolnictwa, rozproszonej energetyki na obszarach wiejskich, infrastruktury wiejskiej, po utworzenie Funduszu Rozwoju Rolnictwa, uruchomienie specjalnej linii pożyczkowej, programu wsparcia hodowli roślin oraz planu strategicznego dla polskiej żywności itd., itd.

– Jak będą finansowane te wszystkie ambitne projekty?

– Ze środków pozyskiwanych w ramach wspólnej polityki rolnej i tzw. polityki spójności UE oraz ze środków krajowych. Oczywiście, niełatwe są dziś dyskusje o potrzebie przeznaczenia większych środków budżetowych na szeroko rozumiany rozwój obszarów wiejskich. Moim zadaniem jest dopilnowanie, aby poszczególne resorty umieszczały w swoich budżetach odpowiednią ilość środków na cele wymienione w tym pakcie.

– To chyba dość trudne zadanie, bo może się okazać, że zawartość Paktu dla obszarów wiejskich będzie trudna do zrealizowania...

– Trzeba przyznać, że nie jest to program łatwy, wymaga bowiem pracy i szerokiego zrozumienia, a także pokonania pewnych barier stawianych przez Komisję Europejską. W ramach Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju powstały zapisy pewnych działań oraz instrumentów, które teraz muszą być wpisane do tzw. Umowy Partnerstwa, a następnie uzgodnione z Komisją Europejską.

– A to zapewne jeszcze trudniejsze... Opozycja już się cieszy, że rozmowy polskiego rządu w Brukseli idą jak po grudzie.

– Nie twierdzę, że negocjacje idą jak po maśle, ale na szczęście mamy w ministerstwie wielu doświadczonych urzędników, którzy będą w stanie przekonać urzędników w Brukseli. Trzeba też przypomnieć, że już w latach 2005-06, gdy ministrem rozwoju regionalnego była Grażyna Gęsicka, powstała Strategia Rozwoju Kraju na lata 2007-15, w której podkreślono rozwój obszarów wiejskich i na podstawie której doszło do uzgodnienia z KE, że polityka spójności ma dotyczyć również obszarów wiejskich. Musimy więc dziś powtórzyć, jasno przedstawiać i uzasadniać nasze racje. To wszystko.

Druga część rozmowy – w następnym numerze „Niedzieli”.

* * *

Krzysztof Jurgiel
Polityk i samorządowiec (prezydent Białegostoku w latach 1995-98), poseł na Sejm III, IV, V, VI, VII i VIII kadencji, senator V kadencji, minister rolnictwa i rozwoju wsi w latach 2005-06 oraz od 2015 r. w rządzie Beaty Szydło

2017-07-12 10:07

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka

2020-09-26 08:01

[ TEMATY ]

wywiad

5 pytań do...

Archiwum prywatne

Szymon Szynkowski

Szymon Szynkowski

5 pytań do … Pana Szymona Szynkowskiego vel Sęka – sekretarza stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej

Piotr Grzybowski:Panie Ministrze, zacznijmy od chyba najgorętszego dziś tematu: protestów społecznych po - w powszechnej ocenie uznanych za sfałszowane - wyborach prezydenckich na Białorusi. Czy dla naszych służb dyplomatycznych było to zaskoczeniem?

Szymon Szynkowski vel Sęk: Dla nas nie było to zaskoczenie. Wiedzieliśmy, że jest niestety duże prawdopodobieństwo, że wybory nie będą przeprowadzone w sposób przejrzysty i demokratyczny, i że napotka to na opór białoruskiego społeczeństwa. Natomiast – dla nas nie, ale dla niektórych naszych zachodnich partnerów z UE myślę, że skala i długotrwałość tych protestów była zaskoczeniem. Przecież wiadomo, że wcześniejsze wybory również budziły wątpliwości, choć skala fałszerstw nie była aż tak duża, jak w przypadku tych ostatnich, więc teraz zarówno skala manipulacji, jak i skala oporu wobec manipulacji jest bardzo duża. My przyglądamy się sytuacji na Białorusi od wielu lat, więc trudno, żebyśmy w tej kwestii byli czymś zaskoczeni.

PG: Czy w związku z tym MSZ ma wypracowane scenariusze, które Polska będzie realizować?

SSvS: Tak, oczywiście. My nie poruszamy się tylko w sferze ogólnych deklaracji politycznych, potępiających to, co wydarzyło się w trakcie wyborów na Białorusi, czy wspierających dialog ze społeczeństwem i domagających się tego dialogu i rezygnacji z użycia siły, czy represji. To byłoby zbyt mało. My proponujemy bardzo konkretny plan działań dla Białorusi, z konkretnym finansowaniem na poziomie na razie naszego planu krajowego - ok. 12 mln euro, czyli 50 mln zł. Natomiast będziemy też proponować wspólnie z Grupą Wyszehradzką, bo w tej chwili finalizowane są uzgodnienia w zakresie propozycji tzw. Planu Marshalla, czyli czegoś, co jest nazywane Planem Marshalla dla Białorusi, takiej wielopunktowej propozycji wsparcia, która mogłaby zostać zaoferowana w sytuacji, w której na Białorusi doszłoby do demokratycznych zmian. Mowa tutaj zarówno o liberalizacji wizowej, jak i ułatwieniach dla małych i średnich przedsiębiorstw i specjalnym funduszu wsparcia. To zostało już zaprezentowane przez Premiera Mateusza Morawieckiego szefowej Komisji Europejskiej i będzie prezentowane przez całą Grupę Wyszehradzką, której przewodzimy, na forum Rady Europejskiej w najbliższych dniach.

PG: Pytanie już do Pana jako pełnomocnika rządu do spraw polskiego przewodnictwa w Grupie Wyszehradzkiej: czy jest realne wypracowanie planu działania Grupy wobec sytuacji na Białorusi?

SSvS: Tak. Dzisiaj Grupa Wyszehradzka finalizuje prace nad tym bardzo konkretnym planem wsparcia ze strony UE dla Białorusi na poziomie gospodarczym. To jest jeden z elementów, który chcemy oferować Białorusi, ale – co ważne - w ramach współpracy Wyszehradzkiej, bo w ten sposób możemy łatwiej na poziom unijny przenieść naszą propozycję. Oczywiście na poziomie krajowym mamy 5-punktowy plan, który dzisiaj jest realizowany, zarówno w zakresie wsparcia NGO, jak i wspierania dostępności rynku pracy dla osób, które muszą wyjechać z Białorusi, chcą przyjechać do Polski. Propozycje na poziomie unijnym liberalizacji wizowej wynikają też z tego, że jest ok. 800 tys. wiz unijnych wydanych w ostatnich latach. 400 tys. tych wiz wydały polskie konsulaty, więc to Polska jest krajem, który najaktywniej wspiera Białoruś, także w zakresie wsparcia dla obywateli tego kraju, jak również możliwość ich przyjazdu do Unii Europejskiej, czy pracy w UE. Chcemy, żeby było to wsparcie systemowe, w które zaangażują się wszyscy nasi unijni partnerzy. Wokół tego udało się, co też jest sukcesem Polski, wybudować konsensus Grupy Wyszehradzkiej. Przecież wiemy, że mamy w Grupie Wyszehradzkiej przyjaciół, partnerów, ale bywają także różnice zdań. W tej sprawie nie ma różnicy zdań. Grupa Wyszehradzka będzie prezentowała to wsparcie za tydzień, na forum Rady UE.

PG: Końcem lipca powołano nową inicjatywę - Trójkąt Lubelski. W jakim celu?

SSvS: Jak się okazało, Trójkąt Lubelski powołany w drugiej połowie lipca, swoją zasadność funkcjonowania dowiódł już w pierwszych tygodniach, bo chwilę później rozpoczął się kryzys na Białorusi, związany właśnie z niedemokratycznymi wyborami i w tym formacie są również prowadzone dyskusje. Litwa, Polska i Ukraina to kraje sąsiedzkie Białorusi, w których interesie leży stabilność sytuacji w tym kraju. Litwa i Polska dyskutują o wyzwaniach w różnych innych formatach, np. „Bukaresztańskiej 9” w kontekście bezpieczeństwa, w ramach współpracy Polski z krajami bałtyckimi. Ukraina była z tych dyskusji do tej pory wyłączona, bo w tych formatach nie uczestniczy. W związku z tym uznaliśmy, że trzeba stworzyć format sąsiedzki, który będzie właśnie miejscem do włączania również Ukrainy w dyskusję na tematy bieżące. Takim najbardziej bieżącym tematem, siłą rzeczy niestety dla Trójkąta Lubelskiego oczywistym jest sytuacja na Białorusi, ale też szerzej dyskusje o polityce bezpieczeństwa w regionie, w gronie krajów, które mają podobne spojrzenie na zagrożenia, które płyną ze wschodu. Dzisiaj Trójkąt, który koordynuje pan wiceminister Marcin Przydacz jest doskonałym formatem do tego, żeby koordynować też działania z ważnym państwem nieunijnym, czyli Ukrainą.

PG: Wrócił Pan minister kilka dni temu z Wilna, gdzie podpisane zostało Strategiczne Partnerstwo Polsko-Litewskie. Czy to początek Unii Lubelskiej 2.0?

SSvS: Nie, choć nawiązań historycznych podczas tego spotkania było całkiem sporo, począwszy od tego, że na początku swojego wystąpienia Pan Premier Skvernelis wskazał, że to pierwsze takie spotkanie od 230 lat. Po drugie, w wystąpieniach premierów obecne były nawiązania do wspólnych tegorocznych obchodów rocznicy Bitwy pod Grunwaldem i planowanych przyszłorocznych obchodów Konstytucji 3 maja, jak to się mówi zaręczenia wzajemnego obu narodów. To będzie też taka historyczna okazja do podkreślania tego, co nas łączy. Natomiast to jest tylko fundament do budowania dzisiaj naszej bardzo bliskiej współpracy, która już ma swój dorobek. Współpracujemy znowu w wielu formatach międzynarodowych ważnych UE, NATO, ale także regionalnych: Trójmorze, współpraca Bałtycka, czy choćby ten najnowszy wspomniany wcześniej Trójkąt Lubelski. To jest oczywiście tylko narzędzie do osiągania konkretnych celów. Te cele dzisiaj Litwa i Polska potrafią definiować: to jest wspólne wspieranie Białorusi. Litwa też tu jest bardzo aktywnym aktorem, przypomnę, że przed chwilą Minister Spraw Zagranicznych Litwy Pan Linkieviczus był w Waszyngtonie, rozmawiał o tych sprawach, więc koordynujemy tutaj działania wspólne. Na forum Rady Europejskiej także Polska i Litwa mówią w tych sprawach wspólnym, bardzo mocnym głosem, ale też w ogóle koordynujemy współpracę gospodarczą.
Konsultacje międzyrządowe, co bardzo jest ważne, żeby podkreślić miały swój bardzo konkretny wymiar: podpisano dwie umowy z zakresu współpracy przy rozbudowie infrastruktury transportowej, kolejowej, podpisano deklarację o współpracy strategicznej przez Premierów, podpisano bardzo ważny harmonogram wdrażania zmian oświatowych, które sprawią, że Polacy mieszkający na Litwie będą mieli zwiększoną dostępność do nauczania języka polskiego, co jest problemem od lat niezałatwionym. Tutaj jest duża szansa na postęp. Wreszcie jest TVP Wilno i przy okazji już nie samych konsultacji, ale też w związku z wizytą w Wilnie Pana Premiera, mieliśmy okazję podpisać list intencyjny, który po roku funkcjonowania z dużymi sukcesami TVP Wilno da w przyszłości tej telewizji nową siedzibę, w Domu Polskim w Wilnie, rozbudowanym ze środków MSZ. Wejdzie tam telewizja, młody zespół dziennikarzy z Wileńszczyzny, który już dzisiaj mówi ciekawie o życiu na Wileńszczyźnie, ale też mówi dobrze o Polsce, o polskiej historii, kulturze, tradycji. Jak Pan widzi w czasie tej bardzo intensywnej wizyty wiele spraw zostało nie tylko poruszonych ale i załatwionych. Naprawdę byłem pod wrażeniem, jak skuteczna może być dyplomacja w kontekście konsultacji międzyrządowych. Pod wodzą Premiera kilkunastu ministrów, każdy z konkretną agendą spraw, które chce załatwić, jedzie tam, sprawy mają postęp i wracamy z konkretnym dorobkiem. To w dyplomacji nie jest reguła, bo czasami kończy się na jakiś ogólnych dyskusjach, tu zaś mamy solidny konkret.

CZYTAJ DALEJ

W tej archidiecezji nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych

2020-09-25 21:02

[ TEMATY ]

kolęda

Katowice

Ks. Krzysztof Hawro

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

Co roku na drzwiach naszych mieszkań pojawia się znak błogosławieństwa

O tym, że w tym roku nie będzie tradycyjnych wizyt kolędowych w domach wiernych archidiecezji katowickiej poinformował Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej.

Powodem jest aktualna sytuacja epidemiczna. Natomiast w okresie Bożego Narodzenia odprawiane będą msze święte w intencji parafian z poszczególnych ulic.

Wydział Duszpasterski katowickiej Kurii Metropolitalnej informacje w tej sprawie przesłał do wszystkich parafii archidiecezji katowickiej.

"Aktualna sytuacja epidemiczna uniemożliwia przeprowadzenie tzw. kolędy w tradycyjnej formie. Odwiedziny duszpasterskie ograniczamy wyłącznie do błogosławieństwa nowych domów i mieszkań na zaproszenie gospodarzy" - czytamy w komunikacie.W tym roku w okresie Bożego Narodzenia ma jednak pojawić się nietypowa forma modlitwy za wiernych z poszczególnych osiedli i ulic.

"Jednocześnie zachęcamy duszpasterzy do celebracji w okresie Bożego Narodzenia (jeśli to konieczne – także w czasie Adwentu) Eucharystii w intencji parafian z poszczególnych ulic oraz kolędowych Nieszporów (wieczorów), z uwzględnieniem stosownych przepisów sanitarnych" - brzmią zalecenia katowickiej kurii.Aktualnie w województwie śląskim na kwarantannie z powodu koronawirusa przebywa 2 261 osób, w szpitalach jest 192 pacjentów. Służby sanitarne informują o 22 050 osobach z wynikiem dodatnim po przeprowadzonych testach, z czego wyzdrowiało 20 688 osób, a zmarło 537.

CZYTAJ DALEJ

W Ciszy “bez kontroli w Małuszynie” [Zaproszenie]

2020-09-26 09:59

mat. pras

Coraz więcej osób poszukuje ciszy w swoim życiu. W codziennym zabieganiu, szumie medialnym, chaosie dnia odrobina spokoju to skarb. A może jesteś kimś, kto się boi ciszy? To może być propozycja dla Ciebie.

Siostry Boromeuszki w Małuszynie pod Trzebnicą prowadzą dom rekolekcyjny i zapraszają na “duchowe ćwiczenia” od 16 do 18 października pod hasłem: “W ciszy “bez kontroli”, które prowadzić będzie o. Tomasz Nowak, OP (dominikanin).

Osoby, które z różnych względów nie będą mogły nocować w Małuszynie, mogą uczestniczyć w sposób dojazdowy. (Takim osobom siostry także zapewniają posiłki) . Dodatkowo wszyscy chętni mogą wziąć udział w niedzielnej Eucharystii (18.10.2020 r.) sprawowanej o godz.9:30, podczas której o. Tomasz wygłosi kazanie.

Więcej informacji na stronach:

- domwmaluszynie.blogspot.com/

- fb.com/domwmaluszynie

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję