Reklama

Niedziela Częstochowska

Biblioteka – nasz spadek po dr. Biegańskim

Biblioteka Publiczna w Częstochowie to jedno z „dzieci” dr. Władysława Biegańskiego w tym mieście. Nosi jego imię i przez 100 lat, które właśnie mijają od jej powstania, służy mieszkańcom miasta i okolicy. Tak jak jej założyciel i patron

2017-06-29 10:21

Niedziela częstochowska 27/2017, str. 6

[ TEMATY ]

biblioteka

Fot. z książki "Dr Władysław Biegański - Częstochowianin stulecia"

Dr Władysław Biegański

Z archiwalnych zapisków wiemy, że w dniu otwarcia księgozbiór liczył 1, 3 tys. pozycji, co było sporą liczbą, jak na bibliotekę, która powstała ze społecznych darowizn. O klimacie tamtego czasu mówi Beata Grzanka, dyrektor Biblioteki: – Na początku XX stulecia, w latach 1915-16, w Częstochowie, która miała ok. 80 tys. mieszkańców, działało wiele stowarzyszeń. W całej Europie była wtedy tendencja do zawiązywania społecznych towarzystw, łączących ludzi z podobnymi pasjami czy potrzebami działania. Takie towarzystwa były też w Częstochowie, a wiele z nich miało własne księgozbiory, dostępne jednak tylko dla określonej grupy osób. Działało tu m.in. Towarzystwo Opieki Szkolnej, które prowadziło tzw. kursy samokształcenia. Jednym z wykładowców na kursach był dr Biegański, który w pewnym momencie rzucił pomysł zorganizowania biblioteki publicznej – takiej, która mogłaby służyć wszystkim. Powołano towarzystwo, na czele z dr. Biegańskim, które miało działać na rzecz biblioteki publicznej, o czym donosił „Goniec Częstochowski” z 7 maja 1916 r. W następnych tygodniach powstała komisja, której zadaniem było opracowanie statutu towarzystwa. W jej skład weszli: dr Władysław Biegański, Stanisław Biernacki, Stanisław Nowak, Wacław Płodowski i Kazimierz Okuszko. Statut zatwierdzono i 2 grudnia 1916 r. odbyło się pierwsze zebranie organizacyjne Towarzystwa Biblioteki Publicznej w Częstochowie. Kilka tygodni później, w styczniu 1917 r., dr Biegański zmarł, nie doczekawszy otwarcia biblioteki.

Portret patrona

Dr Władysław Biegański nie był częstochowianinem. Osiedlił się tutaj w 1883 r. jako młody 26-letni lekarz. Podjął się zarządzania szpitalem, który był mocno zaniedbany, mówiono o nim dosadnie: „rudera”. Dość szybko doprowadził do remontu budynku, zreorganizował pracę szpitala i unowocześnił go, organizując m.in. laboratorium. Cieszył się autorytetem i sławą znakomitego lekarza. Zaczął prowadzić własne badania, zwłaszcza w dziedzinie neurologii, a ich wynikiem były liczne artykuły w prasie lekarskiej. Wkrótce napisał podręczniki medyczne, które – jak np.: „Diagnostyka różniczkowa chorób wewnętrznych” i „O chorobach zakaźnych” – stały się klasyką w programie uczelni medycznych.

Zajmował się też filozofią i etyką, dziedzinami, które pasjonowały go już w okresie studiów. Do portretu dr. Biegańskiego trzeba też dodać rys społecznika, z jego inicjatywy powstały w mieście m.in.: Polskie Towarzystwo Krajoznawcze, Towarzystwo Dobroczynności dla Chrześcijan, Towarzystwo Lekarskie Częstochowskie.

Reklama

Najlepszy pomnik

Po jego śmierci nie zaniechano pomysłu powołania do życia biblioteki publicznej, stwierdzono, że będzie to najlepszą pamiątką i pomnikiem, jaki można wystawić człowiekowi tak wybitnemu i zaangażowanemu w życie miasta. Pierwszy adres biblioteki to Teatralna 14 (obecna nazwa ul. Kościuszki). Pomieszczenia udostępnił w swoim prywatnym domu dr Nowak. W pierwszej księdze inwentarzowej jest zapis o przekazaniu darowizny 150 pozycji, tj. książek i roczników czasopism z prywatnej biblioteki dr. Biegańskiego. Cały księgozbiór miał charakter naukowy i był podzielony na 4 działy: nauki społeczne, historia i językoznawstwo, przyroda, matematyka i medycyna, czwartym działem była beletrystyka. 11 sierpnia 1917 r. odbyło się otwarcie biblioteki im. dr. Władysława Biegańskiego.

Z powodu trudności finansowych w 1925 r. bibliotekę przekazano władzom miasta, stawiając warunek, że zachowa imię dotychczasowego patrona. Placówka przeniosła się na ul. Dąbrowskiego 10/14, gdzie – oprócz wypożyczalni – urządzono również czytelnię. W 1938 r. księgozbiór liczył ponad 9, 6 tys. woluminów, liczba wypożyczeń wynosiła 33 tys. rocznie.

W czasie okupacji księgozbiór był skazany na zagładę, ale część książek, które trafiły do składnicy makulatury przy ul. Warszawskiej 70, uratowano. Do naszych czasów z księgozbioru przekazanego kiedyś z biblioteki dr. Biegańskiego zachowało się 10 książek i 49 roczników czasopism.

Nowe czasy, nowe technologie

Biblioteka, której inicjatorem był 100 lat temu dr Biegański, trwa i rozwija się, chociaż sposób jej funkcjonowania znacznie się zmienił. – W powszechnej świadomości biblioteka to wypożyczalnia książek – mówi dyr. Beata Grzanka. – Życie trochę koryguje ten obraz. Obecnie, po wypożyczaniu książek, naszą drugą funkcją jest informacja. Udzielamy różnego rodzaju informacji, korzystając z własnych zbiorów i baz zewnętrznych. Naszym ukłonem w stronę czytelnika jest rozwijanie działalności kulturalno-edukacyjnej, skierowanej do różnych grup wiekowych i zawodowych. Jest ona na tyle bogata, że każdy znajdzie coś, co go zainteresuje. Do bibliotek weszły nowe technologie, większość zbiorów jest w tej chwili skomputeryzowana, dlatego bibliotekarze musieli przestawić się w swoim podejściu do pracy. Jedno się nie zmienia – pamiętamy, że spełniamy funkcje służebne dla czytelników: uczniów, studentów, osób dorosłych, seniorów. Taki był i taki jest sens istnienia bibliotek publicznych.

Dzieło dr. Biegańskiego bardzo się rozrosło. Biblioteka ma 22 filie w różnych dzielnicach Częstochowy. Znakiem czasu jest to, że większość oferuje bezpłatny dostęp do Internetu, a w trzech gromadzone są audiobooki. Działająca od wielu lat filia muzyczna ma bogatą kolekcję płyt winylowych, płyt CD i nut.

W roku swojego 100-lecia, który jest też ogłoszonym przez Senat Rokiem dr. Władysława Biegańskiego, biblioteka pamięta o patronie. W głównej siedzibie w II Alei Najświętszej Maryi Panny była już wystawa korespondencji jej pomysłodawcy z rodziną, prac malarskich autorów z częstochowskiego Stowarzyszenia im. Jerzego Dudy-Gracza. Pod koniec roku będzie wystawa fotograficzno-edukacyjna „Dr Biegański: życie i dzieło”. Wiele pomysłów na uczczenie patrona realizują dzielnicowe filie, np. internetowy konkurs wiedzy czy wystawy prac plastycznych.

– Myślę, że dr Biegański cieszyłby się, że jego inicjatywa przetrwała 100 lat i nadal tak dobrze służy mieszkańcom – podsumowuje dyr. Beata Grzanka.

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Sandomierz: obraduje blisko 70 przedstawicieli bibliotek kościelnych z całej Polski

2019-09-04 21:16

[ TEMATY ]

biblioteka

Sandomierz

Bożena Sztajner/Niedziela

Blisko 70 przedstawicieli bibliotek kościelnych z całej Polski bierze udział w obradach Federacji Bibliotek Kościelnych „Fides”, które odbywają się w dniach 3-5 września w Sandomierzu. Organizatorem jest sandomierska Biblioteka Diecezjalna.

Obrady odbywają się pod przewodnictwem bp. Andrzeja Siemieniewskiego, delegata KEP ds. Federacji „Fides”, który zwracając się zebranych, podkreślił, że Federacja Bibliotek Kościelnych pomaga w zachowaniu skarbów kultury chrześcijańskiej, mieszczących się w bibliotekach kościelnych, ale także dba o najnowsze księgozbiory.

- Stara się łączyć to co stare-zabytkowe, z tym co nowoczesne czyli komputeryzacją katalogów i digitalizacją najcenniejszych zbiorów. Biblioteki są pamięcią Kościoła. O ile nasza ludzka pamięć obejmuje okres naszego życia, o tyle pamięć pokoleń zapisana jest w manuskryptach, starodrukach czy innych zbiorach książkowych. Ciężko jest sobie wyobrazić czym jest tradycja Kościoła powszechnego i lokalnego bez dostępu do naszych bibliotek. Dzięki działaniu Federacji bezcenne skarby kultury chrześcijańskiej są coraz bardziej dostępne dla szerokiego grona badaczy, czytelników, studentów i naukowców – podkreślał delegat KEP ds. Federacji „Fides”.

Dzisiejszej Mszy św. przewodniczył bp Andrzej Siemieniewski. Kazanie wygłosił biskup sandomierski Krzysztof Nitkiewicz, który podkreślił, że praca w bibliotece lub w archiwum może być porównana do mozolnego gromadzenia skarbów i troski o to, żeby nie przepadły.

- Nie wystarczy jednak sama świadomość bogactwa za które odpowiadacie. Ten skarbiec ma służyć wszystkim w pogłębianiu wiary – bo jesteście ewangelizatorami, a także być pomocny w rozwoju człowieczeństwa i zdobywaniu potrzebnej wiedzy. Bez tego zaleje nas kultura masowa: kiczowata, pełna uproszczeń i powielanych bezmyślnie błędów. Wiemy skądinąd, że jest ona na usługach „jedynej słusznej doktryny” o charakterze antychrześcijańskim – wskazywał ordynariusz.

Biskup zwrócił uwagę na to, że kultura chrześcijańska ma naturalnie jeszcze innych wrogów, m.in. bojowników Państwa Islamskiego., którzy likwidują bezwzględnie wszelkie ślady chrześcijańskie.

- Słyszałem o ojcu Michaelu Nadżebie z kurdyjskiego miasta Karkosz, który wysiedlony ze swoimi wiernymi przez bojowników Państwa Islamskiego, z narażeniem życia zabrał do obozu uchodźców około cztery tysiące rękopisów. Inaczej zostałyby zniszczone, gdyż islamiści likwidują wszelkie ślady chrześcijaństwa. Pytany dlaczego to zrobił, powiedział, że to są korzenie bez których życie byłoby niemożliwe. Tu jest sens waszej pracy, która wychodzi naprzeciw podstawowym potrzebom ludzkiego ducha oraz intelektu. Bo przecież, jak mówi bł. Pier Giorgio Frassati: „Życie bez wiary, bez dziedzictwa, którego trzeba bronić, bez angażowania się w walkę o prawdę, nie jest życiem, lecz wegetowaniem” - opowiadał bp Krzysztof Nitkiewicz.

Podczas spotkań naukowych o paleografii w pracy bibliotekarza opowiedział ks. dr hab. Tomasz Moskal, prof. KUL.

- Paleografia jest nauką pomocniczą historii, zajmującą się zmianami, historią i rozwojem pisma w dziejach poszczególnych krajów. Stąd też możemy mówić o paleografii łacińskiej, ruskiej, greckiej, itd. W świecie nauki przyjął się podział na teoretyczną oraz praktyczną. W pracy bibliotekarza potrzebna jest zarówno znajomość teorii jak i umiejętność jej zastosowania w praktyce – podkreślał ks. Tomasz Moskal.

Referat „Rękopisy w bibliotekach kościelnych. Sytuacja nadzwyczajna czy normalna praktyka” wygłosił ks. dr Wacław Umiński CM. Dyskutowano także o możliwościach pozyskiwania środków na konserwację zbiorów bibliotecznych. W środę odbędą się wybory do Zarządu Federacji Bibliotek Kościelnych „Fides”.

Federacja zrzesza obecnie 80 bibliotek członkowskich, w tym większość bibliotek wydziałów teologicznych i wyższych seminariów duchownych w Polsce, diecezjalnych i zakonnych. Podstawowym zadaniem Federacji jest usprawnianie działalności polskich bibliotek kościelnych, wdrażanie postępu technicznego, a w szczególności koordynacja prac nad komputeryzacją tych bibliotek i digitalizacją zbiorów.

Ks. Jerzy Witczak, przewodniczący Zarządu „Fides” poinformował, że głównym celem utworzenia w 1992 r. Federacji Bibliotek Kościelnych było skomputeryzowanie katalogów i digitalizacja zbiorów, co udało się w znacznej mierze uzyskać. Obecnie trwa drugi etap unowocześniania oprogramowania i łączenia katalogów w jedną sieć. Pięć lat temu rozpoczęta została współpraca z głównym katalogiem naukowym bibliotek w Polsce NUKAT.

CZYTAJ DALEJ

Katolicy i Orkiestra

Niedziela Ogólnopolska 11/2003

W Polsce od kilkunastu już lat słyszymy Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy. Wśród katolików akcja Jerzego Owsiaka ma swoich zwolenników i przeciwników. Stosunek do WOŚP wyraźnie pokazuje różne nurty polskiego katolicyzmu. Katolicy sympatyzujący z Wielką Orkiestrą uważają, że akcja Jerzego Owsiaka to piękna inicjatywa. Ich zdaniem, Kościół w Polsce przeszedł ewolucję w ocenie WOŚP - od negacji i dystansu po aprobatę. Natomiast katolicy dystansujący się od Wielkiej Orkiestry nazywają akcję Jerzego Owsiaka "graniem na ludzkich uczuciach" oraz "laicyzacją działalności charytatywnej". Orkiestra jest zjawiskiem bardzo złożonym, w którym dobro miesza się ze złem. Szlachetności wolontariuszy i darczyńców towarzyszy ideologia Wielkiego Dyrygenta, który promuje wizję życia obcą chrześcijaństwu.

Argumenty zwolenników

Po pierwsze - podstawowym argumentem zwolenników WOŚP jest cel akcji, tzn. zakup sprzętu medycznego do leczenia chorych dzieci. Po drugie - w opinii zwolenników akcja Jerzego Owsiaka jest dobrą zabawą. Po trzecie - Wielka Orkiestra budzi wrażliwość dzieci, młodzieży i dorosłych na ludzi potrzebujących, szczególnie na potrzebujące pomocy noworodki. Po czwarte - zwolennicy akcji Jerzego Owsiaka podkreślają, że druga niedziela stycznia integruje nasze społeczeństwo wokół wspólnego dobra.

Filantropia a miłosierdzie

Przeciwnicy WOŚP nie negują racji jej zwolenników, ale ukazują drugą stronę akcji Jerzego Owsiaka. Pierwszy argument przeciwników stanowi przekonanie, że Wielka Orkiestra jest typową oświeceniową filantropią, która dzisiaj bardzo często zastępuje miłosierdzie chrześcijańskie. Filantropia (gr. phileo - kocham, anthropos - człowiek) to idea przyjaznego odnoszenia się do każdej istoty ludzkiej z racji wspólnoty w tym samym człowieczeństwie. W filantropii przedmiotem miłości nie jest konkretna osoba, ale ludzkość jako zbiorowość. Natomiast miłość chrześcijańska, w przeciwieństwie do filantropii, ma zawsze charakter osobowy. Terminologia chrześcijańska nie zna "umiłowania ludzkości". Jej podstawową zasadą jest "miłość bliźniego". Owocem miłości chrześcijańskiej jest miłosierdzie. W postawie miłosierdzia chodzi o pomoc bliźniemu płynącą z potrzeby serca. Pomagam drugiemu, ponieważ mu współczuję i widzę w nim bliźniego, z którym mamy wspólnego Ojca w niebie. Oświeceniowa filantropia jest obca chrześcijaństwu. Dla katolików wzorem ewangelicznego miłosierdzia nie jest medialny gwiazdor Jerzy Owsiak, ale Matka Teresa z Kalkuty, osoba wewnętrznie prawa, żyjąca w przyjaźni z Bogiem, kochająca innych ludzi i świadcząca pomoc bez rozgłosu.
Cele filantropii mogą być bardzo szlachetne. To nie zmienia jednak faktu, że filantropia nie jest miłosierdziem, ale jego świecką namiastką. Wartość moralna filantropii nie jest sama w sobie pozytywna, ale zależy od okoliczności i intencji działającego. Oceniając wartość moralną akcji Jerzego Owsiaka, musimy uwzględnić nie tylko zebrane pieniądze, ale także okoliczności i intencje ludzi zaangażowanych w to przedsięwzięcie. W przypadku WOŚP mamy do czynienia z filantropią, która w sposób niezwykle mocny podkreśla wymiar zabawy. Dla wielu uczestników akcji Jerzego Owsiaka zabawa staje się celem pierwszorzędnym, a pomoc innym schodzi na drugi plan. Niektórzy wyznają szczerze: "Pomagam, bo się przy tym dobrze bawię". W ten sposób dobroczynność staje się ubocznym efektem rozrywki. Zresztą sam Wielki Dyrygent przyznał w rozmowie ze Zbigniewem Nosowskim, opublikowanej w czerwcu 2000 r. w miesięczniku Więź, że rozpoczynając Orkiestrę, myślał o "hucpie, zabawie, happeningu, a wyszło wielkie przedsięwzięcie".

"Róbta, co chceta"

Drugim argumentem przeciwników WOŚP jest kultura luzu, którą promuje w mediach Wielki Dyrygent. Najgłębiej wyraża ją powiedzenie: "Róbta, co chceta". Styl życia proponowany przez Jerzego Owsiaka to przyzwolenie na rozprzężenie moralne. Zgodnie z tą perspektywą - młodzi ludzie mogą robić, co chcą, jeśli tylko raz do roku chodzą z serduszkami.

Koszty Organizacji

Trzecim argumentem krytycznym są koszty organizacji Wielkiej Orkiestry. Sama transmisja telewizyjna kosztuje TVP kilka milionów złotych. Telewizja publiczna lansuje całą imprezę "za darmo", czyli za pieniądze podatników. Do kosztów transmisji trzeba doliczyć organizację imprez w dziesiątkach polskich miast za publiczne pieniądze. Potężne sumy wydaje się w ciągu roku na plakaty, billboardy, reklamę. Kto policzył, ile kosztują organizowane w drugą niedzielę stycznia koncerty i pokazy sztucznych ogni? Niektórzy podejrzewają, że koszty organizacji Wielkiej Orkiestry mogą przewyższać zebrane fundusze.

Co dziesiąta złotówka

Czwarty argument to tzw. działania statutowe Fundacji WOŚP. Każdego roku 10% pieniędzy zebranych w ramach akcji Jerzego Owsiaka przeznacza się m.in. na wynagrodzenia, utrzymanie biura, samochody oraz organizowanie Przystanku Woodstock. Z tego wynika, że co dziesiąta złotówka dawana w styczniu Orkiestrze idzie na cele, których być może ofiarodawca nie akceptuje.

Woodstock

Piątym argumentem krytycznym jest Przystanek Woodstock. Został on pomyślany jako podziękowanie i możliwość wspólnej zabawy dla wolontariuszy WOŚP. Przystanek jest organizowany za pieniądze Orkiestry. Z biegiem lat stał się największym koncertem rockowym w naszym kraju. Naoczni świadkowie mówią o pijanych tłumach kołyszących się w rytm ostrej muzyki, powszechnie dostępnych i używanych narkotykach, "dzikim seksie" itp. Największe wrażenie wywołują obrazy nagich ciał tarzających się w błocie. Jeden z ewangelizatorów na Przystanku Jezus opowiadał, że duchowni muszą wysłuchiwać od "pokojowej młodzieży" Woodstocku niezliczonej ilości wściekłych wyzwisk, obietnic zaszlachtowania w nocy oraz bluźnierstw rzucanych pod adresem Boga i Kościoła. Siostra zakonna, pisząca o Przystanku Woodstock w dominikańskim miesięczniku W drodze, zatytułowała swoją relację tak: Widziałyśmy przedsionek piekła.

Hare Kryszna

Szósty argument to powiązania Jerzego Owsiaka z bardzo groźną sektą Towarzystwa Świadomości Kryszny. Jest to jedna z najbardziej niebezpiecznych sekt działających w naszym kraju. Hare Kryszna jest zakazana w wielu państwach. Doktryna i etyczny charakter tej sekty są całkowicie sprzeczne z chrześcijaństwem. Na Przystanku Woodstock największy namiot, tuż przy głównej scenie koncertowej, należy do Pokojowej Wioski Kryszny. Można odnieść wrażenie, że Towarzystwo Świadomości Kryszny ma duży wpływ na oficjalną ideologię Przystanku Woodstock.

Wolontariusze

Siódmy argument odnosi się do sposobu naboru wolontariuszy. W wielu miastach w przygotowania do Wielkiej Orkiestry angażują się szkoły, przedszkola, domy kultury i inne instytucje publiczne. W niektórych szkołach odwołuje się zajęcia lekcyjne, ponieważ dzieci muszą przygotować się do akcji Jerzego Owsiaka. Co więcej, słyszałem o szkole wyższej, w której zaliczenie danego przedmiotu było uzależnione od zaangażowania w WOŚP. Nie wolno nikogo w ten sposób zmuszać i nie wolno angażować instytucji publicznych w działania tylko jednej z wielu organizacji charytatywnych.
W tym kontekście wątpliwość budzi także wiek wolontariuszy. Zgodnie z obowiązującym w Polsce prawem - w zbiórce pieniędzy mogą brać udział tylko osoby pełnoletnie. Dla WOŚP czyni się wyjątek. Czy wiek wolontariuszy i brak zabezpieczeń skarbonek nie są czasami pokusą, zachętą do nieuczciwości?

Niesprawiedliwość medialna

Ósmy argument krytyczny to nagłaśnianie przez media akcji Jerzego Owsiaka przy jednoczesnym pomijaniu innych działań charytatywnych. Po ósmym finale WOŚP w jednym z dzienników przeczytaliśmy: "Wielka Orkiestra gra raz w roku. W jej cieniu przez cały rok z mniejszym medialnym wsparciem działają inne organizacje charytatywne, których pomoc nie jest tak efektowna, ale bywa, że większa". Obowiązkiem mediów publicznych jest sprawiedliwe informowanie społeczeństwa o wszystkich działaniach dobroczynnych. Wystarczy porównać czas antenowy WOŚP z czasem przeznaczonym dla Caritas, PCK, PAH, lokalnych organizacji i wielu placówek kościelnych, aby głęboko zdumieć się absurdalnością sytuacji, w której żyjemy.

Poglądy

Dziewiąty argument dotyczy osobistych poglądów Jerzego Owsiaka. Wielki Dyrygent jest typowym luzakiem i swojakiem. O Radiu Maryja mówi, że je "spłukuje", ponieważ jest "radiem agresywnym, poniżającym ludzi" i wyzwalającym u odbiorców "najniższe instynkty". Z jednej strony Jerzy Owsiak chce pomagać noworodkom, z drugiej - jest zwolennikiem prawa do zabijania dzieci nienarodzonych. Czy katolikom wolno ratować chore dzieci pod sztandarami człowieka, który opowiada się za zabijaniem tych jeszcze nienarodzonych?

Fundament etyczny III RP

Dziesiąty argument to postrzeganie WOŚP jako dziecka kultury lewicowo-liberalnej, która zwalcza kulturę konserwatywno-religijną. W lutym 2000 r. Roman Graczyk opublikował w Gazecie Wyborczej artykuł pt. Demokratyczna asceza i jej wrogowie. W perspektywie dziennikarza Gazety święta narodowe 11 Listopada i 3 Maja są dla współczesnej młodzieży martwą tradycją. "Bo choć my autentycznie cieszymy się z odzyskanej wolności - podkreśla Roman Graczyk - nie potrafimy już tego wyrazić w kategoriach, które «kręciłyby» młodzież. A Owsiak, owszem, «kręci». (...) Jeśli chcemy odkryć etyczny fundament nowej, demokratycznej Polski, pomyślmy nad fenomenem Orkiestry".
Dla przedstawicieli kultury lewicowo-liberalnej moralnego fundamentu naszej Ojczyzny nie stanowi tradycja powstańcza, katolicyzm, dwudziestolecie międzywojenne czy mit "Solidarności". Ich zdaniem, naszym nowym fundamentem etycznym może być natomiast Orkiestra lub coś podobnego do niej. Nie ulega wątpliwości, że akcja Jerzego Owsiaka to także pewien projekt kulturowy. Wielka Orkiestra jest wyraźnym przykładem walki kultury lewicowo-liberalnej z tradycyjnym polskim etosem, zbudowanym na gruncie wartości narodowych i religijnych. W Orkiestrze chodzi nie tylko o pomoc chorym i biednym dzieciom, ale także o duchowy kształt naszego kraju.

* * *

Jednym z cieni polskiego katolicyzmu jest brak profetyzmu w sprawach społecznych. Wydaje się, że przejawem tej słabości jest także brak spójnej oceny religijno-etycznej WOŚP z perspektywy światopoglądu katolickiego. Katolicy w Polsce powinni usłyszeć od swoich duszpasterzy opinię Kościoła na temat "wielkiej młodzieżowej mszy" Jerzego Owsiaka. Nie wolno nam zapominać, że w dyskusji o Wielkiej Orkiestrze chodzi nie tylko o ocenę konkretnej akcji charytatywnej, ale także o kondycję naszego katolicyzmu i etyczny fundament III Rzeczypospolitej.

CZYTAJ DALEJ

Il Sismografo: podróż papieża do Grecji w 2020 roku?

2020-01-17 14:45

[ TEMATY ]

papież

papież Franciszek

Grzegorz Gałązka

Projekt wspólnej wizyty papieża Franciszka i prawosławnego patriarchy Bartłomieja do Grecji w 2020 roku jest już bardzo zaawansowany - donosi portal Il sismografo. Mieliby oni spotkać się w ruinach starożytnego Filippi - pierwszego miasta w Europie, w którym św. Paweł Apostoł głosił Ewangelię. Do Filipian skierował jeden ze swych listów, będących częścią Nowego Testamentu.

Byłby to drugi pobyt Franciszka w Grecji, po kilkugodzinnej wizycie na wyspie Lesbos w lipcu 2016 r., również w towarzystwie patriarchy Konstantynopola. Według relacji mediów greckich, opartych na źródłach kościelnych, zarówno katolickich, jak i prawosławnych, trwają rozmowy w tej sprawie, zaś papież miał potwierdzić gotowość i chęć d przyjazdu.

Motywem przewodnim podróży byłaby pielgrzymka śladami św. Pawła, o którego działalności apostolskiej Franciszek mówił w cyklu 20 katechez środowych, wygłaszanych od 29 maja 2019 r. do 15 stycznia br. Również pierwsza w historii papieska podróż do Grecji - św. Jana Pawła II w maju 2001 r. - miała charakter pielgrzymki śladami św. Pawła.

Il sismografo zaznacza, że sprawa podróży Franciszka była omawiana w czasie wizyty greckiego ministra spraw zagranicznych Nikosa Dendiasa w Watykanie (23 października 2019) i prefekta Kongregacji dla Kościołów Wschodnich kard. Leonardo Sandriego w Grecji (12-16 listopada 2019).

Według cytowanych przez portal źródeł, Franciszek oprócz Filippi i stołecznych Aten mógłby odwiedzić także inne miejsca, związane z działalnością św. Pawła, np. Saloniki i Werię (biblijna Berea). Ponadto „niektórzy analitycy śledzący międzynarodowe podróże papieża uważają za możliwą trasę z trzema etapami: Grecją, Cyprem i Czarnogórą” - pisze Il sismografo.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję