Reklama

Aspekty

Pięć lat posługi biskupiej

Mija właśnie pięć lat od święceń biskupich bp. Tadeusza Lityńskiego. 16 czerwca 2012 r. ks. prał. Tadeusz Lityński, ówczesny proboszcz parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie, został włączony w grono następców Apostołów. W tych dniach dziękujemy Bogu za pasterskie posługiwanie naszego biskupa

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 25/2017, str. 1

[ TEMATY ]

bp Lityński

Ks. Adrian Put

Ks. prał Tadeusz Lityński w drodze na święcenia biskupie

Do posługi biskupiej ks. Lityńskiego powołał papież Benedykt XVI 28 kwietnia 2012 r. i mianował go biskupem pomocniczym diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, przydzielając mu stolicę tytularną Cemerinianus. Święceń biskupich, które ks. Lityński otrzymał w katedrze Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Gorzowie, udzielili abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce, abp Andrzej Dzięga, metropolita szczecińsko-kamieński, oraz bp Stefan Regmunt, ordynariusz zielonogórsko-gorzowski.

– Biskup musi być przygotowany do obrony wiary, ale z drugiej strony i do przyciągania do Boga ludzi zagubionych i wątpiących. Jezus zaprasza szczególnie nas, pasterzy, biskupów, aby ukazywać jasne oblicze Kościoła. Aby to osiągnąć, trzeba przemawiać z głębi serca, uaktywnić potencjał świętości i podjąć wysiłek spotkania z tymi, którzy szukają Bożego światła, by pomóc im Go znaleźć – mówił przed pięciu laty w homilii obrzędowej abp Migliore.

Bp Tadeusz Lityński jest pierwszym ordynariuszem naszego Kościoła lokalnego, pochodzącym z grona miejscowego duchowieństwa. Do posługi biskupa zielonogórsko-gorzowskiego został powołany przez papieża Franciszka 23 listopada 2015 r. 5 stycznia 2016 r. bp Lityński odbył ingres do gorzowskiej katedry.

Reklama

W okresie przed przyjęciem święceń biskupich ks. Lityński pracował jako wikariusz w parafii w Ołoboku oraz na parafii pw. Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski w Głogowie, a jako proboszcz organizował parafię w Ochli oraz pracował w parafii pw. Chrystusa Króla w Gorzowie. Był także związany z Sądem Biskupim w Gorzowie, gdzie pełnił różne funkcje. Na Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie ukończył studia specjalistyczne z prawa kanonicznego.

W polskim Kościele pełni funkcję delegata Episkopatu Polski ds. duszpasterstwa pracowników leśnictwa, gospodarki wodnej i ochrony środowiska.

2017-06-13 11:35

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Potrzebujemy stref milczenia

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 1/2018, str. IV

[ TEMATY ]

bp Lityński

ks. Adrian Put

– Dzisiaj, w dobie wszechobecnego wrzasku i hałasu, potrzebujemy stref milczenia, co nie znaczy, że bezczynności – tłumaczy Ksiądz Biskup

Kamil Krasowski: – 5 stycznia mijają dwa lata od uroczystego ingresu Księdza Biskupa do gorzowskiej katedry i rozpoczęcia posługi w naszej diecezji. Jakie, zdaniem Księdza Biskupa, były te dwa lata?

Bp Tadeusz Lityński: – Były dla mnie bardzo pracowite, co znaczy, że cały czas uczę się tej posługi. Czuję brzemię odpowiedzialności, a jednocześnie spoczywa na mnie wiele obowiązków, które czasowo absorbują bardzo mocno. Jednak kiedy patrzę z perspektywy tych dwóch lat, to wciąż na nowo dostrzegam pewne pola, przestrzenie, które pozwalają mi odkrywać piękno Kościoła, a także piękno ludzi, którzy tworzą tę wspólnotę, zaangażowane grupy parafialne i wspólnoty duszpasterskie. Istnieje wiele dzieł i inicjatyw, i to jest bardzo radosne, ale z drugiej strony ta zwykła codzienność, związana z administrowaniem i odpowiedzialnością za funkcjonowanie 270 parafii, kilkuset księży, katechetów oraz osób życia konsekrowanego sprawia, że potrzeba po prostu wydłużyć dobę o kolejne godziny, żeby można było z każdym, który tego pragnie, porozmawiać w celu omówienia pewnych tematów. Potrzeba tu zatem jeszcze większego zaangażowania całego aparatu i systemu rady, instytucji kurialnej, a także różnych wspólnot, które wspierają biskupa. I tu widzę, że należy się bardziej oprzeć na tych, którzy są wokół, żeby oni też podejmowali szereg działań, bo koncentrowanie tylko na sobie staje się już nie tylko wyczerpujące, ale nawet niebezpieczne. Myślę, że jest to zadanie, które czeka nas w nowym roku, by w tym wymiarze duszpasterskim podjąć wysiłek podejmowania szeregu inicjatyw lokalnych, które widziałbym w dekanatach, parafiach oraz sanktuariach naszej diecezji.

– Trwamy w okresie nowego roku duszpasterskiego pod hasłem: „Jesteśmy napełnieni Duchem Świętym”, który stawia przed naszą diecezją nowe wyzwania duszpasterskie. Jednym z nich są zagadnienia związane z uroczystą, liturgiczną inauguracją I Synodu Diecezjalnego. Jakie nadzieje wiąże Ksiądz Biskup z działalnością tego gremium?

– Synod jako czas wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego może się okazać – i chciałbym, żeby tak było – wielką łaską dla diecezji. Po pierwsze, jest on okazją do tego, aby usystematyzować i zebrać miłość i miłosierdzie Kościoła, które jest wyrażone także w prawie diecezjalnym. Trzeba to wszystko – co systematycznie, przez lata było i jest wyrażane w rozporządzeniach i zarządzeniach – zauważyć, następnie ujednolicić i zobaczyć bogactwo, które dotyka wielu sfer życia Kościoła. Jednocześnie chcemy spojrzeć w przyszłość i szukać takich rozwiązań, które podpowiada nam Duch Święty, rozważając Jego głos na modlitwie, bo Pan Bóg do nas nieustannie mówi. Czasami tego nie słuchamy bądź to, co On mówi, ginie w hałasie współczesnego świata. W związku z tym stoi przed nami wyzwanie uruchomienia szeregu miejsc nasłuchiwania głosu Pana Boga, a więc jeszcze większego skupienia na modlitwie adoracyjnej w diecezji. Potrzeba takiej modlitwy w parafiach, podobnie gdy chodzi o jeszcze mocniejsze podkreślenie roli i znaczenia lokalnych sanktuariów, które stanowią centra życia duchowego. Chciejmy do nich pielgrzymować i korzystać z owoców, które są im przypisane. Dzisiaj nie uciekniemy również przed tym wymiarem spojrzenia na oblicze człowieka cierpiącego, na które zwrócił uwagę papież Franciszek, ustanawiając po raz pierwszy w 2017 r. Światowy Dzień Ubogich, który wiele uwagi poświęca ludziom ubogim, uchodźcom i bezdomnym, pokazując, że Kościół i miłosierdzie są tożsame. Nie można sobie wyobrazić Kościoła bez miłosierdzia, a miłosierdzie też potrzebuje pewnego zaangażowania, które powinno być stałą postawą wszystkich ludzi Kościoła. Uważam, że dzieła miłosierdzia są pewnym wyznacznikiem wierności Chrystusowi, czyli wsłuchiwanie się to bycie przy Jezusie, tak jak to czyniły tłumy i apostołowie, którzy chodzili za Nim i Go słuchali, co chcemy jeszcze mocniej podkreślić w czasie obrad I Synodu Diecezjalnego. Kolejną rzeczą jest dzielenie się miłością i miłosierdziem z innymi, z czym związane są pewne dzieła w naszej diecezji, planowane na najbliższy czas, który pozwoli, że pewne czytelne znaki takiego działania będą w diecezji zauważone.

– W 2018 r. nasza Ojczyzna obchodzi 100. rocznicę odzyskania niepodległości. Jak Kościół diecezji zielonogórsko-gorzowskiej zamierza uczcić obchody tego wydarzenia?

– Jesteśmy zaproszeni zarówno przez pana wojewodę, jak i przez panią marszałek do udziału w gremiach, które przygotowują te obchody, w co oczywiście chcemy się włączyć. Jako wspólnota diecezjalna natomiast, tworzona przez poszczególne parafie, będziemy mieli wiele okazji do tego, co jest misją Kościoła, czyli modlitwy. Z jednej strony będzie ona doskonałą sposobnością do tego, aby polecać Bożemu miłosierdziu tych wszystkich, którzy wywalczyli nam wolność, a z drugiej strony jest ona zawsze wyrazem miłości Ojczyzny i wołaniem do Boga o opiekę, szczególnie teraz, kiedy widać, jak bardzo potrzebujemy modlitwy w Polsce i na świecie. Myślę, że istotną rolę będzie tutaj również odgrywała pewna misja, zadana nam przez naszego rodaka, św. Jana Pawła II, który wielokrotnie wskazywał, że na polską kulturę i tożsamość narodową wpływa również pamięć o przodkach. Dlatego też zachęciliśmy duszpasterzy, aby w tym jubileuszowym roku 1 listopada, podczas modlitwy na cmentarzach parafialnych, można było zauważyć obelisk czy tablice upamiętniające 100. rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości, żeby znalazła ona swój wymiar zewnętrzny, poświęcony tym, którzy wolność nam wywalczyli i zapłacili za nią najwyższą cenę, czyli oddali swoje życie. Oczywiście jesteśmy bardzo mocno zaangażowani w szereg przygotowywanych wydarzeń i inicjatyw, typu: akademie, konferencje historyczno-naukowe, koncerty czy wieczornice, ponieważ pragnę w tym miejscu przypomnieć, że Kościół katolicki wniósł ogromny wkład w odzyskanie niepodległości. Ma swój w tym niekwestionowany udział i dlatego też chcemy o tym pamiętać.

– Wielką radością poprzedniego roku duszpasterskiego była zgoda watykańskiej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów na przeniesienie uroczystości Najświętszej Maryi Panny z Rokitna z 15 sierpnia na 18 czerwca, co było spełnieniem pragnienia serc wielu diecezjan. Jak więc zapowiadają się tegoroczne uroczystości odpustowe w Rokitnie?

– Cieszymy się bardzo, że nasza prośba spotkała się z uznaniem i akceptacją Watykanu, aby na 18 czerwca przenieść uroczystość odpustową w Rokitnie, a tym samym żeby uroczyste wspomnienie Patronki naszej diecezji było świętowane w każdym kościele, w każdej parafii. Jednocześnie też chcemy w tym roku rozszerzyć uroczystości odpustowe, nie ograniczając się tylko do jednego dnia. Na pewno charakterystycznym rysem tegorocznego świętowania będą Diecezjalne Dni Młodych oraz dziękczynienie za kapłaństwo, odbywające się w dniach poprzedzających 18 czerwca. Obecnie jesteśmy na etapie prac, które mają podkreślić jeszcze inne formuły tej uroczystości. Chcemy, aby rozpoczęła się ona uzyskaniem specjalnego daru od papieża – rocznego odpustu dla naszego sanktuarium w Rokitnie w ramach przygotowania do jubileuszu jego 350-lecia, aby stało się ono miejscem pielgrzymowania, ale też rekolekcji i przemiany wielu wspólnot – co już się dzieje, chcielibyśmy jednak jeszcze bardziej to zintensyfikować.

– Czy istnieje szansa, by Sanktuarium Matki Bożej Cierpliwie Słuchającej w Rokitnie miało własny formularz mszalny?

– Oczywiście, bardzo byśmy tego chcieli. Pewne starania zostały już poczynione w tej sprawie, dokumenty zostały wysłane do kongregacji. W chwili obecnej czekamy na odpowiedź i cały czas bardzo mocno staramy się o to, aby taka możliwość była.

– Hasło obecnego roku duszpasterskiego kieruje wzrok i serce ku osobie Ducha Świętego. Ks. Robert Patro w wywiadzie dla „Niedzieli”-„Aspektów” podkreślił potrzebę wsłuchiwania się w głos Ducha Świętego, czemu mają służyć czuwania w poszczególnych dekanatach diecezji oraz Kongres Ruchów i Stowarzyszeń dla Nowej Ewangelizacji. Co, zdaniem Księdza Biskupa, mówi Duch Święty do naszego Kościoła lokalnego? Co chce nam przekazać i jaką drogą poprowadzić?

– Myślę, że z jednej strony hasło tego roku, ale z drugiej strony również nasza Patronka, Matka Boża Rokitniańska uczy nas zasłuchania, ponieważ Jej atrybut, jakim jest odsłonięte ucho, wskazuje, że jest Ona zasłuchana w Bogu, w głos Ducha Świętego, bo przecież została napełniona Duchem Świętym, Jej życie było przepełnione obecnością Ducha Świętego i była w Wieczerniku, więc mamy tutaj Nauczycielkę, która uczy nas, jak korzystać z tego daru. Uczy nas również udziału w życiu Kościoła poprzez wsłuchiwanie się w głos człowieka, który powierza swoje sprawy Panu Bogu. Jest to pewna misja, którą jako Kościół diecezjalny chcemy podjąć, zaczynając od tego, aby przez wspomniane czuwania w dekanatach oraz stałe punkty modlitewne otworzyć się na głos Pana Boga. Ciągle będę podkreślał wielką wartość milczenia i adoracji w życiu Kościoła, o czym mówi kard. Robert Sarah w książce pt. „Moc milczenia”, podkreślając, że modlitwa wspólnot kontemplacyjnych na przestrzeni wieków była wielką siłą Kościoła i w dobie tego wszechobecnego wrzasku, hałasu potrzebujemy właśnie takich stref milczenia, co nie znaczy, że bezczynności, ale żebyśmy pozwolili, aby Duch Święty bardzo intensywnie w nas działał przez słowo, które do nas chce kierować, przez łaskę, którą chce nam dać. Dlatego kładziemy taki duży nacisk, a jednocześnie zachęcamy, aby w parafiach uruchomić miejsca modlitwy adoracyjnej, która będzie wspierała odbiór głosu Ducha Świętego dla naszego Kościoła.

– Przed dwoma tygodniami zakończyliśmy w Kościele Rok św. Brata Alberta, z kolei patronem 2018 r., jak zdecydowali biskupi, jest św. Stanisław Kostka, patron dzieci i młodzieży. Jak Ksiądz Biskup zachęciłby naszych młodych diecezjan do aktywnego włączenia się w przeżywanie tego roku w Kościele diecezjalnym?

– Przygotowania do Światowych Dni Młodzieży i obchody tego czasu w diecezji wydały piękne owoce. Dziełem po ŚDM są spotkania w ramach Diecezjalnych Dni Młodych, Adwentowe Wieczory Młodych w naszych sanktuariach oraz spotkania w ramach wspólnot parafialnych. Wolność wolnością, ale młody człowiek cały czas będzie potrzebował przewodnika i autorytetu. Dla mnie uderzające jest to, z jaką konsekwencją, z jaką ofiarą św. Stanisław Kostka podejmował trud wierności dla Chrystusa i kroczenia drogą całkowitego oddania się Bogu, co dzisiaj, w dobie współczesnej, jest nieraz niezrozumiałe dla młodego człowieka. Chce się zwrócić uwagę tylko na ten świat, na te wartości, natomiast nie chce się widzieć świata duchowego, świata dialogu z Bogiem, czyli modlitwy, a także wolności od grzechu, od zła. A właśnie św. Stanisław Kostka jest tym, który pokazuje, że taką drogą można też kroczyć i to jest ogromna szansa dla młodych ludzi.

– Czego Ksiądz Biskup życzyłby sobie i mieszkańcom naszej diecezji w nowym roku?

– Chciałbym, abyśmy jeszcze bardziej wychodzili z postawy bierności, duchowej apatii poprzez modlitwę, zaangażowanie w wiele dzieł duszpasterskich, charytatywnych, aby każdy diecezjanin dołożył swoją cegiełkę do piękna gmachu, jakim jest wspólnota Kościoła. Chciałbym, żeby oblicze Chrystusa mogło się jeszcze bardziej rysować w każdym człowieku, którego spotykamy, i żebyśmy tak to postrzegali. Życzę sobie, a także wszystkim duszpasterzom, osobom życia konsekrowanego, wszystkim świeckim, abyśmy tworzyli jedną wielką rodzinę w miłości i miłosierdziu. To jest zadanie, które stoi przed nami.

CZYTAJ DALEJ

Jeden dzień z kampanii

2020-06-17 11:08

Niedziela Ogólnopolska 25/2020, str. 12-13

[ TEMATY ]

wybory

wybory 2020

Katarzyna Woynarowska

Jedziemy śladem Dudabusa – najbardziej znanego dziś autobusu w Polsce. Plan jest taki: zobaczyć kampanię w terenie, uchwycić nastrój chwili i porozmawiać ze spotkanymi po drodze ludźmi o wyborach i o Polsce.

Mawia się, że trzeba uścisnąć trzy dłonie, by zyskać jeden wyborczy głos. Kampania prezydencka nabiera więc tempa i rumieńców, szczególnie po przerwie spowodowanej epidemią. Jest piątek 12 czerwca 2020 r., przez Polskę przechodzi upalny i burzowy front atmosferyczny, a my – podobnie jak Dudabus – obieramy kierunek na Dolny Śląsk. Andrzej Duda często powtarza, że w ciągu minionych 5 lat zjechał Polskę, był w każdym powiecie. W kampanii, walcząc o reelekcję, powtarza trasę, bo jak wielu przyznaje, z tych spotkań czerpie swoją siłę.

Rolnik znalazł żonę

Zjeżdżamy z imponującej A4 i zmierzamy do Uniejowic – wsi leżącej w środku rolniczego serca regionu, gdzie zaplanowano pierwsze spotkanie. Doganiamy Dudabus i nieco rozczarowani stwierdzamy, że to tylko skromny autosan. Na pokładzie, obok Andrzeja Dudy, grupa młodych ludzi oraz prezydencki rzecznik Błażej Spychalski. W obstawie jedzie kilka aut służb chroniących głowę państwa.

Dlaczego właśnie Uniejowice wybrał sztab Andrzeja Dudy? Tutaj swoje ponad 100-hektarowe gospodarstwo prowadzi bodaj najbardziej znane obecnie małżeństwo rolników: Anna i Grzegorz Bardowscy, para znana z telewizyjnego show Rolnik szuka żony. Młodzi prowadzą nie tylko duże rolnicze przedsiębiorstwo, ale także własną stronę internetową, na której doradzają m.in., jak zarządzać gospodarstwem w XXI wieku. – Kiedy kilkanaście dni temu dostaliśmy telefon z propozycją takiego spotkania, byłam w szoku i pomyślałam, że Grzesiek mnie wkręca – komentowała okoliczności spotkania Anna Bardowska. – Oczywiście, zgodziliśmy się na przyjęcie pana prezydenta. Nie patrząc na to, jak wiele dzieli nas, Polaków, jak różne są nasze poglądy, potrzeby, uważamy, że głowie naszego państwa należy się szacunek. Dla nas to ogromny zaszczyt mieć takiego gościa. Od chwili kiedy wizyta została potwierdzona, całą rodziną zabraliśmy się do przygotowań. Porządki trwały kilka dni, staraliśmy się, jak tylko potrafimy.

Dom Bardowskich stoi niedaleko pięknego kościoła, w samym sercu wsi. Zadbany i zasobny od frontu, z tyłu otwiera się przestrzeń imponującego gospodarstwa, po którym właśnie oprowadzany jest prezydent. W oczekiwaniu na koniec spotkania rozmawiamy z miejscowymi – o tym, o czym dyskutuje teraz cała Polska: o polityce i wyborach. Okazuje się, że prezydent ma we wsi sporo zwolenników. – Większość zagłosuje na Dudę, bo on dotrzymuje słowa. Kocha Polskę i dba o rodzinę – mówi starszy pan. – Mnie się nigdy lepiej nie żyło niż teraz – dopowiada drugi. Obaj spaleni słońcem, ze spracowanymi, grubymi jak bochny chleba rękami. – To najlepszy prezydent, jakiego mieliśmy – wtrąca młodszy mężczyzna z rumianym dzieciaczkiem na rękach. – Bardowscy to mądrzy ludzie, będą gadać z prezydentem o rolnictwie, że nie wszystko jest tak, jak być powinno. Epidemia i susza mogą nas zniszczyć. Dobrze, żeby tam, na górze, o tym wiedzieli – dodaje.

Jak się później okazało, Grzegorz Bardowski nie zawiódł oczekiwań ziomków. – Prezydent dopytywał, co należy zmienić w polskim rolnictwie. Moim zdaniem, kluczowy jest temat znakowania polskiej żywności. Do tego zmagamy się z suszą, są niskie ceny skupu płodów rolnych i kilka innych spraw, które sprawiają, że zyski wcale nie są takie duże – opowiadał dziennikarzom.

Czekanie w czerwcowym skwarze się opłacało. Pojawianie się prezydenta wzbudza natychmiastowe poruszenie. Andrzej Duda znany jest z tego, że z łatwością potrafi nawiązywać kontakt z ludźmi. Tak jak teraz w Uniejowicach, gdy energicznie podchodzi do naszej niewielkiej grupki, wita się, zagaduje, bez cienia zniecierpliwienia pozuje do zdjęć. Nie unika i dłuższych rozmów, nie spieszy się, mimo że w oddalonej o kilka kilometrów Złotoryi ma zaplanowany udział w wiecu. – Niech pan obieca, że wygra! – domagają się ludzie. – Robię, co mogę – odpowiada prezydent.

Liczy się konkret

W Złotoryi wrze. Uczestnicy spotkania czekają w dolnej części rynku, koło skweru Siedmiu Mieszczan, zwanego „Lipkami”. W powietrzu łopoczą gęsto biało-czerwone flagi, ludzie wachlują się planszami z hasłem „Duda 2020”. W górę wędruje wielki baner z napisem: „Andrzej musisz”, który 5 lat temu, podczas poprzedniej kampanii, także witał mało znanego wówczas polityka w Złotoryi.

– Przyniósł mu wtedy szczęście, przyniesie i dziś – mówi z radością p. Stanisława, która od kilku godzin okupuje strategiczne miejsce w cieniu złotoryjskiego rynku. – Nie mogłam opuścić takiej okazji. W Polsce się mówi, że Dolny Śląsk nie lubi Dudy, a to nieprawda. Proszę zobaczyć, jest piątek, czyli dzień pracy, a ile osób przyszło! Po twarzach widzę, że część nietutejsza, pewnie przyjechali z całego powiatu. Ludziom żyje się teraz dostatnio i spokojnie. I chcemy, żeby tak zostało. Nie ma co kombinować, skoro maszyna dobrze działa. Prawda jest taka, że jak się na górze zaczynają kłócić, to najbardziej obrywają ci na dole.

Dudabus przeciska się wąskimi uliczkami w kierunku rynku. Ludzie zrywają się z ławek, coraz głośniej skandują hasła. W górę wystrzeliwują flagi i kampanijne plakaty, emocje sięgają zenitu. Prezydent obchodzi zebranych niespiesznie, podobnie jak w Uniejowicach. Rozdaje autografy, żartuje, ściska dziesiątki rąk, pozuje do kolejnych selfie. Za chwilę jednak, gdy stanie na środku tego zgromadzenia, będzie mówił już bardzo poważnie. O realizacji obietnic sprzed 5 lat i planach na przyszłość. Na moment robi się cicho. Owacje zagłuszą głos prezydenta dopiero, gdy powie o rodzinie, w której „jest tata i mama”. – Rodzina, w której jest macierzyństwo i rodzicielstwo. Rodzina, która wymaga ochrony ze strony państwa. To wsparcie od polskiego państwa zostało przekazane przez program 500+. To dla mnie wielki powód do dumy. Ja tych programów, które wspierają rodzinę, nie pozwolę ruszyć! Ani pogorszyć, ani zlikwidować! Nigdy mojego podpisu pod zmianami nie będzie – podkreśla. Brawa i skandowane: „dziękujemy!”.

– Ja się nie boję tego, że ci, co podwyższali wiek emerytalny Polakom, kiedy ja go obniżam i podpisuję się pod ustawą, będą mnie nazywali „długopisem”. Ja dla moich rodaków pracuję. Nie boję się wyzwisk. Kiedy składam podpis pod ustawą, która reformuje polski Sąd Najwyższy, to oni będą mnie obrzucali wyzwiskami. Trudno. Ważne, że robię to, czego państwo oczekują, co jest potrzebne Polsce – zaznacza. Brawa i skandowanie: „dziękujemy!”.

Największy entuzjazm wzbudza jednak obietnica zlikwidowania wykluczenia komunikacyjnego Złotoryi, czyli przywrócenia połączenia kolejowego. – Widzi pani? Konkret, a nie górnolotne obietnice, które potem gdzieś się rozmywają i nikt już nie pamięta, o co chodziło – p. Aneta 5 lat temu zagłosowała na Andrzeja Dudę, gdy usłyszała, jak podczas spotkania wyborczego w hali „Tęcza” mówił, o jakiej Polski marzy.

Szansa na kontynuację

W rozkładzie jazdy Dudabusa jest jeszcze niedaleka Trzebnica. Choć to niewielkie miasto, na rynku pojawia się jakieś 3 tys. ludzi, w większości zwolennicy, ale przyszli także ci, którzy na Andrzeja Dudę nie zagłosują. Kampania wyborcza to przecież również starcia z przeciwnikami. – Cieszę się, że mogę być tutaj, by rozmawiać o Polsce i o tym, co trzeba zrobić, żeby nam z powrotem nie psuli Polski ci, którzy poza krzykiem nie mają nic do zaoferowania – tak prezydent skomentował okrzyki przeciwników. – Ja chcę kontynuować pracę dla Rzeczypospolitej, pracę dla państwa, którą rozpocząłem w 2015 r., gdy na moich spotkaniach słuchałem tego, co mieli państwo do powiedzenia, i starałem się później, przez całe te 5 lat, do dziś to realizować.

Na dzisiaj koniec. Nazajutrz, czyli w sobotę 13 czerwca, Dudabus pojedzie na Opolszczyznę. W rozkładzie jazdy: Opole, Brzeg i Głogówek...

CZYTAJ DALEJ

Szczęść Boże, na motorze

2020-07-05 11:59

Małgorzata Pabis

W sobotę 4 lipca do sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach przybyła Ogólnopolska Pielgrzymka Motocyklistów i Motocyklistek Iskra Miłosierdzia. Mszy świętej sprawowanej w bazylice o godz. 13.30 przewodniczył salezjański neoprezbiter - ks. Patryk Chmielewski.

Zebranych w świątyni powitał ks. Bogdan Zbroja: -Witam was motocyklistki i motocykliści na naszej pielgrzymce. Życzę wam szerokości i Bożej Opatrzności na wszystkich zakrętach. Niech ta Boża Opatrzność i Boże Miłosierdzie czuwa nad nami, nad naszymi rodzinami i bliskimi.

W homilii ks. Patryk Chmielewski przypomniał, że pielgrzymka odbywa się w pierwszą sobotę miesiąca. - Przyjechaliśmy wynagradzać Niepokalanemu Sercu Maryi nasze grzechy i tych, którzy obrażają Boga, Matkę Boga i Kościół. I spotykamy się w dniu święta – poświęcenia Katedry Wawelskiej. To nie przypadek, że nasze modlitwy jednoczą się dzisiaj ze wszystkimi mieszkańcami archidiecezji krakowskiej. My jako Iskra Miłosierdzia włączamy się w wielką modlitwę dziękczynną miejscowej wspólnoty. Nie odłączamy się, ale chcemy coś dać – powiedział i dodał: - Dzisiaj dajemy dar naszej modlitwy wynagradzającej do tej lokalnej społeczności. I to jest dar, który jest tak samo ważny, a może i ważniejszy, niż wszystkie wsparcia materialne, jakie dajemy przy różnych okazjach. Dzięki temu zachowujemy równowagę między tym co w naszym życiu ludzkie, a tym co powinno być Boskie. Bo taki jest właśnie Kościół: Bosko-ludzki. Święty, bo Boży i grzeszny, bo ludzki.

Salezjanin przywołał zdanie św. Johna Henrego Newmana: „Wierzymy, ponieważ kochamy”. - Kościół jest pełen paradoksów. Obok wielkich świętych są wielcy grzesznicy. Ale miłość Boża dotyka każdego. Obyśmy na tę miłość byli otwarci – apelował kapłan.

Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii nam mówią o tym otwarciu na Jego miłość i miłosierdzie – kontynuował ks. Chmielewski. - „Prawdziwi czciciele oddają Bogu cześć w Duchu i prawdzie”. Potrzeba nam Ducha Świętego, żeby poznać prawdę. Potrzebujemy Ducha Świętego, bo Duch przekonuje nas o grzechu, za który w pierwszą sobotę chcemy wynagradzać. Ale też Duch Święty daje nam zrozumieć, czym jest grzech. Grzech jest niewiarą w Jezusa. I z tego wypływają wszystkie inne upadki. Dlatego wiara w Boga, to także wiara w Kościół. Ale wierzyć możemy tylko dlatego, ponieważ kochamy.

Kapłan zwrócił się do zebranych w świątyni: - Drodzy Bracia i Siostry niosący orędzie, Iskrę Miłosierdzia na świat – najpierw musimy kochać, a kochać to służyć. Służyć to dawać innym to, co mamy. A co mamy, czego byśmy nie otrzymali? Dzisiaj po błogosławieństwie, którego chcę udzielić każdemu po Koronce, weźcie proszę obrazek prymicyjny. Na jednych jest właśnie to zdanie: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał?”.Pamiętając o tym, będzie nam łatwiej się dzielić. Trudniej oskarżać. Nie będziemy tacy roszczeniowi. W duchu i prawdzie stawajmy i oddawajmy cześć Bogu – wdzięczni za życie, za słońce, za sakramenty, za Kościół! Wdzięczni za Kościół, który sami tworzymy. Św. Piotr pisze, że my sami budujemy tę budowlę – jesteśmy jak żywe kamienie. Jesteśmy wybrani, wszyscy, by być narodem świętym i ogłaszać dzieła Boga – Tego, który nas wezwał z ciemności, do przedziwnego swojego światła, jako ci, którzy dostąpili miłosierdzia. Bo Pan jest miłosierny i nie przychodzi powołać sprawiedliwych, ale grzeszników, żeby się nawrócili. Ten fragment jest jako drugi na obrazkach: „Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników”. To jest nasza nadzieja w miłosierdziu Bożym.

Kapłan apelował: - Weź więc głęboki oddech i napełnij się Bożym miłosierdziem w świątyni Pańskiej. Napełnij się Bożą obecnością, o której nie masz teraz wątpliwości, abyś budował Kościół poza budynkami, z tą samą pewnością Bożej obecności w twoim domu, w pracy, na motocyklu. I jeszcze coś... jest z nami Maryja, nasza Matka, która raduje się z wszystkich dzieci Kościoła. Maryja cieszy się z tego, że tutaj jesteś – bądź więc synem, córką oddanym Maryi, naszej Matce, Matce Miłosierdzia.

Po Mszy świętej uczestnicy pielgrzymi adorowali Najświętszy Sakrament, odmówili różaniec i wzięli udział w Godzinie Miłosierdzia. Po prymicyjnym błogosławieństwie odjechali do Ojcowa.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję