Reklama

Niedziela Zamojsko - Lubaczowska

Dar od świętego Jana Pawła Wielkiego

W uroczystość Zwiastowania Najświętszej Maryi Pannie, dnia 25 marca 1992 r., powołana została do życia Diecezja Zamojsko-Lubaczowska. Stało się to mocą decyzji ówczesnego papieża Jana Pawła II. Myśl o powołaniu do życia naszej diecezji narodziła się zatem w sercu człowieka, którego już za czasów jego ziemskiego życia traktowaliśmy na co dzień jako doskonałego wykonawcę Bożych planów zbawienia, tak w naszej Ojczyźnie, jak i na całym świecie. Nową diecezję przyjęliśmy więc jako dar św. Jana Pawła Wielkiego, złożony w nasze niegodne ręce

Niedziela zamojsko-lubaczowska 13/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

rocznica

diecezja

Joanna Ferens

Bp Jan Śrutwa – pierwszy pasterz Kościoła zamojsko-lubaczowskiego

Niedawne obchody 1050-lecia Chrztu Polski rzuciły snop nowego światła m.in. na ciągle jeszcze świeży fakt zaistnienia naszej diecezji.

Perspektywa historyczna

Oto książę polski z rodu Piastów zaprosił w 966 r. na nasze ziemie Zbawiciela ludzkości, Jezusa Chrystusa, razem z Jego Najświętszą Matką. Kronikarze tamtej epoki odnotowali, że już po upływie dwu lat od owego wiekopomnego chrztu „Polonia coepit habere episcopum – Polska otrzymała pierwszego biskupa”. Historycy są niemal zgodni, że był nim misjonarz Jordan, który swoją siedzibę miał w Poznaniu. Tak zaczęła się budowa organizacji kościelnej na ziemiach polskich, która miała odtąd rozwijać się wraz z upływem czasu – aż po nasze dni.

Przełomowy w tym dziejowym procesie okazał się Rok Tysięczny, kiedy to w Gnieźnie, przy relikwiach świętego męczennika Wojciecha, doszło do spotkania syna księcia Mieszka, którym był Bolesław Chrobry, z cesarzem Ottonem III oraz przedstawicielami papieża Sylwestra II. Rezultatem tego zjazdu było ustanowienie arcybiskupstwa w Gnieźnie oraz podległych mu biskupstw w Krakowie, Wrocławiu i Kołobrzegu. Metropolia Gnieźnieńska była zatem pierwszą prowincją kościelną na naszych ziemiach, która powstała jeszcze u schyłku X wieku.

Reklama

Druga taka prowincja – znana powszechnie jako Metropolia Lwowska – powstała w wieku XIV. Weszły w jej skład takie m.in., powołane wtedy do życia, biskupstwa jak Chełm i Przemyśl. Na terenach obu tych diecezji katolickich rozciągały się, aż do rozbiorów Polski, nasze strony rodzinne, położone między Bugiem i Sanem.

W Polsce odrodzonej Stolica Apostolska ustanowiła 5 metropolii, które od 1925 r. grupowały 21 diecezji. Ponieważ w wyniku II wojny światowej zwycięskie mocarstwa przesunęły terytorium Polski bardzo znacznie ze wschodu na zachód, zachodziła potrzeba kolejnego uregulowania takiego stanu rzeczy z punktu widzenia duszpasterskiej troski Kościoła. Stało się to realne dopiero po upadku imperium sowieckiego w Europie Środkowo-Wschodniej oraz formalnym uznaniu przez zjednoczone Niemcy granicy z Polską. Bulla Ojca Świętego Jana Pawła II „Totus Tuus Poloniae populus – Cały Twój naród polski”, z 25 marca 1992 r., powiększyła do ośmiu liczbę katolickich metropolii w Polsce, które objęły 39 diecezji. Pośród 13 całkiem nowych biskupstw, ustanowionych przed dwudziestu pięciu laty, znalazła się także Diecezja Zamojsko-Lubaczowska. W jej skład weszło 10 dekanatów z południowo-wschodnich terenów dotychczasowej Diecezji Lubelskiej oraz cztery dekanaty tworzące ówczesną Administraturę Apostolską w Lubaczowie.

Należy koniecznie pamiętać o tym, że organizacja kościelna w Polsce oraz jej wszelkie przeobrażenia od X wieku aż po chwilę obecną pozostawały zawsze w ścisłym związku z misyjnym mandatem Zmartwychwstałego Jezusa Chrystusa, skierowanym do Apostołów: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (Mt 28, 19). Kościół został wtedy posłany przez Zbawiciela do wszystkich narodów celem głoszenia im Ewangelii. Jego ziemska organizacja, także na ziemiach polskich, służyła i dalej służy naszej pełniejszej ewange­lizacji – stosownie do warunków i wymogów każdej epoki oraz wszelkich okoliczności.

Reklama

Powstanie Diecezji Zamojsko-Lubaczowskiej wpisuje się zatem w taki właśnie kontekst biblijny, teologiczny i historyczny, znajdując w nim swoje głębokie uzasadnienie. Zawsze chodzi przecież o to, żeby Chrystus był obecny na każdym skrawku naszej ziemi ojczystej i w sercach wszystkich jej mieszkańców. Doświadczenie historyczne poucza nas przy tym, że bez Chrystusa i Jego nauki nie ma rozwiązania dla żadnego z naszych istotnych problemów życiowych, natomiast z Nim możemy osiągnąć wszystko.

Refleksje o minionym ćwierćwieczu

W drugiej części tego wspomnieniowego artykułu przechodzę już do spraw bardziej osobistych. Ojciec Święty nikogo nie zmusza do przyjęcia urzędu biskupa diecezjalnego. W imieniu więc św. Jana Pawła II kluczowe pytanie, czy zgadzam się przyjąć papieską nominację do Zamościa, postawił mi w Warszawie 11 marca 1992 r. Nuncjusz Apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk. Po wymianie zdań, podczas której rzuciłem i taką uwagę, że jest to sprawa wyjątkowo poważna, wyraziłem zgodę i podpisałem stosowne dokumenty. Na zakończenie Nuncjusz powiedział do mnie: „Musi ksiądz biskup pięknie urządzić tę diecezję, a przede wszystkim Zamość, który mi przypomina miasta Italii”.

Oficjalne ogłoszenie wszystkich papieskich decyzji nastąpiło 24 marca 1992 r. w Gnieźnie u grobu św. Wojciecha. W grupie kilkunastu innych biskupów złożyłem tam wyznanie wiary i stosowną przysięgę. Dnia następnego, czyli na Zwiastowanie NMP, 25 marca, już w Warszawie, brałem udział – wraz z arcybiskupami Jerzym Strobą i Józefem Życińskim – w konferencji dla dziennikarzy, która dotyczyła najświeższych decyzji Ojca Świętego w odniesieniu do Kościoła w Polsce. Tego samego dnia dotarłem do Zamościa i o godz. 18 wobec przedstawicieli duchowieństwa i wiernych zgromadzonych w katedrze przejąłem obowiązki pierwszego Biskupa Zamojsko-Lubaczowskiego.

Fakt ustanowienia naszej diecezji został przyjęty pozytywnie zarówno wśród duchowieństwa, jak i w kręgach katolickiego laikatu. Tym niemniej pewna osoba wyznała niebawem przede mną, że milej by jej było oglądać na moim miejscu innego biskupa. Ze spokojem odpowiedziałem na to, że wszystkie decyzje, związane z powstaniem tej diecezji oraz jej obsadą personalną, podjął osobiście nasz wielki papież Jan Paweł II.

Natomiast zupełnie niedawno temu postawiono mi pytanie, co dało mieszkańcom Ziemi Zamojsko-Lubaczowskiej ustanowienie naszej diecezji razem z faktem usytuowania Kurii Diecezjalnej w Zamościu. W odpowiedzi nawiązałem od razu do wizyty apostolskiej Jana Pawła Wielkiego w 1999 r. właśnie w tym mieście. Zaznaczyłem, że odbierał on nieustające zaproszenia także z innych ówczesnych miast wojewódzkich, takich jak chociażby: Chełm, Biała Podlaska czy Tarnobrzeg. Tymczasem św. Jan Paweł II odwiedził modlitewnie Lubaczów, Sandomierz i Zamość, ponieważ jako zwierzchnik Kościoła katolickiego miał na uwadze przede wszystkim miejscowości będące siedzibami biskupimi, do grona których przed dwudziestu pięciu laty dołączył także Zamość.

Mój inteligentny rozmówca od razu podsumował taką wypowiedź stwierdzeniem, że dla samej tylko owej wizyty apostolskiej z 1999 r. warto było ustanowić tę nową diecezję i uczynić „Padwę Północy” siedzibą biskupią. Potem już jeden przez drugiego przywoływaliśmy sobie te fakty i wydarzenia, które pozostawały w związku przyczynowym z powołaniem do życia tej diecezji. Gdy więc wskazałem dla przykładu na odzyskany dla kultu katolickiego kościół Ojców Franciszkanów, mój rozmówca natychmiast wspomniał o wspaniale odnowionej Katedrze Zamojskiej. Mówiłem jeszcze o powrocie w te strony zarówno Franciszkanów Konwentualnych jak i Sióstr Klarysek. Padło wypowiedziane z zapałem uzupełnienie, że dla kina „Stylowy” oraz dla Liceum Sztuk Plastycznych odejście ze świątyni było bardzo szczęśliwe, ponieważ wreszcie znalazły się dla nich lokale godne tak szacownych instytucji. Wspomniałem następnie o powołaniu do życia na przykład Katolickiego Radia Zamość czy też „Niedzieli Zamojsko-Lubaczowskiej”. Mój rozmówca dodał ze swojej strony, że osobiste poświęcenie szpitala „papieskiego” przez św. Jana Pawła Wielkiego ciągle dodaje skrzydeł pracownikom tej instytucji zdrowia publicznego i lokuje ją od lat w czołówce tego rodzaju placówek w naszej Ojczyźnie.

Na koniec tej pogodnej rozmowy słuchałem słów uznania dla moich następców w osobach abp. Wacława Depo i bp. Mariana Rojka. Mój interlokutor obiecał, że odtąd w całej naszej diecezji będzie już samodzielnie wyszukiwał takich znaków pamięci jak nowe parafie, wzniesione krzyże, kaplice i kościoły, ukoronowane obrazy cudowne, poświęcone budynki i pomniki oraz miejsca zbiorowych modlitw.

Zakończenie

Kiedy starsza o pięć lat moja siostra Regina Szaruga (zm. w 2012 r.) dowiedziała się w 1992 r. o wyznaczeniu mnie przez Ojca Świętego do budowania zrębów tej nowej diecezji, z matczynym zatroskaniem zapytała, czy nie byłoby lepiej, gdybym takie samo zadanie podjął nie w Zamościu, lecz gdzieś w innym rejonie Polski. Myślała wtedy niewątpliwie o mądrości ludowej, która głosi, że nikt nie jest prorokiem we własnej ojczyźnie. Ale w roku 2011, kiedy przyjechała z odwiedzinami do biłgorajskiego Domu Księży Seniorów, w pewnej chwili powiedziała mi tylko tyle: „Jakżeż ładnie wywiązałeś się, mój kochany braciszku, z tego papieskiego skierowania na kilkanaście lat do Zamościa”.

Biłgoraj, 4 marca 2017 r.

2017-03-23 09:49

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mija pół wieku od odnowienia w Kościele stanu dziewic

[ TEMATY ]

Watykan

diecezja

dziewica konsekrowana

Vatican News

Powołanie to istniało już w pierwszych wspólnotach chrześcijańskich, jednak z czasem poszło w zapomnienie. Mowa o „ordo virginum”, czyli „stanie dziewic”, który przeżył swój ponowny rozkwit dzięki papieżowi Pawłowi VI. Mija właśnie 50 lat od ogłoszenia przez niego odnowionego rytu konsekracji dziewic. Na wszystkich kontynentach jest ich ok. 5 tysięcy. Obecne są również w Polsce.

Z okazji tego jubileuszu w Watykanie miał się odbyć międzynarodowy kongres konsekrowanych dziewic, na który zgłosiły się przedstawicielki z 61 krajów. Z powodu pandemii spotkanie zostało jednak przełożone. Podobnie jak konsekracja niektórych z nich.

W tym gronie jest m.in. Chiara D’Onofrio, która swe śluby miała złożyć w czerwcu. Prowadzi ona dom dla byłych więźniarek, które na nowo próbują sobie ułożyć życie. Jak mówi Radiu Watykańskiemu swe powołanie do dziewictwa odkrywała przez kilka dobrych lat. Miało to miejsce m.in. w zakładzie karnym w Rzymie, gdzie pracowała z kobietami jako wolontariuszka.

„Przede wszystkim ważny jest dla mnie w tej konsekracji element prawdziwych zaślubin, a więc życie całkowicie oddane w zjednoczeniu z Chrystusem. Drugim aspektem jest «eklezjalność», czy «diecezjalność», czyli to, że istnieje Kościół macierzysty, który mnie przyjmuje i rozpoznaje mój specyficzny charyzmat, który jest w każdej konsekrowanej dziewicy, przyjmuje go, błogosławi i posyła na świat – mówi papieskiej rozgłośni Chiara D’Onofrio. – Ta konsekracja pozostawia nas głęboko zakorzenione w świecie, pozwalając obliczu Chrystusa mocniej w nim zajaśnieć, jest to coś ważnego i pięknego. Ważny jest też wymiar siostrzanej wspólnoty. My, konsekrowane dziewice, nie jesteśmy samotnymi wyspami, nie jesteśmy też mniszkami, każda żyje osobo, ale istnieje jakby wspólna tkanina, dokładnie wpleciona w to ciało, którym jest Kościół i ludzkość, przy silnym wsparciu innych konsekrowanych, z których każda realizuje swój specyficzny charyzmat.“

Przez włączenie do stanu dziewic konsekrowane kobiety zostają mocniej wpisane w życie swych macierzystych diecezji.
Żyjąc w dotychczasowych środowiskach, samodzielnie zarabiają na swoje utrzymanie, aktywnie angażują się nie tylko w życie kościelne, ale i społeczno-polityczne. Są wśród nich m.in. nauczycielki, dziennikarki, malarki, lekarki i pielęgniarki. Wyrazem konsekracji jest złota obrączka i zobowiązanie do codziennego odmawiania brewiarza.

Adhortacja posynodalna „Vita conscrata” rozróżnia pięć form życia konsekrowanego: instytuty zakonne oddane całkowicie kontemplacji, instytuty zakonne oddane dziełom apostolskim (tzw. czynne zakony), instytuty świeckie, stowarzyszenia życia apostolskiego oraz „ordo virginum” - stan dziewic, pustelników i wdów poświęconych Bogu. Ten ostatni był w pierwszych wiekach chrześcijaństwa bardzo rozpowszechnioną formą życia poświęconego Bogu, gdy nie istniało jeszcze zorganizowane życie zakonne. Później został zarzucony. Przywrócono go po wiekach w Kościele katolickim dzięki Soborowi Watykańskiemu II. 31 maja 1970 r. papież Paweł VI promulgował odnowiony ryt konsekracji dziewic.

CZYTAJ DALEJ

Bp Muskus: pycha staje się często umiłowaną siostrą ludzi żyjących w Kościele

2020-08-11 11:45

[ TEMATY ]

bp Damian Muskus

facebook.com/pieszapielgrzymkakrakowska

Pycha staje się często umiłowaną siostrą ludzi żyjących w Kościele - powiedział bp Damian Muskus OFM, który spotkał się z krakowskimi pielgrzymami na Przeprośnej Górce. Jak dodał, o pysze ludzi Kościoła świadczą słowa czy gesty pogardy wobec tych, którzy inaczej myślą, a nawet "wobec tych, którzy kierując się troską o swoje zdrowie czy swoich bliskich przyjmują Komunię na rękę".

Bp Damian Muskus zwracał uwagę pątników, że pojednanie nie jest łatwym procesem, bo wymaga zaangażowania dwóch stron konfliktu. – Zdarza się, że wyciągnięta dłoń człowieka z jednej strony, spotyka się z zaciśniętą pięścią lub z kamieniem z drugiej strony – zauważył. Jak jednak dodał, o ile z tego powodu nie zawsze jest możliwe pojednanie, o tyle zawsze możliwe jest przebaczenie.

Według niego, w procesie pojednania przeszkadza pycha, która – jak pisał ks. Józef Tischner – jest sposobem bycia człowieka, który „stracił lub nie osiągnął świadomości własnej wartości i gubi się w labiryncie pozorów, które sam stworzył”.

- Pycha jest groźna, bo nie uznaje żadnych autorytetów. Pomniejsza nawet autorytet Boga. Właściwie stawia człowieka na Jego miejscu. Pyszny człowiek jest przekonany o swojej nieomylności, stąd próbuje narzucać innym własną wizję świata. Nie uznaje, że ktoś może mieć inne poglądy niż on, że może mieć inne sympatie, że może mieć inne gusta – opisywał. Jak zauważył, mogliśmy się o tym przekonać choćby podczas ostatnich wyborów, kiedy to samo ujawnienie sympatii do któregoś z kandydatów wywoływało skrajne emocje.

- Niestety, pycha staje się często umiłowaną siostrą ludzi żyjących w Kościele. Świadczą o tym słowa czy gesty pogardy wobec tych, którzy inaczej myślą, a nawet wobec tych, którzy kierując się troską o swoje zdrowie czy swoich bliskich przyjmują Komunię na rękę – ubolewał hierarcha.

Dodał, że z pychą „potrafią przyjaźnić się” też biskupi i księża. - Pycha w tym wydaniu polega na chęci uzależniania ludzi od siebie i uświadamiania im, jak wielką władzę mam nad nimi. Pycha wmawia: istniejesz o tyle, o ile masz władzę nad innymi – wyjaśniał.

Nic bardziej mylnego. Kiedy ksiądz przestaje być proboszczem, czyli traci proboszczowską władzę, traci też kapłaństwo? Nie! Nadal może służyć, z jeszcze większym oddaniem i poświęceniem dopóki mu sił starczy. Kiedy biskup wchodzi w wiek emerytalny traci moc sakra którą przyjął?

W przeciwieństwie do pychy, pokora polega na prawdzie. - Człowiek pokorny wie, kim jest, i nie udaje kogoś innego. Jeśli ktoś nie ma głosu, nie udaje Pavarottiego, jeśli nie ma słuchu, nie udaje wirtuoza, jeśli nie ma smykałki do jazdy, nie udaje Kubicy. Jest taki, jaki jest – charakteryzował.

- Pokora na tym polega, żeby być sobą. Żeby być takim, jakim się jest – zaznaczył, podając przykład św. Franciszka z Asyżu, który nie próbował być kimś innym niż jest. - Nie musiał i nie chciał udowadniać przed nikim swojej godności. Wiedział, że jest cenny w oczach Boga i nie zabiegał o podziw ludzi. Był po prostu sobą – opowiadał bp Muskus.

Podkreślił, że pycha stanowi przeszkodę nie tylko w pojednaniu ludzi, ale też na drodze pojednania z Bogiem. - Człowiek pyszny, któremu brakuje dziecięcej ufności, będzie ukrywał się przed szukającym go Dobrym Pasterzem. Człowiek pyszny nie pozwoli Mu wziąć się na ramiona i zaprowadzić do stada – dodał.

Zwrócił uwagę, że Bóg nie patrzy na nas jak na „jednorodne stado”, ale jak na pojedyncze, niepowtarzalne osoby. - Taka jest prawda o Kościele. Nie jesteśmy anonimowym tłumem, ale wspólnotą osób. Każdy z nas został zaproszony przez Boga osobiście, każdy z nas jest dla Niego kimś bliskim i kochanym – zaznaczył.

- Jesteśmy związani ze sobą przez Boże dziecięctwo i dlatego podziały i konflikty w Kościele, w naszych wspólnotach, tak bardzo ranią Jego Serce i gorszą świat.

- Nie mamy prawa odrzucać innych, nie wolno nam odwracać się od najsłabszych dzieci Boga, bo Jezus oddał życie za każdego, bez względu na pochodzenie, wyznanie, poglądy, sympatie polityczne, zapatrywania ideowe,

bez względu na wszystko – zaapelował bp Muskus.

CZYTAJ DALEJ

MR: już ponad pół miliona bonów turystycznych trafiło do rodzin

2020-08-11 21:11

[ TEMATY ]

turystyka

bon turystyczny

Adobe.Stock.pl

Do polskich rodzin trafiło już 560 tys. bonów turystycznych - poinformował we wtorek resort rozwoju. Jak dodano, wartość przyznanych bonów to 479 mln zł. Od 1 sierpnia bon można aktywować na platformie PUE ZUS.

"Już ponad pół miliona #bonturystyczny jest w rękach polskich rodzin. To blisko pół miliarda złotych!" - napisał we wtorek na Twitterze resort rozwoju.

Polski Bon Turystyczny można aktywować od 1 sierpnia br. Na platformie PUE ZUS mogą to robić rodzice dzieci do 18. roku życia. Profil na PUE można założyć m.in. przy pomocy Profilu Zaufanego oraz bankowości elektronicznej. Po wejściu na PUE rodzice aktywują bon i otrzymają kod. Sam proces płatności odbywa się poprzez przekazanie numeru bonu podmiotowi oraz za pomocą dwóch kodów potwierdzających zakup w momencie płatności za usługę. Bonem można płacić wielokrotnie, aż do wyczerpania środków.

Bon to elektroniczny dokument przyznawany na dziecko, na które przysługuje świadczenie wychowawcze lub dodatek wychowawczy z programu "Rodzina 500 plus". Dotyczy to także dzieci, których rodzice pobierają świadczenie rodzinne za granicą i "500 plus" im nie przysługuje. Na każde dziecko przysługuje jeden bon w wysokości 500 zł. W przypadku dziecka z niepełnosprawnością wsparcie jest dwa razy wyższe i wynosi 1000 zł.

Za pomocą bonu można płacić za usługi hotelarskie i imprezy turystyczne na terenie Polski. Bon jest ważny do końca marca 2022 r. i nie podlega wymianie na gotówkę ani inne środki płatnicze. Lista zarejestrowanych podmiotów jest dostępna na stronach Polskiej Organizacji Turystycznej. (PAP)

autor: Michał Boroń

mick/ amac/

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję