Reklama

Głos z Torunia

Fighterka z Zabawy

W najbliższym tygodniu 17 lutego na ekrany kin wchodzi film „Zerwany kłos” opowiadający historię bł. Karoliny Kózkówny. O pracy nad filmem, postaci i wartościach bł. Karoliny oraz ich znaczeniu w życiu współczesnego młodego człowieka z aktorami odgrywającymi główne role w filmie: Aleksandrą Hejdą, Magdaleną Michalik i Piotrem Zajączkowskim, studentami i absolwentami Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, rozmawia Marianna Mucha

Niedziela toruńska 7/2017, str. 4-5

[ TEMATY ]

wywiad

film

bł. Karolina

Anna Głos

26 stycznia w Warszawie odbył pokaz filmu „Zerwany kłos”, w którym mogli uczestniczyć przedstawiciele mediów.

26 stycznia w Warszawie odbył pokaz filmu „Zerwany kłos”, w którym mogli uczestniczyć przedstawiciele mediów.

MARIANNA MUCHA: – „Warto jest wciąż walczyć, by nie legł w gruzach nasz piękny świat”, śpiewa w utworze promującym film „Zerwany kłos” Zofia Nowakowska. Jak rozumiecie te słowa, co one dla Was znaczą?

MAGDALENA MICHALIK (Teresa): – Cała piosenka oraz zacytowany fragment są dla mnie zachętą do stawiania czoła przeciwnościom, zachętą do codziennej walki. Warto w niej stawiać na dobro, piękno i prawdę. Ten fragment uświadamia, że nasz świat jest piękny! Stworzył go przecież Bóg. Jeżeli nie widać tego piękna, to właśnie przez zło, które każdego dnia w mniejszym bądź większym stopniu próbuje się wkraść do naszego życia.
ALEKSANDRA HEJDA (bł. Karolina): – Słowa te w prosty sposób ukazują ludzkie powołanie do czynienia dobra. Aby ono przetrwało w krzyczącym złem świecie, należy o nie walczyć. Słuchając po raz pierwszy tego utworu, oczyma wyobraźni widziałam postać bł. Karoliny Kózkówny. Choć błogosławionych i świętych mamy wielu, ona swą męczeńską śmiercią dała wyjątkowe świadectwo, które mam nadzieję, dzięki filmowi „Zerwany kłos” nie zostanie zapomniane.

– Aleksandro, kim była dla Ciebie bł. Karolina Kózkówna zanim dowiedziałaś się, że będziesz odgrywać jej rolę w filmie, a kim jest dla Ciebie teraz?

AH: – Ludzkość potrzebuje autorytetu, kogoś, kto w codziennym postępowaniu będzie drogowskazem. Dla mnie niewątpliwie jest nim właśnie bł. Karolina Kózkówna. Zanim dowiedziałam się, że dostąpię zaszczytu zagrania tejże postaci, niewiele wiedziałam na temat jej życia. Wszystko zmieniło się, gdy nastał czas przygotowań. Wówczas wspólnie z reżyserem zasięgnęliśmy do wielu publikacji jej poświęconych. Na podstawie tych informacji poznałam jej historię w pełni, ale także wykreowałam postać, którą przedstawiłam w filmie.

Reklama

– Teresa, którą odgrywa Magdalena Michalik, to druga obok bł. Karoliny Kózkówny główna bohaterka filmu. Karoliny nikomu nie trzeba przedstawiać, ale kim jest Teresa?

MM: – Nasz reżyser zaproponował postać Teresy, żeby pokazać jeszcze więcej wartości, których uczy nas Karolina. Teresa to wiejska dziewczyna, bardzo poraniona przez życie. W pewnym momencie dotyka ją kolejna tragedia – utrata cennego skarbu kobiety, jakim jest godność. Zachodzi w ciążę, co sprawia, że ludzie zaczynają ją posądzać o dobrowolne oddanie się żołnierzowi. Teresa nie widzi sensu w życiu – gwałt, ciąża, która już zawsze będzie przypominała o oprawcy, samotność, rany z przeszłości, myśli samobójcze. I w tym wszystkim Teresa spotyka Karolinę, która po prostu jest! Od momentu spotkania tego „anioła” życie Teresy zaczyna się powoli przemieniać. Doświadcza, że Bóg nawet z największego zła może wyciągnąć dobro.

– Czego współczesny młody człowiek, żyjący 100 lat po ukazywanych wydarzeniach, może się nauczyć od Teresy i bł. Karoliny?

MM: – Okazuje się, że bardzo wiele, bo pewne wartości się nie zmieniły, dalej pozostają ważne, choć świat próbuje ukazać je jako niemodne i zapomniane. Myślę tutaj o czystości, którą wskazuje nam bł. Karolina. Od bł. Karoliny młodzież uczy się umiłowania modlitwy. Jest ona także przykładem odwagi, a młody człowiek powinien być odważny; pokazuje nam, że nie wolno się poddać w chwili próby, że zawsze warto walczyć do końca i do końca być wiernym wyznawanym przez siebie wartościom.
Teresa z kolei udowadnia, że wydarzenia z przeszłości nie muszą determinować przyszłości. Jej sytuacja pokazuje też, że nie jesteśmy w stanie poradzić sobie sami z naszymi problemami. Muszą na naszej drodze znaleźć się dobrzy ludzie, którzy pomogą. Młody człowiek ma przecież wiele dylematów, pytań, wątpliwości, nieraz sporo problemów i to jest wskazówka, aby nie zamykać się w swoim świecie, nie zostawać samemu na polu walki. Film jest także przestrogą, żeby nie osądzać drugiego człowieka, nie znając jego przeszłości. To nauka nie tylko dla młodego człowieka.
AH: – Jak dziś żyjemy, każdy wie. Nie jest to jednak powód do odejścia od idei, jaką niosła bł. Kózkówna. Nie bez powodu powstał o niej już drugi film. Dla mnie to dowód, że bł. Karolina dopomina się naszej uwagi, aby te piękne wartości przetrwały.

– Czy bł. Karolina to wzór tylko dla kobiet, czy też współczesny młody mężczyzna może również się czegoś od Niej nauczyć?

PIOTR ZAJĄCZKOWSKI (Sorokin): – Karolina jest prawdziwą „fighterką”! Odwaga i bezgraniczna ufność Bogu to cechy, do których dążyć powinni zarówno kobiety, jak i mężczyźni.

Reklama

– Sorokin, którego odgrywasz, to bohater negatywny. Czy miałeś obawy związane z odegraniem tej postaci?

PZ: – Rola ta paradoksalnie była możliwie najprostszą z dotychczasowych, ponieważ pokazanie postaci negatywnej, budzącej strach – to działanie na jednym szablonie emocji, na przywołaniu w sobie gniewu, zawiści i innych negatywnych uczuć. Do tej pory miałem przyjemność grać wiele przeróżnych charakterów, zawsze ciekawych i najczęściej pozytywnych, ale postać Sorokina miała mieć „to coś złego w oku”, więc chciałem zmierzyć się z tym zadaniem aktorskim. Jedyne obawy, jakie miałem, to strach przed tym, żeby bezszwankowo wyjść z tej roli po zakończeniu zdjęć, żeby Sorokin nie stał się moim obciążeniem.

– Role w „Zerwanym kłosie” to Wasz debiut na dużym ekranie. Jakie uczucia towarzyszyły Wam przed rozpoczęciem pracy nad filmem? Czego oczekiwaliście, a czego dotyczyły ewentualne obawy?

AH: – Każdy dzień przynosił nowe refleksje, inne emocje towarzyszyły każdej scenie. Podstawową obawą było nieustannie powracające do mnie pytanie: Czy podołam? Wówczas wszystkie moje troski powierzyłam błogosławionej. Któż lepiej, jeśli nie właśnie ona, mógł pokierować moim aktorskim talentem? Wierzę, że trzymała pieczę nad nami wszystkimi, twórcami filmu „Zerwany kłos”.
MM: – Praca przy projekcie filmowym to przede wszystkim wspaniała przygoda zwłaszcza, jeśli odbywa się ją z przyjaciółmi. Po pierwszych spotkaniach z reżyserem, na których kształtowaliśmy moją rolę, czułam przede wszystkim jej ciężar emocjonalny. Chciałam pokazać sens walki Teresy szczególnie tym widzom, którzy w momencie oglądania filmu właśnie przeżywają kryzys w życiu – są samotni, nachodzą ich natrętne myśli z przeszłości, które nie dają spokoju, myślą o odebraniu sobie życia. Jakiś czas przed rozpoczęciem pracy nad filmem, sama przeżywałam trudne chwile, choć nie w takim stopniu jak Teresa. To doświadczenie pomogło mi w oddaniu emocji mojej postaci. Bardzo chciałam, żeby moja postać pokazała, że warto! Warto ten najgorszy moment przeczekać, zawierzyć go Bogu i czekać, aż zacznie On działać, uzdrawiać i tworzyć z nas nowego człowieka.

– Jakie doświadczenie podczas pracy nad filmem najbardziej zapadną Wam w pamięć? Czego nauczyła Was praca nad filmem?

PZ: – Zrozumiałem, że film to najbardziej nudna i mozolna praca dla aktora. Przez pół dnia nie robi się nic oprócz przejścia z punktu A do punktu B w taki sam sposób za każdym razem. Trzeba się więc mocno pilnować i powtarzać sobie: Chłopie, pokora! Oczywiście, przyjemnie ogląda się swoją scenę, nie widząc w niej siebie, tylko odgrywaną postać, ale żeby uzyskać ten efekt trzeba się naprawdę namęczyć.
AH: – Jestem ogromnie wdzięczna za kontakt z doświadczonymi aktorami. Dariusz Kowalski i Zuzanna Lipiec grający Jana i Marię Kózków oraz Paweł Tchórzelski w roli kozaka, oprawcy bł. Karoliny, dali mi wiele wskazówek i dobrych rad. Być może bez ich ingerencji niektóre sceny wyglądałyby zupełnie inaczej. Niewątpliwie najtrudniejszą sceną, która na długo zapadnie mi w pamięć, była próba gwałtu i śmierci Kózkówny. Ci, którzy znają jej losy, wiedzą, jak straszną śmierć poniosła... Tych, którzy jeszcze nie wczytali się w jej żywot, pozostaje mi zaprosić do kin.

2017-02-08 14:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

“Dzień gniewu” zwycięża na festiwalu “Mirabile Dictu”

2020-11-27 17:08

[ TEMATY ]

film

nagroda

Włochy

Oskar

facebook.com/teatrtelewizji

Polski film nagrodzony watykańskim Oskarem.

Międzynarodowy Festiwal Filmowy „Mirabile Dictu” to jeden z najbardziej prestiżowych festiwali filmów katolickich. Odbywa się regularnie w Rzymie od 2010 r. z inicjatywy reżyserki Liany Marabini, pod patronatem Papieskiej Rady ds. Kultury. Podczas festiwalu prezentowane są filmy w różnych kategoriach: fabularne, dokumentalne, krótkometrażowe i programy promujące uniwersalne wartości. Na Festiwalu prezentowane są również filmy polskie. W 2016 r. film Krzysztofa Tadeja „Życia nie można zmarnować” - opowieść o dwóch polskich franciszkanach: o. Michale Tomaszku i o. Zbigniewie Strzałkowskim, zamordowanych w Peru w 1991 r. przez terrorystów z ugrupowania Świetlisty Szlak - został uznany za najlepszy film w kategorii filmów dokumentalnych, co było wielkim wyróżnieniem zarówno dla reżysera, jak i dla TVP 1, w której Redakcji Programów Katolickich film został zrealizowany. Tadej został również nagrodzony w 2017 r. w tej samej kategorii za film o ks. Władysławie Bukowińskim „Człowiek Boga”. W 2018 r. Mariusz Pilis i Dariusz Walusiak zostali nagrodzenia za najlepszą reżyserię i najlepszy film dokumentalny za dokument „Teraz i w godzinę śmierci”. W zeszłym roku do finału Festiwalu został nominowany spektakl Teatru TVP „Inspekcja” w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza.

W tym roku do finału Festiwalu został wytypowany, między innymi, polski film „Dzień gniewu” również w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza. Reżyser jest także autorem scenariusza napisanego według sztuki Romana Brandstaettera. Akcja filmu rozgrywa się w czasie II wojny światowej w klasztorze w Polsce okupowanej przez Niemców. W niewielkim miasteczku ma miejsce obława na Żydów. Jednemu z nich, Emanuelowi Blattowi, udaje się uciec i schronić w pobliskim klasztorze. Do przeora udzielającego schronienia Żydowi przychodzi jego dawny kolega, niedoszły ksiądz, z którym studiował teologię w Rzymie, a obecnie oficer gestapo. Brandsteatter, a za nim Jacek Raginis-Królikiewicz ukazuje tragiczny splot zdarzeń, które dotykają samej istoty wiary – śmierć postrzegana jako zbawienie, świadome przyjęcie cierpienia jako najwyższy sens życia. Jedną z głównych, zbiorowych postaci tego misterium jest chór zakonników, który słowami psalmów komentuje wojenną rzeczywistość i wyraża lęk przed cierpieniem i śmiercią.

Ze względu na sytuację sanitarną tegoroczny festiwal „Mirabile Dictu” odbywał się w formie wirtualnej. Jury obradowało w składzie: przewodnicząca, księżna Maria Pia Ruspoli (Włochy), prof. Norbert Blecha, producent filmowy (Austria), Luca Caruso z Fundacji Ratzingera (Watykan) oraz brytyjscy artyści Rupert Wynne-James i Brian Finch. Liana Marabini, przewodnicząca Festiwalu podała wyniki głosowania wieczorem 26 listopada on-line. Jednogłośnie za najlepszy film Festiwalu został uznany film “Dzień gniewu”. To wielkie wyróżnienie zarówno dla reżysera, dla Teatru TVP oraz Studia Filmowego „N”, producentów filmu, ale również dla aktorów, wśród których należy wymienić Radosława Pazura, Rafała Gąsowskiego, Jana Marczewskiego i Natalię Rybicką.

Ale to nie koniec polskich akcentów na tegorocznym Festiwalu - trzeba również z zadowoleniem odnotować fakt, że za najlepszego reżysera uznano Hiszpana Antonio Olivié, twórcę filmu o Janie Pawle II: „John Paul II is Still Alive” („Jan Paweł II ciągle żywy”).

Pierwszą nagrodę w kategorii filmów dokumentalnych przyznano filmowi „I have a name” w reżyserii Lucii Mauro (U.S.A.).

Natomiast najlepszym filmem krótkometrażowym ogłoszono “Medjugorje, ziemia wiary” w reżyserii Pietro Pellizzieri (Włochy)

Ze względu na panującę epidemię w tym roku nie odbyła się również uroczysta gala festiwalowa, podczas której wręczanie są nagrody – statuetki „Il Pesce d’Argento” (Srebrna Ryba), które są inspirowane symbolem wczesnochrześcijańskim.

CZYTAJ DALEJ

„Dzień Gniewu” otrzymał watykańskiego Oscara 2020

2020-11-27 13:53

[ TEMATY ]

Oskar

facebook.com/teatrtelewizji

Zrealizowany w ramach Teatru Telewizji Polskiej dramat telewizyjny „Dzień Gniewu” według Romana Brandstaettera w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza został uznany za Najlepszy Film na Międzynarodowym Festiwalu Filmów Katolickich „Mirabile Dictu”.

Organizowana w Rzymie impreza jest jednym z najbardziej prestiżowych festiwali filmów katolickich na świecie. Odbywa się pod patronatem Papieskiej Rady ds. Kultury. Nagroda festiwalu „Il Pesce d’Argento” (Srebrna Ryba) jest inspirowana pierwszym chrześcijańskim symbolem i jest nazywana watykańskim Oscarem.

Polskimi laureatami „Mirabile Dictu” zostali wcześniej: Krzysztof Tadej, który dwukrotnie otrzymał nagrodę w kategorii Najlepszy Film Dokumentalny za filmy: „Życia nie można zmarnować” (2016) i „Człowiek Boga” (2017) oraz Mariusz Pilis i Dariusz Walusiak za Najlepszą Reżyserię i Najlepszy Film Dokumentalny za dokument „Teraz i w godzinę śmierci” (2018).

W 2019 roku na tym samym festiwalu nominację w kategorii Najlepszy Film otrzymał spektakl Teatru TVP „Inspekcja” w reżyserii Jacka Raginisa-Królikiewicza.

Akcja „Dnia Gniewu” dzieje się w czasie II wojny światowej, kiedy Polska znajduje się pod niemiecką okupacją. Jesienią 1943 roku w polskim klasztorze pojawia się młody Żyd, uciekinier z pobliskiego getta i prosi o pomoc. Tymczasem niemieccy naziści karzą Polaków śmiercią za ukrywanie Żydów. Mnisi muszą dokonać trudnego wyboru, gdy do klasztoru przyjeżdża oficer SS, odpowiedzialny za likwidację getta i kampanię eksterminacyjną przeciwko Żydom. „Dzień Gniewu” to pełna napięcia mieszanka thrillera wojennego i moralitetu, oparta na dramacie Romana Brandstaettera pod tym samym tytułem.

„Dzień Gniewu” był już wcześniej nagradzany na festiwalach w Polsce, USA, Kanadzie i Indiach.

Film znajduje się pod tym linkiem:

"Dzień Gniewu"
CZYTAJ DALEJ

Abp Skworc na Adwent: budujmy eucharystyczną wspólnotę

2020-11-28 08:28

[ TEMATY ]

Eucharystia

abp Wiktor Skworc

adwent

Adwent2020

Episkopat.pl

abp Wiktor Skworc

abp Wiktor Skworc

Zaproszenie do budowania eucharystycznej wspólnoty - tak zatytułowany jest list pasterski abp. Wiktora Skworca na I Niedzielę Adwentu. List metropolity katowickiego będzie odczytywany we wszystkich kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę, 29 listopada.

Abp Skworc przypomina, że Adwentem rozpoczynamy w Kościele przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. To także początek nowego roku liturgicznego. - To Jezus Chrystus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem, zarówno naszego życia, jak i całej historii - pisze arcybiskup podkreślając, że szczególnym fundamentem naszego chrześcijańskiego życia jest liturgia eucharystyczna.

Na wartość i bogactwo liturgii wskazuje program duszpasterski dla Kościoła w Polsce pod hasłem: "Eucharystia daje życie".

Autor listu zauważa, że trwająca pandemia może nam się kojarzyć z nieogarniętym mrokiem. - W takich chwilach szukajmy Bożego światła i nadziei w pięknie eucharystycznej liturgii oraz w trosce o jej głębokie przeżywanie - czytamy w dokumencie.

Abp Skworc przypomina, że czas podarowany Bogu, Kościołowi i na rzecz własnego zbawienia nie jest czasem zmarnowanym. - Niech zatem udział we Mszy św. niedzielnej za pośrednictwem mediów będzie poprzedzony decyzją całej rodziny, aby autentyczna i szczera modlitwa scalała wspólnoty domowego Kościoła - zachęca hierarcha wskazując, że udział w liturgii jest wyrazem postawy oczekiwania i czuwania.

Metropolita katowicki wskazuje, że właściwemu przeżywaniu Eucharystii powinno towarzyszyć odpowiednie przygotowanie i rozeznanie własnej sytuacji przed Bogiem, także w ramach sakramentu pokuty. - W sytuacji domowego przeżywania liturgii eucharystycznej dołóżmy starań, aby wyeliminować w tym czasie wszystko to, co mogłoby zakłócić naszą modlitwę. Przyjmijmy przewidzianą w liturgii postawę - apeluje autor listu. Dodaje, że nie wypada łączyć uczestniczenia we Mszy św. z innymi domowymi zajęciami, z wyjątkiem opieki nad dzieckiem czy osobą chorą.

- W ślad za przeistoczeniem chleba w Ciało Chrystusa i wina w Jego Krew, także my, przemienieni i uświęceni, stajemy się żywą cząstką Kościoła, który ewangelizuje, przebacza, wprowadza pokój, jednoczy, troszczy się o najbardziej potrzebujących i nikogo nie wyklucza - wskazuje arcybiskup zachęcając do rozwijania eucharystycznej duchowości i pobożności.

Abp Skworc zachęca rodziców, by pomogli dzieciom zaangażować się w Eucharystię. Duchownych zaś i świeckich prosi o różnego rodzaju znaki bezpośredniej łączności z osobami uczestniczącymi tylko w transmisjach przez m. in. wzajemne wsparcie modlitewne, sąsiedzką pomoc, regularne rozmowy telefoniczne, czy dostarczanie katolickiej prasy.

List będzie odczytywany we wszystkich kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę 29 listopada.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję