Reklama

Niedziela w Warszawie

Karnawał po chrześcijańsku

W Warszawie jak grzyby po deszczu wyrastają kolejne chrześcijańskie inicjatywy, podczas których można spędzić czas na parkiecie czy wspólnie pośpiewać

Chrześcijańskie zabawy karnawałowe stają się coraz popularniejsze wśród studentów oraz osób szukających drugiej połówki. Nie brakowało również katolickich imprez, podczas których witano Nowy Rok. W stolicy było co najmniej kilkanaście chrześcijańskich nocy sylwestrowych. Jedną z nich jest znany od lat sylwester Akademickiego Stowarzyszenia „Soli Deo”. Popularne są też chrześcijańskie imprezy singli.

Reklama

Kamil Pływaczewski od lat organizuje taneczne imprezy, w tym sylwestra w klubokawiarni „Medyk” przy ul. Oczki. W rozmowie z „Niedzielą” mówi, że potrzeba integracji na parkiecie pojawiła się kilka lat temu podczas spotkań singli w parafii św. Wincentego Palottiego przy ul. Skaryszewskiej. – Wtedy zaproponowałem, abyśmy zorganizowali wspólną zabawę sylwestrową, która odbyła się w kościele św. Zygmunta na Bielanach – mówi Pływaczewski. Wówczas uczestniczyło w niej ok. 100 osób. Teraz podczas imprez organizowanych we wspomnianym klubie, zwłaszcza w karnawale, uczestniczy nawet do 500 osób, w tym liczni chrześcijańscy single. – Przychodzą przedstawiciele różnych wspólnot i duszpasterstw. Mamy też już trochę zaręczonych osób i małżeństw, które poznały się na parkiecie – dodaje Kamil Pływaczewski. Spotkania te często rozpoczynają się lekcją tańca, której udzielają osoby z jednej z najlepszych szkół tańca. W tym roku w karnawale w „Medyku” organizowanych jest kilka chrześcijańskich imprez. Odbędą się one: 5, 14 i 28 stycznia. W drugą sobotę lutego będzie miała tam miejsce walentynkowa potańcówka, a 25 lutego – ostatkowa impreza.

Są różne sposoby na spędzanie karnawału po chrześcijańsku. Michał Guzek, inicjator nowego miejsca spotkań dla katolików, podkreśla, że wspólne kolędowanie to również dobry pomysł. – Chodzi o integrację, ponadto nasze karnawałowe plany wydają się być bardzo atrakcyjne – tłumaczy Guzek. W każdy poniedziałek stycznia (od 9 stycznia) zaprasza na „Kolędowanie w Docelowie” przy ul. Marszałkowskiej. – W poszczególne dni śpiew będą animować Skauci Europy, Dzicy Podróżnicy – środowisko związane z duszpasterstwem akademickim przy kościele św. Anny, zespół Głos Światła oraz osoby z Chrześcijańskiego Grania. Każdy, kto przyjedzie na kolędowanie otrzyma specjalny śpiewnik – zachęca Michał Guzek.

2017-01-04 11:25

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szukają i kochają

Jak młodzi spędzili ostatni weekend karnawału w DOM-u przy ul. Dobrzyńskiej w Częstochowie? Na to pytanie odpowiadają sami uczestnicy.

Czego szukają młodzi? Co dla nich znaczy kochać? Jak przetrwać brak sensu, kryzysy, także wiary? Nad tymi kwestiami zastanawiali się uczniowie klas 8 oraz szkół średnich, którzy chcą świadomie żyć sakramentem bierzmowania, podczas rekolekcji zorganizowanych przez Ruch Światło-Życie Archidiecezji Częstochowskiej w dniach 21-23 lutego w DOM-u przy ul. Dobrzyńskiej w Częstochowie. Rekolekcje – jak podkreślają organizatorzy – prowadził Bóg, a ze strony ludzkiej ks. Mateusz Ociepka i s. Ewelina Feliszek, klaretynka.

Bóg na ciebie czeka. Bóg cię kocha – wierzysz w to jeszcze?

Kochaj

Przez 3 dni zamyśleń pod hasłem: „Kochaj i rób, co chcesz” młodzi uświadamiali sobie, że miłość to odpowiedzialność, to relacja bardzo intymna, bardzo osobista, to pragnienie dobra drugiej osoby, a jej wzorem jest Jezus i Jego bezinteresowna miłość. Gdy młodzi będą potrafili oddać siebie, poświęcić życie Bogu w służbie drugiemu człowiekowi, wówczas zrozumieją, na czym polega miłość w wydaniu Bożym, i wtedy mogą robić, co chcą, wtedy ich czyny będą odpowiedzialne, będą chcieć dobra drugiego, a nie zaspokajania swoich potrzeb. Ważne tu jest, aby uzmysłowić sobie wartość rzeczy czy osoby kochanej, wartość tego, co kochasz. – Jeżeli to, co ty kochasz czy ten ktoś, kogo kochasz, ma dla ciebie wielką wartość, to możesz zrobić, co chcesz, bo tego nie skrzywdzisz, nie zniszczysz, będziesz o to dbać – wyjaśniała s. Ewelina. – Skupiłabym się raczej na tym, co znaczy kochać, a to znaczy dawać siebie i dbać o drugą osobę albo o coś, np. pasję, i wtedy człowiek staje w wielkiej wolności, bo nie czuje się przymuszony do przestrzegania praw, ale przestrzega tych praw, chroniąc osobę albo wartość, którą kocha. Tylko wolny człowiek potrafi kochać. Dlatego miłość i wolność idą razem. W tym kontekście ks. Mateusz podkreślił: – Chcemy doprowadzić młodych do jak najpiękniejszego, świadomego przeżycia Mszy św. nazywanej ucztą miłości. Chcemy, by się zachwycili Eucharystią, rozkochali się w Bogu, tak jak my jesteśmy rozkochani w Nim, a naszą pasją jest Bóg i służba drugiemu człowiekowi.

Młodzież uczestniczyła w rekolekcjach, ponieważ uznała, że potrzebuje innych ludzi, aby żyć, rozwijać się, odnajdywać swoją tożsamość i indywidualność, a także potrzebuje wspólnoty, by dzięki niej i dla niej odkrywać swoje powołanie. Na drodze refleksji i wyborów towarzyszył jej Bóg. W programie rekolekcji obok modlitwy były konferencje, spotkania w grupach, zabawy i gry, by pokazać, że można spędzać czas inaczej niż przy telefonie i dzielić się swoimi talentami.

Jak usłyszeć Boga?

– Celem rekolekcji jest doprowadzenie młodych do spotkania z żywym Bogiem, czyli do doświadczenia Boga we wspólnocie podczas sakramentu pokuty i pojednania, adoracji Najświętszego Sakramentu, głoszenia słowa Bożego, uświadomienie im tego, że Bóg cały czas mówi i trzeba wiedzieć, jak Go słuchać i jak Go usłyszeć. Sam muszę przestać mówić i pozwolić Mu mówić do mojego serca – wyjaśnił ks. Mateusz. – Można Go usłyszeć także podczas zabawy – dodała s. Ewelina. – Pokazujemy młodym, że Bóg chce być obecny w każdej chwili ich życia. Myślę, że będziemy to pokazywać własnym świadectwem, czyli nie tylko mówić o Bogu, lecz przede wszystkim mówić o tym, jak my z Bogiem próbujemy żyć, a z Bogiem można żyć wszędzie, przede wszystkim na Eucharystii. Ja spotkałam Boga żywo obecnego podczas rekolekcji, na które wyciągnął mnie kolega, bo nie chciałam na nie jechać i na których ktoś pokazał mi, że ten kawałek opłatka wystawiony w monstrancji to żywy Bóg – opowiadała s. Ewelina. – Patrząc, jak ludzie do Niego podchodzą, jak są w Niego wpatrzeni, jak ci młodzi z talentami i różnymi możliwościami życiowymi siedzą i tracą czas przy Najświętszym Sakramencie, to mnie bardzo dotknęło. Potem ktoś mi powiedział: „Pan Bóg cię zna, Pan Bóg cię kocha, Pan Bóg cię chce”. To był ten moment, świadectwo ludzi w moim wieku.

Miłość w czynach

Maja z parafii św. Zygmunta w Częstochowie przyjechała na rekolekcje pierwszy raz po to, aby się nawrócić, ponieważ do końca nie jest pewna swojej wiary, oraz by doświadczyć Boga w życiu. Co dla niej znaczy kochać? – Czujesz coś niezwykłego do drugiej osoby, oddałabyś za nią życie i pokazujesz to w czynach, a nie w słowach, to właśnie jest miłość – powiedziała z zadumą. Jest uczennicą Szkoły Podstawowej nr 12 i tam angażuje się w wolontariat. Odwiedza domy spokojnej starości i domy dziecka. Ze wzruszeniem opowiada o spotkaniu w takim domu dwóch pań, który były tak pewne istnienia Boga, aż sama pomyślała: „Boże, jak piękna jest wiara. Te panie nie bały się śmierci i twierdziły, że Bóg jest i je przyjmie”.

Dlaczego bierzmowanie

Od 3 lat w Ruchu Światło-Życie jest Kacper z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pajęcznie. Te rekolekcje były dla niego czwarte, dwa razy był na 5-dniowych rekolekcjach ewangelizacyjnych i raz na 15-dniowych letnich. Przyjechał tu głównie dla Pana Boga. Przygotowuje się do przyjęcia sakramentu bierzmowania i pragnie pogłębić swoją relację z Bogiem, a także nawiązać nowe kontakty. – Sakrament bierzmowania to dla mnie jeden z najważniejszych, bo dzięki niemu mogę być mężem, chrzestnym i chcę przeżyć bierzmowanie godnie i z Bogiem – powiedział.

Muzyka i Bóg

Wśród uczestników rekolekcji byli także młodzi obdarzeni talentami muzycznymi, m.in. Martyna z parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie, uczennica Zespołu Szkół Muzycznych. Jest na rytmice, gra na fortepianie i organach oraz śpiewa w scholi liturgicznej w parafii św. Zygmunta w Częstochowie. Dlaczego w ostatni weekend karnawału wybrała rekolekcje? – Chcę pogłębić prywatną relację z Panem Bogiem, odnaleźć Go na nowo i dalej razem z Nim iść przez resztę mojego życia – oświadczyła. – Przez śpiew razem ze scholą nie tylko upiększamy liturgię, lecz także pomagamy ludziom w modlitwie, przy adoracjach Najświętszego Sakramentu. Starałam się, aby nie były to tylko wyśpiewane słowa, ale przede wszystkim, by były one modlitwą.

Kocham i szukam

– Przyjeżdżam na rekolekcje od 3 lat, bo chcę kochać Boga i szukam Go. Pomaga mi w tym oaza i Liturgiczna Służba Ołtarza – powiedział Dominik z parafii Najświętszej Maryi Panny w Wieluniu, ministrant od 7 lat, który rok temu przyjął bierzmowanie. Zauważył, że po przyjęciu tego sakramentu niektórzy rezygnowali z oazy i tak o tym opowiadał: – Jeżeli rodzice są niewierzący, to dzieci prawdopodobnie są też niewierzące. Dlatego idą do bierzmowania, aby potem mogli być chrzestnymi albo wziąć ślub i traktują to jako pożegnanie z Kościołem. Dominik chce nadal odnajdywać Boga. Jego modlitwa to rozmowa z Nim. Tak to objaśnił: – Nie jestem fanem formułek, staram się modlić własnymi słowami, czasem z Pismem Świętym. Wiadomo, są różne kryzysy i trudniejsze dni, a modlitwa to taka rzecz, która trzyma, gdy czujesz, że nic nie ma, „nie ma Boga”. To, że jestem ministrantem, że chodzę na oazę, trzyma mnie. Nawet jak w to nie wierzysz, a chodzisz do Kościoła, to pomaga.

50 młodych zastanawiało się, czy jest coś ważniejszego od miłości.

Wolontariat misyjny

Dziewięć Polek jest w zgromadzeniu rozsianym na całym świecie. Jest to zgromadzenie misyjne i interkulturowe, czyli Zgromadzenie Misjonarek św. Antoniego Marii Klareta. Jedną z nich jest s. Ewelina Feliszek, która opowiada, że we wspólnocie w Aleksandrii k. Częstochowy działa wolontariat misyjny dla młodych. W ramach tego wolontariatu odbywają się wyjazdy miesięczne, w ubiegłym roku młodzi byli w Indonezji.

Siostra Ewelina, jak każda klaretynka, ma serce otwarte dla człowieka, chce naśladować Jezusa Misjonarza i Odkupiciela. Stara się to robić przez uczynki miłosierdzia względem wszystkich ludzi bez względu na kolor skóry czy klasę społeczną i przez ewangelizację wszystkimi możliwymi środkami.

CZYTAJ DALEJ

Kuria Metropolitalna Poznańska: abp Gądecki nie wyraził zgody na zbieranie podpisów pod projektem "Stop LGBT"

2020-09-21 19:02

[ TEMATY ]

abp Stanisław Gądecki

#stoplgbt

Karol Porwich "/Niedziela"

Metropolita poznański abp Stanisław Gądecki nie wyraził zgody na promowanie na terenach kościelnych archidiecezji poznańskiej społecznego projektu ustawy "Stop LGBT", który promuje Kaja Godek oraz na zbieranie pod nim podpisów - poinformowała Kuria Metropolitalna Poznańska w liście do proboszczów.

Poniżej tekst listu:

KURIA METROPOLITALNA ul. Ostrów Tumski 2 61-109 Poznań

Poznań, dnia 16 września 2020 roku N. 4756/2020

Ustawa "Stop LGBT", stanowisko Księdza Arcybiskupa

Czcigodni Księża Proboszczowie!

W nawiązaniu do akcji zbierania podpisów pod społecznym projektem ustawy "Stop LGBT", który promuje Kaja Godek informujemy, że Ksiądz Arcybiskup Stanisław Gądecki nie wyraził zgody na jej promowanie i przeprowadzanie na terenach kościelnych Archidiecezji Poznańskiej.

Biskup Szymon Stułkowski Wikariusz Generalny

ks. prałat dr Ireneusz Dosz Kanclerz Kurii

---

Sekretarz Generalny KEP bp Artur Miziński przesłał 4 września pismo do wszystkich biskupów diecezjalnych, w którym przypomniał, że przedstawiciele Fundacji Życie i Rodzina kierowanej przez Kaję Godek podczas 386. Zebrania Plenarnego KEP w Częstochowie przedłożyli propozycję zmian w ustawie Prawo o zgromadzeniach. Fundacja przedstawiła biskupom postulat wprowadzenia zakazu tzw. parad równości i poinformowała, że zbiera podpisy pod projektem.

Sekretarz Generalny KEP sprecyzował w piśmie, że „mając na względzie, iż o umożliwieniu wiernym podpisania takiego projektu na terenie kościelnym decyduje biskup miejsca, pragnę prosić Waszą Eminencję/Ekscelencję o rozważenie ‒ według swobodnej swojej decyzji ‒ ewentualności przychylnego podejścia do tej sprawy”.

CZYTAJ DALEJ

Franciszek przypomniał o znaczeniu zasady pomocniczości

2020-09-23 12:08

[ TEMATY ]

Franciszek

PAP

Na znaczenie zasady pomocniczości dla wyjścia z kryzysu lepszymi wskazał Ojciec Święty podczas dzisiejszej audiencji ogólnej na Dziedzińcu św. Damazego w Watykanie. Papież kontynuował cykl katechez zatytułowany „Uzdrowić świat”.

Oto tekst papieskiej katechezy w tłumaczeniu na język polski:

Drodzy bracia i siostry, zdaje się że pogoda nie jest zbyt piękna tym niemniej mówię wam dzień dobry!

Aby wyjść lepszymi z kryzysu takiego, jak obecny, będącego zarówno kryzysem zdrowia publicznego, jak i społecznym, politycznym i gospodarczym, każdy z nas jest wezwany do podjęcia swojej cząstki odpowiedzialności, to znaczy dzielić się odpowiedzialnością. Musimy zareagować nie tylko jako poszczególne osoby, ale także wychodzący z naszej grupy, roli, jaką odgrywamy w społeczeństwie, naszych zasad, a jeśli jesteśmy wierzącymi - naszej wiary w Boga. Często jednak wiele osób nie może uczestniczyć w odbudowie dobra wspólnego, ponieważ są usuwane na margines, wykluczane lub pomijane. Pewne grupy społeczne nie są w stanie wnieść swego wkładu do dobra wspólnego, ponieważ są przytłamszone ekonomicznie lub politycznie. W niektórych społeczeństwach wiele osób nie ma swobody wyrażania swojej wiary, swoich wartości, swoich myśli. Gdyby je swobodnie wyraziły, pójdą do więzienia. Gdzie indziej, zwłaszcza w świecie zachodnim, wiele osób same powstrzymuje się od wyrażania swoich przekonań etycznych lub religijnych. Ale nie można w ten sposób wyjść z kryzysu, a w każdym razie nie można wyjść z niego lepszymi, wyjdziemy w gorszym stanie.

Abyśmy wszyscy mogli uczestniczyć w uzdrawianiu i odnowieniu naszych narodów, słuszne jest, aby każdy posiadał odpowiednie środki do tego celu (por. Kompendium Nauki Społecznej Kościoła [KNSK], 186). Po wielkim kryzysie gospodarczym w 1929 roku papież Pius XI wyjaśnił, jak ważna dla prawdziwej odbudowy jest zasada pomocniczości (por. Quadragesimo anno, 79-80). Zasada ta ma podwójną dynamikę: odgórną i oddolną. Być może nie rozumiemy, co ona oznacza. Jest to zasada społeczna, która sprawia, że jesteśmy bardziej zjednoczeni. Postaram się to wyjaśnić.

Z jednej strony, a zwłaszcza w czasach przemian, kiedy poszczególne jednostki, rodziny, małe stowarzyszenia lub społeczności lokalne nie są w stanie osiągnąć podstawowych celów, wówczas słuszne jest, aby najwyższe szczeble organu społecznego, takie jak państwo, interweniowały w celu zapewnienia środków niezbędnych do ruszenia naprzód. Na przykład, z powodu kwarantanny związanej z koronawirusem, wiele osób, rodzin i firm znalazło się i nadal znajduje się w poważnych trudnościach, dlatego instytucje publiczne starają się pomóc poprzez stosowne interwencje społeczne, gospodarcze, sanitarne – to jest służba, którą powinny wypełniać.

Z drugiej jednak strony, przywódcy społeczeństwa muszą respektować i promować poziomy pośrednie lub niższe. Istotnie, decydujący jest wkład poszczególnych osób, rodzin, stowarzyszeń, przedsiębiorstw, wszystkich organizacji społecznych, a także Kościołów. Dysponując właściwymi im zasobami kulturowymi, religijnymi, ekonomicznymi lub zaangażowania obywatelskiego, ożywiają one i umacniają tkankę społeczną (por. KNSK, 185). To znaczy istnieje współpraca odgórna, od państwa ku ludowi, oraz oddolna, od instytucji ludu ku szczytom władzy. I to właśnie jest realizacją zasady pomocniczości.

Każdy musi mieć możliwość podjęcia swej odpowiedzialności w procesach uzdrawiania społeczeństwa, do którego należy. Kiedy uruchamiany jest jakiś projekt, który bezpośrednio lub pośrednio dotyczy pewnych grup społecznych, nie można pominąć ich udziału. Na przykład: „Co robisz?” – „Idę pracować dla ubogich” – „Wspaniale, a co robisz?” – „Uczę ubogich, mówię ubogim, co powinni czynić…”. Nie, tak nie można. Pierwszy krok, to pozwolenie ubogim, by ci powiedzieli, jak żyją, czego potrzebują. Trzeba wszystkim pozwolić mówić. W ten sposób działa zasada pomocniczości. Nie możemy pominąć udziału tych ludzi, nie można ignorować ich mądrości (por. Posynod. Adhort. ap. Querida Amazonia [QA], 32; Enc. Laudato si’, 63). Niestety, ta niesprawiedliwość często występuje tam, gdzie koncentrują się główne interesy gospodarcze lub geopolityczne, jak na przykład pewne rodzaje działalności wydobywczej w niektórych częściach planety (por. QA, 9.14). Głosy rdzennych mieszkańców, ich kultury i światopoglądy nie są brane pod uwagę. Dziś ten brak poszanowania dla zasady pomocniczości rozprzestrzenił się jak wirus. Pomyślmy o wielkich środkach pomocy finansowej wdrażanych przez państwa. Bardziej słuchamy dużych koncernów finansowych, niż ludzi, czy tych, którzy napędzają gospodarkę realną. Bardziej słucha się wielkich korporacji międzynarodowych, niż ruchów społecznych. Mówić językiem dnia powszedniego, bardziej słucha się możnych, niż słabych. A to nie jest droga, nie jest to droga ludzka, nie jest to droga, której uczył nas Jezus, nie jest realizowana zasada pomocniczości. W ten sposób nie pozwalamy osobom, by „odgrywały pierwszoplanową rolę w swoim wybawieniu”[1]. W zbiorowej podświadomości pewnych polityków – nazwijmy to tak – czy pracowników społecznych istnieje takie motto: „Wszystko dla ludu, nic wraz z ludem”. Procesy odgórne, bez wsłuchania się w mądrość ludu. Nie uwzględniając tej mądrości ludu w rozwiązywaniu problemów, a w tym przypadku w wychodzeniu z kryzysu. Albo pomyślmy też o sposobie wyleczenia wirusa: bardziej słuchane są wielkie koncerny farmaceutyczne, niż pracownicy służby zdrowia, zaangażowani na pierwszej linii frontu w szpitalach czy obozach dla uchodźców. To nie jest właściwa droga. Trzeba wysłuchać wszystkich. Wszystkich: i tych którzy są na górze jak i tych, co są na dole. Wszystkich.

Aby wyjść z kryzysu lepszymi, należy wdrożyć zasadę pomocniczości, szanując autonomię i zdolność do podejmowania inicjatywy przez wszystkich, zwłaszcza najmniejszych. Potrzebne są wszystkie części ciała i, jak mówi św. Paweł, te członki, które mogą wydawać się słabsze i mniej ważne, są w istocie najbardziej niezbędne (por. 1 Kor 12, 22). W świetle tego obrazu możemy powiedzieć, że zasada pomocniczości pozwala każdemu na podjęcie właściwej sobie roli na rzecz uzdrowienia i przyszłości społeczeństwa. Jej realizacja daje nadzieję na zdrowszą i sprawiedliwszą przyszłość. A tę przyszłość budujemy wspólnie, dążąc do rzeczy większych, poszerzając nasze horyzonty[2] – albo razem, albo przyszłość nie będzie funkcjonować. Albo będziemy wspólnie pracować na rzecz wyjścia z kryzysu, na wszystkich szczeblach społeczeństwa, albo nigdy nie wyjdziemy, nie da się. Wyjście z kryzysu nie oznacza liźnięcie farbą obecnej sytuacji, by wydawała się nieco bardziej sprawiedliwa. Przeciwnie, wyjście z kryzysu oznacza przemianę, a prawdziwej transformacji dokonują wszyscy, wszystkie osoby tworzące lud, wszyscy. Wszystkie zawody i wszyscy razem, wszyscy we wspólnocie. Jeśli nie uczynią tego wszyscy wynik będzie negatywny.

W jednej z poprzednich katechez widzieliśmy, że solidarność jest drogą wyjścia z kryzysu: jednoczy nas i pozwala nam znaleźć solidne propozycje dla zdrowszego świata. Ale ta droga solidarności potrzebuje pomocniczości. Ktoś mógłby mi powiedzieć: „Ojcze, używasz dzisiaj trudnych słów”. Dlatego właśnie staram się wyjaśnić, co one oznaczają. Solidarni, bo idziemy drogą pomocniczości. Istotnie nie ma prawdziwej solidarności bez zaangażowania społecznego, bez wkładu instytucji pośredniczących: bez wkładu rodzin, bez wkładu stowarzyszeń, bez wkładu spółdzielni, małych przedsiębiorstw, instytucji społeczeństwa obywatelskiego. Wszyscy winni wnieść swój wkład, wszyscy. Takie uczestnictwo pomaga korygować i zapobiegać pewnym negatywnym aspektom globalizacji i działań państw, jak ma to miejsce również w przypadku troski o ludzi dotkniętych pandemią. Należy pobudzać do tych inicjatyw „oddolnych”. Podam tylko jeden przykład: jakże wspaniale widzieć wkład w wolontariuszy w przezwyciężanie kryzysu, wolontariuszy pochodzących ze wszystkich warstw społecznych, zarówno z rodzin bogatych jak i ubogich, lecz wszyscy razem, by wyjść z kryzysu. To jest solidarność, to jest też zasada pomocniczości.

Podczas kwarantanny spontanicznie zrodził się gest oklasków dla lekarzy, pielęgniarzy i pielęgniarek, jako znak wsparcia i nadziei. Wielu z nich narażało swe życie i wielu oddało swe życie. Oklaski te kierujemy do wszystkich członków społeczeństwa, do wszystkich, do każdego z osobna, za ich cenny wkład, choćby niewielki. „Ale cóż może uczynić ten, stamtąd... - Posłuchaj go! Daj mu przestrzeń do pracy, skonsultuj się z nim”. Wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, dla tych, których ta kultura kwalifikuje jako „odrzuconych”, owa kultura odrzucenia, to znaczy, że wyraźmy aplauz dla „odrzuconych”, czyli obejmujemy tym aplauzem osoby starsze, dzieci, osoby niepełnosprawne, robotników, wszystkich tych, którzy poświęcają się służbie. Wszyscy współpracują, by wyjść z kryzysu. Ale nie poprzestawajmy jedynie na oklaskach! Nadzieja jest śmiała, a zatem zachęcajmy się do wielkich marzeń. Bracia i siostry, nauczmy się wielkich marzeń! Nie lękajmy się wielkich marzeń, dążąc do ideałów sprawiedliwości i miłości społecznej, rodzących się z nadziei. Nie próbujmy rekonstruować przeszłości, przeszłość to czas miniony, czkają na rzeczy nowe. Pan obiecał: „Uczynię wszystko nowe”. Wspierajmy się w wielkich marzeniach, dążąc do wspaniałych ideałów, nie próbujmy rekonstruować przeszłości, zwłaszcza tego, co było niesprawiedliwe i już chore, co nazwałem już niesprawiedliwością. Budujmy przyszłość, w której wymiar lokalny i globalny wzajemnie się ubogacają, gdzie każdy może wnieść swój udział, każdy powinien wnieść wkład swej kultury, swojej filozofii, swojej mentalności, gdzie może rozkwitać piękno i bogactwo mniejszych grup, także grup odrzuconych, bo jest w nich również piękno, i gdzie ci, którzy mają więcej angażują się, aby służyć i dawać więcej tym, którzy mają mniej.

PRZYPISY:

1. Orędzie na 106. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2020 (13 maja 2020)

2. Por. Przemówienie do młodych z Ośrodka Kulturalnego im. Ks. Félixa Vareli, Hawana -Kuba, 20 września 2015.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję