Reklama

Niedziela Wrocławska

Zabawa bez alkoholu? Czemu nie!

Rozpoczynamy karnawał. Warto przypomnieć, że do dobrej zabawy nie potrzeba alkoholu, ale humor, trochę entuzjazmu i dobry wodzirej

Niedziela wrocławska 1/2017, str. 4

[ TEMATY ]

karnawał

Archiwum Sebastiana Petita

Bal na 200 par

Bal na 200 par

Imprezy bezalkoholowe nie są popularne. Większość ludzi nie może sobie wyobrazić przyjęcia bez choćby najmniejszej ilości alkoholu. Pijemy w święta, z okazji Nowego Roku, opijamy różne okazje: śluby, chrzciny, nową posadę itp. Weekendowe spotkania z przyjaciółmi zazwyczaj odbywają się przy kilku lampkach wina. Według badania sporządzonego przez OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) statystyczny Polak wypija rocznie ok 10,3 litra czystego alkoholu. Dziś w naszym kraju alkohol jest bardziej wszechobecny niż jeszcze dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Czy możliwa jest więc dobra zabawa bez alkoholu?

Dobre pomysły, narzędzia i solidny plan

Reklama

Mówiąc przyjęcie bezalkoholowe często myślimy o zabawach wspólnot katolickich. Okazuje się, że nie tylko ruchy wyznaniowe zgłaszają się z prośbą o organizację takich imprez. Potwierdza to Sebastian Petit, wodzirej i animator kultury, który jako lider Dolnośląskiego Bractwa Wodzirejów Freak Frak niejednokrotnie pracował podczas bezalkoholowych wesel czy balów. – Pamiętam bezalkoholowe bale studenckie, podczas których jako prowadzący wodzireje mogliśmy wspinać się na wyżyny naszych możliwości animatorskich i niezliczonych kombinacji tanecznych, co skutkowało niespotykanym entuzjazmem wśród odbiorców, a dla nas było wodzirejskim spełnieniem i wielką frajdą – mówi. – Są też zabawy bezalkoholowe, podczas których przybywający goście nie kryją swojego oburzenia czy zawodu związanego z brakiem alkoholu. Wtedy jako wodzireje wykorzystujemy swoje umiejętności, aby ten deficyt od razu zrekompensować – dodaje. Wodzirej zaznacza, że przed prowadzeniem tego typu imprez należy być dobrze przygotowanym w pomysły, narzędzia i solidny plan. – Bezalkoholowe eventy najczęściej obfitują w większą ilość animacji tanecznych, gier i zabaw ruchowych. Również zaangażowanie gości we współtworzenie spotkania jest większe. Proponujemy wówczas kreatywne zabawy, podczas których uczestnicy mogą wyrazić siebie lub mieć wpływ na ich przebieg. Wykorzystujemy do tego rekwizyty, kostiumy, przebrania, instrumenty i inne gadżety, które rozdajemy we właściwym momencie uczestnikom – mówi Sebastian Petit. – Czasem rozdanie śpiewników za stołami i wspólne zaśpiewy porywają do kolejnych etapów spotkania, a czasami wyłączenie światła na całej sali i rozdanie latarek, zachęta do kolejnych aktywności, pobudza zmysły – dodaje.

Bezalkoholowe wesela zaskakują

Bezalkoholowe wesele jest w naszej kulturze jednak wciąż czymś zaskakującym. Przyzwyczajenie wielu gości do obecności alkoholu generuje pewne napięcie, gdy dowiadują się, że go nie będzie. – Znam pary, które zdecydowały się na taką formę przeżywania uroczystości i proszę sobie wyobrazić, że część rodziny potrafiła po prostu odmówić udziału w ich weselach... – mówi Wojtek Senus, członek zespołu wodzirejów Freak Frak. – Były też osoby, które mimo próśb państwa młodych piły w ukryciu alkohol przyniesiony przez siebie, niektórzy robili to oficjalnie, bojkotując pragnienie gospodarzy – dodaje. Aby goście czuli się ,,bezpieczniej”, należy zapewnić im inne atrakcje, poczynając od dobrej kuchni poprzez nietuzinkowe słodycze oraz scenariusz bogaty w różne aktywności. – Gdy prowadzę wesele bezalkoholowe, wyczuwam zawsze na początku pewien dystans gości. Z jednej strony potrzebna jest duża wrażliwość i delikatność w proponowaniu różnych aktywności, z drugiej moc i zdecydowanie. Ludzie, którzy są już na początku poirytowani, potrzebują widzieć entuzjazm i pewność prowadzącego, żeby mu zaufać. Ważny jest też, jak zresztą na każdym weselu, które ma zostać zapamiętane, element radosnego zaskoczenia, czy to niespodziewana dedykacja, kapelusze dające możliwość „ukrycia się”, albo inne elementy zabawy pozwalające gościom przełamać skrępowanie – mówi Wojtek Senus.

Toasty inaczej

Na tradycyjnym polskim weselu wznosimy toasty. Jak więc wznieść je na zabawie bezalkoholowej? – Niektórzy z nas nie wznoszą toastów. Zachęcają do okrzyków i wiwatów. Łamią stereotypy i wznoszą toasty bez alkoholu (wodą mineralną, sokiem), dając nowe możliwości mniej asertywnym uczestnikom biesiady. Ks. Franciszek Blachnicki wznosił wśród górali toasty wodą mineralną, pokazując tym samym, że jest alternatywa – reasumuje Sebastian Petit.

2016-12-28 14:21

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Szukają i kochają

Jak młodzi spędzili ostatni weekend karnawału w DOM-u przy ul. Dobrzyńskiej w Częstochowie? Na to pytanie odpowiadają sami uczestnicy.

Czego szukają młodzi? Co dla nich znaczy kochać? Jak przetrwać brak sensu, kryzysy, także wiary? Nad tymi kwestiami zastanawiali się uczniowie klas 8 oraz szkół średnich, którzy chcą świadomie żyć sakramentem bierzmowania, podczas rekolekcji zorganizowanych przez Ruch Światło-Życie Archidiecezji Częstochowskiej w dniach 21-23 lutego w DOM-u przy ul. Dobrzyńskiej w Częstochowie. Rekolekcje – jak podkreślają organizatorzy – prowadził Bóg, a ze strony ludzkiej ks. Mateusz Ociepka i s. Ewelina Feliszek, klaretynka.

Bóg na ciebie czeka. Bóg cię kocha – wierzysz w to jeszcze?

Kochaj

Przez 3 dni zamyśleń pod hasłem: „Kochaj i rób, co chcesz” młodzi uświadamiali sobie, że miłość to odpowiedzialność, to relacja bardzo intymna, bardzo osobista, to pragnienie dobra drugiej osoby, a jej wzorem jest Jezus i Jego bezinteresowna miłość. Gdy młodzi będą potrafili oddać siebie, poświęcić życie Bogu w służbie drugiemu człowiekowi, wówczas zrozumieją, na czym polega miłość w wydaniu Bożym, i wtedy mogą robić, co chcą, wtedy ich czyny będą odpowiedzialne, będą chcieć dobra drugiego, a nie zaspokajania swoich potrzeb. Ważne tu jest, aby uzmysłowić sobie wartość rzeczy czy osoby kochanej, wartość tego, co kochasz. – Jeżeli to, co ty kochasz czy ten ktoś, kogo kochasz, ma dla ciebie wielką wartość, to możesz zrobić, co chcesz, bo tego nie skrzywdzisz, nie zniszczysz, będziesz o to dbać – wyjaśniała s. Ewelina. – Skupiłabym się raczej na tym, co znaczy kochać, a to znaczy dawać siebie i dbać o drugą osobę albo o coś, np. pasję, i wtedy człowiek staje w wielkiej wolności, bo nie czuje się przymuszony do przestrzegania praw, ale przestrzega tych praw, chroniąc osobę albo wartość, którą kocha. Tylko wolny człowiek potrafi kochać. Dlatego miłość i wolność idą razem. W tym kontekście ks. Mateusz podkreślił: – Chcemy doprowadzić młodych do jak najpiękniejszego, świadomego przeżycia Mszy św. nazywanej ucztą miłości. Chcemy, by się zachwycili Eucharystią, rozkochali się w Bogu, tak jak my jesteśmy rozkochani w Nim, a naszą pasją jest Bóg i służba drugiemu człowiekowi.

Młodzież uczestniczyła w rekolekcjach, ponieważ uznała, że potrzebuje innych ludzi, aby żyć, rozwijać się, odnajdywać swoją tożsamość i indywidualność, a także potrzebuje wspólnoty, by dzięki niej i dla niej odkrywać swoje powołanie. Na drodze refleksji i wyborów towarzyszył jej Bóg. W programie rekolekcji obok modlitwy były konferencje, spotkania w grupach, zabawy i gry, by pokazać, że można spędzać czas inaczej niż przy telefonie i dzielić się swoimi talentami.

Jak usłyszeć Boga?

– Celem rekolekcji jest doprowadzenie młodych do spotkania z żywym Bogiem, czyli do doświadczenia Boga we wspólnocie podczas sakramentu pokuty i pojednania, adoracji Najświętszego Sakramentu, głoszenia słowa Bożego, uświadomienie im tego, że Bóg cały czas mówi i trzeba wiedzieć, jak Go słuchać i jak Go usłyszeć. Sam muszę przestać mówić i pozwolić Mu mówić do mojego serca – wyjaśnił ks. Mateusz. – Można Go usłyszeć także podczas zabawy – dodała s. Ewelina. – Pokazujemy młodym, że Bóg chce być obecny w każdej chwili ich życia. Myślę, że będziemy to pokazywać własnym świadectwem, czyli nie tylko mówić o Bogu, lecz przede wszystkim mówić o tym, jak my z Bogiem próbujemy żyć, a z Bogiem można żyć wszędzie, przede wszystkim na Eucharystii. Ja spotkałam Boga żywo obecnego podczas rekolekcji, na które wyciągnął mnie kolega, bo nie chciałam na nie jechać i na których ktoś pokazał mi, że ten kawałek opłatka wystawiony w monstrancji to żywy Bóg – opowiadała s. Ewelina. – Patrząc, jak ludzie do Niego podchodzą, jak są w Niego wpatrzeni, jak ci młodzi z talentami i różnymi możliwościami życiowymi siedzą i tracą czas przy Najświętszym Sakramencie, to mnie bardzo dotknęło. Potem ktoś mi powiedział: „Pan Bóg cię zna, Pan Bóg cię kocha, Pan Bóg cię chce”. To był ten moment, świadectwo ludzi w moim wieku.

Miłość w czynach

Maja z parafii św. Zygmunta w Częstochowie przyjechała na rekolekcje pierwszy raz po to, aby się nawrócić, ponieważ do końca nie jest pewna swojej wiary, oraz by doświadczyć Boga w życiu. Co dla niej znaczy kochać? – Czujesz coś niezwykłego do drugiej osoby, oddałabyś za nią życie i pokazujesz to w czynach, a nie w słowach, to właśnie jest miłość – powiedziała z zadumą. Jest uczennicą Szkoły Podstawowej nr 12 i tam angażuje się w wolontariat. Odwiedza domy spokojnej starości i domy dziecka. Ze wzruszeniem opowiada o spotkaniu w takim domu dwóch pań, który były tak pewne istnienia Boga, aż sama pomyślała: „Boże, jak piękna jest wiara. Te panie nie bały się śmierci i twierdziły, że Bóg jest i je przyjmie”.

Dlaczego bierzmowanie

Od 3 lat w Ruchu Światło-Życie jest Kacper z parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Pajęcznie. Te rekolekcje były dla niego czwarte, dwa razy był na 5-dniowych rekolekcjach ewangelizacyjnych i raz na 15-dniowych letnich. Przyjechał tu głównie dla Pana Boga. Przygotowuje się do przyjęcia sakramentu bierzmowania i pragnie pogłębić swoją relację z Bogiem, a także nawiązać nowe kontakty. – Sakrament bierzmowania to dla mnie jeden z najważniejszych, bo dzięki niemu mogę być mężem, chrzestnym i chcę przeżyć bierzmowanie godnie i z Bogiem – powiedział.

Muzyka i Bóg

Wśród uczestników rekolekcji byli także młodzi obdarzeni talentami muzycznymi, m.in. Martyna z parafii św. Brata Alberta Chmielowskiego w Częstochowie, uczennica Zespołu Szkół Muzycznych. Jest na rytmice, gra na fortepianie i organach oraz śpiewa w scholi liturgicznej w parafii św. Zygmunta w Częstochowie. Dlaczego w ostatni weekend karnawału wybrała rekolekcje? – Chcę pogłębić prywatną relację z Panem Bogiem, odnaleźć Go na nowo i dalej razem z Nim iść przez resztę mojego życia – oświadczyła. – Przez śpiew razem ze scholą nie tylko upiększamy liturgię, lecz także pomagamy ludziom w modlitwie, przy adoracjach Najświętszego Sakramentu. Starałam się, aby nie były to tylko wyśpiewane słowa, ale przede wszystkim, by były one modlitwą.

Kocham i szukam

– Przyjeżdżam na rekolekcje od 3 lat, bo chcę kochać Boga i szukam Go. Pomaga mi w tym oaza i Liturgiczna Służba Ołtarza – powiedział Dominik z parafii Najświętszej Maryi Panny w Wieluniu, ministrant od 7 lat, który rok temu przyjął bierzmowanie. Zauważył, że po przyjęciu tego sakramentu niektórzy rezygnowali z oazy i tak o tym opowiadał: – Jeżeli rodzice są niewierzący, to dzieci prawdopodobnie są też niewierzące. Dlatego idą do bierzmowania, aby potem mogli być chrzestnymi albo wziąć ślub i traktują to jako pożegnanie z Kościołem. Dominik chce nadal odnajdywać Boga. Jego modlitwa to rozmowa z Nim. Tak to objaśnił: – Nie jestem fanem formułek, staram się modlić własnymi słowami, czasem z Pismem Świętym. Wiadomo, są różne kryzysy i trudniejsze dni, a modlitwa to taka rzecz, która trzyma, gdy czujesz, że nic nie ma, „nie ma Boga”. To, że jestem ministrantem, że chodzę na oazę, trzyma mnie. Nawet jak w to nie wierzysz, a chodzisz do Kościoła, to pomaga.

50 młodych zastanawiało się, czy jest coś ważniejszego od miłości.

Wolontariat misyjny

Dziewięć Polek jest w zgromadzeniu rozsianym na całym świecie. Jest to zgromadzenie misyjne i interkulturowe, czyli Zgromadzenie Misjonarek św. Antoniego Marii Klareta. Jedną z nich jest s. Ewelina Feliszek, która opowiada, że we wspólnocie w Aleksandrii k. Częstochowy działa wolontariat misyjny dla młodych. W ramach tego wolontariatu odbywają się wyjazdy miesięczne, w ubiegłym roku młodzi byli w Indonezji.

Siostra Ewelina, jak każda klaretynka, ma serce otwarte dla człowieka, chce naśladować Jezusa Misjonarza i Odkupiciela. Stara się to robić przez uczynki miłosierdzia względem wszystkich ludzi bez względu na kolor skóry czy klasę społeczną i przez ewangelizację wszystkimi możliwymi środkami.

CZYTAJ DALEJ

Jaki był tegoroczny sezon pielgrzymkowy?

2020-09-22 14:47

[ TEMATY ]

Jasna Góra

pielgrzymka

pandemia

Mazur/episkopat.pl

Jasna Góra

Jasna Góra

Kierownicy i przewodnicy pieszych pielgrzymek, zdążających w tym roku na Jasną Górę, spotkali się w jasnogórskim sanktuarium, aby podsumować tegoroczny sezon pielgrzymkowy.

Na spotkaniu kilkudziesięciu księży obecni są: bp Krzysztof Zadarko, przewodniczący Rady ds. Migracji, Turystyki i Pielgrzymek i ks. Marian Janus, koordynator pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Celem spotkania jest wymiana doświadczeń i obserwacji dotyczących tegorocznego pielgrzymowania.

„Celem tego spotkania jest podsumowanie, czyli omówienie naszego pielgrzymowania – mówi ks. prał. Marian Janus - To pielgrzymowanie w tym roku było inne, niż zawsze, dlatego księża przewodnicy diecezjalnych pielgrzymek opowiedzą, podzielą się swoimi wrażeniami, spostrzeżeniami, jak to pielgrzymowanie przebiegało. Chcemy też zobaczyć, jakie były owoce duchowe tego pielgrzymowania”.

„Według wszystkich informacji, które do nas docierały w czasie przybywania pielgrzymek, powinniśmy mieć jak najpiękniejsze myśli i motywy wdzięczności Matce Bożej, że wszyscy pielgrzymi, którzy chcieli dotrzeć dotarli, i przede wszystkim dotarli bezpiecznie – podkreśla bp Krzysztof Zadarko - Poza jednym przypadkiem, ale to była sprawa absolutnie wyjątkowa (na trasie pielgrzymki – przyp. red. BP JG), nie mamy ani jednej informacji, że ktoś w przybywających pielgrzymkach, czy tych zbiorowych, czy tych indywidualnych - przez cały ten sezon ojcowie paulini mówią, że nie było ani jednego przypadku, ani jednego zgłoszenia, że ktoś mógł albo przybyć zarażony albo tutaj się zaraził. I to jest bardzo budujące, i myślę, że należy wpisać w annały jasnogórskie ten fenomen, który chyba nabiera znamion cudu”.

Jak podkreśla bp Krzysztof Zadarko, brak zachorowań wśród pielgrzymów to efekt, na który pracowali wszyscy – pielgrzymi, księża i paulini, gospodarze klasztoru jasnogórskiego. „Na pewno jest to wynikiem przestrzegania rygorystycznie przepisów, ojcowie paulini z tego, co widzę, co słyszałem - zrobili niesamowitą robotę. Ale to jest wspólny wysiłek wszystkich. Jeszcze raz podkreślam, że musi w tym być wyjątkowa moc Pana Boga, Matki Bożej Królowej Polski, która to miejsce szczególnie umiłowała, i darzy nas tutaj taką gościną, że możemy czuć się bezpiecznie. To było nasze pierwsze marzenie, kiedy na wiosnę mierzyliśmy się z tematem – przyjść, nie przyjść, organizować, nie organizować – to pierwsze nasze pragnienie było, żeby było bezpiecznie. I to się udało”.

Karol Porwich/Niedziela

Bp Krzysztof Zadarko

Bp Krzysztof Zadarko

Jak stwierdza ks. Marian Janus, wielkim owocem tegorocznego pielgrzymowania byli uczestnicy duchowi – było ich o wiele więcej, niż w latach ubiegłych. Ci, którzy ni mogli pójść pieszo na Jasną Górę, łączyli się z wędrującymi pątnikami swojej diecezji przed media, a wielu przyjeżdżało do Częstochowy na zakończenie pielgrzymowania.

„To pielgrzymowanie tego roku dało nam wszystkim do myślenia, że jednak pielgrzymi chcą iść pieszo. Mimo wszystko musimy uczynić wszystko, żeby jak najwięcej było pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Jest tęsknota za pielgrzymowaniem do Matki Bożej Jasnogórskiej” – mówi ks. Janus.

Pielgrzymi w tym roku odbywały się w różnych formach – sztafetowych, ciągłych albo z limitem wiernych, w reprezentacjach, w sposób duchowy – każda diecezja decydowała oddzielnie o formie przebiegu pielgrzymek.

I tak na przykład w Pieszej Pielgrzymce Rybnickiej przywędrowało tylko 5 osób - kapłanów, niosących intencje całej kilkutysięcznej dotąd pielgrzymki, a Pielgrzymka Diec. Kaliskiej weszła na Jasną Górę w liczbie ok. 1000 osób, które pielgrzymowały w małych grupach przez jeden dzień.

„Ten rok był wyjątkowy, pielgrzymki odbywały się w sposób zupełnie inny, niż jesteśmy do tego przyzwyczajeni – mówi ks. Paweł Zieliński, kierownik Pielgrzymki Rybnickiej – Myślę, że to jest dobry czas, żeby porozmawiać o tym, co było, podzielić się tym doświadczeniem, które każdy z nas jako kierowników nabył, bo dla każdego była to nowość, i zobaczyć, co będzie w przyszłości, bo dalej trwamy w czasie epidemii, ale wszyscy mamy nadzieję, że już w przyszłym roku będzie normalnie tak, jak było do tej pory”.

„Ale wszyscy, którzy tutaj jesteśmy, przede wszystkim jesteśmy szczęśliwi i zadowoleni z tego, że te pielgrzymki, choć inaczej niż w latach poprzednich, ale mogły się odbyć, i że byliśmy tutaj nie sami, że byliśmy tutaj z pielgrzymami, z tymi którzy pragnęli uczestniczyć w tegorocznym pielgrzymowaniu w tym czasie pandemii, z różnymi obostrzeniami, ale jednak zdecydowali się, więc przede wszystkim jest radość” – dodaje ks. Rafał Grzęda, kierownik Pielgrzymki Kaliskiej.

Jak informuje bp Zadarko, spotkanie ma zaowocować wspólnym apelem, aby mimo trudnego czasu nie przerywać tradycji pielgrzymowania, nie ustawać i nie lękać się organizowania pielgrzymek, nawet jeśli byłyby tak, jak w niektórych przypadkach, tylko symboliczne, w liczbie samych duszpasterzy. „Nie ustajemy w mówieniu, propagowaniu i informowaniu o sensie pielgrzymowania, tym bardziej w okresie trudnym, bo jak mówią kroniki pielgrzymek, w ciągu wieków nawet, jak było wielkie zagrożenie, nawet jak była II wojna światowa, pielgrzymki się odbywały. I nie wolno nam z tego etosu pielgrzymowania zrezygnować” – mówi bp Krzysztof Zadarko.

Spotkanie rozpoczęła Msza św. w Kaplicy Matki Bożej o godz. 9.30, podczas której homilię wygłosił bp Krzysztof Zadarko.

Wszystkich księży przewodników i kierowników witał w imieniu Jasnej Góry o. Waldemar Pastusiak, kustosz klasztoru jasnogórskiego: „Był to dla nas wszystkich czas wyjątkowy, czas szczególny, którego nikt z nas się nie spodziewał. Pielgrzymowanie było w ograniczonym zakresie, każdy z przewodników stawał przed wielkim dylematem, w jaki sposób przeprowadzić to pielgrzymowanie, jak pielgrzymować i czy pielgrzymować. Cieszymy się, że na różne sposoby ludzie przybywali tutaj, na Jasną Górę, modląc się u tronu Jasnogórskiej Pani”.

„Dziś na ręce ks. bp. Krzysztofa chcę podziękować, że mimo trwającej pandemii Jasna Góra była dalej tętniącym sercem modlitwy Polaków, którzy mimo pandemii byli tutaj i modlili się – mówił o. kustosz - Dziękuję wam, drodzy księża, za wasz trud, za wszelkie działania, dzięki którym mogliśmy tutaj w bezpiecznych warunkach modlić się”.

Karol Porwich/Niedziela

Spotkanie kierowników i przewodników pieszych pielgrzymek na Jasnej Górze

Spotkanie kierowników i przewodników pieszych pielgrzymek na Jasnej Górze

Karol Porwich/Niedziela

Spotkanie kierowników i przewodników pieszych pielgrzymek na Jasnej Górze

Spotkanie kierowników i przewodników pieszych pielgrzymek na Jasnej Górze
CZYTAJ DALEJ

Spotkanie duszpasterstwa ludzi mediów

2020-09-23 11:42

Anna Głos

W toruńskim Centrum Dialogu Społecznego 22 września odbyło się spotkanie duszpasterstwa ludzi mediów.

Po wspólnej modlitwie za wstawiennictwem św. Maksymiliana Marii Kolbego uczestnicy spotkania wysłuchali konferencji ks. Leszka Stefańskiego. Dotyczyła ona orędzia papieża Franciszka na 54. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, poświęconego przekazywaniu historii. Nie zabrakło dyskusji na temat prawdy w pracy dziennikarza oraz dzielenia się doświadczeniem.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję