Reklama

Niedziela Legnicka

Kamienna Góra

Katecheza z relikwiami

W parafii Matki Bożej Różańcowej gościły niedawno relikwie bł. Karoliny Kózkówny, które wraz z obrazem Błogosławionej wypożyczył ks. Paweł Adres z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży w Legnicy. Aby przybliżyć jak najszerszej grupie uczniów postać młodej dziewczyny, która wolała umrzeć niż zgrzeszyć, ks. Paweł przeprowadził szereg katechez dla młodzieży Zespołu Szkół Ogólnokształcących. Oprócz tego „gościnnie” katechizował gimnazjalistów. Na spotkania przynosił obraz i relikwie, które uczniowie mieli okazję zobaczyć z bliska, a nawet wziąć w dłonie i ucałować. Poza podaniem niektórych faktów z życia Błogosławionej, ks. Paweł cytował jej słowa: „Wolę bardziej umrzeć niż zgrzeszyć” i ku refleksji postawił pytanie: Czy jest coś, za co oddałbym życie? Następnie wraz z uczniami zatrzymał się nad problemem braku czystości, która stopniowo niszczy godność człowieka i jest jednym z grzechów głównych. Jej źródłem są myśli, które w porę nieuporządkowane mogą prowadzić do wyobrażeń, pragnień, pożądliwości i działania, nierzadko skutkującego przedmiotowym traktowaniem i seksualnym wykorzystaniem drugiej osoby. Sprzyja temu brak skromności w stroju i mowie czy wręcz prowokacyjne zachowania. Wiele zła w prawidłowym kształtowaniu sfery płciowości może spowodować też niewłaściwe korzystanie z Internetu i łatwy dostęp do stron pornograficznych. Seksualność, która jest darem Pana Boga, wymaga, aby kierować się rozumem i sercem zanim w małżeństwie podejmie się aktywność w tej dziedzinie.

Uczniowie z zainteresowaniem i aktywnie uczestniczyli w katechezie. Dopełnieniem omawianych treści, związanych z wychowaniem do wartości, ma być wyjazd z młodzieżą do kina na film „Zerwany kłos”, który ks. Paweł planuje niebawem zorganizować.

2016-12-01 11:10

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Po prostu Karolina

2020-11-18 07:15

[ TEMATY ]

bł. Karolina

bł. Karolina Kozkówna

18 listopada 1914 r. 16-letnia Karolina Kózkówna, broniąc swej wolności i godności oraz dziewczęcej czystości, poniosła śmierć z rąk rosyjskiego żołnierza. Dziś w podobnej sytuacji czytalibyśmy pewnie krzyczące nagłówki kolorowych pism, po których kilka chwil później słuch by zaginął. Historia Karoliny przetrwała już wiek, a jej krótkie życie jest dla wielu świadectwem, które wbrew panującej modzie i promowanym wzorcom pociąga coraz więcej ludzi młodych i starszych, o czym świadczą statystyki odwiedzających to miejsce osób.

O błogosławionej zafascynowane nią osoby mówią po prostu: Karolina. I nie mówią o niej nigdy w czasie przeszłym.

- Wierność Temu, Który jest nieśmiertelny, sprawiła, że Karolina żyje, śmierć jej nie unicestwiła, ale stała się jej nowym narodzeniem - mówi ks. Zbigniew Szostak, kustosz sanktuarium bł. Karoliny Kózkówny w Zabawie. - Wielu ludzi odnajduje w niej wzór do naśladowania, bo ona nie jest „z księżyca”, ale jest zwyczajną dziewczyną, która żyła wśród zwyczajnych ludzi. Tym bardziej więc jej świadectwo przekonuje, że świętość jest do osiągnięcia przez każdego z nas.

Ona tak działa!

<

Ks. Piotr Adamczyk, rekolekcjonista blisko związany z sanktuarium w Zabawie, mówi o Karolinie, że to - obok Matki Bożej, św. Faustyny czy Małej Tereski - jedna z kobiet jego życia. - Karolina uczy mnie piękna, bo w jej osobie odbija się piękno Boga. Ma jasną duszę i wewnętrzny blask, które dają nadzieję, że nawet na ugorze urośnie coś pięknego. - Proszę zwrócić uwagę - podpowiada kapłan - że na obrazie beatyfikacyjnym Karolina trzyma na piersi ręce oplecione różańcem. To symbol i przesłanie dla nas: kiedy oplatam różańcem moje życie, dokonuje się we mnie zwycięstwo. Różaniec to bat na diabła, nieczystość i wszystkie pokusy. To upleciony płaszcz czystości, pokory i prostoty, który daje prawdziwą moc i siłę. Karolina zdawała sobie z tego sprawę.

- Podczas spowiedzi często mówię ludziom zagubionym w grzechu nieczystości: Jedź do Zabawy i proś Karolinę o siły do zmiany życia! - mówi ks. Adamczyk. - Jadą i wracają do mnie później świadectwa uzdrowień serca. Jeden człowiek dotarł do Zabawy już po zamknięciu kościoła. Modlił się, klęcząc przy zamkniętych drzwiach. Nawrócił się. A nawet teraz, przed naszą rozmową spowiadałem osobę, którą Karolina przyprowadziła do sakramentu pokuty po 30 latach. Ona tak działa! - mówi ks. Adamczyk. - Jest jak mała świeczuszka w mroku...

Proste środki i wielkie dzieła

Bł. Karolina Kózkówna jest patronką Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży. Znanym dziełem, powstałym z inspiracji jej życiem, jest Ruch Czystych Serc. Sanktuarium bł. Karoliny w Zabawie i jego otoczenie wciąż się rozwijają, działa tu Stowarzyszenie Pomocy Ofiarom Wypadków i Katastrof Komunikacyjnych oraz Przemocy „Przejście”, które wciąż poszerza swoją ofertę, wychodząc naprzeciw ludzkim potrzebom w najtrudniejszych życiowych doświadczeniach.

- Karolina ukierunkowuje na działania, które wynikają z jej życia - mówi ks. Szostak. - Dlatego w naturalny sposób wprowadza nas także w trudne tematy, takie jak: czystość, wolność od uzależnień oraz śmierć bliskich osób. Ona uczy nas także, że trzeba kształtować swój charakter, troszczyć się o własny rozwój i dzielić się tym z innymi.

Karolina angażowała się tam, gdzie postawił ją los, i korzystała z prostych środków, które miała do dyspozycji - gruszy, pod którą katechizowała, biblioteki wuja Franciszka, w której pomagała, umożliwiając rozwój intelektualny także dorosłym. - Te proste środki stały się trampoliną, która wyniosła ją do wielkich dzieł - podkreśla ks. Szostak. - Dlatego i dziś Karolina żyje w dziełach, poprzez które dostrzegane są najdelikatniejsze ludzkie problemy i potrzeby.

Dlaczego nie ja?

„Święci nie przemijają. Święci żyją świętymi i pragną świętości” - mówił papież Jan Paweł II podczas kanonizacji św. Jadwigi. Ks. Adamczyk przywołuje słowa Papieża i podkreśla, że te zdania dotyczą każdego z nas: - Wielu spotykających bł. Karolinę zadaje sobie kluczowe pytanie: skoro ona, taka młoda, mogła zawalczyć o świętość, to dlaczego ja nie mogę tego uczynić?

Świadectwo Karoliny pociąga ludzi do zakochania się w Bogu. To skutkuje większym otwarciem się na ludzkie potrzeby, rozwija wyobraźnię miłosierdzia, która dostrzega nie tylko ofiary, ale i sprawców. Wielkie dzieła tworzone za wstawiennictwem bł. Karoliny rozrastają się, bo wychodzą z korzenia, jakim jest Pan Jezus.

- Karolina mówi nam o konkretnych sprawach, które powinny być dla nas ważne - zauważa ks. Piotr. - Ona wskazuje: chodź na Mszę św., spowiadaj się, czytaj Słowo Boże, niech w twoim życiu będzie miejsce także na pokutę, ale żyj radośnie! - podkreśla kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Cudowny Medalik

Niedziela legnicka 27/2009

Cudowny Medalik - symbolika

AWERS:
- biała szata i welon - symbol dziewictwa, welon także poświęcenia; Maryja jest zawsze gotowa na przyjęcie woli Bożej
- promienie wychodzące z dłoni - oznaczają łaski, które Najświętsza Panna wyjednuje
- otwarte, wyciągnięte ręce - Maryja niczego nie zatrzymuje dla siebie, cała jest darem; Jej dłonie są otwarte na spotkanie i na przyjęcie
- wąż - uosobieniem szatana, zwyciężonego przez Niepokalaną; Maryja zachęca nas do niewchodzenia w dialog ze złem
- glob - cały świat (wszystkie narody i każda dusza), nad którym Maryja ma władzę i może ofiarować je Bogu

REWERS:
- krzyż - symboli Chrystusa Ukrzyżowanego, a zarazem: pośrednictwa, mediacji, porozumienia między ziemią a niebem
- serce Jezusa i Maryi - w tradycji biblijnej serce symbolizuje wnętrze człowieka, jego życie uczuciowe, ośrodek jego bytu; tu: wezwanie, by wybrać, tak jak Chrystus i Maryja, drogę miłości aż do całkowitego daru z siebie

CUDOWNY MEDALIK:
- wspomnienie wydarzeń zbawienia; utrwalono w nim objawienie się Maryi Katarzynie Labouré, czyli spotkanie między ziemią a niebem, interwencję Boga za pośrednictwem Maryi
- słowo objawienia, ponieważ pokazuje nam Maryję jako Pośredniczkę Łask (awers) i prototyp zbawienia (rewers) wysłużonego poprzez miłość, krzyż i współczucie Najświętszej Panny
- znak ufności w Boską opiekę, który autorzy porównują do zredukowanej do maleńkich rozmiarów tarczy ochronnej, używanej przez żołnierzy

To nie wieża Eiffla najbardziej przyciąga mnie do Paryża, ani nawet katedra Notre Dame czy bazylika Sacré Coeur. Właściwie to ja nie cierpię Paryża. Głośny, zapchany samochodami, z tłumami turystów, urzędników i pozujących na artystów.
Paryż - nazywany stolicą Europy, mody i malarzy. Kolebka rewolucji francuskiej, wartej tyle samo, co rewolucja październikowa.
Przyciąga mnie tutaj jeden adres: Rue du Bac 140. Zwykła uliczka w centrum miasta i niczym szczególnym niewyróżniająca się brama. No, może tym, że zawsze stoi przed nią kilku żebraków, niczym żołnierze na warcie.
Ta brama prowadząca do klasztoru Sióstr Wincentek (tak we Francji nazywa się Siostry Miłosierdzia św. Wincentego ŕ Paulo), stanowi filtr pomiędzy hałaśliwymi dzielnicami turystów i biznesmenów, a znajdującą się obok „oazą pokoju”. To tu zaczyna się inny świat: w którym panuje cisza, czas płynie powoli, a ludzie są uśmiechnięci i serdeczni. (Nie mówię, że w Paryżu nie ma życzliwych ludzi, ale czym innym jest życzliwość sprzedawcy, a czym innym - staruszki w kościele, która ustępuje miejsca dwudziestolatkowi z plecakiem).

Objawienie

To za tą bramą, w zakonnej kaplicy, 27 listopada 1830 r., nieznanej nikomu nowicjuszce Katarzynie Labouré ukazuje się Matka Najświętsza. Ubrana w białą suknię, okryta srebrzysto-błękitnym płaszczem i w welonie, stoi na kuli ziemskiej. Z Jej otwartych dłoni, skierowanych ku ziemi, wychodzą promienie - symbol łask, jakie wyprasza ludziom. Wokół Niepokalanej napis: „O Maryjo, bez grzechu poczęta, módl się za nami, którzy się do Ciebie uciekamy”.
- Postaraj się o wybicie medalika według tego wzoru - s. Katarzyna słyszy głos. - Wszyscy, którzy go będą nosili, dostąpią wielkich łask, szczególnie jeśli go będą nosili na szyi.
Po chwili obraz z Matką Bożą obraca się i nowicjuszka dostrzega literę „M”z wpisanym w nią krzyżem, a pod nimi serca Jezusa i Maryi.
Tak rozpoczyna się historia Cudownego Medalika, jednego z trzech - obok różańca i szkaplerza - sakramentaliów w dziejach Kościoła, który otrzymał bardzo wysoką aprobatę: ustanowiono święto* i nabożeństwo** ku jego czci.

Poznacie po owocach

Medalik został tak doceniony dopiero po śmierci s. Katarzyny. Początkowo nic nie wskazuje na to, że zyska on jakiekolwiek znaczenie.
Spowiednik s. Labouré nie chce nawet słuchać o objawieniu i prośbach Matki Bożej. Dopiero gdy nowicjuszka nalega, przekazuje informację arcybiskupowi Paryża - Ludwikowi de Quelen. Ten okazuje przychylność i w czerwcu 1832 r. zostaje wybitych pierwsze 1500 egzemplarzy Medalika. Rozdaje się je, nie wspominając o objawieniach, by po owocach, jakie przyniesie, rozeznać prawdziwość widzenia.
Na cuda i łaski nie trzeba było długo czekać. Już w tym samym roku ośmioletnia Karolina Nenain z parafii Saint-Germain-l’Auxerrois, zarażona cholerą, odzyskuje zdrowie dzień po tym, jak siostry dają jej Medalik.
Rok później, 13 czerwca, wojskowy z Alençon, znany „ateista i bluźnirca”, któremu siostry wręczyły medalik, zaczyna się modlić. „O smutek przyprawia mnie myśl, że tak późno pokochałem i nie kochałem więcej” - mówi.

Uznany cud

W 1835 r. medaliki przyjęło już milion osób, w 1839 - 10 milionów.
W styczniu 1842 r. dochodzi do jednego z bardziej spektakularnych cudów w historii Kościoła. Młody, francuski Żyd, Alfons Ratizbone, któremu wcześniej przyjaciel zakłada Medalik na szyi, wstępuje na chwilę do świątyni S. Andrea della Fratte w Rzymie. Widząc w bocznej kaplicy wizerunek pięknej Pani z Cudownego Wizerunku, klęka. W tym momencie doznaje olśnienia i z kościoła wychodzi nawrócony. 31 maja 1842 r. w klasztorze Jezuitów przyjmuje chrzest i przystępuje do Komunii św. Cztery dni później jego nawrócenie zostaje uznane dekretem papieskim za prawdziwe działanie Boże za wstawiennictwem Najświętszej Maryi Panny. Alfons zostaje księdzem i zakłada zgromadzenie Matki Bożej Syjońskiej, którego charyzmatem jest nawracanie Żydów na wiarę katolicką.
22 sierpnia 1845 r. John Henry Newman, anglikański teolog, interesujący się nauką Kościoła rzymskiego, zawiesza sobie Medalik na szyi. Dwa miesiące później przechodzi na katolicyzm.

Dogmat

W tym czasie - w odpowiedzi na prośbę Maryi - by młode dziewczęta bardziej się Jej poświęcały, powstaje tzw. „Młodzież maryjna”. 20 czerwca 1847 r. papież Pius IX oficjalnie uznaje ją za stowarzyszenie (ponad sto lat później, w 1961 r., działa ono już w 93 krajach).
Cudowny Medalik wywiera szczególny wpływ na ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu (8 grudnia 1854 r.).
- Prośbę o jego zatwierdzenie do papieża Grzegorza XVI wysyła kilkudzisięciu arcybiskupów i biskupów z różnych krajów. Są oni świadkami Medalika - pisze ks. Lucien Misermont C.M., adwokat w procesie kanonizacyjnym s. Katarzyny Labouré. Reprodukcję Wizerunku zamieszczono na rewersie medalu, upamiętniającego ogłoszenie dogmatu (znajduje się on w siedzibie Stowarzyszenia Cudownego Medalika 93, Rue de Sevres, Paris 6-eme).
Wiara w moc Medalika staje się powszechna. Podczas Komuny Paryskiej (1871 r.) rewolucjoniści wprost cisną się do klasztoru po małe blaszki z wizerunkiem Niepokalanej. Siostra Katarzyna rozdaje znaczki wszystkim, nie zważając na osobę i obóz, do którego należą. Wierzy, że Maryja rozpozna swoich i nawróci pozostałych.

Inspiracja

Kolejny wiek. Za sprawą Cudownego Medalika powstają wciąż nowe wspólnoty.
Stowarzyszenie Medalika na cześć Niepokalanie Poczętej (potocznie: Stowarzyszenie Cudownego Medalika), zainicjowane przez polskich biskupów, w 1908 r. zostaje rozszerzone przez papieża Piusa X na całe chrześcijaństwo.
W 1919 r. Ojciec Maksymilian obiera medalik jako znak członków Milicji Niepokalanej. Wkrótce to bractwo staje się znane na całym świecie (obecnie ma 4 miliony członków w 46 krajach na wszystkich kontynentach). W 1939 r. w samej Polsce liczy 750 tys., od 1930 działa w Nagasaki. Podczas wojny, członkowie MI nie tylko uczestniczą w działaniach partyzanckich, ale dają też świadectwo ofiary i modlitwy w obozach koncentracyjnych, wspierając współwięźniów.
Pod wpływem duchowości Rycerstwa, ks. Franciszek Blachnicki zakłada Krucjatę Wstrzemięźliwości (1957 r.), która ma być zbiorowym narzędziem Niepokalanej w walce z alkoholizmem. MI staje się także inspiracją do powstania Ruchu Światło-Życie oraz instytutów życia konsekrowanego, takich jak: Siostry Franciszkanki Rycerstwa Niepokalanej (założone w Japonii), Siostry Mniejsze Maryi Niepokalanej (Rzym), Siostry Franciszkanki Niepokalanej (Filipiny), Zgromadzenie Braci Franciszkanów Niepokalanej (Włochy), Misjonarki Rycerki Niepokalanej Ojca Kolbe (Włochy), Instytut Niepokalanej Matki Kościoła (Polska).

Nawrócenia

Dwudziesty wiek to także stulecie licznych cudów, związanych z Cudownym Medalikiem.
W 1944 r. amerykański więzień, Claude Newman, skazany na karę śmierci za morderstwo, zakłada na szyję Cudowny Medalik. Nawraca się tuż przed wykonaniem wyroku.
1952 r. Stanisław Stempowski, mistrz Wielkiej Loży Narodowej Polski, który dostał Cudowny Medalik od św. Maksymilina Marii Kolbego, na łożu śmierci otrzymuje łaskę wiary.
Świadectwa o cudach za przyczyną Wizerunku od 1922 r. pojawiają się na łamach „Rycerza Niepokalanej”, gazety MI.

Wołanie do nieba

Nabożeństwo rozpoczęte na Rue de Bac w Paryżu przyniosło ogromne owoce: nawrócenia i uzdrowienia, których nie sposób policzyć, wiele wspólnot zakonnych i świeckich, oddających się jako narzędzie na własność Niepokalanej. A wszystko za sprawą małego Znaczka.
Cudowny Medalik - środek zbawienia dany ludziom. Nie jest mądrością teologicznych traktatów ani intelektualnym pouczeniem, lecz prostym znakiem.
Blaszka z wizerunkiem Najczystszej spośród stworzeń stanowi osobiste wyznanie wiary chrześcijanina w Jej Niepokalane Poczęcie. Jest świadectwem prośby o maryjne wstawiennictwo przed Bogiem, o dar bycia świętym i nieskalanym. To jakby niema modlitwa noszona w sercu i kierowana do nieba bezustannie: podczas pracy, odpoczynku i snu.
Przez mały medalik dokonuje się poświęcenia Maryi wszystkiego, z czego utkane jest ludzkie życie. Ten znak nadaje istnieniu nową wartość. Tak nową, że towarzyszą mu nieraz cuda i inne znaki Bożej obecności.

Każdy ma swoją „moc”

Czy noszący Cudowny Medalik zdają sobie z tego sprawę?
A czy ci, którzy zakładają na siebie inne symbole: krzyż Atlantów, koło zaklęć, pentagram, ideogram czy Tao również mają świadomość z ich wpływu na życie?
Czy zastanawiamy się, co zawieszają na sobie nasze dzieci i dlaczego? Co jest dla nich wartością?
Nie jest obojętne, co nosimy na szyi - czyli: do kogo się zwracamy, kogo obieramy sobie za patrona. Amulety i talizmany również mają swoją „moc”, nawet jeśli sobie tego nie uświadamiamy.
Więc załóż na swoją szyję, na szyję swojego dziecka medalik z Maryją i niech moc Boża będzie z wami!

* uczynił to 23 lipca 1894 r. Papież Leon XIII, polecając je obchodzić co roku 27 listopada
** na polecenie ks. kard. Aloisiego Maselliego, prefekta Kongregacji Rytów w 1958 r., kiedy to Cudowny Medalik otrzymał także aprobatę liturgiczną

Świadectwo o. Maksymiliana Marii Kolbego

Wtych dniach przyszła do mnie pewna pani i prosi, bym się udał do chorego, który... nie chce się spowiadać. Był już u niego ksiądz H. I ten właśnie przysłał ją do mnie, bo zabiegi jego chybiły. - Czy odmawia on do Matki Najświętszej choćby jedno „Zdrowaś Maryjo” na dzień? - spytałem. - Proponowałam mu to, ale odpowiedział, że w Matkę Bożą nie wierzy. - To proszę mu zanieść ten medalik - rzekłem, podając Cudowny Medalik. - Czy dla pani przyjmie on go i pozwoli sobie zawiesić na szyi? - Dla mnie to zrobi. - Więc dobrze, niech mu go pani zaniesie i modli się za niego; ja zaś postaram się tam zaglądnąć. I poszła...
Tymczasem spotkałem się z księdzem H. - Byłem u chorego jako u mego znajomego - opowiadał mi on - ale nic się zrobić nie dało (...).
Chory sobie nie życzy księdza i rodzice jego również, więc po cóż tam pójdę? - myślałem sobie, ale mimo wszystko poszedłem, chociaż w głębi duszy nurtowało zwątpienie, czy wycieczka się uda. Jedyna nadzieja to medalik, który przecież chory ma już na sobie. W drodze odmawiałem Różaniec. (...)
Usiadłem przy jego łożu i nawiązałem rozmowę. Wypytywałem o stan zdrowia, a wkrótce potem rozmowa przeszła na sprawy religijne. Chory wyłuszczał swoje wątpliwości, a ja starałem się mu je wyjaśnić. Przy rozmowie zauważyłem na jego szyi niebieski sznureczek, właśnie ten, na którym nawleczony był medalik. Ma medalik - pomyślałem - więc sprawa wygrana. Nagle chory zwraca się do mnie i mówi: - Księże, może by przystąpić do rzeczy? - Więc pan się chce wyspowiadać? - zapytałem. W odpowiedzi rzewny płacz wstrząsnął jego wychudłą piersią... to trwało dobrą chwilę... Gdy chory się uspokoił, zaczęła się spowiedź. Po otrzymaniu Wiatyku i... Namaszczenia chory dla okazania wdzięczności ujął mnie i pocałował. Mimo zaraźliwości choroby, chętnie dałem mu ten pocałunek pokoju. Cześć Niepokalanej za to zwycięstwo!!!
Obok leżał drugi chory. Powiedziano mi w szpitalu, że i po niego śmierć już rękę wyciąga; on jednak o spowiedzi nie myśli. Poleciłem więc i jego Niepokalanej za przyczyną niedawno beatyfikowanej bł. Teresy od Dzieciątka Jezus.
Na drugi dzień przyszedłem niby dla odwiedzenia poprzedniego chorego, a właściwie po drugiego. Siadłem przy pierwszym, a tymczasem poleciłem sanitariuszce, by spytała go, czy nie zechciałby skorzystać z mej obecności. Chory mnie nie zauważył, toteż odpowiedział niecierpliwie: - Lekarz twierdzi, że za tydzień wyzdrowieję, a tu mnie nudzą księdzem. Nie zrażając się takim usposobieniem chorego, rozpocząłem z nim rozmowę i przysiadłem obok niego. Widząc, że chory uporczywie odkłada spowiedź, wyjąłem naszą „kulkę” Rycerstwa tj. Cudowny Medalik. Chory zapytał: - Co to jest? Wyjaśniłem mu pokrótce. Pocałował go, pozwolił sobie włożyć na szyję i... rozpoczęła się spowiedź. Niech Niepokalanej będą wieczne dzięki za tak łaskawe i miłościwe zwycięstwa.
Fragmenty artykułu, zamieszczonego w „Rycerzu Niepokalanej”

CZYTAJ DALEJ

Abp Skworc na Adwent: budujmy eucharystyczną wspólnotę

2020-11-28 08:28

[ TEMATY ]

Eucharystia

abp Wiktor Skworc

adwent

Adwent2020

Episkopat.pl

abp Wiktor Skworc

abp Wiktor Skworc

Zaproszenie do budowania eucharystycznej wspólnoty - tak zatytułowany jest list pasterski abp. Wiktora Skworca na I Niedzielę Adwentu. List metropolity katowickiego będzie odczytywany we wszystkich kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę, 29 listopada.

Abp Skworc przypomina, że Adwentem rozpoczynamy w Kościele przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia. To także początek nowego roku liturgicznego. - To Jezus Chrystus jest Alfą i Omegą, początkiem i końcem, zarówno naszego życia, jak i całej historii - pisze arcybiskup podkreślając, że szczególnym fundamentem naszego chrześcijańskiego życia jest liturgia eucharystyczna.

Na wartość i bogactwo liturgii wskazuje program duszpasterski dla Kościoła w Polsce pod hasłem: "Eucharystia daje życie".

Autor listu zauważa, że trwająca pandemia może nam się kojarzyć z nieogarniętym mrokiem. - W takich chwilach szukajmy Bożego światła i nadziei w pięknie eucharystycznej liturgii oraz w trosce o jej głębokie przeżywanie - czytamy w dokumencie.

Abp Skworc przypomina, że czas podarowany Bogu, Kościołowi i na rzecz własnego zbawienia nie jest czasem zmarnowanym. - Niech zatem udział we Mszy św. niedzielnej za pośrednictwem mediów będzie poprzedzony decyzją całej rodziny, aby autentyczna i szczera modlitwa scalała wspólnoty domowego Kościoła - zachęca hierarcha wskazując, że udział w liturgii jest wyrazem postawy oczekiwania i czuwania.

Metropolita katowicki wskazuje, że właściwemu przeżywaniu Eucharystii powinno towarzyszyć odpowiednie przygotowanie i rozeznanie własnej sytuacji przed Bogiem, także w ramach sakramentu pokuty. - W sytuacji domowego przeżywania liturgii eucharystycznej dołóżmy starań, aby wyeliminować w tym czasie wszystko to, co mogłoby zakłócić naszą modlitwę. Przyjmijmy przewidzianą w liturgii postawę - apeluje autor listu. Dodaje, że nie wypada łączyć uczestniczenia we Mszy św. z innymi domowymi zajęciami, z wyjątkiem opieki nad dzieckiem czy osobą chorą.

- W ślad za przeistoczeniem chleba w Ciało Chrystusa i wina w Jego Krew, także my, przemienieni i uświęceni, stajemy się żywą cząstką Kościoła, który ewangelizuje, przebacza, wprowadza pokój, jednoczy, troszczy się o najbardziej potrzebujących i nikogo nie wyklucza - wskazuje arcybiskup zachęcając do rozwijania eucharystycznej duchowości i pobożności.

Abp Skworc zachęca rodziców, by pomogli dzieciom zaangażować się w Eucharystię. Duchownych zaś i świeckich prosi o różnego rodzaju znaki bezpośredniej łączności z osobami uczestniczącymi tylko w transmisjach przez m. in. wzajemne wsparcie modlitewne, sąsiedzką pomoc, regularne rozmowy telefoniczne, czy dostarczanie katolickiej prasy.

List będzie odczytywany we wszystkich kościołach archidiecezji w najbliższą niedzielę 29 listopada.

CZYTAJ DALEJ
Przejdź teraz
REKLAMA: Artykuł wyświetli się za 15 sekund

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję