Reklama

Franciszek

Franciszek w oczach Amerykanów

Ojciec Święty za sprawą swojej otwartości, a także pełnych miłości i zrozumienia kazań zdobył sympatię Amerykanów. Co sądzą o Franciszku po drugiej stronie Atlantyku i na czym polegał papieski konflikt z Donaldem Trumpem?

Niedziela Ogólnopolska 16/2016, str. 40-41

[ TEMATY ]

Franciszek

East News/AFP PHOTO /

Papież Franciszek w Ciudad Juárez, tuż przy granicy ze Stanami Zjednoczonymi, 17 lutego 2016 r.

Pierwsza wizyta papieża Franciszka w Stanach Zjednoczonych została przez amerykańskich dziennikarzy zgodnie okrzyknięta „historyczną”. We wrześniu ubiegłego roku Ojciec Święty odwiedził trzy amerykańskie miasta wschodniego wybrzeża – Waszyngton, Nowy Jork oraz Filadelfię. W trakcie pobytu na ziemi amerykańskiej Papież poruszył wiele kwestii i tematów ważnych z perspektywy współczesnego człowieka. Ze swoim przesłaniem wpisywał się w światopogląd reprezentowany przez Republikanów – amerykańskich konserwatystów, innym razem zaś mówił zgodnie z dyskursem politycznym typowym dla Demokratów – przedstawicieli amerykańskiej lewicy. Gdy przemawiał w Kongresie Stanów Zjednoczonych jako pierwszy papież w historii, wielokrotnie otrzymał owacje na stojąco od kongresmenów zasiadających po obu stronach amerykańskiej sceny politycznej. Swoją pierwszą i jakże ważną wizytę w Ameryce Ojciec Święty zakończył Mszą św., która została odprawiona na ulicach w centrum Filadelfii. Wzięło w niej udział ok. miliona osób! – Będę się modlić za was i wasze rodziny, ale proszę: i wy módlcie się za mnie – tymi słowami Ojciec Święty zwrócił się do żegnających go Amerykanów zgromadzonych na lotnisku Philadelphia International Airport. – God bless America – powiedział na zakończenie.

Meet the Pope

Papieskie wizyty w USA cieszą się ogromnym zainteresowaniem nie tylko amerykańskich dziennikarzy i polityków, ale co najważniejsze – zwykłych Amerykanów, którzy tłumnie przychodzą na spotkania z każdą kolejną głową Kościoła katolickiego. Wielokrotnie mógł się o tym przekonać św. Jan Paweł II. W październiku 1979 r. Papież Polak po raz pierwszy odwiedził Stany Zjednoczone. Stało się wtedy oczywiste, że charyzmatyczny Ojciec Święty zdobył serca milionów Amerykanów. We Mszy św. sprawowanej na stadionie baseballowym drużyny New York Yankees uczestniczyło 90 tys. wiernych. Podczas Światowych Dni Młodzieży, które odbyły się w 1993 r. w Denver w Kolorado, na spotkanie z Ojcem Świętym przybyło 700 tys. ludzi.

Stosunek społeczeństwa amerykańskiego do papieża Franciszka wypada korzystnie dla głowy Kościoła katolickiego. Jak wynika z sondażu Gallupa – w październiku 2015 r., a więc zaraz po wizycie Ojca Świętego w Stanach Zjednoczonych, 70 proc. Amerykanów miało o nim pozytywne zdanie. Franciszek jest zatem drugim najpopularniejszym papieżem w Ameryce. Pierwsze miejsce zajmuje tutaj Jan Paweł II, który w 1998 r. cieszył się dobrą opinią aż 86 proc. Amerykanów.

Reklama

Trump zbuduje mur graniczny?

Donald J. Trump to amerykański miliarder i obecny lider republikańskiego wyścigu po nominację tej partii do startu w zbliżających się wyborach prezydenckich. Jakiś czas temu byliśmy świadkami jego konfliktu z papieżem Franciszkiem. O co chodziło w tym sporze? – Kiedy Meksyk przysyła nam swoich ludzi, nie przysyłają najlepszych. Przysyłają ludzi, którzy mają wiele problemów i do nas te problemy przynoszą. Przynoszą narkotyki. Przynoszą przestępczość. Są gwałcicielami. A niektórzy, zakładam, są dobrymi ludźmi – przekonywał Donald Trump w czerwcu 2015 r. w trakcie swojego wystąpienia we własnym hotelu „Trump Tower” znajdującym się przy nowojorskiej Piątej Alei.

W trakcie swojej czerwcowej przemowy, będącej zapowiedzią startu w wyścigu prezydenckim, amerykański biznesmen zobowiązał się do zbudowania wielkiego muru na południowej granicy USA. Jego celem ma być powstrzymanie nielegalnej imigracji z Meksyku. Miliarder obiecał ponadto, że zmusi południowego sąsiada Stanów Zjednoczonych, aby to on poniósł koszty budowy muru. – Zapamiętajcie moje słowa – mówił do ludzi zgromadzonych w jego ekskluzywnym hotelu w Nowym Jorku. Choć pomysł budowy muru wzbudził za oceanem spore kontrowersje, z całą pewnością przysporzył miliarderowi również wielu wyborców. Meksykanie stanowią prawie połowę wszystkich nielegalnych imigrantów w Stanach Zjednoczonych. Jak wynika z danych amerykańskiego Pew Research Center, w 2014 r. na terenie USA żyło ich 5,6 mln. Chociaż oznacza to spadek aż o milion osób względem stanu z 2007 r., czyli szczytowego okresu, w którym w USA mieszkało prawie 7 mln nielegalnych „Mexicanos”, to problem ten wciąż jest aktualny i nierozwiązany. W 2000 r. oficerowie U.S. Border Patrol, czyli amerykańskiej straży granicznej, zatrzymali na granicy amerykańsko-meksykańskiej 1,6 mln nielegalnych imigrantów z kraju palącej gardło tequili i kapeluszy sombrero. Od tego czasu liczba ta rokrocznie gwałtownie spadała, by w 2014 r. wynieść nieco poniżej 230 tys.

– Będziemy mieć prawdziwą granicę, ponieważ będziemy mieć mur, będziemy mieć wielki, piękny mur, którego nikt nie będzie przekraczał [nielegalnie] – mówił niedawno do swoich sympatyków Donald Trump na wiecu wyborczym w Phoenix w Arizonie.

Reklama

Franciszek kontra Trump

W połowie lutego br. papież Franciszek odbył kilkudniową pielgrzymkę do Meksyku. Ostatnim przystankiem Ojca Świętego było graniczne miasto Ciudad Juárez. Granica oraz biegnąca wzdłuż niej rzeka Rio Grande przecinają je niemal równo w połowie, dzieląc na biedną część meksykańską oraz tę bogatą – leżącą po stronie amerykańskiej i znaną pod nazwą El Paso. Dla biednych mieszkańców Ciudad Juárez amerykańska „ziemia obiecana” wydaje się tu dosłownie na wyciągnięcie ręki. Codziennie mogą oni przecież obserwować terytorium Stanów Zjednoczonych, od którego, gdyby nie liczyć umocnień granicznych, dzielą ich zaledwie wody Rio Grande. Jest to jednak tylko pozorna bliskość. Dla wielu Ameryka pozostanie bowiem niespełnionym marzeniem, obietnicą raju, w którym nigdy nie będzie im dane zamieszkać. Niektórzy z nich trafią jednak do Stanów legalnie, inni spróbują przekroczyć granicę, łamiąc prawo. Część z nich przypłaci to życiem. Śmiertelnymi wrogami są tu dzika natura oraz fałszywi przemytnicy i gangi. To właśnie za wszystkich tych, którzy stracili swoje życie gdzieś na meksykańsko-amerykańskim pograniczu, modlił się papież Franciszek.

Chrześcijanin nie stawia murów

Po zakończeniu swojej wizyty w Ciudad Juárez papież Franciszek odleciał do Rzymu. Gdy był jeszcze w samolocie, powiedział dziennikarzom, że ktokolwiek chce budować mury graniczne, nie jest chrześcijaninem. Było to nawiązanie do wypowiedzi Donalda Trumpa i jego planów odnośnie do południowej granicy USA. – Ktoś, kto myśli tylko o budowaniu murów – gdziekolwiek miałyby się znajdować – a nie o budowaniu mostów, nie jest chrześcijaninem – stwierdził Franciszek. Dziennikarze próbowali dowiedzieć się, czy Papież ma jakieś sugestie co do tego, jak powinni głosować amerykańscy katolicy w nadchodzących wyborach prezydenckich. Czy mają się opowiadać przeciw Donaldowi Trumpowi? Ojciec Święty nie chciał jednak udzielić w tej kwestii odpowiedzi. – Nie chcę się w to mieszać – odparł. Stwierdził jedynie, że Donald Trump nie jest chrześcijaninem, jeżeli wzywa do deportacji 11 mln nielegalnych imigrantów oraz do budowy muru granicznego.

Kiedy papież Franciszek odpowiadał na pytania dziennikarzy w swoim samolocie, nad Atlantykiem, w Kiawah Island w Karolinie Południowej zaczynał się właśnie wiec wyborczy Donalda Trumpa. Kandydat na prezydenta musiał się odnieść do papieskiej krytyki. Usłyszeliśmy, że Franciszek został zmanipulowany przez nieprzychylny Trumpowi rząd meksykański i celowo nastawiony przeciwko niemu. Miliarder powiedział, że Ojciec Święty wysłuchał tylko jednej strony i tym samym nie miał okazji przekonać się o negatywnych skutkach nielegalnej imigracji oraz obecnej polityki rządu meksykańskiego. Trump wymienił tu wzrost przestępczości, napływ narkotyków i negatywny wpływ gospodarczy na USA. – Jestem bardzo dobrym chrześcijaninem – zapewniał Donald Trump w trakcie swojego przemówienia w Karolinie Południowej. – Kwestionowanie wiary innych osób jest czymś haniebnym dla przywódcy religijnego – dodał. Na tym jednak generalnie zakończyła się retoryka krytykowania Ojca Świętego. Zamiast tego mogliśmy obserwować próbę deeskalacji sporu ze strony Donalda Trumpa. Papież może się zatem czuć wyróżniony, ponieważ do tej pory Trump bardzo ostro atakował ludzi, którzy wypowiadali się o nim w sposób negatywny. Przeprowadzał swego rodzaju kontrataki i nie szczędził nieprzyjaznych, często bardzo obraźliwych wypowiedzi. Mógł się o tym przekonać republikański senator z Arizony – John McCain. Trump stwierdził, że jest on uznawany za bohatera wojny w Wietnamie tylko dlatego, że dał się złapać komunistom. – Ja lubię ludzi, którzy nie dali się złapać – mówił wtedy miliarder. Na wiecu wyborczym w Kiawah Island, w odpowiedzi na słowa Franciszka, Trump stwierdził, że jest dumny z bycia chrześcijaninem, a gdy zostanie prezydentem, „nie pozwoli, by chrześcijaństwo było stale atakowane i osłabiane”. Podkreślał również, że lubi Franciszka, który co prawda wypowiedział się o nim krytycznie, ale zrobił to tylko dlatego, że wcześniej rząd meksykański przedstawił go Ojcu Świętemu w negatywnym świetle, jako złego człowieka. Donald Trump kontynuował życzliwe wypowiedzi pod adresem papieża Franciszka na antenie stacji CNN. Stwierdził, że słowa wypowiedziane przez Ojca Świętego nie były w rzeczywistości tak krytyczne, jak przedstawiły to media. Miliarder powiedział również, że Franciszek jest wspaniałym człowiekiem. – Mam wielki szacunek dla Papieża. Myślę, że ma silną osobowość, jest inny, to świetny facet. Myślę, że robi dobrą robotę, ma dużo energii – mówił Donald Trump. Następnego dnia ks. Federico Lombardi – papieski rzecznik prasowy wyjaśnił, że słowa Franciszka nie były personalnym atakiem przeciwko Donaldowi Trumpowi oraz że Ojciec Święty nie miał na celu wpływać na decyzje amerykańskich wyborców.

Ważny głos katolików

Również ta wypowiedź nie umknęła uwadze lidera republikańskiego wyścigu po nominację. W trakcie wiecu wyborczego w Valdosta w południowej Georgii Donald Trump odniósł się do oświadczenia rzecznika prasowego Watykanu, mówiąc, że Ojciec Święty skorygował już swoje stanowisko. – Teraz znowu lubię Papieża – powiedział do tłumu.

Katolicy stanowią ważną grupę wyborców w Ameryce, która może przechylić szalę zwycięstwa na jedną bądź drugą stronę. Tendencja jest następująca – kto wygrywa wśród katolików, zwycięża wybory prezydenckie. Z tego względu krytyka ze strony Biskupa Rzymu może mieć poważny wpływ na wynik wyborów za oceanem. Według sondaży przeprowadzonych przez Pew Research Center, 54 proc. katolików popierających Partię Republikańską uważa, że Donald Trump byłby dobrym lub bardzo dobrym prezydentem. Podobne oceny uzyskał jego główny rywal do nominacji – teksański senator Ted Cruz. Czy po krytyce ze strony papieża Franciszka Donald Trump straci część swoich katolickich zwolenników? Czas pokaże. Wydaje się jednak, że jego dobra strategia PR-owa – miliarder starał się niwelować spór z Papieżem i generalnie wypowiadał się o nim przychylnie – może ustrzec go przed takim scenariuszem.

* * *

Tomasz Winiarski
Student dziennikarstwa, amerykanista zafascynowany kulturą, polityką i historią USA. Dziennikarz dla Polonii w Stanach Zjednoczonych. W życiu stara się kierować mottem: Nie ma rzeczy niemożliwych!

2016-04-13 08:22

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Papież odprawi Mszę w rocznicę wizyty na Lampedusie

2020-07-06 18:13

[ TEMATY ]

papież

Franciszek

PAP

W siódmą rocznicę swej wizyty na Lampedusie papież Franciszek odprawi 8 lipca o 11.00 Mszę św. w kaplicy Domu sw. Marty w Watykanie. W związku z ograniczeniami antypandemicznymi w liturgii uczestniczyć będą jedynie pracownicy Sekcji ds. Migrantów i Uchodźców w Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

Wizyta na Lampedusie 8 lipca 2013 r. była pierwszym pozarzymskim wyjazdem nowo wybranego papieża (nie licząc krótkiej wizyty u papieża seniora Benedykta XVI przebywającego wówczas w Castel Gandolfo). Ta włoska wyspa stała się bramą do Europy dla setek tysięcy uchodźców z Afryki. Franciszek pojechał tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym.

Podczas odprawionej na Lampedusie Mszy św. prosił Boga o wybaczenie obojętności wobec losu imigrantów. Papież przybył tam, by uczcić pamięć osób, które chcąc dostać się do Europy, utonęły w Morzu Śródziemnym. - Prosimy o przebaczenie dla tych, którzy wygodnie zamknęli się we własnym dobrobycie, który znieczula serce; prosimy o wybaczenie dla tych, którzy przez swoje decyzje na poziomie światowym stworzyli sytuacje, które prowadzą do tych dramatów - mówił Ojciec Święty.

CZYTAJ DALEJ

Maria Teresa Ledóchowska – wzór pracy misyjnej

[ TEMATY ]

bł. Maria Teresa Ledóchowska

pl.wikipedia.org

Bł. Maria Teresa Ledóchowska

„Z rzeczy boskich najbardziej boską jest współpraca nad zbawieniem dusz”. To hasło przyświeca Zgromadzeniu Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera, popularnie zwanego klaweriankami. Założyła je urodzona ponad 150 lat temu bł. Maria Teresa Ledóchowska, którą Kościół katolicki wspomina 6 lipca.

Należy ona do najwybitniejszych postaci w Kościele w dziedzinie pracy misyjnej. Ożywiła ducha misyjnego, odkryła nowe drogi współpracy misyjnej, zainteresowała swoją ideą rzesze ludzi. Nawiązała też żywy kontakt z misjami katolickimi w Afryce. W swej działalności była prekursorką soborowej odnowy życia apostolskiego głoszącej, że „Kościół pielgrzymujący jest misyjny ze swej natury” (Dekret Soboru Watykańskiego II o misyjnej działalności Kościoła „Ad gentes divinitus”).

Przyszła błogosławiona urodziła się 29 kwietnia 1863 w Loosdorf w Dolnej Austrii. Jej ojcem był hrabia Antoni Ledóchowski, a matką – pochodząca ze Szwajcarii Józefina Salis-Zizers. Rodzina była głęboko religijna i silnie związana z Polską. Młodszą siostrą Marii Teresy była Julia, założycielka Zgromadzenia szarych urszulanek – św. Urszula Ledóchowska, brat Włodzimierz był w późniejszych latach generałem jezuitów, a stryj Mieczysław – arcybiskupem gnieźnieńsko-poznańskim, a następnie kardynałem i prefektem Kongregacji Rozkrzewiania Wiary (obecnie Ewangelizacji Narodów).

Maria Teresa była dzieckiem bardzo zdolnym. Swoje wrażenia z podróży z ojcem do Polski i na Litwę opisała w książce „Mein Polen”, dedykowanej ukochanemu stryjowi, kard. Mieczysławowi Ledóchowskiemu. „Dla Boga i mojej ukochanej Ojczyzny!” – oto hasło, które powinno mi towarzyszyć” – napisała 16-letnia wówczas dziewczyna.

W 1883 r. rodzina przeniosła się na stałe do Polski, do Lipnicy Murowanej. W dwa lata później zachorowała na ospę i zaraziła ojca, który wkrótce zmarł. To przeżycie oraz wiadomość, że jej siostra zamierza wstąpić do sióstr urszulanek w Krakowie spowodowały, że ona także chciała „uczynić coś wielkiego dla Pana Boga”.

W latach 1885-89 była damą dworu toskańskiego w Salzburgu. Tam zetknęła się z franciszkankami misjonarkami Maryi, od których po raz pierwszy usłyszała o misjach. Bolała nad tym, że wychowana w domu głęboko religijnym, nie słyszała o działalności misyjnej Kościoła. Również w Salzburgu zapoznała się z działalnością kardynała Charlesa Martiala Allemanda Lavigerie (1825-92), założyciela Zgromadzeń: Misjonarzy Afryki, zwanego (od koloru habitu) „ojcami białymi” i Misjonarek Afryki.

Spotkanie z prymasem Afryki (taki tytuł nosił kardynał od 1884) latem 1889 w Szwajcarii wywarło decydujący wpływ na jej dalszą działalność. Ona również pragnęła poświęcić się całkowicie misjom afrykańskim i walce z niewolnictwem. Zrezygnowała więc ze stanowiska damy dworu i zamieszkała u szarytek w Salzburgu. W 1894 założyła Sodalicję św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich. Ten hiszpański jezuita (1580-1654), zmarły na terenie dzisiejszej Kolumbii, był wielkim misjonarzem, opiekunem i apostołem niewolników i Murzynów amerykańskich.

Założycielka opracowała statuty dla swego stowarzyszenia oparte na konstytucjach św. Ignacego, wedle których m.in. jałmużna miała się łączyć z modlitwą o nawrócenie Afryki oraz wypraszać łaski dla misjonarzy. Nawiązała kontakt z misjonarzami i pod pseudonimem Aleksander Halka zaczęła wydawać czasopismo „Echo z Afryki” z podtytułem: „Pismo miesięczne ilustrowane dla popierania zniesienia niewolnictwa i dla rozszerzenia misji katolickich w Afryce”. Wydawała też „Murzynka” i kilka innych pism w kilkunastu językach.

Sodalicja św. Piotra Klawera została ostatecznie zatwierdzona w 1910 jako nowe Zgromadzenie Sióstr Misjonarek św. Piotra Klawera dla Misji Afrykańskich. Jej członkinie były misjonarkami, choć nie udawały się na misje. Sodalicja klaweriańska podlegała nie Kongregacji dla Spraw Zakonnych, lecz Kongregacji Rozkrzewiania Wiary.

„Misjonarze i misjonarki mogą być porównywani do pięknej palmy, której owocami są ochrzczone murzyńskie dzieci: korzenie jednak, które tkwią głęboko w ziemi, których nikt nie widzi, a z których drzewo czerpie swe soki – to jest Sodalicja ze swą ukrytą, nieprzerwaną pracą” – napisała Maria Teresa Ledóchowska. I odnosiła sukcesy, tworząc dzięki misji klaweriańskiej nowe dzieła, np. Związek Mszalny, Chleb św. Antoniego dla Afryki, Wykup dziecka murzyńskiego z niewoli, Kształcenie seminarzysty itp. Zbierano też okruchy szlachetnych metali, staniol, zużyte znaczki pocztowe, które potem sprzedawano, a pieniądze wysyłano misjonarzom. Przez wiele lat przetrwały też skarbonki z figurką Murzynka, kłaniającego się po wrzuceniu datku do skarbonki.

Założycielka organizowała również w Polsce i Austrii kongresy poświęcone walce z niewolnictwem i wydawała książki religijne w różnych językach afrykańskich; w tym celu powołała Dzieło Prasy Afrykańskiej. Grupy skupione wokół Sodalicji były niekiedy bardzo liczne, np. w Wilnie 1300 dzieci należało do 40 grup Ligi Dzieci dla Afryki. Liczne zasługi na polu misji i walki z niewolnictwem zjednały jej miano „Matki Afryki”.

Maria Teresa Ledóchowska zmarła w Rzymie 6 lipca 1922. Paweł VI beatyfikował ją 19 października 1975, w Niedzielę Misyjną a 20 stycznia 1976 - na prośbę biskupów polskich - ogłosił ją patronką Dzieła Współpracy Misyjnej w Polsce.

CZYTAJ DALEJ

Rowerem do Pani Jasnogórskiej

2020-07-06 22:48

Joanna Ferens

Pątnicy tuż przed wyruszeniem do tronu Pani Jasnogórskiej

Już po raz dziewiąty z Biłgoraja wyruszyła (06.07) Rowerowa Pielgrzymka na Jasną Górę.

Wydarzenie rozpoczęło się od mszy św. sprawowanej w kościele pw. Chrystusa Króla w Biłgoraju. Duchowy patronat nad pątnikami z Biłgoraja i okolic sprawuje ks. Tomasz Szumowski, wikariusz parafii Świętej Bożej Opatrzności w Zamościu. W rozmowie kapłan wyjaśniał, na czym takie nietypowe pielgrzymowanie polega: – Z pewnością, nie można tego traktować jedynie jako rajdu czy ‘wypadu rowerowego’. Oczywiście ważne są walory zdrowotne jazdy na rowerze, walory turystyczne i krajoznawcze, jakie daje rower, ale przede wszystkim, w naszym przypadku ważne są aspekty duchowe. Jest to pielgrzymka i choć przez fakt, że jedziemy na rowerze ma nieco inny wymiar niż pielgrzymki piesze, to jednak aspekt duchowej wędrówki jest najważniejszy. Każdy z pielgrzymów na bagażniku rowerowym czy w plecaku, obok rzeczy pierwszej potrzeby wiezie przede wszystkim intencje, ciężar dnia codziennego i ciężar swego sumienia – wyjaśniał.

Ze względu na pandemię pielgrzymka na nieco innych charakter – tłumaczył organizator wydarzenia, Mirosław Lipiński: – Obostrzenia dotyczą ilości osób, kwestii postojów, wspólnych posiłków, zakwaterowania czy czasu wolnego. Wszystko musi odbyć się zgodnie z wytycznymi Sanepidu i w reżimie sanitarnym. Mam jednak nadzieję, że uda nam się bez złych przygód dotrzeć na Jasną Górę. Obok intencji osobistych, jako pielgrzymce przyświeca nam modlitwa o ustanie epidemii koronawirusa – tłumaczył.

O swoich motywacjach do uczestnictwa w pielgrzymce mówiła Wiesława Siek: – Jadę już szósty raz. I podobnie jak w latach ubiegłych wiozę z sobą intencje, konkretne prośby i podziękowania, przede wszystkim osobiste i rodzinne, ale także te, które polecają mi znajomi. Chcę to wszystko, co nas trapi, co nas raduje, co przynosi nam dobro, zawieźć przed tron Matki Bożej Częstochowskiej – zaznaczała. – Mam za co Bogu dziękować, mam też wiele próśb. Życie zmienia się bardzo szybko, ciężko za wszystkim nadążyć, jest wiele spraw w rodzinie, w życiu zawodowym, które trzeba omodlić, trzeba przemyśleć, stąd razem z mężem pielgrzymujemy i podejmujemy ten trud – dodaje Dorota Żywot.

Również Andrzej Szatowski wyjaśniał, w jakiej intencji wyrusza na pielgrzymi szlak: – Wiozę prośby i podziękowania w intencji członków najbliższej rodziny, ale także i modlitwy w intencji moich uczniów. Moja klasa w tym roku zdała maturę, chcę, by wybrali mądrze drogę dorosłego życia i by byli na niej szczęśliwi, a Ojczyzna miała z nich jak najlepszy pożytek. Teraz dla uczniów klas młodszych był trudny okres zdalnego nauczania. Chcę modlić się, by dobrze wykorzystali dany im czas. Jak nauczyciel jestem przecież za nich odpowiedzialny – podkreślał.

Na pielgrzymim szlaku nie zabrakło również młodych ludzi. Wśród nich znalazła się m.in. Patrycja Dębska: – W przyszłym roku będę zdawać maturę, a po niej czeka mnie wybór kierunku studiów i pracy zawodowej. Chcę modlić się o trafny wybór i siły potrzebne do egzaminu i przygotowania się do niego. Chcę zdawać na pielęgniarstwo i pracować w szpitalu, by w ten sposób pomagać innym. Mój trud i modlitwy ofiaruję właśnie w tej intencji – przyznała.

Co roku na pielgrzymi szlak rowerowy wyrusza wójt Gminy Łukowa, Stanisław Kozyra: – Codziennie uczestniczymy we Mszy świętej, jest wspólna modlitwa, konferencje, apel jasnogórski. Jest także czas na osobistą modlitwę, bo wiele etapów jedziemy jeden za drugim i w tym przypadku nie sposób modlić się wspólnie. Wszyscy traktujemy to przede wszystkim jako wyzwanie duchowe, czas do przemyśleń, przemodlenia pewnych rzeczy – zaznaczał.

Rowerzyści dotrą na Jasną Górę w sobotę, 11 lipca. Patronat finansowy nad pielgrzymką objął starosta biłgorajski Andrzej Szarlip.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję