Reklama

Duchowość

Pan Jezus na Jutrosińskiej

Z zewnątrz Duży Dom nie różni się wcale od innych budynków. Po wejściu na klatkę schodową nadal ma się wrażenie, że jest się w murach zwykłego bloku, których we Wrocławiu nie brakuje. Dopiero wejście na sam szczyt odsłania jego niezwykłość

Niedziela wrocławska 10/2016, str. 6-7

[ TEMATY ]

rodzina

Radek Mokrzycki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Doskonale pamiętam pierwszą noc, jaką przeżyliśmy, adorując Pana Jezusa w tabernakulum umieszczonym w kaplicy naszego domu – wspomina Ludmiła Puzanowska. – 21 listopada 1992 r. w wigilię uroczystości Chrystusa Króla bp Józef Pazdur wraz z proboszczem parafii św. Antoniego na Karłowicach o. Antonim Dudkiem OFM odprawili Mszę św. i umieścili Najświętszy Sakrament w tabernakulum. Od tego czasu w każdą noc z czwartku na piątek trwamy kolejno na modlitwie adoracyjnej. Pomysł na założenie wspólnoty, w której mieszkałoby kilka rodzin żyjących duchowością bł. Karola de Foucauld, zrodził się w sercach Ludmiły i Władysława Puzanowskich w wyniku spotkania Małych Sióstr Jezusa (po raz pierwszy w 1976 r.). – Kiedy je odwiedziliśmy, mieliśmy wrażenie, że wchodzimy do bardzo gościnnego domu, dopiero później okazało się, że jest tam kaplica z Najświętszym Sakramentem. Byliśmy wtedy młodym małżeństwem, po formacji w duszpasterstwie akademickim, w sposób nie do końca uświadomiony szukaliśmy wspólnoty, czuliśmy, że nie powinniśmy zostać sami.

Reklama

Zrealizowanie pragnień o wspólnocie nie było łatwe. Państwo Puzanowscy opowiadali znajomym o swoich spotkaniach z Siostrami, o duchowości bł. Karola, ale nie od razu spotkali się ze zrozumieniem. Plany związane z budową Dużego Domu pojawiły się dopiero w 1988 r. – Z samego faktu, że w naszym domu jest kaplica, jeszcze nic nie wynika – mówi W. Puzanowski. – Łaską jest obecność Pana Jezusa i to, że życie z Nim, spędzanie z Nim czasu zmienia nas. Jesteśmy wierni adoracji, każdego dnia modlimy się przed Panem Jezusem, staramy się Go naśladować.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Odkryć piękno (w) codzienności

Członkowie Wspólnoty Duży Dom, podobnie jak Małe Siostry Jezusa, nie podejmują konkretnych dzieł apostolskich, ich życie i duchowość opierają się na prostocie. – Święta Rodzina w Nazarecie była postrzegana jak większość innych rodzin, żyła tak jak wszyscy, ale przy tym była święta – wyjaśnia W. Puzanowski. – Małe Siostry Jezusa podejmują najprostsze prace, które mają zbliżać je do ludzi. My, jeśli to możliwe, pracujemy zgodnie ze swoimi kwalifikacjami, staramy się zadbać o nasze rodziny, ale nie dążymy do tego, by ciągle mieć więcej. Chcemy służyć innym, taką postawę przyjął przecież Pan Jezus. – Staramy się być otwarci na potrzeby innych, pomagać im, dzielić się tym, czym możemy – dodaje L. Puzanowska. – Dzięki temu, że jest nas więcej (wspólnotę tworzy obecnie 7 rodzin), mamy większe możliwości, by to robić. Kiedy ja nie mogę udzielić komuś pomocy, proszę o to innych. Nasza duchowość jest naprawdę bardzo prosta, nie wyróżniamy się niczym spektakularnym. Staramy się po prostu dobrze żyć.

Odnalezieni przez Karola!

Reklama

Wanda i Radek Mokrzyccy wraz z liczną gromadką swoich dzieci dołączyli do wspólnoty 5 lat temu. – Mieszkaliśmy w Trzebnicy, mieliśmy już czwórkę dzieci i dość małe mieszkanie – opowiada Radek. – Chcieliśmy zamienić je na większe, mieliśmy już nawet upatrzony konkretny lokal, ale ktoś nas uprzedził i kupił go wcześniej. Wiedzieliśmy o Dużym Domu od naszej koleżanki, córki założycieli wspólnoty. Pomyśleliśmy, że również w Trzebnicy taka wspólnota mogłaby powstać, postanowiliśmy ich więc odwiedzić, by dowiedzieć się, od czego zacząć działania. Wówczas okazało się, że we wrocławskiej wspólnocie właśnie zwalnia się jedno mieszkanie. Państwo Puzanowscy zaproponowali nam, żebyśmy wprowadzili się do niego na 2 lata. Potem mieliśmy zdecydować co dalej – wrócić do Trzebnicy albo zostać we Wrocławiu. Po upływie tych kilku lat wiemy, że jest to miejsce, w którym chcemy mieszkać! – Mnie jako wielodzietnej mamie łatwiej jest pójść do kaplicy naszego Domu i choć chwilę pobyć z Panem Jezusem, niż pójść do kościoła. Kiedy dzieci chorują, zdarza się, że nie ma możliwości, by wyjść z domu. Pamiętam też niezwykłe przeżycia, jakie towarzyszyły mi podczas pełnienia pierwszego dyżuru w kaplicy. Czułam się wyjątkowo, bo mogłam przygotować kielich, bo to ode mnie zależało, na jakim korporale zostanie położony Pan Jezus... Wanda wspomina także pierwszą randkę z Radkiem i marzenia, jakie wtedy mieli: – Powiedzieliśmy sobie, że gdybyśmy mieli być razem, będziemy mieć co najmniej piątkę dzieci (teraz czekamy na ósme) i zamieszkamy w domu, w którym będzie kaplica. Wtedy te plany wydawały się niedorzeczne, ale Panu Bogu chyba nasz pomysł się spodobał!

Wielki Post

W kaplicy Dużego Domu odprawiane są Msze św., ale nie jest ich dużo i nigdy w niedzielę. Członkowie wspólnoty mają przede wszystkim być obecni w parafii. Dlatego w Wielkim Poście uczestniczą w nabożeństwach odbywających się w parafii św. Antoniego. – W Wielkim Tygodniu przygotowujemy Drogę Krzyżową w naszej kaplicy – wyjaśnia W. Puzanowski. – Każdy przygotowuje rozważania do jednej ze stacji, nie ustalamy tego, czego dokładnie mają dotyczyć, a potem okazuje się, że pięknie układają się w całość. – Każdego dnia odmawiamy także Modlitwę zawierzenia bł. Karola de Foucauld poświęconą ostatnim słowom Pana Jezusa wypowiedzianym na krzyżu. Dbamy o to, by wystrój kaplicy był odpowiedni do przeżywanego okresu liturgicznego. W Wielki Czwartek adorujemy Pana Jezusa przy zamkniętym tabernakulum, a w Wielki Piątek o godz. 15 odbywa się adoracja krzyża.

Plany i marzenia

Ludmiła i Władysław Puzanowscy są wdzięczni Panu Bogu i ludziom za dar wspólnoty i możliwość mieszkania z Panem Jezusem pod jednym dachem. Pragnienie, które zrodziło się przed laty, pozostaje niezmiennie to samo – jest to pragnienie, by Pan Jezus obecny w Eucharystii był coraz goręcej kochany. Dlatego Duży Dom zaprasza na czas cichej rozmowy z Bogiem wszystkich, którym bliska jest modlitwa adoracyjna. W Dużym Domu we Wrocławiu wolnych mieszkań już nie ma, ale nie oznacza to, że nie można się ze wspólnotą zżyć, a nawet do niej przynależeć, zostając jej członkiem stowarzyszonym. Duchowość bł. Karola de Foucauld jest cenną propozycją dla osób świeckich. Z radością odkrywają ją ci, którzy w codzienności tęsknią za żywą relacją z Bogiem i człowiekiem. Duży Dom pragnie swoim życiem opowiadać o takiej możliwości.

2016-03-03 10:00

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Gwar dzieci w Kościele to jest to, co w nim najpiękniejsze

[ TEMATY ]

rodzina

W Wadowicach zakończył się X Ogólnopolski Zjazd Związku Dużych Rodzin "Trzy Plus" z udziałem około 800 członków rodzin z całego kraju. Uroczystej Mszy św. w bazylice NMP na zakończenie spotkania przewodniczył w niedzielę 3 lipca bp Robert Chrząszcz, bp pomocniczy archidiecezji krakowskiej.

Bp Robert Chrząszcz podziękował rodzinom za ich świadectwo wiary i przywiązanie do Kościoła. - Ten gwar dzieci w Kościele to jest to, co w nim najpiękniejsze. Dzisiaj wam za to bardzo dziękujemy. Rodzina jest miejscem przekazywania życia, ale i wiary, pełni wartości, które opieracie na Bogu - mówił bp Chrząszcz.
CZYTAJ DALEJ

To ja zobaczyłem, że to już koniec… - wspomnienia z momentu śmierci św. Jana Pawła II

[ TEMATY ]

Jan Paweł II

©Wydawnictwo Biały Kruk/Adam Bujak

W rocznicę śmierci św. Jana Pawła II prezentujemy wzruszający fragment książki Magdaleny Wolińskiej-Riedi „Zdarzyło się w Watykanie”, w którym moment odejścia Ojca Świętego opisuje Massimiliano – ówczesny sanitariusz w Poliklinice Gemelli w Rzymie.

– Prawie dwadzieścia lat temu watykańska służba zdrowia organizowała specjalną ekipę do opieki nad coraz bardziej schorowanym Janem Pawłem II. Pracowałem wtedy w Poliklinice Gemelli w Rzymie. Kilkakrotnie zdarzyło mi się opiekować papieżem podczas jego pobytów w tym szpitalu. Kolega, z którym tam współpracowałem, wymienił moje nazwisko, kiedy kompletowano wspomnianą ekipę. Kilka miesięcy później, w 2002 roku, trafiłem do Watykanu. Był to bez wątpienia trudny czas. Najtrudniejszy w mojej medycznej karierze. W Gemelli, gdzie pracowałem od 1990 roku, kiedy miewałem do czynienia z Ojcem Świętym, to jedynie przez kilka godzin, najwyżej kilka dni. Tutaj ta opieka miała być na stałe, a przy tym nabrała zupełnie innego, bardzo osobistego charakteru.
CZYTAJ DALEJ

Krzyże ścięte metalowymi narzędziami

2025-04-03 08:07

[ TEMATY ]

Hiszpania

profanacja

Archidiecezja Pampeluny

Alfonso Garciandía, kapelan Sanktuarium San Miguel de Aralar w archidiecezji Pampeluny i Tudeli (Hiszpania), potępił profanację trzech krzyży na drodze prowadzącej do sanktuarium. „Dlaczego krzyż przeszkadza niektórym ludziom?” – zapytał.

Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę, kiedy dwa z trzech krzyży zostały ścięte „metalowymi narzędziami”.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję