Reklama

Wiadomości

Jedno z Jezusem – za zbawienie dusz

Stosunkowo szybko jej życie poddane zostało ciężkim próbom. Rozstanie z ojcem, który w przeddzień I wojny światowej wyemigrował do Ameryki w poszukiwaniu pracy zarobkowej, przedwczesna śmierć matki, rozłąka z najstarszym rodzeństwem i przejęcie odpowiedzialności za los dwojga najmłodszego, przekazanego przez rodzinę do sierocińca – to tylko niektóre z doświadczeń, którym musiała stawić czoła

Niedziela Ogólnopolska 4/2016, str. 28-29

Archiwum Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego

Czcigodna Sługa Boża s. Emanuela Kalb CSS (1899 – 1986)

Czcigodna Sługa Boża s. Emanuela Kalb CSS (1899 – 1986)

Czcigodna Sługa Boża s. Emanuela Kalb przyszła na świat 26 sierpnia 1899 r. w Jarosławiu (Podkarpacie), w głęboko wierzącej i praktykującej rodzinie żydowskiej. Pierworodna z sześciorga dzieci otrzymała imię Chaje (Helena). Dom rodzinny, w którym codzienne życie pracy, modlitwy, wiernego wypełniania praktyk religijnych stanowiło swoiste sacrum, był dla niej szkołą, w której stawiała pierwsze kroki na drodze wiary. Zasłuchana w tekst Pięcioksięgu, który matka wieczorami czytała i objaśniała gromadce swych dzieci, poznawała historię swojego narodu, uczyła się wiary w jedynego Boga Jahwe i tęsknego oczekiwania na przyjście obiecanego Mesjasza. W jej sercu, od najmłodszych lat, zaszczepione zostało pragnienie poznania prawdy i poczucie odpowiedzialności za dobro drugiego człowieka. Żyjąc na co dzień w środowisku katolickim i uczęszczając z katolickimi dziewczętami do tej samej szkoły, już w dzieciństwie zetknęła się z nową wiarą, odmienną od tej, którą przekazywano jej w domu.

On stał się centrum

W wieku 18 lat zachorowała na hiszpankę, zbierającą obfite żniwo wśród jej rówieśnic. Gdy przebywała w szpitalu, po raz pierwszy spotkała się z bezinteresowną, pełną miłości posługą katolickich pielęgniarek – sióstr zakonnych. Dialog nawiązany z siostrami: przekazywana przez nie Dobra Nowina o Jezusie Chrystusie i Jego zbawczej misji oraz ich ofiarna posługa nadały kierunek jej dalszemu życiu. Zapoczątkowały jej duchową wędrówkę z judaizmu w kierunku chrześcijaństwa. Jak sama wyznała, „nowa wiara nie napotykała na przeszkody w sercu, spragnionym poznania prawdy”. Porwała ją „religia miłości”. W Izajaszowym „Mężu boleści” odnalazła Jezusa Chrystusa, Mesjasza i Zbawiciela, cierpiącego i przelewającego swoją Krew od Ogrójca aż po śmierć na Krzyżu za zbawienie świata. Od tej chwili On stał się centrum jej życia.

Reklama

Pomimo trudności ze strony rodziny 18 stycznia 1919 r. dwudziestoletnia Chaje przyjęła chrzest w Kościele katolickim. Obrała dla siebie podwójne imię: Maria Magdalena. Dokonany wybór wiązał się w jej życiu z jednej strony z faktem opuszczenia ze strony rodziny, która nie zaakceptowała jej przejścia na katolicyzm, z drugiej zaś – z troską o chrześcijańskie wychowanie najmłodszego rodzeństwa: brata i siostry przebywających w sierocińcu. Razem z nimi przyjechała do Miejsca Piastowego, gdzie spędziła kilka lat przy założonym przez bł. Bronisława Markiewicza Zgromadzeniu św. Michała Archanioła, znanym wówczas jako Stowarzyszenie „Powściągliwość i Praca”. Tam jej rodzeństwo przyjęło chrzest św., ona zaś uzupełniła swoją formację zawodową, pracując następnie jako nauczycielka i wychowawczyni w zakładzie prowadzonym przez Stowarzyszenie.

Przejście na wiarę katolicką i przyjęcie chrztu nie oznaczało końca poszukiwań religijnych Sługi Bożej. Stało się w swej istocie początkiem jej długiej wędrówki za Chrystusem, jednym z etapów pielgrzymowania ku świętości.

Odczuwając w sobie łaskę powołania do życia zakonnego, w 1927 r. Maria Magdalena Kalb wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego w Krakowie. W dniu obłóczyn otrzymała nowe imię: Emanuela. Składając w 1933 r. wieczyste śluby, oddała się całkowicie Chrystusowi, swemu „Jedynemu Oblubieńcowi”. Przeżywała swoją konsekrację zakonną, wypełniając wiernie, z wielką dokładnością i odpowiedzialnością, wszelkie zobowiązania z niej wypływające i podążając drogami, które nie zawsze były łatwe. Przez wiele lat oddawała się pracy apostolskiej jako nauczycielka i wychowawczyni w szkołach i ochronkach prowadzonych przez zgromadzenie. Ciesząc się zaufaniem przełożonych, pełniła także odpowiedzialne funkcje wewnątrz zgromadzenia: była mistrzynią nowicjatu, sekretarką generalną, kilkakrotnie przełożoną lokalną i wikarią w różnych domach.

Zbawienie dusz

Reklama

Wybór Chrystusa zrodził w sercu s. Emanueli nade wszystko wielkie pragnienie „rodzenia dusz dla Niego”, uczestniczenia w Jego zbawczej misji. Z chwilą przejścia na chrześcijaństwo nie przestała być córką narodu wybranego. Razem z nim przeżywała dramat II wojny światowej i masową zagładę tych, z którymi łączyły ją więzy tej samej przynależności narodowej. Na ile to było możliwe, w latach okupacji starała się nieść konkretną pomoc Żydom, ryzykując własne życie. Jej „apostolstwo” sięgało jednak o wiele dalej, poza granice doczesności. W 1941 r. oddała się jako hostia ofiarna za zbawienie Izraela, łącząc ściśle swoje oddanie z Najdroższą Krwią Chrystusa, którą wielokrotnie widziała spływającą z Jego przebitego Serca. Podejmowała ofiary, wyrzeczenia i modlitwy, pragnąc, by jej naród „poznał Światło Prawdy, którą jest Chrystus, i aby został zbawiony”, i „aby Bóg był miłowany”.

Zbawienie dusz – oto misja sługi Bożej s. Emanueli, którą naznaczone było całe jej życie. Zapisała w swych notatkach: „Jezu, Zbawicielu, wyciśnij z mojej istoty wszystko, co mogę Ci dać. Ponad wszystkie rozkosze, jakich mogłabym zażywać, wybieram: być całopalną ofiarą w złączeniu z Tobą. Rodzić dusze w cierpieniu! Na ziemi nie pragnę innej miłości”.

Siły do wypełniania tej misji czerpała z Eucharystii, którą postrzegała jako stawanie się „Jedno z Chrystusem”, jako źródło niewyczerpanych łask. Mawiała: „Wiele, najwięcej można uzyskać u Boga, gdy swoją małość, swój «pyłek» łączymy z Jego Ofiarą, zwłaszcza we Mszy św., gdzie ustawicznie ofiaruje się Ojcu Przedwiecznemu za zbawienie dusz. Tu jest pewność i skarbnica największa”.

Na przestrzeni lat Sługa Boża doświadczała niejednokrotnie rozmaitych przeciwności, które umiała przeżywać z niezachwianą nadzieją i całkowitym zawierzeniem Bożej Opatrzności. Nie brakowało w jej życiu chorób i różnych doświadczeń: w 1942 r. zachorowała na zapalenie opłucnej; w 1946 r. zastosowanie niewłaściwego leczenia przy zapaleniu ucha środkowego spowodowało uszkodzenie jej słuchu i – w konsekwencji – głuchotę, która pozostała jej już do końca życia, przez niemalże 40 lat. Nie zabrakło także uciążliwych doświadczeń ze strony spowiedników, nierozumiejących stanu jej duszy. Pośród przeróżnych cierpień i trudności zawsze pozostawała wierna łasce swego powołania, nigdy nie poddawała się zniechęceniu. Co więcej, umiała patrzeć na wszelkie życiowe sytuacje w świetle wiary i przyjmowała je z niezwykłym męstwem ducha, jako okazję do odkrywania i dążenia do tego, co najbardziej istotne w życiu: do osobistego zjednoczenia z Bogiem, doskonalenia się w cnotach oraz ratowania dla Chrystusa jak największej liczby dusz.

Czekając na cud

W 1957 r., z powodu utraty słuchu, s. Emanuela została odsunięta od prac apostolskich zgromadzenia i przeniesiona do klasztoru przy ul. Szpitalnej w Krakowie, w którym pozostała już do końca życia. Dla wspólnoty sióstr i tych, z którymi spotykała się na co dzień, była wzorem wierności zakonnemu prawu, przykładem siostry rozmiłowanej w Bogu i zatroskanej o dobro duchowe i doczesne każdego człowieka. Budowała wspólnotę swoją pokorą, umiłowaniem modlitwy, siostrzaną dobrocią i radością, którą promieniowała na otoczenie.

Z chwilą, gdy utrata słuchu uniemożliwiła jej wypełnianie zadań wymagających kontaktu z innymi osobami, zaangażowała się z pełnym oddaniem i entuzjazmem w dostępną dla niej formę apostolstwa: w „wykonywanie małych, codziennych spraw i obowiązków z wielką miłością”. Niosąc ze sobą doświadczenie wielu lat życia zakonnego, służyła dobrą, siostrzaną radą, życzliwym spojrzeniem i konkretną pomocą, porządkując i dbając o klasztorną bibliotekę, przepisując teksty na maszynie – na potrzeby sióstr, osób spoza klasztoru, instytucji kościelnych. Nade wszystko zaś trwała jak wieczna lampka przed Tabernakulum, pogrążona w adoracji i modlitwie za Kościół powszechny, za zgromadzenie, za zbawienie dusz.

Ostatnie lata życia s. Emanueli (1980-86) wypełnione były jej intensywną modlitwą i ofiarą za kapłanów, zwłaszcza tych przeżywających kryzysy i trudności na drodze powołania. By „zdobyć” dla Chrystusa chociażby jedną duszę kapłana, który od Niego odszedł, podejmowała wyrzeczenia, przyjmowała z ufnością i bez uskarżania się ciężar swej głuchoty i inne dolegliwości fizyczne. Była gotowa zrezygnować z wszelkich łask nadzwyczajnych, których niekiedy doświadczała. Misja ratowania kapłanów – pod koniec jej życia – przerodziła się w nieustanną „krucjatę modlitwy i cierpienia”, w którą zdołała włączyć wiele osób spoza zgromadzenia. Była osobą, która przeżywała swoje życie z pasją; „nie myślała i nie mówiła o śmierci, o swoim zmęczeniu i dolegliwościach. Dla niej najważniejszą sprawą było to, aby Bóg był miłowany. Tym do końca żyła i tym promieniowała na otoczenie”.

S. Emanuela odeszła do Pana 18 stycznia 1986 r. w krakowskim klasztorze Sióstr Kanoniczek przy ul. Szpitalnej. Dzień jej narodzin do życia wiecznego zbiegł się z rocznicą jej narodzin dla Kościoła katolickiego – 18 stycznia 1919 r. to data jej chrztu św., który przyjęła w przemyskiej katedrze.

Proces beatyfikacyjny s. Emanueli Kalb rozpoczął się w Krakowie 20 września 2001 r. i został uwieńczony uznaniem heroiczności jej cnót.

Trwając w dziękczynieniu za oficjalne ogłoszenie przez Stolicę Apostolską dekretu o. heroiczności cnót s. Emanueli i dzieląc się przeżywaną radością, Zgromadzenie Sióstr Kanoniczek Ducha Świętego zachęca wszystkich, zwłaszcza tych, którzy zmagają się z cierpieniem, chorobą, rozmaitymi problemami, do ufnej modlitwy o cud za przyczyną Czcigodnej Sługi Bożej s. Emanueli, aby mogła dokonać się jej beatyfikacja.

2016-01-20 09:03

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Już dziś wielkie uwielbienie

2021-09-26 15:46

[ TEMATY ]

Hubert Kowalski

Leopold Twardowski

ZWLM

Katarzyna Krawcewicz

Trwają V Zielonogórskie Warsztaty Liturgiczno-Muzyczne. Już za kilka godzin w kościele św. Urbana rozpocznie się koncert uwielbieniowy.

Warsztaty prowadzą Hubert Kowalski i Leopold Twardowski. To przede wszystkim ich kompozycje pojawiły się w repertuarze. Z racji, że to już piąta edycja, a zatem mały jubileusz, powtórzone zostały największe hity z poprzednich lat.

CZYTAJ DALEJ

Co naprawdę świętujemy?

W Boże Narodzenie warto odpowiedzieć sobie na kilka ważnych pytań: Dlaczego Syn Boży stał się człowiekiem? Po co nastąpiło Wcielenie? Po co żłóbek i kolędy?
Po co przygotowania i karp, i choinki?

W wyznaniu wiary mówimy: „On to dla nas, ludzi, i dla naszego zbawienia zstąpił z nieba. I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy”. Jezus przychodzi do człowieka, staje się człowiekiem dla nas i dla naszego zbawienia, abyśmy mieli uczestnictwo w życiu Bożym. Słowo stało się ciałem, aby nas zbawić, to znaczy, aby nas zjednoczyć z Bogiem, aby dać nam możliwość zamieszkania z Nim w wieczności, co więcej – abyśmy mogli lepiej wniknąć w Bożą miłość.

CZYTAJ DALEJ

Abp Ryś do kleryków: wspólnota prezbiterium to nie jest mafia

2021-09-26 19:57

[ TEMATY ]

klerycy

abp Grzegorz Ryś

ks. Paweł Kłys

Z jednej strony mamy człowieka, który do nas nie należy, a wnosi w nasze życie moc Jezusa i moc Ducha Świętego, z drugiej strony możemy być w najbliższych relacjach z kimś, kto dla nas jest jak ręka i nie potrafimy żyć bez niego, a ciągnie nas w grzech. Wspólnota prezbiterium to nie jest mafia. Jak staje się takim układem to jest szkodliwa i dla nas, i dla ludzi, którym mamy posługiwać – mówił abp Grzegorz Ryś. Sześciu alumnów Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi przyjęło dziś popołudniu w katedrze łódzkiej szatę duchowną.

Były to pierwsze obłóczyny kursu, który przeszedł formację rozpoczynającą się od roku propedeutycznego, tym samym klerycy mają już za sobą trzy lata formacji seminaryjnej. Eucharystii, w której uczestniczyli rektor Wyższego Seminarium Duchownego w Łodzi wraz z wychowawcami oraz rodzina i najbliżsi kleryków, przewodniczył arcybiskup Grzegorz Ryś – metropolita łódzki.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję