Reklama

Wiadomości

Dziękuj, bo masz za co

Podobno człowiek, który nie potrafi dziękować nikczemnieje wewnętrznie. Księża mówią, że jeśli nie potrafimy okazywać wdzięczności, popełniamy grzech pychy.

Narzekamy, zamiast dziękować

Ks. Ignacy twierdzi, że jednym z symptomów dzisiejszego życia jest narzekanie.

Reklama

– Narzekamy na sytuację w kraju. Narzekamy na rząd, na parlament, narzekamy na gospodarkę. Nie podobają nam się układy personalne w szkole, na uczelni, czy w pracy. Dorośli narzekają na młodzież, młodzi na starszych. Skarżymy się na nasz stan zdrowia i na służbę zdrowia. – wylicza. – Cudzoziemcy mawiają, że jesteśmy narodem smutnych ludzi, do czego z pewnością przyczyniają się także środki masowego przekazu, które uwielbiają donosić nam o tragediach, bestialstwach, okrucieństwie. Niektórzy odnoszą wrażenie, że na świecie dzieje się wyłącznie zło, jakby ludzie nie byli już zdolni do czynienia dobra. Zastanówmy się nad tym chwilę – czy nie lepiej skupić się na obecności dobra wokół nas? – pyta retorycznie Kapłan.

– Czasem, wychodząc z konfesjonału lub ze szkoły, mam głowę zatrutą tym brakiem optymizmu. A jak człowiek nie ma pogodnego widzenia świata, nie będzie umiał dziękować, okazywać wdzięczności. Więc jak, pytam, wielbić Boga, modlić się do Niego, skoro nieustannie się kwęka, stęka, narzeka, szuka cienia w pełnym słońcu? – opowiada znajomy spowiednik.

„Co masz, czego byś nie otrzymał od Boga?” – mawiają mądrzy, wierzący ludzie. Mówić Bogu „dziękuję” oznacza: Jestem szczęśliwy, że tak jest, że Ty jesteś Bogiem, a ja Twoim stworzeniem!

Kłopot z wdzięcznością

Reklama

Mamy kłopot z dziękowaniem? Tak mówią psychologowie. Im bliżej siebie jesteśmy, tym trudniej. Czyli łatwiej nam dziękować Panu Bogu, niż człowiekowi stojącemu obok. Łatwiej dziękować obcemu niż bliskiemu. Najtrudniej powiedzieć własnej mamie „dziękuję” za dobry obiad. W dziękowaniu przeszkadza nam nasz grzech, mówią księża. Grzechem jest bowiem upieranie się, że „nie mam komu dziękować, sam do wszystkiego doszedłem”. Taką postawę przyjął Lucyfer, gdy kusił, że człowiek może być jak Bóg. Lucyfer powiedział Bogu „nie”, „nie będę służyć”. Ludzie, którzy odziedziczyli po Lucyferze postawę pychy, mają duże kłopoty z dziękowaniem.

– Znam wielu, którzy zrobili kariery w polityce i biznesie dzięki pomocy innych ludzi. Ale, gdy już wywindowali się na sam szczyt, szybciutko zapomnieli o przyjaciołach i sprzymierzeńcach. Porobili nowe znajomości, bardziej korzystne w nowej sytuacji. Ambicja i pycha zabiła w nich poczucie wdzięczności. Zapewne nie chcą nosić w sobie przekonania, że komuś coś zawdzięczają. Dziękowanie jest więc owocem pokory i wielkoduszności. W dziękowaniu uznajemy nasze potrzeby i hojność innych – opowiada ks. Ignacy.

Za co dziękujemy?

Za co najczęściej dziękujemy Panu Bogu? Najczęściej nasza wdzięczność przybiera na intensywności, gdy unikniemy jakiejś poważnej życiowej katastrofy. Klasyka gatunku, to wyjście cało z groźnego wypadku lub odebranie wyników badań, które wykluczają śmiertelną chorobę nas lub kogoś z najbliższych. Stajemy się szczodrzy w dziękowaniu Bogu, gdy uda nam się np. dostać kredyt w banku, chociaż mieliśmy kiepską zdolność kredytową. Gdy spotka nas tzw. życiowy fart, też nie omieszkamy podziękować. Wydaje się, że dziękujemy Panu Bogu głównie za rzeczy materialne, dające się zmierzyć, wycenić i zobaczyć.

Tymczasem, gdy zaczynam pytać ludzi o to, czy i jak dziękują, najpierw wyglądają na mocno zaskoczonych i dłuższą chwilę trwa namyślanie się. Potem odpowiadają niemal wszyscy, że głównie dziękują za życie. Za to, że mają dzieci, rodzinę, że rodzice jeszcze żyją i na szczęście wszyscy są zdrowi. I na tym się kończy. Wrzucam więc pytanie w Internet. Szybko pojawia się pierwszy wpis. „Ciekawe pytanie, nie myślałem nigdy w tych kategoriach. To Andrzej ze Staszowa. – Wiadomo, że jestem wdzięczny za życie, chociaż zdarza mi się wściekać i wtedy rzucam, że na świat się nie prosiłem. Ale poważnie, to dziękuję Bogu za cud życia. Jak to robię? Myślę, że jeśli staram się żyć twórczo i być dobrym człowiekiem, to dla Pana Boga, największa radość”.

Zuza 99 jest bardziej szczegółowa i podaje całą listę: „Za życie -za zdrowie -za świat -za rodzinę -za przyjaciół -za wiarę -za szczęście -za szkołę -za nauczycieli -za rodziców -za dom -za wolność -za miłość -za radość -za dobroć innych dla nas -za Polskę -za rodzeństwo -za naukę -za przyjemności -za szacunek innych wobec nas -za... wszystko:)”.

„Za wszystko warto dziękować. A najbardziej za to, że dał nam życie takie, z którego jesteśmy zadowoleni (że czasami mamy pod górkę to nic, to się potem wyrównuje, bo mamy też dobre chwile;)). Za takich rodziców, jakich nam dał. Za to, że przebacza nam bez względu na to, że czasami robimy źle. Za to, że jesteśmy kochani i możemy kochać, za wolność, zdrowie, szczęście... Na razie tylko tyle mam w głowie, ale wiem, że jest o wiele więcej rzeczy, za które warto, a nawet trzeba, dziękować Bogu;)” – pisze Korcia.

„Dziękujmy za Kościół, który jest także naszą matką, matką zatroskaną o nasz los. Dziękujmy za nasze powołanie, które wypełniamy. Niech ono nam się podoba, niech nas cieszy i napawa wdzięcznością” – napisał Jan66, sądząc z teologicznie nienagannej treści, zapewne osoba duchowna.

Zacznij od Pana Boga

A potem zacieśniaj krąg. Tak wiele zawdzięczamy przecież ludziom spotkanym po drodze. Nieznajomym i tym bliskim, najbliższym, ukochanym. Staszek mówi, że dopiero gdy jego ojciec umarł zdał sobie sprawę, że nigdy za nic mu nie podziękował. „Nie zdążyłem” brzmi trochę niemądrze, skoro znali się ponad 30 lat. Dziś syna męczy myśl, że nie podziękował tacie za dziecięce wyprawy z wędką nad rzekę. Za to, że nauczył go naprawy auta, robienia idealnie gładkiej gipsówki na ścianie. I tego, że węgorza trzeba najpierw wrzucić w piasek. Takich spraw były dziesiątki.

– Miłość zmienia perspektywę. Trzeba jednak nauczyć się czułości. Nie czułostkowości, czyli czegoś miałkiego i powierzchownego, ale czułości w sensie szczerego okazywania uczuć. – puentuje Staszek.

Dziękowania trzeba się uczyć?

– Uczono mnie, żeby w życiu na nikim nie polegać, tylko na sobie. Żeby nie prosić, bo potem trzeba się zrewanżować. Każda przysługa rodzi wdzięczność, a tej nigdy nie można wymierzyć. Wdzięczność może nas obciążyć bardziej, niż przysługa, której doznaliśmy. Proszenie o coś, liczenie na czyjąś pomoc, przypomina branie pożyczki z banku. Zawsze naliczone zostaną odsetki, tak mawiała moja babcia. Myślę, że było to wychowanie w stylu XIX-wiecznym, które w Polsce dość długo obowiązywało. W ten sposób wychowuje się ludzi twardych, przygotowanych do trudów życia, niezłomnych. Wydaje mi się, że moi wychowawcy, czyli rodzice i dziadkowie, mieli jak najlepsze intencje. Sami przeszli przez wojnę, wygnanie, powojenną biedę, więc chceli mnie przygotować na najgorsze. Dziś jestem po 50., pochowałam męża, wykształciłam i wypuściłam w świat dzieci i z całą pewnością mogę powiedzieć, że wdzięczność jest w życiu tym, czym zapalenie zapałki w ciemnej piwnicy. Bez tego traci się orientację, zastyga i nie rozwija. Zapada się człowiek w rodzaju duchowego i uczuciowego marazmu, jak w bagno. Strasznie się w życiu męczyłam z tym przeświadczeniem, że muszę dać radę sama. Za dużo czasu zajęło mi dojście do przekonania, że Bóg stworzył nas do radości, szczęścia i piękna. Nauczył mnie tego najmłodszy syn... Źle powiedziałam – mój Maciek był narzędziem, wykonawcą. Powiedział mi, że idzie się modlić. Na – jak to nazwał – modlitwę uwielbienia. Akurat, pomyślałam, pewna, że kłamie, bo wtedy mieliśmy trudny czas we wzajemnych relacjach. Po jakiś 2 godzinach poszłam go sprawdzić. Do kościoła. No, i wpadłam, jak przysłowiowa śliwka w kompot. Nigdy nie uczestniczyłam w tego rodzaju modlitwie, choć uważam się za gorliwą w wierze. To było cudowne nieustanne wielbienie, dziękczynienie, wychwalanie. Ile w tym było autentycznej radości i szczęścia. Widziałam podskakujących ludzi w moim wieku i wcale nie wyglądali śmiesznie. Wyglądali na ludzi spełnionych, mieli jasne twarze, a jakaś pani z pięknym uśmiecham zapytała mnie o imię... Zaczęłam czytać na temat wdzięczności i przeczytałam u ks. Józefa Augustyna, że człowiek, który nie dziękuje, wewnętrznie nikczemnieje, że nie potrafią dziękować ci, którzy nie czerpią radości z życia. Bo dziękczynienie jest akceptacją życia, uwielbieniem Boga. Od tej pory staram się dziękować najpierw Bogu, i czynię to codziennie. A potem dziękuję moim bliskim za sam fakt, że są obok mnie.

– Niewdzięczność jest grzechem, powiedział kiedyś mój spowiednik. – opowiada Maciej – Grzechem niewiary, pychy i głupoty. Tylko dureń wierzy, że wszystko zawdzięcza wyłącznie sobie. Swojej pracowitości, talentom, sprytowi i nawykowi oszczędzania. Każdy z nas zna przynajmniej jednego takiego „mędrca”. Pytanie czy powinniśmy się uczyć dziękować, wydaje się mi się ważne z kilku powodów. Wiele ostatnio rozmawiamy ze znajomymi na tematy religijne i wydaje mi się, że większość z nas prosi o coś Boga, albo Go za coś przeprasza. Za rachunkiem sumienia zaraz idzie lista próśb, ewentualnie zażaleń. O dziękowaniu zapominamy. Jakby nam się wszystkie te codzienne i niecodzienne dobra po prostu należały. A ponoć powinniśmy pięć razy dziękować, a jeden raz prosić. Za co ja dziękuję? Za poranek, nawet jak pada deszcz. Za to, że mam się z kim posprzeczać przy śniadaniu. Za dzieciaki, nawet jak naburmuszone. Za to, że mam pracę, i za ludzi w pracy. I tak krok po kroku. Spróbujcie, daje to zupełnie inne spojrzenia na otoczenie. Napełnia człowieka wewnętrznym światłem. Przecież Bóg jest naszym Stwórcą, naszym Panem i Ojcem. Moim zdaniem zbyt rzadko zdajemy sobie z tego sprawę.

Prawdziwe dziękczynienie jest przecież bezinteresowne.

2015-06-03 10:46

Ocena: 0 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Dzień wdzięczności w parafii św. Jana Pawła II

Niedziela zamojsko-lubaczowska 25/2016, str. 4

[ TEMATY ]

wdzięczność

piknik

Archiwum autora

Mali święci podczas Dnia Wdzięczności

Mali święci podczas Dnia Wdzięczności

W parafii św. Jana Pawła II w Biłgoraju we wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny 4 czerwca zorganizowany został dzień wdzięczności. Wspólnym modlitwom towarzyszył piknik rodzinny z atrakcjami dla dzieci i młodzieży oraz prezentacja grup religijnych. Wydarzenie rozpoczęło się uroczystą Eucharystią, którą sprawował wikariusz parafii św. Jana Pawła II, ks. Michał Moń. – Dziś w sobotę po uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa obchodzimy wspomnienie Niepokalanego Serca Najświętszej Maryi Panny. Dla całego Kościoła ustanowił je papież Pius XII w 1944 r. Wpatrując się w Maryję i Jej życie, uczmy się otwartości na słowo Boże i owocnej współpracy z łaską Bożą. Niech Boża radość i pokój staną się także naszym udziałem, kiedy rozważamy, co Bóg uczynił przez Niepokalane Serce Najświętszej Maryi Panny – podkreślał Kapłan.

CZYTAJ DALEJ

Nowenna do Matki Bożej rozwiązującej węzły!

[ TEMATY ]

modlitwa

nowenna

Wiesław Podgórski

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Obraz Matki Bożej Rozwiązującej Węzły

Zachęcamy do odmawiania Nowenny do Matki Bożej rozwiązującej węzły. Już od dziś poświęć kilka minut w Twoim życiu i zwróć swą twarz ku Tej, która zdeptała głowę szatanowi.

1. Znak krzyża

CZYTAJ DALEJ

Podhale pamięta o Sybirakach

2021-09-17 12:39

[ TEMATY ]

Sybiracy

Podhale

Damian Krawczykowski /Niedziela

Mieszkańcy Zakopanego i okolic 17 września uczcili pamięć o ofiarach reżimu komunistycznego.

Uroczystości rozpoczęły się Mszą św. w intencji Sybiraków w Starym kościółku przy ul. Kościeliskiej. Licznie zebrani wierni po Eucharystii udali się pod symboliczny Grób Sybiraków na Pęksowym Brzyzku.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję