Reklama

Wiadomości

Rządź się sam

Tysiące kandydatów, oplakatowane ulice i... pustki przy urnach? Wybory samorządowe nie cieszą się wielkim zainteresowaniem Polaków. Tymczasem nawet pojedyncze głosy wpływają na codzienne życie obywateli - znacznie bardziej niż w przypadku wyborów parlamentarnych czy prezydenckich

O kształcie samorządów będziemy decydowali po raz siódmy po 1989 r. To władza bliska ciału, jak koszula. A koszulę wypada regularnie prać i prasować. Tak samo należy zadbać o stan samorządu - najlepiej samodzielnie.

Wybory samorządowe odbędą się w niedzielę 16 listopada. Wybierzemy w nich blisko 47 tys. radnych gmin, powiatów i sejmików wojewódzkich oraz ok. 2,5 tys. wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Zarejestrowano aż 232 880 kandydatów! W Państwowej Komisji Wyborczej (PKW) zgłosiło się ponad 12 tys. lokalnych komitetów wyborczych. Najwięcej kandydatów startuje w województwach mazowieckim (1701), wielkopolskim (1300) i dolnośląskim (1200). Najmniej chętnych jest w województwach opolskim (297), lubuskim (367) i podlaskim (480).

Marketingowe disco-politico

Reklama

Kampanie wyborcze w wielu miejscowościach zdominowały partyjne wojny znane z parlamentu. Kłótliwość to sprawdzona metoda. Zgodnie z taką logiką wybory wygrywa ten, kto silniej pognębi przeciwników. Jak? Wytykając potknięcia, winy - rzeczywiste i urojone, a także zbierając haki. Jeśli dąży się do obalenia dotychczasowej władzy, należy pokazywać nieudolność, złą wolę i zmarnowany czas. Jeśli (przeciwnie) lokalny wódz próbuje utrzymać swój urząd - koniecznie straszy, obśmiewa i ostrzega przed przeciwnikiem. Zgodnie z wytycznymi jarmarcznego marketingu politycznego przyszli wójtowie, burmistrzowie i radni są gotowi obiecać wszystko, byle objąć upragnione urzędy.

Jakość oraz treść materiałów wyborczych tyleż mówi o kandydujących, co o wyborcach. W dużych miastach z każdej latarni uśmiechają się do kierowców wybitni specjaliści w dziedzinie uszczęśliwiania mieszkańców, zatroskani o ich przyszłość, gwarantujący spełnienie najskrytszych marzeń. Na billboardach trudno rozpoznać sąsiada (grafik podwyższył mu czoło i skorygował zgryz), a sąsiadka wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjna... Wszyscy rześcy, rzetelni i rzeczowi.

Na stronach internetowych bezlitośni prześmiewcy układają za to rankingi śmieszności nieporadnych spotów telewizyjnych. Obok obrazów przechadzających się po gminie smutnych panów królują komitetowe piosenki z gitarą lub skoczne disco-politico z zaangażowanym tekstem. Zdarzył się nawet piłkarz grający dla swego kandydata na... pile (do drzewa, a jakże!). Kandydaci rozpaczliwie poszukują sposobów wyróżnienia się z tłumu innych, lecz z wyluzowanej formy chleba nie będzie, bo odleciał sens.

Naprawdę masz wpływ

Reklama

Zainteresowanie życiem publicznym w Polsce od lat jest słabe. Uwagę mediów przyciągają konflikty na szczytach władzy państwowej lub niekiedy afery. Polacy lekceważą w zamian wybory - nie głosują, a tym samym nie wpływają na władzę i na sprawy, które potem ich dotyczą. Nie głosują, bo nie chcą, bo zrazili się do polityków i polityki, bo „mają ważniejsze sprawy”... Naprawdę?

Dla wielu polityków lokalnych taki stan wydaje się wygodny. Mieszkańcy nie naciskają zbyt mocno, więc wystarczy dać im tyle, by coś odczuli, mówić tyle, ile ma się ochotę powiedzieć. Przy niskiej frekwencji wystarczy zaledwie kilka głosów, aby zostać radnym. To dodatkowo obniża jakość samorządów.

W Krynicy Morskiej (woj. pomorskie) do głosowania uprawnionych jest 1109 wyborców. Oznacza to, że w 15 okręgach głosować mogą średnio 74 osoby, zatem radnym zostanie każdy z poparciem 25 osób (przy frekwencji 68 proc. z 2010 r.). Podobna sytuacja - jak informuje PAP - ma miejsce w zachodniopomorskim Nowym Warpnie czy dolnośląskiej Platerówce. W całej Polsce, według danych PKW, są 604 gminy liczące mniej niż 5 tys. mieszkańców.

Przez doradców politycznych wyborca bywa porównywany do konsumenta. W porządku. W sklepie, jeśli towar jest nieodpowiedni, można nie kupować. W wyborach dobrych kandydatów należy wspierać. Niestety, jak wykazały badania Instytutu Spraw Publicznych, przed wyborami samorządowymi w 2010 r. prawie ¼ Polaków nie wiedziała, kogo będzie wybierać w wyborach. Nie wie o tym aż 37 proc. młodych wyborców w wieku 18-24 lat.

Od pierwszych wyborów samorządowych w 1990 r. z prawa do głosowania korzysta mniej niż połowa Polaków. Najmniejszą frekwencję odnotowano w 1994 r., kiedy to do urn poszło zaledwie 33,78 proc. uprawnionych. Tymczasem np. w Belgii głosowanie jest obowiązkowe, a w Niemczech za kryzys demokracji uznano frekwencję (w wyborach parlamentarnych) na poziomie 71,5 proc. Nawet na tle krajów dawnego bloku wschodniego wypadamy kompromitująco. W Estonii frekwencja wynosi ok. 75 proc, na Łotwie - 73,41 proc., na Litwie - 58,09 proc., podczas gdy w Polsce - tylko 47,31 proc.

Liczą się efekty

Kto by sobie głowę zawracał pląsającymi radnymi, kiedy trzeba naprawić drogę, wymienić ogrzewanie w szkole czy przyciągnąć inwestora. Do tego potrzebni są prawdziwi gospodarze. I tych, na szczęście, nie brakuje.

Wybory samorządowe dotyczą nie tylko dużych i bogatych komitetów partyjnych - są festiwalem ruchów obywatelskich bądź skupionych wokół lokalnych liderów. Mocni samorządowcy dystansują się od partii. Wolą kandydować jako niezależni, choć przez partie popierani.

Podczas wyborów dochodzi do połączenia interesów różnych grup. W rozbudowanej sieci zależności wzrasta także poczucie odpowiedzialności władz przed wyborcami. Wybrańcy ludu widzą, że są bacznie obserwowani, a w razie potrzeby mogą liczyć na dodatkowe wsparcie. Kolejne wybory stają się wtedy rozliczeniem z konkretnych sukcesów i porażek, a nie propagandowym okładaniem się obelgami. Im silniejsza legitymizacja, tym silniejsza władza. I na odwrót - jeśli wójt lub burmistrz zawiedzie zaufanie, można go odwołać w referendum jeszcze przed upływem kadencji.

Bierność obywateli przezwyciężają skutecznie rozmaite formy wolontariatu, prace na rzecz szkoły czy parafii. I tu szczególną rolę odgrywać mogą rady parafialne, wspólnoty oraz Akcja Katolicka. W wielu wsiach i miastach prawdziwą kuźnią kadr samorządowych okazuje się właśnie parafia. Tu ludzie sprawdzają się w działaniach społecznych, tu budują wzajemne zaufanie, tu nieraz zdobywają umiejętności organizacyjne.

Współpraca samorządu z organizacjami pozarządowymi wypada na razie kiepsko. To także powód do zwiększenia aktywności. Zwłaszcza w gminach wiejskich to parafia okazuje się najsilniejszą instytucją integrującą mieszkańców. Energiczni społecznicy nie tylko zorganizują festyn parafialny czy wakacje dla dzieci z ubogich rodzin, ale też wesprą rozwój miejscowości - organizując zajęcia pozalekcyjne, projektując budżet obywatelski lub przekonując do zbudowania ścieżki rowerowej, łączącej szkołę, urząd, przychodnię, kościół i cmentarz.

Pomijając (wciąż niestety liczne) przypadki karygodnych nadużyć, kumoterstwa, a niekiedy działania na szkodę społeczności, samorządność jest przecież najlepszą z możliwych sposobnością przysłużenia się wspólnocie bliskich sobie mieszkańców. Wybory samorządowe są o wiele ważniejsze niż parlamentarne czy prezydenckie. Tu odległość między dobrem wspólnym a namacalnymi korzyściami dla własnej rodziny jest przecież minimalna, więc i wpływ na decyzje władz jest namacalny.

Zgoda buduje

Samorząd terytorialny w nauczaniu społecznym Kościoła jest społecznością najbliższą rodzinie. Zgodnie z klasyczną analizą Arystotelesa - gmina to wspólnota rodzin. Jako taka odgrywa rolę podobną do parafii. Tych podobieństw można doszukać się zresztą więcej. Przede wszystkim są to przestrzenie aktywności. Parafia pomaga realizować potrzeby duchowe, gmina zaś - materialne. W wielu miejscowościach obszary gminy i parafii są bardzo zbliżone, a tam, gdzie się nie pokrywają, są naturalną przestrzenią współpracy sąsiednich wspólnot.

Jako część struktur państwa jednostki samorządu na szczeblu wojewódzkim, powiatowym i gminnym mają odmienne zadania. W gminach zostaje część podatków, szczególnie dochodowych. Na jednostkach samorządowych spoczywa ciężar utrzymania przedszkoli, szkół i szpitali. Im więcej obowiązków, tym częściej w centrum zainteresowań samorządowców i mieszkańców są pieniądze.

Zaangażowanie w działania rad gminnych czy dzielnicowych jest oczywistym wyrazem odpowiedzialności za najbliższe przecież otoczenie. Nowohucka parafia Matki Bożej Królowej Polski dwa lata temu została wyróżniona Srebrnym Medalem „Cracoviae Merenti”. Nagrodę wręczali przewodniczący Rady Miejskiej oraz prezydent miasta, w uznaniu szczególnych zasług dla Krakowa parafii, która stała się symbolem dążeń do wolnej Polski.

Sojusz wójta z plebanem

Ułożenie wzajemnych relacji między parafią i gminą nie jest sprawą oczywistą ani prostą. Gmina zobowiązana jest do ścisłego przestrzegania prawa, a każda forma wydawania pieniędzy czy też udostępniania majątku powinna być przejrzysta. 14 lat doświadczeń przyniosło wiele pozytywnych przykładów. Dobrze rozumiana współpraca przynosi wiele korzyści obu stronom. A przy okazji poczynionych w ten sposób oszczędności może sprawić, że z budżetu samorządu opłacone zostaną dodatkowe działania, pożyteczne dla mieszkańców.

W gminie Kowal (woj. kujawsko-pomorskie) parafii nie stać na zapłacenie rachunków za wywóz śmieci i utrzymanie cmentarza. Dopłaca więc samorząd. Proboszcz i urzędnicy podpisali stosowną umowę, co było możliwe, gdyż cmentarz parafialny pełni równocześnie funkcję cmentarza komunalnego. Z kolei elbląscy samorządowcy od lat wspierają gotycki kościół z XIV wieku w Próchniku. Świątynia jest bowiem nie tylko miejscem kultu religijnego, ale i zabytkiem przyciągającym turystów i wpływającym na dochody gminy.

Nie wolno, oczywiście, przyzwalać na zjawiska patologiczne, na przekraczanie kompetencji, nadużywanie wpływów. Nie chodzi bowiem o sojusz wójta z plebanem, lecz o zdrowy rozsądek. Tam, gdzie kościelna wspólnota parafialna może wspomóc gminę - powinna to robić.

Po niedawnym tragicznym zawaleniu się kamienicy w Katowicach ewakuowani mieszkańcy znaleźli schronienie w ośrodku Caritas, zaś zarządzający parafią ojcowie dominikanie ogłosili zbiórkę na rzecz poszkodowanych. Z drugiej strony po pożarze sosnowieckiej katedry samorządowe władze województwa, a nawet lewicowy prezydent Sosnowca zadeklarowali znaczącą pomoc finansową przy odbudowie zabytkowej świątyni.

Cierpiące na niedostatek przestrzeni miasta porozumiewają się z parafiami w sprawie wykorzystania parkingów. Place przykościelne służą w tygodniu przyjeżdżającym do pracy, zaś płatne parkingi komunalne w niedziele i święta udostępniane są wiernym.

- Chodzi o to, by samorząd i Kościół nie były konkurentami w przestrzeni lokalnej, ale pomagały sobie nawzajem - tłumaczy socjolog z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach ks. dr hab. Marek Łuczak. - Jest bardzo wiele płaszczyzn, na których taka współpraca mogłaby kwitnąć, od charytatywnej, przez edukacyjną, po kulturalną. Trudno wyobrazić sobie sytuację, w której ma miejsce transfer publicznych pieniędzy do Kościoła w związku z jego duszpasterską działalnością. Inaczej należy to widzieć w związku z działaniami ochronek czy świetlic. Znam też przykład ufundowania organów, które w niedzielę pełnią funkcję sakralną, a w poniedziałek czy wtorek można na nich koncertować - zauważa ks. Łuczak.

Choćby więc z powyższych powodów katolicy powinni poczuć się szczególnie zaproszeni do wzięcia udziału w wyborach. W ten sposób spełnią nie tylko obowiązek obywatelski, ale też zatroszczą się o dobrze rozumiany interes swojej wspólnoty religijnej.

* * *

16 listopada 2014 r. wybierzemy:

wójtów/burmistrzów/prezydentów - w wyborach bezpośrednich. Jeżeli żaden z kandydatów w pierwszej turze nie zdobędzie bezwzględnej większości głosów (czyli więcej niż 50 proc.), wtedy odbędzie się druga tura, w której zmierzy się dwóch najlepszych;

radnych gmin - głosując na jednego kandydata (wybranego z różnych list komitetów wyborczych);

radnych powiatów - również zakreślamy tylko jednego kandydata;

przedstawicieli sejmików wojewódzkich - zaznaczając krzyżykiem jednego kandydata, którego popieramy.

2014-11-12 11:02

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

25 lat SSE - spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji

2020-09-28 18:10

[ TEMATY ]

Polska

Polska

minister rozwoju

materiały prasowe

Spotkanie zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycyjnej z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju

Spotkanie zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycyjnej z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju

25 lat SSE - spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji

28 września br. odbyło się spotkanie robocze zarządzających obszarami Polskiej Strefy Inwestycji z przedstawicielami Ministerstwa Rozwoju, Agencji Rozwoju Przemysłu S.A. i Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A. Podsumowano osiągnięcia Specjalnych Stref Ekonomicznych na przestrzeni ostatnich 25 lat oraz efekty powołania Polskiej Strefy Inwestycji. Omówiona została również strategia działania ARP S.A. obejmująca wykorzystanie narzędzi antykryzysowych, których operatorem jest spółka w ramach Tarczy Antykryzysowej i Polityki Nowej Szansy. Specjalnym gościem wydarzenia była Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz.

materiały prasowe

Spotkanie zarządzających obszarami PSI odbyło się w zamku w Baranowie Sandomierskim, którego właścicielem jest ARP S.A.. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele 14 Specjalnych Stref Ekonomicznych z całej Polski. Wśród zaproszonych gości znaleźli się Wiceprezes Rady Ministrów, Minister Rozwoju Jadwiga Emilewicz za pośrednictwem mostu telekonferencyjnego, obecni na miejscu przedstawiciele Ministerstwa Rozwoju Olga Semeniuk i Artur Wycech, oraz Prezes Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu S.A. Grażyna Ciurzyńska.

W trakcie spotkania podsumowano 25 lat osiągnięć funkcjonowania polskich SSE i zmian, jakie w ich pracy zaszły dzięki powołaniu Polskiej Strefy Inwestycji. Możliwość ubiegania się o wsparcie dla inwestycji również poza granicami SSE, otwarcie na mikro i małe firmy, a także nacisk na realizację projektów innowacyjnych generujących stabilne i jednocześnie wysokojakościowe miejsca pracy - nowe zasady funkcjonowania PSI sprawiły, że z narzędzi wsparcia może skorzystać zdecydowanie więcej firm.

Minister Rozwoju, Jadwiga Emilewicz dziękując przedstawicielom SSE za efektywną współpracę i podkreślając wagę dotychczasowych osiągnięć zwracała uwagę na szczególne znaczenie pracy zarządzających SSE w nadchodzących miesiącach.

„Mam nadzieję, że przyszły rok upłynie pod znakiem inwestycji, ale by tak się stało wiele pracy przed zarządzającymi SSE” - zaznaczyła Wicepremier Emilewicz.

materiały prasowe

25 lat działalności SSE zarządzanych przez ARP S.A. przełożyło się na ponad 900 zezwoleń i decyzji o wsparciu. Przedsiębiorcy współpracujący z ARP S.A. zainwestowali w tym czasie ponad 20 mld zł, co pozwoliło stworzyć ponad 75 tys. nowych miejsc pracy.

„Te liczby nie pozostawiają wątpliwości co do znaczenia działalności ARP S.A. dla polskiej gospodarki. Nasza obecność w regionach, w których zarządzamy SSE niejednokrotnie oznaczała całkowitą transformację społeczno-gospodarczą danego obszaru. Udało się nie tylko ograniczyć bezrobocie, ale przede wszystkim stworzyć perspektywy rozwoju na kolejne lata” - podkreślał Zbigniew Bednarski, Dyrektor Biura Koordynacji Oddziałów w ARP S.A.

Najważniejszą determinantą rozwoju polskiej gospodarki w najbliższych miesiącach i latach będzie kryzys COVID-19 i sposób, w jaki na niego odpowiemy. ARP S.A. jako operator programów w ramach Tarczy Antykryzysowej i Polityki Nowej Szansy będzie kluczowym partnerem dla polskich przedsiębiorców w procesie odbudowy gospodarczej - mówił Paweł Kolczyński, Wiceprezes Zarządu ARP S.A.

Poszerzony zestaw instrumentów finansowych, jakimi dysponuje ARP S.A. zaprezentowali Marzena Zalewska, Dyrektor Biura Zarządzania i Restrukturyzacji Majątku Skarbu Państwa i Prof. Konrad Trzonkowski, Dyrektor Zarządzający ds. Rozwoju Biznesu.

Zamek w Baranowie Sandomierskim to jedna najcenniejszych dawnych rezydencji magnackich w Polsce i jeden z najlepiej zachowanych obiektów renesansowych w Europie. Odrestaurowany zamek stanowi atrakcję turystyczną, znajduje się w nim muzeum, a także hotel i restauracja. ARP S.A. jako właściciel obiektu, dba o jego utrzymanie oraz zagospodarowanie, a także czuwa nad jego odpowiednie zachowanie.

Agencja Rozwoju Przemysłu S.A. (ARP S.A.) to spółka Skarbu Państwa, działająca w ramach Grupy Polskiego Funduszu Rozwoju. Od początku swojej działalności (1991 r.) odpowiada na najważniejsze potrzeby polskiej gospodarki. W okresie transformacji ARP S.A. uratowała tysiące miejsc pracy, unowocześniając duże i średnie przedsiębiorstwa. Dziś ARP S.A. jest dynamiczną spółką, której strategia opiera się na trzech równorzędnych filarach: innowacjach, restrukturyzacji i inwestycjach. Portfel spółek ARP S.A. obejmuje m.in. przedsiębiorstwa produkcyjne działające w sektorach: budowlanym, energetycznym, elektromaszynowym, a także w obszarze wzornictwa przemysłowego czy innowacji. ARP zarządza dwiema specjalnymi strefami ekonomicznymi: SSE EURO-PARK MIELEC oraz TSSE EURO-PARK WISŁOSAN. Siedziba główna ARP S.A. znajduje się w Warszawie. Agencja ma również oddziały w Katowicach, Mielcu oraz Tarnobrzegu.

CZYTAJ DALEJ

Rząd wprowadza nowe obostrzenia

2020-09-29 14:49

[ TEMATY ]

koronawirus

Adobe Stock

Obowiązek zasłaniania ust i nosa na wolnym powietrzu będzie rozszerzony i będzie obowiązywał również w strefie żółtej, a nie jak do tej pory tylko w strefie czerwonej.

Zmniejszy się też liczba osób biorących udział w weselach i zgromadzeniach.

"Jeżeli chodzi o ograniczenie zgromadzeń oraz wesel w strefie zielonej zredukujemy limit, który do tej pory wynosił 150 osób do 100 osób" – powiedział Niedzielski.

W strefie żółtej zgromadzenia będą ograniczone do 75 osób, ze 100 osób obowiązujących obecnie. W strefie czerwonej ten przepis nie ulegnie zmianie i nadal dopuszczone tutaj będą zgromadzenia do 50 osób.

W strefie czerwonej pojawi się zupełnie nowe obostrzenie – ograniczenie działalności restauracji, pubów i barów do godziny 22.00.
Obowiązek zasłaniania ust i nosa na wolnym powietrzu zostanie rozszerzony i będzie obowiązywał również w strefie żółtej, a nie jak do tej pory tylko w strefie czerwonej.

Na konferencji prasowej minister Niedzielski poinformował, że w tych regionach, w których zanotowano największy wzrost zachorowań, zwiększono dostępną bazę łóżek.

Poinformował, że w woj. małopolskim - przy współpracy z wojewodą i MSWiA - "udało nam się zwiększyć potencjał łóżek w sieci COVID-owej o 335 miejsc, co oznacza, że jest to przyrost o ponad 70 proc. względem tego, jaka tydzień temu była dostępna liczba łóżek".

"Co więcej - ponieważ ten region traktujemy ze szczególną atencją - mamy też wstępną zapowiedź, że jeszcze ta liczba łóżek zostanie zwiększona o kolejne 211, co będzie oznaczało co najmniej podwojenie dostępnej infrastruktury łóżkowej w woj. małopolskim" - powiedział.

Podał, że w woj. kujawsko-pomorskim liczba łóżek wzrosła o 284, co stanowi 76 proc. bazy dostępnej na początku zeszłego tygodnia.

"Największy przyrost mamy w woj. pomorskim. Tutaj nie było szpitala wysokospecjalistycznego i taki szpital zostanie jako dziesiąty powołany, bo do tej pory mieliśmy 9 takich szpitali. Tutaj baza dostępnych łóżek zwiększy się o 315 i jest to podwojenie łóżek w woj. pomorskim" - powiedział.

Z kolei w woj. wielkopolskim liczbę łóżek zwiększono o 80. "To jest ponad 12-procentowy przyrost tej bazy sprzed tygodnia" - wskazał Niedzielski.

"Łącznie w ciągu ostatniego tygodnia bardzo intensywnej pracy z wojewodami, z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji (...) udało nam się zwiększyć potencjał łóżek o ponad 1,2 tys." - powiedział minister.

"Wychodząc naprzeciwko postulatom i wnioskom przede wszystkim lekarzy zakaźników, ale także całego środowiska lekarskiego, będziemy chcieli wydać specjalne rozporządzenie, które opisuje schemat postępowania z pacjentem podejrzanym bądź też ze stwierdzoną zachorowalnością czy chorobą wywołaną koronawirusem" – powiedział szef resortu zdrowia.

Zapowiedział, że rozporządzenie zostanie przygotowane do końca tygodnia.

"Przewidujemy, że będzie przestrzeń do rozmowy. W czwartek będziemy mieli rozmowę ze środowiskiem lekarzy rodzinnych i będziemy konsultować to rozwiązanie" – oświadczył.

"Chcemy, żeby w przyszłym tygodniu to rozporządzenie weszło w życie" – podkreślił Niedzielski.

CZYTAJ DALEJ

Lublin. Spotkanie ekumeniczne

2020-09-30 08:16

Archiwum

Kolejne spotkanie w ramach projektu „Lublin Ekumeniczny 2020. Ludzie i formy dialogu. Ku Jerozolimie” odbędzie się 30 września.

O godz. 19.00 w Trybunale Koronnym w debacie „Dialog kultur w Europie i Lublinie" spotkają się prof. Hanna Suchocka (Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu), bp Jerzy Samiec (Polska Rada Ekumeniczna), dr Krzysztof Żuk (Prezydent Lublina) i moderator prof. Sławomir Jacek Żurek (KUL). Dyskusję poprzedzi nabożeństwo ekumeniczne w Archikatedrze Lubelskiej o godz. 18.00 pod przewodnictwem abp. Stanisława Budzika, podczas którego kazanie wygłosi bp Jerzy Samiec, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburgskiego.

W program „Lublin Ekumeniczny 2020. Ludzie i formy dialogu. Ku Jerozolimie" zaangażowane są Kościoły chrześcijańskie Lublina: Adwentystów Dnia Siódmego, Ewangelicko-Augsburski, Polskokatolicki, Prawosławny, Rzymskokatolicki, Zielonoświątkowy oraz wspólnota ekumeniczna Chemin Neuf.

Cykl spotkań, wspólnych modlitw i wydarzeń kulturalnych jest przygotowaniem do II Międzynarodowego Kongresu Ekumenicznym „Jerozolima – Lublin. Miasta dialogu 2021" (23-25 listopada 2021 Jerozolima; Watykańskie Centrum Notre Dame). Honorowym patronatem przedsięwzięcie to objęli: Grecki Prawosławny Patriarchat Jerozolimy, Papieska Rada ds. Promocji Jedności Chrześcijan, Unia Utrechcka Kościołów Starokatolickich, Światowa Rada Luterańska.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję