Reklama

Wywiady

To istota chrześcijaństwa

Od września 2013 r. w diecezji tarnowskiej trwa peregrynacja kopii cudownego obrazu Pana Jezusa Miłosiernego, któremu towarzyszą relikwie św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II. O owocach peregrynacji oraz o roli Krzyża i sakramentu pokuty w życiu człowieka z biskupem diecezji tarnowskiej Andrzejem Jeżem rozmawia Maria Fortuna-Sudor

Niedziela Ogólnopolska 37/2014, str. 16-17

[ TEMATY ]

wywiad

biskup

Andrzej Świgost

MARIA FORTUNA-SUDOR: – Hasłem, które przyświeca peregrynacji, są słowa: „Jego miłosierdzie z pokolenia na pokolenie” (Łk 1, 50). Proszę powiedzieć, dlaczego Miłosierdzie Boże jest takie ważne w życiu człowieka?

BP ANDRZEJ JEŻ: – Cytat zaczerpnięty z pięknego hymnu maryjnego – „Magnificat” ukazuje istotę stosunku Boga do człowieka. Nosząc skutki grzechu pierworodnego, zauważamy, że jesteśmy ustawicznie w stanie atawizmu zła w różnych postaciach. Jednak Boże Miłosierdzie pozwala nam znowu wejść na drogę dobra, miłości, łaski. Pozwala nam odtworzyć Boży obraz w sobie. Powinniśmy o tym pamiętać. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy, że zarówno wiek XX, jak i obecne czasy są nasączone konfliktami zbrojnymi; olbrzymią nienawiścią, walkami o dominację między narodami, ale też pomiędzy ludźmi. Zarówno całe narody, jak i poszczególne osoby czują się stłoczone, jak gdyby zadeptane przez pewną machinę, która powoduje, że ludzie zatracają tożsamość, indywidualność, godność i wielkość. W tej sytuacji wszyscy potrzebujemy uleczenia. Dostrzegamy coraz mocniej, że nawet świetnie skonstruowane prawo stanowione przez ludzi nie jest w stanie rozwiązywać naszych problemów. Ta przemiana musi się dokonywać wewnętrznie, w ludzkich sercach. I tutaj potęga Bożego Miłosierdzia jest nadzieją na odrodzenie w nas tego, co najlepsze; tej duchowej wiosny. W obliczu grzechu, egoizmu rozpala się iskra Bożego Miłosierdzia. Jestem przekonany, że to dlatego we wszystkich krajach na całym świecie tajemnica Bożego Miłosierdzia przyjmuje się tak mocno na obecnym etapie historii zbawienia.

– Św. Jan Paweł II wskazał światu cudowny wizerunek Jezusa Miłosiernego w krakowskich Łagiewnikach, podkreślając, że jest to centrum Miłosierdzia Bożego. Teraz kolejna diecezja ma możliwość gościć kopię obrazu. Czym jest peregrynacja dla nawiedzanych parafii?

– Myślę, że realizuje się tutaj przypowieść o zaczynie i o ziarnku gorczycy. Rzeczywiście, kult Jezusa Miłosiernego, zapoczątkowany w krakowskich Łagiewnikach, rozrasta się potężnie i wpływa na wzrost wewnętrzny, duchowy bardzo wielu osób na całym świecie. Pragniemy, aby Miłosierny Chrystus, nawiedzający wspólnoty parafialne, umocnił nas wszystkich, byśmy trwali w pięknej tradycji, w wierze naszych przodków. Dostrzegamy pobożność wiernych w poszczególnych parafiach i wielki entuzjazm duchowy, z jakim przyjmują obraz Jezusa Miłosiernego i towarzyszące mu relikwie. Kult Bożego Miłosierdzia wzrasta poprzez korzystanie z sakramentu pokuty, do którego przed uroczystościami związanymi z peregrynacją przystępuje zdecydowana większość parafian, a niejednokrotnie całe wspólnoty…

Reklama

– Do ponownego odkrycia i docenienia sakramentu pokuty zachęca Ekscelencja w słowie skierowanym do wiernych z okazji peregrynacji. Proszę powiedzieć, dlaczego sakrament pokuty jest tak bardzo potrzebny człowiekowi?

– Zauważamy, że wszędzie, gdzie zanikła praktyka spowiedzi indywidualnej, gdzie nie sprawuje się Eucharystii, umiera Kościół i pustoszeją świątynie. Odnowa zaczyna się z kolei tam, gdzie księża wprowadzają, podtrzymują i kontynuują tradycję spowiedzi. Niektórzy uważają, że mówienie o sakramencie pokuty – o złu, grzechu, konieczności spowiedzi – ogranicza szczęście człowieka i możliwości jego samorealizacji. Twierdzą, że Kościół jest represyjny, że to instytucja ograniczająca wolność człowieka. Okazuje się jednak, że sakrament pokuty, jeżeli przeżywamy go z głęboką wiarą, jeżeli mamy dobrych przewodników, kierowników duchowych, pozwala nam zamknąć negatywną historię naszego życia. Prowadzi do pojednania się z Bogiem. Przede wszystkim jednak w sakramencie pokuty otrzymujemy łaskę Bożą, a więc pomoc Pana Boga w życiu. Jego obecność nas wyzwala i świadczy o naszej wielkości. Święty papież Jan XXIII mówił, że człowiek nigdy nie jest tak wielki, jak wtedy, gdy klęczy. Także wtedy, gdy klęczy przy konfesjonale. To nie jest moment upokorzenia, tylko wyzwolenia i uniesienia.

– Jakie jeszcze owoce przynosi peregrynacja?

– Myślę, że lud Boży w Polsce, także w diecezji tarnowskiej, jest nasączony tajemnicą Bożego Miłosierdzia. Wiąże się to również z długim procesem związanym z beatyfikacją, a później kanonizacją największych apostołów Bożego Miłosierdzia – św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II. Dzięki peregrynacji kopii cudownego obrazu oraz towarzyszących mu relikwii ten kult nadal się rozrasta. Równocześnie stanowi okazję do pogłębienia wiary. Jestem przekonany, że duża w tym zasługa kapłanów i poszczególnych wspólnot parafialnych. Obserwujemy bardzo dobre przygotowanie do tego wydarzenia, które poprzedzają m.in. rekolekcje, a przed samym nawiedzeniem cudownego obrazu nawet w bardzo małych parafiach wierni adorują Najświętszy Sakrament przez całą noc! Trzeba też zaznaczyć, że powstają różne dzieła, będące pokłosiem peregrynacji. Nade wszystko jednak w sercach parafian dokonuje się przemiana duchowa. Mam nadzieję, że doba nawiedzenia, która ma miejsce, będzie przez następne dziesięciolecia owocować w życiu poszczególnych wspólnot parafialnych. Pragnę też dodać, że kult Jezusa Miłosiernego rozrasta się daleko poza granice diecezji, Polski…

– Jak daleko?

– W lutym br. wyruszyłem z podróżą ewangelizacyjną i wizytacyjną do Republiki Konga, gdzie w bardzo krótkim czasie, bo w ciągu zaledwie pięciu lat, posługujący tam ks. Marian Pazdan wybudował sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Mogłem uczestniczyć w konsekracji tej świątyni i wydarzeniach z tym związanych razem z episkopatem i rządem tego kraju. Myślę, że to kolejny przykład realizacji słów św. Siostry Faustyny. Iskra Bożego Miłosierdzia zapala się i rozrasta nie ogniem grzechu, egoizmu, konfliktów, wojen, ale właśnie w obliczu tych nieszczęść rozpala się miłosierdzie Chrystusa, miłosierdzie Boga Ojca w Duchu Świętym, a także miłosierdzie ludzi skierowane wzajemnie na siebie.

Reklama

– Jak doszło do powstania sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Kongu?

– Diecezja tarnowska od 40 lat prowadzi tam działalność ewangelizacyjną. W tym czasie pracowało w Kongu 28 księży. Można powiedzieć, że zachowaliśmy ciągłość ewangelizacyjną tego kraju. Głoszący tam od 24 lat Ewangelię ks. Marian Pazdan, znając doskonale duszę afrykańską, kongijską, zapragnął, by i tam zakwitła tym, co najlepsze, piękna tajemnica Bożego Miłosierdzia. Stąd decyzja, aby w Louvakou wybudować sanktuarium. I muszę powiedzieć, że to też jest cud Bożego Miłosierdzia. Bowiem w parafii, która składa się z 400 bardzo ubogich osób, ks. Marian wybudował piękną, okazałą świątynię oraz dom pielgrzymi i obiekty towarzyszące. Mamy nadzieję, że kult Bożego Miłosierdzia z małego Louvakou rozrośnie się nie tylko na Kongo, ale także na kraje Afryki Środkowej.

– Wydarzenie peregrynacji zostało wpisane w historię Krzyża. Dlaczego powinniśmy pamiętać o ukrzyżowanym Jezusie?

– Bo to jest istota chrześcijaństwa! Krzyż, śmierć Chrystusa zawsze prowadzi do zmartwychwstania. Nie ma zmartwychwstania bez Jego umierania, śmierci. To jest droga chrześcijanina. Chrześcijaństwo nie jest religią, która realizuje koncert życzeń. To religia realnie patrząca na człowieka. Krzyż jest wpisany w życie każdego. I nikt z nas nie jest w stanie jego różnych form – cierpień duchowych, fizycznych czy innych – uniknąć. Istotna jest kwestia, jak sobie z nimi radzi człowiek wierzący. Jako chrześcijanie widzimy potężną siłę wzrostu w Jezusie Chrystusie, jeżeli razem z Nim przeżywamy cierpienie.

– Dla człowieka żyjącego w świecie konsumpcjonizmu oraz upowszechnianej filozofii hedonizmu to trudne przesłanie…

– Często próbuje się nam w Polsce pokazać Kościół na Zachodzie: jego liberalność, otwartość, brak wymagań. Tymczasem okazuje się, że to nie jest dobry kierunek. Jeżeli nie głosi się prawdy o Bogu, całej Ewangelii, jeżeli nie mówi się, że człowiek powinien pokonywać swoje słabości, grzechy, jeżeli się nie wymaga od człowieka, to taka religia jest bez wyrazu. Kościoły, które starają się przypodobać społeczeństwu, człowiekowi, szybko tracą wiernych. Natomiast kiedy Kościół głosi pełne przesłanie Ewangelii Chrystusa, staje się Kościołem silnym. Nawet prześladowania go wzmacniają. Oczywiście, nie czerpiemy satysfakcji z tego, że cierpimy. Nie poszukujemy cierpienia za wszelką cenę. Ale mamy świadomość, że ono jest wpisane w nasze życie. Im więcej kosztowało nas pokonywanie trudów – w miłości, w pracy, w nauce – tym większą zyskujemy radość po ich przezwyciężeniu. I to jest mechanizm czysto ludzki, ale też głęboka Boża logika!

2014-09-09 15:51

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Posłani do chorych i cierpiących

Niedziela sandomierska 28/2018, str. VI

[ TEMATY ]

wywiad

szafarze

Ks. Adam Stachowicz

Oczywistą sprawą jest, że każdy szafarz Komunii św. sam przystępuje do sakramentów

Oczywistą sprawą jest, że każdy szafarz Komunii św. sam przystępuje do sakramentów

Z ks. Dariuszem Sidorem, odpowiedzialnym za formację nadzwyczajnych szafarzy Komunii św. w naszej diecezji, rozmawia ks. Adam Stachowicz

Ks. Adam Stachowicz: – Nadzwyczajni szafarze Komunii św. są najbliższymi współpracownikami kapłanów w parafii. Po rozpoczęciu (wstępnej) formacji bp Krzysztof Nitkiewicz udzielił błogosławieństwa do posługi 57 mężczyznom z kilkunastu parafii naszej diecezji. Na czym polega posługa nadzwyczajnego szafarza Komunii św.? W czym może pomóc kapłanom?

CZYTAJ DALEJ

Andrea Tornielli: nowe spojrzenie na spowiedź, sakrament radości

"W centrum przebaczenia jest Bóg, który nas obejmuje, a nie lista grzechów i nasze upokorzenie" - pisze dyrektor wydawniczy mediów watykańskich Andrea Tornielii w swoim najnowszym komentarzu opublikowanym na portalu Vatican News.

Spowiedź jest "sakramentem radości", a nawet "ucztą", zarówno w niebie, jak i na ziemi. We wtorek 14 września, na stadionie w Koszycach, można było odnieść wrażenie, że papież Franciszek patrzy w oczy każdego z młodych ludzi, którzy przyszli go powitać, aby zaprosić ich do przeżywania sakramentu pokuty w nowy sposób. A to, co powiedział do nich Następca Piotra, było pocieszeniem nie tylko dla obecnych, ale dla każdego, kto śledził to spotkanie w telewizji lub w internecie, a nawet gdy tylko przeczytał papieskie przemówienie.

CZYTAJ DALEJ

Tak dla życia i rodziny

2021-09-19 21:02

[ TEMATY ]

Częstochowa

abp Wacław Depo

marsz dla życia i rodziny

Karol Porwich/Niedziela

– Dar życia otrzymujemy od Boga jako akt współpracy między miłością ludzką a miłością Boga, Stwórcy i Odkupiciela. Dziś dziękujemy Bogu za dar życia i stajemy się wyznawcami Boga, który jest życiem – mówił abp Wacław Depo 19 września na zakończenie Marszu dla Życia i Rodziny w archikatedrze Świętej Rodziny w Częstochowie.

„Młodzi za życiem”, „Dziękujemy za rodzinę”, „Dziękujemy, że jesteś Mamą” czy „Dziękujemy, że jesteś Tatą” – to tylko wybrane hasła, które nieśli ubrani na biało uczestnicy Marszu dla Życia i Rodziny.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję