Reklama

Polska

W atmosferze zrozumienia i nadziei

O wizycie „Ad limina Apostolorum”, medialnej rzeczywistości i tajemniczych znakach Opatrzności z abp. Wacławem Depo – metropolitą częstochowskim, przewodniczącym Rady ds. Środków Społecznego Przekazu KEP – rozmawia ks. Ireneusz Skubiś

Niedziela Ogólnopolska 10/2014, str. 16-17

[ TEMATY ]

biskup

Kościół

wizyta

ad limina

L'osservatore Romano

KS. IRENEUSZ SKUBIŚ: – Ksiądz Arcybiskup przybywa do nas tuż po wizycie „Ad limina Apostolorum” w Rzymie. Jakie są wrażenia Ekscelencji z bezpośredniego spotkania z Ojcem Świętym Franciszkiem?

ABP WACŁAW DEPO: – Nawiedzenie grobów apostolskich i rzymskich bazylik oraz samo spotkanie z Ojcem Świętym to już były niezwykłe przeżycia. Ująłbym to tak: doświadczaliśmy kolejnego cudu Kościoła, faktu, że ludzie się zmieniają, epoki się zmieniają, następują różne zjawiska społeczne – niektóre z nich dzieją się na naszych oczach, jak chociażby to na Ukrainie – a Kościół trwa, bo jest zbudowany nie z woli ludzkiej, ale z woli Boga, z woli Chrystusa. Zbudowany jest na Piotrze – wydawałoby się, człowieku słabym i grzesznym, ale jednocześnie przez tego człowieka wypowiada się Bóg. Doświadczaliśmy tych Bożych tajemnic w spotkaniach z Następcą Piotra, który dzisiaj ma na imię Franciszek. Dziękuję za to Panu Bogu – i myślę, że podobnych przeżyć doświadczyli wszyscy pasterze Kościoła w Polsce: było to kolejne umocnienie naszej wiary poprzez Piotra.
Mieliśmy sposobność stanąć wiele razy zarówno przy konfesji św. Piotra, jak i przy grobach bł. Jana Pawła II i bł. Jana XXIII, żeby się tam – jak mówił Karol Wojtyła w jednym ze swoich poematów o pielgrzymce do Ziemi Świętej – nie tylko zatrzymać, ale przyklęknąć i, wstając, odejść świadkiem. Te refleksje, które kiedyś zapisał błogosławiony Papież, w jakiś sposób były również naszym udziałem. Stanęliśmy na tym miejscu świadomi, że w tajemnicy obcowania świętych stajemy w kolejnym spotkaniu zarówno z pierwszym papieżem, jak i z jego kolejnymi następcami, a dzisiaj mamy swoje zadania wyznaczone przez Ojca Świętego Franciszka.

– Z jakim zamyśleniem klęczał Ksiądz Arcybiskup u grobu św. Piotra, a także przy grobach błogosławionych Jana XXIII i Jana Pawła II?

– Wspomniałem już kiedyś, że nawiedzając wcześniej grób Jana Pawła II w podziemiach bazyliki, położyłem na nim swój pektorał, który otrzymałem na początku mojej posługi biskupiej od kard. Stanisława Dziwisza, i wypowiedziałem słowa zawarte w przekazie biblijnym: „Nie puszczę cię, dopóki mi nie pobłogosławisz!” (por. Rdz 32, 27). Te słowa Jakuba, które padły nad potokiem Jabbok, odnoszą się bardzo żywo i konkretnie do nas, którzy zmagamy się na co dzień z różnymi sprawami, ale trzeba nam wierzyć, że łaska Boża i Boże błogosławieństwo są większe od trudności, które napotykamy. Co mam na myśli? Kiedy przygotowywaliśmy się do wizyty „Ad limina”, w środkach społecznego przekazu, zwłaszcza tych publicznych, wieszczono, że będziemy przez Papieża rozliczani, że jakby nie dorastamy do miary kolejnego następcy Piotra, czyli że styl posługi Ojca Świętego Franciszka bardzo się różni od naszego kościelnego spełniania się, od tradycji wiary, którą na ziemi polskiej podtrzymujemy. Według mediów, biskupi mieli być karceni w różnych dziedzinach. Tymczasem było coś zgoła odwrotnego, przeżyliśmy ojcowskie pochylenie się najpierw nad każdym z nas, a potem nad każdym tematem. Kiedy przedstawiliśmy swoje imię, Ojciec Święty, patrząc nam w oczy, wypowiadał swoje pytanie lub potwierdzenie znajomości tematu czy osoby. I to jest umocnienie, które dotyczy nie tylko strony duchowej, ale i tej społecznej, socjologicznej.

– Co Ojciec Święty powiedział Księdzu Arcybiskupowi?

– Najpierw podziękowałem Ojcu Świętemu za wybranie Jasnej Góry na stację modlitwy różańcowej. Patrzył uważnie, kiwając głową potwierdzająco. Później, kiedy mówiłem o zaproszeniu z okazji Światowego Dnia Młodzieży w 2016 r. także do Częstochowy, ze względu na charakter tego miejsca, jako narodowego sanktuarium Matki naszego Zawierzenia, Papież uśmiechnął się i zauważył, że przed kilku dniami rozmawiał ze swoim współpracownikiem abp. Konradem Krajewskim, który opowiadał mu, że gdy rozpoczyna się lato, czyli w lipcu i sierpniu, cała Polska idzie na Jasną Górę. I Ojciec Święty, radosny, pokazywał rękoma, jak to wszyscy pielgrzymują do jednego celu – na Jasną Górę. Powiedział, że jest to jednocześnie potwierdzenie tego, iż wiemy, dokąd należy podążać, wiemy, do Kogo idziemy. Wywnioskowałem, że Papież coraz głębiej wchodzi w charyzmat Jasnej Góry i tym samym – Kościoła w Polsce. Powiedział do mnie wprost: „Spójrz w Oblicze Matki Bożej i powiedz Jej o mnie”. Oczywiście, czynię to, ilekroć jestem na Jasnej Górze.

– To niewątpliwie bardzo istotne zarówno dla nas, jak i dla Metropolity Częstochowskiego, który jest w jakimś sensie strażnikiem charyzmatu Jasnej Góry. A jak wyglądały odwiedziny w watykańskich kongregacjach?

– To była owocna, ale trudna praca. W poszczególnych dykasteriach watykańskich wyznaczono godziny spotkań, byliśmy podzieleni na 5 grup, niektórzy z nas zostali wyznaczeni przez Arcybiskupa Nuncjusza i prezydium Sekretariatu Episkopatu Polski jako relatorzy. Moje zadanie polegało na przedstawieniu sytuacji medialnej Kościoła w Polsce w Papieskiej Radzie ds. Środków Społecznego Przekazu oraz w Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Trzy metropolie: katowicka, częstochowska i wrocławska przedstawiały razem zakres naszych działań duszpasterskich. Najpierw było wstępne przedstawienie sprawy, a dopiero później poszczególni kardynałowie odpowiedzialni za kongregacje czy arcybiskupi zadawali pytania i ukazywali panoramę pracy Kościoła. Trochę nas szokowało, kiedy np. kardynał z Hiszpanii czy z Brazylii mówił o doświadczeniu Kościoła powszechnego poprzez własną tradycję czy doświadczenie Kościoła, w którym wyrósł, ale tego rodzaju podejście do tematu okazało się bardzo potrzebne, bo zobaczyliśmy, że nie tylko my zderzamy się z trudnymi sytuacjami, ale pewne problemy są globalne, obecne w całym świecie.
Wspomnę tu także wypowiedź Ojca Świętego, w której zapytał, czy zdajemy sobie sprawę z tego, że we Włoszech ok. 50 proc. młodych ludzi po studiach wyższych nie ma pracy. W Polsce mówi się jeszcze o dwudziestu kilku procentach, ale w Europie wyrasta nowe pokolenie ludzi młodych, którzy nie doświadczyli smaku i sensu pracy. Ci ludzie przyjdą do Kościoła także z prośbą o konkretną pomoc. Albo inna szokująca refleksja Ojca Świętego z jego wizyty na Lampedusie i spotkania z biednymi emigrantami: w trakcie liturgii podszedł do niego ok. 30-letni mężczyzna i wyznał, że jest 5-krotnym niewolnikiem – był w obozie karnym i uciekł, został wysłany do kolejnego, tam go sprzedano dalej i stał się przedmiotem następnych przetargów w innych miejscach, aż dotarł tu jako człowiek wolny. Jego silnym doświadczeniem jest jednak 5 lat niewolniczego życia. Teraz prosi o pomoc. Ta opowieść była dla Ojca Świętego wielkim przeżyciem. Widać, że Papież jest niezwykłym duszpasterzem, że ludzie przychodzący do niego niejako wprost wpadają w jego oczy i ramiona.

– Jak najogólniej mógłby Ksiądz Arcybiskup podsumować wizytę „Ad limina” biskupów polskich?

– W wypowiedziach i sposobie posługi papieża Franciszka odczytaliśmy uznanie dla pracy Kościoła w Polsce. Ojciec Święty podczas każdego prawie spotkania podkreślał, byśmy dziękowali Bogu, że możemy pracować w narodzie o wielowiekowej tradycji chrześcijańskiej, ale też że dzisiaj łączy się to także z odkrywaniem nowych pól dla pracy ewangelizacyjnej. Jak zauważyli wszyscy polscy biskupi, Ojciec Święty zwracał uwagę, by pilnować ścieżek związanych z sakramentem pojednania, bo jest to niejako termometr naszego życia religijnego. Ogólnie mówiąc, Ojciec Święty pobłogosławił żmudnej codziennej pracy Kościoła polskiego, czyli kapłanów, zakonników, sióstr zakonnych w różnych wymiarach ich służby formacyjnej i edukacyjnej.

– Czy można było zauważyć zbieżność myślenia papieża Franciszka z myśleniem Episkopatu Polski?

– Dobrze, że wizyta biskupów polskich nastąpiła już w pierwszym roku posługiwania Papieża. Jako Episkopat musimy się uczyć nowego sposobu przepowiadania Ojca Świętego w Kościele, bo jest to styl bardziej duszpasterski niż profesorski, skierowany w stronę ludzi biednych i poszukujących. Ten wymiar służby obecnego Następcy św. Piotra ujmuje swym charyzmatem i przyciąga również ludzi niewierzących. To jest pewien fenomen.
Ale kryje się w tym też niebezpieczeństwo „grania Papieżem” przeciwko Episkopatowi albo – kiedy wyraża on niezmienne stanowisko w sprawie np. małżeństwa i rodziny – „odstawiania go na bok” i ukazywania tego, co jest grzechem czy słabością poszczególnych ludzi Kościoła.

– Z relacji z wizyty „Ad limina” zamieszczonych w „Niedzieli” wynika, że księża biskupi wrócili z Rzymu zadowoleni.

– Już pierwsze zdanie wypowiedziane przez Papieża na początku jego przesłania zapadło nam mocno w serce. Było to podkreślenie, by nikt i nic nie spowodowało podziałów między nami: między biskupami, kapłanami oraz ludźmi świeckimi, którzy stanowią Kościół, bo wszyscy jesteśmy jedną wspólnotą wiary w Kościele. Ojciec Święty podkreślił, że musimy zwierać szyki ku jedności, która nie może być budowana tylko na jakimś uczuciu. Nie można odchodzić od prawdy objawionej, będącej naszym pryncypium, na którym buduje się dopiero gmach nazywany życiem.

– Ksiądz Arcybiskup mówił, że podczas „Ad limina” był relatorem w zakresie mediów...

– Jest to bardzo trudny problem w Kościele, niekiedy bowiem spotykamy się z różnymi reakcjami, niezrozumiałymi w perspektywie wiary. Powiem o sprawie, której dotykałem. Ksiądz Infułat postawił mi kiedyś w „Niedzieli” pytanie o sprawę listów pasterskich kierowanych do wiernych, które winny mieć charakter formacyjny, a nie tylko informacyjny czy przestrzegający przed zagrożeniami. Mówiłem, że zwrócę się do Episkopatu, by listy pasterskie były w ten sposób formułowane. Ale media w Polsce zrobiły ze mnie człowieka inkwizycji, „czarnej listy”, dzielącego dziennikarzy na dobrych i złych, zupełnie zmieniając znaczenie słowa „list”, a przypisując mu zgoła inne znaczenie – „czarna lista” i stawiając pytanie: czegóż ten arcybiskup jako przewodniczący Rady ds. Środków Społecznego Przekazu chce?
I kolejna sprawa, która też w tym wywiadzie zabrzmiała: kiedy powiedziałem, że jest konieczność wprowadzenia kryterium sumienia w sprawie korzystania z mediów katolickich – czyli odpowiedzialności wewnętrznej za to, czy przeczytałem jakiś artykuł na tematy religijne, czy prenumeruję czasopismo katolickie, czy słucham radia lub oglądam katolicką telewizję – znowu zostałem zaatakowany, że przymnażam grzechów. A przecież takie kryterium jest zawsze obecne w każdym dobrze przeprowadzanym rachunku sumienia. Być może je ignorujemy i dawno nie rozliczaliśmy się z tego w sumieniu, tym samym przed Panem Bogiem. Bo jeśli proporcja oglądanych telewizyjnych programów, filmów i rozrywek w stosunku do religijnej cząstki jest tragicznie mała, to ponosimy przecież za to jakąś odpowiedzialność. Nie mówmy, że taki jest świat, który wchodzi w nasz sposób myślenia i do naszego życia. Nasze życie zależy od naszych wyborów.
Tego rodzaju sprawy były również przedmiotem naszej rozmowy i troski podczas wizyty „Ad limina Apostolorum”.

– A zatem – powiało dobrą atmosferą, nadzieją i jeszcze lepszym zrozumieniem potrzeby wytężonej pracy w służbie Kościoła i człowieka...

– Powiem tu o naszym częstochowskim charakterze mojego powrotu. Opatrzność sprawiła, że bezpośrednio po przyjeździe z Rzymu celebrowałem w katedrze częstochowskiej Eucharystię dziękczynną za osoby bp. Stefana Bareły, bp. Teodora Kubiny i bp. Zdzisława Golińskiego – czyli moje pierwsze eucharystyczne spotkanie z wiernymi odbywało się w najważniejszym kościele naszej archidiecezji i z nawiedzeniem grobów moich poprzedników, w których trud i krzyż wszedłem. Zrozumiałem, że dzisiaj moim obowiązkiem jest pomnożyć to, co oni tutaj wypracowali. Kolejne dni przebiegały m.in. pod znakiem nawiedzenia, wspólnie z abp. Zygmuntem Zimowskim z Watykanu, szpitali i hospicjum, czyli ludzi chorych. Praktykowaliśmy wprost to, co Ojciec Święty nam zlecał, mówiąc: – Pamiętajcie o ludziach cierpiących, chorych. O każdym z nich mówi on przecież w czasie swoich audiencji i spotkań. Zatem – już w konkrecie Kościoła częstochowskiego miało miejsce potwierdzenie głębokiej tajemnicy tamtego spotkania, za co jestem Panu Bogu wdzięczny.

2014-03-04 15:17

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Biskup nominat Adam Bab: nie opuszczę młodzieży i proszę, aby ona nie opuszczała mnie

2020-05-23 18:41

[ TEMATY ]

biskup

Bp Adam Bab

Paweł Wysoki

Bp nominat Adam Bab

Nowe pokolenie zawsze pyta poprzednie w co wierzy i dlaczego wierzy. A jeśli pyta, to jest okazja do dania odpowiedzi w nowy i świeży sposób o tego samego Boga. Mam nadzieję, że będę potrafił dawać młodym taką odpowiedź, językiem który rozumieją - powiedział w rozmowie z KAI ks. Adam Piotr Bab, nowo mianowany biskup pomocniczy archidiecezji lubelskiej.

Damian Burdzań (KAI): W jakich okolicznościach dowiedział się Ksiądz o nominacji?

Biskup Nominat Adam Bab: Dowiedziałem się podczas codziennych obowiązków parafialnych w czasie pandemii. Akurat wróciłem z pogrzebu i zobaczyłem kilka nieodebranych rozmów z nieznanego numeru, który okazał się numerem Nuncjatury Apostolskiej w Polsce.

KAI: Będzie księdzu biskupowi trochę żal rezygnować z pracy w lubelskiej parafii pw. św. Józefa?

- Oczywiście, pojawia się to uczucie, bo już zdążyłem się przyzwyczaić i zżyć z parafianami. Nowe zadanie, przed jakim staję, budzi pewną nieśmiałość, a nawet niepokój. Na całą swoją drogę kapłańską staram się patrzeć przez pryzmat wiary. Dzięki temu, co nowe staje się do udźwignięcia, nie dlatego, że człowiek sam się do tego przygotowuje, ale dlatego, że jest Pan Bóg, który prowadzi.

Jestem bardzo wdzięczny wszystkim ludziom, których Pan Bóg postawił na mojej drodze, szczególnie członkom wspólnot parafialnych i innych grup duszpasterskich, których trudno tu teraz zliczyć. Z nich wychodzę, z ich wiarą, życzliwością, zaufaniem i miłością, z tym co mnie w nich buduje i kieruje do Boga.

KAI: Przez całą swoją posługę duszpasterską był ksiądz związany z młodzieżą. Czy dla biskupa Baba młodzież dalej będzie miała szczególne miejsce w sercu?

- Młodzież zawsze miała tam swoje miejsce. Nie chcę jej opuszczać, ale i mam prośbę do nich, aby i oni nie opuszczali mnie, ani w modlitwie, ani w obecności. Dla Kościoła młodzież jest priorytetem. Nowe pokolenie zawsze pyta poprzednie w co wierzy i dlaczego wierzy. A jeśli pyta, to jest okazja do dania odpowiedzi w nowy i świeży sposób o tego samego Boga. Mam nadzieję, że będę potrafił dawać młodym taką odpowiedź, językiem który rozumieją.

KAI: Rozumiem, że drzwi domu biskupiego będą dla młodych otwarte?

- Oczywiście, oni wiedzą jak do mnie trafić i gdzie mnie znaleźć.

KAI: Jednak młodzież nie będzie jedynym celem biskupiej posługi?

- Kiedy myślę o celach, to przywołuję w pamięci ewangeliczne opisy powołania apostołów. Jezus wzywał ich do bycia ze sobą, przebywania z Nim. Więc moim pierwszym celem jest modlitwa, bycie z Panem. To od Niego chcę iść do ludzi. Inne ważne i pilne rzeczy przyjdą same, przyniesie je rzeczywistość bez mojego ponaglania. Na pewno młodzi i rodzina to szczególni adresaci aktualnej misji Kościoła. Nie tylko adresaci, ale też podmiot tej misji. Bycie pasterzem streszcza się więc w postawie "dla nich" i "z nimi", i zawsze z wonią Chrystusa.

KAI: Ogłoszenie nominacji przypadło w specyficznym czasie pandemii, kiedy unika się organizowania dużych spotkań, w tym wydarzeń liturgicznych. Czy będzie to miało wpływ na termin sakry biskupiej?

- W organizacji liturgii święceń na pewno trzeba uwzględnić aktualne zasady bezpieczeństwa. Niemniej mam nadzieję, że weźmie w niej udział każdy, kto będzie miał takie pragnienie. Bardzo liczę na obecność młodzieży. Termin nie jest jeszcze ustalony. Prwadopodobnie będzie to przełom czerwca i lipca.

KAI: Herb i zawołanie biskupie także są w fazie planowania?

- Póki co mogę opowiedzieć jedynie o swoich inspiracjach. Wczorajsze ogłoszenie mojej nominacji zbiegło się z 21. rocznicą święceń kapłańskich. Wtedy to umieściłem na swoim obrazku prymicyjnym fragment z Ewangelii wg św. Jana: "Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło" (J 4, 34). Te słowa mnie wiodły przez całe życie kapłańskie i chciałbym ruszyć z nimi dalej. Póki co szukam jakiegoś skrótu, który wyrazi tę samą treść. Jeśli chodzi o herb biskupi, to chciałbym zaznaczyć moje doświadczenie pracy duszpasterskiej z młodzieżą.

CZYTAJ DALEJ

Abp Budzik: Chcemy zrobić inwentaryzację naszego życia diecezjalnego

2020-06-05 19:47

[ TEMATY ]

synod

Lublin

abp Stanisław Budzik

Paweł Wysoki

Członkowie synodalnej komisji misyjnej

- Chcemy zrobić sobie rachunek sumienia czy inwentaryzację tego, w jakim miejscu naszej wspólnej, archidiecezjalnej drogi się znajdujemy. Jakie zadania stawiają obecne czasy ludziom wierzącym i jaka jest nasza wierność Ewangelii – powiedział abp Stanisław Budzik. Metropolita lubelski wręczył nominacje członkom dwunastu komisji III Synodu Archidiecezji Lubelskiej. W prace zespołu są zaangażowani zarówno duchowni jak i świeccy.

Zwracając się do zgromadzonych, abp Stanisław Budzik zauważył, że choć trwająca pandemia uniemożliwiła uroczyste otwarcie Synodu to aktualna sytuacja pozwala na podjęcie pracy w małych grupach. – Postanowiliśmy zaprosić państwa i wręczyć nominacje tak, aby podjąć prace przygotowawcze. Tym samym, gdy nasz Synod się rozpocznie, jego obrady będą mogły przebiegać sprawniej i owocniej – mówił.

Metropolita lubelski przypomniał także znaczenie Synodu Diecezjalnego dla życia lokalnego Kościoła. – Chcemy zrobić sobie rachunek sumienia czy inwentaryzację tego, w jakim miejscu naszej wspólnej archidiecezjalnej drogi się znajdujemy. Jakie zadania stawiają obecne czasy ludziom wierzącym i jaka jest nasza wierność Ewangelii. Co nam dobrze wychodzi, z czym sobie radzimy, jakie mamy środki do dyspozycji, jak się sprawdzają te struktury, które funkcjonują w naszej Archidiecezji. Chcemy sprowokować rozmowy na temat tego jak funkcjonują nasze wspólnoty parafialne, poprzez te w dekanatach, aż do życia diecezjalnego – tłumaczył abp Budzik.

O zasadach prac komisji opowiedział ks. dr Adam Jaszcz, sekretarz Synodu. – Członkami zespołów są osoby, które mają doświadczenie danej dziedziny życia Kościoła.

Zespoły synodalne to nie tylko zespoły parafialne i dekanalne, mamy także zespoły na poziomie ruchów i stowarzyszeń jakie funkcjonują w naszej diecezji, swój zespół mają także księża seniorzy i alumni seminarium.
Zachęcamy, aby pierwsze spotkania miały charakter modlitewny z adoracją Najświętszego Sakramentu. Przed nami jest przygotowanie projektów uchwał synodalnych, które w przyszłości będą dokumentem roboczym dla ostatniej fazy synodu – mówił duchowny.

W skład wszystkich gremiów synodu zostali powołani księża, jak i świeccy. Wśród tematów prac komisji znalazły się zagadnienia takie jak: powołanie świeckich w Kościele, duchowość i posługa kapłańska, życie konsekrowane, liturgia, katechizacja i ewangelizacja, młodzież, rodzina, miłosierdzie, ekumenizm i dialog międzyreligijny, misje, dialog z kulturą oraz odpowiedzialność za dobra materialne.

Pierwszy Synod Diecezji Lubelskiej został zwołany przez biskupa Mariana Leona Fulmana. Odbywał się od 25 do 27 września 1928 r. Jego celem było uporządkowanie prawa diecezjalnego w oparciu o opublikowany wcześniej Kodeks Prawa Kanonicznego.

Przygotowane uprzednio projekty statutów synodalnych zostały odczytane i przedyskutowane na trzech sesjach publicznych w katedrze i podczas czterech zebrań ogólnych w seminarium duchownym. Statuty synodalne, podpisane przez biskupa Fulmana i opublikowane, zaczęły obowiązywać od 31 marca 1929 r.

Kolejny synod został zwołany przez bp. Bolesława Pylaka i przeprowadzony w latach 1977-1985. Przedmiotem jego obrad było osiem szerokich zagadnień z życia lokalnego Kościoła: przepowiadanie słowa Bożego, posługa katechetyczna, życie liturgiczne, kapłani diecezjalni, posługa instytutów zakonnych, apostolat świeckich, struktury duszpasterskie i działalność pastoralna. Mimo, że od jego zakończenia minęły 34 lata, dokumenty na nim uchwalone obowiązują nadal i wiele z nich nie straciło swej aktualności.

CZYTAJ DALEJ

Niezwykły film na rocznicę śmierci męczenników z Pariacoto

2020-06-06 06:45

[ TEMATY ]

Legnica

Peru

męczennicy franciszkańscy

arch. franciszkanie

W tym roku przypada 5 rocznica beatyfikacji bł. Męczenników z Pariacoto - bł. Michała Tomaszka i bł. Zbigniewa Strzałkowskiego. Beatyfikacja odbyła się 5 grudnia, ale 7 czerwca w Polsce świętujemy ich wspomnienie liturgiczne, a także rocznicę święceń diakonatu o. Michała Tomaszka i prezbiteratu o. Zbigniewa Strzałkowskiego.

W tym roku 7 czerwca to niedziela Trójcy Świętej, więc liturgicznie jest ona priorytetem. Zachęcamy jednak serdecznie do wspólnej modlitwy w swoich wspólnotach i pamięci o błogosławionych Męczennikach z Pariacoto w tym dniu. Zapraszamy na Mszę Świętą o godz. 12 do Bazyliki św. Franciszka z Asyżu w Krakowie, którą będzie sprawował o. Jacek Lisowski. Na Mszy będą także obecni członkowie rodzin błogosławionych.

Msza Święta będzie także transmitowana online na kanale YouTube: Bazylika św. Franciszka

Ten rocznicowy rok pięciu lat od beatyfikacji Męczenników z Pariacoto to czas odkrywania i publikowania na kanale dedykowanym błogosławionym (www.youtube.com/MichaliZbigniew) filmów i zdjęć archiwalnych z bł. Michałem Tomaszkiem i bł. Zbigniewem Strzałkowskim. Znajdują się tam już filmy ze święceń, ślubów wieczystych, prymicji oraz wiele innych.

5 czerwca został tam także zamieszczony film nagrany w lutym 1989 r. w Peru, na którym możemy zobaczyć i usłyszeć bł. Zbigniewa Strzałkowskiego, nowo powstającą misję, krajobrazy, warunki, w jakich franciszkanie mieli rozpocząć pracę w Pariacoto. Film ten nie był dotąd publikowany!

Jak powstał ten film? W lutym 1989 r. na wizytacją placówek misyjnych w Ameryce Południowej udali się ojcowie franciszkanie Feliks Stasica (ówczesny prowincjał Prowincji św. Antoniego i bł. Jakuba Strzemię Zakonu Braci Mniejszych Franciszkanów) oraz Zdzisław Gogola (ówczesny rektor Franciszkańskiego Seminarium Duchownego w Krakowie). Ojcowie wzięli ze sobą kamerę. Dość ciężki sprzęt, ale jak na tamte czas – nowoczesny i nagrywający filmy w kolorze na kasetę VHS, posłużył do udokumentowania podróży. Bł. Zbigniew Strzałkowski i o. Jarosław Wysoczański byli wówczas w Peru od 3 miesięcy. Wdrażali się w pracę duszpasterską, ale jeszcze nie mieszkali w Pariacoto. Bł. Michał Tomaszek miał do nich dotrzeć za kilka miesięcy.

Dziś, po latach, możemy oglądać kadry nagranego wówczas filmu. Są one niezwykle cenne, bo pokazują nie tylko realia misyjne, z jakimi spotkali się franciszkanie rozpoczynając pracę w Peru, ale przede wszystkim postać bł. Zbigniewa Strzałkowskiego.

Warto przypomnieć, że dwaj ojcowie misjonarze, którzy ponieśli śmierć męczeńską 9 VIII 1991 r. za wiarę w Peru, uczyli się i pracowali w Legnicy, we franciszkańskim klasztorze.

O. Michał Tomaszek, ur. 1960 r. w Łękawicy k. Żywca uczył się w Legnicy (do matury) w latach 1975 - 1979. Miał dwie siostry i brata bliźniaka. Ojciec zmarł, gdy Michał miał 9 lat. Pierwsze śluby zakonne złożył w 1981 r. Po 6 latach studiów filozoficzno-teologicznych w Krakowie przyjął święcenia kapłańskie Po dwóch latach pracy duszpasterskiej w Pieńsku spełnił swe marzenia o pracy misyjnej.

O. Zbigniew Adam Strzałkowski, ur. w 1958 r. w Tarnowie. Po ukończeniu Technikum Mechanicznego pracował w Państwowym Ośrodku Maszynowym. Jednak był w nim wciąż głos powołania kapłańskiego i zakonnego. Wstąpił do nowicjatu franciszkańskiego. W 1996 r. przyjął święcenia kapłańskie. Zaraz też został skierowany do pracy wychowawczej w Niższym Seminarium w Legnicy (1986 - 1988 r.). Był to jednak tylko etap nabierania doświadczenia, by mógł pracować jako misjonarz w Peru.

FOTO

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję