Reklama

Polska

O szczęściu, cierpieniu i złu

Człowiek XXI wieku jest zabiegany, zapracowany, niekiedy brakuje mu czasu, zewsząd słyszy, że w życiu liczą się zdrowie, piękna sylwetka, sukces zawodowy czy bogactwo. I tak biegnie. I szuka. I tęskni. Czego tak naprawdę pragnie? Dokąd zmierza? Czy jest szczęśliwy? W 3. niedzielę Adwentu, kiedy uroczystość Bożego Narodzenia jest tak blisko, chcemy poznać receptę na szczęście. Pytamy więc: Co jest najważniejsze w życiu? I szukamy sensu cierpienia lub zła. Nie są to łatwe sprawy. Dlatego przychodzimy na Roraty, przeżywamy rekolekcje adwentowe, patrzymy na własne życie – upadki, grzechy i powstajemy, przystępując do sakramentów pojednania i pokuty oraz Eucharystii. Stajemy w obliczu Miłości. Spostrzegamy, że obok jest bliźni bliski czy daleki, którego nie zawsze zauważamy. Czekamy na Chrystusa. Czekamy na przyjście prawdziwej Światłości. Czekamy radośnie. A ta radość wypływa z wiary, zaufania Bogu, słuchania Jego słów i wypełnienia ich. Przyjdź, Panie Jezu! „Pan blisko jest, oczekuj Go. Pan blisko jest, w Nim serca moc”.
pb

Niedziela toruńska 50/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

rozmowa

Archiwum ks. Marka Bałwasa

BEATA PIECZYKURA: – Czy jest recepta na szczęście?

KS. MAREK BAŁWAS: – Nie ma prostej recepty na szczęście, nie ma drogi na skróty. Trzeba otworzyć się na miłość Boga, zatroszczyć się o życie, żeby go nie przegapić, by nie minęło nam ono w zabieganiu codzienności. Trzeba w niej dostrzec znaki Bożej obecności. Starać się czynić jak najwięcej dobra. A najważniejsze w życiu jest to, aby mieć w sercu Jezusa, być pewnym Jego miłości i nią obdarzać ludzi. Tylko to się liczy. To recepta na szczęście nie tylko teraz, na ziemi, lecz także na całą wieczność.

– A gdy przychodzi cierpienie...

– Skoro Pan Bóg dopuścił chorobę, wypadek, cierpienie, nieszczęście, to w jakimś celu. Nie znam odpowiedzi, dlaczego tak się stało, i bywa, że na to pytanie nie ma odpowiedzi. Łatwiej jest znaleźć odpowiedź na pytanie: Po co i w jakim celu to się stało?
Gdy po wypadku dowiedziałem się, że nie będę chodził, to pomyślałem, że Pan Bóg ma dla mnie plan. Gdybym nie wierzył w Boga, to pewnie bym się zbuntował bądź nawet myślał, jak skończyć życie, bo co to za życie młodego człowieka na wózku, mało sensowne. Kiedy jednak z czasem widzę owoce płynące z poruszania się na wózku, to nie mam wątpliwości, że Bóg dopuścił to cierpienie, by wypłynęło z niego wiele łask. Boże plany są wspaniałe, zabrał mnie z jednej parafii, na której byłem, a dał możliwość spotkania tysięcy młodych ludzi w wielu parafiach, np. w czasie rekolekcji.
Cierpienie jest łaską, nie można go zmarnować. Można je dobrze wykorzystać i ofiarować Bogu przez Jezusa. A życie z cierpieniem jest inne. To nie jest tak, że nic mnie nie boli. Cierpienie cały czas mi towarzyszy, nazywam je bólem stałym.
Nad moim łóżkiem wisi krzyż i często na niego spoglądam. Z krzyża płyną łaski: moc, siła i miłość. Nie cierpię na darmo, ofiarowuję je za dusze w czyśćcu i grzeszników zatwardziałych. Wiem, że cierpienie dobrze przeżyte i pokornie przyjęte oraz z miłością ofiarowane Bogu daje morze łask. Na wózku przeżyłem swoje nawrócenie, głębokie doświadczenie Bożej miłości. Po tym zdarzeniu Bóg nie przestał mnie kochać, wypadek nie jest karą, ale wydarzeniem, przez które dokonują się dzieła Boże. Tak to działa w moim życiu i oby w waszym też tak się dokonało. Chodzi o to, by nie cierpieć na próżno, by cierpienie przynosiło uzdrowienie duszy.
Moje pogodzenie się i świadectwo życia na wózku pokazują, że wózek to nie koniec świata, że na wózku można żyć, dawać świadectwo, a znalezienie sensu cierpienia jest łaską. Cierpienie, które przyjął Jezus, pokazuje, jak bardzo nas ukochał, jak wielka jest to miłość.

Reklama

– Człowiek w swojej wolności może odrzucić miłość Boga i wybrać grzech...

– Nie ma takiego grzechu, który mógłby nas oddzielić od Boga na zawsze. Bóg nieustannie czeka i daje szansę na nawrócenie. Stale ma wyciągniętą rękę. Ile razy byśmy odeszli, zawsze możemy wrócić. Ta miłość Boża jest niepojęta. Jest to miłość Ojca, który wychodzi na drogę i wygląda stęskniony, czy nie wraca do domu syn marnotrawny, bo Ojciec tak czeka na każdego człowieka, także tego, który odszedł daleko, zapominał o Miłości i wiele lat nie był u spowiedzi. Bóg nie przestał go kochać i wciąż czeka. On ma tyle cierpliwości i nigdy jej nie traci. Dopóki trwa życie, można wrócić. A droga powrotu wiedzie przez spowiedź.
Czasem słyszę, jak ludzie mówią, że boją się spowiedzi. To wynika z podszeptu szatana, który kusi słowami: Bój się, masz takie okropne grzechy, Bóg ci nie przebaczy. To, oczywiście, jest kłamstwem. Wtedy zachęcając, mówię, że w konfesjonale spotkamy się z Miłością. Dlatego boję się grzeszyć, a nie spowiedzi. Jak można bać się spotkania z Miłością?

– Mówi Ksiądz o podszeptach szatana, a wydaje się, że współczesny świat nie wierzy w jego istnienie.

– Zapominamy o działaniu szatana w świecie, a on często miesza w ludzkim życiu. O tym od początku pontyfikatu mówi papież Franciszek: – Musimy być zawsze czujni, by nie dać się oszukać diabłu.
W czasie modlitwy nad osobą opętaną wspomagałem księdza egzorcystę i widziałem manifestację szatańską. Diabeł boi się Jezusa, Maryi, modlitwy, Różańca, Mszy św. czy kapłańskiego błogosławieństwa. Broni się przed ofiarą Jezusa na krzyżu, bowiem Jego krew ma przeogromną moc. Ta krew dla szatana jest najokrutniejszą karą, miażdży go. Diabeł w sposób szczególny nienawidzi modlitwy kierowanej do Maryi, której imienia demony nigdy nie wymawiają, podobnie jak imienia Jezus. Na końcu czasów zwycięstwo przyjdzie właśnie przez Maryję. Już teraz Ona w rozprzestrzeniającej się ciszy mnoży swoje zwycięstwa. Dlatego noszę szkaplerz, który jest mocą, obroną i tarczą przed złem, dla demonów jest jak młotek, który rozbija im głowę. Zły to nie bajka, on jest i niszczy dusze ludzkie, prowadzi je na wieczne potępienie, ale Chrystus jest Królem, życiem, miłością i miłosierdziem, początkiem i końcem. Wspominam o tym, aby uświadomić, jak wielką moc zostawił nam Bóg. Warto z niej jak najwięcej korzystać i żyć wiarą, radośnie, w wierności Bogu, miłując Go i drugiego człowieka.
Czasem ludzie myślą, że szatan jest silny. Nie! On może zrobić tylko to, na co Jezus mu pozwala, a skoro Pan to dopuszcza, to ma w tym cel. Często jest to głębokie nawrócenie z Bożą pomocą i łaską osób dręczonych bądź czasami opętanych.

– W jaki sposób ochronić się?

– Bóg zostawił nam drogowskazy: przykazania, sakramenty i modlitwę. Stąd pobożny udział w Mszy św. przeżywanej z wiarą, czyste serce, stan łaski uświęcającej, Komunia św. jak najczęściej, różaniec w dłoni to najpewniejsza droga do zbawienia. Idąc z Jezusem w sercu, przez życie sakramentalne, Eucharystię i sakrament pojednania, życie modlitwy, nic nam szatan zrobić nie może. Sam Chrystus powiedział: „Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, trwa we Mnie, a Ja w nim” (J 6, 55-56). To Jezus jest Panem i On już pokonał szatana na krzyżu! Nie dajmy się zastraszyć, ale odważnie stawajmy do walki ze złem, bo „któż jak Bóg!”. Wybierajmy dobro, a unikajmy wszystkiego, co ma choćby pozór zła, jak mówi św. Paweł (por. 1 Tes 5, 22).
Proszę Cię, Panie Jezu, o wytrwanie w wierze i wierności Tobie aż do śmierci, bym zasłużył na wieniec życia wiecznego.
Wszystkim pragnącym Bożych łask z serca błogosławię: + W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego.

1. część rozmowy „Nogami nie można się zbawić, tylko sercem” w 32. numerze „Głosu z Torunia”.
Ks. Marek Bałwas spotkał się z maturzystami diecezji toruńskiej w czasie ich pielgrzymki na Jasnej Górze w 2012 r.

2013-12-12 10:54

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Przed kongresem o. Pio w Gdańsku

[ TEMATY ]

rozmowa

Mateusz Magiera: Zaproponowali bracia kongres poświęcony św. o. Pio. Dlaczego taka forma?

br. Roman Rusek OFMCap: W wielu miejscach Polski odbywają się różnego rodzaju spotkania modlitewne oraz czuwania z o. Pio. Największą tego typu inicjatywą jest coroczne czuwanie w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w krakowskich Łagiewnikach organizowane w połowie czerwca. Gromadzi ono tysiące czcicieli świętego stygmatyka mając charakter ściśle modlitewny. W Częstochowie odbywa się też czuwanie przed jasnogórskim obrazem Matki Bożej. W Tenczynie koło Krakowa odbywa się narodowych kongres Grup Modlitwy O Pio. Pomyśleliśmy aby na północy Polski zorganizować spotkanie poświęcone zgłębianiu duchowości o. Pio. Stąd nasza inicjatywa.

CZYTAJ DALEJ

O. Leon Knabit o Mszy św. trydenckiej

2021-07-19 13:43

[ TEMATY ]

trydencka

Msza trydencka

Karol Porwich

Co ceniony benedyktyn o. Leon Knabit sądzi o dwóch formach odprawiania Mszy św. tzw. trydenckiej, czyli przedsoborowej i nowej, czyli posoborowej?

Msza św. do Soboru Watykańskiego II była odprawiana w rycie tak zwanym rzymskim klasycznym. Ale to nie był jedyny ryt, o tym warto pamiętać, był ryt dominikański, ryt mozarabski, Kościoły wschodnie miały swój ryt i dbano o to, by było zachowane to, co jest istotne: mianowicie liturgia czytań, liturgia… to się rozmaicie nazywało: liturgia katechumenów itd.

CZYTAJ DALEJ

Prał. D. E. Viganò: utworzenie Mediateki w Watykanie to docenienie dziedzictwa kina i środków audiowizualnych

2021-07-25 19:03

[ TEMATY ]

media

Watykan

Tama66/pixabay.com

Papież wskazuje na utworzenie Mediateki w Watykanie jako na „decydującą drogę w przyszłość” – powiedział w rozmowie z włoską agencją wiadomości religijnych SIR prał. Dario Edoardo Viganò, wicekanclerz Papieskich Akademii: Nauk i Nauk Społecznych. 21 lipca w ambasadzie Włoch przy Stolicy Apostolskiej przedstawił on swą książkę „Lo sguardo: porta del cuore. Il neorealismo tra memoria e attualità” (Spojrzenie: brama serca. Neorealizm między pamięcią a aktualnością). Obok osobistych przemyśleń autora zawiera ona także jego wywiad z Franciszkiem.

Włoski prałat kurialny przypomniał, że Ojciec Święty przy różnych okazjach określał powojenny neorealizm w kinematografii włoskiej mianem „katechezy człowieczeństwa” i „szkoły człowieczeństwa”. Wspominał też, że jako dziecko często chadzał do kina w swej dzielnicy w Buenos Aires. Te właśnie wspomnienia i uwagi Franciszka o jego związkach z filmem znalazły się w prezentowanej książce wicekanclerza akademii papieskich.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję