Reklama

Aspekty

Śpiewają Panu już ponad pół wieku

Śmiało można rzec, że nie odbywa się bez nich prawie żadna ważna uroczystość diecezjalna. Choć w większości nie są z wykształcenia muzykami, w repertuarze mają dzieła ambitne, których nie powstydziliby się zawodowcy. Zielonogórskiemu chórowi „Cantemus Domino” stuknęła w tym roku sześćdziesiątka. Po historii i czasach współczesnych oprowadzają nas Aleksandra Samek-Kibała i Eugeniusz Olejniczak

Niedziela zielonogórsko-gorzowska 46/2013, str. 4-5

[ TEMATY ]

chór

Archiwum Towarzystwa Śpiewaczego

Dawno, dawno... ale nie aż tak dawno temu, bo w 1953 r. w kościele pw. Najświętszego Zbawiciela powstał chór, założony przez organistę Wiktora Chwieckiewicza. – Ten chór głównie uświetniał wszelkie święta i uroczystości kościelne, nie tylko na terenie parafii. Wiktor Chwieckiewicz prowadził go aż do przejścia na emeryturę – opowiada Eugeniusz Olejniczak. – W lutym 1968 r. do parafii został ściągnięty Andrzej Maliński, który przejął obowiązki po poprzedniku. Pamiętam, bo byłem wtedy w szkole muzycznej, że Andrzej przychodził i na korytarzu werbował chętnych – wspomina p. Eugeniusz, który tak właśnie trafił do chóru i pozostał w nim mimo równoległej kariery klarnecisty w Filharmonii Zielonogórskiej. Kontakty z młodzieżą Andrzej Maliński musiał mieć dobre, bo w 1968 r. sam w zasadzie jeszcze się do niej mógł zaliczyć – miał wtedy zaledwie 21 lat.

O tym, że pierwszy był chór mieszany, świadczy zachowana do dzisiaj legitymacja chórzystki Marii Kopaczewskiej – widnieje tu data 2 IV 1953 r. (Nawiasem mówiąc, p. Maria śpiewa do dzisiaj). Andrzej Maliński natomiast na początku prowadził 50-osobową scholę chłopięcą, która potem przekształciła się w chór chłopięco-męski. Po jakimś czasie zaczęła działać również dziewczęca schola. I kiedy w chłopięcej części zaczęły pojawiać się braki (a to mutacja, a to wykruszanie się chórzystów), ich miejsce stopniowo zajmowały dziewczyny. Chór już wtedy nosił nazwę „Cantemus Domino” (łac. Śpiewajmy Panu).

Andrzej Maliński poświęcił chórowi 29 lat, zmarł krótko po swoich pięćdziesiątych urodzinach. W 1998 r. dyrygentem „Cantemus Domino” został wykładowca UZ prof. Maciej Ogarek, który funkcję tę pełni po dziś dzień. – Ponieważ profesor prowadził też orkiestrę w szkole muzycznej, był drugim dyrygentem w filharmonii i dyrygował orkiestrą polsko-niemiecką, zaczęliśmy śpiewać i wyjeżdżać z tymi orkiestrami – mówi p. Eugeniusz.

Reklama

Stworzył wspaniałą atmosferę

Chór miał szczęście nie tylko do dyrygentów. Kilka miesięcy po Andrzeju Malińskim do parafii przyszedł nowy proboszcz ks. Konrad Herrmann, któremu bardzo zależało na pięknym śpiewie i muzyce w kościele. – Stworzył wspaniałą atmosferę, dzięki temu chór się rozrastał – wspomina p. Eugeniusz. – Pomógł też chórowi wypłynąć na szerokie wody. Załatwiał koncerty, występy, również zagraniczne, a takie wyjazdy w tamtych czasach były wielką atrakcją.

– Ks. Herrmann przyszedł tu w okresie posoborowym. I dosłownie otworzył nam kościół, co na początku miało swój wyraz w bardzo szybkiej przebudowie ołtarza. Jako proboszcz tej parafii był człowiekiem niezwykle otwartym, łatwo nawiązywał kontakty, swoją postawą otwierał drzwi, które dla innych byłyby zawsze zamknięte – podkreśla Aleksandra Samek-Kibała, która do „Cantemus Domino” przeszła ze wspomnianej już scholi. – Otworzył też kościół na koncerty, wpuścił orkiestrę filharmonii. A dzięki temu nasz chór wyszedł poza mury kościoła, zaczęliśmy koncertować, wyjeżdżać. Dzisiaj Zielona Góra szczyci się partnerstwem z niemieckim Verden – źródłem tego partnerstwa jest właśnie parafia pw. Najświętszego Zbawiciela i wymiana chóralna.

Z tą wymianą wiąże się ciekawa historia. – W 1986 r. ks. Herrmann zaprosił do nas chór katedralny z Verden – opowiada p. Aleksandra. – Dzisiaj to może się wydawać nie do pojęcia, ale wtedy wspomnienia wojenne wciąż były żywe, pamiętam, że u mnie w szkole podstawowej o wojnie mówiło się non stop. Więc proszę sobie wyobrazić sytuację, że przyjeżdża chór właśnie z Niemiec i wspólnie z nami wykonuje po polsku „Ojcze nasz”. Kościół był pełniusieńki, bo wtedy do kościoła Zbawiciela chodziło się z najdalszych krańców miasta, były takie tłumy, że nie wszyscy dawali radę wejść do środka. I ci ludzie płakali, słysząc to wykonanie. Była wtedy mowa i o ekumenizmie, i o pojednaniu.

Reklama

I wtedy zaczęło się prawdziwe partnerstwo. – Ludzie z Verden przywozili paczki z darami. Ks. Herrmann nie zostawiał tego na plebanii, ale przekazywał miastu. Dary trafiały do potrzebujących, lekarstwa do szpitala. Ilość tej pomocy była niewyobrażalna – mówi p. Aleksandra.

Ks. Konrad Herrmann jest już na emeryturze, ale nadal jest serdecznie wspominany przez chórzystów. Zresztą „dobre układy z szefem” to chleb powszedni dla „Cantemus Domino”, o czym świadczą relacje z kolejnymi proboszczami – ks. Zbigniewem Stekielem i ks. Mirosławem Maciejewskim.

Nawet dla papieża

Wypłynięcie na szerokie wody – które trwa do dziś – zaowocowało m.in. trwałą współpracą z Filharmonią Zielonogórską. – Dzięki temu udało nam się wykonać wiele pięknych koncertów i mamy w repertuarze naprawdę ambitne utwory, np. „Mszę koronacyjną C-dur” czy „Requiem” Mozarta. Wystąpiliśmy na otwarciu Międzynarodowego Centrum Muzycznego „Wschód-Zachód” – wymienia p. Eugeniusz.

O innych ważnych wydarzeniach z życia chóru można przeczytać na jego stronie internetowej: „Występował także podczas uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej Rokitniańskiej, ingresu biskupa w Zielonej Górze, Mistrzostw Świata w Akrobatyce w Drzonkowie (1996), wreszcie – razem z innymi zespołami – podczas wizyty Ojca Świętego w Gorzowie w 1997 r. Rok 1998 przynosi chórowi odznakę «Zasłużony dla województwa zielonogórskiego», a 1999 wyróżnienie w Ogólnopolskim Konkursie Kolęd i Pastorałek w Będzinie”.

Śpiewacy biorą udział w różnych konkursach i przeglądach, również zagranicznych, gdzie zdobywają wyróżnienia i nagrody. Wśród nich można wymienić: II miejsce w 4. Ogólnopolskim Festiwalu Chórów SILESIA CANTAT w kategorii chórów parafialnych (2010), III miejsce i Brązową Muchę oraz wyróżnienie w Międzyrzeckiej Uczcie Chórów Amatorskich (2011), II miejsce i Srebrną Wstęgę Solczy w I Miedzynarodowym Festiwalu Muzyki w Ejszyszkach na Litwie (2012) czy II i Srebrną Muchę w Miedzyrzeckiej Uczcie Chórów Amatorskich (2012).

W tym roku bp Stefan Regmunt odznaczył „Cantemus Domino” medalem „Zasłużony dla diecezji zielonogórsko-gorzowskiej”.

Nowa płyta

Najnowszym dziełem chóru jest płyta z kolędami, która została nagrana dzięki wsparciu Urzędu Marszałkowskiego oraz proboszcza parafii Zbawiciela. – To taki prezent przede wszystkim dla siebie i najbliższych, bo to właśnie oni najbardziej odczuwają naszą częstą nieobecność. Chcemy im w ten sposób choć trochę to wynagrodzić – mówi p. Eugeniusz. Na płycie znajdują się 23 kolędy. Stylistycznie jest bardzo różnorodna. Można tu znaleźć utwory mało znane, np. dwie kolędy Maklakiewicza: „Serca ludzkie się radują” i „Nad stajenką gwiazda płonie”. Jest trochę nawiązania do góralszczyzny, nie zabrakło współczesności i kolęd jazzujących.

Chór ma w swoim dorobku już kilka płyt, pierwsza, tzw. czarna, wyszła w 1985 r. (z okazji 40-lecia powrotu Kościoła na Ziemie Zachodnie). – Nagrywaliśmy ją w kościele nocami – wspomina p. Aleksandra.

Chór zaprasza

Aktualnie trwają jubileuszowe koncerty, a więc pełna mobilizacja i próby kilka razy w tygodniu. Ale kiedy skończy się ten gorący czas, chętne osoby na pewno znajdą tu ciepłe przyjęcie. Nie trzeba być muzykiem, nie trzeba znać nut, wystarczy trochę zdolności. Przesłuchanie nie jest straszne, polega przede wszystkim na ustaleniu, w jakim głosie się śpiewa. A potem okres próbny, który pokaże, czy jest się dyspozycyjnym i czy ma się chęć do pracy. Bo chór to miejsce dla ludzi solidnych. Niektórzy chórzyści do dziś pamiętają, jak dyrygent Andrzej Maliński wrzucał do skrzynek pocztowych kartki z pytaniem, dlaczego ktoś nie pojawia się na próbach. Tak to wyglądało w czasach bez telefonów. Dzisiaj już jest łatwiej, bo zawsze można zadzwonić i zapytać, co się dzieje. – Mamy ze sobą kontakt nie tylko na próbach. Jesteśmy ze sobą zżyci. Kiedy jedna z koleżanek ciężko zachorowała, cały chór włączył się w pomoc, mieliśmy dyżury – mówi p. Aleksandra.

Próby odbywają się we wtorki o godz. 18.

* * *

Warto zajrzeć…

…na stronę www.cantemusdomino.pl – oprócz galerii, kroniki wydarzeń i informacji o chórze, można tu znaleźć również jego repertuar. Znaleźć i posłuchać, bo na bocznym pasku umieszczono przykładowe utwory. I koniecznie trzeba się wybrać na któryś z jubileuszowych koncertów – nie tylko po to, by kupić pachnącą świeżością płytę.

* * *

Koncert

Chór „Cantemus Domino” zaprasza na koncert jubileuszowy 23 listopada o godz. 17 do kościoła pw. Najświętszego Zbawiciela w Zielonej Górze.

Wystąpią „Cantemus Domino” z Orkiestrą Kameralną pod dyrekcją Macieja Ogarka oraz soliści: Beata Dunin-Wąsowicz (sopran), Bogumiła Tarasiewicz (mezzosopran), Dominik Sutowicz (tenor) i Romuald Tesarowicz (bas).

W programie:
W.A. Mozart – Te Deum KV 141
W.A. Mozart – Laudate Dominum KV 339
W.A. Mozart – Msza Koronacyjna C-dur KV 317
Koncerty jubileuszowe chóru „Cantemus Domino” objął patronatem medialnym Tygodnik Katolicki „Niedziela”.

2013-11-13 09:36

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Spotkanie Polskiej Federacji Pueri Cantores

2020-06-23 09:34

[ TEMATY ]

modlitwa

śpiew

chór

Biuro Prasowe Jasnej Góry

Dyrygenci chórów należących do Polskiej Federacji Pueri Cantores modlili się w poniedziałek, 22 czerwca na Jasnej Górze. Doroczne spotkanie zaplanowane było na marzec, ale z powodu wybuchu epidemii mogło odbyć się dopiero teraz. Polska Federacja jednoczy ok. 40 zespołów. Są to chóry dziecięce i młodzieżowe z różnych stron Polski.

„Chcemy modlić się u Matki Najświętszej, prosić o przetrwanie tego trudnego czasu dlatego, że izolacja nie sprzyja spotkaniom chóralnym. Dowiadujemy się, że w wielu chórach chłopięco-męskich są chłopcy, którzy przechodzą mutację, więc wymagana jest zmiana składu, obsady zespołów, a przesłuchań nie można robić, więc to spotkanie ma na celu także wymianę doświadczeń, jak zaradzić tej sytuacji, jak sobie nawzajem pomagać, żebyśmy rzeczywiście mogli z podniesioną głową wrócić do normalnej działalności – mówi ks. dr Wiesław Hudek, prezydent Polskiej Federacji Pueri Cantores

- Niestety z powodu pandemii został odwołany Międzynarodowy Kongres Federacji Pueri Cantores, który był zaplanowany w lipcu tego roku we Florencji, ale mamy nadzieję, że odbędzie się on za rok. Za dwa lata planujemy Kongres w Szczecinie. To będą tematy, które dzisiaj zostaną poruszone”.

„Jeśli chodzi o Międzynarodową Federację, to praktycznie jesteśmy na wszystkich kontynentach, ale Federacja ma swój początek we Francji. Ks. Ferdinand Maillet, francuski ksiądz, założył tę Federację z myślą, żeby dzieci modliły się o pokój na świecie. I ta myśl nam też przyświeca, w czasie tego spotkania, żeby z Jasnej Góry dyrygenci zabrali Chrystusowy pokój i zawieźli go do swoich zespołów, żebyśmy nabrali nowych sił, i nowej wiary, ufności, że z Jezusem wszystko jest możliwe”.

Zebranych powitał o. Nikodem Kilnar, paulin, krajowy duszpasterz muzyków kościelnych:

„Przybywacie na to Święte Miejsce, aby powierzać działania i posługę Polskiej Federacji Pueri Cantores, która zrzesza chóry, zespoły młodzieżowe i dziecięce, które czynnie uczestniczą w Eucharystii, głosząc chwałę Chrystusa Zmartwychwstałego, chwałę Najświętszej Maryi Panny. Przychodzicie na to miejsce, aby właśnie Jej powierzyć posługę wszystkich muzyków, których dzisiaj reprezentujemy, których ogarniamy serdeczną modlitwą, aby Pan w tym szczególnym czasie zmagań z epidemią, wspierał ich w posłudze w Kościele”.

Mszy św. o godz. 11.00 w Kaplicy Matki Bożej przewodniczył ks. Wiesław Chudek, prezydent Polskiej Federacji Pueri Cantores. Kazanie wygłosił ks. Piotr Przybysz, asystent kościelny Polskiej Federacji Pueri Cantores.

Na Jasnej Górze działają trzy zespoły śpiewacze należące do Federacji: Jasnogórski Chór Chłopięco-Męski Pueri Claromontani, Jasnogórski Chór Dziewczęcy Filiae Mariae oraz Chór Jasnogórskiej Szkoły Muzycznej.

CZYTAJ DALEJ

Święty Tomasz Apostoł

Audiencja generalna, 27 września 2006 r.

Drodzy Siostry i Bracia!

Kontynuując nasze spotkania z dwunastoma Apostołami, wybranymi bezpośrednio przez Jezusa, dziś poświęcimy naszą uwagę apostołowi Tomaszowi. Jest on zawsze obecny na czterech listach sporządzonych na podstawie Nowego Testamentu, w pierwszych trzech Ewangeliach umieszczony jest obok Mateusza (por. Mt 10, 3; Mk 3, 18; Łk 6, 15), Dzieje Apostolskie natomiast umieszczają go blisko Filipa (por. Dz 1, 13). Jego imię pochodzi od rdzenia hebrajskiego ta’am, co oznacza „bliźniak”. W rzeczywistości Ewangelia św. Jana wiele razy nazywa go imieniem „Didymos” (por. J 11, 16; 20, 24; 21, 2), które po grecku znaczy dokładnie „bliźniak”. Dla nas nie jest jasne, dlaczego nosił taki przydomek.


Czwarta Ewangelia przynosi nam trochę wiadomości, które ukazują kilka znaczących cech jego osobowości. Pierwsza dotyczy napomnienia, jakiego udzielił on innym Apostołom, gdy Jezus w krytycznym momencie swego życia zdecydował się pójść do Betanii, aby wskrzesić Łazarza, zbliżając się w ten sposób niebezpiecznie do Jerozolimy (por. Mk 10, 32).

Przy tej okazji Tomasz powiedział do swoich współuczniów: „Chodźmy także i my, aby razem z Nim umrzeć” (J 11, 16). Ta jego determinacja w naśladowaniu Mistrza jest zaprawdę wzorcowa i daje nam cenną naukę: objawia całkowitą dyspozycyjność w przylgnięciu do Jezusa, aż po identyfikowanie własnego losu z Jego losem oraz chęć podzielenia z Nim najwyższego doświadczenia śmierci. Najważniejsze jest nigdy nie oderwać się od Jezusa. Gdy Ewangelie używają słowa „naśladować”, oznacza to, że chcą powiedzieć, iż tam, gdzie udaje się Jezus, musi iść również Jego uczeń. W ten sposób życie chrześcijańskie definiuje się jako życie z Jezusem Chrystusem, życie do przemierzenia razem z Nim. Św. Paweł pisze analogicznie, gdy zapewnia chrześcijan w Koryncie: „pozostajecie w naszych sercach na wspólną śmierć i wspólne z nami życie” (2 Kor. 7, 3).

To, co realizuje się między Apostołem a jego chrześcijanami, dotyczy przede wszystkim związków między chrześcijanami a samym Jezusem: razem umrzeć, razem żyć, trwać w Jego sercu tak, jak On trwa w naszym.
Druga interwencja Tomasza ma miejsce podczas Ostatniej Wieczerzy. Przy tej okazji Jezus, przepowiadając bliskie swe odejście, ogłasza, że idzie przygotować miejsce dla uczniów, aby również oni znajdowali się tam, gdzie On będzie. Wyjaśnia im: „Znacie drogę, dokąd Ja idę” (J 14, 4).

Wówczas Tomasz interweniuje, mówiąc: „Panie, nie wiemy, dokąd idziesz. Jak więc możemy znać drogę?” (J 14, 5). Tym powiedzeniem Tomasz sytuuje się na poziomie bardzo niskiego zrozumienia; jednakże jego słowa stwarzają Jezusowi okazję do wypowiedzenia słynnej definicji: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14, 6). Pierwotnie to objawienie zostało przekazane Tomaszowi, jednakże ważne jest ono dla nas wszystkich oraz dla ludzi wszystkich czasów.

Za każdym razem, gdy słyszymy czy też czytamy te słowa, możemy naszą myślą stanąć obok Tomasza i wyobrazić sobie, że Pan mówi również do nas w ten sposób, w jaki mówił do niego. Jednocześnie jego pytanie daje również nam prawo - by tak powiedzieć - do proszenia Jezusa o wytłumaczenie.

Często nie rozumiemy tego. Miejmy odwagę powiedzieć: Nie rozumiem Cię, Panie, wysłuchaj mnie, pomóż mi zrozumieć. W ten sposób, z tym spokojem, który jest prawdziwym sposobem modlitwy, rozmowy z Jezusem, wyrażamy małość naszej zdolności rozumienia, ale równocześnie stajemy w postawie ufności człowieka, który oczekuje światła i siły od Tego, który może mu to dać.
Bardzo znana, a nawet przysłowiowa, jest scena z niewiernym Tomaszem, która miała miejsce osiem dni po wydarzeniu Paschy. Najpierw nie uwierzył on w Jezusa, który ukazał się podczas jego nieobecności, i powiedział: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i ręki mojej nie włożę w bok Jego, nie uwierzę” (J 20, 25).

Z tych słów płynie przekonanie, że Jezus jest już rozpoznawalny nie tyle z oblicza, co ze swoich ran. Tomasz uważa, że znakami istotnymi dla tożsamości Jezusa są teraz przede wszystkim Jego rany, w których objawia się, jak bardzo nas umiłował. W tym Apostoł się nie myli. Jak wiemy, osiem dni później Jezus ponownie ukazał się pośród swoich uczniów, i tym razem Tomasz był obecny. Jezus mówi mu: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż w mój bok, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (J 20, 27). Tomasz reaguje wspaniałym wyznaniem wiary w całym Nowym Testamencie: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20, 28).


Św. Augustyn komentuje w ten sposób: Tomasz „widział i dotknął człowieka, ale wyznawał swoją wiarę w Boga, którego nie widział, ani nie dotykał. Jednak, gdy widział i dotykał Go, chciał wierzyć w to, w co aż do tej chwili wątpił” (In Johann. 121, 5). Ewangelista kończy ostatnim słowem Jezusa do Tomasza: „Uwierzyłeś dlatego, że Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli” (J 20, 29). To zdanie można również powiedzieć w czasie teraźniejszym: „Błogosławieni, którzy nie widzieli, jednakże wierzą”.


Jezus wypowiada tu podstawową zasadę dla chrześcijan, którzy przyjdą po Tomaszu, a zatem dla nas wszystkich. I warto zauważyć, jak inny Tomasz, wielki średniowieczny teolog z Akwinu, zbliży do tej formuły błogosławieństwa inną formułę, pozornie przeciwną, przytoczoną przez Łukasza: „Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie” (Łk 10, 23). Jednakże Akwinata komentuje: „Zasługuje o wiele bardziej ten, kto wierzy bez widzenia, od tego, kto nie wierzy, pomimo że widzi” (In Johann. XX lectio VI par. 2566). W rzeczywistości List do Hebrajczyków, powołując się na wielu starożytnych Patriarchów biblijnych, którzy wierzyli w Boga, nie widząc wypełnienia się Jego obietnic, definiuje wiarę jako „porękę tych dóbr, których się spodziewamy, oraz dowód tych rzeczywistości, których nie widzimy” (por. Hbr 11, 1).

Przypadek apostoła Tomasza ważny jest dla nas przynajmniej z trzech powodów: po pierwsze dlatego, że nas umacnia w naszych niepewnościach; po drugie dlatego, że pokazuje nam, iż każda wątpliwość może być doprowadzona do świetlanego rozwiązania, ponad wszelką wątpliwość; wreszcie dlatego, że słowa skierowane do niego przez Jezusa przypominają nam prawdziwy sens wiary dojrzałej i dodają nam odwagi do działania mimo trudności na naszej drodze przylgnięcia do Jezusa.


Ostatnia uwaga na temat Tomasza została zachowana dla nas w Czwartej Ewangelii, która przedstawia go jako świadka Zmartwychwstałego, po cudownym połowie ryb na Jeziorze Tyberiadzkim (por. J 21, 2). Z tej okazji jest on wspomniany nawet zaraz po Szymonie Piotrze: to ewidentny znak wielkiej ważności, jaką cieszył się on w środowisku pierwszych wspólnot chrześcijańskich. W rzeczywistości pod jego imieniem zostały napisane później Dzieje oraz Ewangelia Tomasza, oba teksty apokryficzne, jednakże bardzo doniosłe dla studiów początków chrześcijaństwa. Przypominamy wreszcie, że według starożytnej tradycji, św. Tomasz ewangelizował najpierw Syrię oraz Persję (tak referuje już Orygenes, cytowany przez Euzebiusza z Cezarei, Hist. eccl. 3, 1), zaś później wybrał się do Indii Środkowych. W tej perspektywie misjonarskiej kończymy naszą refleksję, wyrażając życzenie, aby przykład św. Tomasza umacniał zawsze naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, naszego Pana i naszego Boga.

Z oryginału włoskiego tłumaczył o. Jan Pach OSPPE

Audiencja generalna

O postaci św. Tomasza Apostoła mówił Benedykt XVI podczas audiencji generalnej w Watykanie. Papież kontynuował cykl środowych katechez poświęconych Apostołom. Na Placu św. Piotra zgromadziło się 30 tys. pielgrzymów z całego świata, w tym wielu z Polski, do których Ojciec Święty powiedział: „Pozdrawiam pielgrzymów z Polski i z innych krajów. «Pan mój i Bóg mój!» - w tych słowach św. Tomasz daje świadectwo o zmartwychwstaniu Chrystusa. Przyjmujemy z wdzięcznością to wyznanie. Niech kształtuje naszą wiarę, umacnia nadzieję i rozpala miłość. Serdecznie Wam błogosławię”.

CZYTAJ DALEJ

Kraków: wystawa „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” w Muzeum Narodowym

2020-07-03 19:59

[ TEMATY ]

Kraków

wystawa

Karol Wojtyła

Adam Bujak

Adam Bujak, Arturo Mari/ Biały Kruk

Od 4 lipca Muzeum Narodowe w Krakowie zaprasza na ekspozycję zatytułowaną “Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka”. Wystawa związana jest z 100. rocznicą urodzin papieża Polaka, która jest obchodzona w tym roku.

Na prawie dwustu fotografiach Adam Bujak uwiecznił wyjątkowe momenty współczesnej historii Polski, którym towarzyszy wspólna euforia, a jednocześnie skupienie oraz jedność, będąca w tym czasie największą siłą Polaków.

“Fotografie są świadectwem drogi krakowskiego kardynała na tron Stolicy Apostolskiej, a także zbiorowym portretem Polaków oraz Krakowa” - podkreślają organizatorzy wystawy.

- Chciałbym żeby tę siłę zobaczyli ludzie, którzy sobie nie zdają sprawy, że takie wielkie wydarzenia miały miejsce w Krakowie - mówi autor zdjęć, a zarazem uczestnik tych przełomowych wydarzeń.

Wystawa obejmuje okres od milenium Chrztu Polski w 1966 r., którego inicjatorem był kardynał Stefan Wyszyński, do ostatniej podróży apostolskiej papieża Jana Pawła II do ojczyzny w 2002 r. Autor zdjęć koncentruje się przede wszystkim na wątkach krakowskich w biografii papieża, ukazując go najpierw jako metropolitę, kardynała oraz Jana Pawła II.

- Fotografie Adama Bujaka, dzięki swojej wyjątkowej klasie artystycznej to zarówno studium postaci kardynała Karola Wojtyły jak i reportaż z życia Krakowa lat 60. i 70., gdzie kształtowała się wiara przyszłego świętego kościoła katolickiego i gdzie, jak podkreślał, każdy kamień i cegła były mu drogie - ocenia prof. dr hab. Andrzej Szczerski, dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie.

Autor fotografii jako współuczestnik uroczystości kościelnych zawsze miał przy sobie aparat fotograficzny. “Bardzo bliskie kadry starają się uchwycić sferę sacrum i towarzyszące wiernym poczucie wspólnoty. Duchowość i mistycyzm wybrzmiewa z przepełnionych kontemplacją ujęć, które oddają piękno przyrody i Krakowa” - brzmi fragment opisu ekspozycji.

Ekspozycja „Karol Kardynał Wojtyła. Fotografie Adama Bujaka” miała zostać otwarta już w maju, ale z racji trwającej pandemii moment ten został przełożony. Od najbliższej soboty jednak wszyscy zainteresowani będą mogli ją oglądać w Arsenale Muzeum Książąt Czartoryskich przy ul. Pijarskiej 8 w Krakowie.

CZYTAJ DALEJ

Reklama

Reklama

Najczęściej czytane

Wspierają nas

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Redaktor Naczelna Tygodnika Katolickiego „Niedziela” wyznaczyła w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję